Szaman Egon Bondy 6,9
ocenił(a) na 74 lata temu W mojej recenzji Szczygła „Zrób sobie raj” znajduję:
„…..Jeszcze uwaga Zbynka Fisera, znanego jako Egon Bondy: /str.31/
„Wyprowadzili nas z fanfarami na Drogę do Europy, a wykluła się z tego wycieczka do przeszłości.”.
Egon Bondy, właściwie Zbynek Fiser (1930-2007),pisarz, opozycjonista.. Niestety, Wikipedia podaje w ostatnim fragmencie wiadomość potwierdzoną przez autora, również w treści książki::
„…Przyjaźnił się z plastykiem Vladimírem Boudníkiem i pisarzem Bohumilem Hrabalem, który uwiecznił go w książce Czuły Barbarzyńca. W latach 1957-1961 studiował filozofię i psychologię na Uniwersytecie Karola. W tym okresie pracował jako stróż nocny w Muzeum Narodowym, potem w latach 1962–1967 w oddziale bibliograficznym Biblioteki Państwowej CSRS. W 1967 uzyskał tytuł doktorski i przeszedł na rentę. W swoich pracach filozoficznych porównywał filozofię Wschodu z tradycją zachodnią. Na początku lat 90. ukazało się sześć tomów jego Uwag do historii filozofii. Po praskiej wiośnie publikował w samizdacie, podpisał się także pod Kartą 77… … W 2004 wyszło na jaw, że w latach 1952-1955, 1961-1968 (jako „Klíma”),1973-1977 („Mao”) i 1985-1989 („Oskar”) współpracował z czechosłowacką służbą bezpieczeństwa….”
Szaman, alter ego Bondy, poznaje siebie, lecz zgodnie z sentencją Pascala, prowadzi to do rozpaczy.
Na: https://ksiegarnia.pwn.pl/Szaman,68706785,p.html
„...Akcja tej radykalnej, zaangażowanej społecznie antyutopii z elementami groteski i pornografii rozgrywa się w prehistorycznej wspólnocie neolitycznej przypominającej swoją strukturą totalitarne systemy komunistyczne. Losy starzejącego się szamana, który pełni rolę duchowego przywódcy hordy jaskiniowców, odzwierciedlają przewrotność tamtej epoki. Już I.M. Jirous zauważył, że główny bohater to stylizowany portret samego autora tej książki, który łączy ze sobą elementy samooskarżenia i apologii. Uzupełniający powieść cykl wierszy sprawia, że „Szaman” przekracza granicę między „dydaktyczną epiką a konfesyjną liryką”....”
Jeszcze Mariusz Szczygieł o „Szamanie”:
„Nareszcie! Nareszcie wydano w Polsce jakąś książkę Egona Bondy’ego – filozofa, poety, pisarza. (…) przyznaję, że w tej minipowieści metafizyka pomieszana z fizyką robienia kupy jest frapująca. Do tego ontologia i pornografia, wszystko w jednej książce. Koktajl á la Bondy. Egon Bondy.”
Oprócz satyry, czyli kupy śmiechu i wesela, znalazłem wiele aluzji do współczesności: (ebook)
s.59,8: „…to, co dla innych społeczeństw z przestarzałym ustrojem byłoby niemożliwym do pokonania kryzysem gospodarczym, nasze znakomite kierownictwo, które już dawno opracowało szczegółowy i precyzyjny plan ratunkowy, za pstryknięciem palca przemieni w jego dialektyczną antytezę — w epokę powszechnego dobrobytu…”
s.84,2: „..Nieustanny strach sprawia, że ludzie stają się czujni i ostrożni, więc sami garną się do współpracy…”
s.87,4: „..— Trzeba wykryć zdrajcę ojczyzny, zdemaskować go i ukarać, bo za długo już w tej osadzie niczego nie wykryto. Tak nie może być. To niemożliwe, że nie ma tu przestępców politycznych i zdrajców ojczyzny. To przecież jasne. Nie można również pozwolić, żeby przez tak długi czas nie udzielano publicznej nagany. Przez to ludzie zapominają o swoich obowiązkach. Wydaje im się, że nie muszą nic robić. Ze nie muszą słuchać. Gotowi są twierdzić, że byłoby lepiej, gdyby wzięli sprawy w swoje ręce. I to jest problem. I ty to wiesz. Wiesz, że nie można dopuścić do tego, żeby ludziom zaczęło się wydawać, że mają rację…”
s.132: „…zaczynali widzieć i rozumieć, że cały ich ród, niezliczona rzesza przodków żyła nadaremno — wszystko, co kiedykolwiek zrobili, stworzyli, poznali, wszelka kultura i wszelka wiara, którą wyznawali, stała się zbędna? Nikt jej nie kontynuował, nie został po niej ślad, nie osiągnęła swego celu…”
s.159: „…Jak uchronić dziś tę wiedzę, by przeżyła w świadomości choćby kilku osób, skoro wszyscy dawno już zrezygnowali i nie wierzą w społeczeństwo równości? Odrzucają drogę, która do niego prowadzi, co najwyżej wracając pamięcią do czasów, gdy nie było jeszcze Urzędu Bezpieczeństwa — albo są tak zapracowani, że powtarzają posłusznie jak papugi bzdury o tym, że jesteśmy zwieńczeniem historii, że wszystko jest cudowne, że jesteśmy najbardziej doskonałym, wolnym i humanitarnym społeczeństwem. I wierzą w to…”
s.173: „..— To po prostu stado bydła, którym trzeba rządzić twardą ręką…”
s.198: „..nie byli w stanie zmusić ludzi do choćby szczątkowego zainteresowania szkoleniem ideologicznym, ale potrafili również sprawić, że ci nie interesowali się zupełnie niczym…”
Fajnie, tylko, że to oklepane frazesy i truizmy. I dlatego spotkał mnie duży zawód. Filozofia Bondy’ego wielce dyskusyjna, jego przegrana również, pozostaje jedynie zadowolenie z lektury zabawnej groteski o Szamanie, który żadnej babie nie popuścił, łącznie z wymagającą funkcjonariuszką UB. Dobra zabawa, polecam, a że spodziewałem się wyższego poziomu intelektualnego, to tylko 7/10