Pożerała notatki jak nie przymierzając… mól książkowy. Nie, nie oczyma. Gryzła, żuła i pochłaniała kartkę za kartką.
Najnowsze artykuły
ArtykułyMilion euro dla pisarki i burza w branży. Nagroda „Aena de Narrativa“ rozpala emocje
LubimyCzytać7
Artykuły„Kawa z Mistrzem Zbrodni” – wygraj spotkanie z Wojciechem Chmielarzem z okazji Światowego Dnia Książki
LubimyCzytać11
Artykuły"Przejścia. Którędy do miłości" Natalii de Barbaro. Mamy dla Was 40 egzemplarzy książki!
LubimyCzytać3
ArtykułyCzytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać446
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Irena Cieślińska

Źródło: https://czarne.com.pl/katalog/autorzy/irena-cieslinska
Z wykształcenia fizyk matematyczny. Studiowała medycynę w Bostonie, była redaktorem naczelnym miesięcznika „Wiedza i Życie”. Pisze artykuły popularnonaukowe, walczy z pseudonauką i współczesnymi zabobonami. Pracuje jako dyrektor programowy Centrum Nauki Kopernik w Warszawie.
6,7/10średnia ocena książek autora
282 przeczytało książki autora
561 chce przeczytać książki autora
1fan autora
Zostań fanem autoraSprawdź, czy Twoi znajomi też czytają książki autora - dołącz do nas
Książki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
Popularne cytaty autora
Cytat dnia
Irena Cieślińska, Pomyleni. Chorzy bez winy
- Irena Cieślińska , Pomyleni. Chorzy bez winy
Jeśli kilkulatek zapewnia, że sięga głową ponad domy albo może schować do kieszeni swojego psa, nie zawsze ponosi go fantazja. Może to być p...
Jeśli kilkulatek zapewnia, że sięga głową ponad domy albo może schować do kieszeni swojego psa, nie zawsze ponosi go fantazja. Może to być pierwszy sygnał infekcji wirusowej.
osób to lubi - Irena Cieślińska , Pomyleni. Chorzy bez winy
Dostrzegają twój nos, twoje uszy, włosy, ale nie widzą twojej twarzy. Nie poznają swoich dzieci na akademii szkolnej. Ba! Niektórzy nie rozp...
Dostrzegają twój nos, twoje uszy, włosy, ale nie widzą twojej twarzy. Nie poznają swoich dzieci na akademii szkolnej. Ba! Niektórzy nie rozpoznają nawet własnego odbicia w lustrze.
osób to lubi
Najnowsze opinie o książkach autora
Pani inżynier od życia Irena Cieślińska 
6,7

"Pani inżynier od życia" to rozmowy Ireny Cieślińskiej z Magdaleną Fikus, profesor Instytutu Biochemii i Biofizyki PAN, która równocześnie zasłużyła się jako popularyzatorka nauki i współtwórczyni Festiwalu Nauki, odbywającego się od 1997 roku.
Rozmowy zebrane są w rozdziały tematyczne, a to poświęcone wspomnieniom pani profesor z czasów wojny, a to rozważaniom na temat miłości, ambicji, życia. Możemy na przykład dowiedzieć się od pani Magdaleny, jak wyglądało prowadzenie badań na uniwersytecie w latach 60-tych, 70-tych i 80-tych. Te rozdziały zafascynowały mnie
wyjątkowo, gdyż jako kompletny matoł w naukach ścisłych bałam się, że niewiele z nich zrozumiem, a tu okazało się, że pani profesor nie tylko mówi na ten temat jasno i przejrzyście, ale również bardzo łatwym i przystępnym językiem. Równocześnie przebija z tych rozmów wielka pasja do nauki, pasja, która pozwoliła Magdalenie Fikus radzić sobie podczas przeprowadzanych badań z różnymi problemami, przede wszystkim z brakami sprzętowymi, ale również z twardymi głowami niektórych naukowców. Czytając tak sobie myślałam, że to cud, że w ogóle w takich warunkach udało się doprowadzać jakiekolwiek badania do końca. W pamięć zapadła mi taka oto anegdota:
"Komórka jest malutka, nawet jeśli ulega jakimś deformacjom pod wpływem pola elektrycznego, to pozostaje pytanie, jak te deformacje zmierzyć. (...) Podłączaliśmy więc do mikroskopu kamerę, rzucaliśmy obraz na ekran i mierzyliśmy linijką. Kiedy nasze badania przedstawiałam na międzynarodowych konferencjach, ludzie (...) patrzyli na mnie co najmniej ze zdziwieniem. Oni mieli analizatory komputerowe i to, co ja ze współpracownikiem robiłam przez trzy dni, oni mieli podane w czasie rzeczywistym (...)"
Oczywiście nie samą nauką człowiek żyje. Pani profesor opowiada więc o swoim życiu rodzinnym, o miłości, o walce o zdrowie córki, o poczuciu bólu po stracie bliskich osób. Wspomina lata wojenne, późniejsze studia na uniwersytecie w Odessie i Moskwie. Dzieli się z nami swoimi przemyśleniami dotyczącymi roli rodziny w kształtowaniu dziecka, a także o szkole i procesie nauczania, z którymi zgadzam się całym sercem.
"Szkoła nie musi mówić o wszystkim. Wystarczy, żeby uczeń wiedział, jak znaleźć to, co mu jest potrzebne. Szkoła powinna uczyć się uczyć i uczyć rozmawiać - wtedy oczywiście będzie też uczyć myśleć."
Obie panie, zarówno Magdalena Fikus, jak i Irena Cieślińska, są związane z naukami ścisłymi i to widać po sposobie prowadzenia rozmowy - zdarza się, że prowadząca wywiad nie dopytuje się o wytłumaczenie takiego to a takiego terminu naukowego, gdyż ewidentnie wie, co on oznacza. Ja, jak już wspomniałam, jestem naukowym matołkiem, przez co czasami musiałam zapytać o poradę wujka Googla, niemniej jednak nie przeszkadzało mi to w ogóle w odbiorze książki, dlatego myślę, że nawet osoby ukierunkowane raczej humanistycznie mogą bez strachu sięgnąć po tę książkę i dowiedzieć się nie tylko o tym, czym jest enzym restrykcyjny i metylacja, ale również dlaczego noszenie końskiego ogona w Moskwie lat pięćdziesiątych było czymś niezwykłym, oraz dlaczego półka ketchupu w zwykłym sklepie na rogu w Stanach Zjednoczonych potrafiła wywołać szok.
Jednym słowem - polecam!
Pani inżynier od życia Irena Cieślińska 
6,7

Pani Fikus z pewnością miała ciekawe życie. I miała szczęście do dobrej rozmówczyni.
Trudno jednak określić dla kogo miałaby być ta książka, jest tu trochę różnych tematów.
Podobały mi się opisy nauki samej w sobie, głównie biologii i chemii, przemyślenia Pani Inżynier na temat metanauki(?),tj. potrzebie włączenia matematyki i fizyki do tych dwóch nauk. Świetny ostatni rozdział na temat etyki, granic nauki, powodów dla „grzebania w człowieku”, na przykład pouczający wyjaśniony wcale prosty stosunek autorki do in vitro.
Niezwykle ciekawe opisy realiów życia w ZSRR i USA, jakże kontrastowego stylu życia i prowadzenia nauki. Wszakże mówi nam to córka ministra którą w domu odwiedzał Urban, która ocierała się o zdobywców Nagrody Nobla (i też tych „O-Mało-Co”). Chętnie przeczytałbym bardziej uporządkowane i rozbudowane wypowiedzi w tych tematach.
Nieznośna i nudna była za to towarzysząca tym opisom kawalkada niewiele mówiących nazwisk i imion i ogrom historii opowiadanych jednym zdaniem, przez co ma się do nich obojętny stosunek.
Śmieszyło mnie też trochę poruszanie polityki pod koniec. Niby można się domyślić światopoglądu autorki i nie jest to temat specjalnie rozwijany, ale pojawia się mniej więcej taka wymiana zdań:
>Przepraszam za spóźnienie, byłam na Czarnym Proteście.
>Też bym poszła, ale kręgosłup. Za to byłam na proteście przeciwko zmianom w systemie edukacji.
XD
Niemniej książka z dużym potencjałem, który nie został zbyt wykorzystany.






























