Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Detektyw_Książkowy 
detektyw-ksiazkowy.blogspot.com
status: Czytelnik, ostatnio widziany 6 dni temu
Teraz czytam
  • Nie mów nikomu
    Nie mów nikomu
    Autor:
    Od śmierci Elizabeth z rąk seryjnego zabójcy minęło osiem lat, ale młody lekarz David Beck nie potrafi o niej zapomnieć. Niespodziewanie pocztą elektroniczną otrzymuje niezbity dowód, że jego żona nad...
    czytelników: 22364 | opinie: 890 | ocena: 7,5 (12573 głosy) | inne wydania: 15
  • Zabić Sarai
    Zabić Sarai
    Autor:
    Sarai miała zaledwie czternaście lat, kiedy matka uciekła z nią do Meksyku, gdzie zamieszkały ze znanym baronem narkotykowym. Z biegiem lat dziewczyna zapomniała, co to znaczy wieść normalne życie, al...
    czytelników: 780 | opinie: 45 | ocena: 8,2 (188 głosów) | inne wydania: 1

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-04-14 20:38:00
Dodał książkę na półkę: Teraz czytam
 
2018-04-12 20:36:32
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Wiecie co? Mam już dość. Cały czas trafiam na same nietuzinkowe pozycje przy których zarywam noce i nie mogę się do nich pod żadnym względem doczepić. Naprawdę jestem pod wrażeniem książek, które w tym roku zostały wydane w Polsce. Moje grono ulubionych autorów drastycznie się powiększyło i już mam problem jaką książkę ogłoszę najlepszą powieścią roku 2018! Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić... Wiecie co? Mam już dość. Cały czas trafiam na same nietuzinkowe pozycje przy których zarywam noce i nie mogę się do nich pod żadnym względem doczepić. Naprawdę jestem pod wrażeniem książek, które w tym roku zostały wydane w Polsce. Moje grono ulubionych autorów drastycznie się powiększyło i już mam problem jaką książkę ogłoszę najlepszą powieścią roku 2018! Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić kolejną perełkę wydawnictwa Niezwykłego pt."Ułamek sekundy". Tym razem jest to rewelacyjny thriller z bardzo naukową zagadką! Zaintrygowani?

Jenna ma idealne życie. Ma ciekawą pracę, kochającą rodzinę i cudownego narzeczonego Nathana Wexlera, który jest błyskotliwym fizykiem. Oboje są bardzo szczęśliwi, dopóki ukochany kobiety nie odkrywa czegoś ważnego i istotnego dla ludzkości. Gdy do domu pary wkradają się uzbrojeni mężczyźni, Jenna przeczuwa, że już nic będzie takie jak dawniej, a im może grozić śmiertelne niebezpieczeństwo.

Na przeczytanie tej książki zdecydowałam się z dwóch powodów. Po pierwsze uwielbiam thrillery, a ostatnio naprawdę zaniedbuję ten gatunek i nie wiem dlaczego. A po drugie strasznie spodobała mi się oprawa graficzna i bardzo chciałam ją mieć u siebie na półce. Jestem wzrokowcem i każda śliczna okładka przyciąga moją uwagę. Na pierwszy zrzut oka nie powiedziałabym, że "Ułamek sekundy" jest tzw. "dreszczowcem". Delikatne kolory, intrygująca kobieta na pierwszym planie i w tle wskazówki zegara nic nie wskazywało na to, że będzie to taki emocjonujący dreszczowiec. Gdy tylko zaczęłam czytać tę powieść od razu wciągnęłam się w historię stworzoną przez autora i nie mogłam się od niej oderwać. To było dobre. Bardzo, bardzo, bardzo dobre.

Może moją recenzję zacznę od przedstawienia głównej postaci, czyli Jenny. Doskonale wiecie, że mam ogromną słabość do silnych, niezależnych i zdeterminowanych bohaterek, które nie użalają się nad sobą tylko biorą się w garść i stawiają czoła swoim lękom. Taka właśnie jest bohaterka powieści Pana Douglasa. Podziwiam tę kobietę za determinację, upór i inteligencję. Dostała porządnie po tyłku, a nie załamała się tylko przeanalizowała sytuację i od razu wzięła się za wyjaśnienie śmierci swojej bliskiej osoby. Nie płakała, nie obwiniała całego świata o swoje nieszczęścia. Pragnęła tylko jednego - aby winne osoby zostały ukarane. Oczywiście zdarzały się momenty kiedy Jenna zaczynała mieć wątpliwości, nie chciała, żeby ktoś niewinny zginął gdy rozwiązanie sprawy zaczęło się mocno komplikować. Aczkolwiek skrupulatnie dążyła do celu, nie bała się prawie niczego.

Co do reszty postaci każdy z nich został bardzo dobrze wykreowany. Przez większość książki nie wiemy kto jest dobry, a kto zły. Z pewnością nie powinniście ufać nikomu, ponieważ najpewniejsza osoba może okazać się tym czarnym charakterem. Muszę przyznać, że przy tej lekturze naprawdę znakomicie się bawiłam, bo ciągle coś musiałam analizować i łączyć poznane wątki. Ogromnym plusem był także klimat powieści - niebezpieczny, gęsty i nieprzewidywalny. Autor powoli stopniował napięcie, a później od razu przechodził do sedna sprawy. Oczywiście, nie obędzie się bez fałszywych poszlak,trupów i tajemnic.

Pan Douglas E. Richards ma przyjemny styl pisania. Na całe szczęście nie opisy nie były zbyt długie, ani chaotyczne co sprawiało, że książkę czytało mi się jednym tchem. Każdy rozdział został porządnie skonstruowany, więc na pewno nie będziecie mieli problemu z wgryzieniem się w fabułę. Co do dialogów moim zdaniem fajnie wypadły, ponieważ były naturalne i ciekawe, mimo, że bohaterowie opisywali fizykę i różne takie naukowe rzeczy. Chyba zapomniałam Wam wcześniej napisać, że jest to thriller naukowy, więc przygotujcie się na ciekawe wykłady z działu fizyki, astronomii i wszystkich ścisłych przedmiotów. Wszystko zostało ciekawie nakreślone, więc nawet jeśli nie lubicie tych dziedzin nauki to i tak spodoba Wam się sposób w jaki opisał to autor.

"Ułamek sekundy" to kolejna intrygująca pozycja, która powinna wpaść w Wasze ręce. W szczególności polecam ją osobom, które lubują się w tym gatunku i poszukują czegoś świeżego, tajemniczego i fascynującego. Jeśli nie przepadacie za thrillerami i chcielibyście się do nich przekonać to moim zdaniem również powinniście sięgnąć po właśnie tę lekturę. Dlaczego? Bo jest świetna, barwna, zagadkowa i posiada pasjonujący wątek miłosny!

pokaż więcej

 
2018-04-10 18:51:52
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Jakub Mortka (tom 5)

W Milanówku zostają zamordowane dwie kobiety - córka i partnerka jednego z największych i gangsterów w Polsce. Kiedy na miejscu zbrodni zjawia się Jakub Mortka odkrywa szokującą sprawę. Ofiary zostały zabite z broni policjanta Kochana, który nagle znika. Po kilku dniach zaginiony mężczyzna kontaktuje się z Mortką i prosi go o pomoc - w końcu są przyjaciółmi i parterami w pracy.

W między...
W Milanówku zostają zamordowane dwie kobiety - córka i partnerka jednego z największych i gangsterów w Polsce. Kiedy na miejscu zbrodni zjawia się Jakub Mortka odkrywa szokującą sprawę. Ofiary zostały zabite z broni policjanta Kochana, który nagle znika. Po kilku dniach zaginiony mężczyzna kontaktuje się z Mortką i prosi go o pomoc - w końcu są przyjaciółmi i parterami w pracy.

W między czasie aspirantka Sucha próbuje odnaleźć chłopaka, zgwałconego przez wpływowych ludzi. Kobieta chce aby winowajcy zostali ukarani i zrobi wszystko, żeby ta sprawa nie została zamieciona pod dywan.
Mortka i Sucha postanawiają pomóc sobie nawzajem i razem chcą rozgryźć sprawę Kochana i zgwałconego chłopca. Niestety wszystko zaczyna się komplikować, a dwie z pozoru różne sprawy łączą się w jedną wielką zagadkę.

Jestem na siebie strasznie zła, ponieważ kilka dni temu dowiedziałam się, że ta książka jest piątym tomem świetnego cyklu pt."Jakub Mortka". Naprawdę nie wiem kiedy nadrobię poprzednie tomy, ale koniecznie muszę to zrobić, ponieważ strasznie polubiłam głównego bohatera i jestem bardzo ciekawa tego jak rozwinęła się jego postać. Na całe szczęście nie miałam żadnego problemu z wdrożeniem się w fabułę, ponieważ wszystko zostało fajnie objaśnione. Pan Chmielarz postarał się o to, żeby czytelnik, który dopiero rozpoczyna przygodę z jego twórczością nie czuł się zdezorientowany i zagubiony. Dlatego jeśli nie macie ochoty czytać poprzednich części bez żadnych obaw możecie zacząć tę wspaniałą podróż od "Cieni". Aczkolwiek jestem w dziewięćdziesięciu pięciu procentach pewna, że tak jak ja będziecie chcieli poznać wcześniejsze tomy.

Wspominałam już, że uwielbiam głównego bohatera? Pewnie tak! Z całego serca polubiłam Jakuba Mortkę, ponieważ jest to policjant z powołania, który nie boi się wyzwań. Podobało mi się to, że często podchodził do pewnych spraw z dystansem i nie zachowywał się zawsze jak idealny policjant. Kiedy musiał łamać zasady to je łamał, jak nie to nie. Do każdej sprawy podchodził profesjonalnie i z rozsądkiem. Nie bał się stawiać czoła osobom wysoko postawionym i robił wszystko co w jego mocy, żeby winni zostali ukarali. W szczególności pod koniec powieści zostałam mile zaskoczona jego zachowaniem. Musiał wybrać między sprawiedliwością, a lojalnością co moim zdaniem wcale nie było takie łatwe.
Moją sympatię również zdobyła aspirantka Sucha, która była po prostu twardą babką. Podobnie jak Mortka łamała zasady i w moim odczuciu nie bała się prawie niczego. Podziwiałam ją za upór i determinację do rozwiązania sprawy pokrzywdzonego młodego chłopaka. Wielokrotnie zaskoczyła mnie swoją postawą, ponieważ bez żadnego oporu wkładała kij w mrowisko, ryzykując swoje życie.

Ogólnie muszę przyznać, iż bohaterzy powieści zostali naprawdę dobrze wykreowani - prawdziwie, realistycznie i naturalnie. Polubiłam większość postaci (nawet te złe), ponieważ każdy z nich miał swoje zalety jak i wady. Aczkolwiek nie każdy z nich zasłużył na moją sympatię. W szczególności jeden z bohaterów bardzo mocno mnie zawiódł i muszę przyznać, że nie spodziewałam po nim takiej obłudy, chamstwa i zakłamania! Ale co zrobić!
Jestem zachwycona głównym tematem powieści, czyli procesem rozwiązywania dwóch głównych spraw kryminalnych. Nie spodziewałam się takich zawirowań, fałszywych poszlak i komplikacji, które ciągle pojawiały się na drodze bohaterów. Cieszę się, że autor łamał schematy, poruszał tematy tabu i lawirował pomiędzy prawdą, a kłamstwem. A oprócz tego delikatnie z każdą stroną coraz bardziej podkręcał ciśnienie. Oczywiście, nie obędzie się bez dreszczyku emocji, który z pewnością będzie Wam towarzyszył przez większość książki. Działo się Kochani! Naprawdę się działo!

"Matki tak po prostu mają. Strach o dziecko pojawia się, kiedy po raz pierwszy słyszą krzyk niemowlęcia i towarzyszy im już zawsze. W dobrych chwilach tkwi gdzieś w najciemniejszych zakamarkach mózgu przykryty grubym dywanem pogodnych myśli i tli się ledwo, ledwo. Nigdy jednak nie gaśnie i niewiele potrzeba, by wybuchnął jasnym, gorącym płomieniem."

"Cienie" to fenomenalny kryminał wobec którego nie można przejść obojętnie. To kawał świetnej literatury z doskonale wykreowanymi bohaterami, zawiłą zagadką i dreszczykiem emocji. Moim skromnym zdaniem proza Pana Wojciecha Chmielarza przewyższyła poziom niektórych skandynawskich twórców powieści kryminalnych, dlatego jeśli lubicie ten gatunek powinniście sięgnąć po tę powieść. Jestem pewna, że będzie zachwyceni stylem pisania autora. Po prostu polecam.

pokaż więcej

 
2018-04-09 09:40:38
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Kilka dni temu przeczytałam zimną, a zarazem ciepłą powieść o losach młodej i skrzywdzonej przez los dziewczyny. Tak, Kochani, wiem co teraz sobie myślicie, że pewnie znowu się szykuje schematyczna książeczka o zniszczonej przez życie młodej kobiecie z niewyobrażalnym bagażem złych doświadczeń. Dobra, może poniekąd tak jest, ale nie do końca. "Dziesięć poniżej zera" nie jest zwyczajną... Kilka dni temu przeczytałam zimną, a zarazem ciepłą powieść o losach młodej i skrzywdzonej przez los dziewczyny. Tak, Kochani, wiem co teraz sobie myślicie, że pewnie znowu się szykuje schematyczna książeczka o zniszczonej przez życie młodej kobiecie z niewyobrażalnym bagażem złych doświadczeń. Dobra, może poniekąd tak jest, ale nie do końca. "Dziesięć poniżej zera" nie jest zwyczajną pozycją. Nie jest nudną pozycją. Nie jest też schematyczna, chociaż pojawiają się w niej znane motywy. Dlaczego jest wyjątkowa? Ponieważ emocje jakie w niej występują są jedyne w swoim rodzaju. Będzie płacz. Będzie smutek. Będzie ból.
Zapraszam do zapoznania się z moją recenzją!
Parker w młodości została bardzo mocno zraniona i pokrzywdzona, dlatego teraz jest zacofana i nie szuka towarzystwa innych ludzi. Nie chodzi na imprezy, nie randkuje i nie ma przyjaciół. Wszystko się zmienia kiedy pewnego wieczoru otrzymuje smsa od nieznajomego numeru. Po chwili namysłu dziewczyna odpisuje na wiadomość i spotyka się z nieznajomym.
Jeden sms okazuje się zgubą młodej Parker. Everetta jest inny niż wszyscy- zabawny, irytujący i bardzo inteligenty. Co się wydarzy kiedy ta dwójką nawiąże między sobą nić porozumienia?

Jestem zauroczona poznaną historią. Jestem w niej zakochana. Jestem pod jej ogromnym wrażeniem. Ostatnio trafiam na same perełki, ale nie sądziłam, że to "Dziesięć poniżej zera" również nią będzie. Owszem przeczytałam wiele pozytywnych opinii na jej temat. Na Instagramie blogerki były zachwycone okładką, ale jeszcze bardziej zachwalały twórczość autorki i pisały, że chcą więcej takich książek jak ta. A ja? A ja grzecznie to wszystko czytałam i czekałam, aż ta pozycja trafi w moje ręce. Bardzo zależało mi na tym, aby poznać bliżej historię Everetta i Parker, aczkolwiek nie byłam do niej do końca przekonana. Czy podeszłam do niej z dystansem? Tak. Bałam się, że po tylu pozytywnych opiniach, mnie najzwyczajniej w świecie się nie spodoba albo, że będę miała wobec niej za bardzo wygórowane oczekiwania. Na całe szczęście powieść Pani Barbetii okazała się wspaniałą lekturą, która zostanie w mojej pamięci na bardzo długi czas. Pokochałam historię Parker i z całego serca mam nadzieję, że tak samo będzie z Wami.
Autorka stworzyła nietuzinkowe postaci, które od pierwszej strony zyskują sympatię czytelnika. Od razu polubiłam Parker, ponieważ jest to skomplikowana i zacofana postać unikająca życia. Dawno nie spotkałam tak smutnej osoby. Bo ona taka właśnie jest smutna. Nie uśmiecha się. Nie śmieje się. Nie korzysta z uroków życia. Nie zależy jej na swojej egzystencji, ponieważ nie ma nikogo na świecie i jest po prostu samotna. Każdy dzień Parker wygląda tak samo, czyli je, śpi, odwozi pijane koleżanki, a raczej współlokatorki i pracuje. Zazwyczaj nie przepadałam za takimi kreacjami, ale muszę przyznać, że ta Pani Whitney wyszła zaskakująco dobrze. Główna bohaterka jest aspołeczna, ale tak naprawdę ma w sobie temperament. Potrafi być uparta, zadziorna i niegrzeczna, ale do tego potrzebuje impulsu.A tym właśnie jest Everett.
Everett, Everettt, Everett... kurczę, uwielbiam tego faceta. Wybaczcie mi za te wyrażenia, ale tak właśnie jest. Dzięki niemu ta powieść ma swoje własne słońce, które rozjaśnia pochmurne dni. To właśnie ten bohater sprawia, że wraz z główną bohaterką zaczynamy się uśmiechać. Notorycznie daje kopa do działania i nie pozwala na to, żebyśmy chociaż raz zwątpili w piękno życia. Jego postać pokazuje nam, iż nie warto marnować swojej egzystencji na rzeczy, które nas nie interesują. To właśnie on udowodnił głównej bohaterce, mnie i czytelnikom, że warto jest dobrze przeżyć swoje życie, aby być z niego zadowolonym i usatysfakcjonowanym. Uwielbiam Everetta za wszystko. Oczywiście, miał swoje wady, ale dzięki nim był jeszcze bardziej wiarygodny i naturalny.

Wątek miłosny jest niesamowity. Naturalny, gorący, spontaniczny i chwilami zabawny. Słowne potyczki między bohaterami sprawiały, że wielokrotnie uśmiechałam się podczas lektury. Mieszanka Parker - Everett jest po prostu nieprzewidywalna, nieposkromiona i wybuchowa! Zawsze miałam słabość do postaci, które na kartach powieści się ze sobą droczą, ponieważ jak dla mnie takie zachowania są bardziej wiarygodne, niż od razu wielkie i wyolbrzymione wyznania miłości. A w tej sytuacji akurat tak było. Dlatego po "Dziesięć poniżej zera" nie spodziewajcie się lukrowanych babeczek, latających motylków w brzuchu i ogromnego uczucia od pierwszego uczucia. Możecie natomiast przygotować się na ból, płacz, irytację, niechęć i cierpienie, które wylewa się z powieści. Znajdzie się też miejsce na śmiech, życie, nadzieję i oczywiście na miłość. Ale czy szczęśliwą? Tego na pewno dowiecie się z lektury książki Pani Whitney Barbetti.
Moja dzisiejsza recenzja nie jest długa, ale to dlatego, że piszę ją na "gorąco" i nie mogę znaleźć odpowiednich słów, aby wyrazić to co czuję po jej przeczytaniu. Ostatnie cztery rozdziały totalnie mnie złamały, zaczęłam płakać, chociaż nie spodziewałam się tego, że książka Pani Barbetti wyciśnie ze mnie chociaż jedną łzę, a to właśnie zrobiła. Kiedy dotarłam na ostatnią stronę coś we mnie pękło. Nie potrafiłam poradzić sobie z nadmiarem emocji, ponieważ autorka kompletnie wyprowadziła mnie w pole, a ja najzwyczajniej w świecie nie byłam przygotowana na coś takiego. To było oczyszczające, zaskakujące i po prostu niewiarygodne! Przeczytajcie, warto.

"Dziesięć poniżej zera" to powieść wyjątkowa, ponieważ zawiera w sobie wiele bólu, cierpienia, podłości, ale też ma wielkie pokłady miłości, nadziei i wiary w lepsze jutro. Mnie ta pozycja naprawdę wiele nauczyła i po jej przeczytaniu zdałam sobie sprawę, że nie doceniam tego co mam. Gdybym się nie zdecydowała na tę lekturę popełniłabym naprawdę ogromny błąd. Tej książki się nie czyta, ją się po prostu przeżywa.

pokaż więcej

 
2018-04-04 16:59:09
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Kroniki Ocalałych (tom 1)

Cały weekend spędziłam w objęciach "Fałszywego pocałunku", dlatego dzisiaj przychodzę do Was z recenzją tej cudownej książki. Jeżeli obserwujcie mnie na Instagramie to na pewno już wiecie, iż zakochałam się w twórczości Pani Mary E Pearson. Kto by pomyślał, że losy zbuntowanej księżniczki aż tak mnie zaintrygują.
Zapraszam Was serdecznie do zapoznania się z moją recenzją!

Lia jest...
Cały weekend spędziłam w objęciach "Fałszywego pocałunku", dlatego dzisiaj przychodzę do Was z recenzją tej cudownej książki. Jeżeli obserwujcie mnie na Instagramie to na pewno już wiecie, iż zakochałam się w twórczości Pani Mary E Pearson. Kto by pomyślał, że losy zbuntowanej księżniczki aż tak mnie zaintrygują.
Zapraszam Was serdecznie do zapoznania się z moją recenzją!

Lia jest pierwszą córką rodu Morrighan, królestwa potężnego, dumnego i przesiąkniętego tradycją. Jako księżniczka ma obowiązek wyjść za księcia, który wraz z nią zawrze sojusz pomiędzy dwoma zwaśnionymi królestwami. W dniu swojego ślubu Lia ucieka, ponieważ nie zamierza wyjść za mąż za mężczyznę, którego nie kocha. Przemierza wiele kilometrów, aby trafić do malowniczej wioski, gdzie postanawia rozpocząć nowe życie. Nastolatka już nie jest osobą szlachetnie urodzoną, lecz zwykłą kelnerką w gospodzie, zajmującą się sprzątaniem, praniem i gotowaniem.
Pewnego dnia w wiosce pojawiają się dwaj młodzi mężczyźni. Lia jeszcze nie wie, że jeden z nich jest upokorzonym księciem, a drugi płatnym zabójcom.
Ostatnimi czasy nie sięgałam po fantastykę, ponieważ jakimś dziwnym sposobem mnie do niej nie ciągnęło. Nie miałam ochoty czytać o zaklęciach, przepowiedniach, czarach i o różnych takich rzeczach. O wiele bardziej wolałam zagłębiać się w romansach i kryminałach, które mnie po prostu do siebie przyciągały. Na całe szczęście w moje ręce wpadła powieść Pani Mary E. Pearson pt."Fałszywy pocałunek" i to właśnie dzięki niej wróciłam do jednego z moich ulubionych gatunków literackich. Nie wiem czy wiecie, ale ta pozycja zrobiła prawdziwą furorę za granicą, a z tego co się orientuję również w Polsce została bardzo pozytywnie odebrana przez czytelników. Dlatego musiałam przekonać się na własnej skórze czy przygody księżniczki Lii są warte poznania. Specjalnie dla Was to sprawdziłam, więc jeśli macie w planach tę książkę to nie wahajcie się ani chwili, tylko jak najszybciej biegnijcie do biblioteki czy księgarni i dajcie szansę "Fałszywemu pocałunkowi".

Główną bohaterką powieści jest Lia - królewska księżniczka, która w dniu swojego ślubu postanawia uciec z pałacu. Na pierwszych stronach delikatnie mnie irytowała, ponieważ ciągle użalała się nad swoim losem. Rozumiałam to, że znalazła się w trudnym położeniu, ale nie mogłam znieść tego jak obwiniała wszystkich o swoje nieszczęście. Później jej postawa diametralne się zmieniła i stała się wspaniałą osobą. Wzięła los w swoje ręce i najzwyczajniej w świecie zbiegła z królestwa, stawiając wszystko na jedną kartę. Czy ją polubiłam? Oczywiście! Lia to zdeterminowana młoda kobieta, która cechowała się determinacją, uporem i pozytywnym nastawieniem do świata. Nie bała się żadnej pracy, bez słowa wykonywała każdą powierzoną pracę i pozytywnie patrzyła w przyszłość. Próbowała zapomnieć o swoim statusie społecznym i robiła dosłownie wszystko, aby stać się zwyczajną dziewczyną. Naprawdę podziwiałam ją za to, bo nie jest wcale tak łatwo zapomnieć o swoich korzeniach i obowiązkach wobec rodziny.
Bardzo podobał mi się wątek miłosny, który po pierwsze pojawił się w powieści dosyć późno, a po drugie został ciekawie nakreślony. Mam też niestety złą wiadomość dla osób, mających "uczulenie" na tak zwane trójkąty miłosne. W "Fałszywym pocałunku" mamy z nim do czynienia, więc będzie mieli do wyboru aż dwóch kandydatów do serca głównej bohaterki. Nie przepadam za takimi sytuacjami, ale muszę przyznać, iż Pani Pearson stworzyła naprawdę ciekawe postaci, więc ten cały trójkąt w ogóle mi nie przeszkadzał. A nawet śmiem twierdzić, iż dodał on powieści trochę pikanterii i niepewności. Oczywiście, jak to zwykle ze mną bywa już jeden z męskich bohaterów skradł moje serce, więc na pewno będę mu kibicować w kolejnych tomach. Rafe - całą sobą jestem za Tobą! Moim zdaniem ten drugi nie ma z nim żadnych szans. W każdym razie mam taką cichą nadzieję.

Wychwaliłam główną bohaterkę, zaakceptowałam "trójkąt" miłosny, a teraz nadszedł czas, abym napisała Wam za co uwielbiam tę powieść. Doskonale wiecie, że jestem Detektywem Książkowym i kocham rozwiązywać zagadki. Tym razem musiałam rozwikłać który z dwóch dżentelmenów jest zabójcą, a który upokorzonym księciem. Uwierzcie mi na słowo, że nie było to łatwe zadanie, ponieważ autorka robiła wszystko aby zmylić czytelnika. Dlatego czytajcie między wierszami i nie dajcie się zwieść pięknym oczom czy zadbanym dłoniom. Pisarka doskonale wiedziała jak zmylić odbiorcę, żeby wyprowadzić go w pole. Mnie się udało rozszyfrować zarówno księcia i zabójcę, ale naprawdę musiałam bardzo skupić się na lekturze. Jeżeli uwielbiacie różnego rodzaju łamigłówki czy zagadki z pewnością będziecie zadowoli lektury.
Kolejnym absolutnym plusem powieści jest sam klimat! Bez żadnego problemu przeniosłam się do królestwa Morrighan i odnalazłam się w świecie królów, książąt i zabójców. Z ogromną ciekawością przewracałam kolejne strony, aby jak najszybciej poznać sekrety mieszkańców tego królestwa. A oprócz tego czytając powieść czułam się tak, jakbym przeniosła się do średniowiecza. Nie było tam telefonów komórkowych, pociągów czy galerii handlowych, zamiast tego znalazło się miejsce dla koni, mieczy i różnych tradycji. Autorka wykreowała niesamowity świat pełen intryg, walk, nienawiści, zemsty i miłości.

Czy polecam Wam "Fałszywy pocałunek"? Absolutnie tak! To wspaniała książka, która bez reszty wciągnie Was do swojego intrygującego świata. Pani Mary E. Pearson stworzyła nieprzeciętną opowieść o zdradzie, miłości, przeznaczeniu i śmierci. A oprócz tego wykreowała silną, niezależną i upartą bohaterkę, gotową na wszystko. Chcecie poznać kapitalne postaci? A może macie ochotę wyruszyć do wspaniałego i niebezpiecznego królestwa? Jeśli chociaż raz pomyśleliście "tak" to powinniście wziąć w swoje ręce tę pozycję i ją przeczytać od deski do deski.

pokaż więcej

 
2018-04-04 16:56:48
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Macie swoją listę koszmarów? Ja na przykład od zawsze obawiałam się matematyki i rodzynek w sernikach. Tą drugą obawę jeszcze jakoś mogę znieść, ponieważ nauczyłam się je likwidować z ciasta, ale na przykład od matematyki nie mogę uciec. Jej szpony doganiają mnie dosłownie wszędzie! Ciemności się nie boję, lęku wysokości też nie mam, ale gdy tylko usłyszę słowo "matematyka" wychodzą mi... Macie swoją listę koszmarów? Ja na przykład od zawsze obawiałam się matematyki i rodzynek w sernikach. Tą drugą obawę jeszcze jakoś mogę znieść, ponieważ nauczyłam się je likwidować z ciasta, ale na przykład od matematyki nie mogę uciec. Jej szpony doganiają mnie dosłownie wszędzie! Ciemności się nie boję, lęku wysokości też nie mam, ale gdy tylko usłyszę słowo "matematyka" wychodzą mi dreszcze na całym ciele. Jeśli macie swoje "koszmarki" to powinniście zapoznać się z najnowszą powieścią Pani Krystal Sutherland! Zapraszam do zapoznania się z moją recenzją!
Rodzina Esther cierpi na straszną przypadłość - każdy z członków cierpi na jakąś fobie. Brat bliźniak dziewczyny boi się ciemności, matka obawia się pecha, a ojciec od kilku lat nie wychodzi z piwnicy, bo przerażają go przestrzenie. Młoda Esther jeszcze nie wie jaki koszmar obejmie jej całe życie, ale każdą swój potencjalny strach wpisuje na tajemną listę. Wszystko się komplikuje kiedy sekretna lista trafia w ręce nie zaufanej osoby. Co się wydarzy gdy lęki dziewczyny wyjdą na jaw?

Dużo dobrego słyszałam o twórczości autorki, ale mimo wszystko podeszłam z ogromnym dystansem do tej powieści. Fobie zawsze kojarzyły mi się z czymś strasznym, smutnym i trudnym do pokonania, dlatego trochę się obawiałam klimatu i aury książki. Na pewno zauważyliście,że ostatnio na rynku wydawniczym pojawiło się wiele przygnębiających pozycji, które w jakiś sposób dołują czytelnika i zmuszają go do dłuższej refleksji. Owszem czasem lubię sięgnąć po takie lektury, ale w tym tygodniu potrzebowałam czegoś lekkiego i zabawnego. Sięgając po "Prawie ostateczną listę najgorszych koszmarów" nie sądziłam, że to właśnie ona spełni moje wymagania. Nie dość, iż spędziłam z nią cudowne chwile, pełne uśmiechu i śmiesznych wydarzeń, to również autorka postarała się również oto, żebym z lektury wyciągnęła pewne wnioski. Nie mogę Wam niestety zdradzić jakie, ale jestem pewna, że będziecie nimi usatysfakcjonowani.

Od pierwszej strony polubiłam szaloną Esther. Ta dziewczyna wie co zrobić aby zyskać czyjąś sympatię. Codziennie ubierała się za inną postać między innymi za stewardessę, czerwonego kapturka czy córkę Adamsów i w takim właśnie stroju uczęszczała do szkoły. Dziwne? Dziwne! Ale jakie oryginalne! Nie bała się swojego stylu, ubierała i zachowywała się tak jak chciała, aczkolwiek odniosłam wrażenie, że Esther robi wszystko aby zatuszować swoją prawdziwą osobę. Wielokrotnie wspominała, iż uwielbia przebierać się za silne i niezależne kobiety, bo właśnie wtedy czuje się pewniejsza siebie. Główna bohaterka nie wierzyła w swoją wyjątkowość, nie czuła się wystarczająco dobra czy intrygująca, ale nie użalała się nad sobą. Swój wolny czas spędzała na "dilowaniu" ciasteczek swojej roboty i na uzupełnianiu swojej listy ostatecznych koszmarów. Wydaje mi się, że takiej postaci nie da się nie polubić, ponieważ ma kompleksy, nie jest ani trochę wyidealizowana, ale nad wyraz jest sympatyczna, inna, nieprzewidywalna i po prostu zabawna. Totalnie rozwalały mnie jej docinki i cięte riposty, którymi nie raz rzucała. Czy była charakterna? Moim zdaniem tak. Umiała pyskować i okazywać swoje niezadowolenie, z pewnością nie należała do tych cichutkich postaci.

Strasznie spodobał mi się wątek miłosny, ponieważ był nienachalny, młodzieńczy i niewinny. Wszystko rozwijało się powolutku, bez jakiś wielkich uniesień czy wzdychaniu typu "O wow, jakie ciacho! Kocham go"! Pani Krystal stworzyła delikatną relacją pomiędzy dwoma młodymi ludźmi, którzy po pierwsze najpierw musieli się poznać, polubić i zacząć tolerować, a dopiero później malutkimi krokami zaczęli się sobą fascynować. Takie sympatie w książkach są zawsze mile widziane, ponieważ są naturalne, delikatne i urocze. Nie będę za dużo zdradzać Wam wątków z fabuły, ale powiem Wam tylko tyle, że obiekt westchnień głównej bohaterki jest bardzo intrygujący i posiada naprawdę wiele twarzy. Jest tak samo pozytywnie zakręcony jak ona, ale również jest wrażliwy, a zarazem twardy jak skała. Jestem bardzo ciekawa jak odbierzecie tę dwójkę.
Jak już wcześniej wspomniałam Pani Sutherland w swojej najnowszej powieści poruszyła sporo ważnych kwestii, Pokazała jak wygląda życie ludzi, którzy cierpią na napady paniki i posiadają obsesję na punkcie swoich fobii, które zaczynają rządzić ich życiem, a przy okazji je rujnują. Kiedy bliżej poznałam rodzinę Esther byłam zaskoczona postawami jej członków rodziny. Nigdy bym nie pomyślała, iż strach przed ciemnością może aż tak obezwładnić człowieka - zapalanie świec w nocy i spanie przy zapalonym świetle było dla mnie po prostu dziwne. Ale czy niemożliwe? Po lekturze "Prawie ostatecznej listy najgorszych koszmarów" zaczęłam trochę serfować po internecie i naprawdę wiele osób cierpi na taką przypadłość. Te paniczne lęki utrudniają im normalne funkcjonowanie, a nawet pogłębiają depresję. Cieszę się, iż autorka postanowiła ten temat poruszyć w swojej książce, bo właśnie dzięki takim pozycją możemy stać się bardziej wyrozumiali i pomóc osobom w naszym otoczeniu w walce z fobiami.

"Prawie ostateczną listę najgorszych koszmarów" przeczytałam w nie całe dwa dni i nie mogłam się od niej oderwać! To niezwykle dojrzała, mądra i zabawna historia młodej Esther - dziewczyny walczącej ze swoimi lękami, obawami i fobiami. Jestem pewna, że bez reszty wciągniecie się w fabułę powieści i spędzicie z nią wspaniałe chwile. Możecie mi nie wierzyć, ale ta książka jest po prostu niezwykła w swojej prostocie, a zarazem oryginalności. Polecam absolutnie wszystkim!

pokaż więcej

 
2018-04-03 16:45:46
Ma nowego znajomego: Nymeria
 
2018-03-27 00:27:34
Ma nowego znajomego: TrobairitzXII
 
2018-03-27 00:27:21
Ma nowego znajomego: Isiak1989
 
2018-03-26 10:35:22
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Jak się dzisiaj czujecie? Ja spałam całe cztery godziny, ponieważ wczoraj wieczorem zaczęłam czytać świetną książkę i wprost nie mogłam się od niej oderwać! Tak się wciągnęłam w świat wykreowany przez autorkę, że nie mogłam się zmusić do tego, aby odłożyć ją na półkę. Pewnie się zastanawiacie jaka pozycja, aż tak umiliła mi czas. Mowa tu o powieść Pani Cath Crowley! Jednak zanim zacznę ją... Jak się dzisiaj czujecie? Ja spałam całe cztery godziny, ponieważ wczoraj wieczorem zaczęłam czytać świetną książkę i wprost nie mogłam się od niej oderwać! Tak się wciągnęłam w świat wykreowany przez autorkę, że nie mogłam się zmusić do tego, aby odłożyć ją na półkę. Pewnie się zastanawiacie jaka pozycja, aż tak umiliła mi czas. Mowa tu o powieść Pani Cath Crowley! Jednak zanim zacznę ją recenzować, spójrzcie tylko na okładkę. Czy tylko moim zdaniem jest fenomenalna? Zapraszam do zapoznania się z moją opinią!

Lucy właśnie ukończyła dwunastą klasę i zamierza spełnić swoje największe marzenie - chce w końcu odnaleźć tajemniczego Showda, który maluje imponujące graffiti na murach. W poszukiwaniach mają jej pomoc dwie koleżanki - Jazz i Daisy.
Ed nie ma planów na przyszłość. Rzucił szkołę, a na dodatek stracił pracę. Razem ze swoim kumplem Leo planują w szybki sposób zarobić pieniądze.
Dylan od zawsze kochał Daisy. Niestety popełnił jeden błąd i stracił ukochaną dziewczynę. Jak potoczą się losy tej szóstki? Czy jedna noc może zmienić wszystko?
Powiem Wam coś w tajemnicy, ale musicie mi przyrzec, że to co teraz napiszę, nie wyjdzie poza nasze grono. Otóż ja nie wiedziałam o czym ta książka jest. Wzięłam ją ze względu na piękną, żółtą okładkę, która od pierwszej chwili wpadła mi w oko. Zdaje sobie sprawę, iż nie powinno się oceniać książki, ale ta była tak śliczna, iż musiałam ją mieć u siebie na półce. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie kiedy do mnie przyszła. Moje pierwsza myśl była taka "Coś ty kobieto najlepszego zrobiła". Najlepsze w tym wszystkim jest to, że nigdy w życiu takiego czegoś nie zrobiłam. Zawsze w doborze lektury opieram się na swojej intuicji i opinii innych. Tym razem jednak było kompletnie inaczej. Doszłam do wniosku, że okładka jest nieziemska i wpakowałam ją do koszyka. Czy dobrze zrobiłam? Z pewnością! "Graffiti Moon" to urocza, lekka i sympatyczna lektura na jeden wieczór. Dzięki niej się odprężyłam i na kilka godzin zapomniałam o całym świecie, a przy okazji zarwałam nockę i spędziłam wspaniały czas z bohaterami. Ta książka nie zmieniła mojego światopoglądu, ale naprawdę świetnie się przy niej bawiłam.

Pani Crowley wykreowała wspaniałe postacie, które od pierwszej strony zapadają w pamięci. Lucy, główna bohaterka i jedna z narratorów powieści jest osobą niezwykle zdeterminowaną i odważną. Polubiłam ją za niewyparzony język, odwagę i żywiołowość, którą się cechowała. Tak naprawdę ani razu nie mogłam przewidzieć tego co zrobi w następnej chwili, ponieważ jest strasznie nieprzewidywalna. Nawet bym powiedziała, że jest dość agresywna, ale spokojnie w nie dużym stopniu. Po prostu potrafi się bronić.
Główną męską postacią i drugim narratorem jest Ed. Polubiłam go, chociaż na początku bardzo mało się uśmiechał i miałam go za takiego trochę gbura. Aczkolwiek muszę przyznać, że z każdą kolejną stroną coraz bardziej się do niego przekonywałam. Ten chłopak w życiu nie ma łatwo, sam musi sobie radzić i pomagać mamie, która stara się pogodzić samotne macierzyństwo, naukę i pracę na etacie. Ed znajduje się w naprawdę trudnym położeniu, ale nigdy nie narzeka na swój.
W "Graffiti Moon" poznajemy jeszcze najbliższe otoczenie dwójki głównych bohaterów. Z pewnością polubicie ich przyjaciół, ponieważ są to bardzo specyficzne osoby w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Kłócą się, kochają, nienawidzą, ale razem stanowią bardzo fajną paczkę. Nie wiem kogo z nich najbardziej lubię, ponieważ wszyscy są wykreowani na sympatyczne i trochę zakręcone osoby.
Jestem zachwycona pomysłem autorki na tę historię. Chyba nie czytałam jeszcze książki, gdzie akcja toczyłaby się w ciągu jednej nocy. Fajnie było obserwować ich ruchy i kibicować im przez tak krótki okres. Aczkolwiek muszę przyznać, iż troszkę się obawiałam, że nie zdążę zżyć się z bohaterami. Wiecie jak to jest - powoli zagłębiacie w lekturze, zaczynacie już troszkę lubić bohaterów, a tu nagle koniec książki. Mieliście tak kiedyś? Bo ja tak i nie było to przyjemne uczucie. Na całe szczęście Pani Cath wiedziała co tworzy i tak to przemyślała, że nie mam do czego się doczepić. A oprócz tego autorka posługuje się przyjemnym i prostym językiem, że te trzysta stron wręcz się pożera, a nie czyta. Nawet nie wiem kiedy wylądowałam na ostatniej stronie! Tyle się działo w ciągu tej jednej nocy, że nie miałam kiedy spojrzeć na zegarek.

"Graffiti Moon" to niezobowiązująca i interesująca pozycja na jeden wieczór. Po przeczytaniu tej książki nie zmienicie swojego światopoglądu i nie będziecie się poddawać dłuższej refleksji, ale z pewnością spędzicie z nią wspaniałe chwile. Moim zdaniem warto tę powieść przeczytać przede wszystkim dlatego, że jest zabawna, lekka i po prostu urocza.

pokaż więcej

 
2018-03-18 10:30:17
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Współczesne baśnie (tom 1)

Kiedy byłam małą dziewczynką, moją ulubioną żeńską postacią z bajek była Bella z "Pięknej i Bestii". Uwielbiałam ją za to, że była dobra, dbała o swego ojca i z całego serca kochała książki. Bella nigdy nie oceniała książki po okładce, potrafiła zaprzyjaźnić się z Bestią i ujrzeć w nim prawdziwego mężczyznę. Pokochała go miłością prawdziwą, niezniszczalną i szczerą. Zapewne teraz się ... Kiedy byłam małą dziewczynką, moją ulubioną żeńską postacią z bajek była Bella z "Pięknej i Bestii". Uwielbiałam ją za to, że była dobra, dbała o swego ojca i z całego serca kochała książki. Bella nigdy nie oceniała książki po okładce, potrafiła zaprzyjaźnić się z Bestią i ujrzeć w nim prawdziwego mężczyznę. Pokochała go miłością prawdziwą, niezniszczalną i szczerą. Zapewne teraz się zastanawiacie czemu przytaczam tę historię - odpowiedź jest prosta. "Weteran" autorstwa Katy Regnery jest współczesną adaptacją "Pięknej i Bestii". Zaintrygowani?
Zapraszam do zapoznania się z recenzją!
Savannah Carmichel zaufała niewłaściwemu mężczyźnie i straciła wszystko - upragnioną posadę dziennikarki, serce i nieskazitelną reputację. Kiedy uświadomiła sobie, że w Nowym Jorku nie znajdzie już żadnej pracy, postanowiła wrócić do rodzinnego miasteczka, aby pomóc siostrze w przygotowaniach do zbliżającego się ślubu. Gdy nagle otrzymuje propozycję powrotu do branży i napisania artykułu o wojennym bohaterze, na myśl przychodzi jej Asher - miejscowy pustelnik. Dziewczyna jest bardzo zdeterminowana i zrobi wszystko, aby opowiedzieć historię mężczyzny i wrócić do wymarzonej pracy dziennikarki. Jednak co się stanie kiedy między tą dwójką pojawi się nić zrozumienia?
Kochani, to była petarda - tymi właśnie słowami powinnam rozpocząć dzisiejszą recenzję. Kiedy zobaczyłam "Weterana" w zapowiedziach od pierwszej chwili wiedziałam, że ta powieść jest dla mnie stworzona. Owszem, na pierwszy rzut może wydawać się schematyczna, bo ile razy już czytaliśmy o zranionej kobiecie i samotnym mężczyźnie, których drogi się przecięły i nagle połączyło ich wielkie uczucie? Było to już, prawda? Ale nie w takim stylu jak zrobiła to Pani Katy Regenry! Ta kobieta, doskonale wie jak poruszyć serca i sprawić, żeby czytelniczki przez następne dni nie mogły oderwać się od historii Savannhy i Ashera. Skąd to wiem? Sprawdziłam to na własnej skórze i nie mogłam, nie chciałam i nie potrafiłam oderwać się od "Weterana". Moje myśli ciągle wracały do odosobnionego Ashera i żwawej Savannah. Kartki przewracałam z prędkością światła, przez całą powieść korciło mnie, aby zajrzeć na ostatnią stronę i przeczytać zakończenie książki. Strasznie byłam ciekawa jak zakończy się historia tych dwojga.

Mówiłam już, że uwielbiam bohaterów? Pewnie tak! Ale z pewnością jeszcze nie wygłosiłam monologu na cześć głównego bohatera Ashera. Kochane, ten mężczyzna jest niesamowity! Mądry, inteligentny, czuły, honorowy, męski, uroczy, z poczuciem humoru i zasadami! Niestety, świat go nie oszczędził i w swoim młodym życiu zaznał wielu przykrych chwil. Stracił wszystko co kochał, a jego najbliżsi przyjaciele się od niego odwrócili. Podziwiam go za to, że próbował normalnie funkcjonować i nigdy się nie poddał. Postanowił żyć dalej w swoim wielkim domu, wśród książek i zaufanej gosposi. Czy zamkniecie się w domu było tchórzostwem? Moim zdaniem nie. Rozumiem dlaczego Asher podjął taką decyzję i mam nadzieję, że Wy czytając "Weterana" również zrozumiecie jego postępowanie. Dla mnie od samego początku był jedną, wielką, chodzącą tajemnicą, dlatego z przyjemnością obserwowałam jak Savannah próbuje go rozgryźć.
Skoro zaczęłam już temat Savannah to powinnam przybliżyć Wam jej postać. Polubiłam ją od pierwszej strony, ponieważ jest to twarda babka, która nie boi się wyzwań. Dziewczyna dostała bardzo mocno po tyłku, a mimo wszystko nie użalała się nad sobą, tylko wzięła się w garść i postanowiła napisać najlepszy artykuł o współczesnym bohaterze. A wierzcie mi na słowo, że nie było to takie proste zadanie, bo Asher jest bardzo charakterny! Wydaje mi się, że polubicie Savannah za jej upór, determinację i wrażliwość, którą się cechowała. Aczkolwiek jest jeszcze coś czym wyróżnia się ta bohaterka - własne zdanie. Nie zwraca uwagi na to co mówią o niej inni i nie przejmuje się głupim gadaniem ludzi. Za to naprawdę ją cenię!

Wątek miłosny w "Weteranie" jest piękny, niezwykły i jedyny w swoim rodzaju. Jeśli nie macie ochoty czytać moich ochów i achów to najlepiej omińcie ten akapit, bo będę się rozpływać nad cudownością tej książki. Sama nie wiem jak do tego doszło, że aż tak pokochałam tę pozycję. Niby jest schematyczna, ale gdzieś w jej wnętrzu odczuwałam nutę oryginalności. Może jest to zasługa głównych bohaterów? A może całokształtu historii? Trudno jest mi to wytłumaczyć. W każdym razie zakochałam się w powieści Pani Katy Regnery, ponieważ ujęła mnie ona swoją prostotą, współczesną adaptacją "Pięknej i Bestii" i przesłaniem, które wylewa się z kart powieści. Nigdy, przenigdy nie powinno się oceniać książki po okładce. Nigdy, przenigdy nie powinno się oceniać człowieka po wyglądzie! Każdy z nas jest wyjątkowy, piękny i inny. Piękno zewnętrze kiedyś przeminie, odpłynie gdzieś w dal, a charakter zostanie z nami. Dlatego pamiętajcie, warto jest poznać wnętrze i osobowość człowieka - zawsze i bez wyjątku!

Gdy po raz pierwszy zobaczyłam tę książkę zachwyciłam się jej okładką, ale to właśnie wnętrze "Weterana" sprawiło, że pokochałam powieść Katy Regnery z całego serca. Naprawdę nie wiem jak to autorka zrobiła, ale stworzyła ona wspaniałą historię i powołała do życia fenomenalnych bohaterów. Uwielbiam tę książkę za wszystko - za emocje, uczucia i ogromne przesłanie. Nie mogę się już doczekać kolejnych książek Pani Katy Regnery!

pokaż więcej

 
2018-03-11 17:27:01
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

W to niedzielne popołudnie przychodzę do Was z recenzją książki pt."Mów do mnie", która ukazała się nakładem wydawnictwa Harper Collins Polska. Jak już się zapewne domyślacie jest to pozycja młodzieżowa, a jak sami dobrze wiecie ja uwielbiam czytać młodzieżówki. Dlatego koniecznie musiałam przekonać się na własnej skórze co wymyśliła Sonia Belasco!
Melanie po śmierci matki nie może dojść...
W to niedzielne popołudnie przychodzę do Was z recenzją książki pt."Mów do mnie", która ukazała się nakładem wydawnictwa Harper Collins Polska. Jak już się zapewne domyślacie jest to pozycja młodzieżowa, a jak sami dobrze wiecie ja uwielbiam czytać młodzieżówki. Dlatego koniecznie musiałam przekonać się na własnej skórze co wymyśliła Sonia Belasco!
Melanie po śmierci matki nie może dojść do siebie. Każdego dnia coraz bardziej tęskni za swoją rodzicielką, która była jej słońcem i najlepszą przyjaciółką.
Damon kocha teatr. Uwielbia odgrywać różne role i czytać sztuki, ale kiedy traci swoją bratnią duszę, zamyka się w sobie i zaczyna namiętnie fotografować.
Gdy pewnego dnia Damon spotyka w parku Melanie, z ukrycia robi jej zdjęcie. Chłopak jest zaintrygowany tajemniczą dziewczyną i kiedy wpada na nią w szkole postanawia ją bliżej poznać. Co się wydarzy podczas sztuki Ottela? Czy przeszłość zaważy na przyszłości tych dwojga?

Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam tę książkę w zapowiedziach, zwróciła ona moją uwagę swoją piękną okładką. W szczególności spodobał mi się font tytułu, który moim zdaniem idealnie pasuje do treści. Na pierwszy rzut oka widać było, że będzie to opowieść o młodych artystycznych duszach. Dlatego samą oprawę graficzną oceniam na szóstkę z plusem! Oczywiście, nie powinno oceniać się książki po okładce, więc teraz zdradzę Wam jak prezentuje się wnętrze tej lektury. Moim zdaniem Sonia Belasco podołała zadaniu i stworzyła bardzo ciekawą opowieść o młodych ludziach, którzy muszą poradzić sobie z żałobą. Temat straty nie jest łatwy do opisania, ponieważ często autorzy za bardzo traktują go pobieżnie. Na całe szczęście tego błędu nie popełniła autorka i postarała się oto, żeby wszystko wyszło naturalnie. Pokazała jak młodzi ludzie radzą sobie z bólem i jakie targają nimi emocje.

Jestem zadowolona z kreacji głównych bohaterów, chociaż muszę przyznać, że męską postać polubiłam odrobinę bardziej. Przez całą powieść odnosiłam wrażenie, iż Damon jest dojrzalszy od Melanie. Zachowania dziewczyny kilka razy nie mogłam zrozumieć i w moim odczuciu chwilami zachowywała się dość dziecinnie. Aczkolwiek udało jej się zaskrobić moją sympatię, w szczególności pod koniec lektury bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Ogólnie duet Demona i Melanie przypadł mi do gustu, ponieważ były to postacie ciekawe i na swój sposób urocze. Ich pierwsze rozmowy, spotkania i kłótnie miały w sobie pewną niewinność i nieodparty urok.

Pani Sonia Belasco posługuje się lekkim i młodzieżowym językiem, dlatego nie zdziwcie się gdy parę razy Wasze oczy ujrzą drobne przekleństwa. Oczywiście nie będzie ich bardzo dużo, ale osoby uczulone na wulgaryzmy w książkach, muszą być na ten zabieg przygotowane. Książkę czyta się bardzo szybko, ponieważ autorka skupiła się na dialogach pomiędzy bohaterami, a nie na długich opisach.

Moim zdaniem książka pt."Mów do mnie" jest świetną propozycją dla osób lubiących czytać powieści młodzieżowe. Autorka posługuje się lekkim językiem i potrafi zainteresować czytelnika stworzoną przez siebie historią. Jeżeli macie ochotę przeczytać interesującą książkę z niełatwym tematem to śmiało sięgnijcie po "Mów do mnie". Kto wie może ta książka do Was również przemówi?

pokaż więcej

 
2018-03-11 17:21:16
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Kroniki Jaaru (tom 3)

W życiu Kate Hallander zaczyna się wszystko układać. Ma chłopaka, przyjaciół i chwilowy spokój, który wykorzystuje na naukę magii. Kiedy nastolatka myśli, że początek roku szkolnego obędzie się bez niespodzianek, zjawia się u niej niespodziewanie Fion. Zmartwiony fer informuje ją o zaginięciu swojej siostry, która zniknęła kilkanaście dni przed swoim ślubem. Kate wraz ze Strażnikami Żywiołów... W życiu Kate Hallander zaczyna się wszystko układać. Ma chłopaka, przyjaciół i chwilowy spokój, który wykorzystuje na naukę magii. Kiedy nastolatka myśli, że początek roku szkolnego obędzie się bez niespodzianek, zjawia się u niej niespodziewanie Fion. Zmartwiony fer informuje ją o zaginięciu swojej siostry, która zniknęła kilkanaście dni przed swoim ślubem. Kate wraz ze Strażnikami Żywiołów postanawiają ją odnaleźć, więc proszą Babcię Annyynn o pomoc. Niestety nic nie jest takie proste kiedy Fione w tajemniczych okolicznościach zniknęła, a babcia zachowuje się jeszcze dziwniej niż dotychczas.
Czy młodzi czarownicy poradzą sobie w tak ważnej misji? Czy uda im się przejść przed siedem tajemniczych bram?

Moją recenzję zacznę wyjątkowo od okładki, która moim zdaniem jest niesamowita! Zakochałam się w tym zielonym kolorze i w smoku, którego możecie zobaczyć na środku. Moim zdaniem oprawa graficzna idealnie pasuje do treści, więc nie mogę się tutaj do niczego doczepić. A oprócz tego niesamowicie psuje do poprzednich części i ładnie wygląda na półce. Jednak jak sami dobrze wiecie, nie wolno oceniać książki po okładce, więc najpierw trzeba poznać jej wnętrze. Ja tak właśnie uczyniłam i już dzisiaj podzielę się z Wami moimi odczuciami na temat tej "cegiełki", ale jeszcze muszę napisać słówko o jednej bardzo ważnej sprawie - książka w środku również jest przepięknie wydana, dlatego czytanie jej to czysta przyjemność.

Adam Faber od początku ujął mnie swoim stylem, ponieważ pisze w sposób przyjemny, lekki i przystępny dla każdego, ale tym razem nie mogę napisać, że ta część skierowana jest dla czytelnika w każdym wieku. Moim zdaniem "Siedem bram" nie powinny czytać osoby, poniżej czternastego roku życia, ponieważ już na samym początku jest malutka "niegrzeczna" scena, którą młodsze osoby mogą źle odebrać. Dlatego nie dajcie się zwieść bajkowej okładce i nie kupcie tej książki dziesięciolatkowi. W każdym razie uważam, że starsi czytelnicy będą tą pozycją bardzo usatysfakcjonowani, ponieważ autor stworzył ciekawą kontynuację z masą intryg, tajemnic, konfliktów i oczywiście magii. Teraz kiedy porównuję wszystkie trzy części, dochodzę do wniosku, że właśnie ten tom póki co jest najlepszy. Strony przewracałam z prędkością światła i z wypiekami na twarzy obserwowałam ruchy naszych bohaterów. W końcu mogłam bliżej poznać magiczny świat ferów i innych fantastycznych stworków.

Nie mogę doczepić się do kreacji bohaterów, ponieważ zaszły w nich bardzo poważne zmiany. Jeśli kogokolwiek irytowała główna bohaterka to teraz z pewnością zmienicie o niej zdanie. Kate powoli staje się dojrzałą, mądrą i sympatyczną młodą czarownicą, która w końcu postanawia stawić czoło swoim wrogom i z pokorą przyjmuje na własne barki swoje przeznaczenie. Od pierwszej części ta wiedźma zdobyła moją sympatię, lecz zdarzały się momenty kiedy mnie strasznie irytowała. W tym tomie tak nie było! Naprawdę jestem pod wrażeniem jej ogromnej przemiany i mam nadzieję, że w kolejnych tomach będzie jeszcze lepsza!
Jeśli natomiast chodzi o Fiona to go uwielbiam jeszcze bardziej, ponieważ jest to cudowny męski bohater. Dawno nie spotkałam tak dobrej, wyrozumiałej i oddanej postaci w fantastyce. Podziwiam tego chłopca za wszystko - za siłę, determinację i umiejętność przyznania się do własnych błędów. Kate ma wielkie szczęście, że to właśnie on jest jej powiernikiem i ferem .

Moim zdaniem "Siedem bram" Adama Fabera to wspaniała kontynuacja Kronik Jaaru. Śmiem nawet twierdzić, że ta część na głowę bije poprzednie tomy. Z pewnością spodobają Wam się przygody młodej wiedźmy Kate, bo są one intrygujące, tajemnicze i przede wszystkim magiczne. Jeżeli jesteście ciekawi jak bohaterka poradzi sobie z pokonaniem siedmiu bram to musicie sięgnąć po tę książkę. Satysfakcja gwarantowana!

pokaż więcej

 
2018-03-11 17:04:57
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Znacie to uczucie kiedy zaczynacie czytać jakąś książkę i za żadne skarby świata nie możecie się od niej oderwać? Przeżywacie każdą scenę, a ból i smutek bohaterów staje się też Waszym ciężarem? Miałam tak w przypadku powieści pt."Córki Smoka" autorstwa Williama Andersa. Jeśli jesteście ciekawi czym ta książka mnie ujęła, to zapraszam Was serdecznie do przeczytania mojej recenzji!


Po...
Znacie to uczucie kiedy zaczynacie czytać jakąś książkę i za żadne skarby świata nie możecie się od niej oderwać? Przeżywacie każdą scenę, a ból i smutek bohaterów staje się też Waszym ciężarem? Miałam tak w przypadku powieści pt."Córki Smoka" autorstwa Williama Andersa. Jeśli jesteście ciekawi czym ta książka mnie ujęła, to zapraszam Was serdecznie do przeczytania mojej recenzji!


Po śmierci przybranej matki, Anna Carlson postanawia wyjechać z Ameryki, aby odnaleźć swoją biologiczną matkę. Kiedy wraz ze swym ojcem przylatuje do Korei Południowej, dowiaduje się, że jej biologiczna matka nie żyje. Gdy dziewczyna już myśli, że przyjechała do tego miejsca na próżno, na ulicy zatrzymuje ją starsza kobieta i wręcza jej tajemniczy przedmiot. Takim sposobem trafia ona do mieszkania Hong Jae Hee - tajemniczej Koreanki, która twierdzi, że jest jej babcią. Kobieta prosi wnuczkę, aby wysłuchała jej opowieści z czasów japońskiej okupacji Korei i Chin dotyczących "kobiet do towarzystwa" oraz prosi ją o dwie przysługi...

Muszę się Wam do czegoś przyznać - nie znoszę pisać recenzji o takich książkach jak ta. Powiedzcie mi jak można dobrze zrecenzować powieść idealną? Świetnie skonstruowaną, niebywałą i nad wyraz wspaniałą? Kiedy skończyłam czytać "Córki smoka", odłożyłam ją grzecznie na półkę i postanowiłam odczekać kilka dni, żeby zobaczyć czy po tym czasie zmienię o niej zdanie. Wiecie jak to jest - kończycie czytać intrygującą powieść, zachwycacie się nią, od razu zabieracie się do pisania opinii, a po kilku dniach dochodzicie do wniosku, że może za bardzo poniosły Was emocje, a dana lektura wcale nie była aż tak dobra jak Wam się na początku wydawało. Dlatego odkładałam w czasie napisanie recenzji o książce Pana Williama Andrewsa. I uważam, że było to dobre posunięcie z mojej strony, ponieważ dzięki temu uświadomiłam sobie jedno - o najnowszej publikacji wydawnictwa Niezwykłego nie da się zapomnieć. Ta książka po prostu gnieździ się w umyśle czytelnika i nęka go w snach.

Z pewnością nie mogę napisać, że czyta się tę pozycję lekko i przyjemnie, bo wcale tak nie jest. Na kartach powieści została przedstawiona okrutna, bolesna i smutna historia Hong Jae hee, która w czasie wojny pomiędzy Japończykami i Koreańczykami straciła wszystko. Nie będę wchodziła za bardzo w szczegóły, bo wiem, że nie lubicie spojlerów, ale musicie wiedzieć o jednej przykrej rzeczy - Hong Jae Hee będąc jeszcze dzieckiem stała się dziewczyną do towarzystwa. W tak młodym wieku powinna poznawać świat, uczyć się i popełniać młodzieńcze błędy, lecz jej nie było to dane. Z dnia na dzień musiała nauczyć się jak przetrwać w złym świecie, wśród bestialskich żołnierzy, którzy codziennie wykorzystywali ją seksualnie. Spędziła lata w miejscu gdzie upokarzanie, ból, nienawiść i przemoc fizyczna były na porządku dziennym. Wielokrotnie odkładałam książkę na bok, bo nie mogłam znieść tego co przeżywała bohaterka. Nie potrafię opisać tego co czułam podczas czytania, ponieważ przez moją głowę, przechodziło naprawdę wiele myśli.

Gdy zdecydujecie się na przeczytanie "Córek smoka", na samym początku musicie wiedzieć, iż jest to fikcja literacka z elementami prawdziwych wydarzeń. Autor pokazał nam jak wyglądała wojna widziana oczami zwykłej obywatelki, która została jedną z ofiar tragicznej wojny. Dlatego przygotujcie się na ogromną dawkę niesprawiedliwości, cierpienia i głodu. Pan Andrews z brutalną szczerością pokazał nam jak wojna każdego dnia wyniszczała swoich obywateli. A oni? Z minuty na minutę stawali się coraz bardziej zdeterminowani, aby przeżyć. W tamtym okresie nie było miejsca na litość i słabość, więc nie spodziewajcie się historii pełnej nadziei i wyidealizowanych sytuacji. W tej książce zostały obnażone najskrytsze ludzkie słabości, które chwilami będą bardzo kontrowersyjne.

Rzadko kiedy w moich recenzjach oceniam okładkę, ale w tym przypadku muszę zrobić wyjątek. Moim zdaniem ta szata graficzna idealnie pasuje do treści, ponieważ jest tajemnicza, mroczna, brutalna, a zarazem minimalistyczna. W środku również została precyzyjnie wydana, ponieważ nad każdym rozdziałem zostało umieszczone bardzo intrygujące zdobienie. Naprawdę nie mogę się na tę okładkę napatrzeć!

Moim zdaniem książkę Williama Andrewsa powinien przeczytać każdy kto jest gotowy na poruszającą i brutalną lekturę. To nie jest zwykła pozycja, którą przeczytacie w jeden dzień, a nazajutrz po prostu o niej zapomnicie. Wierzcie mi na słowo, że "Córek smoka" nie da się, ot tak wyprzeć ze swojej pamięci. Autor zadbał o to, aby czytelnik na długo nie mógł się po niej otrząsnąć.
Poznajcie opowieść Hong Jae Hee, a na pewno tego nie pożałujecie.

pokaż więcej

 
2018-03-05 19:24:17
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Jutro swoją premierę będzie miała najnowsza powieść Pani Katarzyny Zyskowskiej pt."Historia złych uczynków",a ja już dzisiaj przychodzę do Was z przedpremierową recenzją, aby zwrócić Waszą uwagę na ten tytuł. To było moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, ale z pewnością nie będzie ono ostatnie, ponieważ zakochałam się w przedstawionej historii. Aczkolwiek nie wiem czy słowo... Jutro swoją premierę będzie miała najnowsza powieść Pani Katarzyny Zyskowskiej pt."Historia złych uczynków",a ja już dzisiaj przychodzę do Was z przedpremierową recenzją, aby zwrócić Waszą uwagę na ten tytuł. To było moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, ale z pewnością nie będzie ono ostatnie, ponieważ zakochałam się w przedstawionej historii. Aczkolwiek nie wiem czy słowo "zakochałam" jest tutaj na miejscu, ponieważ jest to bardzo "niegrzeczna" książka. Jesteście ciekawi mojej opinii?
Nina nie chce dalej mieszkać w swojej małej miejscowości, dlatego pragnie jak najszybciej wyjechać do wielkiego miasta. Po ukończeniu szkoły, dziewczyna ma w planach studiować informatykę, dlatego składa dokumenty do bardzo dobrej uczelni. Niestety, nic wszystko układa się po jej myśli, ponieważ koledzy z roku, potrafią być dla niej bardzo uciążliwi. Jednak pewnego dnia życie bohaterki diametralnie się zmienia, kiedy pod wpływem impulsu wsiada do auta nieznajomego mężczyzny, a dokładniej mówiąc do auta swojego wykładowcy - Miłosza. Dziewczyna każdego dnia coraz bardziej uzależnia się od przystojnego towarzysza i czuje, że w końcu spotkała na swojej drodze idealnego partnera.
Nagle po kilku miesiącach znajomości Miłosz znika, a Nina postanawia go za wszelką cenę odnaleźć. Takim oto sposobem trafia do domku letniskowego w Aninie, gdzie zostały popełnione bardzo złe uczynki.

Tę książkę przeczytałam dwa tygodnie temu i od tego czasu, próbowałam napisać recenzję, ale za bardzo mi to nie wychodziło. Mój rytuał pisania wyglądał mniej więcej tak: siadałam przy laptopie i myślałam co konkretnego mam napisać o historii Niny i Miłosza. Tępo patrzyłam w ekran, pisałam coś, a potem to usuwałam. Co mogę napisać o tej książce? Może to, że jest niepokojąca, skomplikowana, mroczna i toksyczna? Albo powinnam wychwalić bohaterów, którzy są naprawdę świetnie wykreowani, ale raczej nie mogę powiedzieć, że ich polubiłam, bo są dość "specyficzni"? Teraz kiedy myślę o "Historii złych uczynków" mam w głowie naprawdę ogromny mętlik, ponieważ ta powieść bardzo się wyróżnia na tle tych wszystkich powieści, które dotychczas przeczytałam - w niej nic nie jest tylko czarne albo białe.

Ta recenzja będzie dla mnie ogromnym wyzwaniem, ale mam nadzieję, że uda mi się jak najlepiej oddać wspaniałość tej książki. Gdy zaczęłam czytać tę powieść i przekroczyłam setną stronę myślałam, że głównym wątkiem powieści będzie przeznaczenie. Jednak teraz kiedy jestem po lekturze, dochodzę do wniosku, że przewodnim tematem książki jest tzw. "karma" albo inaczej prawo przyczyny i skutku. Wiecie co to znaczy - jeśli popełniasz zły uczynek to ten uczynek prawdopodobnie do Ciebie wróci. Tak właśnie było w przypadku Niny i Miłosza, ale nie do końca. Bardzo żałuję, że w tym temacie nie mogę się bardziej rozwinąć, ale coś czuję, iż zdradziłabym Wam dużo z fabuły, a tę powieść czyta się jednym tchem kiedy kompletnie się nic się o niej nie wie. W każdym razie ja byłam zachwycona gdy przewracałam kolejne strony i nie wiedziałam co dalej się wydarzy. Nie rozgryzłam toku myślenia autorki, dlatego wiele wątków mnie zaskoczyło. A oprócz tego, byłam pod wrażeniem jak autorka radzi sobie ze stopniowaniem napięcia, a wierzcie mi na słowo, iż ciarki nie raz przeszły mi po plecach.

Bohaterowie książki zostali ciekawie skonstruowani. Tak jak już wcześniej wspomniałam są oni dość specyficzni. Niby zostali wykreowani na normalnych ludzi, którzy pracują, uczą się, kochają i kłócą, ale mają w sobie pewną cząstkę mroku. Chociaż gdyby tak na to spojrzeć głębiej to każdy z nas ma swoją jasną i mroczną stronę, nieprawdaż? Autorka skupiła się na tym, aby pokazać czytelnikowi różne twarze i oblicze człowieka. Możliwe, że większość z Was będzie zaskoczona postawami Niny i Miłosza, ale z pewnością znajdą się też tacy, którzy ich zrozumieją, a nawet być może usprawiedliwią.W każdym razie ja mam problem z ocenieniem tego czy lubię tę parę czy nie. Aczkolwiek mogę napisać, iż zostali bardzo dobrze wykreowani, ponieważ są szczerzy i naturalni w swoich czynach. Podczas czytania "Historii złych uczynków" nie odnosiłam wrażenia, iż są sztuczni czy wyidealizowani, wręcz przeciwnie. Dawno nie spotkałam tak "ludzkich" książkowych bohaterów - oni są jednocześnie źli, dobrzy, uczciwi, dwulicowi, prawdziwi - nie da się jasno określić czy są pozytywni czy też nie.
Oczywiście ta powieść nie składa się wyłącznie z opowieści Niny i Miłosza. Gdy zdecydujecie się na przeczytanie utworu Pani Katarzyny będzie mieli szansę poznać, aż trzy inne pary, a co za tym idzie trzy różne historie, które jakimś sposobem się ze sobą łączą. Między inni poznacie dziennikarkę i chirurga, maturzystę i nastolatkę oraz wykładowcę i studentkę - na pewno z tą szóstką nudzić się nie będziecie.

"Historia złych uczynków" to powieść niesamowita. Pełna tajemnic, intryg i złych uczynków, które mogą dopaść każdego. Autorka stworzyła nietuzinkową opowieść o ludziach, nie potrafiących przerwać spirali zła i próbujących odnaleźć ukojenie i przebaczenie. Jeżeli jesteście gotowi na mroczną i mocną opowieść to przeczytajcie tę książkę. Na pewno się nie zawiedziecie.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
63 57 308
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (4)

zgłoś błąd zgłoś błąd