Kosz_z_Książkami 
status: Czytelnik, dodał: 11 książek i 1 cytat, ostatnio widziany 1 dzień temu
Teraz czytam
  • Golem z Limehouse
    Golem z Limehouse
    Autor:
    Jesień 1880 roku: Londynem wstrząsa seria brutalnych morderstw, dokonanych na prostytutkach. Scenariusze kolejnych zabójstw są do siebie bardzo podobne – nieznany sprawca atakuje mieszkanki biednej, p...
    czytelników: 119 | opinie: 9 | ocena: 5,94 (36 głosów)
  • Krąg życia
    Krąg życia
    Autorzy:
    Czy chowańce zdołają pokonać armię zombi? W Bezkresji trwa wojna. Armia nieumarłych zwierząt sieje spustoszenie. Dowodzi nią Paksahara, która dzięki władzy nad Ruchomym Zamkiem wydaje się niezwyciężo...
    czytelników: 108 | opinie: 14 | ocena: 8,49 (37 głosów)
  • O pewnej dziewczynce i jej podróży wokół krainy czarów na okręcie własnoręcznie wykonanym
    O pewnej dziewczynce i jej podróży wokół krainy czarów na okręcie własnoręcznie wykonanym
    Autor:
    Lubicie „Czarnoksiężnika z krainy Oz”, „Alicję w krainie czarów” i „Opowieści z Narni”? Jeśli tak, to na pewno spodoba się wam i ta książka. Catherynne M. Valente zabiera nas w baśniową podróż, podcza...
    czytelników: 187 | opinie: 10 | ocena: 7,68 (34 głosy) | inne wydania: 1
  • Pieśń węży
    Pieśń węży
    Autor:
    Upadający monarchowie sprowadzają na swoich popleczników nieszczęście za nieszczęściem. Na własnej skórze przekonał się o tym Ren Maghar. Ten niegdyś najpotężniejszy po królu człowiek w imperialnym Ka...
    czytelników: 46 | opinie: 2 | ocena: 6,46 (13 głosów)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-06-24 21:12:08
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Kuroshitsuji (tom 27)

To już 27. tom serii ,,Kuroshitsuji” autorstwa Yany Toboso. Wiele czasu upłynęło od naszego pierwszego spotkania z Cielem i jego wiernym kamerdynerem Sebastianem. Mogę powiedzieć tylko jedno: to tom, na który czekaliśmy od początków tej serii!

14 grudnia 1855r – dziesiąte urodziny Ciela, ta data jest zarówno końcem jak i początkiem. To właśnie wtedy na Ziemię zostaje przywołany Sebastian i...
To już 27. tom serii ,,Kuroshitsuji” autorstwa Yany Toboso. Wiele czasu upłynęło od naszego pierwszego spotkania z Cielem i jego wiernym kamerdynerem Sebastianem. Mogę powiedzieć tylko jedno: to tom, na który czekaliśmy od początków tej serii!

14 grudnia 1855r – dziesiąte urodziny Ciela, ta data jest zarówno końcem jak i początkiem. To właśnie wtedy na Ziemię zostaje przywołany Sebastian i nawiązuje pakt z młodym paniczem rodu Phantomhive. To wydarzenie odmienia losy nie tylko samego Ciela, ale o tym przecież już doskonale wiemy.

27. tom Kuroshitsuji przynosi odpowiedź na pytanie jak właściwie doszło do nawiązania paktu między Cielem i Sebastianem, na co większość czytelników czekało od początku swojej przygody z tą serią. Otrzymujemy też szersze wyjaśnienie jak właściwie miała się sprawa z bliźniętami Phantomhive, o czym była już po części mowa w poprzednim tomiku mangi. Nie będę się zbyt długo rozpisywała na ten temat, by nikomu nie psuć radości z lektury. Powiem więc krótko: to tom na który warto było czekać. Pełen emocji, mroczny, wciąga od pierwszej strony i aż żal go zamykać po skończonej lekturze. W dodatku kreska jak zwykle zachwyca, a emocje bohaterów są aż nadto widoczne na rysunkach.

Yana Toboso zaserwowała czytelnikom prawdziwą petardę tym tomem, pozostaje więc tylko trzymać kciuki by emocje nie opadały. Myślę, że nie jedna osoba odłoży ten tomik z niecierpliwością wypatrując premiery kolejnego i licząc na jeszcze większe doznania podczas dalszej lektury. W końcu zagadka przeszłości została już ujawniona, czas powrócić do bieżących wydarzeń.

Recenzja dostępna na stronie Kosz z Książkami:
https://koszzksiazkami.pl/kuroshitsuji-tom-27-recenzja/

pokaż więcej

 
2019-06-24 19:37:57
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Plunderer (tom 1)

Kraj w którym rządzą liczby, dwójka nieznajomych, których losy złączą się ze sobą – tak rozpoczyna się nowa seria od wydawnictwa Waneko. Co jeszcze czeka nas podczas lektury ,,Plunderera”? Zapraszam do wspólnej wyprawy do świata gdzie liczby decydują o wartości człowieka.

Zanim matkę Hiny pochłonęła ziemia, przekazała ona dziewczynce niezwykły artefakt i nakazała jej odszukać legendarnego...
Kraj w którym rządzą liczby, dwójka nieznajomych, których losy złączą się ze sobą – tak rozpoczyna się nowa seria od wydawnictwa Waneko. Co jeszcze czeka nas podczas lektury ,,Plunderera”? Zapraszam do wspólnej wyprawy do świata gdzie liczby decydują o wartości człowieka.

Zanim matkę Hiny pochłonęła ziemia, przekazała ona dziewczynce niezwykły artefakt i nakazała jej odszukać legendarnego Czerwonego Barona. Od tamtego wydarzenia minęło dokładnie pięć lat, a dziewczyna zawędrowała do kolejnego miasta. Już po przekroczeniu jego progów natyka się na miejskiego dziwaka – Rihito, który skrywa swoje oblicze za pokraczną maską i wygłupami niskich lotów. Jak się okaże, spotkanie z nim będzie wydarzeniem, które położy kres długiej wędrówce dziewczyny, za to zapoczątkuje lawinę wydarzeń, która pociągnie za sobą nie tylko niczego nieświadomą bohaterkę.

,,Plunderer” to dla mnie przede wszystkim świetny pomysł na świat w którym dzieje się akcja. Każdy człowiek posiada tu swego rodzaju licznik – którego wartość może wzrastać lub maleć w zależności od jego czynów i tego jak postrzegają go inni. Co ważniejsze jednak, osoby z wyższym licznikiem mogą rozkazywać tym z niższym. Możliwe także jest wyzywanie innych osób na pojedynki w celu ,,uchronienia się” przed nie wykonaniem polecenia osoby o wyższej wartości licznika. Walki są również kolejnym sposobem na zdobycie dodatkowej liczby ,,punktów”. Trzeba jednak uważać – jeżeli licznik danej osoby spadnie do zera zostaje ona pochłonięta przez ziemię, a jej dalszy los jest nieznany.

Ten element mangi bardzo przypadł mi do gustu. Dostaliśmy tu bowiem oprawione w klimaty fantasty zjawisko, które możemy obserwować we współczesnym świecie – coraz większą pogoń za uzyskaniem ,,jak najwyższego licznika” na mediach społecznościowych i nie tylko, który przybiera czasami zatrważające formy – jak np. system oceny obywateli w Chinach.

O samych bohaterach na razie trudno wiele powiedzieć, ponieważ bardzo łatwo można ich zaszufladkować. Mamy uroczą i naiwną do granic możliwości główną bohaterkę. Mamy tajemniczego, niezwykle silnego (i jak się okazuje przystojnego), a przy tym skrywającego się za maską błazna głównego bohatera. Poboczne postacie również łatwo przepisać do pewnych charakterystycznych dla gatunku kategorii i chyba tylko nasza bohatereczka nie potrafi rozpoznawać typów spod ciemnej gwiazdy. Jednak czytając ,,Plunderea” warto wziąć pod uwagę, że to nie jest jeden z tych tytułów które mają zaskakiwać. To lekka, pełna gagów historia z domieszką akcji. Jako niezobowiązująca lektura sprawdza się dość dobrze.

Pod względem wizualnym ,,Plundere” również prezentuje się dobrze. Mamy tutaj sporo ładnych postaci, choć czasami skrytych pod nad wyraz karykaturalnymi formami – patrzcie chociażby na głównego bohatera. Występuje tu też sporo fan serwisu, co jednym spodoba się mniej, innym bardziej. O ile fabuła nie będzie opierała się na ciągłym rozchylaniu nóg głównej bohaterki (która licznik ma po wewnętrznej stronie uda żeby było ciekawiej), to nie mam nic przeciwko temu, tym bardziej, że tytuł obfituje też w pełne dynamizmu sceny walki, co zasługuje na plus.

Przyznam szczerze, że po przeczytaniu pierwszego tomu ciężko było mi ocenić ,,Plunderera”, ponieważ rozpoczęcie historii było nad wyraz szalone. Elementy humorystyczne przeplatały się tu w takiej mierze z epickimi walkami, poważniejszymi wątkami i sporo porcją fan serwisu, że trudno tu użyć innego określenia iż seria zapowiada się na mocno pokręconą. Jednak co z tego wszystkiego wyjdzie – przyjdzie się nam przekonać w kolejnych tomach.

Recenzja dostępna na stronie Kosz z Książkami:
https://koszzksiazkami.pl/plunderer-tom-1-recenzja/

pokaż więcej

 
2019-06-23 19:08:12
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Cykl: Kwartet szetlandzki (tom 3)

Czerwień kości Ann Cleeves jest trzecim tomem serii z detektywem Jimmym Perezem. Po raz kolejny wracamy na Szetlandy, tym razem na wyspę Whalsay, gdzie prowadzone były prace archeologiczne, podczas których odnalezione zostały kości. Wykopaliska stały się miejscem zbrodni, której zagadką zajął się detektyw Jimmy Perez.

Tym razem zagadka sięga swoimi korzeniami do romansu niemalże z...
Czerwień kości Ann Cleeves jest trzecim tomem serii z detektywem Jimmym Perezem. Po raz kolejny wracamy na Szetlandy, tym razem na wyspę Whalsay, gdzie prowadzone były prace archeologiczne, podczas których odnalezione zostały kości. Wykopaliska stały się miejscem zbrodni, której zagadką zajął się detektyw Jimmy Perez.

Tym razem zagadka sięga swoimi korzeniami do romansu niemalże z poprzedniej epoki – nieznany nikomu Norweg Per, blondyn który zjawił wraz z Szetlandzkim autobusem po wielu latach ponownie staje się bohaterem wydarzeń. Pośród surowych krajobrazów poznajemy niezwykle interesujące i kolorowe postacie. Hattie daje nam się poznać jako pasjonatka wykopalisk, Mima ekscentryczna starsza pani czy Joseph, który w imię swoich idei, jest w stanie podjąć drastyczne kroki aby ochronić swoje dziedzictwo. Kluczem całej zagadki staje się określenie wieku znalezionych kości, tak naprawdę jest to punkt wyjścia do dalszego szukania odpowiedzi na pytanie: kto zabił?

Kolejny tom serii – kolejna odsłona wrażliwego policjanta. W tej części rozpraszał go wyjazd ukochanej Fran do Londynu oraz rodząca się potrzeba zalegalizowania ich związku. Dodatkowo towarzyszył mu strach, że ukochana do niego nie wróci. Perez oddelegował część swoich obowiązków Sandy’emu, który sprostał oczekiwaniom i wbrew pozorom okazał się wnikliwym detektywem. Każdy tom, który ukazuje więcej cech charakteru Pereza sprawia, iż jest coraz bardziej lubianą postacią. Towarzyszą mu lęki i stresy, które znane są nam wszystkich, może dlatego każdy może się z nim utożsamić, mimo, iż daleko nam do zimnego i posępnego klimatu Szetlandów.

Przyznam szczerze, że ciężko mi oceniać jest tom tej serii jako odrębną część. Mając w głowie rozbudowaną przez wszystkie części historię detektywa i poprzednie zagadki nie potrafię być obiektywna. Uwielbiam tę serię, zimny i nieco odpychający klimat Szetlandów oraz główną postać policjanta. Ann Cleeves ma charakterystyczny sposób pisania, który być może nie jest najbardziej dynamicznym, ale potrafi wciągnąć i zaciekawić. Jak zawsze z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy, każdemu polecam zapoznać się z tą serią.

Recenzja dostępna na stronie Kosz z Książkami:
https://koszzksiazkami.pl/czerwien-kosci-recenzja/

pokaż więcej

 
2019-06-23 17:21:18
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

,,Nadgryzione jabłko" to nieco osobliwa, ale przy tym bardzo osobista i pełna emocji biografia człowieka o którym słyszał cały świat. Chrisann Brennan opowiada o Stevie Jobsie z perspektywy jego wieloletniej partnerki i matki dziecka, odsłaniając inną twarz twórcy sukcesu Apple’a. Z początku lektura może wydawać się nieco chaotyczna, za sprawą dominujących uczuć autorki względem Stevie Jobsa -... ,,Nadgryzione jabłko" to nieco osobliwa, ale przy tym bardzo osobista i pełna emocji biografia człowieka o którym słyszał cały świat. Chrisann Brennan opowiada o Stevie Jobsie z perspektywy jego wieloletniej partnerki i matki dziecka, odsłaniając inną twarz twórcy sukcesu Apple’a. Z początku lektura może wydawać się nieco chaotyczna, za sprawą dominujących uczuć autorki względem Stevie Jobsa - raz pełnych miłości, raz przeradzających się w jawną niechęć. Jednak wraz z postępem lektury czytelnikowi coraz łatwiej zrozumieć i wczuć się w targające kobietą uczucia, dzięki czemu lektura mocniej nas dotyka. Pod tym względem ,,Nadgryzione jabłko" jest z pewnością wyjątkowe jeżeli chodzi o jakąkolwiek biografię. Czytając ją trudno też oprzeć się wrażeniu iż napisanie tej książki było dla samej autorki swego rodzaju terapią, pomagająca zrozumieć ich wspólną przeszłość, pewne dziwactwa geniusza, którego bezgranicznie fascynowała technologia, jednak który posiadał też wiele wad.
Jeżeli interesujecie się osobą Steve’a Jobsa ta książka będzie stanowiła idealne dopełnienie lektur na jego temat. Z pewnością będzie inna od tego co do tej pory czytaliście, ale na pewno nie będzie przez to mniej wartościowa.

pokaż więcej

 
2019-06-23 14:06:10
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Zapomniana księga (tom 2)

Po dość mieszanych uczuciach po skończeniu ,,Strażnika” nadszedł czas na zmierzenie się z ,,Tropicielem”. Co przynosi ze sobą drugi tom trylogii ,,Zapomniana księga”? Zapraszam do ponownego wkroczenia do świata po apokalipsie, tym razem będziemy świadkami jej początków.

Ostatnie strony ,,Strażnika” stanowią swego rodzaju reset historii, wszystkie wydarzenia które miały miejsce zdają się swego...
Po dość mieszanych uczuciach po skończeniu ,,Strażnika” nadszedł czas na zmierzenie się z ,,Tropicielem”. Co przynosi ze sobą drugi tom trylogii ,,Zapomniana księga”? Zapraszam do ponownego wkroczenia do świata po apokalipsie, tym razem będziemy świadkami jej początków.

Ostatnie strony ,,Strażnika” stanowią swego rodzaju reset historii, wszystkie wydarzenia które miały miejsce zdają się swego rodzaju nierealnym snem, jednak Hubert szybko przekonuje się iż żyjące w nim wspomnienia są czymś więcej. Poza pewnymi wyuczonymi nawykami, które w nim pozostały, wszystkie ,,wyśnione” wydarzenia zaczynają się sprawdzać. Chłopaka postanawia wykorzystać swoją wiedzę na temat przyszłości by ocalić swoich bliskich, a także by zdobyć demonologię, która będzie miała kluczowe znaczenie w walce z demonami.

Jak szybko przyjdzie nam się przekonać mimo iż kolejne przepowiadane przez chłopaka wydarzenia będą miały miejsce w rzeczywistości nikt nie będzie traktował jego słów poważnie. Szczególnie dużym wyzwaniem okażą się rodzice Huberta, którzy nie dość, że będą zaniepokojeni zachowaniem syna, to mimo coraz dobitniejszych dowodów na prawdziwość jego słów, nadal nie będą chcieli uwierzyć w dziwny ,,sen” i zastosować się do wytycznych chłopaka. Co ciekawe mimo iż Huberta strasznie denerwuje takie podejście do jego prób pomocy i ochrony innych, sam w pewnym momencie zaczyna określać to co mu się przydarzyło mianem ,,snu”, mimo iż do końca nie przestaje wierzyć, że to co mu się przytrafiło było jak najbardziej realne. Mam tylko nadzieję, że w finałowym tomie ów przeskok w czasie zostanie w jakiś sposób wytłumaczony, bo wersja ze ,,snem” zdecydowanie jest zbyt naiwna i do mnie kompletnie nie przemawia.

Akcja skupia się na uzupełnieniu wiedzy czytelnika na temat owych siedmiu lat między zamachem w Luwrze, a rozpoczęciem wyprawy Huberta do Święcina. Czytelnik jest więc świadkiem tego jak ludzkość radzi sobie w obliczu katastrofy, odnajduje w świecie bez zdobyczy współczesnej techniki, a także jak radzi sobie nie tylko z epidemią, ale również pojawieniem demonów. Obserwujemy także dorastanie samego Huberta i jak nietrudno zgadnąć po tytule jego polowania na demony. Tutaj jednak pojawiają się dwa zgrzyty podczas lektury. Po pierwsze choć z początku akcja ma przyzwoite tempo i książkę czytałam z prawdziwą przyjemnością, w pewnym momencie tak jak przy ,,Strażniku” następuje jej znaczne spowolnienie. Choć trzeba przyznać, że dzieje się tu znacznie więcej i co ważniejsze tym razem nie możemy narzekać na szczątkową ilość niezwykłych stworzeń. Niestety rozczarowuje sama taktyka bohatera względem tropienia i walki z demonami, która od początku do końca książki opiera się na: Demon! Lecę za nim. Po czym po chwili mamy: O nie! Chyba zaraz umrę… Przy czym bohater zyskuje dziwne przeświadczenie, że jest niepokonany.

,,Tropiciel” wypada zdecydowanie lepiej od swojego poprzednika, jednak nadal jest to pozycja posiadająca sporo uproszczeń i nie wykorzystująca w pełni swojego potencjału. Nie będę ukrywała, że finalna ocena trylogii w dużej mierze zależy od tego co czeka na czytelnika w ,,Łowcy”. Liczę na jakieś zaskakujące rozwinięcie pewnych wątków, które niestety tutaj zeszły na dalszy plan. Trzeba jednak przyznać, że mimo sporej objętości ten tom czyta się szybko i może stanowić miłą odskocznie między jakimiś bardziej wymagającymi lekturami.

W ,,Tropicielu” historia zatacza koło, uzupełniając lukę w postaci siedmiu lat które okryte były amnezją Huberta w pierwszym tomie trylogii. Niestety nie otrzymujemy w nim odpowiedzi, na które tak bardzo liczyłam i pozostaje mi mieć nadzieję, że zostaną one udzielone w finałowym ,,Łowcy”.

Recenzja dostępna na stronie Kosz z Książkami:
https://koszzksiazkami.pl/tropiciel-recenzja/

pokaż więcej

 
2019-06-23 14:01:12
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Zapomniana księga (tom 1)

Nie ukrywam, że trylogia ,,Zapomniana księga” kupiła mnie opisem fabuły, a że nie dawno na rynku pojawiło się nowe wydanie, które prezentuje się obłędnie, nie zastanawiałam się zbyt długo nad sięgnięciem po książki. Podczas lektury ,,Strażnika” czeka nas zamach, świat po apokalipsie, słowiańskie demony i wiele więcej…

,,Strażnik” rozpoczyna się od zamachu, którego światkiem jest nastoletni...
Nie ukrywam, że trylogia ,,Zapomniana księga” kupiła mnie opisem fabuły, a że nie dawno na rynku pojawiło się nowe wydanie, które prezentuje się obłędnie, nie zastanawiałam się zbyt długo nad sięgnięciem po książki. Podczas lektury ,,Strażnika” czeka nas zamach, świat po apokalipsie, słowiańskie demony i wiele więcej…

,,Strażnik” rozpoczyna się od zamachu, którego światkiem jest nastoletni bohater przebywający na zagranicznej wycieczce szkolnej, następnie zostajemy przeniesieni siedem lat w przyszłość, która rysuje się niczym jedna z postapokaliptycznych wizji – ludzkość pozbawiona prądu praktycznie cofa się do czasów średniowiecza, a jakby tego było mało, okazuje się, że katastrofa przebudziła byty przypominające istoty ze słowiańskich wierzeń, które zaczynają polować na ludzi. Zdawałoby się, że sporo i książka będzie obfitowała w sporo akcji, a fabuła będzie wręcz pruła do przodu.

Niestety czegoś w książce zabrakło by czytało się ją z zapartym tchem. Fabuła zdaje się wręcz proziaczna i choć miło, że autorka skupiła się na pokazaniu codzienności ludzi zmuszonych do życia w świecie pozbawionym wygód współczesnej techniki, to jednocześnie elementy które miały trzymać w napięciu zeszły na drugi plan. Niby mamy potwory i wszechobecną grozę jaką wywołują one w ludziach, ale jakoś nieszczególnie idzie ją odczuć. Spotykamy zaledwie kilka takich istot i mam wrażenie, że nie poświęcono im odpowiedniej uwagi. Zabrakło też zwrotów akcji czy emocjonujących wydarzeń z wyłączeniem początku i samego końca książki panuje przytłaczająca monotonia i gdyby nie lekkość pióra pisarki książkę źle by się czytało.

Sami bohaterowie także książki nie bronią, mimo iż jest ich dość sporo jakoś nieszczególnie zapadają oni w pamięć. W przypadku głównego bohatera zabrakło mi jakiegoś głębszego zarysowania jego psychiki, choć i tak jest on jedną z lepiej napisanych postaci. Problemem jest bohaterka prosperująca do miana głównej postaci kobiecej – Iza. Z jednej strony miała ona stanowić przykład silnej postaci kobiecej, z drugiej zdecydowanie za często miewa dziwne wahania nastrojów i chciałoby się wręcz powiedzieć, że strzela fochami niczym z karabinu.

Przyznam szczerze, że zakończenie książki mocno mnie zdenerwowało. Nie dlatego, że było czymś czego zupełnie się nie spodziewałam, ale dlatego (żeby nie zdradzać zbyt wiele), że ostatnie strony sprawiły, że zaczęłam się zastanawiać jaki sens miała reszta książki. Przyznam szczerze, że był to pierwszy tego typu przypadek po skończonej lekturze i musiało trochę czasu minąć zanim zdecydowałam się sięgnąć po drugi tom trylogii.

Podsumowując, lektura ,,Strażnika” wywołała u mnie mieszane uczucia, z jednej strony mamy naprawdę ciekawy pomysł, z drugiej trudno się oprzeć wrażeniu, że nie wykorzystano w pełni jego potencjału. Dochodzi też sprawa zakończenia, które może wywołać dwie reakcje w czytelnikach: frustracje lub jak najszybszą chęć sięgnięcia po ciąg dalszy by przekonać się o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi. Mimo pewnego rozczarowania postanowiłam jednak nie zakończyć swojej przygody z ,,Zapomnianą księgą”, tak więc do zobaczenia w ,,Tropicielu”.

Recenzja dostępna na stronie Kosz z Książkami:
https://koszzksiazkami.pl/straznik-recenzja/

pokaż więcej

 
2019-06-21 17:23:06
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

Wspomóż mnie, Praojcze, przed sługami Czarnoboga i Wołosta Wstaw się za mną u Jessy, abym mógł przezwyciężyć wszelkie niedogodności. Ja, Jaksa, za którym bies wciąż idzie, chylę czoła, abyś dopomógł mnie w walce z Hungurami, stworzonymi ku memu potępieniu przez Jacka Komudę.

Królestwo Lendii staje na skraju upadku. Hungurska horda naciera, a jej liczba wymyka się wszelakim szacunkom. Jest ona...
Wspomóż mnie, Praojcze, przed sługami Czarnoboga i Wołosta Wstaw się za mną u Jessy, abym mógł przezwyciężyć wszelkie niedogodności. Ja, Jaksa, za którym bies wciąż idzie, chylę czoła, abyś dopomógł mnie w walce z Hungurami, stworzonymi ku memu potępieniu przez Jacka Komudę.

Królestwo Lendii staje na skraju upadku. Hungurska horda naciera, a jej liczba wymyka się wszelakim szacunkom. Jest ona jak żywioł wody, który chce zalać ziemie należące do jednowierców. Miłosz z Drużyc postanawia zakończyć tę walkę. Hungurski kagan musi zginąć. Przyjmując na siebie to brzemię przygotowuje się na najgorsze. Czyni kroki mające zapewnić ochronę jego rodzinie, żonie Wenedzie oraz Jaksie, jego synowi. Nie wszystko jednak idzie po jego myśli. Zdrajcy czający się wśród własnego ludu biją pokłony najeźdźcom, rodzinę oddają w ich ręce. Szczęście sprzyja jednak synowi Drużyca. Zdołał uciec od pewnej śmierci. Dostaje się do lżejszej niewoli. Jednak był to ostatni moment jego samotnego życia. Od tego momentu wciąż podąża za nim cień, który pozostawia po sobie śmierć i zniszczenie. Bies idzie wciąż za nim.

Jaksa, bies idzie za mną to pierwszy tom cyklu, nie licząc opowiadań wydanych wcześniej. Jest to również pierwsze moje spotkanie z tym bohaterem. I mówiąc szczerze były to ciężkie początki. Jacek Komuda w pierwszym, wprowadzającym rozdziale przedstawia właściwie całą strukturę królestwa Lendii. Co za tym idzie mamy bardzo dużo terminologii, tytułów szlacheckich, heraldyki, stopni wasalnych oraz opisów oręża. Z jednej strony widać jak wiele pracy podjął autor by jak najwiarygodniej oddać świat zrodzony w jego wyobraźni. Jednakże ta szczegółowość w pewnym momencie zaczyna być nużąca. Sam świat zaś jest bardzo ciekawy. Królestwo Lendii to połączenie Słowian oraz Skandynawów, zaś Hungurowie wzorowani są według mnie na ludzie mongolskim. Kontrast tych dwóch ludów, pomijając już cechy czysto fizyczne, jest świetnie opisany. Różne wierzenia, obrzędy a także relacje społeczne są bardzo dobrze przemyślane.

Co do głównego bohatera, Jaksy, to muszę przyznać, że uważałem za karkołomne zadanie zrobienie z niego niemowy. Sądziłem, że to po prostu “nie wypali”. I w pewnym sensie miałem rację. Już tłumaczę. Jaksa przez większość czasu nie może wydobyć z siebie słowa, jednak wtedy zamiast mówić działa. W hungurskiej niewoli jednak zachowuje się tak jak przystało do jego roli społecznej – niewolnika. Budził właściwie we mnie litość i wołanie o pomstę do autora by się wreszcie opamiętał. Bo ile poniżenia może znieść jeden nastolatek! Aż w końcu, poprzez ból i cierpienie, Jaksa odzyskuje mowę i w pewnym sensie godność. Następuje przemiana z niewolnika w rycerza. Choć trochę to nad wyraz powiedziane. Może bardziej giermka. Lub mściciela.

A teraz chwila o zakończeniu książki. Tytuł ma czterysta stron. I dopiero ostatnie sto skłoniło mnie do tego, że sięgnę po kolejny tom cyklu. Viggo był tym czynnikiem, który sprawił, że kiedy skończyłem czytać poczułem niedosyt i chęć na więcej. Dlatego teraz robię sobie duże nadzieje na drugą część.

Za wydanie odpowiada wydawnictwo Fabryka Słów. Ilustracje Pawła Zaręby robią niesamowite wrażenie, bardzo klimatyczne. Podoba mi się również, jak zawsze zresztą, zamieszczenie mapy Lendii. Wzrok przykuwa także okładka, na której wykorzystano ilustrację Sergeia Shikina, zaś twarda oprawa będzie się świetnie prezentowała na półce.

Mówiąc szczerze miałem spory problem z oceną. Bo jeśli przebrniecie przez pierwszy rozdział książka Was zauroczy. Trzeba dać jej tylko szansę.

Recenzja dostępna na stronie Kosz z Książkami:
https://koszzksiazkami.pl/jaksa-tom-1-bies-idzie-za-mna-recenzja/

pokaż więcej

 
2019-06-21 16:47:30
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:
Seria: Arlo Finch

Po ,,Arlo Finch i Dolina Ognia” sięgnęłam z ciekawości. Nie ukrywam, że ładna okładka zrobiła swoje, a i szukałam czegoś lżejszego do przeczytania w wolnej chwili. Nie spodziewałam się jednak żadnych fajerwerków podczas lektury i to był mój pierwszy błąd… Zapraszam do wyprawy do Pine Mountain wraz z Arlo Finchem!

Arlo i jego rodzinę po raz kolejny czeka przeprowadzka. Odkąd ojciec chłopaka...
Po ,,Arlo Finch i Dolina Ognia” sięgnęłam z ciekawości. Nie ukrywam, że ładna okładka zrobiła swoje, a i szukałam czegoś lżejszego do przeczytania w wolnej chwili. Nie spodziewałam się jednak żadnych fajerwerków podczas lektury i to był mój pierwszy błąd… Zapraszam do wyprawy do Pine Mountain wraz z Arlo Finchem!

Arlo i jego rodzinę po raz kolejny czeka przeprowadzka. Odkąd ojciec chłopaka popadł w konflikt z prawem i musiał uciekać za granicę, dwunastolatek, jego starsza siostra i matka nie mają łatwego życia. Gdy skończyły im się już możliwości matka postanawia zabrać swoje dzieci w rodzinne strony i tym właśnie sposobem rozpoczyna sie przygoda w Pine Mountain w Kolorado.

Ta niewielka mieścina położona w górach i otoczona lasami zdawałoby się, że nie będzie oferować wielu rozrywek. Jednak szybko okazuje się, że każdy dzień chłopca wypełniony jest po same brzegi atrakcjami, z których nie wszystkie można by uznać za zwyczajne. Bo dla Arlo przyjazd do Pine Mountain przepleciony był spotkaniem z ekscentrycznym wujkiem, zobaczeniem ducha dawno zmarłego psa, rozpoczęciem nauki w nowej szkole i przystąpieniem do Straży – swego rodzaju obozu harcerskiego, w którym szybko przekona się, że okoliczne lasy nie są wcale takie zwyczajne. Poczynając od niezwykłych istot je zamieszkujące, po dziwne wydarzenia i sprawności zdobywane podczas kolejnych zajęć w terenie przywodzących na myśl magię.

John August w swojej książce przeplata elementy rodem z książek przygodowych z odrobiną magii, tajemniczych istot i sporą dawką akcji, co tworzy naprawdę wciągającą i interesująca mieszankę. Z jednej strony czytelnik otrzymuje wiele charakterystycznych dla gatunku elementów – młodego bohatera, który okaże się wcale nie takim zwykłym chłopcem, paczkę przyjaciół, która będzie zacieśniać więź między sobą, tajemnicę do rozwiązania i masę przygód. Z drugiej strony książka ma w sobie coś ujmującego co sprawia, że wyróżnia się na tle innych książek młodzieżowych. Dlatego dla mnie lektura ,,Arlo Finch i Dolina Ognia” okazała się czymś więcej niż lekkim przerywnikiem między kolejnymi książkami i stała się naprawdę wciągającą pozycją.

Autor zaserwował na kartach swojej powieści nie tylko naprawdę sympatycznych bohaterów, ale także niezwykle klimatyczną scenerię, góry i lasy w okół Pine Mountain zdają się tak prawdziwe jak to tylko możliwe. Nie można także zapominać o elementach magicznych, które są również ważne, o których jednak nie będę mówić zbyt wiele – cały urok lektury ,,Doliny Ognia” polega na samodzielnych ich odkrywaniu, dlatego nie chce nikomu psuć tej przyjemności. Do tego wszystkiego warto dodać, że książka została napisana w naprawdę przyjemny sposób. Czyta się ją z czystą przyjemnością. Nie zabrakło tu pięknych opisów, czy naturalnie wypadających dialogów.

Pod względem wydania książka prezentuje się bardzo dobrze. Jak już wspomniałam na wstępie okładka jest bardzo ładna i przyciąga wzrok. Co więcej wewnątrz książki poza drobnymi zdobieniami rozdziałów znajdziemy także ilustracje utrzymane w tym samym stylu co okładka. Ogromnie przypadły mi one do gustu i stanowiły dodatek do lektury.

Nie wszystkie wątki poruszone w ,,Dolinie Ognia” zostały zamknięte, a i samo zakończenie sugeruje, że to dopiero początek przygód Arlo Fincha – osobiście bardzo się z tego powodu cieszę. To była naprawdę dobra książka przygodowa, w sam raz zarówno dla młodszych jak i nieco starszych czytelników. Nie będę też ukrywać, że sama z przyjemnością ponownie spotkałabym się z dzielnym dwunastolatkiem i jego przyjaciółmi w Pine Mountain. Uwierzcie mi na słowo to naprawdę magiczne miejsce.

Recenzja dostępna na stronie Kosz z Książkami:
https://koszzksiazkami.pl/arlo-finch-i-dolina-ognia-recenzja/

pokaż więcej

 
2019-06-20 18:48:02
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: The Kane Trilogy (tom 2)

Bardzo nie mogłam się doczekać tego tomu. Poniżenie bardzo mi się podobało, a zakończenie sprawiło, że chciałam kontynuację na już. Jednak musiałam na to trochę poczekać, czy było warto?

W tym tomie Jameson uzmysławia sobie, co tak naprawdę zrobił i postanawia odzyskać Tatum. Jednak ta nie ułatwia mu tego zadania – tak w skrócie można opisać to, co dzieje się w Rozstaniu. Cała książka skupia...
Bardzo nie mogłam się doczekać tego tomu. Poniżenie bardzo mi się podobało, a zakończenie sprawiło, że chciałam kontynuację na już. Jednak musiałam na to trochę poczekać, czy było warto?

W tym tomie Jameson uzmysławia sobie, co tak naprawdę zrobił i postanawia odzyskać Tatum. Jednak ta nie ułatwia mu tego zadania – tak w skrócie można opisać to, co dzieje się w Rozstaniu. Cała książka skupia się właśnie na tym. Jameson chce być z Tatum, chociaż jeszcze nie do końca zdaje sobie sprawę dlaczego tak naprawdę chce z nią być. Nie wie, że to, co do niej czuje to swego rodzaju miłość. Z kolei Tatum, z jednej strony nienawidzi Jamesona, obwinia, go o wszystko, z drugiej jednak strony ciągnie ją do niego. Dlatego też zgadza się na nową grę, którą on proponuje. Ma w tym ukryty motyw – Tatum chce, żeby Jameson cierpiał tak jak wcześniej ona. Jednak jej gra w którymś momencie obraca się przeciwko niej.

Miałam wielkie oczekiwania wobec tego tomu, pewnie dlatego czuję pewien niedosyt. W książce nie działo się dużo, większość Rozstania to rozterki głównych bohaterów. Tatum, po wypadku stała się trochę kimś innym. Ta nowa Tatum walczy z uczuciami, które żywiła kiedyś do Jamesona, rozum nie chce mu wybaczyć, a serce mówi zupełnie coś innego. Natomiast zakończenie, którego zupełnie się nie spodziewałam, daje mi nadzieję, że w trzecim tomie będzie dużo akcji. Zupełnie wbija w fotel, tak samo, jak w tomie pierwszym. Może właśnie dlatego ten tom, jest taki dość spokojny (tzn. było kilka scen, ale było ich niewiele), żebyśmy jeszcze bardziej docenili, to co będzie się działo w przyszłości.

W tym tomie sporo jest też Sandersa, na co bardzo się ucieszyłam, ponieważ bardzo go polubiłam.

Rozstanie nie jest obszerną książką, liczy sobie niecałe 270 stron, dlatego też czyta się ją bardzo szybko. Jedno popołudnie i po lekturze.

Odpowiadając na pytanie, czy warto było czekać na tom drugi? Moja odpowiedź to i tak i nie. Tak, bo dzięki tej części wiem, co stało się z Tatum i jak Jameson zareagował na tę całą sytuację. Bliżej też już do tomu trzeciego i zakończenia całej trylogii. Zakończenia, którego nie mogę się doczekać. Nie, bo liczyłam na dużo akcji, której niestety zabrakło.

Podsumowując, książkę oceniam na takie dobre 7 na 10.

Recenzja dostępna na stronie Kosz z Książkami
https://koszzksiazkami.pl/rozstanie-recenzja/

pokaż więcej

 
2019-06-20 18:38:28
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: The Kane Trilogy (tom 1)

Sięgając po książkę Poniżenie Stylo Fantome byłam przekonana, że mi się ona spodoba. Jeszcze nie zdarzyło mi się, żeby książka od wydawnictwa Niezwykłego nie trafiła w mój gust. I na szczęście i tym razem się nie zawiodłam.

O autorce, ani o The Kane Trilogy nigdy wcześniej nie słyszałam, chociaż jak później sprawdziłam na goodreads seria ma całkiem dobre opinie. I po przeczytaniu Poniżenia...
Sięgając po książkę Poniżenie Stylo Fantome byłam przekonana, że mi się ona spodoba. Jeszcze nie zdarzyło mi się, żeby książka od wydawnictwa Niezwykłego nie trafiła w mój gust. I na szczęście i tym razem się nie zawiodłam.

O autorce, ani o The Kane Trilogy nigdy wcześniej nie słyszałam, chociaż jak później sprawdziłam na goodreads seria ma całkiem dobre opinie. I po przeczytaniu Poniżenia wcale się temu nie dziwię.

Osiemnastoletnia Tatum O’Shea jest naiwną, nieśmiałą nastolatką. Jednak wszystko się zmienia, gdy przeżywa jednorazową przygodę z Jamesonem Kane, bogatym i przystojnym chłopakiem swojej siostry. Siedem lat później po zlęknionej Tatum nie pozostaje nawet ślad. Jest młodą kobietą, która dokładnie wie czego chce i lubi się zabawić, czasami nawet dosyć ostro. Pewnego razu na jej drodze ponownie pojawia się Jameson. Od tej chwili bohaterowie postanawiają podjąć grę, w której to każde z nich uważa, że tylko jedna osoba ma władzę.

Przyznam szczerze, że początek mnie jakoś zbytnio nie zachwycił. Myślałam, że to będzie kolejna książka w której zostanie powielony znany już wszystkim schemat: ona niewinna, próbująca uratować ukochanego, on mroczny, myślący, że nie zasługuje na prawdziwą miłość. Jednak na szczęście dość szybko zmieniłam zdanie. Tatum z początku wydawała się bohaterką bez wyrazu, ale już w kolejnym rozdziale pokazała, że doskonale wie czego chce, nie wstydzi się swojego ciała i swoich potrzeb. Nie boi się powiedzieć tego czego myśli. Jest kimś, kim w skrytości ducha sama chciałabym być. Z kolei Jameson dużo się nie zmienił. Nadal jest władczym, pewnym siebie, odnoszącym sukcesy mężczyzną. Jedyne co się w nim zmieniło to jego potrzeby seksualne. W któreś chwili postanawia znowu zdobyć Tatum, o której nigdy do końca nie zapomniał.

W książce poza głównymi bohaterami, pojawiają się jeszcze dwie dosyć ciekawe postacie. Ang, przyjaciel Tatum i Sanders, asystent/przyjaciel Jamesona. Każdy z nich został dobrze przedstawiony. Nie są to bohaterowie wymyśleni ot tak, żeby tylko urozmaicić książkę, ale stanowią integralną część całej historii. Chciałabym, żeby pojawiali się częściej w kolejnej części.

Dużym plusem całej książki są dialogi. Czasami zabawne, czasami uszczypliwe, a czasami poważne, ale zawsze wciągające. To właśnie dzięki nim książkę czyta się z zapartym tchem.

Dzięki tym wszystkim elementom (genialnie wykreowanym bohaterom, ciekawej fabule, dialogom) Poniżenie czyta się bardzo szybko. Ja na jej przeczytanie poświęcałam dosłownie każda wolną chwilę. Czytałam w domu podczas robienia obiadu, na przystanku czekając na autobus, na każdej przerwie w pracy. I to sprawiło, że w ciągu dwóch dni książka była już przeczytana. Teraz tego żałuję, bo mogłam przedłużyć sobie przyjemność z lektury, a tak pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że wydawnictwo Niezwykłe szybko wyda kolejny tom.

Podsumowując, Poniżenie nie jest książką która wszystkim się spodoba. Jest w niej sporo pikantnych scen, temat tabu nie istnieje, ale jeśli ktoś lubi książki w stylu dark romance, pełnych emocji z dobrze wykreowanymi bohaterami, Poniżenie na pewno przypadnie mu do gustu.

Recenzja dostępna na stronie Kosz z Książkami:
https://koszzksiazkami.pl/ponizenie-recenzja/

pokaż więcej

 
2019-06-08 19:42:54
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

Niezwykłe istoty rodem z mitów i legend tworzące własne społeczności i miasta, w których schronienia może szukać każdy uważany za innego? Tak w skrócie wygląda pomysł na fabułę debiutanckiego komiksu Moniki Kalinowskiej – ,,W stronę słońca”. Wszystkich ciekawych jak on wypada serdecznie zapraszam do lektury recenzji.

Nasza przygoda zaczyna się w momencie gdy Helion – główny bohater historii –...
Niezwykłe istoty rodem z mitów i legend tworzące własne społeczności i miasta, w których schronienia może szukać każdy uważany za innego? Tak w skrócie wygląda pomysł na fabułę debiutanckiego komiksu Moniki Kalinowskiej – ,,W stronę słońca”. Wszystkich ciekawych jak on wypada serdecznie zapraszam do lektury recenzji.

Nasza przygoda zaczyna się w momencie gdy Helion – główny bohater historii – poszukuje tajemniczego Podziemnego Miasta, stanowiącego swego rodzaju azyl dla wszystkich osób i istot uważanych za odstające od tego co przywykło się uważać za normalne. Chłopak uważa, że właśnie w owym mieście uda mu się rozwiązać swoje problemy, jednak szybko przekonuje się, że nie wszystko będzie tak proste jak to sobie zakładał. Jego drogi krzyżują się jednak z pewnym młodzieńcem – mieszkańcem Podziemnego Miasta, które oferuje pomoc Helionowi. Co wyniknie z tej znajomości? I czego tak naprawdę szuka Helion? O tym przyjdzie nam się jeszcze przekonać.

Na wstępie warto uprzedzić iż podczas lektury nie oczekujcie zbyt wiele akcji, historia toczy się dość wolnym tempem skupiając się na zbudowaniu relacji między Helionem i Dravenem (takie imię nosi bowiem towarzysz głównego bohatera). Nie przyjdzie nam też zobaczyć zbyt wiele z owego tajemniczego Podziemnego Miasta – większość akcji toczyć się będzie w czterech ścianach mieszkania Dravena i pewnej karczmie. Mamy więc do czynienia z typowym wstępem, zarysowującym nam tło i bohaterów historii i pozostaje mieć nadzieję, że akcja przyśpieszy od drugiego tomu, odsłaniając nieco więcej wykreowanego przez autorkę świata i owych niezwykłych istot zamieszkujących Podziemne Miasto, które tutaj spotykamy wyłącznie przelotnie.

Jeżeli zaś chodzi o samych bohaterów, jak już wspomniałam najwięcej uwagi poświęcono Helionowi i Dravenowi. Obaj młodzi, skrywający wiele tajemnic i zdecydowanie ciągnący jeden do drugiego. Relacja między nimi nie jest do końca jasna, a czasami wypada nieco nienaturalnie, jednak mimo wszystko czytelnik jest ciekawy co z tego wszystkiego wyniknie. Helion zdaje się być typem na wskroś grzecznego chłopca, jednak nie raz i nie dwa zdarza mu się wybuchnąć gniewem, gdy ktoś próbuje go ciągnąć za język. Draven zaś z niewiadomych powodów za wszelką cenę stara się pomóc nowo przybyłemu i dowiedzieć o nim jak najwięcej, jednocześnie nie zdradzając zbyt wiele na swój temat.

Już po pobieżnym przejrzeniu komiksu widać, że Monika Kalinowska dużą uwagę przykłada do rysowania postaci, starając się nadać im nie tylko indywidualne cechy, ale sprawić by były one przyjemne do oglądania. Głównych bohaterów historii spokojnie można zaliczyć do grona przystojnych chłopców, a jeżeli dodamy do tego delikatnie zarysowany wątek homoseksualny niektórym osobom z pewnością wystarczy to za dostateczną zachętę by zapoznać sie z komiksem. Pod względem kreski kuleją nieco sceny akcji, mimo wszystko dość statyczne lub gubiące proporcje, trzymam jednak kciuki by autorka dalej wytrwale pracowała nad swoim warsztatem.

Komiks został wydany przez wydawnictwo J.P.Fantastica w nieco powiększonym formacie i z dwiema kolorowymi stronami w środku. Szkoda, że pierwszej z nich nie zdecydowano się wykorzystać jako okładki. Wygląda świetnie i z pewnością bardziej przyciągałaby wzrok.

Pierwszy tom ,,W stronę słońca” tak jak większość debiutów nie jest pozbawiony wad, jednak nie czynią go one pozycją po którą nie warto sięgnąć. Wręcz przeciwnie – mam nadzieję, że w kolejnych tomach autorka podkręcić tempo akcji i uchyli nieco rąbka tajemnicy stworzonego przez nią świata. Ma on wiele do zaoferowania i z niecierpliwością czekam na jego odkrycie.

Recenzja dostępna na stronie Kosz z Książkami:
https://koszzksiazkami.pl/w-strone-slonca-tom-1-recenzja/

pokaż więcej

 
2019-05-30 19:46:33
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Księga Vanitasa (tom 5)

Nadszedł czas na kolejne spotkanie z Vanitasem i paryskimi wampirami. Tym razem akcja ponownie nabiera tempa, a bohaterów i czytelników czeka spotkanie z równie tajemniczą co niebezpieczną bestią z Gévaudan! Przedstawiamy piąty tom serii ,,Księga Vanitasa” autorstwa Jun Mochizuki!

Vanitas i Noe wyruszają zbadać wzmianki o powrocie tajemniczej bestii z Gévaudan, która terroryzowała...
Nadszedł czas na kolejne spotkanie z Vanitasem i paryskimi wampirami. Tym razem akcja ponownie nabiera tempa, a bohaterów i czytelników czeka spotkanie z równie tajemniczą co niebezpieczną bestią z Gévaudan! Przedstawiamy piąty tom serii ,,Księga Vanitasa” autorstwa Jun Mochizuki!

Vanitas i Noe wyruszają zbadać wzmianki o powrocie tajemniczej bestii z Gévaudan, która terroryzowała niegdysiejszą Francję siejąc śmierć i zniszczenie. Koszmar z przeszłości zdaje się powrócił do życia, a co więcej ma coś wspólnego z współczesnymi wampirami i nosicielami klątwy. Vanitas i jego towarzysze szybko jednak przekonują się, że w trakcie poszukiwania prawdy o tej tajemniczej istocie nie wszystko pójdzie po ich myśli, a problemy zaczną piętrzyć się w zastraszającym tempie…

Jun Mochizuki ponownie sięgnęła po historyczne przekazy i legendy przekształcając je na potrzeby własnego dzieła, dzięki czemu otrzymujemy bardzo klimatyczny wątek z pogranicza znanego wszystkim motywu wampir kontra wilkołak. Bo, mimo iż nie jest on w żaden sposób oryginalny czy zaskakujący, świetnie wpasowuje się w dotychczasowy klimat historii paryskich wampirów. Staje się on także polem do wprowadzenia nowych postaci, w tym świętego rycerza Astolfo, który zapowiada się na postać która jeszcze sporo krwi napsuje naszym bohaterom.

Ten tomik podobnie jak i poprzednie stanowi mieszankę poważniejszych scen, pełnych emocji i dynamizmu, z czysto humorystycznymi wstawkami. Autorka bardzo sprawnie przechodzi z jednych w drugie, z wprawą żonglując nastrojami i tak w trakcie śmiertelnie niebezpiecznej walki nie raz i nie dwa przyjdzie Wam parsknąć śmiechem obserwując poczynania bohaterów, a przy tym nie wybije Was to zupełnie z rytmu.

Piąty tom ,,Księgi Vanitasa” trzyma poziom poprzedników, widać jednak, że jeszcze wiele przed nami. Co rusz pojawiają się nowi, coraz to bardziej zwariowani bohaterowie, a ich wzajemne powiązania między sobą czy motywy ich działań nie są jeszcze do końca jasne. Także i głowni bohaterowie mają przed czytelnikami jeszcze wiele do ukrycia, a na odkrycie ich tajemnic z pewnością przyjdzie jeszcze trochę poczekać. Trzeba się więc uzbroić w cierpliwość i wypatrywać premier kolejnych tomów serii.

Ocena: 7,5/10

https://koszzksiazkami.pl/ksiega-vanitasa-tom-5-recenzja/

pokaż więcej

 
2019-05-30 19:26:08
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Murcielago (tom 10)

Chodzącą maszyna do zabijania i prawdziwa sex bomba – Kuroko powraca! Tym razem przyjdzie jej się mierzyć z tajemniczą organizacją terrorystyczną, wybrać się nad morze gdzie weźmie udział w walkach mechów czy też napotka pewnego rekina ludojada. A to wszystko (i wiele więcej) w tomach 7-10 serii ,,Murcielago”!

Tajemnicza organizacja terrorystyczna, mająca swoje korzenie jeszcze zza czasów...
Chodzącą maszyna do zabijania i prawdziwa sex bomba – Kuroko powraca! Tym razem przyjdzie jej się mierzyć z tajemniczą organizacją terrorystyczną, wybrać się nad morze gdzie weźmie udział w walkach mechów czy też napotka pewnego rekina ludojada. A to wszystko (i wiele więcej) w tomach 7-10 serii ,,Murcielago”!

Tajemnicza organizacja terrorystyczna, mająca swoje korzenie jeszcze zza czasów końca drugiej wojny światowej wypowiada wojnę policji, która kolejny raz zmuszona jest skorzystać z pomocy Kuroko. Jednak nawet ona będzie musiała skorzystać ze swoich kontaktów by odnaleźć grupę uważaną do tej pory za coś na kształt miejskiej legendy. Sprawa Sakury Niepamięci – bo taki właśnie nosi ona tytuł -stanowi świetne połączenie thrillera i kryminału, w którym nie brakuje pełnych dynamizmu scen walki, jednak przede wszystkim jest to dobrze pokazana pełna tajemnic i dusznego nastroju historia, którą czyta się z prawdziwą przyjemnością. Jeżeli nie mieliście jeszcze okazji jej czytać polecam od razu zaopatrzyć się w tomy od 7 do 9, bowiem naprawdę trudno czekać na ciąg dalszy.

Od połowy tomu dziewiątego ponownie następuje pewne rozluźnienie atmosfery. Po zakończeniu sprawy Sakury Niepamięci nasze bohaterki, korzystając z uroków wakacji, wybierają się na wycieczkę nad morze. Jednak oczywiście i ona nie mogłaby się potoczyć całkiem zwyczajnie i tak nie wiadomo kiedy spokojne popołudnie przeradza się w walkę olbrzymich robotów, podczas której rolę pilotki mecha pełni Hinako. Jak się nietrudno domyślić jej techniki będą równie rozbrajające co zawsze.

Z kolei dziesiąty tom stanowi wprowadzenie do kolejnej dużej akcji, bo choć dalej pozostaniemy w nadmorskich klimatach (a Hinako niezaprzestanie swoich poszukiwań idealnego nadmorskiego przysmaku) to sama fabuła ponownie uderzy w poważniejsze tony. Tym razem sprawa będzie się kręcić wokół tajemniczych zaginięć w pewnej rybackiej wiosce.

Seria ,,Murcielago” od początku trzyma ten sam poziom oferując wybuchową mieszankę dla dorosłych, przeplatającą w sobie pełne krwi elementy akcji z czarnym humorem i rzecz jasna sporą dozą kobiecych wdzięków. Nie jest to tytuł dla każdego, jednak jeżeli lubicie tego typu klimaty z pewnością pokochacie szalone przygody Kuroko i rzecz jasną ją samą!

Ocena: 8,5/10

https://koszzksiazkami.pl/murcielago-tomy-7-10-recenzja/

pokaż więcej

 
2019-05-30 19:26:01
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Murcielago (tom 9)

Chodzącą maszyna do zabijania i prawdziwa sex bomba – Kuroko powraca! Tym razem przyjdzie jej się mierzyć z tajemniczą organizacją terrorystyczną, wybrać się nad morze gdzie weźmie udział w walkach mechów czy też napotka pewnego rekina ludojada. A to wszystko (i wiele więcej) w tomach 7-10 serii ,,Murcielago”!

Tajemnicza organizacja terrorystyczna, mająca swoje korzenie jeszcze zza czasów...
Chodzącą maszyna do zabijania i prawdziwa sex bomba – Kuroko powraca! Tym razem przyjdzie jej się mierzyć z tajemniczą organizacją terrorystyczną, wybrać się nad morze gdzie weźmie udział w walkach mechów czy też napotka pewnego rekina ludojada. A to wszystko (i wiele więcej) w tomach 7-10 serii ,,Murcielago”!

Tajemnicza organizacja terrorystyczna, mająca swoje korzenie jeszcze zza czasów końca drugiej wojny światowej wypowiada wojnę policji, która kolejny raz zmuszona jest skorzystać z pomocy Kuroko. Jednak nawet ona będzie musiała skorzystać ze swoich kontaktów by odnaleźć grupę uważaną do tej pory za coś na kształt miejskiej legendy. Sprawa Sakury Niepamięci – bo taki właśnie nosi ona tytuł -stanowi świetne połączenie thrillera i kryminału, w którym nie brakuje pełnych dynamizmu scen walki, jednak przede wszystkim jest to dobrze pokazana pełna tajemnic i dusznego nastroju historia, którą czyta się z prawdziwą przyjemnością. Jeżeli nie mieliście jeszcze okazji jej czytać polecam od razu zaopatrzyć się w tomy od 7 do 9, bowiem naprawdę trudno czekać na ciąg dalszy.

Od połowy tomu dziewiątego ponownie następuje pewne rozluźnienie atmosfery. Po zakończeniu sprawy Sakury Niepamięci nasze bohaterki, korzystając z uroków wakacji, wybierają się na wycieczkę nad morze. Jednak oczywiście i ona nie mogłaby się potoczyć całkiem zwyczajnie i tak nie wiadomo kiedy spokojne popołudnie przeradza się w walkę olbrzymich robotów, podczas której rolę pilotki mecha pełni Hinako. Jak się nietrudno domyślić jej techniki będą równie rozbrajające co zawsze.

Z kolei dziesiąty tom stanowi wprowadzenie do kolejnej dużej akcji, bo choć dalej pozostaniemy w nadmorskich klimatach (a Hinako niezaprzestanie swoich poszukiwań idealnego nadmorskiego przysmaku) to sama fabuła ponownie uderzy w poważniejsze tony. Tym razem sprawa będzie się kręcić wokół tajemniczych zaginięć w pewnej rybackiej wiosce.

Seria ,,Murcielago” od początku trzyma ten sam poziom oferując wybuchową mieszankę dla dorosłych, przeplatającą w sobie pełne krwi elementy akcji z czarnym humorem i rzecz jasna sporą dozą kobiecych wdzięków. Nie jest to tytuł dla każdego, jednak jeżeli lubicie tego typu klimaty z pewnością pokochacie szalone przygody Kuroko i rzecz jasną ją samą!

Ocena: 8,5/10

https://koszzksiazkami.pl/murcielago-tomy-7-10-recenzja/

pokaż więcej

 
2019-05-30 19:25:53
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Murcielago (tom 8)

Chodzącą maszyna do zabijania i prawdziwa sex bomba – Kuroko powraca! Tym razem przyjdzie jej się mierzyć z tajemniczą organizacją terrorystyczną, wybrać się nad morze gdzie weźmie udział w walkach mechów czy też napotka pewnego rekina ludojada. A to wszystko (i wiele więcej) w tomach 7-10 serii ,,Murcielago”!

Tajemnicza organizacja terrorystyczna, mająca swoje korzenie jeszcze zza czasów...
Chodzącą maszyna do zabijania i prawdziwa sex bomba – Kuroko powraca! Tym razem przyjdzie jej się mierzyć z tajemniczą organizacją terrorystyczną, wybrać się nad morze gdzie weźmie udział w walkach mechów czy też napotka pewnego rekina ludojada. A to wszystko (i wiele więcej) w tomach 7-10 serii ,,Murcielago”!

Tajemnicza organizacja terrorystyczna, mająca swoje korzenie jeszcze zza czasów końca drugiej wojny światowej wypowiada wojnę policji, która kolejny raz zmuszona jest skorzystać z pomocy Kuroko. Jednak nawet ona będzie musiała skorzystać ze swoich kontaktów by odnaleźć grupę uważaną do tej pory za coś na kształt miejskiej legendy. Sprawa Sakury Niepamięci – bo taki właśnie nosi ona tytuł -stanowi świetne połączenie thrillera i kryminału, w którym nie brakuje pełnych dynamizmu scen walki, jednak przede wszystkim jest to dobrze pokazana pełna tajemnic i dusznego nastroju historia, którą czyta się z prawdziwą przyjemnością. Jeżeli nie mieliście jeszcze okazji jej czytać polecam od razu zaopatrzyć się w tomy od 7 do 9, bowiem naprawdę trudno czekać na ciąg dalszy.

Od połowy tomu dziewiątego ponownie następuje pewne rozluźnienie atmosfery. Po zakończeniu sprawy Sakury Niepamięci nasze bohaterki, korzystając z uroków wakacji, wybierają się na wycieczkę nad morze. Jednak oczywiście i ona nie mogłaby się potoczyć całkiem zwyczajnie i tak nie wiadomo kiedy spokojne popołudnie przeradza się w walkę olbrzymich robotów, podczas której rolę pilotki mecha pełni Hinako. Jak się nietrudno domyślić jej techniki będą równie rozbrajające co zawsze.

Z kolei dziesiąty tom stanowi wprowadzenie do kolejnej dużej akcji, bo choć dalej pozostaniemy w nadmorskich klimatach (a Hinako niezaprzestanie swoich poszukiwań idealnego nadmorskiego przysmaku) to sama fabuła ponownie uderzy w poważniejsze tony. Tym razem sprawa będzie się kręcić wokół tajemniczych zaginięć w pewnej rybackiej wiosce.

Seria ,,Murcielago” od początku trzyma ten sam poziom oferując wybuchową mieszankę dla dorosłych, przeplatającą w sobie pełne krwi elementy akcji z czarnym humorem i rzecz jasna sporą dozą kobiecych wdzięków. Nie jest to tytuł dla każdego, jednak jeżeli lubicie tego typu klimaty z pewnością pokochacie szalone przygody Kuroko i rzecz jasną ją samą!

Ocena: 8,5/10

https://koszzksiazkami.pl/murcielago-tomy-7-10-recenzja/

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
690 639 2375
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (8)

Ulubione cytaty (1)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd