Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Poczytajnia 
Recenzje książek z wyższej i niższej półki - nowości, klasyka, literatura popularna. Zapraszam do odwiedzania bloga: https://poczytajnia.wordpress.com/ oraz do polubienia strony na Facebooku: https://www.facebook.com/recenzjeliterackie, a także do śledzenia Poczytajni na Instagramie: https://instagram.com/poczytajnia/
status: Czytelnik, ostatnio widziany 1 tydzień temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-01-31 08:31:11
Dodał książkę na półkę: Przeczytane

Jak zawsze?

Zacznę od tego, że Zygmunt Miłoszewski to jeden z moich ulubionych pisarzy. Po lekturze „Ziarna prawdy” stwierdziłam, że to najlepszy kryminał, jaki w życiu czytałam. Czy najnowsza powieść autora zweryfikowała moje mniemanie o nim? Absolutnie nie. Ale jednak nie mogę do końca podzielić entuzjazmu wielu czytelników, którzy uznali, że w przypadku ostatniej książki pisarzowi wyszło...
Jak zawsze?

Zacznę od tego, że Zygmunt Miłoszewski to jeden z moich ulubionych pisarzy. Po lekturze „Ziarna prawdy” stwierdziłam, że to najlepszy kryminał, jaki w życiu czytałam. Czy najnowsza powieść autora zweryfikowała moje mniemanie o nim? Absolutnie nie. Ale jednak nie mogę do końca podzielić entuzjazmu wielu czytelników, którzy uznali, że w przypadku ostatniej książki pisarzowi wyszło jak zawsze, czyli świetnie. Z drugiej strony nie należę również do grona tych odbiorców, którzy w okolicach setnej strony odłożyli powieść, bo się znudzili. Ale przyznam szczerze, przeszła mi przez głowę ta myśl. Powstrzymało mnie jedynie to, że nie mam zwyczaju odkładania nieprzeczytanych książek. Gdybym jednak to zrobiła, wiele bym straciła, toteż ci, którzy odłożyliście, żałujcie!

Zanim jednak opowiem o tym, co zaważyło na tym, że nie do końca jestem entuzjastką „Jak zawsze”, skupię się na pozytywach. Przede wszystkim brawa należą się za pomysł i odwagę. Cofnięcie czasu i umieszczenie pary staruszków w ich młodych ciałach to ciekawy zabieg, stwarzający wiele możliwości. Grażyna i Ludwik otrzymują szansę przeżycia swojego życia na nowo, ale z bagażem doświadczeń osiemdziesięciolatków. Co zrobią? Wybiorą drogę, którą dobrze znają, czy pójdą zupełnie inną, starając się nie popełnić błędów z przeszłości? To wszystko jest o tyle ciekawe, że zmusza czytelnika do tego, aby sam snuł refleksje na temat własnego życia. Jest to więc powieść absolutnie skłaniająca do refleksji, do zastanawiania się nad sensem własnych wyborów życiowych, czyli pisarzowi udało się osiągnąć efekt, który pewnie wielu autorów chciałoby osiągnąć, tj. napisać taką książkę, która dawałaby do myślenia. Oczywiście to nie jedyny powód, dla którego czytelnik w trakcie lektury odłoży na chwilę książkę i zastanowi się, ale o tym dalej.

Natomiast Miłoszewski wykazał się odwagą jeśli chodzi o porzucenie Szackiego i gatunku kryminalnego. Wielu czytelników bowiem czekało na dalsze losy prokuratora, nawet jeśli autor od początku zarzekał się, że to bohater trylogii, której nie zamierza kontynuować. Jeśli chodzi o mnie, to nie czułam z tego powodu jakiegoś rozczarowania. Oczywiście lubię Szackiego, ale kryminały Miłoszewskiego zaliczam przede wszystkim do tych, w których zagadka kryminalna nie jest najważniejsza, lecz wszystko to, co jest pomiędzy czyli: relacje międzyludzkie, tło społeczne, realizm, humor etc. Z ciekawością więc czekałam na pierwszą, niekryminalną powieść autora. Niemniej rzesze wiernych czytelników autor zdobył przede wszystkim trylogią z Szackim, więc pewne obawy były, czy dzieło z innej beczki również przypadnie im do gustu. Jeszcze raz: brawa więc za odwagę.

Kolejny plus należy się za poruszenie kwestii relacji ludzi w podeszłym wieku oraz ich cielesności. Może inaczej, nie za poruszenie kwestii tylko, ale za zrobienie to po mistrzowsku i bez ogródek. W tym właśnie Miłoszewski jest dobry, w kreśleniu relacji, postaci, przedstawianiu rzeczywistości. To, co ujawniało się już w kryminałach, ale ze względu na wymogi gatunku było dodatkiem, tu wybrzmiewa w pełnej krasie.

Ale żeby być szczerą, miałam początkowo do tego ambiwalentny stosunek. Przez wspomniane pierwsze sto stron obawiałam się, że to się jednak nie sprawdza. Bez kryminalnych wymogów same relacje, rzeczywistość, wszystko to wiało nudą. Miałam po prostu wrażenie, że Miłoszewski miał dobry pomysł, ale go nie wykorzystał. Oczekiwałam, że alternatywna rzeczywistość (przeszłość), którą wykreował, będzie rodzajem jakiejś antyutopii, przestrogą, czymś na miarę „Roku 1984” Orwella. Natomiast było całkiem nieźle, jak w jakiejś bajce dla dzieci, gdzie główna bohaterka cofa się w przeszłość i przeżywa bajeczne, urocze przygody. Na szczęście, jak już wcześniej wspomniałam, nie odłożyłam książki i dopiero dalej zrozumiałam zamysł autora, dodam, że genialny. Właściwie jesteśmy w przeddzień jakiejś wielkiej katastrofy, antyutopii. Napięcia społeczne rosną (choć te można było pokazać z zastosowaniem wyrazistszych kontrastów, bardziej napiętych, a właściwie nie, ta zwyczajność, obojętność, niedowierzanie, że może się zdarzyć coś złego, są jednak lepsze). Polska jest w nowej rzeczywistości, ma szansę odmienić swój los, inaczej zaprojektować przyszłość, ale czy skorzysta z tej szansy, czy będzie jak zawsze? Odpowiedzi poszukajcie w książce. I tu wrócę do tego, co napisałam wcześniej o tym, że jest to powieść refleksyjna również z innego powodu. Miłoszewski nie byłby sobą, gdyby nie umieścił żadnych komentarzy do współczesności. Czytając o alternatywnej historii Polski nie da się nie zauważyć nawiązań do obecnych wydarzeń, i nie da się nie snuć na ich temat refleksji, które niestety nie są optymistyczne. Zanim przejdę do minusów, dodam tylko, że Miłoszewski wykreował rzeczywistość po mistrzowsku. To nie jest tak, że jest ona czarno-biała. Dopiero z perspektywy czasu ludzie starają się jasno określić, co było dobre, a co złe. Będąc w centrum wydarzeń, nie ma się takiego oglądu, łatwo popełnić błąd. To także według mnie oskarżenie wszystkich tych, którzy postrzegają wszystko w systemie zero jedynkowym. Właściwe to jestem przekonana, że w trakcie lektury każdy czytelnik będzie się zastanawiał, czy lepiej jest być za Inżynierem, czy za Unią Słowiańską, bo pisarz oba obozy pokazuje tak, jakby patrzył na nie człowiek żyjący w tamtym czasie. To tylko Grażyna i Ludwik widzą co się święci. Ale oni są przecież z przyszłości i łatwiej jest im wszystko oceniać, choć jeśli chodzi o ich własne życie, to mają jednak mętlik.

Okej, to teraz będzie o minusach. Nie mogę, po prostu nie mogę, podarować autorowi zakończenia. Oczywiście mam na myśli zakończenie losów Grażyny i Ludwika, bo losy Polski autor zakończył w znakomitym punkcie. Urwanie losów pary bohaterów pozostawia natomiast pewien niedosyt. Być może autor chciał pokazać tragizm losów ludzi, którzy znaleźli się w opisywanym przez niego odcinku czasowym, ale nie przekonuje mnie to. Brakuje puenty, kropki nad i, a o wyjaśnieniu dlaczego cofnęli się w przeszłość, za dotknięciem jakiej czarodziejskiej różdżki to się stało, możemy tylko pomarzyć. Zabrakło pomysłu, kreatywności, słów? Tych ostatnich brakuje autorowi, jak sam pisze, już na słowo od autora, więc może tu tkwi problem. Nie można, po prostu nie można, tego zrobić czytelnikowi, tzn. rozpędzić go na ostatnich stronach, zbudować napięcie, a potem zostawić niemal z niczym. Jak w tragedii greckiej, tu musi być jakieś katharsis.

Reasumując: „Jak zawsze” to powieść jak najbardziej godna polecenia, dająca do myślenia, potwierdzająca talent Miłoszewskiego, ale byłoby świetnie, jak zawsze, gdyby autor dopracował zakończenie oraz nie przynudzał przez pierwsze sto stron, bo mniej cierpliwi czytelnicy naprawdę mogą się zniecierpliwić i książkę odłożyć.

Ewelina Dyda

Blog:
http://poczytajnia.wordpress.com/

Facebook:
https://www.facebook.com/recenzjeliterackie

Instagram:
https://instagram.com/poczytajnia/

pokaż więcej

 
2018-01-31 08:28:14
Ma nowego znajomego: Vera Eikon
 
Moja biblioteczka
91 90 417
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (9)

zgłoś błąd zgłoś błąd