Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Kominek 
koominek.blogspot.com, https://www.facebook.com/Koominek, https://www.instagram.com/arturgkaminski
Brakuje mi ponownie słów przelewanych na papier stąd pojawiła się potrzeba pokazania ich w sposób wygodny i przystępny - na FB narodził się Kominek, chwilę później tutaj i dosyć niedawno w blogu. Każde z nich uzupełnia inne, ale to blog stał się teraz epicentrum mojej twórczej działalności..:)
45 lat, mężczyzna, Katowice, status: bibliotekarz, dodał: 55 książek i 33 cytaty, ostatnio widziany 1 dzień temu
Aktywności
2017-05-23 17:07:47
Autor:

Premiera już dziś!
Do poznania i zdobycia na FB, choć nie tylko ona!
Do mnie już zmierza stąd słowo końcowe pojawi się w tym miejscu z lekkim opóźnieniem.

http://koominek.blogspot.com

 
2017-05-23 17:00:37
Cykl: Wielkie Płaszcze (tom 1)

Aleksander Dumas byłby dumny z poczynań literackich Sebastiena De Castell i nie jest wykluczone, że gdyby "Trzej muszkieterowie" powstali w XXI wieku mogliby mieć właśnie taki charakter, jaki dzięki inwencji autora posiadają Falcio, Kest i Brasti. To oni, Wielkie Płaszcze, bronią prawa i honoru i w to ich rękach spoczywa los maluczkich, którzy wobec niegodziwości książąt nie mają żadnych... Aleksander Dumas byłby dumny z poczynań literackich Sebastiena De Castell i nie jest wykluczone, że gdyby "Trzej muszkieterowie" powstali w XXI wieku mogliby mieć właśnie taki charakter, jaki dzięki inwencji autora posiadają Falcio, Kest i Brasti. To oni, Wielkie Płaszcze, bronią prawa i honoru i w to ich rękach spoczywa los maluczkich, którzy wobec niegodziwości książąt nie mają żadnych szans.

Było takie zdanie, do którego zapewne wrócę, jest książka po którą sięgałem z pewną nieśmiałością nie wiedząc do końca, co może mnie spotkać, jednak na końcu tej podróży otarłem pot z czoła, odetchnąłem głęboko i poczułem radość, że wytrwałem w boju do samego końca. Książka dla młodszych, ale też starszych chłopców, książka dla niewiast, bo i one zapewne znajdą w niej coś dobrego.

To jedynie skromne zaproszenie, czekam na dobre słowa, aby rozwinąć tę opowieść o Wielkich Płaszczach, o walce, poświęceniu i honorze. Dzieląc się nią z wami, stąd, jeśli jeszcze nie dotarliście przed Kominek warto się rozgościć i czerpać z morza niezwykłych przyjemności, jakie każdego dnia mam dla Was w zanadrzu.

Premiera już dziś, książka do zdobycia u mnie na FB, a gdy pojawią się właściwe słowa coś więcej również pojawi się w tym miejscu :)

http://koominek.blogspot.com

pokaż więcej

 
2017-05-23 16:59:16
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Nad Kominkiem, Posiadam, Ulubione
Autor:
Cykl: Harry Hole (tom 11) | Seria: Ślady zbrodni

#pragnienie No. 01

Przyznać też trzeba, że jest to nie tylko jedna z najciekawszych powieści kryminalnych ostatnich miesięcy, ale też jedna z najlepiej napisanych i skonstruowanych powieści samych w sobie bez względu na ich formę, czy gatunek literacki.

Jo Nesbø doskonale rozwija wątek kryminalny, w którym już od pierwszych stron zaczynamy odczuwać bliżej nieokreślone wibracje. Emocje powoli...
#pragnienie No. 01

Przyznać też trzeba, że jest to nie tylko jedna z najciekawszych powieści kryminalnych ostatnich miesięcy, ale też jedna z najlepiej napisanych i skonstruowanych powieści samych w sobie bez względu na ich formę, czy gatunek literacki.

Jo Nesbø doskonale rozwija wątek kryminalny, w którym już od pierwszych stron zaczynamy odczuwać bliżej nieokreślone wibracje. Emocje powoli i stopniowo rosną, a tam, gdzie wydaje się, że już sami jesteśmy blisko rozwiązania określonej zagadki spotyka nas niespodzianka.

Nie wiem, jak często w powieściach Nesbø gości Katrine Bratt, jednak jakkolwiek jest szybko zyskała moją sympatię. Zadanie, które przed nią postawiono nie jest łatwe, a jednak nie daje po sobie poznać, że odczuwa jakąkolwiek tremę. W odwodzie jest Harry Hole, ale to ona sama stawia sobie za punkt honoru rozwiązanie tego zadania.

Wzajemne relacje damsko-męskie, stosunki rodzinne, akademicy, przyjaciele i pewien barman, każdy będzie miał tu coś od siebie do dodania w starciu z bezwzględnym psychopatą. Pragnienie, aby nasycić się krwią, zbrodnią, bezsilnością. Pragnienie, które rośnie i które nas wypełnia bez względu na to, co dzieje się wokół. I ta Emilia, która nadciąga nad Oslo, to dodatkowo potęguje i tak już wysokie napięcie.

Warto sięgnąć i cieszyć się nią odkładając na bok wszystko inne. Osiem gwiazdek bez mrugnięcia okiem.

#pragnienie No. 02

Przyznam się, że był taki moment, że chciałem ją wyrzucić. Może nie do kosza, bo książki do kosza nie trafiają, ale byłem bliski odłożenia jej na półkę. Drażnił mnie bardzo drobny druk, który przy tych 462 stronach stawał się lekturą bez końca. Jednak pojawił się moment, w którym coś się we mnie odmieniło i w dosyć szybkim tempie dotarłem do końca.

A gdzieś w połowie objawił się taki miły dla oka akapit:

'Harry leżał na plecach i gapił się w sufit. Oczywiście mógł oto obwiniać dwie filiżanki czarnej jak smoła i mocnej kawy Mehmeta, ale wiedział, że to nieprawda. Wiedział, że znów znalazł się w miejscu, w którym nie da się już wyłączyć mózgu, dopóki się to nie skończy, bo mózg będzie działał i snuł domysły, dopóki sprawca nie zostanie ujęty, a nawet jeszcze dużo później. Trzy lata. Trzy lata bez znaku życia. Albo znaku śmierci. Aż wreszcie (...) się objawił. I pokazał nie tylko koniuszek diabelskiego ogona, lecz dobrowolnie cały ustawił się w świetle reflektorów, jak zachwycony sobą aktor, autor scenariusza i reżyser w jednej osobie. Bo tutaj w grę wchodziła reżyseria. To nie było dzieło chaotycznie działającego psychotycznego szaleńca. To nie był ktoś kogo mogliby ująć przypadkiem. Musieli czekać na jego następne posunięcie i modlić się do Boga, żeby zabójca popełnił błąd. A do tego czasu nie przestawać szukać w nadziei znalezienia tego malutkiego błędu, który już popełnił. Bo wszyscy popełniają błędy. Prawie wszyscy.'

To, kto objawił się światu, to z oczywistych względów zostało pominięte. I biorąc pod uwagę to, co już było, co jest w chwili obecnej i co będzie pozostaje jedynie określona puenta tego krótkiego spotkania z szaleńcem, który wie, co robi.

pokaż więcej

 
2017-05-09 21:44:52
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Nad Kominkiem, Posiadam

#rolke No. 01

W tym pierwszym, a zarazem ostatnim spotkaniu z Tadeuszem Rolke pewna twórcza kompozycja pod wspólnym tytułem - Ważny jest ułamek sekundy.
Ramą obrazu będą dwa własne akapity z felietonu 'Działać na wyobraźnię', obraz natomiast jest dziełem Tadeusza Rolke.

'(...) Wyobraźnia, to coś, czego nie może zabraknąć na żadnym etapie tworzenia, szczególnie, jeśli bierzemy do ręki aparat....
#rolke No. 01

W tym pierwszym, a zarazem ostatnim spotkaniu z Tadeuszem Rolke pewna twórcza kompozycja pod wspólnym tytułem - Ważny jest ułamek sekundy.
Ramą obrazu będą dwa własne akapity z felietonu 'Działać na wyobraźnię', obraz natomiast jest dziełem Tadeusza Rolke.

'(...) Wyobraźnia, to coś, czego nie może zabraknąć na żadnym etapie tworzenia, szczególnie, jeśli bierzemy do ręki aparat. Wielu się zdaje, że zrobić zdjęcie to nic trudnego. Prawda okazuje się znacznie bardziej bolesna. Nacisnąć spust migawki to nie sztuka, sztuką jest mieć świadomość, że chwila, którą w przypływie dobrych uczuć zatrzymaliśmy na zawsze powinna być bezcenna. Jednak w epoce, która coraz mniej uczy myślenia paradoksalnie otaczając nas lawiną reklam, daleko jest nam do tworzenia z wyobraźnią.'

'Ten właściwy ułamek. Bardzo ważny, odkąd technika pozwoliła zredukować czas naświetlania do takiego, który pozwala uchwycić ruch człowieka i zatrzymać go w kadrze. W XX wieku skrócono czas naświetlania, wprowadzono też automatykę i obiektywy o zmiennych ogniskowych. Fotografom pozostaje jedynie dostrzeżenie odpowiedniej sytuacji i motywu, uchwycenie momentu. Trzeba szybko nacisnąć spust migawki. Tu liczą się umiejętność koncentracji i szybkość reakcji.'

'(...) Prawdą jest, że im więcej trenujemy, tym bliżsi jesteśmy doskonałości w twórczym zbliżeniu się do sedna gatunku, ku temu, aby fotografując nie zamykać przestrzeni wizualnej pustymi obrazami. Świat i bez tego jest już ich pełen. Susan Sontag blisko pół wieku wstecz podała za przykład Japończyków z dwoma aparatami na każdym ramieniu, jakże wiele zmieniło się przez ten czas i jak dużo produkujemy obrazów każdego dnia. Ktoś może powiedzieć, że jeden mniej, czy jeden więcej nie robi różnicy, a jednak, jeśli przyjrzeć się temu bliżej – nie sztuką jest zrobić zdjęcie, sztuką jest tchnąć w nie życie.'

#rolke No. 02

Dwa spojrzenia, moje, napisane jakiś czas wstecz, obszerna 'Fotograficzna świadomość' i bohatera tej pasjonującej podróży.

'(...) Co się zmieniło przez te 125 lat, a może jedynie około 40 od cytowanych powyżej słów, jaka jest obecnie nasza fotograficzna świadomość, dokąd doszliśmy oświetlając Plac Św. Piotra blaskiem wyświetlaczy aparatów i tabletów i na ile to „magiczne pudełko” nadal jest w stanie kreować nasze myśli, pragnienia i uczucia? Teraz każdy bez względu na to, jaki aparat akurat ma w zasięgu ręki może czuć się mistrzem chwili, choć jakże niewielu z wielu potrafi i stara się zamienić chwilę na obraz, przed którym z otwartą z wrażenia gębą zatrzymamy się na dłużej. Wszystko inne z małym marginesem błędu mniej lub bardziej ocierać będzie się o kicz.'

Tadeusz Rolke zapytany o opinię na temat fotografii cyfrowej.

'Jest bardzo użyteczna jako pewien rodzaj notatnika, zresztą od jakiegoś czasu sam mam cyfrę i robię nią dobre zdjęcia, które były publikowane w moim albumie. Za chwilę aparat będzie w grzebieniu i maszynce do golenia. Będziemy fotografowali łyżkami, ale to nie wyeliminuje Rolleiflexa. Najwybitniejsi fotografowie XX wieku, choćby Avedon, fotografowali Rolleiflexem, więc jak ja mogę przestać fotografować aparatem analogowym? Negatyw to jest dusza fotografii. Cały czas jest różnica w ekspresji między odbitką z powiększalnika a wydrukiem cyfrowym - różnica w głębi, różnica w plastyce. Dlaczego mam z tego zrezygnować?'

Pozostanie jeszcze coś na finał, coś, co zawsze pojawia się spontanicznie. Świat, ale przede wszystkim nasz kraj widziany spojrzeniem tego mistrza chwili to wielowarstwowa kartka pocztowa wysłana do odbiorcy z różnych miejsc Polski.

#rolke No. 03

Jestem bliżej, niż dalej. Jestem dalej, niż bliżej. Jakiś czas wstecz Kukuczka, teraz Rolke, później może Republika. Czas pokaże, co z tego wyniknie, faktem jednak jest, że ten wywiad rzeka z mistrzem fotografii czyta się bez pośpiechu, fragmentami, ze świadomością, że przeżyć tyle, co Tadeusz Rolke to trzeba się przynajmniej dwa razy urodzić.

Fotografia, określona forma twórczego przekazu nie jest dla mnie i nigdy nie będzie tak szczególnie wrażliwym medium, jakim od zawsze jest dla niego. Za trzy tygodnie, 24 maja będzie obchodził swoje 88 urodziny. Miał 10 lat, gdy wybuchła wojna, pięć lat później brał udział w Powstaniu Warszawskim, które w konsekwencji zamieniło się dla niego przez jakiś czas w wielką tułaczkę, łącznie z możliwością oglądania pięknego Gdańska zanim spalili go Rosjanie.

Jednak krótki cytat, którym w tym miejscu chciałbym się podzielić to już okres późniejszy, kiedy Polska Ludowa powoli dźwigała się z gruzów.

Rodzaj ludzki, ty, ja, ksiądz Twardowski. Nie umiem odpowiedzieć, kogo do kogo ciągnie. Jest porozumienie telepatyczne, jest wibracja, o której wiesz, i jest pohib, czyli seksapil. Mówimy tak w naszej brygadzie: Prażmowski, Grygiel, Niedenthal też już się tego nauczył. Piękne słowo, chyba słowackie. Taka Ania na przykład miała kolosalny pohib.

Świadomość życia i tworzenia, poszukiwanie dobrych kadrów w każdym ułamku życia, otaczanie się ludźmi, w znacznej większości kobietami. To coś na dobry początek w spontanicznej materii nocy.

pokaż więcej

 
2017-05-01 00:23:49
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Nad Kominkiem, Posiadam, Ulubione

Nie ma nic piękniejszego, niż doskonale napisana książka historyczna. Książka, która dotyka tego wszystkiego, co działo się tak niedawno, a co znamy z seriali, "Czterej pancerni i pies" oraz "Stawka większa, niż życie". Jednak ta "historia" ma się nijak do tej prawdziwej, namacalnej, brutalnej, podłej, koszmarnej, przerażającej. Do historii "wyzwolenia", którego 72 rocznica będzie obchodzona... Nie ma nic piękniejszego, niż doskonale napisana książka historyczna. Książka, która dotyka tego wszystkiego, co działo się tak niedawno, a co znamy z seriali, "Czterej pancerni i pies" oraz "Stawka większa, niż życie". Jednak ta "historia" ma się nijak do tej prawdziwej, namacalnej, brutalnej, podłej, koszmarnej, przerażającej. Do historii "wyzwolenia", którego 72 rocznica będzie obchodzona za kilka dni.

Żyjemy w błogiej nieświadomości, łącznie z obrońcami czołgu w Gliwicach. Ta batalia sprzed kilku miesięcy, to woła o pomstę do nieba. Symbol męczeństwa ponad tysiąca mieszkańców Gliwic, bez względu na to, co głosi tablica pod nim umieszczona. Symbol "wyzwolenia", pamiątka po polskiej armii, jakkolwiek jest nie zmienia to jednak faktu, że Gliwice, a także inne miasta, miasteczka, wsie były palone, plądrowane, grabione, dewastowane. Miasta, które wyszły bez szwanku z działań wojennych po przejściu frontu płonęły, rosyjskie żołdactwo rozsypało się po kraju i na dobre w nim zostało. Próżno szukać drugiego takiego państwa, które "wyzwolone" zostało ponownie na dziesiątki lat zniewolone.

"Dawaj czasy!" Stanisława M. Jankowskiego to dzieło wybitne, wgniatające w ziemię, dzieło, które odkrywa bezmiar bezsilności, jaki w tamtym okresie zapanował na ziemiach polskich. Tych przed Wisłą, za Wisłą, na Ziemiach Odzyskanych, na Warmii, Mazurach, Pomorzu. Nieznacznie temat przybliżyła Magdalena Grzebałkowska w swoim "1945" roku, jednak dopiero niniejsza publikacja jest misterium męki narodu polskiego. XXXVI rozdziałów, w tym VII i VIII szczególnie dedykowane mieszkańcom Gliwic, trzydzieści sześć ludzkich dramatów, tych pojedynczych, ale też tych zbiorowych. Liczne odniesienia do meldunków z tamtych dni, krótkie wywiady, jakie autor przeprowadził z ludźmi dogłębnie znającymi temat. Historie walk, ucieczek, masowych dezercji, Majdanka i Oświęcimia, wyzwolonych obozów, które dosyć szybko znalazły swoje nowe zastosowanie.

Trudny do ogarnięcia i zrozumienia czas. Dni, miesiące, lata, bo i 1944, 1945 i zapewne odrobinę jeszcze trwało zanim sytuacja zaczęła wracać do normy. Choć tak naprawdę trudno nazwać "normą" to, co nastało później. Śląsk, niemiecki terytorialnie, szczególnie w tym okresie było doświadczony, boleśnie i krwawo okupił winy, których nie zawinił. Bestialstwo nie miało końca. Historia, którą warto docenić i warto poznać.

pokaż więcej

 
2017-04-29 00:18:31
Ma nowego znajomego: Mała-Mi
 
2017-04-28 23:26:24
Ma nowego znajomego: Mirko1981
 
2017-04-28 23:26:11
Ma nowego znajomego: Elżbieta
 
2017-04-28 23:24:32
Dodał cytat z książki: Zabójca z sąsiedztwa
- Poszłam na jabłka - mówi Cher. - Na błoniach kupa luda.
- Jabłka? Nigdy nie widziałam tam żadnych jabłoni.
- Jabłka nie zawsze rosną na drzewach - odpowiada tajemniczo Cher i wsuwa iPoda do kieszeni.
 
2017-04-28 23:21:52
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Nad Kominkiem, Posiadam, Ulubione
Autor:

Nadal nie wiem, czy są to właściwe słowa, po które pragnę sięgnąć i czy uda mi się choć w niewielkim stopniu zbliżyć do doskonałości tej książki. Mam obawy co do tego, czy moja sfera mentalna udźwignie jej wyjątkowo obszerne, emocjonalne spectrum. Jednak nic nie tracę, być może poza waszym zainteresowaniem i odpowiednim spojrzeniem na przedstawiony temat.

Kiedy sięgałem po Zabójcę z...
Nadal nie wiem, czy są to właściwe słowa, po które pragnę sięgnąć i czy uda mi się choć w niewielkim stopniu zbliżyć do doskonałości tej książki. Mam obawy co do tego, czy moja sfera mentalna udźwignie jej wyjątkowo obszerne, emocjonalne spectrum. Jednak nic nie tracę, być może poza waszym zainteresowaniem i odpowiednim spojrzeniem na przedstawiony temat.

Kiedy sięgałem po Zabójcę z sąsiedztwa miałem i wciąż mam przed oczami historię Chloe i to, co się wydarzyło tamtego dnia. Teraz stojąc przed drzwiami tego domu zanim Cher opowiedziała swoją historię uświadomiłem sobie, że Alex Marwood już dokonała czegoś niemożliwego, co w literaturze tak rzadko się zdarza. Intensywność myśli, uczuć, doznań, już od pierwszych stron emocje rosły, a wraz z nią nasza sympatia, choć też stopniowa niechęć na podłość Kamienicznika i pogarda względem poczynań Kochanka.

Swoją przystań znalazła w tym domu Collette, przystań pozornie bezpieczną, choć nie mogła być pewna dnia, ani godziny. Zbyt wiele wydarzyło się w jej życiu przez ostatnie lata, potrzebny był spokój, miejsce, które być może po raz pierwszy będzie mogła nazwać swoim domem.

I jak dwa bieguny, tak są Vesta i Cher. Babcia dla tych, którzy nie mieli tego szczęścia, aby mieć babcię, ale też dobra dusza tego domu. Tak często myślała o niej Cheryl, która w zaskakujący sposób zyskała moją sympatię. Na jej drobne barki spada ciężar tej mrocznej poniekąd opowieści i to ona będzie miała wiele mądrego do przekazania, choćby o tym, jak zbiera się jabłka.

- Poszłam na jabłka - mówi Cher. - Na błoniach kupa luda.
- Jabłka? Nigdy nie widziałam tam żadnych jabłoni.
- Jabłka nie zawsze rosną na drzewach - odpowiada tajemniczo Cher i wsuwa iPoda do kieszeni.

Wczoraj Chloe, dziś Cher, a co będzie jutro? Czekam na film, w zasadzie to dwa.

pokaż więcej

 
2017-04-26 17:37:07
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Nad Kominkiem, Posiadam, Ulubione

Utracona na zawsze niewinność!

Krystyna Skarbek, Elżbieta Zawacka, te dwa nazwiska są dosyć znane i o tych paniach zapewne jesteśmy w stanie coś powiedzieć. Coś słyszeliśmy, coś przeczytaliśmy, coś gdzieś nam wpadło w oko.

Ale jakże wiele jest tych bezimiennych bohaterek okresu ostatniej wojny i czasów powojennych. Młodych dziewczyn, którym okoliczności i wydarzenia historyczne bardzo szybko...
Utracona na zawsze niewinność!

Krystyna Skarbek, Elżbieta Zawacka, te dwa nazwiska są dosyć znane i o tych paniach zapewne jesteśmy w stanie coś powiedzieć. Coś słyszeliśmy, coś przeczytaliśmy, coś gdzieś nam wpadło w oko.

Ale jakże wiele jest tych bezimiennych bohaterek okresu ostatniej wojny i czasów powojennych. Młodych dziewczyn, którym okoliczności i wydarzenia historyczne bardzo szybko odebrały wiek młodzieńcy, niewinność, ambitne plany na przyszłość. Niewiarygodnie szybko musiały podejmować życiowe decyzje, od których zależało życie nie tylko ich, bo to nie było najważniejsze, ale życie bliskich, rodziny, kolegów z organizacji, w których walczyły.

Łukasz Modelski w swojej książce 'Dziewczyny wojenne' dokonał czegoś niezwykłego. Dotarł do wielu bezimiennych bohaterek, do młodych dziewczyn okresu wojny i zebrał wyjątkowe, szczere, dosadne, szczegółowe, interesujące wspomnienia i relacje. Wysłuchał wspomnień kobiet, które u kresu swego życia sięgnęły w przeszłość z odwagą wracając do chwil trudnych, dramatycznych, do chwil bólu, cierpienia, terroru, do działań Niemców, Rosjan, ale też Polaków. Nadał bezimiennym bohaterkom imiona i nazwiska, podkreślił doniosłość ich dokonań. Ostatecznie pokazał sylwetki jedenastu z nich, zróżnicowane pod względem pochodzenia, wykształcenia, miejsca zamieszkania i działania w czasie wojny.

Wyjątkowa różnorodność opowieści, narracji, słownictwa, sposobu spojrzenia na otaczające realia wojny. Książka, która od pierwszych stron dotyka do szpiku kości swą naturalnością, ale i szczerością. Każda opowiedziana historia jest inna, jest ważna, każda z nich wzrusza i budzi szczery podziw. Jednak jest w tych opowieściach uśmiech, pogoda ducha, są sytuacje tak niecodzienne i niezwykłe, że trudno uwierzyć, że to lub tamto mogło się faktycznie wydarzyć.

Jakże wielka siła charakteru, chęć życia i przetrwania nawet w tak przykrych okolicznościach, kiedy wolność była już na wyciągnięcie ręki:

'(...) Kiedyś do cegielni przywieziono Polki, które w procesach były sądzone do 10 lat. Ale w 1948 roku wyszła pierwsza amnestia. Wtedy pierwsze Polki z niższymi wyrokami pozwalniano z obozów. Dziewczyny, które do nas trafiły, były już na dworcu kolejowym, żeby jechać do Polski, ale zabrakło wagonów. W 1948 roku powiedzieli im, że jak będą wagony, to je zabiorą. Wyszły w roku 1955.'

1 września 1939 i 1 sierpnia 1944, dwie ważne daty okresu wojny. Dwie daty, które wiele zmieniły w życiu tych dziewczyn, które w okresie pięciu lat zanim wybuchło Powstanie Warszawskie wiele już przeżyły i doświadczyły, choć nie dla wszystkich Warszawa była miastem życia, walki i działania konspiracyjnego. Jednak i ten rys historyczny pojawia się tu kilka razy.

http://koominek.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2017-04-26 17:34:17
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Nad Kominkiem, Posiadam
Autor:

Inspirująca i dająca do myślenia.
Aspekt 'czarnej skrzynki' do wykorzystania w bardzo szerokim zakresie, możliwość kontrolowania i unikania błędów. Suma małych błędów może mieć w konsekwencji wymiar wielkiego dramatu, stąd linie lotnicze nauczyły się wyciągać wnioski z katastrof lotniczych. Szpitale idą ich śladem, choć nie wygląda to już tak różowo.

Warto się nad nią pochylić czytają bez...
Inspirująca i dająca do myślenia.
Aspekt 'czarnej skrzynki' do wykorzystania w bardzo szerokim zakresie, możliwość kontrolowania i unikania błędów. Suma małych błędów może mieć w konsekwencji wymiar wielkiego dramatu, stąd linie lotnicze nauczyły się wyciągać wnioski z katastrof lotniczych. Szpitale idą ich śladem, choć nie wygląda to już tak różowo.

Warto się nad nią pochylić czytają bez pośpiechu.

http://koominek.blogspot.com/

pokaż więcej

 
2017-04-26 17:30:53
Ma nowego znajomego: Piotruszka
 
2017-04-26 17:29:02
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Nad Kominkiem, Posiadam, Ulubione

Książka pod Patronatem

Wydawać by się mogło, że będzie to tylko kolejna przeczytana książka. Wydawać by się mogło również, że nic już nie może mnie zaskoczyć. Że wszystko, co dobre bezpowrotnie przeminęło, a odległa na mapie świata Alaska jest tam, gdzie diabeł mówi dobranoc i nic dobrego na ciebie nie czeka. Nic bardziej mylnego.

Przyznać też muszę, że mam wyjątkowe szczęście do patronatów....
Książka pod Patronatem

Wydawać by się mogło, że będzie to tylko kolejna przeczytana książka. Wydawać by się mogło również, że nic już nie może mnie zaskoczyć. Że wszystko, co dobre bezpowrotnie przeminęło, a odległa na mapie świata Alaska jest tam, gdzie diabeł mówi dobranoc i nic dobrego na ciebie nie czeka. Nic bardziej mylnego.

Przyznać też muszę, że mam wyjątkowe szczęście do patronatów. Choć szczęście w tym konkretnym przypadku jest pojęciem zupełnie nieadekwatnym do stanu faktycznego. A jednak nie wiem już który raz los postawiony w ciemno zwraca się po tysiąckroć. To wyjątkowo miłe uczucie.

Gdy dotykałem ostatnich stron tej książki lecąc nad Kabulem miałem już świadomość, że Zapach domów innych ludzi przeniknie wszystkie pory mojej skóry z tak niesamowitą intensywnością, iż będzie to wrażenie trudne do zdefiniowania prostym słowem bez względu na to, jak wiele ich zostanie użytych.

Myśli, pragnienia, uczucia, pasje, inspiracje, a czasem zupełnie przyziemne potrzeby młodego człowieka. Każdy z nich szuka swojej życiowej ścieżki na tym zapomnianym przez Boga i ludzi skrawku ziemi. Ruth pragnie kochać i być kochaną, jednak to, co się wydarzy poruszy ją bardziej, niż mogłaby zdawać sobie z tego sprawę. Hank ma świadomość, że jedyną szansą dla niego i jego braci jest ucieczka. Nie jest ważne, gdzie, istotne jest, aby jak najdalej od miejsca, które tłamsi ich dusze i odbiera im szansę na bycie radosnymi nastolatkami. Alyce to trochę taka radosna Maszeńka z filmu Serce, serduszko. Jej trudne do wyrażenia, ale też spełnienia pragnienie zostania baletnicą ma nikłe szanse na to, aby się ziścić. Bo jest Kalmar i jest tata i są sprawy, które są ponad mlodzieńcze pragnienia. I jest też Dora, onieśmielona w cieniu matki bojąca się poczuć radośnie, dopiero Szalony Tancerz podaruje jej coś, co przyjmie mimowolnie przez przez długi czas nie przywiązując do tego wagi.

Bonnie-Sue Hitchcock zabiera nas w podróż, której długo nie zapomnimy. Czworo młodych ludzi, cztery pory roku, cztery pozornie nie związane ze sobą historie. Choć jak doskonale wiemy, pozory mylą, a los lubi płatać figle. Finalnie niech przemówi ona sama, ta doskonała, pełna emocji i radości, książka:

'W miarę dorastania uświadamiam sobie, że domy rodzin z mamami pachną z reguły bardziej przyjemnie. Kiedy zamknę oczy, potrafię sobie jeszcze czasami mgliście przypomnieć stojące w butelkach po whisky polne kwiaty mojej mamy. Zachowałam też w pamięci cień odległej woni rodziców, tańczących ze śmiechem dokoła kuchni. Każde wspomnienie o nich miesza się z aromatem jeleniej krwi na dłoniach ojca. Zapachem czystej miłości.'

http://koominek.blogspot.com/

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
480 323 4509
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (85)

Ulubieni autorzy (30)
Lista ulubionych autorów
Ulubione cytaty (37)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd