mrs_cholera 
status: Czytelnik, dodał: 2 cytaty, ostatnio widziany 23 godziny temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-10-14 08:24:49
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

mrs-cholera.blogspot.com

Bałam się troszeczkę tego zbioru. Tego, że dostanę feminizm w najgorszym stereotypowym wydaniu: ,,chcę równości, ale wnieś mi szafę’’. Bo uważam, że na feminizm nakłada się kalkę karykatury, podobnie jak na społeczeństwo LQBT i parady równości. Z autorką nie miałam wcześniej styczności, ba, nawet o niej nie słyszałam… i zamierzam to nadrobić. W sposób niecierpiący...
mrs-cholera.blogspot.com

Bałam się troszeczkę tego zbioru. Tego, że dostanę feminizm w najgorszym stereotypowym wydaniu: ,,chcę równości, ale wnieś mi szafę’’. Bo uważam, że na feminizm nakłada się kalkę karykatury, podobnie jak na społeczeństwo LQBT i parady równości. Z autorką nie miałam wcześniej styczności, ba, nawet o niej nie słyszałam… i zamierzam to nadrobić. W sposób niecierpiący zwłoki, bo Histeryczki napisała tak, że gdybym mogła usiąść z nią w kawiarni, prawdopodobnie wykończyłaby mnie kofeina, a i tak byłoby mi mało. Rozmowy z nią.
Powiem ‘’tak’’. Usłyszysz mnie.
Histeryczki to zbiór opowiadań, na który składają się różne historie kobiet: matek, sióstr, kochanek, szalonych, przegranych oraz skrzywdzonych, oscylujące wokół miłości, przemocy i skomplikowanych sieci międzyludzkich relacji.
Bohaterkami są tu nieodmiennie kobiety. Nie wyjątkowe, gorsze czy inne. Żaden margines. Nie chodzi o sytuację ekonomiczną, poziom wykształcenia czy kulturalnego obycia, ale o bagaż doświadczeń, który dźwiga każda z nich. Życie pisze różne scenariusze i nie przejmuje się przydziałem ról: kogo upokorzy, kogo obrazi, a kogo złamie. Kobiety które straciły dzieci, kobiety, którym macierzyństwo nie było dane, zgwałcone w dzieciństwie, kochanki księży, zakompleksione… które moglibyśmy znać. Nie przemoc odgrywa tu jednak kluczową rolę, ale to, jak te kobiety sobie z nią radzą. Jakie mechanizmy obronne i przystosowawcze wykształciły oraz, co najważniejsze, co je do tego zmusiło. Co doprowadziło je do tego miejsca, w którym aktualnie się znajdują, nie zawsze dobrego, ale będącego odpowiedzią na specyficzne potrzeby.
Ten, który rzuca kamieniem, nie kocha swojej kochanki, ale potrzebuje tych spotkań, podczas których nie musi widzieć za dużo i kochać za ostrożnie.
W poprzedniej recenzji napisałam, że trudno o dobry zbiór opowiadań. Ten jest więcej niż dobry. Jeżeli ktoś wie, jak zabrać się za krótką formę to właśnie Pani Gay. Po napisaniu go, została okrzyknięta mistrzynią i znawczynią kobiecej natury. Czy słusznie? Jak najbardziej!
Jej bohaterki są kłopotliwe, nieznośne i chwilami wypadałoby nimi zwyczajnie potrząchnąć… tylko po to, żeby zaraz je przytulić. Przytulić, wypić kawę i postawić szklankę whisky. Bo w obliczu tego, o czym nie chcemy mówić: o pedofilii, wydumanych wymogach społeczeństwa, popieprzonych mężach i partnerach mają prawo być upierdliwe z całą siłą, na jaką je stać. Nie wiem, kim by były, gdyby potulnie przyjmowały to, co je spotyka. Życie obrzuca je kamieniami, które przeżuwają i żwirem plują oprawcom w twarz.
Błagałyśmy o litość i wytchnienie dla naszych ciał, nim zostaną do reszty zniszczone. Nie słuchał. Nauczyłyśmy się nie błagać.
Gray stworzyła obraz kobiet, w którym odnajdzie się każda z nas. Ta książka jest pełna ciepła i miłości. Bo obok tego wszystkiego, co spotyka te kobiety i przez co ma się ochotę krzyczeć z frustracji, one nadal pełne są ciepła i miłości. Nadal mają je w sobie i chociaż czasem rozlatują się na kawałki, radzą sobie pomimo nierównych brzegów i zgrubiałych łączeń.
Przy dwudziestu jeden opowiadaniach podobały mi się wszystkie. Niektóre mnie zachwyciły. Autorka wplotła w nie nić fantastyki i uzyskała oszałamiający efekt, bo pewne rzeczy przedstawione metaforycznie tylko zyskały na wymowie. Styl jest dopasowany do kreacji kobiet; miejscami surowy, urywany i oszczędny, gdzie indziej rozbiegany, a miejscami bajkowy. Idealnie zbiega się z ich emocjami i doświadczeniami.
Może, gdyby ludziom tak przedstawiać feminizm, poszedłby za nim tłum. Bo chociaż feminizm spowszechniał i kobiety uzyskują coraz więcej praw i równości, o którą toczy się gra, to gdzieś tam zdarza mu się zblędnąć. Gay pokazuje, że obok całej rewolucji kulturowej, kobiety nadal są szufladkowane i sprowadzane do roli matek, kochanek i kucht, gdzie niektórzy chcieliby je widzieć. Książka dotyka ważnej rzeczy: te kobiety, chociaż złamane, zgwałcone, umniejszone i stłamszone dają sobie radę, lepiej lub gorzej, ale podnoszą się, wolniej lub szybciej. Ale nikt nie ma prawa doprowadzać ich do takiego stanu. Narzucać, kierować, znęcać się, ani poniżać. A one wcale nie muszą niczego wybaczać. Mogą się wściekać, krzyczeć, rzucać się i płakać. Mogą też walczyć o zadośćuczynienie, o same siebie i mogą nienawidzić. Zdziwiłabym się, gdyby tego nie robiły.
Jesteście fanami opowiadań czy nie, polecam tę książkę, bo ma w sobie więcej niż tabun znawców-krzykczy ma do powiedzenia. I z bardziej prozaicznej perspektywy są bezlitośnie dobre.

pokaż więcej

 
2018-10-11 18:53:11
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

mrs-cholera.blogspot.com

Czasem, kiedy ludzie mnie denerwują i mam szczerą nadzieję, że jak otworzę drzwi, to świat szlag trafi i zniknie w cholerę, to trafiam na taką książkę jak Dachołazy i myślę sobie: A może to jednak nie jest takie złe? Bo to taka książka, która czyni świat i ludzi trochę ładniejszymi, niezależnie od nastroju.



Wyobraźcie sobie obdarzoną głosem noc. Albo pomyślcie,...
mrs-cholera.blogspot.com

Czasem, kiedy ludzie mnie denerwują i mam szczerą nadzieję, że jak otworzę drzwi, to świat szlag trafi i zniknie w cholerę, to trafiam na taką książkę jak Dachołazy i myślę sobie: A może to jednak nie jest takie złe? Bo to taka książka, która czyni świat i ludzi trochę ładniejszymi, niezależnie od nastroju.



Wyobraźcie sobie obdarzoną głosem noc. Albo pomyślcie, jakby to było, gdyby światło księżyca umiało mówić , czy gdyby atrament miał struny głosowe.



Sophie jest sierotą, ocalałą po katastrofie statku. Dryfująca po kanale La Manchce w futerale od wiolonczeli, zostaje przygarnięta przez ekscentrycznego naukowca, Charlesa. Opiekunka społeczna nie docenia jednak oddania i formy jego uczuć wobec wychowanki i kiedy Sophie kończy dwanaście lat, bezwzględnie nakazuje umieszczenie jej w sierocińcu. Nie chcąc się ze sobą rozstać, wyruszają do Paryża- na poszukiwania matki Sophie, ponieważ dziewczyna upiera się, że ocalała z katastrofy. Uzbrojeni w skromny bagaż i pełni nadziei, kierują się adresem umieszczonym na wiolonczeli. Czy intuicja jej nie zawodzi i matce faktycznie udało się przeżyć? Kim są dachołazy i czy pomogą jej w poszukiwaniach?



Mało jadł, rzadko sypiał i nie uśmiechał się tak często jak inni ludzie. Ale tam, gdzie inni mieli płuca, on miał życzliwość, a uprzejmość skapywała mu z palców. Jeśli szedł ulicą i czytał książkę, skutkiem czego wpadał na latarnię, przepraszał i sprawdzał, czy latarni nic się nie stało.




Charles dał Sophie coś więcej niż imię i miejsce zamieszkania. Obdarzył ją bezwarunkową akceptacją i miłością. Zbudował jej świat na lekturach Szekspira, naukowym zainteresowaniu i przeświadczeniu, że nigdy nie można przekreślać możliwego. Oderwany od przyziemnych spraw i stojący ością społecznemu obyciu, szybko ściągnął na siebie dezaprobatę opiekunki społecznej. Uchodziło mu to płazem, dopóki Sophie była na tyle mała, że mogła jeść z okładek klasycznych książek, chodzić brudna po mieście, i o zgrozo, chodzić w spodniach! Znająca większość stolic, ale nie potrafiąca odróżnić koszuli damskiej od męskiej, jawiła się jako porażka w oczach dystyngowanych angielskich dam.



Ma błyszczące buty i błyszczące oczy. Tak jest dostatecznie elegancko.



Postacie są wykreowane w ten sposób, że od razu wiadomo, kogo obdarzymy sympatią, a kogo nie i… nie przeszkadza to w lubieniu ich całym sobą. Żywi, dynamiczni i inteligentni . Rundell stworzyła bohaterów, którzy rozumieją, że niekoniecznie coś, co jest powszechnie uznawane i praktykowane, jest prawidłowe. Postacie tak swobodne w swoich dziwactwach, że to cała reszta wydaje się nie na miejscu. Cały wywód filozofującego bohatera i monologi o prawidłowościach świata zamyka w celnych uwagach cynicznego Charlesa… bardzo subtelnie i nie mniej trafnie. Zredukowała to co ważne do samej esencji.



Ta książka nie zmieni świata ani ludzi. Ale uczyni ich troszeczkę bardziej pięknymi i może odrobinę lepszymi. Mamy tu książkę dla młodych i nie tylko w najlepszym wydaniu. Akcja i tempo są odpowiednio wyważone i zmieniają się, jak odległości pomiędzy dachami paryskich budynków.

To opowieść pełna otwartości na świat, podstawowego uczucia, cynizmu w eleganckim wydaniu i obdartej przyjaźni. To opowieść o tym, że można być szczęśliwym, nie będąc takim jak inni. Czasem wystarczy stworzyć tylko własne miejsce i nie przekreślać możliwego. Pełna najważniejszych rzeczy w mistrzowskiej oprawie- opowiedzianych prostymi słowami.



W końcu, to jedna z najlepszych książek, jakie przeczytałam w tym roku. Po lekturze mam nadzieję, że po otwarciu drzwi świat jednak będzie na mnie czekał.

pokaż więcej

 
2018-10-11 18:50:23
Dodał cytat z książki: Dachołazy
Mało jadł, rzadko sypiał i nie uśmiechał się tak często jak inni ludzie. Ale tam, gdzie inni mieli płuca, on miał życzliwość, a uprzejmość skapywała mu z palców. Jeśli szedł ulicą i czytał książkę, skutkiem czego wpadał na latarnię, przepraszał i sprawdzał, czy latarni nic się nie stało.
 
2018-10-10 20:55:27
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

mrs-cholera.blogspot.com


Z opowiadaniami to jest tak, że rzadko mogę powiedzieć o jakimś zbiorze, że naprawdę mi się podoba; w każdym są historie lepsze i gorsze, które zwykle dają przeciętną albo niezłą całość. O zbiorze Barbary Mikulskiej powiedziałabym, że jest przeciętny.

I za dużo w człowieku demonów się zagnieździło. Sami ze sobą nie umiemy dojść do ładu.

Zbiór zawiera trzynaście...
mrs-cholera.blogspot.com


Z opowiadaniami to jest tak, że rzadko mogę powiedzieć o jakimś zbiorze, że naprawdę mi się podoba; w każdym są historie lepsze i gorsze, które zwykle dają przeciętną albo niezłą całość. O zbiorze Barbary Mikulskiej powiedziałabym, że jest przeciętny.

I za dużo w człowieku demonów się zagnieździło. Sami ze sobą nie umiemy dojść do ładu.

Zbiór zawiera trzynaście opowiadań i próżno szukać w nich ciągłości tematycznej. Wspólnym pierwiastkiem jest jedynie przynależność do fantastyki, a ta długa i szeroka, co udowodniła autorka, prezentując naprawdę bogaty przekrój tematyczny. Od dosyć standardowych schematów i motywów jak wilkołaki, bajka na opak czy magia znajdziemy też kilka nowatorskich pomysłów jak Wampmisie czy opowiadanie o tatuażach. Także każdy fan fantastyki rozpozna tu znajome chwyty i z dużym prawdopodobieństwem znajdzie coś dla siebie wśród szerokiego spektrum tematycznego.

Kiedyś takie jak ja palili na stosie! Na szczęście dla mnie te czasy już minęły.


Najbardziej do gustu przypadły mi opowiadania z motywem czarów, te baśniowe i klimatyczne. Oprócz nich jedno szczególnie mi się spodobało: o mężczyźnie, który za pomocą tatuażu upodabniał się do tygrysa. Zdarzyło się jedno, które nazwałabym pięknym w jego prostocie. Ale były też takie, które były zbyt zagmatwane, momentami niezrozumiałe albo nazbyt schematyczne i przez te zwyczajnie przebrnęłam. Myślę, że dwa, trzy możnaby wywalić z korzyścią dla całości.

Nie powiem, żebym męczyła się przy lekturze. Widać, że autorka starała się dopracować wszystko od początku do końca i wypieścić tekst do granic i odnoszę wrażenie… że go przepracowała. W pisaniu musi być odczuwalne pewne niedbalstwo. Zawadiackie lekceważenie, charakteryzujące łatwość. Tutaj zabrakło tej swobody słowotwórczej. Formalnie nie można powiedzieć, że coś ze stylem jest nie tak. Jest dobry punkt po punkcie. Brakuje mu tylko lekkości. Widać to szczególnie w dialogach, które są mało spontaniczne i brakuje im pewnej swobody, plecenia trzy po trzy. Cóż, niektórzy tworzą światy za pstryknięciem palców, inni wznoszą je mozolnie kamień po kamieniu.

Im bardziej jej nie lubimy, tym robi się gorsza i brzydsza.

Myślę, że spokojnie możecie dać szansę autorce i temu zbiorowi. Nie są to początki z tych, które dając przyjemność pisania, odbierają przyjemność czytania. Barbara Mikulska stawia pierwsze kroki dosyć pewnie, po prostu trzeba pamiętać o tym, że może i nie zdarła kolan, ale nadal zdarza jej chwiać. Z dużym prawdopodobieństwem znajdziecie tu historię, która przypadnie wam do gustu, musicie tylko podejść do nich z pewną wyrozumiałością. Nie mniej jednak, jeżeli ogólnie nie przepadacie za zbiorami opowiadań, a sięgając po nie wybieracie najwyższą półkę, proponowałabym wybrać coś innego.

pokaż więcej

 
2018-10-02 08:34:15
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

mrs-cholera.blogspot.com

Szesnastoletnia Aza Holmes nie zamierza uczestniczyć w poszukiwaniu zaginionego miliardera Russella Picketa, który zadłużył się i czmychnął, zostawiając dwójkę synów. Ma wystarczająco dużo własnych zmartwień i lęków.
Ale gdy stawką okazuje się sto tysięcy dolarów i żarliwe namowy wieloletniej przyjaciółki- Daisy, która nie jest w najlepszej sytuacji materialnej, a...
mrs-cholera.blogspot.com

Szesnastoletnia Aza Holmes nie zamierza uczestniczyć w poszukiwaniu zaginionego miliardera Russella Picketa, który zadłużył się i czmychnął, zostawiając dwójkę synów. Ma wystarczająco dużo własnych zmartwień i lęków.
Ale gdy stawką okazuje się sto tysięcy dolarów i żarliwe namowy wieloletniej przyjaciółki- Daisy, która nie jest w najlepszej sytuacji materialnej, a wygrana suma pozwoliłaby jej zrezygnować z uciążliwej pracy i aplikować na studia, Aza postanawia zaangażować się w coś więcej poza bezpieczną przestrzenią szkolną i domową. Musi zebrać się w sobie i wykrzesać odwagę na odświeżenie znajomości z Synem Picketa, Davisem i znaleźć sposób, żeby zmniejszyć przepaść, która oddziela ją od innych ludzi. Całe przedsięwzięcie okazuje się przygodą… ale i nie lada wyzwaniem.

Każdy może na ciebie spojrzeć, lecz spotkanie kogoś, kto widzi ten sam świat co ty, jest zjawiskiem dość rzadkim.


Złośliwi mówią, że książka jest pozbawiona fabuły i jest w tym ziarenko prawdy. Zbudowana jest właściwie jednowątkowo i nie ma tu niczego, co może czytelnika zaskoczyć. To co w tej książce jest trudne, to Aza. Jej mózg pracuje zbyt szybko, zbyt intensywnie, zalewając ją nieprzerwanym potokiem informacji i szczegółów. Jakby tego było mało, dziewczyna cierpi na zaburzenia obsesyjno- kompulsywne, znane potocznie jako nerwica natręctw. Nie potrafi przestać myśleć o tym, co dzieje się z jej ciałem; ile bakterii mieści, ile dostaje się do jego wnętrza z otoczenia oraz czym jej grożą. Nieustannie przeszukuje internet, wyszukując kolejne przypadki zarażenia oraz objawy, które przypisuje sobie. Kiedy napięcie jest zbyt duże i Aza jest pewna, że bakterie dostały się do jej ciała, grożąc jej zakażeniem, naciska paznokciem kciuka na opuszek palca- na jątrzącą, niegojącą się od dzieciństwa ranę- upuszcza trochę krwi, dezynfekuje rozcięcie i zakłada nowy plaster. Ten rytuał pozwala jej zredukować napięcie. Miewa napady paniki, przy których mocno się poci(a przynajmniej tak się jej wydaje) i myśli wypadają jej na boczny tor, przez co ma spore trudności z kontaktami z ludźmi. Ma jedną, wieloletnią przyjaciółkę- Daisy i przyjaciela z dzieciństwa, Davisa.

Poza tym, Aza ma wrażenie, że życie wymyka jej się z rąk, że ktoś odgórnie ustala co ma robić i kontroluje jej rytm dnia. W szkole czuje się jak w więzieniu i nie przestaje zadawać sobie pytania: co tak naprawdę ją definiuje? I gdzie leży jej prawdziwe, najpierwsze ja. Próbuje odnaleźć je na sesjach z psychologiem, ale nieregularne branie leków i surowe traktowanie siebie niczego nie ułatwiają.

Jak ktoś, kto nie kieruje autobusem własnej świadomości.

Green, cierpiący na OCD, wiernie przedstawił obraz tego zaburzenia, pokazując, jak bardzo rozbija i wpływa na życie osoby, która nie jest w stanie kontrolować swoich myśli, które wydają się obce, przytłaczają ją, atakują i zacieśniają się wokół niej oraz prowadzą do destrukcyjnych zachowań. Bardzo podoba mi się fakt, że zwrócił uwagę nie tylko na to, jak cierpiała Aza, ale że dla jej najbliższych też było to bardzo trudne, mimo całej sympatii i cierpliwości. Co szczególnie widać w przypadku Daisy- jak dużo wysiłku kosztowała ją momentami przyjaźń z Azą.

Język jest adekwatny, zważywszy na to, jak wyjątkową osobą jest Aza. Książki Greena cechuje przeplatanie wysokich sentencji i przemyśleń z infantylizmem nastolatków, ale tutaj ten zabieg nie wadzi, ponieważ Aza jest dojrzała jak na swój wiek i charakteryzuje ją nieco odmienny styl myślenia. Podobnie jestem w stanie przełknąć Davisa, który opuszczony przez ojca, dorastający wśród ludzi, dla których liczyły się tylko jego pieniądze, zdystansował się do nich i odsunął od życia społecznego, uciekając w literaturę i naukę.

Każda z postaci jest wykreowana dobrze, wiarygodnie i reprezentuje różne problemy, jakie dotykają młodych ludzi. Mamy tu przyjaźń, relacje rodzinne i pierwsze uczucie. Widocznie widać też coraz bardziej popularny motyw szukania samego siebie, odnalezienia prawdziwego ja, przyśpieszony przez przypadłość Azy. Niemniej jednak są to sprawy drugoplanowe- książka skupia się na funkcjonowaniu osoby z zaburzeniami obsesyjno- kompulsywnymi i tak radzę do niej podejść, bo nie sprawdza się jako typowa młodzieżówka. Za to jest to chyba najwierniejszy obraz zaburzenia z jakim spotkałam się w literaturze popularnej.

Całość może być lekko nużąca i z całą pewnością nie jest to najlepsza pozycja Greena, aczkolwiek może być najbardziej osobista. Uważam, że końcówka była potrzebną na końcu kropką, bo zwraca uwagę na to, że osoby walczące z zaburzeniami obsesyjno-kompulsywnymi często parają się z nimi przez całe życie. I czasem idzie im lepiej, a czasem gorzej.

Wiedziałam, że nie są prawdziwe, ale jednocześnie miałam świadomość, że nieprawdziwe rzeczy też mogą ranić. Wiedziałam, że wytwory wyobraźni mają znaczenie i że mogą zabić.

pokaż więcej

 
2018-09-28 22:26:22
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

mrs-cholera.blogspot.com


Monitorując rynek wydawniczy, z uśmiechem obserwuję coraz więcej wypuszczanych pozycji o tematyce LGBT oraz rosnące nimi zainteresowanie. Dużo mówi się o takich tytułach jak Simon oraz inni Homo Sapiens, Will Grayson, Will Grayson czy ostatnio wydanej Zostawiłeś mi tylko przeszłość. Temat przestaje szokować i spotyka się z coraz większym zrozumieniem, więc nic...
mrs-cholera.blogspot.com


Monitorując rynek wydawniczy, z uśmiechem obserwuję coraz więcej wypuszczanych pozycji o tematyce LGBT oraz rosnące nimi zainteresowanie. Dużo mówi się o takich tytułach jak Simon oraz inni Homo Sapiens, Will Grayson, Will Grayson czy ostatnio wydanej Zostawiłeś mi tylko przeszłość. Temat przestaje szokować i spotyka się z coraz większym zrozumieniem, więc nic dziwnego, że pojawiają się kolejne pozycje. Nie spodziewałam się jednak, że przeczytam o problemie coming out… z perspektywy dwunastolatka

Przejście przez szkołę średnią nie jest łatwe, zwłaszcza, jeżeli nie chce się rzucać się w oczy. Alan Cole wie o tym doskonale, dlatego swojej sympatii rzuca tylko ukradkowe spojrzenia w zatłoczonej stołówce. W połączeniu z historią jego wyszukiwarki: ,,Co zrobić, gdy spodoba mi się inny chłopak, nękający go na każdym kroku starszy brat Nathan, szybko odkrywa największą tajemnicę Alana i… posuwa się do szantażu. Zmusza go do udziału w ostatecznej rozgrywce znienawidzonej gry ColevsCole, w której stawką jest jego tajemnica. Tyle tylko, że Alanowi nigdy nie udało się wygrać i wykonać większości rzeczy wymyślonych przez brata. Czy sprosta siedmiu niemal niemożliwym do wykonania zadaniom?

NIEjestemtchórzem

Zdawać by się mogło, że autor skupi się na coming oucie i wątku homoseksualizmu, ale on dojrzewa gdzieś w tle, podsycany przez grę, którą prowadzą bracia. Oprócz tego przyglądamy się trudnym relacjom rodzinnym w domu Alana oraz jego relacjom z przyjaciółmi. Śledząc toksyczną atmosferę w domu, jesteśmy zaskoczeni wzajemnymi stosunkami członków rodziny i pod ogromnym wrażeniem, pogody ducha i siły charakteru, którymi wykazuje się Alan. Ojciec wywiera olbrzymią presję na obu synów, oczekując od nich zadowalających wyników i prezentacji społecznej, nie szczędząc przy tym uszczypliwości, niemiłego komentarza i… faworyzując młodszego syna, poniżając jednocześnie starszego. Sfrustrowany Nathan, który tęskni za czasami, kiedy cieszył się ciepłymi uczuciami ze strony rodziców i skupioną na sobie uwagą, wyładowuje złość i rozżalenie na bracie poprzez przemoc i znęcanie się nad nim. Wycofana matka, odcięta od swojej rodziny i stłamszona przez męża obserwuje wszystko biernie z boku.

Alan przytłoczony swoją rozwijającą się seksualnością i wyłaniającą się orientacją seksualną, którego artystyczne talenty są przedmiotem drwin ojca, znajduje oparcie w dwójce przyjaciół. Madisonie- który ma dla każdego dobrą radę i wielką dozę kultury i który boryka się z otyłością, oraz Zacka, który nie potrafi ogniskować uwagi, a jego myśli są niczym stado ptaków. Okazuje się, że dwójka znajomych, odrzucona przez szkolną społeczność okaże się dużą pomocą w grze oraz prawdziwymi przyjaciółmi, którzy będą wspierać go w tym, jaki jest naprawdę.

Przywołaj mnie do porządku, kiedy zejdę z drogi.

Poznajemy historię z perspektywy dwunastolatka i bynajmniej nie jest infantylna, ponieważ Alan jest bardzo dojrzały jak na swój wiek. Powiedziałabym, że jest starszy i myślę, że byłby to dobry zabieg. Powiedzmy, czternaście lat, byłoby właściwszym wiekiem na odkrywanie preferencji i wyłaniającej się seksualności. Jestem jednak w stanie przymknąć na to oko, bo Alan to wycofany dzieciak, introwertyk i osoba wrażliwa, jego przemyślenia są wiec jak najbardziej na miejscu. Język jest prosty, łatwy w odbiorze, adekwatny do wieku narratora, ale przy tym z zainteresowaniem śledzimy to, co chłopak ma do powiedzenia.

To coś więcej niż książka o coming oucie. Znajdziemy tu przede wszystkim poszukiwanie: samego siebie i wspierającego otoczenia, jakie potrzebne jest młodym ludziom. Oraz naukę i rozwijanie dumy z tego, kim naprawdę się jest. Mało rzeczy jest tu czarno-białych i chociaż pewne rzeczy są niewybaczalne, obserwujemy przemianę bohaterów negatywnych. Zarówno ci młodsi jak i starsi uczą się, że najważniejsze jest bycie sobą, rozwijanie swoich możliwości i nie tłamszenie innych w tym, co ich od nas różni. Łatwo jest osądzać, trudniej zaakceptować. Ale okazuje się to możliwe.
Nie trzeba być kimś bardzo głośnym, by zmienić świat. Wystarczy tylko…

pokaż więcej

 
2018-09-23 11:21:43
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Seria: Salamandra

mrs-cholera.blogspot.com

Scrumbler jest wolny jak ptak. I jak ptak przysiada tylko w wybranych miejscach i często spłoszony zrywa się do lotu. Zatrzymuje się tu i ówdzie, w miejscach pomijanych przez innych, żeby wydobyć z nich to, czego nie dostrzegają. Włóczy się po Paryżu na starym motocyklu, z którego powinien już zsiąść i jeździ po szarych ulicach, które dla niego roztaczają łagodny...
mrs-cholera.blogspot.com

Scrumbler jest wolny jak ptak. I jak ptak przysiada tylko w wybranych miejscach i często spłoszony zrywa się do lotu. Zatrzymuje się tu i ówdzie, w miejscach pomijanych przez innych, żeby wydobyć z nich to, czego nie dostrzegają. Włóczy się po Paryżu na starym motocyklu, z którego powinien już zsiąść i jeździ po szarych ulicach, które dla niego roztaczają łagodny blask i uchylają rąbka brzydoty. Po zapadnięciu zmroku, kiedy światło zabiera ze sobą kolory, wraca do swojego gniazda, do żony i dzieci.

Zawsze rozglądam się za jakimś miejscem, gdzie w razie czego mógłbym się schować(…)może w głębi duszy jestem włóczęgą, specjalistą od szczurzych gniazd.

Połowę wolnego czasu poświęca na budowę gniazd. Były więzień, utraciwszy rodzinę i wolność w wyniku odmowy służby wojskowej, kompulsywnie wyszukuje miejsca wciśnięte w kąt, niedostrzegane i rozpadające się. Odosobnione. Za niewielkie pieniądze i z pomocą pchlego targu urządza je i zamienia w funkcjonalne dziury, w których odnajdują się artyści, studenci, dziwki i ludzie tacy jak- potrzebujący po prostu miejsca, którym mogą się otoczyć i zrobić z niego coś własnego.

Większość z nas wraca do klatki, niezależnie od tego, jak przyjemne wydaje się latanie.

W momencie, w którym się znajduje; odniósł sukces zawodowy, wypuścił dzieci w świat i dogaduje się z żoną- to właściwie najlepszy okres jego życia, powinien być zadowolony. Nie pozwala mu jednak na to starość, chuchająca mu w kark i siedząca za nim na siodełku motoru oraz wrażenie osuwania się w pustkę. Desperacko próbuje temu przeciwdziałać; podejmuje się karkołomnej wyprawy motocyklowej przez góry, wdaje się w romans z młodą kobietą i maluje. Maluje. Maluje! Cały czas czegoś mu brak, pragnie uchwycić coś więcej niż zastany stan rzeczy. I nie patrzy na rzeczy, tratowane podczas tych nieustannych poszukiwań.

To właśnie określiłbym rzeczywistością subiektywną. Te obrazy są bardziej niż prawdziwe, to prawdziwy nadrealizm.

Wharton stworzył kolejne znakomite studium psychologiczne. Jego postacie są nakreślone tak śmiało i wyraziście, tak głęboko, że aż coś się w nich przelewa i nie radzą sobie same ze sobą. Być może dlatego, że autor wkłada do nich cząstkę samego siebie. Widzimy tu zachłanną chęć życia, człowieka który rozpaczliwie potrzebuje swojego miejsca, w którym może się schować. Poszukującego sensu, który czuje i wyłapuje istotę rzeczy. Maksymalnie skupionego na własnych emocjach i tym, co robi. Dryg budowniczego i malarstwo powoli go w siebie wciągają i pętają, otwierając przed nim możliwości, a Scrumbler tyko mocniej wierzga, zacieśniając więzy. Mierzy się z przemijaniem, nieuchronnym upływem czasu i szukaniem własnego ja i sensu bycia w ogóle. Szuka tak intensywnie, że momentami mroczy to jego i nas.

Język jest świeży, dynamiczny, żywy. Zalewa nas i przytłacza jak postać bohatera. Werniks potrzebuje dla siebie dużo miejsca, tak samo jak czytelnik, który po niego sięga- żeby zmieścić to, co chce przekazać mu autor.

... I wynudzić się cholernie, jeżeli jest nastawiony na akcję, zagadki, cięte dialogi i pościgi po Paryżu. Na to nasz bohater jest już trochę za stary. Decydując się na tę książkę, trzeba zdawać sobie sprawę, że nie jest to lektura lekka i przyjemna. Czytadło na wieczór. To ciężka, melancholijna, refleksyjna góra przemyśleń i przy jej zdobyciu trzeba parę razy się zatrzymać. Widoki jednak wynagradzają już samą trasę, a co dopiero szczyt.

Autor po mistrzowsku kreuje i przedstawia nam Scrumblera; wie gdzie grzebać głębiej, a gdzie zostawić puste miejsce. Bohater nie mógłby być bardziej albo mniej. Ten jest idealnie ludzki. Żyje bardziej niż niejedna osoba czytająca. Chwilami nie wiadomo, gdzie kończy się kreacja, a zaczyna rzeczywistość. Jeżeli można stworzyć bohatera bardziej umiejętnie, to jeszcze się z tym nie spotkałam. Wharton robi to tak doskonale, że trąca czułą strunę, której brzmienia niektórzy nie mogą znieść. A jako dyrygent postaci jest przerażająco perfekcyjny.

Myślę, że wariat, któremu podoba się jego własne szaleństwo, to największa obraza dla wszystkich zdrowych ludzi na świecie.

pokaż więcej

 
2018-09-19 16:19:54
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

mrs-cholera.blogspot.com

Nie śmieszy mnie stalking. Prześladowanie. Ani chorobliwa fascynacja. Absolutnie. Mogę sobie tylko wyobrazić, co czują osoby obijające się w środku tego zjawiska. Ale w smutny sposób śmieszy mnie fakt, że w czasach, kiedy sprzedaliśmy duszę diabłu za więcej lajków, pragniemy rozpaczliwie chronić swoją prywatność po tym jak puściliśmy ją w świat na łączu internetu....
mrs-cholera.blogspot.com

Nie śmieszy mnie stalking. Prześladowanie. Ani chorobliwa fascynacja. Absolutnie. Mogę sobie tylko wyobrazić, co czują osoby obijające się w środku tego zjawiska. Ale w smutny sposób śmieszy mnie fakt, że w czasach, kiedy sprzedaliśmy duszę diabłu za więcej lajków, pragniemy rozpaczliwie chronić swoją prywatność po tym jak puściliśmy ją w świat na łączu internetu. Powstaje coraz więcej książek poruszających motyw prywatności. Obserwacji. Jak najbardziej słusznie. Może uda się coś wydrzeć diabłu.

Obserwuję cię.

Kiedy Ella widzi w pociągu dwóch młodych mężczyzn, przysiadających się do dziewczyn, nie widzi w tym nic zdrożnego. Do czasu kiedy znużona podróżą i nieciekawymi pozycjami czytelniczymi zaczyna przysłuchiwać się ich rozmowie. Kiełkuje w niej ziarno niepokoju, kiedy dowiaduje się, że mężczyźni właśnie opuścili więzienie. Ella ma syna w podobnym wieku, a samotnie podróżujące dziewczyny wyglądają na miłe i porządne, dopadają ją więc wątpliwości. Kobieta czeka aż sytuacja się rozwinie i ostatecznie decyduje się przenieść do innego wagonu i nie wtrącać w nie swoje sprawy. Nazajutrz, świat Elli się wali, kiedy okazuje się, że jedna z dziewczyn, Anna, zaginęła. Dręczona wyrzutami sumienia zgłasza się na policję jako świadek, chociaż nie posiada istotnych dla śledztwa informacji.


Prawdziwy koszmar rozpęta się jednak po tym, gdy jej nazwisko wycieknie do prasy. Ellę śledzą oskarżycielskie spojrzenia i nie zawsze przychylne komentarze. Mąż i przyjaciele otaczają ją ochronnym kokonem wsparcia i zrozumienia, ale to nie wystarcza, by uśmierzyć wyrzuty sumienia. I strach, kiedy zaczynają do niej przychodzić anonimowe listy z pogróżkami. Ella decyduje się zaangażować prywatnego detektywa i odnaleźć osobę, która powoli rozbija jej uporządkowane życie na kawałki.

Inni ludzie zrobią dokładnie to, co i ty powinnaś od samego początku. Będą pilnować własnego nosa.

Autorka nie skupia uwagi czytelnika na samym zaginięciu Anny i sposobie prowadzenia śledztwa, a na osobach, których w jakiś sposób to dotknęło. Ella- świadek rozmowy w pociągu i adresat anonimowych pogróżek. Matthew- prywatny detektyw, który odszedł z policji i prowadzi sprawę Elli. Henry- ojciec Anny, który kłamał o miejscu pobytu w noc jej zaginięcia. Sarah- przyjaciółka, która miała się nią opiekować podczas ich wycieczki do Londyniu. Historia toczy się różnie, zależnie od perspektywy. Wspólny jest tylko finał. Zaginięcie dziewczyny okazało się kamieniem kruszącym mur. Wiele osób czuje się winnych, ale z zupełnie różnych powodów. Wychodzą na jaw tajemnice od dawna upychane po kątach, żale wybuchają niestłumionym szlochem, a bezpieczna fasada rutyny okazuje się mocno zarysowana.

Dzięki takiemu prowadzeniu narracji autorce udało się utrzymać zaciekawienie i tempo do końca. Postacie nie są pogłębione, ale przedstawione na tyle, żeby czytelnik zrozumiał ich motywację i epizody z życia wiążące się jakoś z historią Anny. Wszystko toczy się za szybko, żeby tak naprawdę polubić kogoś z nich albo stworzyć sobie kompletny profil postaci. Bez wątpienia książka świetnie spełnia się jako thriller, bo napięcie i niepewność towarzyszy nam do końca i są bardzo umiejętnie dozowane i podtrzymywane. Cały czas coś się dzieje. Za to jeżeli spojrzymy na całość jako na thriller psychologiczny, wypada już gorzej. Postacie nie są pogłębione, a motywy analizowane. Pod tym względem oczekiwałabym czegoś więcej. Dużo więcej. Nie radziłabym się nastawiać na literaturę psychologiczną, a traktować lekturę bardziej jako thriller.

No i zakończenie. Coś co w tym gatunku wzbudza największe emocje. Wiedziałem wcześniej, nie wiedziałem, domyśliłam się. No cóż, owszem, takie zakończenie przyszło mi do głowy. Przy ilości wprowadzonych postaci i prowadzeniu historii domyślałam się czegoś podobnego. Możliwe jednak, że podyktowane jest to tym, że studiuję psychologię i zdaję sobie sprawę, że wiedza ludzi o tej dziedzinie jest ograniczona- lizną najpopularniejsze, najbardziej pociągające i spektakularne dla treści przypadki i nagminnie je wykorzystują. Albo przeczytałam już sporo z gatunku i znam schematy- czego nie da się uniknąć- powtarzające się. W tym wypadku będzie to dotyczyło też innych, w miarę dobrze znających gatunek.

Warto po nią sięgnąć, jeżeli liczy się na aurę tajemnicy, i niezwalniające, równe tempo, którego niestety wielu thrillerom brakuje. Mimo, że nie jest to perła, to może pochwalić się kilkom błyskami jak ukazanie sprawy z perspektywy świadka czy sytuacji, kiedy wyciekną dane wrażliwe. Gwarantuje, może nie ambitną, ale emocjonalną i na pewno nie nudną lekturę.

Ktoś ma wrażenie, że jest obserwowany, ale brak mu całkowitej pewności…

pokaż więcej

 
2018-09-11 20:50:56
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Inny Świat (tom 2)

mrs-cholera.blogspot.com

Przychodzę do was z drugim tomem serii Inny Świat. Zawsze mam mieszane uczucia, pisząc o kolejnych tomach, bo odnoszę wrażenie, że meritum udaje mi się uchwycić już przy pierwszej części, a autor nie przechodzi znaczącej ewolucji z tomu na tom. Zazwyczaj. Wydaje mi się jednak, że o Chattamie mam jednak coś jeszcze do powiedzenia.

Drugi tom rozpoczyna się w momencie,...
mrs-cholera.blogspot.com

Przychodzę do was z drugim tomem serii Inny Świat. Zawsze mam mieszane uczucia, pisząc o kolejnych tomach, bo odnoszę wrażenie, że meritum udaje mi się uchwycić już przy pierwszej części, a autor nie przechodzi znaczącej ewolucji z tomu na tom. Zazwyczaj. Wydaje mi się jednak, że o Chattamie mam jednak coś jeszcze do powiedzenia.

Drugi tom rozpoczyna się w momencie, gdy trójka przyjaciół- Tobias, Matt i Amber postanawiają opuścić bezpieczną przystań, jaką jest wyspa zamieszkana przez Piotrusiów. Matt jest przekonany, że Rauperoden podąża jego tropem i pozostając we wspólnocie ściąga na wszystkich niebezpieczeństwo. Obierają więc kurs na południe, gdzie urzęduje królowa Malroncja. Matt chce się dowiedzieć, kim jest tajemnicza władczyni i dlaczego rozesłała za nim listy gończe. Do czego jest jej potrzebny?

Żeby dostać się na południe, przyjaciele muszą pokonać Las, który jest pasmem ziemi nieprzebyłej. Rośliny eweluowały i wykształciły różnorakie mechanizmy obronne i zatrważające rozmiary, podobnie zresztą jak zwierzęta. Nikt, kto ceni życie, nie zapuszcza się w głąb Lasu. Nie istnieje jednak inny sposób, żeby dostać się na południe i Matt decyduje się na ryzykowną przeprawę.
Tymczasem na południu wokół królowej zbiera się wierne grono wyznawców- dorosłych, którzy nie zmutowali, ale utracili wspomnienia i dali się zmanipulować władczyni, która owładnięta ideą, za klęskę i upadek dorosłych obwinia dzieci. Z rozkazu królowej z całej nowej ziemi wyłapywani są Piotrusie.

Czy przyjaciołom uda się dotrzeć na południe? Czy Las jest najgorszym co ich czeka? Jak daleko się posuną, żeby chronić siebie nawzajem?


Oni go do tego zmuszali. Nie było alternatywy.

Fabuła tej części jest bardziej dynamiczna. Pierwsza była poniekąd wprowadzeniem i przewodnikiem po zmienionym świecie. Tutaj dalej eksplorujemy rozległe tereny i jesteśmy jednocześnie przerażeni i zachwyceni obrazem świata jaki roztacza przed nami Chattam. Czytając, mam wrażenie, że widzę wszystko wokół, jakbym oglądała to na ekranie.

Druga część jest bogatsza pod względem merytorycznym. Więcej się dzieje, wydarzenia zaczynają się zazębiać i tworzyć wspólną całość. Wyraźnie widać nagląca potrzebę dzieci i dorosłych, żeby wyjaśnić to co się stało. Ich umysły są spragnione i nastawione, nawet na absurdalne, wyjaśnienia. Zwłaszcza dorosłych, którzy muszą zapełnić pustkę po utraconych wspomnieniach.

Jestem również przychylniej nastawiona do bohaterów. Nadal pozostawiają wiele do życzenia, ale wyprawa i zmieniający się świat wymusza na nich bardziej racjonalne zachowanie, skłania do refleksji i powoduje, że ich perspektywa się rozszerza. W tym tempie liczę na to, że bohaterowie ,,wyrobią się’’ na tyle, że może niekoniecznie ich polubię, ale nie będą wywoływać we mnie negatywnych emocji i zacznę podchodzić do nich neutralnie.

Gdybym była kilka lat młodsza seria wciągnęłaby mnie bez reszty. Teraz po prostu spędzam przy niej parę miłych godzin i z aprobatą i uśmiechem patrzę na wykreowany przez autora świat, który narzuca tempo i nastrój, który nie pozwala się nudzić. Ot, niezobowiązująca rozrywka.

pokaż więcej

 
2018-09-11 20:49:22
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam

mrs-cholera.blogspot.com

Są ludzie, którzy dzień w dzień mogą jeść frytki, są też tacy, którzy na posiłek wielkości orzecha włoskiego skłonni są wydać obsceniczne sumy. Hermoso Madrid Iven zdeterminowany jest dostarczyć wszystkiemu co chodzi, pełza, lata w galaktyce dowodu na to, że jedzenie jest absolutem. Czymś więcej, niż tylko zaspokojeniem biologicznej potrzeby- dostarczeniem...
mrs-cholera.blogspot.com

Są ludzie, którzy dzień w dzień mogą jeść frytki, są też tacy, którzy na posiłek wielkości orzecha włoskiego skłonni są wydać obsceniczne sumy. Hermoso Madrid Iven zdeterminowany jest dostarczyć wszystkiemu co chodzi, pełza, lata w galaktyce dowodu na to, że jedzenie jest absolutem. Czymś więcej, niż tylko zaspokojeniem biologicznej potrzeby- dostarczeniem organizmowi elementarnych składników. To sztuka, która polega na oddziaływaniu na wszystkie zmysły, a jej akty dostarczają rozrywki, przyjemności i zatracenia.

Motyle, moi kochani.
Po prostu motyle w brzuchu.

Hermoso totalny laik, zauroczony tajnikami kuchni i możliwościami jakie oferowała, mozolnie pnie się po szczeblach wtajemniczenia kuchmistrzów, zaczynając od najbardziej snobistycznej szkoły gastronomicznej w Galaktyce, poprzez podłe speluny, których właściciele udowodnili mu boleśnie ile wart jest wychowanek elitarnej placówki, do prestiżowego angażu w Płaczącej Komecie. Jako jej współwłaściciel czuje, że osiągnął to o czym od dawna marzył. Pozycję, prestiż, swobodę w kuchni i dowolność wykonania.

Bo kosmos pełen jest żarcia. Niezwykłych, niezapomnianych potraw. Zdumiewających składników. Kulinarnego prestidigatorstwa. Klimatu. Szczypty dekadencji. Talentu. I poświęcenia większego nawet, niż umiecie sobie wyobrazić.


Mógłby nie ruszać się z kuchni, w której zgromadził pracowników z szemranych zakątków galaktyki, mistrzów w swoich dziedzinach, ekscentryków w całej reszcie. Mógłby dalej przebierać w mnogości kosmicznych składników i obchodzić przepisy dla wybrednych gości, gdyby nie jeden mały problem. W kuchni zaszła pomyłka, która doprowadziła do wydania członkowi mafii niewłaściwego posiłku, który okazał się śmiertelny w skutkach dla jego gatunku. Hermoso musi porzucić uprzywilejowaną posadę i uciekać od życia, które prowadził. Porzucić nazwisko, karty kredytowe, tytuł i przyzwyczajenie do wysokiego standardu życia.

Od tego momentu zaczyna się jego życie tułacza. Odwiedzi planety znane i powszechnie niedoradzane do zwiedzania. Będzie gotował w skandalicznych warunkach i okolicznościach, pozna nowych przyjaciół. Ale nawet to wszystko, nie przeszkodzi mu kolekcjonować nowych doświadczeń kulinarnych i tajników miejscowych kuchni. Hermoso za wszelką cenę chce wrócić do kuchni, spokojnego gotowania i życia, gdzie największe napięcie panuje pomiędzy stanowiskami w kuchni. Okazuje się jednak, że jest wplątany w większą sprawę, na skalę Galaktyki.
Czy uda mu się nie dopuścić do upadku kuchni i do tego, żeby ludzie żywili się syntetyczną, zieloną papką zamiast pławić się w przyjemności ze starannie przygotowanych i wyselekcjonowanych posiłków?

Gdybyście zapytali czy polecam wam tę książkę, jako dobrą fantastykę, powiedziałabym nie. Nie jest to nic wybitnego, co poleciłabym każdemu. Ale za to na pewno zapadnie mi w pamięć na równie długo co niejedna ,,wybitna’’ pozycja. A nawet dłużej. Śmieszna, nietuzinkowa, szokująca- spędziłam przy niej cudownie czas. Dawno nie uśmiałam się tak przy książce.
Akcja jest wartka, dostajemy tu międzygalaktyczny pościć i przygodę, która ani na moment nie zwalnia. Początkowo przytłoczona mnogością nazw, ras, potraw i wyglądu tego wszystkiego, czułam się lekko skonfundowana, ale szybko z zainteresowaniem i rozbawieniem śledziłam kolejne twory. I z pewnym podziwem, bo widać tu kawał wyobraźni, która nieskrępowana wije się we wszystkich kierunkach i wyciąga po nas macki.

Sam Hermoso jest cyniczny, wierny przyjaciołom i całkowicie zaangażowany w to co robi- ciężko go nie polubić. W swojej kuchni zebrał istną galerię osobliwości i każdej postaci poświęcona jest uwaga, przybliżając jej zwyczaje i aparycję oraz, często, absurdalne zachowania. Tło w postaci bohaterów i historii jest tak barwne, że nie można narzekać na chwilę nudy. Co najwyżej na nadmiar wrażeń.
Na początku byłam tym trochę zmęczona i przytłoczona, książkę często odkładałam, ale czym dalej, tym rzadziej miałam na to ochotę. Wpłynął na to niewątpliwie sam Hermoso, który z dystansem podchodzi do galaktycznego rozgardiaszu, a z miłością do kuchni. Prowadzi czytelnika bezpiecznie przez przytłaczającą masę doznać.

Jak widzicie nie jest to najnowsza pozycja, ale polecam ją dla osób, które szukają czegoś lekkiego na wakacje, a przejadły im się niezobowiązujące romanse i lekkie obyczajówki. Przy Grillbarze uśmiejecie się do łez i zrozumiecie, że jedzenie to coś więcej niż sposób na wyciszenie biologicznej potrzeby. To sztuka, która składa się z wielu aktów.

Nadal kocham tę robotę, to znaczy, że wygrałem.

pokaż więcej

 
2018-09-11 20:47:01
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Autor:

mrs-cholera.blogspot.com

Termin Hotwife, popularny w Stanach, odnosi się do żony, która pozostaje w seksualnych kontaktach z innym mężczyzną za pozwoleniem i aprobatą męża. Ustalają między sobą zasady, które regulują związek żony z kochankiem- na ile może ona sobie pozwolić. To, gdzie znajdzie się granica owych spotkań, zależy od obydwu stron, a w szczególności od męża, który ustala granicę...
mrs-cholera.blogspot.com

Termin Hotwife, popularny w Stanach, odnosi się do żony, która pozostaje w seksualnych kontaktach z innym mężczyzną za pozwoleniem i aprobatą męża. Ustalają między sobą zasady, które regulują związek żony z kochankiem- na ile może ona sobie pozwolić. To, gdzie znajdzie się granica owych spotkań, zależy od obydwu stron, a w szczególności od męża, który ustala granicę komfortu.

Jednym słowem, myśl o żonie z innym rozkłada go na łopatki, jednocześnie stawiając do pionu.


Hanka jest dojrzałą kobietą, która osiągnęła sukces i satysfakcję w życiu zawodowym i prywatnym. Lubi swoją pracę, relacje z mężem pozostają świeże i pełne uczucia- obydwoje dbają o to, żeby zainteresowanie nie wygasło. Zwłaszcza w sypialni.

Zadbana, pewna siebie kobieta obdarza innych mężczyzn jedynie spojrzeniem, przelotną uwagą, czasem poświęci im fantazję. Do czasu aż w pracy w Dworku – gdzie kelneruje w weekendy, pojawia się nowy pracownik, który trafia pod jej skrzydła. Młody wypełnia każdy skrawek jej myśli i rozbudza w niej coś, czego nie podejrzewała. Chce flirtować, uwodzić, przyciągać spojrzenia. Chce polować. Młody, atrakcyjny mężczyzna budzi w niej coś, co zostało uśpione przez wiele lat bezpiecznego związku.

Hance trudno jest zaakceptować fakt, że ona- wzorcowa żona- pragnie kogoś poza kochanym mężem, a co więcej, zyskuje jego przyzwolenie na realizację własnych pragnień. Bardziej niż własne pragnienia szokuje ją zgoda męża, którego oprócz gorącej zazdrośni, trawi rozszalała namiętność, kiedy patrzy jak żona uwodzi innego. Długo zajmuje jej podjęcie decyzji, ale za namową bezpruderyjnej przyjaciółki i wspierającego męża, decyduje się na krok w przód, kiedy Młody ponownie wkracza w jej życie. Początkowo ich relacja jest mocno ograniczona. Razem z mężem ustalili, że Hanka może pisać i rozmawiać z mężczyzną, a nawet się z nim spotykać, ale mają to być niezobowiązujące spotkania, odbywające się na gruncie relacji towarzyskich, a nie seksualnych. Dzięki temu obydwoje czerpią z tego układu wiele satysfakcji. Hanka kontaktuje się z mężczyzną i wymienia z nim zdjęcia, które tylko podsycają napięcie wywołane opisem seksualnych fantazji. Rodzi to w niej napięcie, podobnie jak w mężu, który obserwuje z boku ich flirt- składa się to na gwałtowne ocieplenie ich relacji z sypialni.

Do czego dojdzie w relacjach Hanki z Młodym? Do czego doprowadzi napięcie między nimi i jak wszystko to przyjmie mąż?

W zasadzie powinna, musi zatrzymać się w tym punkcie.

Spodziewałam się czegoś innego. Myślałam, że autorka skupi się samym zjawisku Hotwifing i bardziej je przybliży, podejmując tym samym temat kontrowersyjny, wart tego, by się nad nim pochylić, ale podejmuje go dosyć powierzchownie. Dostałam tyle informacji, ile na pierwszej z brzegu stronie w wyszukiwarce, więc refleksji za dużo nie było. Za to mnogość fantazji seksualnych, które przeczytałam, przyjęłam, nie odrzuciły mnie, ale też nie zachwyciły. Nie były napisane w sposób, który wywołałby rumieńce na twarzy.

Autorka ogólnie posługuje się prostym stylem, poprawnym gramatycznie, ale wytrącającym z czytania przez szyk przestawny, przez co nie mogłam w pełni skupić się na lekturze. Kreacja bohaterów też pozostawia wiele do życzenia. Postacie są niepogłębione- zarówno pierwsze jak i drugoplanowe. Zabrakło mi tu trochę emocjonalności, bardziej naturalnych i spontanicznych relacji międzyludzkich.

Odnoszę wrażenie, że chciała się po prostu podzielić tym, co jej w duszy gra, ale czułam się jakbym czytała fanfik, a nie książkę. Mimo wszystko, nie była to gorsząca, ani odrzucająca pozycja jak Pokolenie Ikea. Jeżeli autorka na poważnie myśli o pisaniu, to przed nią długa droga. Ale jeśli był to tylko sposób na podzielenie się pragnieniami czy fantazjami, taka forma jest do przyjęcia.

pokaż więcej

 
2018-09-11 20:43:34
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Grisza (tom 0.5-2.5-2.6)

mrs-cholera.blogspot.com

Kiedy słyszę ,,baśnie’’ zapala mi się błysk w oczach. Są jesiennymi chwilami, które spędzam w fotelu w za dużym swetrze i kubkiem ciepłego napoju we własnym małym świecie. Te krótkie opowieści kojarzą mi się z początkiem czytelniczej przygody i z początkiem literatury w ogóle, bo przecież każdy z nas zaczynał od bajek i baśni.

Jesteśmy starzy w momencie kiedy...
mrs-cholera.blogspot.com

Kiedy słyszę ,,baśnie’’ zapala mi się błysk w oczach. Są jesiennymi chwilami, które spędzam w fotelu w za dużym swetrze i kubkiem ciepłego napoju we własnym małym świecie. Te krótkie opowieści kojarzą mi się z początkiem czytelniczej przygody i z początkiem literatury w ogóle, bo przecież każdy z nas zaczynał od bajek i baśni.

Jesteśmy starzy w momencie kiedy dezaprobata innych zaprząta naszą uwagę.

Język Cierni Leigh Bardugo jest chyba jednym z popularniejszych zbiorów baśni napisanych pod starszą publikę. Zainteresowanie jakim się cieszy, pokazuje, że dorosłego czytelnika nadal silnie przyciąga kolorowy, bajkowy świat. No, może w trochę mroczniejszym wydaniu. Bardzo miło patrzy mi się na dopieszczanie podstaw naszej wyobraźni – zawsze z krzywym uśmiechem przyjmuję rewelacje tych, którzy twierdzą, że z podobnych rzeczy wyrośli.

Ja z wielką chęcią i rozbuchaną ciekawością sięgnęłam po zbiór. Przyznam, że miałam wobec niego duże oczekiwania, ze względu na otaczające mnie z każdej strony pozytywne opinie, nie tylko o tej książce, ale i o innych pozycjach autorki. Poleceń, wydumanych recenzji i zachwytów nie widzę końca. Tymczasem mi się podobało. I tyle.


Dostajemy sześć opowieści, które bazują na znanych historiach. Już to stwarza pewną trudność, ze względu na to, że odtwórcze pisanie zawsze narażone jest na utratę osobliwego pierwiastka, który zachwyci i wciśnie nas głębiej w fotel i wykreowany świat. Nie reprezentuje w pełni autora. Tutaj powiało co prawda świeżością i pomysłem, ale ten pierwiastek zdążył gdzieś ulecieć.

Dwa pierwsze opowiadania mnie nie zachwyciły i poczułam się zawiedziona, bo oczekiwałam lektury z najwyższej półki. Ale przy następnych pochyliłam głowę w stronę autorki, bo dwa kolejne przypadły mi do gustu, a dla dwóch przepadłam. Mowa o Wiedźmie z Duvy i Jak woda wyśpiewała ogień. Przy czym ostatnie podobało mi się na tyle, że chętnie przeczytałabym je w formie odrębnej, dłuższej opowieści. Aż się o to prosi.

Sztorm przywiódł Ullę do chłodnego azylu północnych wysp, do ciemnych jaskiń i płytkich, czarnych basenów, gdzie żyje po dziś dzień, czekając na samotnych, ambitnych, sprytnych i słabych. Na wszystkich gotowych dobić targu. Nigdy nie czeka zbyt długo.

Czyta się lekko i przyjemnie. Autorka świetnie operuje nieskomplikowaną konstrukcją stylistyczną baśni. Nie czyni to jednak lektury infantylną, wręcz przeciwnie. Pozwala się zaangażować i poddać bez reszty odrealnionemu, muskającemu mackami niepokoju, światu.

Wszystko to zamknięte w niesamowitej oprawie mrocznych, utrzymanych w ciemnej tonacji- w granatach i bordo- ilustracjach Sary Kipin, którym warto przyjrzeć się na spokojnie, po przeczytaniu lektury. Niesamowicie oddają klimat baśni, a nawet, powiedziałabym, tworzą go- są idealnym obrazem tego w jakich barwach autorka widziała swoje dzieło i jaki miała do niego stosunek. Ilustracje, mapa, okładka- to małe cuda, która zasługują na uwagę samą w sobie i zdecydowanie podobijają efekt pozycji. Na pewno w jakimś stopniu ociepliły moją opinię o książce.

Na pewno sięgnę po Szóstkę Wron i Królestwo Kanciarzy z nadzieją na to, że mój stosunek do autorki, już pozytywny, ulegnie jeszcze poprawie. Czy polecam tę pozycję? Owszem, będzie idealna na zbliżające się jesienne wieczory w grubych skarpetach i deszczem za oknem. Pozwoli odpłynąć i trochę pogdybać nad niektórymi fragmentami. Jest to pozycja niewątpliwie dobra, z wysokiej półki, owszem. Ale nie najwyższej.

pokaż więcej

 
2018-09-11 20:30:50
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Inny Świat (tom 3)

mrs-cholera.blogspot.com

Cykl Inny Świat kojarzy mi się z oglądanym rodzinnie filmem fantastycznym. Dzieci są urzeczone, a dorośli zadowoleni. Czuję się właśnie tak: zadowolona i odprężona jak po wieczorze z przyjemnym seansem. Kolejne książki mnie nie zachwycają, ale podobają mi się na tyle, że sięgam po nie z pewnym zniecierpliwieniem, które poprzedza godziny wciągającej lektury-...
mrs-cholera.blogspot.com

Cykl Inny Świat kojarzy mi się z oglądanym rodzinnie filmem fantastycznym. Dzieci są urzeczone, a dorośli zadowoleni. Czuję się właśnie tak: zadowolona i odprężona jak po wieczorze z przyjemnym seansem. Kolejne książki mnie nie zachwycają, ale podobają mi się na tyle, że sięgam po nie z pewnym zniecierpliwieniem, które poprzedza godziny wciągającej lektury- nieskomplikowanej, pozwalającej mi oderwać się od świata!

Trzecia część przedstawia czytelnikowi wojnę z perspektywy dzieci. W nieprzyjaznym, zmienionym świecie walczą o fundamentalną wartość- wolność, którą chcą odebrać im dorośli. Nieprzygotowani, nieuzbrojeni, niemający najmniejszego pojęcia o strategii, walce, broni- chyba, że z filmów, które oglądali przed Burzą- muszą poradzić sobie z karną, świetnie uzbrojoną i co najgorsze, liczną armią Królowej Malroncji.

Nie mamy wyboru, wkrótce wojna zatrzęsie tymi murami.


Królowa nie chce zwlekać i postanawia uderzyć na Piotrusiów, żeby przyśpieszyć realizację Wielkiego Planu i dosięgnąć Matta. Zamierza pojmać i zabić każdego Piotrusia, tak, żeby zmienionym światem rządzili wyłącznie dorośli. Z ocalałych zaś zamierza uczynić bezrozumnych niewolników.

W tym wypadku cała nadzieja skupia się na podstępie oraz znajomości planów Królowej, które udało się przechwycić trójce przyjaciół. Ale czy spryt i zaangażowanie wystarczą, żeby odepchnąć kilkutysięczną armię Cyników? Czas ani okoliczności nie sprzyjają Piotrusiom nad którymi rozciąga się płachta beznadziei.

Mówimy o wysłaniu na wojnę dzieci!(…) Krwawej wojny, która nie pozostawi przy życiu zbyt wielu z nich.

W próbie odwrócenie losów wojny Matt i Amber podejmują się szaleńczej misji przeniknięcia do serca ziem Malroncji, żeby przejąć i odczytać Wielki Plan. Wydaje się to samobójstwem zważywszy na fakt, że obydwoje są ścigani przez cynickie armie… Ale w obecnej sytuacji jedyną nadzieją zdaje się przejęcie tego, czego tak zachłannie pragnie królowa. W tym samym czasie- kiedy przyjaciele wyruszają w straceńczą podróż- Piotrusie organizują się i pracują nad przeobrażeniami. Muszą wymyśleć inny sposób niż bezpośrednia walka z wyszkolonymi dorosłymi, z którymi nie mają szans.
A miesiąc wydaje się śmiesznie krótkim odcinkiem czasu.

Nie mogę powiedzieć, żeby coś w tej książce mnie zaskoczyło. Akcja toczy się schematycznie i przez to przewidywalnie, ale, o dziwo, nie umniejsza to frajdy z czytania. Być może dlatego, że tak samo jak od filmu rodzinnego, nie oczekuję zawrotnych zwrotów akcji, tylko obfitości wydarzeń i kapki oryginalności, której tutaj nie brakuje.

Za to powoli przekonuję się do bohaterów, których wewnętrzne życie staje się bogatsze wraz z upływem czasu i pod wpływem nabytego doświadczenia. Widać tu ewolucję, nie skokową i gwałtowną jak wybuch bomby, jak w niektórych pozycjach, ale mozolną i systematyczną- równoległą do tego co dzieje się w książce. Nawiązują się również pierwsze, nieśmiałe relacje. Nienachalne i subtelnie poprowadzone wśród rozgardiaszu jaki opanował świat.

Autor, choć pisze dla młodszego czytelnika, nie trzyma się bohaterów na siłę. W świecie, który wykreował, codziennością wśród młodych ludzi staje się śmierć kolegów i przyjaciół, mogących nie wrócić z regularnej wyprawy do lasu. Często musimy się rozstać z postacią, którą znamy i lubimy- tak narzuca wykreowany przez autora świat.

Trzecia część na pewno obfita jest w akcję, utrudnienie goni problem, Piotrusie nieustannie muszą się z czymś zmagać. Mimo to, książka nie traci swoistego lekkiego tonu. W innym przypadku mogłaby to być posępna lektura.

Nieodmiennie polecam ją trochę młodszemu czytelnikowi i starszemu- jako idealny przerywnik między cięższymi pozycjami i zwyczajnie, jako sposób na mile spędzony czas. Ta seria wciąga.

pokaż więcej

 
2018-08-20 11:04:36
Dodał książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

mrs-cholera.blogspot.com

Syf i malaria.
Staram się. Wychodzę z założenia, że skoro książka przeszła przez cały proces wydawniczy i trzymam ją w ręku, to coś sobą reprezentuje, nawet ta, na którą autor łoży pieniądze z własnej kieszeni. Staram się zwykle wskazać coś wartościowego i godnego uwagi, jeżeli nie dla mnie, to może dla kogoś innego, gusta są różne. Ale w tym wypadku nie potrafię i...
mrs-cholera.blogspot.com

Syf i malaria.
Staram się. Wychodzę z założenia, że skoro książka przeszła przez cały proces wydawniczy i trzymam ją w ręku, to coś sobą reprezentuje, nawet ta, na którą autor łoży pieniądze z własnej kieszeni. Staram się zwykle wskazać coś wartościowego i godnego uwagi, jeżeli nie dla mnie, to może dla kogoś innego, gusta są różne. Ale w tym wypadku nie potrafię i nie chcę.

Możecie oczywiście przeczytać Pokolenie Ikea chociażby z czystej ciekawości- tak jak ja. Tylko że, spodziewałam się czegoś innego, ironicznego komentarza do aktualnej sytuacji społecznej 30/40 latków. Dostałam…nie wiem co. Grafomańskie bohomazy, które niczego sobą nie reprezentują.
Bohater i autor książki w jednej osobie przedstawia wycinek swoich perypetii życiowych, które opierają się za przeproszeniem, na pieprzeniu kobiet. Inaczej nie można tego napisać, bo nie chodzi tu o standardową potrzebę seksualną, tylko taśmową kolejkę. Blisko czterdziestoletni, pracujący w korporacji prawnik, który dba o swój wygląd, kupuje hurtowo gumki i prowadzi wewnętrzne monologi na poziomie gimnazjalisty.

Mój rekord bez seksu to szesnaście lat. Ale od tego czasu staram się nie robić przerw dłuższych niż dwa tygodnie.


Coś o fabule? Niewiele. Może można tu wskazać relację Piotra i Olgi, którzy pracują ze sobą i mają się ku sobie, pomimo wyzwisk, ubliżania i kilkunastu partnerów pomiędzy nimi. W założeniu miał to być pokolenie ludzi niespełnionych, biorących kredyty na rzeczy, które ich nie stać, rozczarowani życiem i goniący za niczym. Wyszło z pewnością pokolenie niespełnionych seksualnie. A może lepiej powiedzieć: niewyżytych.

Gdzieś tam po drodze zgubiło się chyba… wszystko.

Wybaczcie kochani, ale mam wrażenie, że to książka napisana dla hecy. Pomijając już fakt braku fabuły, zdolności literackich i poziomu lektury, język jest gorzej niż potoczny. Nie wierzę, że takim językiem posługuje się praktykujący prawnik. Już studentom prawa wchodzi w nawyk kultura wypowiedzi. No chyba, że autor postarał się o poziom nastolatka z rozszalałym libido.
Nie zrozumcie mnie źle, nie gorszy mnie seks. Absolutnie. Ale tutaj, w tej niespełna dwustustronnicowej książeczce, dostajemy go praktycznie na każdej stronie w najgorszym wydaniu. Jestem w szoku, że bohaterowie, którzy mieli po sto, osiemdziesiąt partnerów seksualnych nie mają chorób wenerycznych. Statystyka się o nie uprasza.

Jestem też amatorką czarnego humoru, z dużym marginesem tolerancji, ale tutaj dostajemy go w najgorszej, rynsztokowej formie, która odstręcza. Ja rozumiem, że w XXI wieku, duża część kultury jest kulturą niską i nie wymaga się od niej poziomu Dostojewskiego, ale Pokoleniem Ikea można co najwyżej wytrzeć podłogę.

I może właśnie o to chodziło autorowi. Odnoszę wrażenie, że cały ten kicz i tandeta jest celowym zabiegiem komercyjnym, żeby zaszokować i zgorszyć, ale sprzedać. Jeżeli nie mam racji, jest to niepochlebny zbiór mitów o obu płciach i żenujący obraz człowieka czterdziestoletniego, pozbawionego taktu i wyższej świadomości.

pokaż więcej

 
2018-08-09 09:27:13
Dodał książkę na półkę: Przeczytane, Posiadam
Cykl: Inny Świat (tom 1)

mrs-cholera.blogspot.com

Pierwsza część cyklu Inny Świat francuskiego bestsellerowego autora Maximea Chattama była dla mnie czystą kartą. Dopóki nie wzięłam jej do ręki, zarówno autor jak i seria były mi nieznane, dzięki czemu podeszłam do lektury bez żadnych oczekiwań, które mogłyby wypaczyć moją ocenę.
Chattam kreśli wizję postapokaliptycznego świata – wielka...
mrs-cholera.blogspot.com

Pierwsza część cyklu Inny Świat francuskiego bestsellerowego autora Maximea Chattama była dla mnie czystą kartą. Dopóki nie wzięłam jej do ręki, zarówno autor jak i seria były mi nieznane, dzięki czemu podeszłam do lektury bez żadnych oczekiwań, które mogłyby wypaczyć moją ocenę.
Chattam kreśli wizję postapokaliptycznego świata – wielka burza i zamieć śnieżna pogrążają kraj w chaosie. Osobliwe, niebieskie błyskawice pełzają po mieście, wspinają się po budynkach i wdzierają się do domów w poszukiwaniu ofiar. Nikt nie jest bezpieczny. Rażony błyskawicą ,,wyparowuje’’.

Tobias i Matt, para przyjaciół, budzą się zdezorientowaniu w opustoszałym mieście. Okazuje się, że ludność została zdziesiątkowana. Przy życiu ostały się głównie dzieci, zaś dorośli ulegli mutacjom albo stali się agresywni i nieprzewidywalni. Podejmują wędrówkę w poszukiwaniu ocalałych i sprawdzenia czy kataklizm dotknął także obszarów położonych poza miastem.

Udaje im się dostać na wyspę, gdzie zebrała się grupa ocalałych dzieci, ponieważ była odseparowana. Ocalałe dzieci nazywają siebie Piotrusiami – na część bajkowego Piotrusia Pana i zamieszkują zamki ufundowane niegdyś przez ekscentrycznego miliardera. Tworzą wspólnotę i stopniowo próbują się odnaleźć w zmienionym, nieprzychylnym świecie, który agresywnie broni siebie samego. Muszą poradzić sobie z elementarnymi potrzebami i obejść się bez wiedzy i pomocy dorosłych.

Wiesz, myślę, że w świecie, który stoi przed nami otworem, wszystko jest możliwe, że jest w nim miejsce dla każdego, dla wszelkiego rodzaju usposobienia, ambicji, że wystarczy wybrać rolę, którą chce się zagrać.

Matt i Tobias początkowo pozostający pod wrażeniem zorganizowanego życia na wyspie i wspólnoty szybko przekonują się, że nie między wszystkimi panuje harmonia i przyjaźń. Muszę rozwiązać tajemnicę wyspy i odkryć sekret nawiedzonego zamku, zanim będzie za późno, bo zdaje się, że komuś nie odpowiada ich dociekliwość.

Matta niepokoją również niezwykle plastyczne sny, które go nawiedzają i tajemniczy Rauperoden, który niepokojąco zbliża się do granicy rzeczywistości i zdaje się pożądać w jakiś sposób jego osoby.

Świat wykreowany przez Chattama przyciąga. Czytając, widzimy błyskawice pełzające po ziemi, rozbujałą roślinność i zmutowane istoty – owoc osobliwej burzy i być może, zemsta Ziemi ze eksploatację i destrukcyjną naturę ludzi. Chattam pokazuje wizję świata, w którym Ziemia przywołuje do porządku ludzi, którzy za bardzo się rozpanoszyli, a nadzieję na odbudowę pokłada w dzieciach. Nie jest to światotworzenie na najwyższym poziomie, ale to co znamy zostało przyzwoicie ,,podrasowane’’.

Z kolei bohaterowie sprawiają, że książka traci jako całość. Śledzimy losy Matta i Tobiasa, a później także ich przyjaciółki Amber, którzy razem tworzą tytułowe przymierze trojga. Są to dzieciaki około czternastoletnie i zachowujące się adekwatnie do wieku, co rzadko się zdarza, bo zwykle tendencja jest odwrotna, ale w tym przypadku nie jest to dobre, bo… są zbyt infantylni. Ich przemyślenia są płytkie, nieskomplikowane. Podobnie jak dialogi. Czternasto, szesnastoletni bohaterowie powinni być tworami bardziej złożonymi i posiadać bogatszy świat wewnętrzy. Pod tym względem jestem bardzo rozczarowana. Zabrakło tutaj wyrazistości, charakteru, czegokolwiek, co zwróciłoby na nich uwagę, a przecież często to właśnie bohaterowie tworzą opowieść.

Całość rozpoczyna lekki cykl przygodowego fantasy, które nakierowane jest raczej na młodszego czytelnika z racji tego, że chociaż świat jest barwny, to bohaterowie są prości i nieskomplikowani. Wykreowany świat ma jednak w sobie to coś, co sprawia, że z chęcią parłam do przodu przez następne strony. Prosty i przejrzysty język nie ujmuje powieści, sprawia tylko, że akcja płynie swobodnie i wartko.

Nie jest to fantasy z najwyższej półki, ale miło spędziłam przy nim czas i polecam je dla młodszego czytelnika. Jestem już po lekturze drugiej części i mogę zdradzić, że wszystko rozwija się w interesującym kierunku.

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
33 29 165
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Ulubione cytaty (2)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd