Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Zgłosuj na książki roku 2017

Cisza

Tłumaczenie: Paweł Łopatka
Cykl: Szeptem (tom 3)
Wydawnictwo: Otwarte
7,84 (9878 ocen i 732 opinie) Zobacz oceny
10
2 341
9
1 483
8
2 051
7
1 884
6
1 221
5
503
4
211
3
110
2
48
1
26
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Silence
data wydania
ISBN
1442426640
liczba stron
400
słowa kluczowe
Szeptem, Hush hush, anioły
język
angielski
dodała
Elena

Tylko miłość daje moc, by zawrócić ścieżki przeznaczenia. Nareszcie koniec burz między Patchem a Norą. Zakochani przeszli dramatyczne próby wzajemnego zaufania i lojalności, uporali się z sekretami z przeszłości i połączyli dwa światy pozornie nie do pogodzenia. Wszystko to w imię miłości przekraczającej granice między niebem a ziemią. Ale zło nie śpi. Nora i Patch będą musieli podjąć...

Tylko miłość daje moc, by zawrócić ścieżki przeznaczenia.

Nareszcie koniec burz między Patchem a Norą. Zakochani przeszli dramatyczne próby wzajemnego zaufania i lojalności, uporali się z sekretami z przeszłości i połączyli dwa światy pozornie nie do pogodzenia. Wszystko to w imię miłości przekraczającej granice między niebem a ziemią.
Ale zło nie śpi. Nora i Patch będą musieli podjąć desperacką walkę, w której stawką jest ich uczucie.

 

źródło opisu: www.otwarte.eu

źródło okładki: www.otwarte.eu

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 588

ROZDZIAŁ 1
Coldwater, Maine, dzisiaj
Nawet nie uniosłam powiek, a już wiedziałam, że coś mi grozi.
Zadrżałam na cichy odgłos zbliżających się kroków. Wciąż jeszcze w półśnie, byłam
lekko otępiała. Leżałam na wznak. Przez koszulę owiewał moje ciało chłód.
Wykrzywiona pod dziwnym kątem szyja zabolała mnie tak bardzo, że musiałam
otworzyć oczy. Z błękitnej ciemnej mgły wyłaniały się jakieś kamienie. Doznałam osobliwej
wizji krzywych zębów, po chwili dotarło do mnie, co widzę naprawdę. Nagrobki.
Próbowałam się podnieść i usiąść, ale ręce ślizgały się na mokrej trawie. Usiłując
pokonać senne zamroczenie, które nadal spowijało myśli, przez opary mgły, na oślep
wygramoliłam się z zapadniętego do połowy grobu. Spodnie przesiąkły mi na kolanach rosą,
kiedy czołgałam się między bezładnie postawionymi mogiłami i pomnikami. Zaczęło mi coś
świtać, ale była to myśl majacząca na obrzeżach umysłu, bo koszmarny ból, który rozsadzał
czaszkę, nie dawał mi się skupić.
Popełzłam wzdłuż żelbetonowego płotu, odgarniając tonę zgniłych liści, które zalegały
tam pewnie od wieków. Wtem gdzieś nieopodal rozległ się upiorny skowyt, ale - choć
przeszły mnie ciarki - nie on przeraził mnie najbardziej. W tyle usłyszałam kroki, nie
wiedziałam jednak, czy ten ktoś jest daleko, czy tuż za mną. Mgłę przeciął okrzyk pogoni,
więc przyspieszyłam. Intuicja podpowiadała mi, że muszę się ukryć, ale nie mogłam połapać
się w kierunkach. Było tak ciemno, że wszystko widziałam zamazane, a niesamowita sina mgła
jeszcze mi utrudniała orientację.
W oddali zamajaczyło w mroku białe kamienne mauzoleum, wciśnięte pomiędzy dwa
szeregi patykowatych przerośniętych drzew. Podniosłam się z ziemi i pognałam w jego stronę.
Wśliznęłam się między marmurowe pomniki, a kiedy wyszłam z drugiej strony, ktoś na mnie
czekał. Potężna sylwetka z ramieniem uniesionym do ciosu. Potknęłam się. Upadając,
uświadomiłam sobie omyłkę: był z kamienia. Anioł na frontonie, pilnujący zmarłych. Ledwie
stłumiłam nerwowy śmiech, moja głowa zderzyła się z czymś twardym i wszystko jakby
rozpadło się na dwoje. W oczy wdarła się totalna ciemność.
Z omdlenia wybudziłam się chyba względnie szybko. Wyczerpana biegiem,
oddychałam ciężko jeszcze długo po tym, jak smoliście czarna nieświadomość ustąpiła miejsce
przytomności. Czułam, że muszę wstać z ziemi, ale nie pamiętałam w jakim celu. Leżałam
więc tak bez sensu, a lodowata rosa mieszała się z moim ciepłym potem. W końcu
zamrugałam powiekami i zobaczyłam w całej ostrości najbliższy nagrobek. Wyryte na nim
słowa epitafium układały się w jedno zdanie:
HARRISON GREY
ODDANY MĄŻ I OJCIEC
ZMARŁ 16 MARCA 2008

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Karaluchy

Całkiem dobra książka, ale znalazłem kilka niedogodności i niespójności, co jak dla mnie psuje klimat podczas czytania kryminału.

zgłoś błąd zgłoś błąd