Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Początek wszystkiego

Tłumaczenie: Aga Zano
Wydawnictwo: Moondrive
6,84 (877 ocen i 166 opinii) Zobacz oceny
10
48
9
78
8
160
7
239
6
194
5
92
4
46
3
15
2
2
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Beginning Of Everything
data wydania
ISBN
9788375154603
liczba stron
352
język
polski
dodał
maitiri

Kiedy wydaje ci się, że to już koniec, właśnie wtedy możesz być... na początku wszystkiego. Ezra Faulkner jest gwiazdą swojej szkoły: popularny, przystojny i dobrze zbudowany. Miał nawet zostać królem balu maturalnego. Ale to było zanim... Zanim dziewczyna go zdradziła, auto roztrzaskało mu kolano, jego dobrze zapowiadająca się kariera sportowa legła w gruzach, a przyjaciele zdobyli się...

Kiedy wydaje ci się, że to już koniec, właśnie wtedy możesz być... na początku wszystkiego.
Ezra Faulkner jest gwiazdą swojej szkoły: popularny, przystojny i dobrze zbudowany. Miał nawet zostać królem balu maturalnego. Ale to było zanim... Zanim dziewczyna go zdradziła, auto roztrzaskało mu kolano, jego dobrze zapowiadająca się kariera sportowa legła w gruzach, a przyjaciele zdobyli się jedynie na to, aby wysłać mu do szpitala kartkę z życzeniami szybkiego powrotu do zdrowia.

Cassidy Thorpe to dziewczyna inna niż wszystkie. Zjeździła kawał świata, nocą wykrada się z gitarą na dach internatu, tańczy tak, jakby krótka chwila miała trwać wiecznie, i zna naprawdę dziwne słowa.

Spotkanie tej dwójki jest przypadkowe, ale zmieni ich życie na zawsze. Cassidy wciąga Ezrę do swojego niesamowitego świata, w którym nie ma końców – są tylko nowe początki.

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 339
Paulina | 2017-06-22
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2017
Przeczytana: 21 czerwca 2017

* recenzja pochodzi z bloga www.naksiazki.blogspot.com


Raz na jakiś czas na rynku wydawniczym pojawia się ona. Książka, która jest wszędzie; historia mająca być epicką; powieść, która kusi bardziej niż kostka czekolady na diecie. Jej kampania reklamowa zasługuje na medal, jej okładka cieszy czytelnicze oczy, a opis zwiastuje cudowną, pełną emocji i nieprzewidywalności przygodę.
Brzmi co najmniej epicko?
No i cóż, jest epicko. Albo raczej "epickie".
Epickie kłamstwo.




Kiedyś.
On jest złotym dzieckiem. Gra w tenisa, bywa zabawny nawet wtedy, gdy tego nie chce, a dookoła niego ustawia się wianuszek dziewcząt. Każdy go zna i każdy lubi, i każdy chce być dokładnie taki jak on. Ezra jest kimś i ma dosłownie wszystko.
Dziś.
Wychudły chłopaczyna z przydługimi włosami, jako atrybut - bynajmniej nie sławy i władzy - dzierżący w dłoni laskę. Opuszczony przez tak zwanych przyjaciół, skazany na społeczną banicję, z przyszłością, która straciła dla niego sens i kalectwem, z którym nie potrafi sobie poradzić. Do czasu.
Bo pojawia się Ona. Nowa w szkole. Intryguje i zadziwia, a do tego... zmienia wszystko.





"Początek wszystkiego" kusił mnie dosłownie od samego początku ( :D ). Motto na okładce miało być gwarantem rewelacyjnej lektury, pełnej sensu i przemyśleń. I faktycznie poniekąd było.
Od razu zaznaczę, że Schneider pisze niesamowicie przyjemnie i bardzo lekko - chociaż niektóre z przemyśleń (a może jej twierdzeń?) brzmią troszeczkę zbyt górnolotnie, zbyt patetycznie. Było parę momentów, w których to przez głowę przemknęła mi myśl, że nieco za bardzo chce być Johnem Greenem w spódnicy i że jest to co najmniej śmieszne, a już na pewno zupełnie niepotrzebne.
Chociaż Schneider tworzy w miarę ciekawe sceny i całkiem sympatycznych bohaterów, to w gruncie rzeczy nie ma pomysłu na fabułę - co niestety bardzo, bardzo rzucało się w oczy. Chciała napisać powieść z wypadkiem w tle - i w porządku, szkoda jednak, że nie potrafiła "obudować" tego jednego, znaczącego punktu innymi wydarzeniami. "Ezra miał wypadek, Ezra poznaje dziewczynę, a dziewczyna..." - w zasadzie tak można podsumować wszystko, co dzieje się w tej książce. I gdyby na tym zakończyć, to naprawdę przełknęłabym tę odrobinkę gorzką pigułkę. Byłabym nawet w stanie powiedzieć, że "Początek wszystkiego" mnie usatysfakcjonował. Wszak nie każda powieść musi zmieniać światopogląd i nie każda musi być naszą ulubioną, męczoną i zaczytywaną do ostatniej strony po kilka razy na rok, prawda? ;) Ale... Na tym - NIESTETY - się nie kończy.
Jestem zła. Tak, dobrze czytacie. Jestem zła, wkurzona i nawet trochę smutna. Bo - na wszystkich greckich bogów! - jak można zepsuć (w gruncie rzeczy) fajną książkę tak lichym zakończeniem? Tak schematycznym, tak nudnym, tak do bólu przewidywalnym? Jak można pójść po linii najmniejszego oporu i dać czytelnikom coś tak oklepanego? Nie wspomnę już o zachowaniu Cassidy, o którym można powiedzieć naprawdę wiele, ale nie to, że było ono logiczne. A do tego sytuacja (mająca chyba być punktem kulminacyjnym?) z psem Ezry, która - z ręką na sercu - była tak bezcelowa, tak pozbawiona jakiegokolwiek sensu, dorzucona niemal na siłę, że mimo licznych prób nie potrafię zrozumieć pobudek, jakimi kierowała się Robyn Schneider w momencie jej pisania.
I tak, wciąż jestem zła. Nieziemsko zła.





Gdyby "Początek wszystkiego" zakończył się pięćdziesiąt stron wcześniej, poleciłabym ją każdemu fanowi opowieści w stylu Greena, Brooksa, a może nawet i - ach, zaszalejmy! - Quicka. Gdyby skończył się pięćdziesiąt stron wcześniej, bez wahania nazwałabym go jedną z lepszych (z tych w miarę lekkich, ale absolutnie nie głupich) wakacyjnych książek tego roku.
Jednak "świat nie jest instytucją zajmującą się spełnianiem życzeń", a Schneider zakończyła swoją opowieść w taki sposób i jedyne, co mogę powiedzieć to... Przeczytajcie, jeśli chcecie.
Nie nastawiajcie się jednak na fajerwerki i na to, że pod jej wpływem, na wzór Archimedesa, wrzaśniecie w kąpieli "Eureka!".

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Kochanek Wielkiej Niedźwiedzicy

Książka Sergiusza Piaseckiego "Kochanek Wielkiej Niedźwiedzicy" jest nietypowa. Nie spotkałam się do tej pory z książką opisującą życie prze...

zgłoś błąd zgłoś błąd