Szalbierz. Powieść Awanturnicza z XIII wieku

Cykl: Kroniki szalbierskie (tom 1)
Wydawnictwo: Picaresque
6,56 (186 ocen i 22 opinie) Zobacz oceny
10
6
9
15
8
32
7
49
6
42
5
23
4
6
3
10
2
2
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788392641308
liczba stron
526
słowa kluczowe
historia
język
polski

Tomasz Łysiak. Scenarzysta, dziennikarz, satyryk. Olbrzymią popularność zdobył jako autor audycji śledczo-telefonicznej "DeDektyw Inwektyw", emitowanej w radio WAWA. Scenarzysta filmu promującego Polskę na EXPO 2008 z Saragossie. Rok 1237. Na wschodzie zbierają się ordy, by zalać Polskę, niczym armia z piekieł. Ludzie mówią o ich okrucieństwie, w sercach czai się lęk. Wędrowny szalbierz,...

Tomasz Łysiak. Scenarzysta, dziennikarz, satyryk. Olbrzymią popularność zdobył jako autor audycji śledczo-telefonicznej "DeDektyw Inwektyw", emitowanej w radio WAWA. Scenarzysta filmu promującego Polskę na EXPO 2008 z Saragossie.


Rok 1237. Na wschodzie zbierają się ordy, by zalać Polskę, niczym armia z piekieł. Ludzie mówią o ich okrucieństwie, w sercach czai się lęk. Wędrowny szalbierz, kuglarz i sprzedawca fałszywych relikwii przemierza kraj. Gdy na jego drodze staje milczący chłopiec, wszystko w szalbierskim życiu się odmienia, porywa go wir niesamowitych wydarzeń. Przepowiednia mówi, że będzie jednym z Siedmiu, którzy ocalą kraj przed piekielną nawałą...


"»Szalbierz« to wartka, awanturnicza powieść pełna smaków, aromatów, magii i grozy średniowiecza. Fascynujący spektakl rycerski, polityczny, demoniczny, szpiegowski. Oto jak debiutują przyszli zawodowcy".
Maciej Parowski, "Nowa Fantastyka", "Czas Fantastyki"

"Tomasz Łysiak kreśli rodzimą wersję Drużyny Która Ma Ocalić Świat, osadzając ją w polskich, pełnokrwistych realiach, nasycając aurą grozy i tajemnicy, znakomicie prowadząc narrację i budując napięcie. Debiut roku!"
Maciej Pawlicki, krytyk, wydawca

 

źródło opisu: [Picaresque, 2007, wyd. I poprawione]

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 381
LetMeRead | 2017-08-13
Na półkach: Biblioteka, Przeczytane
Przeczytana: 13 sierpnia 2017

Szukając w bibliotece czegoś ciekawego do przeczytania natrafiłam od razu na trzy tomy tzw. „Kronik szalbierskich”, czyli „Szalbierza” (który jest przedmiotem tej recenzji), „Bliznobrodego” oraz „Psy Tartaru”. Skoro rzecz się dzieje w średniowieczu, a to epoka, którą lubię w książkach, stwierdziłam, że biorę wszystkie – jeśli pierwsza część przypadnie mi do gustu, nie będę oczekiwać na kolejne. I to był błąd, albowiem z wielkim trudem przyswoiłam „Szalbierza” – pozostałych nie zamierzam nawet tknąć. Nie mam żadnego powodu, aby przypuszczać, że kolejne tomy odbiegają poziomem od pierwszego.
Dawno nie czytałam tak złej książki. Dawkowałam sobie jeden, góra dwa rozdziały za jednym podejściem, bo na więcej nie miałam siły. Albo usypiałam nad kartkami, albo nie wiedziałam w ogóle, o czym czytam. Narracja i akcja są martwe. Nie ma tu absolutnie niczego, co mogłoby przyciągnąć czytelnika. Brak działających na wyobraźnię opisów – wiem, że nie każdy je lubi, jednak umiejętność ich redagowania jest chyba jedną z podstawowych, jeśli chodzi o pisanie. Zdania wielokrotnie złożone mają sens i naprawdę mogą wiele wnieść do opowieści (weźmy chociażby Henryka Sienkiewicza) – tutaj autor rozbudowuje je do monstrualnych rozmiarów, ale nie wiem, po co. Brak też ciekawie prowadzonych dialogów, postacie toczą ze sobą tak męczące dysputy, że w prawdziwym życiu krew by mnie zalała, gdyby ktoś tak ze mną rozmawiał. Bohaterowie są w nieustannej podróży – jednak ten jeden z najważniejszych i najbardziej popularnych motywów kulturowych na nic się autorowi nie przydał, bo cóż z tego, że grupa się przemieszcza, skoro akcja sprawia wrażenie, jakby stała w miejscu? Jeśli mowa o bohaterach: tytułowy szalbierz jest antypatyczny; rycerz to parodia samego siebie (daleko mu do Don Kichota, którego chyba miał udawać); karzeł nie jest tak zabawny, jak mu się zdaje; chłopiec i wiążące się z nim tajemnice rozłażą się gdzieś między pierwszą a ostatnią stroną; przepowiednie bełkotane przez Hannę nie brzmią ani groźnie, ani wiarygodnie; zaś pustelnik jest tak samo nudny, jak wszystko pozostałe. Do tego jeszcze rażąca ilość niepoprawnie postawionych przecinków (albo przeciwnie, ich brak) oraz literówek.
Co zapamiętałam z owej awanturniczej powieści? Imiona koni rycerza - Bel i Zebub, pomysłowe. Fragment o psach i ich roli we wsi, fragment o mrówkach i osie (brzmi jak osobna filozoficzna powiastka) oraz bajkę o siedmiu słońcach i rozdwojonym ogonie wróbla. To są jakieś plusy, ale jak na 526 stron zbyt mała ich liczba. Poza tym te wyjątki są wplecione w opowieść jako dygresje, dla samej akcji nie mają znaczenia i mogłyby sobie istnieć oddzielnie, bez całej reszty.
Absolutnie nie polecam. Rozczarowanie, rzeka nudy i zmarnowany czas.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Światło między oceanami

Mała wyspa u wybrzeża Australi, a na niej latarnia morska. Jej opiekunem zostaje Tom, który nie może uporać się z demonami przeszłości. Ucieczka na...

zgłoś błąd zgłoś błąd