Allegro - kampania grudzień kat. współczesna

Siedem dalekich rejsów

Wydawnictwo: Wydawnictwo MG
7,02 (330 ocen i 40 opinii) Zobacz oceny
10
14
9
23
8
74
7
111
6
71
5
29
4
5
3
2
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788377794012
liczba stron
192
słowa kluczowe
literatura polska
język
polski
dodał
Krzysiek

Perła polskiej powojennej literatury. Siedem dalekich rejsów to powieść skrojona po mistrzowsku. Wartka, choć kameralna akcja, błyskotliwe dialogi, barwne niejednoznaczne postacie. A wszystko rozgrywa się na tle malowniczego portowego miasteczka, Darłowa, zanurzonego w powojennej atmosferze niepewności i strachu w obliczu nowej władzy, likwidującej krok po kroku prywatną własność. W centrum...

Perła polskiej powojennej literatury.

Siedem dalekich rejsów to powieść skrojona po mistrzowsku. Wartka, choć kameralna

akcja, błyskotliwe dialogi, barwne niejednoznaczne postacie. A wszystko rozgrywa się na tle malowniczego portowego miasteczka, Darłowa, zanurzonego w powojennej atmosferze niepewności i strachu w obliczu nowej władzy, likwidującej krok po kroku prywatną własność. W centrum zaś dwoje bohaterów przypadkowo zainteresowanych tym samym zaginionym dziełem sztuki: tryptykiem Eryka Pomorskiego.

Ona – historyk sztuki z Warszawy, on – człowiek bez imienia, zwany Nowakiem, właściwie znikąd, dziennikarz, myślący o ucieczce z komunistycznego kraju i potajemnym wywiezieniu obrazu. Miłość komplikuje wszystko, tym bardziej, że chwilami można odnieść wrażenie, iż cicha zawzięta rywalizacja między zakochanymi zniweczy ledwo rodzące się uczucie.

Tyrmand stworzył bohaterów, których przeżycia budzą u czytelników rosnące z kartki na kartkę pragnienie – aby im się powiodło, aby potrafili przełamać wszelkie bariery, a kapryśny los nie pokrzyżował ich planów…

 

źródło opisu: http://www.wydawnictwomg.pl/siedem-dalekich-rejsow-3/

źródło okładki: http://www.wydawnictwomg.pl/siedem-dalekich-rejsow-3/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 584
Konrad Urbański | 2017-07-06
Na półkach: Przeczytane, 2017
Przeczytana: 06 lipca 2017

Siedem dalekich rejsów to raptem 191 stron lektury. Nie trzeba jednak wielkiego miasta, ekscentrycznych postaci czy porywającej, wartkiej akcji – Tyrmand udowadnia, że znakomitą powieść można napisać, korzystając z literackich uroków Darłowa czy niezbyt wciągających z perspektywy zwykłego czytelnika przemian historycznych.

Połowa czerwca, rok 1946. Legia Warszawa rozgrywa spotkanie z Partizanem Belgrad. Na drugi dzień ma się odbyć referendum „3xTak”. Na stadionie, w zupełnie innych sektorach, znaleźli się Stanisław Mikołajczyk oraz Leopold Tyrmand. Partyjni z PPR i PPS próbują w przemówieniach zohydzić Polskę przedwojenną i przekonać zgromadzonych do wzięcia udziału w jutrzejszym głosowaniu. Nagle rozlegają się narastające okrzyki: „Mikołajczyk! Ratuj Polskę!”. Kibice skandują, sektor dziennikarzy milczy. Wstaje jedna osoba z loży dziennikarskiej – Leopold Tyrmand. Wstaje i zaczyna ostentacyjnie klaskać.

Oto Leopold Tyrmand – pisarz współcześnie zapomniany (wydawnictwu MG należą się szczere podziękowania za wznowienie jego utworów), który karierę literacką poświęcił dla zasad, które wyznawał i dla wolności, z której nigdy nie zamierzał rezygnować. Autor Złego, fenomenalnego Dziennika 1954, Cywilizacji komunizmu czy Siedmiu dalekich rejsów. Tą ostatnią, co sam wyznaje w krótkim wstępie, pisał bez nadziei na publikację: „Jej pierwsza część pisana była w roku 1952, bez szans na publikację, i odłożona do szuflady. W 1957, w zmienionych na krótko warunkach, warszawski Czytelnik przekonał mnie, że warto kontynuować. […] Czytelnik wydrukował książkę, lecz jej nie wydał na skutek interwencji cenzury. Uzasadnienie konfiskaty: pornografia i obrona inicjatywy prywatnej”. Faktycznie – z każdą kolejną stroną czytelnik rozumie, dlaczego cenzorski ołówek wykreślił powieść z planów wydawniczych. Tyrmand to nie Lem czy cały szereg innych autorów, którzy pod przykrywką mowy ezopowej ukrywali swoje opinie o panującym w Polsce ustroju. Może nie potrafił, może wrodzone poczucie wolności i innych twardych zasad nie pozwalało mu na żadne „podbarwienie” swojej opowieści. Jakby faktycznie stawiał wszystko na jedną kartę.

Fabuła z pozoru wygląda niewinnie – wczesna wiosna, okolice marca, rok 1949. Do Darłowa jednym pociągiem przyjeżdżają Jan Ronald Nowak oraz Ewa Kniaziołęcka. On chce uciekać na Zachód, mając jeszcze po drodze do załatwienia kilka swoich ciemnych interesów. Ona jest konserwatorem zabytków, a w Darłowie znajduje się kościół, którego renowacją ma się zająć. Błyskawicznie wywiązuje się między nimi romans.

Romans rozgrywający się głównie w niezwykle błyskotliwych, żywych dialogach, które są nie tyle ozdobą, co motorem tej powieści. To właśnie nimi, nie długimi, skomplikowanymi i przeciążonymi słowem opisami nakreślił Tyrmand rewelacyjne postacie, gładko i głęboko zapadające w czytelniczą pamięć. Ile uroku, który trudno uświadczyć w całym mnóstwie innych powieści, kryje się w dwóch zdaniach, wymienionych między bohaterami: „– Podoba mi się pański płaszcz – powiedziała. – Mnie się podoba pani i płaszcz – uśmiechnął się Nowak”. Świeżo nawiązana relacja, wraz ze wszystkimi jej konsekwencjami, meandrami, zakrętami, niepewnością pierwszych chwil oraz otwieraniem się przed drugim człowiekiem i dla drugiego człowieka… Każdy z tych aspektów znajduje odzwierciedlenie w trafnym zdaniu, zgrabnej metaforze, wychodzącej z ust tego czy innego bohatera, grzecznej, ale podszytej perwersją składni.

Gdzieś w tle rozgrywa się Historia, czyli przekształcanie inicjatywy prywatnej w państwową – odbieranie drobnym i większym przedsiębiorcom ich majątku, doprowadzanie ich do ruiny. Madame Kraal, Krztynka, Łagodny, to pierwsi przegrani Polski Ludowej, która miała hojnie i sprawiedliwie obdzielać swoje dzieci owocami ich solidarnego trudu. Niestety, wyszło jak zwykle, Historia zrobiła sobie z nich gruby żart. Tyrmand, obok romansu, zaledwie portretuje zwykłą ludzką tragedię, śmiejąc się z „nieuchronności procesów dziejowych” i absurdów, do jakich doprowadza każdy odgórnie (i przede wszystkim – przez ludzi) sterowany „proces dziejowy”.

Jest jeszcze Darłowo – leżące gdzieś na uboczu miasteczko portowe wraz ze swoim specyficznym klimatem „Dzikiego Zachodu”. Hotele, ośrodki wypoczynkowe, knajpki ze ściankami złożonymi od podłogi do sufitu z butelek podrobionych trunków (oczywiście – podłego sortu), zniszczony i wyszabrowany kościółek oraz wisienka na torcie: prowincjonalne muzeum, oferujące odwiedzającym „to, co zwykle”, czyli przegląd klasyki eksponatów Ziem Zachodnich (takich, które miały przekonać wszystkich niedowiarków o rdzennie polskim rodowodzie tych ziem).

Wszystkie składniki – bohaterów, Historię, klimat małego miasta – spaja trójdzielna kompozycja książki (po jednym dniu na poszczególne wydarzenia). Zawarcie przez Tyrmanda na początku książki krótkiego spisu postaci – „Anecdotis Personae” – nadaje powieści klasycznego charakteru, którego naczelnym wyznacznikiem jest poczucie klęski, osamotnienia i porażki. Bo w gruncie rzeczy jest to książka o przegranych. I nie chodzi wcale o utratę małych, prywatnych inicjatyw, rujnujących dalszą egzystencję, a, jak to zwykle bywa, o znacznie więcej.

Jedyne, do czego chciałbym się przyczepić to fakt, że gdzieś po drodze Tyrmand się potyka i powieść traci wiele ze swojej finezji. Akcja, przewidywalne dialogi, postacie robią się jakby bardziej przejrzyste, ale z kolei ich motywacje – na tyle zagmatwane, że w zasadzie trudno się połapać kto z kim i dlaczego. Ale takich jest może 50 stron. A reszta? Nie jest milczeniem, bo takiej literackiej eksplozji jak Tyrmand to można długo ze świecą szukać. I nie znaleźć, jasna sprawa.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
To, co najlepsze. Tom 2

"Nie mogę wyobrazić sobie science fiction późnego XX wieku bez Harlana Ellisona. Byłoby nudno!" oraz "Żaden szanujący się miłośnik fant...

zgłoś błąd zgłoś błąd