Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

GTO - Great Teacher Onizuka. Tom 1

Wydawnictwo: Waneko
7,53 (135 ocen i 4 opinie) Zobacz oceny
10
16
9
19
8
33
7
38
6
15
5
10
4
3
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
838827256X
liczba stron
192
język
polski

 

Brak materiałów.
książek: 2476
electric_cat | 2013-05-13
Przeczytana: 13 maja 2013

O tym, że życie płata figle i nie zawsze praktyka jest tak piękna jak teoria, nie muszę chyba nikogo powiadamiać. Nieraz pełni pozytywnych emocji i entuzjazmu podejmujemy się jakiegoś zajęcia i... walimy głową w mur.
Tak też działo się z Eikichim Onizuką, 22letnim bohaterem mangi "Great Teacher Onizuka" autorstwa japońskiego mangaki Toru Fujisawy. Głównego protagonistę owego komiksu poznajemy podczas jednej z wielu rozmów kwalifikacyjnych, na której - jak każdy uczciwy człowiek - stara się pokazać swoim ewentualnym pracodawcom prawdziwą twarz. Niestety, wygląd mafioso [o który już czepia się policja], prawo jazdy na wielkie pojazdy [tylko gąsienicowe], uprawnienia na spawarki elektryczne, ogromne umiejętności ofensywne i defensywne [2 dan w karate], wstydliwe hobby [pornografia i podglądanie] i szereg wykroczeń [83 razy notowany, w tym 82 za bójki i jazdę bez prawa jazdy] niezbyt przemawiają do kierownictwa każdej firmy, do której kroki swe kieruje nasz bohater. Dlatego też Onizuka wciąż jest na rozkosznym bezrobociu i podgląda majtki licealistek wjeżdżających na piętra ruchomymi schodami ["Jak tak dalej pójdzie, to się zestarzeję oglądając majtki licealistek. Całe moje życie ma tak wyglądać? No, ale ostatnio licealistki mają całkiem fajne krótkie spódniczki." - Onizuka]. Perspektywa nie do pozazdroszczenia, szczególnie jak z góry odmownych listów można już prawie pasjansa ułożyć. I co z tego, że na wydziałowej imprezie Uniwersytetu Eurasia kumple piją za powodzenie w znalezieniu pracy - skoro z zawyżonymi wymaganiami ["Roczna pensja 10 mln jenów, możliwość poznania gwiazd telewizji, refundacja nieograniczonych wydatków. Cowieczorna działalność klubowa w dzielnicach Ginza i Roppongi." - a może frytki do tego?] jakoś nie wszyscy pchają się, by przyjąć Eikichiego na swój pokład [35 odmów]. Dochodzi do tego problem, że podglądanie nieletnich podchodzi pod paragraf - nie ważne jakiej długości dziewczyny te mundurki noszą.
I jak to bywa - trafiła kosa na kamień.Eikichi po kolejnej zawalonej rozmowie o pracę przesiaduje pod znanymi już czytelnikowi schodami i łapie kontakt z jedną z licealistek. No dobrze, zostaje zaszantażowany przez niejaką Erikę Nakajimę, dziewczynę szukającą łatwego odreagowania kryzysu w związku. I już, gdy Onizuce zaczyna się wydawać, że taka fajna dziewczyna trafiła mu się "jak ślepej kurze ziarno", laska skacze z krzykiem "sensei" [z japońskiego "nauczyciel"] w ramiona "podtatusiałego" faceta. Tak, ten jeden moment wbił się pod blond kopułę naszego bohatera tak dobitnie, że postanowił sprawdzić się w nauczycielskim fachu. ["Podjąłem decyzję, Ryuji... Podjąłem decyzję! Zostanę nauczycielem!" - Onizuka] Zarówno w tym, jak i w następnych tomach przyjdzie Onizuce zmierzyć się z trudną, momentami wręcz nie rokującą nadziei na poprawę młodzieżą. Czy bohater wyjdzie z tego starcia cało?

W ten oto sposób rozpoczyna się trwająca 25 tomów, obfitująca w gagi i nieoczekiwane zwroty akcji, przygoda Eikichiego Onizuki, który postanowił poruszyć nieco stęchłym cielskiem edukacji [i tym świeższym, licealnym - oczywiście płci żeńskiej], polskiemu czytelnikowi znana dzięki staraniom wydawnictwa Waneko. W Japonii ukazała się również jednotomowa manga "Bad Company" traktująca o dzieciństwie Onizuki i jego przyjaciela Ryuji'ego oraz czterotomowa "Great Teacher Onizuka: Shonan 14 days" skupiająca się na dwutygodniowym zniknięciu bohatera z Tokio.

Do "GTO" od lat wracam regularnie, niegdyś stawiając go sobie za wzór pedagoga o genialnym podejściu do ucznia, dzisiaj [po odbyciu pierwszego dnia praktyk] w poszukiwaniu lekkiego i łatwego sposobu na odreagowanie szkolnego stresu. Można zaryzykować stwierdzeniem, że ta historia dorasta wraz ze mną - od gimnazjum [do którego uczęszczałam, gdy premierę miał pierwszy tom] po czasy dzisiejsze, gdy mi samej grozi wypełnienie się klątwy "obyś cudze dzieci poszła uczyć". Z perspektywy czasu cała historia wydaje mi się nieco naciąganą i naiwną komedyjką, lecz nie mogę zaprzeczyć, że żywię do serii niemały sentyment.

Szalenie lubię te starsze wydania z Waneko - szarawy papier o charakterystycznym zapachu, miękka oprawa i obwoluta z "mordką" bohatera na grzbiecie motywującą do skompletowania całej serii i podziwiania jej na półce. Bardzo podoba mi się tłumaczenie "GTO". Nie znam japońskiego, a treści z "dymków" mogę porównywać jedynie z wersją anglo- lub niemieckojęzyczną. Według mnie tandem Aleksandra Watanuki & Mateusz Łukasik odwalił kawał dobrej roboty, a przy następnych tomach będą przechodzić samych siebie przekładając japońskie żarty sytuacyjne na polskie realia. Oficyna wydawnicza ma u mnie również ogromny plus za świetny i pasujący do charakteru wypowiedzi bohaterów dobór czcionek - wygląda to profesjonalnie, a nie jak "w paincie robione" [co obecnie zdarza się już chyba tylko niektórym grupom skanlacyjnym - choć i za to ręki sobie uciąć nie dam - a nuż chodziłabym bez ręki].

Jeśli wzorem mnie z dawnych lat poszukujecie podręcznika "jak zostać nauczycielem", odpuśćcie sobie. "Nie wiem ile spośród was naprawdę zostanie nauczycielami, ale nie należy mieć złudzeń co do tej profesji", jak mówi jeden z bohaterów mangi. Nie ma co na siłę, z kurpiowskim "bzij ziabzij" do tematu podchodzić. I nawet jeśli macie podobną do Onizuki motywację, ta manga pewnie powybija Wam dziwne pomysły z głów [a na ich miejsce zaproponuje kilka innych]. Jednak jeśli szukacie dobrego komiksu z akcją osadzoną w realiach szkolnych, jako pierwszy tytuł z pewnością rzucę "GTO" [milczeniem pomijając te wszystkie nieszczęśliwe miłości nastolatek o ogromnych oczach] - niezwykłą komedię pełną scen akcji i okraszoną - niczym wisienką na torcie - historią miłosną, na szczęście nie przedstawioną w sposób tak namolny, by czytelnika znudzić. Ba, sama wręcz bohaterom kibicowałam. I pewnie nie ja jedna.

Tekst umieszczony również na moim blogu pod adresem:
http://zapiski-z-przypomnianych-krain.blogspot.com/2013/05/gto-tom-1-bzij-ziabzij-nauczycielem-bede.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Krótka historia siedmiu zabójstw

Tak książka to jakaś petarda z opóźnionym zapłonem. Wielkie ŁAŁ! Przyznaję uczciwie, że na początku lektury czułam, jakbym brnęła w g... po pachy. Top...

zgłoś błąd zgłoś błąd