Koniec warty

Tłumaczenie: Rafał Lisowski
Cykl: Bill Hodges (tom 3)
Wydawnictwo: Albatros
7,07 (2239 ocen i 277 opinii) Zobacz oceny
10
113
9
174
8
520
7
724
6
487
5
156
4
34
3
17
2
6
1
8
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
End of Watch
data wydania
ISBN
9788379857531
liczba stron
480
język
polski
dodała
Ag2S

SPEKTAKULARNE ZAMKNIĘCIE TRYLOGII O EMERYTOWANYM DETEKTYWIE BILLU HODGESIE Brady Hartsfield, zabójca odpowiedzialny za masakrę w „Panu Mercedesie”, znajduje się w stanie wegetatywnym w Klinice Traumatycznych Uszkodzeń Mózgu. Zakończenie drugiego tomu trylogii sugeruje jednak, że w pokoju 217 przebudziło się coś złego –zabójca nie tylko odzyskał świadomość, lecz także zyskał nowe, śmiertelne...

SPEKTAKULARNE ZAMKNIĘCIE TRYLOGII O EMERYTOWANYM DETEKTYWIE BILLU HODGESIE

Brady Hartsfield, zabójca odpowiedzialny za masakrę w „Panu Mercedesie”, znajduje się w stanie wegetatywnym w Klinice Traumatycznych Uszkodzeń Mózgu. Zakończenie drugiego tomu trylogii sugeruje jednak, że w pokoju 217 przebudziło się coś złego –zabójca nie tylko odzyskał świadomość, lecz także zyskał nowe, śmiertelne moce, które pozwolą mu siać niewyobrażalne spustoszenie bez opuszczania szpitalnego pokoju. Emerytowany detektyw Bill Hodges i wspierająca go Holly Gibney, którzy nadal prowadzą agencję detektywistyczną, zostają wciągnięci w najbardziej niebezpieczne ze swoich dotychczasowych dochodzeń, bowiem Brady Hartsfield powraca i planuje zemstę nie tylko na Billu Hodgesie i jego bliskich, ale na całym mieście.

TYM RAZEM STEPHEN KING SIĘGA PO TAK LUBIANE PRZEZ JEGO FANÓW ELEMENTY GROZY, ŁĄCZĄC MISTRZOWSKO LITERATURĘ DETEKTYWISTYCZNĄ Z NADNATURALNYM SUSPENSEM,
KTÓRY JEST JEGO ZNAKIEM FIRMOWYM

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2571
VenusInFur | 2016-06-10
Przeczytana: 10 czerwca 2016

„Przebudzenie mocy: dopełnienie”

Kryminalna trylogia Stephena Kinga – bądźmy szczerzy – nie należy do szczególnie udanych przedsięwzięć autora. Trudno jednoznacznie stwierdzić, co zawiniło – jest i tempo akcji, jest doskonale skrojone tło społeczne, psychologizm postaci na wysokim poziomie. Więc o co chodzi? Może zanadto przyzwyczailiśmy się do Kinga w starym, dobrym wydaniu sprzed kilkudziesięciu lat, kiedy serwował nam mroczne, klasyczne powieści z dreszczykiem? Być może w cyklu narracji z detektywem Billem Hodgesem nie dostaliśmy nic nowatorskiego? A może ten idiomatyczny pisarski dryg, ta charakterystyczna Kingowska potrzeba opowieści tak dobrze znana z jego kultowych horrorów przegrała w starciu z podjętą tym razem konwencją literacką?

„Koniec warty” wypada dość dobrze w porównaniu z tomem drugim. Chyba dlatego, że wraz z Billem Hodgesem po raz kolejny stajemy twarzą w twarz z jednym z najciekawszych bohaterów stworzonych przez Kinga. Brady Hartsfield, osławiony Pan Mercedes, wraca tu bowiem w wielkim stylu jako najczystsze wcielenie zła, tym bardziej przerażający, że z jego umysłem zaczynają dziać się tajemnicze rzeczy niemające prawa bytu w racjonalnie pojmowanej rzeczywistości. W tym miejscu dochodzimy do sedna sprawy, nie tylko jeśli chodzi o fabularny ciąg przyczynowo-skutkowy, ale o samą formę „Końca warty”. Nie jest to bowiem klasyczny kryminał, jak dwa poprzedzające go tomy. Trąci tu grozą. I to na poważnie. Dlaczego? Otóż Hartsfield, poddany nie do końca zgodnej ze szpitalnymi procedurami kuracji przeprowadzanej przez ekscentrycznego doktora Felixa Babineau, zaczyna przejawiać niepokojące umiejętności. Choć przykuty do łóżka, w katatonicznym stanie Hartsfield wkrótce zdaje sobie sprawę, że ciężkie uszkodzenie mózgu, jakiego doznał w połączeniu z ekspansywną, nielegalną terapią eksperymentalnym lekiem, wyzwoliło nie tylko syndrom „fantomowej ręki”, za pomocą której a to odkręci wodę w przylegającej łazience, a to zwinie rolety na oknach, a to poruszy kołdrą. Bardziej katastrofalna w skutkach okaże się zdolność zawładnięcia umysłem i osobowością innej osoby.

Telekineza i parapsychologiczne zdolności to motyw przewijający się przez twórczość Kinga. Tym razem podszyte paranormalnymi motywami przerażające wydarzenia rozgrywające się w sześć lat po krwawej masakrze pod City Center dały asumpt do próby zmierzenia się z przytłaczającym problem nie tylko współczesnej Ameryki, ale i innych rozwiniętych cywilizacyjnie krajów. Jak zaznacza w słowie końcowym sam autor, wysoki wskaźnik samobójstw, zwłaszcza wśród nastolatków, jest kwestią drażliwą, acz palącą. Czytając jego najnowszą książkę z łatwością można odczytać autorski głos w tej dyskusji, bo Brady Hartsfield, określony przez Holly Gibney „architektem samobójstwa”, zbierze krwawe żniwo wśród nieświadomych zagrożenia nastolatków ocalałych z udaremnionego zamachu podczas koncertu. Jego bronią nie będzie tym razem mercedes, a oldskulowa konsola zawierająca z pozoru nudną grę zatytułowaną „Wędkowanie”. Połączenie wywołanego przez nią efektu hipnotycznego (jak podkreśla narrator jest to przypadłość wielu gier komputerowych, ale i filmów animowanych, z której młodzież nie zadaje sobie sprawy) ze zdolnością Hartsfielda do wdzierania się do umysłów, kiedy osiągną one ten otwarty stan podatności na doprowadzające do zwątpienia w sens życia sugestie, wywoła lawinę niepokojących suicydalnych zdarzeń, które w dość dobrze pomyślanym kierunku prowadzą najświeższą fabułę Kinga.

W „Bazarze złych snów” czytaliśmy o obsesjach pisarza z Maine. W „Końcu warty” powracają one w czytelny, przejmujący sposób. Problem radzenia sobie ze starością, zużywalnością ciała, wreszcie ze śmiercią powoduje, że „Koniec warty” to gorzka, może i zbyt pesymistyczna historia. Mimo aż zanadto nachalnej fascynacji Kinga dynamicznie ewoluującą nowoczesnością (która przejawia się wręcz nadużywaniem technologicznej terminologii) przez powieść przeziera dojmujący smutek, widmo utraty, ale i rozpaczliwej potrzeby trzymania się życia. To bardzo refleksyjna książka.

„Koniec warty” przebudził moc nie tylko Brady’ego Hartsfielda – bezwzględnego mordercy – ale i wykrzesała z najnowszego literackiego popisu Stephen Kinga iskierkę tego, za co fani kochają go najbardziej. Domknięcie cyklu o Billym Hodgesie to dziełko pisarza z bagażem życiowych doświadczeń, mającego jednocześnie na uwadze przyszłe, mniej optymistyczne perspektywy. Żegnając się z bohaterami trylogii, pamiętajmy, że zło wciąż gdzieś tam się czai.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Nie mów nikomu

Kawał dobrej sensacji. Z każdą kolejną stroną napięcie rosło i kiedy już przypuszczałam, co lub kto kryje się za tajemniczymi wiadomościami, to Autor...

zgłoś błąd zgłoś błąd