Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Deadpool: Martwi prezydenci

Tłumaczenie: Oskar Rogowski
Cykl: Deadpool (tom 1) | Seria: Marvel NOW!
Wydawnictwo: Egmont Polska
6,86 (265 ocen i 28 opinii) Zobacz oceny
10
11
9
23
8
47
7
82
6
65
5
21
4
11
3
2
2
2
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Deadpool: Dead Presidents
data wydania
ISBN
9788328116252
liczba stron
132
słowa kluczowe
Marvel, Deadpool, Doctor Strange
kategoria
komiksy
język
polski
dodał
Bastard

Deadpool to jeden z najpopularniejszych w ostatnich latach bohaterów komiksowych. Czy raczej antybohaterów, bo jego metody działania nie różnią się specjalnie od wyczynów najbrutalniejszych czarnych charakterów. Ten zabójca do wynajęcia jest praktycznie nieśmiertelny (jego organizm ma zdolność samoleczenia), dowcipny i nadzwyczaj kreatywny (w wymyślaniu sposobów unicestwiania przeciwników). W...

Deadpool to jeden z najpopularniejszych w ostatnich latach bohaterów komiksowych. Czy raczej antybohaterów, bo jego metody działania nie różnią się specjalnie od wyczynów najbrutalniejszych czarnych charakterów. Ten zabójca do wynajęcia jest praktycznie nieśmiertelny (jego organizm ma zdolność samoleczenia), dowcipny i nadzwyczaj kreatywny (w wymyślaniu sposobów unicestwiania przeciwników).

W komiksie Martwi prezydenci Deadpool na zlecenie władz musi powstrzymać inwazję wskrzeszonych amerykańskich prezydentów, którzy mają zamiar zniszczyć swą dawną ojczyznę. Autorami albumu są: Brian Posehn (popularny amerykański komik znany z kina i telewizji), Gerry Duggan (Hulk, Nova, Hawkeye vs Deadpool) i Tony Moore (The Walking Dead, Punisher, Venom). Komiks ukazuje się równocześnie z filmową premierą przygód Deadpoola.

 

źródło opisu: http://www.sklep.gildia.pl/komiksy/292454-deadpool-1-martwi-prezydenci

źródło okładki: http://www.swiatkomiksu.pl/strona-glowna/nowosci/komiks,1941.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 970
Vandia | 2016-02-20
Przeczytana: 19 lutego 2016

Nie-do-końca-poważna

Czy jesteś w stanie zapłacić najwyższą cenę, aby stać się bohaterem?

Nie jestem i nigdy nie byłam fanką Marvela (wszelkiej twórczości - komiksów, filmów, seriali animowanych). Dobrym recenzentem też nie. Obydwie te rzeczy zapewne nie zmienią się w najbliższym czasie. Po komiks sięgnęłam po wizycie w kinie na Deadpoolu, chociaż zaklinałam się, zapierałam się rękami i nogami, że nie pójdę na kolejny film Marvela. Nie i koniec. Szczególnie na taki, o którym wszędzie było głośno (albo ja taki miałam odbiór ze względu na mój styl życia). No cóż, jak stwierdził mój przyjaciel, gdy ktoś zapiera się rękami i nogami, trzeba go podnieść i przenieść na rękach. I tak na film poszłam, bez wielkich chęci, jak i wyboru (nic nie grali rano), chociaż z pozytywnym nastawieniem i towarzyszem. I opłaciło się. No dobra, ale nie mam co się roztrząsać nad filmem... Przejdźmy do recenzji komiksu.

Deadpool, jak stwierdza w filmie (... tak, wiem, że miałam pisać o komiksie), może i jest super, ale bohaterem nie jest.

Prezydenci Stanów Zjednoczonych powstają z grobów z polecenia patrioty-nekromanty (tak na marginesie - ubranego w kilt, czyli szkocką... spódniczkę, a nie alkohol) i uznają, że najlepszym sposobem na uleczenie kraju będzie jego zniszczenie. Ma sens... Ale to Ameryka, z tym nie należy się kłócić. Jednakże Amerykanie nie maja ochoty rozstawać się z krainą ojczystą - więc ktoś musi szanownych prezydentów powstrzymać. Jednak nie mogą być to wybrańcy, bohaterowie narodu, tacy jak chociażby Kapitan Ameryka, bo przecież im nie wolno ubrudzić rączek krwią wielkich rodaków (chociażby ci chcieli zniszczyć kraj), bo co by powiedziała opinia publiczna? I tu na scenę wkracza Deadpool, ten co jest super, chociaż bohaterem już nie jest - więc nabałaganić może.

Generalnie ten komiks to: absurdalne sytuacje, niewyobrażalna ilość łusek po nabojach w powietrzu z charakterystycznym RATATATATATATA (lub BRAAP BRAAP) niczym w parodii GTA na kodach. No i flaki, latające wszędzie dokoła. Dużo flaków. I krwi.

Iiii w tym miejscu mogłabym skończyć. Ale tego nie zrobię.

Nie mam pojęcia jak podejść do kreski w komiksie. Nie znam właściwie innych komiksów Marvela, więc nie mam porównania; ona do mnie przemawia. Ale ja lubię rzeczy dziwne i nietypowe. Podoba mi się dbałość (ale bez przesady) o szczegóły, jak napisy w tle na budynkach czy okablowanie sufitu.

Nie znam również oryginałów (ten tom składa się z oryginalnego Deadpool #1-#6), ale sądzę, że wielki pokłon należy się tłumaczowi, Oskarowi Rogowskiemu. Ja tam uśmiałam się przy "NIE WSTANĘ, TAK BĘDĘ LEŻAŁ!" czy "BOHATERÓW PRĄDEM!". Nie wiem, czy to przypadek, w co szczerze wątpię, ale zawsze fajnie takie rzeczy znaleźć. Ja wyczuwam w tym jasne nawiązanie do Seksmisji, kto oglądał, ten wie.

No i na sam koniec - postać Deadpoola. Postaram się mówić o tym, co wiem z komiksu, jednak jeśli znajdzie się coś z filmu, to najmocniej przepraszam. Do nie ukrywa pod maską pięknej twarzy, nie ratuje babć od pędzących skuterów (czyli tak 5km/h), klnie, gada jak najęty i żartuje. Ciężko przy nim zachować powagę. Jest przy tym taki naturalny, brak mu wyniosłości i dumy członków SHIELD czy innych bohaterskich-organizacji-pozarządowych. Dzięki temu zyskał moją sympatię. Właśnie ta podniosłość bohaterów, duma, doskonały język i honor razi mnie od dziecka do postaci Marvela. DP jest gościem od brudnej roboty, a to, co robi, musi pozostać ściśle tajne - więc nie zjedna sobie narodu jak Superman, nie trafi do gazety jak Kapitan Ameryka. On jest ich odwrotnością, parodią, ukazaniem w krzywym zwierciadle; jednak nikt nie jest doskonały. DP nie walczy z prezydentami dla chwały - tylko dla pieniędzy. Wszystko dla pieniędzy! - oto motyw dzisiejszego świata. Nie udaje, że robi to z jakiś wyższych pobudek.

Więc... Ja czekam z niecierpliwością na kolejne polskie tomy, mam nadzieje, że zachowają poziom tego, a DP się nie zmieni. Do Marvela na razie nie mam zamiaru się przekonywać, to pole mojego taty, mi wystarczy Deadpool. Ten super, ale nie bohater.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
451° Fahrenheita

Wspaniała książka – bardzo prawdziwa i niezwykle realistyczna , mądra i przerażająca. Powieść z roku 1953 okazuje się być dzisiaj bardzo aktualna co...

zgłoś błąd zgłoś błąd