Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Wielki Marsz

Tłumaczenie: Paweł Korombel
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
7,73 (6710 ocen i 630 opinii) Zobacz oceny
10
834
9
1 406
8
1 646
7
1 576
6
733
5
341
4
84
3
65
2
13
1
12
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Long Walk
data wydania
ISBN
9788376483009
liczba stron
264
słowa kluczowe
powieść amerykańska, king
język
polski

Inne wydania

Mroczna alegoryczna wizja przyszłości Stanów Zjednoczonych.
Stu chłopców wyrusza w morderczy marsz - meta będzie tam, gdzie padnie przedostatni z nich. Tu nie ma miejsca na sportową rywalizację, ludzkie uczucia ani na fair play, ponieważ gra toczy się o bardzo wysoką stawkę. Najwyższą z możliwych.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2008

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/Wielki_marsz-p-30978-.html

Brak materiałów.
książek: 247
Anna | 2013-06-22
Przeczytana: 24 listopada 2012

Różne książki wychodziły spod pióra Stephena Kinga. Były zarówno takie, które pochłaniałam w góra trzy doby ("Misery", "Cmętarz zwieżąt"), a także te z serii, które nie nadawały się do wszystkiego, tylko nie do czytania ("Desperacja"). Kiedy sięgałam po dość mizerny objętościowo i mało znany szerszej publiczności "Wielki Marsz", liczyłam na wspaniałą część twórczości mojego ulubionego pisarza. Nie zawiodłam się.
Książka opowiada o niedalekiej przyszłości i dorocznym marszu organizowanym w Stanach Zjednoczonych. Bierze w nim udział stu śmiałków wybranych z ich tysięcy, z których do mety dotrze tylko jeden. Będzie ona tam, gdzie z wycieńczenia umrze przedostatni z zawodników. Ci, którzy
nie będą w stanie dalej iść z wymaganą prędkością 6km/h, dostaną kolejno trzy ostrzeżenia.
Jeśli się nie poprawią, zostaną zlikwidowani strzałem z karabinu w tył głowy. Banalne? Makabryczne? Ale w jaki sposób opowiedziane!
Powieść, choć niedługa, wciąga od pierwszej strony. Pomimo, że opowiada o czterech dniach z życia stu obywateli USA, odniosłam wrażenie, że szłam razem z nimi przynajmniej cztery miesiące.
Nie ma miejsca na wodolejstwo czy zbędne wątki. Przy okazji na 244 stronach autor zdołał
w mistrzowski sposób stworzyć portrety psychologiczne kilku uczestników marszu. Opis fabuły
na tylnej okładce sugeruje, że są oni cyborgami bez serca, myślącymi tylko o wygranej.
Jest to nieprawdą. Wśród maszerujących nawiązują się przyjaźnie, niektórzy nawet są gotowi oddać wspólnie życie. Inni je sobie nawzajem ratują. Czytelnik poznaje wiele cech poszczególnych mężczyzn - ci z pozoru bezduszni, jednak pokazywali swoją drugą naturę. Przecież oni też mają dla kogo iść - nawet najmłodsi mieli bliskich. Z pozoru najsłabsi wytrzymywali do końcowych kilometrów "zawodów". Każdy krył swoją tajemnicę, którą wyjawiał w trakcie męczarni "Wielkiego Marszu".
Jednak nie wszyscy bohaterowie tego dzieła są tak uczuciowi, empatyczni i skorzy do poświęceń. Stephen King ukazał część z nich jako wyprane z uczuć potwory, bo jak można określić żołnierzy, którzy zdecydowali się pilnować "porządku" podczas "zawodów" lub majora, który swoim postępowaniem do złudzenia przypominał Adolfa Hitlera? Jeżeli zawodnik nie wypełniał normy
lub próbował ucieczki, bezwzględnie odbierano mu życie. Cały świat przedstawiony w książce pozbawiony jest norm moralnych, a istota ludzka została odarta z tego, co dała jej natura na samym początku - człowieczeństwa.
Książka wyzwoliła we mnie pokłady różnorodnych emocji - od ciekawości, przez niepokój,
aż po nieokiełznany smutek, który udzielał mi się jeszcze na kilka godzin po przeczytaniu ostatniej strony tego dzieła. Wydaje mi się, że od teraz bardziej będę doceniała to, jak wiele odpoczynku zaznaję każdego dnia.
Po wszystkim jednak nasuwają się pytania - czy dla jakichkolwiek pieniędzy i sławy warto jest patrzeć na śmierć 99 młodych mężczyzn, iść setki kilometrów, żywiąc się koncentratami z puszki i pojąc wodą? Na własnych oczach tracić ludzi, których co dopiero się poznało, którzy stali się przyjaciółmi? Jak wielkim brutalem bez serca trzeba być, żeby pilnować całej tej "imprezy", a w razie czego - bezlitośnie mordować wycieńczonych, młodych mężczyzn? I wreszcie - jak bardzo chorym musi
być człowiek, aby wpaść na pomysł czegoś takiego, jak "Wielki Marsz" lub przychodzić i kibicować ulubieńcom, przy okazji upajając się cierpieniem innych? Na te pytania czytelnik musi odpowiedzieć sobie sam.
Jednym zdaniem - "Wielki Marsz" daje do myślenia, wciąga, fascynuje. I, co najważniejsze -
nie straszą w nim opisy rozbryzgującego się mózgu czy lejącej litrami krwi. W tej powieści największym potworem jest człowiek, co czyni ją wyjątkowo przerażającą.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
November 9

Colleen Hoover jest moją ulubioną autorką powieści obyczajowych które lubię prawie tak samo jak powieści fantasy . ,, November 9''jak dla mnie jest pi...

zgłoś błąd zgłoś błąd