Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ogniste oczyszczenie

Cykl: Ogniste oczyszczenie (tom 1)
Wydawnictwo: Uroboros
6,9 (87 ocen i 21 opinii) Zobacz oceny
10
8
9
4
8
14
7
24
6
24
5
9
4
3
3
1
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Fire Sermon
data wydania
ISBN
9788328014893
liczba stron
352
język
polski

Urodzili się razem i umrą razem. Bliźniaki: perfekcyjna Alfa i zmutowana Omega. Jedyna rzecz, którą będą dzielić w życiu, to moment śmierci. Omegi żyją w poniżeniu, odseparowane od rodzin i świata. Alfy to elita. Wiodą życie przyjemne i wygodne, a myśl o utraconym rodzeństwie odsuwają daleko od siebie. Cass i Zach to z pozoru rodzeństwo idealne: żadne z nich nie wykazuje mutacji właściwej...

Urodzili się razem i umrą razem.
Bliźniaki: perfekcyjna Alfa i zmutowana Omega. Jedyna rzecz, którą będą dzielić w życiu, to moment śmierci.
Omegi żyją w poniżeniu, odseparowane od rodzin i świata. Alfy to elita. Wiodą życie przyjemne i wygodne, a myśl o utraconym rodzeństwie odsuwają daleko od siebie.
Cass i Zach to z pozoru rodzeństwo idealne: żadne z nich nie wykazuje mutacji właściwej Omedze. Jednak Cass skrywa pewien sekret, a Zach nie cofnie się przed niczym, by go odkryć.
Czy uda się im zwycięsko przejść próbę, którą szykuje im los? Czy ocalą świat i braterską miłość?

 

źródło opisu: http://www.gwfoksal.pl/ksiazki/ogniste-oczyszczenie-tom-1.html

źródło okładki: http://www.gwfoksal.pl/ksiazki/ogniste-oczyszczenie-tom-1.html

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 254
quidportavi | 2017-05-22
Na półkach: Przeczytane, Ulubione, Posiadam

STRONA PO STRONIE CIŚNIENIE ROŚNIE
Zacznę może od początku, czyli od konstrukcji całej powieści. W tym tomie również początek jest dla czytającego swego rodzaju wprowadzeniem, ma na celu przypomnienie mu wydarzeń z Ognistego oczyszczenia, co mi ogromnie przypadło do gustu. Wprawdzie pierwszy tom czytałam niedawno i pamiętam wszystko dość dokładnie, bo nie tak łatwo zapomnieć tę historię, jednak jeżeli ktoś czytałby książki tuż po ich premierach, z pewnością byłby wdzięczny Haig za przypomnienie co, kto, gdzie, z kim i dlaczego. Ponownie musiałam poczekać kilkadziesiąt stron na rozpoczęcie tej prawdziwej, wartkiej akcji, ale i tym razem uważam, że było warto. Z każda stroną wkręcałam się coraz bardziej, moja ciekawość rosła równie szybko, co kłębek emocji, kotłujących się w sercu, gdy Haig z rozdziału na rozdział odsłaniała przede mną kolejne okropne, brutalne prawdy dotyczące świata Po Wybuchu. Od tej książki nie sposób się oderwać. Ja robiłam to tylko dlatego, że obowiązki wzywały, ale nawet po odłożeniu Mapy kości na półkę, w mojej głowie trwałą gonitwa myśli: co będzie z Cass? Jak skończy się następny rozdział? Co jeszcze wymyśli Rada? Haig skutecznie wryła się w moją pamięć, i nieprędko zapomnę o Mapie kości.

KLĄTWA DRUGIEGO TOMU? POTRZYMAJ MI PIWO!
Ten tom jest zdecydowanie mocniejszy od swojego poprzednika. Nie bardzo wiem jak wam o tym opowiedzieć, ale postaram się to zrobić bez spoilerów ;). W zasadzie cały czas miałam wrażenie, że rozwiązania wprowadzane przez Radę, mające na celu zniewolenie, stłamszenie, a ostatecznie pozbycie się Omeg, są niezwykle podobne do tych, które stosowali Niemcy podczas II wojny światowej. Na początku myślałam, że robię sobie autosugestię, bo akurat w tym samym czasie, kiedy czytałam Mapę kości, na lekcjach polskiego omawialiśmy teksty z okresu wojennego… ale nie, to nie to. Represje, jakimi obarczano Omegi do złudzenia przypominały mi to, jak traktowano Żydów w czasie wojny. Przytułki, które pozornie miały być ostatecznym ratunkiem dla kalekiej części bliźniąt, tak naprawdę był po prostu obozami pracy, a niekiedy nawet śmierci. Oh, gdybyście wiedzieli co Alfy ukrywały pod nazwą „przytułków”! Coś okropnego, ale akurat tego zdradzić nie mogę. W tej części ludzkość robi się coraz to bardziej zezwierzęcona, dochodzi do krwawych walk, demonstracyjnych mordów, bitew pomiędzy Alfami, a Omegami. Dzieje się. Dzieje się sporo, a z każdą kolejną przelaną kroplą krwi konflikt się powiększa. Haig należą się gromkie brawa za stworzenie tak dobrej, mocnej historii. Szczerze mówiąc, gdyby opisy był ciut mocniejsze, to pewnie bym była zawiedziona – są takie granice, których moja wyobraźnia nie lęka się przekroczyć, ale skutki tych wypraw są opłakane. Czytając Mapę kości kroczyłam wzdłuż tej cienkiej linii. I wiecie co? Chcę więcej. Chcę kolejny tom.

NA KONIEC ŚWIATA I JESZCZE DALEJ
Oprócz opisów walk, które mnie w pełni zadowoliły, książka jest pełna opisów krajobrazów. Ja tego nie lubię. Zwykle mnie krew zalewa, jeśli bohaterowie przemierzają odległości większe, niż droga z jednego końca miasta, na drugi (z resztą już o tym mówiłam w recenzji Ognistego oczyszczenia ;)). A tutaj? Tutaj czytałam wszyściutko, linijka po linijce. Każdy opis doliny, wyżyny, wzgórza czy klifu. Podróżowałam razem z Cass i chłonęłam cały ten spopielony świat dookoła niej. Jestem totalnie zaskoczona, ze mi się to podobało. Bo nie powinno. A jednak ;).

NIE ZAPOMINAJMY, ŻE JESTEŚMY TYLKO LUDŹMI
Jeśli chodzi o bohaterów, to chciałabym skupić się na dwójce, która w tym tomie wysuwa się na pierwszy plan, czyli (oczywiście) Cass i Kobziarzu.
Bardzo mi się podobało, że Cass w tej części nadal pozostała Cass, a jednak stopniowo, bardzo subtelnie przechodziła sporą metamorfozę. Z początku dziewczyna była jak ogłuszona tym, co wydarzyło się pod koniec Ognistego oczyszczenia. I to było tak cudownie normalne, tak ludzkie i naturalne, że aż się miło czytało o jej beznadziejnym stanie psychicznym. Serio, nareszcie główna bohaterka przeżywa traumatyczne wydarzenia jak człowiek, a nie jak maszyna. Dopiero z czasem Cass zaczęła odżywać, zaczęła walczyć, a zdania, jakie wypowiedziała pod koniec Mapy kości sprawiły, ze jeszcze bardziej zapragnęłam towarzyszyć jej w kolejnych częściach.
Z kolei Kobziarz totalnie mnie oczarował. Nie, nadal uważam, że nie nadawałby się na mojego książkowego męża. Pomordowalibyśmy się. Ale nie mogę wyjść z podziwu dla jego odwagi, uporu i takiej wewnętrznej siły. I znów – najlepsze w tym wszystkim jest to, ze Haig nie zatraciła jego człowieczeństwa. Kobziarz się myli, potyka, podnosi, ociera kolana z pyłu i rusza dalej. Walczy. Nie poddaje się. Kurcze, chociaż w wielu podjętych przez niego decyzjach się z nim nie zgadzam, to nadal czekam na jego powrót w następnym tomie.
STOPIEŃ SKARZENIA MIŁOSTKAMI >>> ZEROWY
*będzie krótko*
Miłości jak niemalże nie było, tak nadal niemalże nie ma. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jakie to jest dobre, ten brak lovestory.

PANI HAIG, PRZEZ PANIĄ SZCZĘKE ZBIERAŁAM Z PODŁOGI
Haig cały czas zaskakuje czytelnika. Serio, w tej części pojawiły się rozwiązania, których nigdy bym się nie spodziewała. Ja nie wiem skąd ta kobieta czerpie pomysły, ale jestem nimi zachwycona i chcę więcej. Już teraz wiem, że przeczytam wszystko, co wyjdzie spod jej pióra. Oczarował mnie jej styl pisania, urzekł talent kreowania indywidualnych, ciekawych postaci, zachwyciła zdolność do opisywania brutalnego, okrutnego i wynaturzonego świata. Chcę więcej. Ale to już wiecie ;).

WALKA „NA HOBBITA” :<
Szukałam minusów. Szukałam jak z lupą, i wiecie co? Pomijając jakieś sporadyczne literówki, znalazłam jeden – akcję rodem z Hobbita, czyli coś czego strasznie nie lubię. Otóż w czasie bitwy (o której nic wam nie powiem), kiedy to już się mocno wkręciłam, kiedy krew się lała, latały poucinane kończyny i głowy, konie rżały, ludzie wrzeszczeli… Cass dostała obuchem w łeb i rozdział się urwał. A zapowiadała się taka fenomenalna krwawa jatka :’( Ale to chyba jedyny minus. Czyli w sumie można uznać, ze minusów brak… prawda? ;)

UWAGA, BO POLECAM!
Och, chyba wyczerpałam limit cukru na ten miesiąc. Niestety, nic nie poradzę na to, jak bardzo przypadła mi do gustu Mapa kości. Jeśli pierwszy tom miał poziom niczego sobie, to drugi go przeskakuje i pieruńsko podnosi poprzeczkę. Ja osobiście nie mogę się doczekać kontynuacji. A komu polecam? Cholera jasna, najlepiej Wam wszystkim! Jeśli szukacie czegoś dobrego, z pazurem, czegoś wciągającego i dającego kopa waszej wyobraźni, to bierzcie się najpierw za Ogniste oczyszczenie, a tuż po nim za Mapę kości. Piekielnie warto!
www.doinnego.blogspot.com

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Krótka historia siedmiu zabójstw

Marlon James przedstawia czytelnikom kilkunastu bohaterów, których losy związał zamach na Boba Marleya, do którego doszło w grudniu 1976 roku. James n...

zgłoś błąd zgłoś błąd