Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Ostatnie pięć dni

Tłumaczenie: Teresa Komłosz
Seria: Kobiety to czytają!
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
7,48 (272 ocen i 76 opinii) Zobacz oceny
10
30
9
38
8
67
7
75
6
38
5
14
4
5
3
4
2
1
1
0
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Five Days Left
data wydania
ISBN
9788379612031
liczba stron
432
słowa kluczowe
Teresa Komłosz
kategoria
Literatura piękna
język
polski
dodała
Ag2S

Mara, oddana żona i mama adopcyjna, kiedyś odnosiła sukcesy jako wzięta prawniczka, a obecnie zmaga się z coraz bardziej dotkliwymi objawami ciężkiej, nieuleczalnej choroby. Mimo wsparcia bliskich nie może się pogodzić z utratą niezależności i przystosować do nowych warunków, co skłania ją do podjęcia dramatycznej decyzji o odejściu na zawsze. Daje sobie pięć dni na pożegnanie wszystkich,...

Mara, oddana żona i mama adopcyjna, kiedyś odnosiła sukcesy jako wzięta prawniczka, a obecnie zmaga się z coraz bardziej dotkliwymi objawami ciężkiej, nieuleczalnej choroby. Mimo wsparcia bliskich nie może się pogodzić z utratą niezależności i przystosować do nowych warunków, co skłania ją do podjęcia dramatycznej decyzji o odejściu na zawsze. Daje sobie pięć dni na pożegnanie wszystkich, których kocha.

Scott, nauczyciel gimnazjum i trener koszykówki, od roku wraz żoną sprawuje opiekę zastępczą nad ośmiolatkiem z trudnego środowiska. Za pięć dni chłopiec, którego Scott zdążył pokochać jak własnego syna, ma wrócić do biologicznej matki.

Mara i Scott mieszkają tysiące kilometrów od siebie, ale łączy ich przyjaźń nawiązana na internetowym forum, gdzie wymieniają się opiniami i dodają sobie nawzajem otuchy w najtrudniejszych chwilach.

Historie Mary i Scotta pokazują, jak różne mogą być granice ludzkiej wytrzymałości. Czasami miłość nakazuje za wszelka cenę zatrzymać ukochaną osobę, a czasami wymaga, żeby pozwolić jej odejść.

Czy znajomości internetowe są równie autentyczne jak te nawiązane osobiście? Czy samobójstwo można uznać za akt odwagi? Jak poradzić sobie z egoistyczną potrzebą bycia z bliską osobą, w chwili kiedy choroba przysparza jej ogromnych cierpień?

 

źródło opisu: http://www.proszynski.pl/

źródło okładki: http://www.proszynski.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 636
rudarecenzuje | 2015-09-19
Na półkach: Przeczytane, Ulubione
Przeczytana: 19 września 2015

Mara to kobieta sukcesu, przed którą świat stoi otworem. Ma wspaniałego męża, uroczą córkę, świetną pracę. Z dnia na dzień, zupełnie nieoczekiwanie, dostaje przykry podarunek od losu- śmiertelną chorobę. Scott, podobnie jak Mara, wiedzie cudowne życie, spełniając się zawodowo i prywatnie. Dopełnienie tego pięknego obrazka stanowi dla niego funkcja opiekuna zastępczego, jednak już za parę dni przyjdzie mu pożegnać się z podopiecznym. Mara i Scott mają swoje światy, stopniowo ulegające zburzeniu na skutek wydarzeń, których nie mogą powstrzymać.

Timmer w swojej książce porusza wiele istotnych tematów, największe wrażenie zrobił na mnie jednak wątek nieuleczalnej choroby Mary. Nie umiem i nawet nie chciałabym sobie wyobrażać, jak to jest pewnego dnia dowiedzieć się, że Twoje dni są policzone i nie możesz nic na to poradzić. Na dodatek nie masz okazji przeżyć ich godnie, zmagając się z kolejnymi, coraz cięższymi, objawami choroby. Kiedy poznawałam chorobę Mary, miałam chęć razem z nią buntować się, płakać i krzyczeć. Co za niesprawiedliwość! Wulgarne słowa cisnęły mi się na usta, zupełnie tak, jakby ta sprawa dotyczyła kogoś z mojej rodziny. Być może wcale nie jest to takie dziwne, w końcu w pewnym momencie, Mara zaczęła mi być na swój sposób bliska. Naprawdę polubiłam tę kobietę, która wbrew wszelkim przeciwnościom, próbowała utrzymać swoje życie w ryzach.

„Zachowywała się irracjonalnie, wręcz paranoicznie. Bywała przygnębiona i niespokojna. A to wszystko były objawy choroby, która upośledzała nie tylko zdolność myślenia i poruszania się, lecz wpływała również na emocje. Atak na trzech frontach, a każdy równie zabójczy. Diabelski trójząb”.

Autorka bardzo mądrze i pięknie oddała wszystkie uczucia towarzyszące kobiecie. W tej książce zawarła ogromny pakiet emocji, wśród których dominował smutek, melancholia i żal. Z ciężkim sercem czytało mi się tę historię, co dodatkowo pogłębiał bardzo realistyczny nastrój. Powieść stanowiła dla mnie także cenne źródło informacji na temat choroby bohaterki. Dzięki Timmer miałam okazję poznać i lepiej zrozumieć objawy. Nie miałam dotąd pojęcia, że choroba, o której mowa w książce, jest schorzeniem tak poważnym i zdradzieckim.

„Własne ciało ją zawiodło, a działo się to w czterdziestych latach jej życia zamiast w osiemdziesiątych, co było jeszcze bardziej żałosne. Czuła się jak trzynastoletni chłopak kupujący kondomy, czternastoletnia dziewczynka kupująca test ciążowy. Istniał zakres wieku, w którym pewne zakupy w drogerii były niewinne, nie zwracały uwagi. Poza nim ten sam zakup stawał się podejrzany”.

Wzruszeń nie zabrakło również w fragmentach dotyczących Scotta. To z nim wiąże się drugi, niemniej istotny, książkowy temat- opieka nad obcym dzieckiem i problemy związane z adopcją. Czy można pokochać nieswoje dziecko? Czy można ofiarować mu swój czas, energię i miłość? Jak wielkie znaczenie mają więzy krwi? Nigdy wcześniej nie zadawałam sobie tych pytań, niewiele także się nad nimi zastanawiałam. Tym mocniej chwyciła mnie za serce historia mężczyzny i dylematy, z jakimi się zmagał. Mimo że autorka poświęciła mu trochę mniej uwagi, dla mnie był równie ważnym bohaterem. Scott zrobił na mnie piorunujące wrażenie, a podejmowane przez niego decyzje uczyniły go w moich oczach bohaterem. Wspaniały, wartościowy mężczyzna.

„Czy w przypadku rodzicielstwa być nie jest znacznie lepsze niż nie być”?

Mara i Scott cudownie dawali sobie radę w tych zmaganiach z życiem, próbując wygrywać w tych niesprawiedliwych bitwach. Bez wątpienia, duże znaczenie miał tutaj fakt, że nie byli sami. Każdego dnia wspierali ich bliscy i przyjaciele. Swoją cierpliwością, determinacją i miłością zapewniali im niezwykłe wsparcie i garść pozytywnej energii. Timmer przepięknie pokazała, jak istotną rolę odgrywają w naszym życiu przyjaciele i bliscy. Kim bylibyśmy bez nich? Jak dawalibyśmy sobie radę?

„Ostatnie pięć dni” zrobiło na mnie olbrzymie wrażenie. Podchodziłam do tej powieści z wielkimi oczekiwaniami i śmiało mogę przyznać, że otrzymałam dużo więcej, niż się spodziewałam. Timmer pisze lekko, czyta się ją z przyjemnością. Każde zdanie jest przemyślane i dopracowane, a zarazem przepełnione emocjami. Autorka bardzo wysoko ustawiła sobie poprzeczkę i stanęła do walki z trudnymi tematami. Z tych pojedynków wyszła zwycięsko, udowadniając tym samym, że ma wiele do powiedzenia, zarówno na temat życia, jak i ludzi. Udało jej się nie tylko zmusić czytelnika do myślenia i zadawania sobie pytań, podarowała mu także kilka bardzo cennych rad. Dawno żadna książka nie dostarczyła mi tylu wzruszeń. Uwielbiam takie refleksyjne powieści, które sprawiają, że w oku czytelnika pojawiają się łzy, a w sercu smutek. W końcu prawdziwe życie również nie jest usłane różami.

Recenzja ukazała się także na moim blogu:http://rudarecenzuje.blogspot.com/2015/09/potok-ez.html

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ósmy cud świata

Naprawdę dobra powieść obyczajowa. Rozterki samotnej kobiety we współczesnym, brutalnym świecie. Seks bez zobowiązań, egoizm, pragnienie dziecka, prac...

zgłoś błąd zgłoś błąd