rudarecenzuje 
rudarecenzuje.blogspot.com
Po prostu uwielbiam książki :)
28 lat, kobieta, status: Czytelniczka, ostatnio widziana 3 godziny temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-12-07 17:42:57
Wypowiedziała się w dyskusji: WYMIENIĘ/SPRZEDAM (GRUDZIEŃ 2018)

Gdybym wiedziała

więcej...
 
2018-12-06 19:56:08
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Ani słowa (tom 1)

Lana zawsze mówi prawdę- otwarcie, bez zastanowienia, prosto w oczy. W obliczu krytycznych wydarzeń decyduje się jednak zachować milczenie. Co wywołało u niej strach? Czy wyjdzie z kłopotów obronną ręką?

O twórczość Donovan słyszałam już wiele, dlatego możliwość przeczytania jednej z jej powieści bardzo mnie kusiła. Szczególnie, że fabuła książki została zbudowana wokół naprawdę...
Lana zawsze mówi prawdę- otwarcie, bez zastanowienia, prosto w oczy. W obliczu krytycznych wydarzeń decyduje się jednak zachować milczenie. Co wywołało u niej strach? Czy wyjdzie z kłopotów obronną ręką?

O twórczość Donovan słyszałam już wiele, dlatego możliwość przeczytania jednej z jej powieści bardzo mnie kusiła. Szczególnie, że fabuła książki została zbudowana wokół naprawdę magnetyzującego tematu- tajemniczych wydarzeń, które w dramatyczny sposób miały zmienić życie głównej bohaterki. Lubię literaturę młodzieżową, zwłaszcza w takim wydaniu, dlatego wiązałam z tą powieścią duże nadzieje. Czy słusznie?

„Gdybym wiedziała” to pierwsza część cyklu Ani słowa. I jak to bywa w przypadku rozpoczęcia serii, autorka w dużej merze skupiła się na życiu głównej bohaterki, jej problemach i dylematach oraz rodzinie i przyjaciołach. Z opowieści tej wyłania się dość poważna historia, obok której ciężko przejść obojętnie. Ten mocny zarys, dość ciężki klimat opisywanych wydarzeń, smutne tło dla życia powieściowych postaci, sprawiają, że książka staje się intensywna i wyrazista, zdaje się odbiegać od, często dość błahych, książek ukazujących się w tym gatunku.

Nie ukrywam, że taka trudna codzienność bohaterki, pojawiające się na jej drodze przeszkody i wyzwania, otaczające ją problemy oraz cała ta niesprawiedliwość bardzo przypadły mi do gustu i sprawiły, że klimat historii zyskał bardziej dojrzały, wymowny i konkretny charakter. Autorka świetnie opisuje świat, w jakim funkcjonuje Lana, bardzo obrazowo i przekonująco przedstawiając poszczególne elementy. W krajobraz ten doskonale wpisuje się także sama bohaterka, również dość mocno różniąca się od tych, jakie spotykamy zazwyczaj w podobnych powieściach.

Co podobało mi się w Lanie najbardziej? Zasadniczość i buntowniczość. Dojrzałość wynikająca w trudnych warunków dojrzewania. Ironia i sarkazm. Dążenie do celu. Wyliczając te cechy, mam świadomość, że ich połączenie nasuwa wiele niekoniecznie pozytywnych refleksji. Bo Lana jest przecież wycofana, zdystansowana, antyspołeczna. Tylko czy to faktycznie źle? Czy bohaterka młodzieżowych powieści musi być miła, uprzejma i przyjacielska? A może lepiej, by wywoływała emocje, pozwalała się zapamiętać, kojarzyła się realistycznie, zaskakiwała siłą charakteru? Ocenę pozostawiam Wam.

W dużej mierze Donovan zainteresowała mnie tym tytułem za sprawą obiecywanych tragicznych wydarzeń. I te wydarzenia rzeczywiście się pojawiają, na dość wczesnym etapie lektury, i zostają przedstawione w przyciągający i intrygujący sposób. Bardzo mi się podoba, jak autorka wzbogaciła dzięki temu fabułę, sprawiając, że całość zyskała nowy wymiar, z nutką napięcia i zaskoczenia. Szkoda mi natomiast, że płomień ten mojej czytelniczej ciekawości zaczął z czasem przygasać, że Donovan skupiła się na innych miejscach i innych wydarzeniach, które niekoniecznie okazały się równie interesujące.

„Gdybym wiedziała” to pierwsza część serii. I jako początek cyklu wypada bardzo dobrze. Przekonuje fabułą, może zaskoczyć opisywanymi wypadkami, daje do myślenia i skłania do sięgnięcia po część drugą. I naprawdę dobrze tę historię się czyta. Uważam jednak, że pewne elementy zostały nieco wyolbrzymione i przerysowane, a może też skupiono się na nich zbyt mocno. Akcja książki także miejscami zwalnia i nieco nuży. Nie będę jednak wskazywać palcem i podawać przykładów, bo nie chciałabym powiedzieć zbyt wiele i odbierać Wam przyjemności z lektury. Powinniście przeczytać i sami ocenić. Czy zaryzykujecie dla nowej powieści Donovan?

pokaż więcej

 
2018-12-04 21:35:43
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Beatrice Kaspary (tom 3) | Seria: Gorzka Czekolada

Na oddziale psychiatrycznym, zajmującym się pacjentami w stanie stresu pourazowego, zostają znalezione zwłoki mężczyzny. Na jego ciele pozostawiono wiele dziwnych przedmiotów i odkryto odciski palców jednej z pacjentek. Kim był morderca? Jakimi motywami się kierował?

Choć minęło sporo czasu, wciąż wspaniale wspominam poprzednią powieść autorki, “Polowanie”. Tym tytułem Poznanski zrobiła na...
Na oddziale psychiatrycznym, zajmującym się pacjentami w stanie stresu pourazowego, zostają znalezione zwłoki mężczyzny. Na jego ciele pozostawiono wiele dziwnych przedmiotów i odkryto odciski palców jednej z pacjentek. Kim był morderca? Jakimi motywami się kierował?

Choć minęło sporo czasu, wciąż wspaniale wspominam poprzednią powieść autorki, “Polowanie”. Tym tytułem Poznanski zrobiła na mnie piorunujące wrażenie, dlatego też, przewrotnie, odwlekałam w czasie możliwość poznania innych książek jej autorstwa. Zwyczajnie obawiałam się zawodu, tego, że następnym razem ta fabuła może okazać się trochę słabsza. Czy miałam podstawy do obaw?

„Głosy” to powieść mocna, mroczna i niepokojąca. W dużej mierze za sprawą faktu, że jej akcja odbywa się w szpitalu psychiatrycznym, a siła skojarzeń budzi w czytelniku niepewność i obawę. Czy to nie w takich placówkach zawsze mają miejsce najgorsze rzeczy? Czy to nie tam wszystko wydaje się straszniejsze, niż jest w rzeczywistości? Trzeba przyznać, że szpital psychiatryczny to wprost idealne tło dla akcji kryminału- mocno działające na wyobraźnię, wywołujące dodatkowe napięcie, budzące niezapomniane emocje. Dokładnie takie odczucia towarzyszyły mi podczas lektury.

Poznanski rozpoczyna powieść mocnym akcentem i nie pozwala sobie na zmianę tempa, sprawiając, że fabuła nie traci na intensywności. Momentami, kiedy odrobinę zwalnia, z wielką gracją nadrabia skupiając się przez chwilę na życiu prywatnym bohaterów lub elementach psychologicznych dotyczących mieszkańców szpitala. Takie połączenie udało się autorce wyjątkowo zgrabnie. W ten sposób sprawia, że powieść jest idealnie wyważona, niczego w niej nie brakuje i niczego nie ma zbyt wiele. Każdy szczegół zdaje się mieć swoje miejsce, a poszczególne wydarzenia idealnie ze sobą współgrają.

Choć „Głosy” wydają cię nieco spokojniejsze od wcześniejszego „Polowania”, określenie to jednak nie do końca się sprawdza. W momencie, kiedy pozwoliłam sobie właśnie tak pomyśleć, Poznanski nabrała rozpędu, sprowadzając na strony powieści krew i chaos. Akcja książki nie jest, moim zdaniem, przesadnie drastyczna czy brutalna, zbrodnie natomiast mogą zaskoczyć i rozruszać czytelnicze zmysły. Bardzo lubię kryminały, które są wyraziste, krwawe, pełne pasji i ten w dużej mierze taki jest, choć autorka nie stara się epatować przemocą i na siłę zaskakiwać, udowadniając, że zbrodnia musi być okrutna czy bestialska. Nie. Jej zbrodnie są intrygujące, budzące wątpliwości, mnożące pytania. A napięcie nie powstaje za sprawą krwi, a niedopowiedzeń i przytłaczających korytarzy szpitala psychiatrycznego.

Autorka zrobiła na mnie duże wrażenie również za sprawą wykreowanych sylwetek bohaterów. Rozpoczynając od Beatrice- odważnej, bystrej i doświadczonej policjantki, poprzez postacie lekarzy, a na samym końcu pacjentów. Jej bohaterzy są niezwykle wyraziści, pełnokrwiści, ludzcy. Za każdym z nich stoi pełna wrażeń historia, każdy z nich ma wiele do pokazania i wiele do powiedzenia. Zaskoczyli mnie wielokrotnie, nie pozwalając, by emocje opadły choć na chwilę.

Sięgając po tę powieść, czytelnik ma okazję szybko przekonać się, że została ona dobrze przemyślna, świetnie napisana i nie ma w niej miejsca na błędy. Poznanski fantastycznie łączy ze sobą intrygującą fabułę, niebanalne wątki, niepokojące miejsce akcji, charakternych bohaterów i zadziwiające historie. Takie połączenie, stanowiące przecież podstawę dobrej powieści kryminalnej, zwyczajnie musi się udać. I tym razem nie mogło być inaczej.

pokaż więcej

 
2018-12-03 19:33:24
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
 
2018-12-03 17:58:05
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
Autor:
 
2018-12-02 15:46:03
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Pięć kobiet. Więzy rodzinne. Przykre wspomnienia. Boże Narodzenie. Czy z tej wybuchowej mieszanki może powstać coś dobrego?

Zazwyczaj nie czytam książek o tematyce świątecznej. Choć uwielbiam ten czas i niezmiernie się cieszę, kiedy nadchodzi, to jednak historie z nim związane zwyczajnie mnie nie interesują. „Cud grudniowej nocy” to jedyny tytuł, na jaki zdecydowałam się do tej pory. Może...
Pięć kobiet. Więzy rodzinne. Przykre wspomnienia. Boże Narodzenie. Czy z tej wybuchowej mieszanki może powstać coś dobrego?

Zazwyczaj nie czytam książek o tematyce świątecznej. Choć uwielbiam ten czas i niezmiernie się cieszę, kiedy nadchodzi, to jednak historie z nim związane zwyczajnie mnie nie interesują. „Cud grudniowej nocy” to jedyny tytuł, na jaki zdecydowałam się do tej pory. Może trochę z przekory, a może ze względu na fakt, że z twórczością Magdaleny Majcher jestem już zaznajomiona.

Najnowsza powieść autorki bynajmniej nie należy do lekkich i ckliwych opowieści. Od samego początku książka została utrzymana w tonie dość poważnym, bardzo refleksyjnym i nieco melancholijnym. A to wszystko za sprawą dramatów, które w tym okresie świątecznym przydarzyły bądź dopiero przydarzają się bohaterkom powieści. Bo to, że zbliżają się święta, wcale nie oznacza, że musi być miło i przyjemnie, ten okres niekoniecznie wiąże się z taryfą ulgową, o czym przekonujemy się podążając śladem kolejnych postaci.

Kilkakrotnie zdążyłam się już przekonać, że Majcher znakomicie radzi sobie z budowaniem sylwetek bohaterów. Ci, którzy w jej historiach biorą udział, odznaczają się mocnymi charakterami, dużą dawką realizmu i konsekwencją w dążeniu do celu. Tym razem nie mogło być inaczej. Książkowe kobiety (bo to na nich się skupiamy) zaskoczyły mnie nie raz i nie dwa. Odwagą, podejmowanymi decyzjami, dziwnymi zwrotami życiowej akcji. Ale właściwie za każdym razem robiły to w sposób pozytywny, udowadniając, że mimo przeciwności losu, warto podnieść wysoko głowę i dać sobie jeszcze jedną szansę.

Bo o tym w dużej mierze jest ta powieść. O kolejnych próbach i nowych szansach. O nieśmiałych uśmiechach i słońcu, które w końcu musi wyjrzeć zza chmur. O wzlotach i upadkach, które często występują w złym miejscy i złym czasie. O nas samych i o życiu. A może o wszystkim po trochę? Autorka bowiem potrafi łączyć tematy bardzo sprawnie, manewrując między kwestiami aktualnymi, ważnymi, trudnymi. Nie boi się wyzwań, realizuje się poprzez takie skomplikowane sprawy, wysoko stawia sobie poprzeczkę. I bez wątpienia stała się ekspertką w sprawie literatury kobiecej.

Jak już wspomniałam, Majcher utrzymała swą opowieść w tonie dość poważnym, choć nie zabrakło nutki nadziei i optymizmu. Powracanie do minionych wydarzeń, konsekwencje podejmowanych decyzji, ciężkie wybory i przykre wspomnienia- te elementy sprawiają, że przedświąteczny okres bohaterek nie kojarzy im się najlepiej, a często także ciąży na sercu. Dzięki temu książkowa atmosfera wypełniona została emocjami, wzruszeniami, refleksjami. Skłania do przemyśleń, postawienia się na miejscu opisywanych postaci. Pozwala spojrzeć na ten czas w inny sposób, w innym świetle.

Majcher pisze lekko. Świetnie radzi sobie zarówno z budowaniem dialogów, jak i tworzeniem opisów. Najlepiej jednak wychodzi jej bazowanie na ludzkich odczuciach. Płynnie, na temat, szybko i zwinnie porusza się między kolejnymi bohaterkami, w prostych słowach pisząc o kwestiach wcale nie takich prostych. Potraf zrównoważyć trudne sprawy lekkim piórem.

„Cud grudniowej nocy” to książka dająca do myślenia i melancholijna, podkreślająca jednak, jak ważnym okresem w naszym życiu są święta. I pokazująca czytelnikowi, jak wiele wówczas może się wydarzyć.

pokaż więcej

 
2018-12-02 15:09:35
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-11-28 23:11:50
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
2018-11-28 21:11:42
Wypowiedziała się w dyskusji: WYMIENIĘ/SPRZEDAM (LISTOPAD 2018)

Wymienię:

Bezpański. Ballada o byłym gliniarzu Tajemnice Mille Fałszywa nuta Nie chodź po lesie nocą Zbyt piękne Miasto świętych i złodziei Deszczowa kołysanka Kobiety w kąpieli
Wymienię:

Bezpański. Ballada o byłym gliniarzu Tajemnice Mille Fałszywa nuta Nie chodź po lesie nocą Zbyt piękne Miasto świętych i złodziei Deszczowa kołysanka Kobiety w kąpieli Wszystko, czego pragnęliśmy Idź, postaw wartownika

i wiele innych. Zapraszam :)

pokaż więcej

więcej...
 
2018-11-27 19:11:33
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

“Ludzie dobrej woli” to książka, po którą sięgnęłam z dużą ciekawością. Liczyłam, że intrygujące połączenie małego miasteczka i wielkiej polityki zapewni mi porcję solidnej czytelniczej rozrywki, dla jakiej będę w stanie poświęcić kilka wieczorów, a nawet i nocy. Tymczasem mam co do tej historii nieco mieszane uczucia, szczególnie zaś boli mnie fakt, że całość zaczęła się i zapowiadała bardzo... “Ludzie dobrej woli” to książka, po którą sięgnęłam z dużą ciekawością. Liczyłam, że intrygujące połączenie małego miasteczka i wielkiej polityki zapewni mi porcję solidnej czytelniczej rozrywki, dla jakiej będę w stanie poświęcić kilka wieczorów, a nawet i nocy. Tymczasem mam co do tej historii nieco mieszane uczucia, szczególnie zaś boli mnie fakt, że całość zaczęła się i zapowiadała bardzo dobrze, natomiast im dalej, tym trudniej (nudniej?).

W swej powieści Nowak stworzył portret całkiem interesującego małego miasteczka, w którym każdy zna każdego, żadne wydarzenie nie przejdzie bez echa, a w życiu bohaterów liczy się hierarchia, podporządkowanie i poczucie wdzięczności za każdą pomoc, nawet jeśli nie jest ona bezinteresowna. W miejscowości tej nie brakuje oczywiście ani alkoholu, ani bezrobocia, świetnie kontrastują ze sobą natomiast bieda i bogactwo czy władza i uniżenie. Takie miejsca, pozornie spokojne, z założenie budzą uczucie niepokoju. I ten klimat rzeczywiście poczułam, to wszystko zostało ładnie oddane. Zarysowane odpowiednio, w sposób działający na czytelniczą wyobraźnię.

Bardzo dobrze autorowi udało się również przedstawić świat polityki- brudny, zmanierowany, wymagający. Politykom zazwyczaj można wiele zarzucić, podobnie jak prezydentowi tego małego miasteczka. Podążając śladem Nowaka stopniowo poznajemy przemilczenia, tajemnice, raz po raz zastanawiając się, czy te przestępstwa władzy ujrzą światło dzienne. Oczekiwanie budzi w nas lekkie poczucie napięcia, wzrasta zainteresowanie fabułą, a fakt, że przypadki takie nie są odosobnione sprawia, że książkowa historia z miejsca staje nam się bliższa. Nowak świetnie poradził sobie z przedstawieniem tego skorumpowanego, złego, pełnego pieniędzy, władzy i seksu świata. Zrobił to z pewnym dystansem, nie próbując na siłę zaszokować. I w takiej formie to wystarczyło.

Całkiem sprawnie autorowi udało się także zarysować sylwetki bohaterów, których poznajemy na kolejnych stronach. Uczestnicy historii, obdarzenie sekretami, błędnymi decyzjami, skazami przeszłości, stają się bardziej ludzcy i pełnowymiarowi, a nawet realistyczni. Każdy z nich ma swoją przeszłość, coś do ukrycia, pomyłki, jakie można mu wytknąć. Nowak stwarza im dobre tło, nieco usprawiedliwiające, pokazując, jak doszli do miejsca, w którym aktualnie się znajdują, jakie wydarzenia i jacy ludzie ich do tego doprowadzili. Taki zarys jest w sam raz, tych szczegółów nie jest za dużo, ale dają nam o tych postaciach pewne wyobrażenie.

Nie wszystkie elementy jednak przypadły mi do gustu i spotkały się z moim uznaniem. Przede wszystkim byłam przekonana, że autor poświęci więcej miejsca wypadkowi z udziałem chłopca i jego konsekwencjom. Owszem, otrzymujemy zarys wydarzeń, pokazane zostają decyzje zmieniające bieg tej historii, wydaje się, że winni zostaną ukarani, sam proces sądowy również zostaje całkiem przyjemnie oddany. A jednak ciężko oprzeć się wrażeniu, że to, wydawać by się mogło, najistotniejsze przecież wydarzenie, zostaje zmarginalizowane i zepchnięte na boczy tor. Spodziewałam się, że to ono nada tej opowieści bieg, stanie się dla niej siłą napędową, a jednak gdzieś to wszystko zwolniło, zaczęło nieco nużyć, nowe wątki nie sprawiały już takiej czytelniczej frajdy.

Duży problem stanowi dla mnie również styl autora. Styl, który na początku zupełnie mnie przekonał i zaintrygował. Taki zapraszający, koleżeński, uczestniczący. Można by pomyśleć, że historie opowiada jeden z mieszkańców, szczególnie, że korzysta on z określeń mocno ku temu wskazującym. I to jest super. Autor pozwala sobie jednak na wiele komentarzy, wtrąceń, puent, które są niepotrzebne, spowalniają, odbiegają czasem od tematu. I coś, co na początku bardzo mnie magnetyzowało, ta nietypowa narracja, z czasem zaczęła irytować i przeszkadzać, sprawiając, że Nowak w moich oczach szybko zaczął tracić punkty.

Autor zasłużył na uznanie ze względu na temat, jakiego realizacji się podjął. Zdecydowanie nie było to zadanie łatwe. A jednak nie do końca temu podołał. Wyszło trochę nudno, płasko, bez niespodzianek. Nie jestem pewna, czy rzeczywiście wart poświęcić temu tytułowi czas.

pokaż więcej

 
2018-11-26 21:27:15
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Każdy z nich znalazł się tego dnia w niewłaściwym miejscu, w nieodpowiednim czasie. Co robili w klinice kobiecej? Jakie wydarzenia doprowadziły ich do tego miejsca? A przede wszystkim, co wspólnego mają z tematem aborcji? Czy podjęte wcześniej decyzje zadecydują teraz o ich życiu?

Jodi Picoult to jedna z moich ulubionych pisarek, niezastąpiona wręcz w przypadku literatury kobiecej. Świetnie...
Każdy z nich znalazł się tego dnia w niewłaściwym miejscu, w nieodpowiednim czasie. Co robili w klinice kobiecej? Jakie wydarzenia doprowadziły ich do tego miejsca? A przede wszystkim, co wspólnego mają z tematem aborcji? Czy podjęte wcześniej decyzje zadecydują teraz o ich życiu?

Jodi Picoult to jedna z moich ulubionych pisarek, niezastąpiona wręcz w przypadku literatury kobiecej. Świetnie przygotowana, skłaniająca do refleksji, czerpiąca z ważnych i aktualnych tematów oraz zaskakująca sposobem ich przedstawienia. Jeszcze nigdy nie rozczarowała mnie swoim piórem. Tym razem nie mogło być inaczej.

„Iskra światła” to jedna z tych powieści, które oddziałują na czytelnika za pomocą swego mocnego przekazu, z jednej strony wykorzystując ważną rolę omawianych kwestii, z drugiej zaś polegając na wywoływanych przy tym emocjach. W swojej najnowszej książce autorka odnosi się do tematu, jaki nikogo nie pozostawi obojętnym. Patrząc przy tym z każdej strony i odwołując się do doświadczeń wielu bohaterów. Szukając odpowiedniego rozwiązania i próbując znaleźć odpowiedź na pytanie, jakie miejsce w tym przypadku najlepiej wybrać.

Aborcja. Kwestia mocna. Sporna. Głośna. A przede wszystkim niezwykle aktualna. to jeden z tych tematów, które nigdy nie przestaną być na czasie. Podobnie, jak nigdy nie przestaną zaskakiwać, niezależnie od tego, jakie stanowisko i w jakich okolicznościach przyjdzie nam zająć. Które życie liczy się bardziej- matki czy dziecka w jej łonie? Czy kobieta ma prawo decydować o sobie, czy bezwzględnie powinna przestrzegać przepisów prawnych? Jakie przypadki aborcji mogą zostać rozgrzeszone czy usprawiedliwione? Czy mężczyzna powinien w ogóle w tej sprawie zabierać głos?

W „Iskrze światła” Picoult zdaje się szukać odpowiedzi na te i wiele innych pytań, konfrontując czytelnika z różnymi przypadkami i jeszcze różniejszymi bohaterami. Mogłoby się wydawać, że to jeden z tych problemów, które na każdym z nas wymuszają opowiedzenie się po jednej ze stron. Tylko czy na pewno? Nie zdradzę, jaką opinię posiadam w sprawie aborcji, śmiało mogę jednak powiedzieć, że autorce udało się nakłonić mnie do zweryfikowania tego, co zawsze było dla mnie pewne. Wzbudziła we mnie pewną wątpliwość, wywołała nutkę zawahania. A to wszystko za pomocą mocnego przekazu, jaki płynie z tej powieści.

Picoult tworzy powieści obyczajowe najwyższych lotów. To część literatury kobiecej, jakiej nie można nic zarzucić. Nie wypełnia stron romansami, nie skupia się na seksie, nie próbuje zaszokować i zwabić czytelnika skandalem. Ona po prostu pokazuje różne sprawy z różnego punktu widzenia. Próbuje postawić się na miejscu bohaterów, wczuć w ich sytuacje, oddać towarzyszące im emocje. Na pierwszy rzut oka grupa, jaką zebrała w klinice kobiecej, specjalnie się nie wyróżnia, ale kiedy poznajemy ją bliżej, zaczynamy rozumieć, że za każdą z tych osób kryje się szereg niespodzianek, sekretów i historia, która koniecznie musi ujrzeć światło dzienne. A im dalej podążamy za autorką, tym bardziej osobiste, życiowe i realne stają się te ludzkie dramaty z książkowych stron.

Za każdym razem w głębokie zdumienie wprawia mnie fakt, jak bardzo Picoult potrafi rozbudzić czytelnicze zainteresowanie i sprawić, że emocje przez całą historię nieustannie będą buzowały. W jak wiele kolorów umie oprawić swą opowieść i jak wiele stanowisk przedstawia w celu podtrzymania tej różnorodności, siły charakteru i ludzkiej odmienności. Te elementy pięknie wpisują się w przygotowane przez nią kreacje bohaterów, którzy ani przez chwilę nie wydają się papierowi czy płascy. I kobiety, i mężczyźni w tej opowieści charakteryzują się siłą, głębią, odwagą. Zwyczajnie trzeba ich wysłuchać.

Interesującym zabiegiem okazało się odwrócenie akcji- poznajemy ją godzina po godzinie, ale od tyłu. Na początku otrzymujemy zarys tego dramatu, fragmenty powstałej katastrofy, by już po chwili powoli wracać do początku. Nieco dziwnie, trochę nietypowo, ale przy tym z ciekawym pomysłem i ważnym przesłaniem. W ten sposób dowiadujemy się, jak poszczególni bohaterzy trafili tego dnia do kliniki, poznajemy ich historię, wyrabiamy sobie opinię na ich temat, stają nam się bliżsi lub dalsi.

„Iskra światła” to kolejna poruszająca, emocjonalna, odważna, dojrzała i osobista historia w dorobku autorki. Wiele można by o niej powiedzieć czy napisać, ale najważniejsze to po prostu ja przeczytać. I zrozumieć, dlaczego było warto.

pokaż więcej

 
2018-11-26 16:59:53
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
 
2018-11-22 20:09:19
Ma nowego znajomego: ewelinakania
 
2018-11-21 20:20:49
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Dwie kobiety po trudnych przejściach. Jedna z nich szuka pomocy, druga próbuje jej udzielić. A może na odwrót? Może obydwie szukają odpowiedzi na swoje pytania i próbują zmierzyć się z przeszłością? Może potrafią pomóc sobie nawzajem? Co ukrywają?

W “Pokrewnych duszach” Agata Kołakowska znakomicie łączy elementy charakterystyczne dla powieści obyczajowej z tymi, których obecności znacznie...
Dwie kobiety po trudnych przejściach. Jedna z nich szuka pomocy, druga próbuje jej udzielić. A może na odwrót? Może obydwie szukają odpowiedzi na swoje pytania i próbują zmierzyć się z przeszłością? Może potrafią pomóc sobie nawzajem? Co ukrywają?

W “Pokrewnych duszach” Agata Kołakowska znakomicie łączy elementy charakterystyczne dla powieści obyczajowej z tymi, których obecności znacznie bliżej do thrillera psychologicznego. Obok siebie występują więc trudne tematy, jakie zostają przepracowane na stronach powieści, sprawy, o których nie sposób zapomnieć, świetnie zarysowane sylwetki bohaterów, głębokie pochylenie się nad przeszłością i próba udowodnienia, że niełatwo się od niej uwolnić, a przede wszystkim tajemnice i sekrety pragnące wydostać się na światło dzienne. Takie zestawienie zwyczajnie musiało się udać, sprawiając, że najnowsza powieść autorki nie ma sobie równych.

Z jednej strony czytelnik dostaje szansę, by poznać historię kobiecą na najwyższym poziomie. Poruszającą, mądrą, dojrzałą, wypełnioną doświadczeniem i mocnymi przeżyciami. Autorka nie porusza się wobec kwestii sprawiających wrażenie obowiązkowych w literaturze dla kobiet, nie próbuje przyciągnąć nas romansem, nie doszukamy się u niej płomiennych uczuć. Zamiast tego natomiast oferuje dopracowaną opowieść, która skusi od pierwszych stron, a nie pozwoli się oderwać aż do końca. Kołakowska udowadnia, że taki typ powieści nie musi być płaski i przewidywalny.

Z drugiej strony autorka subtelnie przykuwa czytelniczą uwagę dzięki motywom obowiązkowym dla kobiecego thrillera. Bardzo zgrabnie operuje napięciem, budując je przy pomocy tajemnic z przeszłości, małych niedopowiedzeń czy większych przemilczeń. Skrywane sekrety, stopniowo i niespiesznie, zostają odsłonięte przed czytelnikiem, raz po raz zachęcając jednak, by zmierzyć się z nimi na własną rękę i spróbować dowiedzieć się, co Kołakowska w tej historii ukryła, czego nie powiedziała, a co zachowała na później.

„Pokrewne dusze” to powieść dosyć mroczna, a na jej niepokojący klimat składa się szereg elementów, które razem sprawiają, że podczas lektury rozpiera nas niebezpieczna wręcz ciekawość. Dość ciężka atmosfera zbudowana została w oparciu o skomplikowane charaktery bohaterek, ceniące sobie tajemniczość, a z czasem, pod wpływem nieprzewidzianych okoliczności, pokazujących drugie oblicze. Tło dla ich poczynań stanowi gabinet psychologiczny, pensjonat na maleńkiej wyspie oraz proza rzeczywistości, którą łatwo manipulować i dopasowywać do swoich celów. Sekrety dodają historii mocy, pogłębiają klimat nieprzewidywalności i stawiają przed czytelnikiem kolejne znaki zapytania.

Największe wrażenie zrobiła na mnie psychologiczna sfera tej powieści. Umiejętność wczucia się w sytuację bohaterek, pochylenie się nad towarzyszącymi im problemami, odnalezienie związku między przeszłością, a tym, co jest tu i teraz, a także mądre umotywowanie ich działań. Pod tym względem Kołakowska zaskakiwała mnie cały czas. Dawno nie miałam okazji poznać bohaterek tak zaskakujących, niebanalnych i niecodziennych. Ich charaktery zostały dopracowane z każdej strony, nawet najmniejszy szczegół nie pozostał w tym przypadku bez znaczenia. Autorka przelała na nie mądrość, doświadczenie, życiowość, sprawiając, że stały się autentyczne i realne.

Ta historia stała się jeszcze lepsza dzięki poprowadzonej intrygująco i ujmująco narracji. Kołakowska pisze lekko, potrafi zaciekawić, umie zatrzymać. Kolejne rozdziały stają się tym ciekawsze, że pokazują trochę teraźniejszości, a trochę przeszłości, które idealnie się uzupełniają i ładnie ze sobą igrają. Autorka zgrabnie dobiera słowa, nie przedłuża opowieści zbędnymi wątkami, pozwala w tej historii się zatracić.

„Pokrewne dusze” zrobiły na mnie piorunujące wrażenie. Do tej pory poznałam tylko jeden tytuł, który wyszedł spod pióra Kołakowskiej i choć przypadł mi do gustu, to nie spodziewałam się, że może ona stworzyć tak zadziwiającą i niepokojącą opowieść. Dopiero teraz widzę, jak duży potencjał posiada, jak wiele razy może nas jeszcze zachwycić.

pokaż więcej

 
2018-11-21 19:35:06
Dodała książkę na półkę: Chcę przeczytać
 
Moja biblioteczka
962 455 5878
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (122)

Ulubione cytaty (2)
lista cytatów
zgłoś błąd zgłoś błąd