Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

W krainę ciszy. Przewodnik po chrześcijańskiej praktyce kontemplacji

Tłumaczenie: Tomasz Mucha
Wydawnictwo: WAM
7,8 (5 ocen i 2 opinie) Zobacz oceny
10
0
9
1
8
2
7
2
6
0
5
0
4
0
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Into the Silent Land: A Guide to the Christian Practice of Contemplation
data wydania
ISBN
9788327701107
liczba stron
288
kategoria
religia
język
polski
dodał
Meszuge

Jedność z Bogiem nie jest czymś, co osiągamy za pomocą jakiejś techniki, ale podstawową prawdą o naszym życiu, będącą źródłem naszych poszukiwań Boga. Tymi słowami Ojciec Laird zachęca nas do poznawania Boga na drodze kontemplacji, to znaczy w milczeniu miłości, w ciszy serca. Autor wskazuje proste elementy służące milczeniu, takie jak postawa, czy właściwy oddech, aczkolwiek stroni od...

Jedność z Bogiem nie jest czymś, co osiągamy za pomocą jakiejś techniki, ale podstawową prawdą o naszym życiu, będącą źródłem naszych poszukiwań Boga.
Tymi słowami Ojciec Laird zachęca nas do poznawania Boga na drodze kontemplacji, to znaczy w milczeniu miłości, w ciszy serca. Autor wskazuje proste elementy służące milczeniu, takie jak postawa, czy właściwy oddech, aczkolwiek stroni od traktowania modlitwy jako techniki. Jego zdaniem, nie chodzi o to, abyśmy coś osiągnęli, wystarczy po prostu pozwolić, aby pewne rzeczy się wydarzyły. Uczenie się i praktykowanie kontemplacji nie zależy od poznania sposobów jej przeprowadzania. Jedność człowieka z Bogiem, do której kontemplacja prowadzi, już w człowieku istnieje i wystarczy zdać sobie z tego sprawę, aby ją odkryć. Wraz z tym odkryciem odsłaniamy istotę naszego człowieczeństwa, doświadczamy wewnętrznego spokoju oraz odkrywamy świętość wewnątrz - wspólnotę z Bogiem.

 

źródło opisu: http://katalog.wydawnictwowam.pl/?Page=opis&Id=69227

źródło okładki: http://e.wydawnictwowam.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 463
Meszuge | 2014-12-11
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 11 grudnia 2014

Uważam się za chrześcijanina, zależało mi więc na książce, która rzetelnie opisywałaby praktyki medytacji i kontemplacji chrześcijańskiej, bo jedna z dziesiątków (może i setek) pozycji zalegających księgarniane półki, traktująca o egzotycznych technikach Dalekiego Wschodu, nie byłaby w moim przypadku przydatna do niczego, może do zaspokojenia ciekawości. Kryterium przydatności wydaje mi się ważne, bo medytację sam praktykuję i chciałbym to robić lepiej. Z nadzieją i radosnym oczekiwaniem sięgnąłem więc po „W krainę ciszy”, ale… zaczęło się źle. Nawet bardzo źle.

Już w pierwszych zdaniach wstępu autor stwierdza, że kontemplacja jest najbardziej dociekliwą, najsubtelniejszą, ale też najprostszą ze sztuk duchowych. Jedno zdanie i dwa problemy – jakim cudem to, co najdociekliwsze i najsubtelniejsze może być najprostsze, i co to są te „sztuki duchowe”? Przyznam, że irytuje mnie arogancja, z którą niektórzy duchowni stawiają znak równości między duchowością a religijnością, jakby człowiek niereligijny nie mógł być, z założenia, istotą duchową.
Następne: „Dążenie do wspólnoty z Bogiem w ciszy serca jest nam dane przez samego Stwórcę, tak jak zdolność rododendrona do kwitnienia…”[1]. Zaraz, zaraz… Stwórca obdarował rododendron zdolnością do kwitnienia, ale ludzi nie obdarzył zdolnością do wspólnoty z Bogiem, a jedynie dążeniem, więc gdzie tu analogia? I czymże niby jest ta cała „cisza serca”? Jest XXI wiek, środek Europy, wiem, czym jest serce i jaka jest jego funkcja w organizmie człowieka. Wiem też, co się dzieje, kiedy serce milknie, to jest przestaje bić.
Pod koniec wstępu zorientowałem się, że czytanie książki Lairda w taki sposób nie ma wielkiego sensu, a może i żadnego. Odłożyłem ją na kilkanaście dni, a ponowną lekturę rozpocząłem ze świadomością sugestii, którą otrzymałem dawno temu w specyficznych i niezwiązanych z czytelnictwem warunkach: szukaj podobieństw, a nie różnic. Szukając podobieństw i porozumienia, nie koncentrując się na tym, co mi się nie podoba, z czym się nie zgadzam, mogłem kontynuować poznawanie przekonań prezentowanych przez Martina Lairda. Wtedy dopiero zacząłem znajdować naprawdę wartościowe rzeczy.

„W centrum uwagi znajdą się zwłaszcza praktyczne problemy, z jakimi wielu z nas się zmaga, kiedy próbuje zachować ciszę. Mowa tu o wewnętrznym chaosie kłębiącym się w naszych głowach niczym podczas szalonego przyjęcia, którego okazujemy się zakłopotanymi gospodarzami”[2].

Dokładnie tak! Od dawna zdaję sobie sprawę, że do udanej medytacji albo kontemplacji niezbędna jest także dyscyplina emocjonalna i duchowa. Umysł (Laird pewnie nazwałby to sercem) opanowany lękami, wyrzutami sumienia, urazami, lękami, strachem przed konsekwencjami niedawnych postaw i zachowań, złością, planami na bliższą i dalszą przyszłość, poczuciem krzywdy, niepewnością, wstydem, żalem po stratach, czyli tym wszystkim, co często przepełnia nam głowę, może okazać się kompletnie niezdolny do medytacji. Czemu także? Bo niezbędna jest – według mnie – dyscyplina języka i uszu.

„W krainie ciszy” znajdowałem perełki. Choćby to: „Jedność z Bogiem nie jest czymś, co należy zdobyć, ale czymś, z czego trzeba zdać sobie sprawę. Rzeczywistość, na którą wskazuje termin »jedność« (z mnóstwem innych metafor), już istnieje” [3].
Przypominam sobie, jak wiele wysiłku kosztowało mnie kiedyś podobne odkrycie, a tu proszę – jest gotowe zdanie, wystarczyło poczekać, kupić książkę i przeczytać. Odrobinę w tym momencie żartuję. Wiem przecież, że gdybym wcześniej nie rozważał tej kwestii, to teraz, podczas lektury, wcale nie musiałbym jej zrozumieć ani nawet zauważyć. To z kolei rodzi podejrzenie, że rozważania ojca Lairda mogą okazać się momentami trudne dla niewyrobionego czytelnika, stykającego się z tematem medytacji i kontemplacji po raz pierwszy.

W pewnym momencie autor opisuje trzy elementy kontemplacji, to jest postawę, słowo modlitwy i oddech. Uważam modlitwę za element rozpraszający, ale pojedyncze słowo… to zmienia postać rzeczy albo zmieniać może. Bo jednak fraza zbudowana z kilku słów, całe zdanie… chyba jednak nie.
„Diadoch zdaje sobie sprawę z tego, że umysł nie potrafi pozostać bezczynny. Zatem należy mu dać coś do zrobienia: niech w ciszy powtarza krótką frazę” [4].
Także zdaję sobie z tego sprawę, o taką właśnie niezdolność do pełnego wyłączenia umysłu, potknąłem się na początku, przy pierwszych już próbach. Dałem wówczas mojemu umysłowi kamień, zwyczajny kamień, nieciekawy, nawet nie ładny, nie dało się nim ekscytować.

Wspomniałem na początku o specyficznych problemach, jak gdyby oporze w odbieraniu przekonań autora, a zwłaszcza identyfikowaniu się z nimi. Owszem, uległy one z czasem znacznemu złagodzeniu, ale nie zniknęły całkowicie. Ich charakter najtrafniej zapewne oddają słowa innego księdza zawarte w innej książce: „Dopiero gdy pozbędziemy się pewności właścicieli prawdy, gdy uświadomimy sobie, że jesteśmy w drodze, a nie u celu…” [5].

„W krainę ciszy” – książka zdecydowanie warta przestudiowania, choć momentami trudna.



--
1. Martin Laird OSA, „W krainę ciszy. Przewodnik po chrześcijańskiej praktyce kontemplacji”, przekład Tomasz Mucha, wyd. WAM, 2014, s. 13.
2. Tamże, s. 18.
3. Tamże, s. 27.
4. Tamże, s. 92.
5. Tomáš Halík, „Hurra, nie jestem Bogiem!”, wyd. Agora SA, 2013, przekład Tomasz Dostatni OP, s. 81.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Miłość zapisana w gwiazdach. Jak znaleźć drugą połówkę dzięki astrologi.

Niby milosc zapisana w gwiazdach ale chyba tylko dla singli. Oprocz ciekawej okladki nie ma tu nic co by mnie porwalo, zauroczylo. Fajny pomysl na...

zgłoś błąd zgłoś błąd