Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Zakon Mimów

Tłumaczenie: Regina Kołek
Cykl: Czas Żniw (tom 2) | Seria: Imaginatio [SQN]
Wydawnictwo: Sine Qua Non
8,31 (1097 ocen i 196 opinii) Zobacz oceny
10
257
9
268
8
298
7
171
6
70
5
18
4
4
3
6
2
2
1
3
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
The Mime Order
data wydania
ISBN
9788379243389
język
polski
dodała
Sophie

Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Fantastyka, fantasy. Paige Mahoney uciekła z brutalnej kolonii karnej Szeol I, ale jeśli myślała, że to koniec jej problemów, to bardzo się pomyliła. Od teraz jest bowiem najbardziej poszukiwaną osobą w Londynie. Kiedy Sajon zwraca swoje wszystkowidzące oko w stronę Paige, mim-lordowie i mim-królowe gangów miasta...

Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Fantastyka, fantasy.

Paige Mahoney uciekła z brutalnej kolonii karnej Szeol I, ale jeśli myślała, że to koniec jej problemów, to bardzo się pomyliła. Od teraz jest bowiem najbardziej poszukiwaną osobą w Londynie. Kiedy Sajon zwraca swoje wszystkowidzące oko w stronę Paige, mim-lordowie i mim-królowe gangów miasta zostają zaproszeni na bardzo rzadkie wydarzenie. Jaxon Hall i jego Siedem Pieczęci są gotowi na pojawienie się w samym centrum uwagi. W społeczności jasnowidzów pojawia się jednocześnie coraz więcej gorzkich oskarżeń, a za każdym rogiem czają się mroczne sekrety. Z cieni wypełzają Refaici...

 

źródło opisu: materiały wydawnictwa

źródło okładki: materiały wydawnictwa

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 752

Recenzja na:
http://gabrysiekrecenzuje.blogspot.com/2015/08/22-zakon-mimow_18.html#more

Właśnie uciekasz z miejsca, w którym obowiązują surowe zasady. Ty, jak i twoi nowi znajomi, będący jasnowidzami, jesteście nikim. Wasze życie jest nic nie warte, jednostka wyższa (Refaici) się wami brzydzi, poniewierano wami, poniżano was, bito i nie przejmowano się waszym losem. Byliście swego rodzaju więźniami, choć inni mówili, że tak nie jest. Okazywało się, że jesteście nikim innym niż wojownikami, lecz niestety nie z własnej woli, ale nie mogliście temu zaradzić, bo każdym najmniejszy przejaw buntu był surowo karany, a tych spoza nawiasu się pozbywano, by nie stali na nikomu na drodze. Zostaliście przymuszeni do działania, nie było nadziei na lepsze jutro. Działaliście niczym maszyny - zaprogramowane tylko do jednego, słuchające poleceń, obiekty bez własnej woli. I choć podświadomie ten układ wam nie pasował, nie chcieliście nic z nim zrobić, nie zmieniliście niczego, bo dla was konsekwencje były za wielkie, a strach, który był waszym towarzyszem... to nie na wasze siły. W pewnym jednak momencie wszystko się zmieniło, bo pojawiła się osoba z ogromną wolą walki, duszą wojownika, przepełniona niesamowitą odwagą i pełna nadziei. Osoba ta zorganizowała coś, czego wy nie byliście w stanie zrobić, i to jeszcze z wrogiem, który jednak okazał się być waszym sojusznikiem! Wydostaliście się z tego piekielnego miejsca, ale sielanka nie będzie trwała wiecznie. Wszyscy dookoła was poszukują, ustalono nawet nagrody za przyprowadzenie was do najwyższej jednostki, ale wierzycie, że coś może się udać, pomimo tego, że przewodziła wami osoba, która teraz jest na celowniku każdego! Dodatkowo, teraz ta osoba chce wyjawić wszystkim nieco prawdy o funkcjonowaniu społeczeństwa, chce wywlec wszystkie brudy i uświadomić tych niewiedzących o zaistniałym zagrożeniu. Osoba ta chce zjednoczyć ludzi, połączyć ich z nowymi sojusznikami, o istnieniu których nie wiedział dotychczas nikt. Osoba ta chce sprostować to, co należy i pomóc wszystkim pokonać zagrożenie. Ale gdy jest już tak blisko wykonania tego zadania, pojawiają się przeszkody...

"Nigdy nie można chcieć za bardzo. Właśnie w taki sposób oni nas uciszają - odrzekłam. - Powiedzieli nam, że mamy szczęście zginąć od NitKindu, a nie od stryczka. Mamy szczęście, że żyjemy, nawet jeśli nie jesteśmy wolni. Kazali nam przestać chcieć więcej, niż nam dali, ponieważ dali nam więcej, niż na to zasłużyliśmy".

O ile pierwsza część serii "Czas Żniw" była genialna, druga jest jeszcze lepsza, choć naprawdę nie wiem, jakim cudem jest to możliwe. Tom pierwszy był cudowny, niesamowicie ciekawy i wciągający, ale to to jest już po prostu mistrzostwo! Wspaniały styl autorki, który jest zarazem lekki, jak i bogaty w słowa, wiele myśli Paige i coraz więcej wyjaśnień, zdecydowanie przebijają to, co miało miejsce w części pierwszej. Każde słowo, zdanie, każdy teks czy wypowiedź są niesamowicie dojrzałe i przemyślane. Każda literka znajduje się na odpowiednim miejscu, a kropka stoi tam, gdzie ma stać, dokładnie tak, jakby już od samego początku wiedziała, gdzie jej miejsce. Autorka jest niezwykle utalentowana i wiele można o niej powiedzieć, lecz niejeden pisarz z pewnością by jej pozazdrościł tej lekkości pióra. Naprawdę podziwiam panią Shanoon.

Autorka skupiła się na wyjaśnieniu większej ilości szczegółów. Poznajemy przede wszystkim bliżej sposoby funkcjonowania Sajonu, syndykatu, Szeolu, czarnego i szarego rynku. Dowiadujemy się jak to jest w tych wszystkich melinach mim-lordów i mim-królowych. Te instytucje i miejsca zaczynają łączyć się nam z informacjami, których właściwie nie jest wcale tak dużo, co jednak nie znaczy, że ich nie ma. Ten tom skupia się w dużej mierze na polityce, dzięki czemu możemy zapoznać się trochę z całą ideą świata wykreowanego przez panią Shanoon, no bo kto nie chciałby tego zrobić, zważywszy na fakt, że ma przed sobą tak genialną książkę?

"Jest w tym coś pięknego, prawda? - wymruczał Nick. - Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem Londyn, zapragnąłem być jego częścią. Wszystkie warstwy historii, śmierci i majestatyczności... Tu masz poczucie, że możesz być każdym, dokonać wszystkiego".

Wreszcie możemy dowiedzieć się trochę o tym, jak wygląda życie codzienne głównej bohaterki w SajLo. Obserwowanie tego, jakie miała ona obowiązki względem syndykatu, jak zachowywała się jako faworyta, co robiła przy swoim mim-lordzie, było niesamowitym zaproszeniem do wspaniałej wędrówki z Paige Mahoney. Poznajemy jej relacje z jasnowidzami, dowiadujemy się wielu informacji o innych bohaterach, przyjaciołach Paige z Londynu. Teraz ci, o których było bardzo mało powiedziane, zostają wysunięci na pierwszy plan, a każdy czytelnik może dokładnie przyjrzeć się tym bohaterom, ich charakterom, cechom, sposobie zachowania.

Jaxon Hall chyba już zawsze pozostanie w mojej pamięci. Ta postać właściwie od samego początku serii "Czas Żniw" strasznie mnie zastanawiała. Nie budziła lęków czy przerażenia, nie czułam się nieswojo, kiedy o nim czytałam, ale jego sposób bycia i charakter dawały wiele do zastanowienia. Teraz mogłam przyjrzeć mu się z bliższa. Było to ciekawe doświadczenie, bo dowiedziałam się o nim właściwie całkiem sporo. Przede wszystkim jego zachowanie, dystyngowane gesty, słownictwo, które przywodziło na myśl XIX wiek. Był osobą zarozumiałą i nie jest mi źle tak o nim mówić, bo tej postaci akurat za bardzo nie polubiłam. Ale pomimo cech negatywnych, nie mogę niestety zaprzeczyć, że został genialnie wykreowany. Wydaje mi się, że w jego osobę pani Shanoon musiała włożyć naprawdę sporo pracy i wysiłku. Jego zafascynowanie osobą Paige momentami mnie przerażało, ale tylko troszeczkę. Ciągle miałam odczucie, że jest on zaborczy, jeśli chodzi właśnie o tą dziewczynę.

Więc królowa będzie walczyć o wolność, a jej poddani o przeżycie. Ale na końcu, moja Paige, ci, którzy szukają wolności, znajdą ją jedynie w zaświatach. - Dotknął ostrzem laski mojego krwawiącego policzka. - Tak więc ciesz się wolnością, kiedy rozpada się w pył. Spektakl wojenny zaczyna się dzisiejszej nocy".

Paige właściwie nie przeszła żadnej gruntownej zmiany, no może oprócz zmiany wyglądu, żeby być mniej rozpoznawalną. Strasznie ucieszyłam się, kiedy wreszcie przejrzała na oczy i zrozumiała, że Jaxonowi tak naprawdę nie zależy na niej, lecz na jej darze i ją wykorzystuje. Całkowicie rozumiem jej wcześniejsze zachowanie, ale to sprawiło mi z niej pewnego rodzaju dumę. Dziewiętnastolatka po raz kolejny pokazała, co potrafi. Uratowała nawet Refaite, ponoć potwora, który sam byłby w stanie zabić kilkoro ludzi naraz. A to jednak oni go złapali, a dokładniej jasnowidze, i kto przyszedł mu z pomocą? Zaledwie "malutka dziewczynka", jeśli porównywać by ją do niego samego. To właśnie uzmysławia nam, że Refaici wcale nie są tacy zaradni w każdej sprawie i doskonali, jakby się mogło wydawać.

Mahoney wpada oczywiście na genialny plan, bo siedzenie i patrzenie na niewiedzę ludzi o wielu sprawach jest potworne. Nie może liczyć na mim-lorda ani Zwierzchnika, postanawia działać wraz z innymi uciekinierami i znajdują sposób, by rozpowiedzieć ludziom prawdę. Piszą opowiadanie o Refaitach, Szeolu, traktowaniu ludzi i emitach. Niezły pomysł! Ale niestety to nie wystarcza. Dodatkowo, ktoś próbuje wrobić ją w... morderstwo! i musi rozegrać sprawy tak, żeby wszystko, co zaplanowała, poszło po jej myśli i każde podejrzenia zostały od niej odsunięte, bo to nie ona jest sprawcą. Podziwiam jej spryt i ogólny talent. Myślę, że niejednokrotnie przydałby się w życiu każdego z nas.

"Będę musiała znaleźć jakiś inny sposób na to, żeby mnie wysłuchali. Nie będę przecież krzyczeć o Refaitach na ulicach. Ludzie pomyśleliby, że postradałam zmysły. A nie mogę walczyć z nimi sama, nie kiedy mają za sobą militarną potęgę Sajonu. Sama wielkość wroga była przerażająca. Nie mając syndykatu, nie miałam nic."

W pierwszym tomie mogliśmy zaobserwować powoli rozwijający się wątek miłosny Paige i Naczelnika. Na początku tak strasznie się bałam, że w części drugiej go zabraknie, ale potwornie się myliłam, bo był on, a nawet w dużej dawce! Już od pierwszy stron wyczekiwałam momentu, kiedy te dwie osoby znowu będą blisko siebie, z wytchnieniem czekałam, aż znów między nimi zaiskrzy, ale pojawiły się obawy, że może jednak autorka całkowicie inaczej postanowiła rozegrać sprawę i miłości nie będzie. A ja ją dostałam, ale nie zajmowała ona całej fabuły i nie przyćmiewała akcji. Była, powolutku się rozwijała, ale często też zostawała zepchnięta na drugi tor, by w obliczu ważnych wydarzeń nie zaprzątać sobie głowy jakimiś romansami. Już nie mogę się doczekać rozwinięcia tej historii.

Zazdroszczę pani Shannon pomysłów, bo rozwiązanie wielu wątków było tak zaskakujące, że niejednokrotnie zostawałam wprawiona w osłupienie. Akcja pędziła, gnała do przodu, nie pozostawiając ani jednego wytchnienia. Ciągle się coś działo, na okrągło wydarzenia nabierały coraz to większego tępa. Uwielbiam takie książki, bo nigdy nie można się z nimi nudzić. I zapewniam was, że wy z nimi również nudzić się nie będziecie, bo każdy odkopie w tej serii coś dla siebie. Nie ma żadnych ograniczeń wiekowych, dla każdego znjadzie się coś, co lubi i w czym gustuje. Uważam, że warto zaryzykować i przenieść się do świata Bladej Śniącej, bo jest to przygoda pełna wrażeń, warta przeżycia. Zastanawiam się też nad wprowadzeniem specjalnej oceny, wyższej niż ta maksymalna, dla takich niesamowitych przypadków, jak ten! A jeśli nadal nie czytaliście pierwszej części, lecieć nadrabiać zaległości.

"- Aby wygrać rozgrywki, poddasz się naszemu szkoleniu. Errai, Pleione, poinstruujcie śniącego wędrowca, jak spełnić standardowe wymagania.
Sądząc po spojrzeniu, jakie posłał mi Errai, można by pomyśleć, że poprosiła go, aby wylizał podłogę."


Czas Żniw | Zakon Mimów

Za możliwość przeczytania bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu SQN

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pazur sprawiedliwości

Kolejna książka pani Swann, w której głównym bohaterem jest zwierzę. Mieliśmy już taką plejadę jak niesforne owce, waleczne pchły, mityczne smoki. Ter...

zgłoś błąd zgłoś błąd