Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Syberiada polska

Wydawnictwo: StudioEMKA
7,61 (398 ocen i 55 opinii) Zobacz oceny
10
44
9
66
8
98
7
117
6
44
5
18
4
5
3
4
2
2
1
0
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788363773236
liczba stron
514
słowa kluczowe
deportacja, Syberia
kategoria
historia
język
polski
dodał
Pearon

Syberiada polska to pierwsza część cyklu powieściowego Zbigniewa Domino, wysoko ocenianego i bardzo dobrze przyjętego przez krytykę i czytelników. To w niej przedstawiony jest dramat ludności polskiej wyrzuconej ze swoich domów i masowo deportowanej z Zachodniej Ukrainy na Syberię i do Kazachstanu. Poprzez losy głównego bohatera Staszka Doliny poznajemy dramatyczną walkę o przetrwanie i...

Syberiada polska to pierwsza część cyklu powieściowego Zbigniewa Domino, wysoko ocenianego i bardzo dobrze przyjętego przez krytykę i czytelników. To w niej przedstawiony jest dramat ludności polskiej wyrzuconej ze swoich domów i masowo deportowanej z Zachodniej Ukrainy na Syberię i do Kazachstanu. Poprzez losy głównego bohatera Staszka Doliny poznajemy dramatyczną walkę o przetrwanie i zachowanie życia jego najbliższych i pozostałych przesiedleńców na tle dzikiej, ale wspaniałej przyrody syberyjskiej Tajgi.

Kontynuację tej epickiej powieści znajdzie czytelnik w kolejnych tomach cyklu: Czas kukułczych gniazd oraz Młode ciemności.

Na motywach Syberiady polskiej powstał film Janusza Zaorskiego pod tym samym tytułem., którego premiera będzie 22 lutego 2013 roku.

 

źródło opisu: www.studioemka.com.pl

źródło okładki: www.studioemka.com.pl (okładka filmowa)

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1229

Pamiętam tamtą noc, gdy leżałem w tej ciszy, w tej ciemności, pośród rodziców, trzech braci i czterech sióstr. Cisza była przytłaczająca, przygniatała do poduszki. Tylko własne myśli słychać było. Noc była zimna, lecz na szczęście sama pierzyna, w którą się zakopałem, dawała ciepło. Brat Staszek spał razem ze mną, a Władek z ojcem. Nie mogłem owej nocy zasnąć, biłem się z myślami. W pamięci miałem obrazy mordowanych na moich oczach ludzi. To było nieludzkie, całkowite upodlenie człowieczej natury. Ta bezsenność dopadała mnie każdej niemalże nocy. Wcześniej, gdy po paru godzinach leżenia i gapienia się w ciemny sufit udawało mi się na moment zasnąć, obrazy wracały do mnie w koszmarach.
...i gdy tej owej nocy leżałem, słysząc niespokojne sny moich bliskich, pies zaczął ujadać, zaszczekał kilka razy. Po chwili usłyszałem deliikatnie przytłumiony dźwięk uderzenia. Wtedy oddał ostatni skowyt i nastąpiła cisza, zamiilkł. Na ten dźwięk wszyscy w domu się pobudzili. Pozrywali się z łóżka i zbliżyli się nagle do okna. Nic wielkiego nie dało się dojrzeć. Księżcy schował się praktycznie całkowicie, panowały egipskie ciemności. Zresztą nie mieliśmy za dużo czasu na przyglądanie się temu, co było na zewnątrz. Bowiem nagle nasze drzwi wpadły do środka. Zawiasy z wielką łatwością oderwały się od futryny. Zrobiło sie strasznie głośno, siostry wraz z matką zaczęły krzyczeć i zawodzić w histerii. Po chwili odezwali się oni, czerwonoarmiści i posypał się ten ruski bełkot. Krzyczeli na nas. Podstawy ruskiego były dla nas w miarę zrozumiałe, więc wiedzieliśmy o co im chodziło. Z bronią w ręku pokrzywkiwali bez pojęcia. Kazali się pakować i jak najszybciej wychodzić z domu. Pochowaliśmy wszystko, co ważniejsze w tobołki i szliśmy tam, gdzie nam kazali. Z wycelowanymi karabinami, krzykiem nad uchem, szliśmy jak na skazanie. Mama i siostry nieustannie płakały, wylały morze łez. Nie wiedzieliśmy gdzie nas zaprowadzą. Wszyscy byliśmy przerażeni...
Dotarliśmy na dworzec, a tam czekały na nas wagony pociągu pełne ludzi. Wcisnęli nas pomiędzy nich, poupychani byliśmy jak śledzie...
A co było potem...?
" Noc. Która to już wagonowa noc? Ludzie pomału tracą rachubę czasu, nie wiedzą: wtorek dzisiaj czy już niedziela? Niedługo miesiąc, jak wiozą ich w nieznane. Tłoczno, ciasno, rodzina przy rodzinie, starcy, dzieci, młodzi, chłop przy babie, ciało dotyka ciała. Jesli na tych legowiskach dzieli ich cokolwiek od siebie, to pierzyna, , kożuch, koc, własne odzienie, przepocona koszula. Smrodliwe, zaczadzone, duszne powietrze staje się coraz cięższe. Rozluźniona snem człowiecza fizjologia ma swoje prawa; smród zepsutych oddechów, niemytego ciała, kobiecych przypadłości łączy się z fetorem bezustannie używanej, zachlapanej oślizłymi odchodami latryny. Ktoś tam głośno chrapie, ktoś krzyczy, płacze, miota się niespokojnie w sennym koszmarze. Nie wszyscy śpią. Niektórzy nie mogą. Inni nie chcą i wśród zaczadziałej, dusznej ciemności wagonowej nocy szukają okazji na chwilkę samotności, odrobinę czułości, namiętnej fizycznej rozkoszy." ( 81 str.)
A później to już tylko Sybir mieliśmy przed oczami... czuliśmy go w kościach...

Zawsze przy okazji czytania książek o II wojnie światowej zastanawiam się nad pewną kwestią...
...a mianowicie jak współczesny człowiek poradziłby sobie, gdyby znalazł się na miejscu tych ludzi, którzy przeżyli wojne. Jedno wiem na pewno poległby z kretesem. Nie potrzebowałby zbyt wiele czasu, by jego słabości zaświeciły jak upalne, letnie słońce w okolicach godziny dwunastej. Pytanie tylko jak bardzo szybko takie coś by mu się udało.
Sięgając po tę książkę chciałem się dowiedzieć się więcej o warunkach w jakich przyszło żyć ludziom, zesłanym na Syberię, w tę bezkresną Tajgę. Nawet czytając nie skupiałem się wnikliwie na poszczególnych bohaterach. Byli tacy, którzy zarysowali się nieco w pamięci i można było sobie naszkicować jakiś tam obraz człowieka, ale jednak pełen niedokładności, niepełny, miejscami niewyraźny. Głównie analizowałem ich przeżycia, to w jaki sposób na tak skrajne warunki życiowe reagowali. Każdy zupełnie inaczej i przez to mogłem spojrzeć od różnych stron na tych ludzi.
Samą książkę czyta się szybko, z wielką swobodą. Proza jaką serwuje Zbigniew Domino stoi na bardzo wysokim, literackim poziomie. Ma w sobie mnóstwo lekkości. Ponadto obsypna jest szeregiem wartości, tradycji, obyczajów, które kiedyś, w tamtych odległych czasach miały istotne znaczenie dla człowieka. Nie to, co dzisiaj...
Do tego mogę śmiało pozachwalać same dialogii, które są klasą samą w sobie. Dzęki nim, poprzez rozmowy głównych bohaterów, aż czuje się oddech tamtych lat. Oddane jest ówczesne słownictwo, gwara, to jak ludzie się wtedy wyrażali. Czytelnik czuje się tak, jakby tam był pomiędzy nimi, stojąc z boku i uczestnicząc w ich zyciu.
A kwestia patriotyzmu...
Dziwnie się o nim czyta, o wartościach, które kiedyś w narodzie polskim były tak silnie zakorzenione, teraz ich już praktycznie nie ma. To nie jest tylko wina samego społeczeństwa, ale także samego rządu, polskiej władzy, która przez jakieś 70 lat doprowadziła kraj do takiego, a nie innego stanu.

Sybiracy zazdrościli rodakom tego, że zostali w kraju, a Ci co zostali, głosili, że dzięki temu Sybiracy uratowali swoje życie. Po części może im zazdrościli, mimo, że Syberia do atrakcyjnych miejsc nie należała.
Wyrzynani na polskiej ziemi przez hitlerowskich zbrodniarzy, którzy nie mieli żadnej litości. Ba, czerpali z tego dziką rozkosz. Jakby wielka gromada diabłów ze swoimi widłami w czeluściach piekielnych organizowała igrzyska śmierci. Dusze Polaków, Żydów i innych ulatywały z kominów i wznosiły się ku niebu. Za tak wielkie cierpienia jestem pewny, że Bóg otulił ich swoim ciepłem. Bo tyle nieludzkiego bólu, który musieli znieść, cierpiąc sami i jednocześnie patrząc na krzywdę bliskich, było nie do pojęcia, nie do wytrzymania.
Na Syberii mróz z kolei odbierał zesłanym tam ludziom chęci do życia. Lecz ta nieprzystępna, odludna Tajga była pewnego rodzaju tarczą. Choć tułali się przez lata po bezkresach Syberii, zachowali swoje życie. Wielu miało szansę wrócić do swojej ojczyzny, do miejsca swych wartości.

Nie wiem czy udało mi się oddać, choć w pewnej części obraz rodziny, opisanej przeze mnie na początku. Proces wysyłania ludzi na transporty na Sybir mogły tak się odbywać, ale niekoniecznie musiały.
Trochę już tych książek o wojnie udało mi się przeczytać i coś tam już wiem. Poza tym wystarczy się wczuć, sięgnąć do głębi umysłu i wczuć się w taką alternatywną sytuację. Musimy znać swoją wrażliwość, wiedzieć mniej więcej jak mogłaby zareagować w takiej, a nie innej sytuacji...

Pomyślcie przez chwilę...
Mieszkacie sobie spokojnie od lat, w pewnym określonym miejscu i pewnego dnia, z brudnymi buciorami przekraczają próg waszego domu jacyś wrogo nastawieni żołnierze. Zabierają was siłą, w brutalny sposób. Przez to porzucacie wasz dom, dobytek, miejsce waszego urodzenia i wychowania. Pakują was w pociąg i wywożą w nieznany, drugi kraniec świata. Na miejscu jest wam zimno, mróz dociera do was zewsząd. Patrzycie, a dookoła tylko las, jego setki kilometrów...
Co byście czuli? Dalibyście radę to przetrwać?

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Bosonoga królowa

Opowieść o losach dwóch kobiet próbujących znaleźć swoje miejsce w życiu. W tle – barwna mozaika osiemnastowiecznej Hiszpanii, w której po prawie trzy...

zgłoś błąd zgłoś błąd