Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Po moim trupie

Wydawnictwo: Novae Res
6,14 (51 ocen i 18 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
1
8
6
7
16
6
15
5
8
4
2
3
1
2
1
1
1
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788379423392
liczba stron
240
kategoria
horror
język
polski
dodał
Ophelia

Wyobraź sobie, że pewnego słonecznego dnia budzisz się w innym świecie – w świecie, w którym każdy z sąsiadów jest potencjalnym zabójcą, a wyprawa do sklepu spożywczego po podstawowe produkty urasta do rangi śmiertelnie niebezpiecznego slalomu między żywymi trupami. Wiesz, że z czasem zacznie brakować wszystkiego – łączności, prądu, gazu, a nawet wody. Tak, to się nazywa apokalipsa zombie. I...

Wyobraź sobie, że pewnego słonecznego dnia budzisz się w innym świecie – w świecie, w którym każdy z sąsiadów jest potencjalnym zabójcą, a wyprawa do sklepu spożywczego po podstawowe produkty urasta do rangi śmiertelnie niebezpiecznego slalomu między żywymi trupami. Wiesz, że z czasem zacznie brakować wszystkiego – łączności, prądu, gazu, a nawet wody. Tak, to się nazywa apokalipsa zombie. I wyobraź sobie jeszcze, że nie jesteś żadnym byłym komandosem, wirusologiem ani nawet prezydentem Stanów Zjednoczonych. Nie, mieszkasz we Wrocławiu, masz dwadzieścia parę lat, garść anegdot z Afryki, zwariowaną rodzinkę, która postanowiła uciec przed zombie do ciepłych krajów, i to, co znajdziesz w kawalerce po ekscentrycznej babci.

To, czego nie masz, to instynkt samozachowawczy.

„Po moim trupie” to lekkostrawna czarna komedia, która z przymrużeniem oka patrzy na bijący rekordy popularności temat zombie. Powieść została napisana w ramach akcji „National Novel Writing Month”.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Novae Res, 2014

źródło okładki: http://novaeres.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 2497
Natalia-Lena | 2015-09-06
Przeczytana: 06 września 2015

[http://room6277.blogspot.ie/2015/09/po-moim-trupie-magdalena-owczarek.html]

Tematyka apokalipsy zombie zawsze przyciąga moją uwagę, choć muszę przyznać, że z czasem dekoracje, czyli opuszczone miasta i żywe zwłoki snujące się po ulicach, zamieniły się w atrakcyjny dodatek do tego, co najważniejsze – do historii. Perypetie bohaterów muszą mieć jakiś cel, coś, co pozwala na rozwój akcji, bo inaczej pozostaje tylko barykadowanie się i odstrzeliwanie kolejnych trupów. Zdecydowanie lepiej obrać apokalipsę zombie za punkt wyjścia do kreowania świata i opowieści. Można, tak jak Mira Grant, uczynić z niej element powieści, która łączy w sobie polityczno-medyczną intrygę; można, tak jak Max Brooks, napisać cykl pseudo-reportaży traktujących o osobach, które bezpośrednio bądź pośrednio zetknęły się z wybuchem epidemii zombizmu. A jakie spojrzenie oferuje Magdalena Owczarek w powieści „Po moim trupie”?

Zombie zaatakowały Polskę. Mieszkająca we Wrocławiu, dwudziestokilkuletnia Karolina Świetlicka rozpoczyna walkę o przetrwanie. Tyle że… z tym może być problem, bo żałosna ilość zapasów i brak broni nie ułatwiają życia w nowej codzienności. Wyprawa do sklepu? Można zginąć. Odwiedziny u sąsiada? Można zginąć. Poszukiwanie innych ocalałych? Można zginąć. Kontakt z rodziną? Odpada. Jednak jakoś trzeba sobie radzić. Przecież gdzieś musi istnieć bezpieczna przystań, twierdza i ostoja cywilizacji. Gdzieś muszą przebywać żywi. Tylko gdzie? Karolina rzuca wyzwanie apokalipsie i na złość umarlakom – postanawia przeżyć. Stanie się zombie po swoim trupie.

Obiecano mi „lekkostrawną czarną komedię”, co brzmiało obiecująco, bo czarny humor uwielbiam. Niestety, w tej powieści go nie odnalazłam. W zamierzeniu dowcipne komentarze głównej bohaterki doprowadzały mnie do szewskiej pasji i jeśli już się uśmiechałam, to tyko z politowaniem. Uwielbiam antypatycznych bohaterów i nie oceniam powieści po kątem mojej sympatii względem postaci, ale zadzierająca nosa Karolina, zwana przez wszystkich „Księżniczką”, wykorzystała wszystkie zapasy mojej cierpliwości. Przemądrzała przywódczyni, doprowadzająca do szeregu katastrof, zdecydowanie nie jest kimś, kogo powinni słuchać pozostali bohaterowie. Równie irytujące były wpadki, potknięcia i bezmyślność wspomnianych towarzyszy niedoli, którzy próbując zabrać się do misji naprawiania świata, udowodnili, że nie mają ani szczęścia, ani rozumu. Istne „jak NIEprzetrwać” – poradnik. Nieporadne fajtłapy miały bawić na zasadzie „mieszczuchy kontra koniec cywilizacji”, zaś autorka manewrowała pomiędzy komedią a powagą, co w tym wykonaniu zaowocowało sztywniackimi, wymuszonymi żartami. Ani śmieszno, ani straszno - czyli nijak. Poziom humoru można przyrównać do parodii spod znaku „Strasznego filmu”, „Igrzysk na kacu”, „Igrzysk śmiechu” i pozostałych filmów, które w niewybredny sposób wyśmiewają najmodniejsze hollywoodzkie produkcje. „Po moim trupie” chyba za bardzo starało się spojrzeć z przymrużeniem oka na „bijący rekordy popularności temat zombie”. Bycie zabawnym na siłę nigdy się nie udaje. Niestety, pod tym względem to nie jest „Zombieland”. „Wysyp żywych trupów” też nie.

Apokalipsa po polsku byłaby ciekawsza… gdyby nie była taka schematyczna, taka do bólu typowa. Powieść zawiera w sobie wszystkie elementy z działu „początek walki o życie”, czyli organizowanie zapasów, schronu i zasad działania nowej społeczności. Bohaterowie wypuszczają się z bazy, spotykają innych ocalałych i często giną (albo i nie). Widzieliśmy to już setki razy na progu każdej wersji apokalipsy zombie. Ta historia niczego nie wnosi do tematu. Planowanie przetrwania naprawdę nie jest interesującym tematem, chyba że mówimy o podręczniku, który szczegółowo opisuje każdy element walki, jak „Zombie survival” Brooksa. Nawet nie chodzi o to, że trzeba być efektownym – wystarczy skupić się na interakcjach międzyludzkich, na cechach, które zostają wyostrzone przez skrajne warunki i już mamy świetny materiał na opowieść w klimatach serialu „The Walking Dead”. „Po moim trupie” miało na to szansę, bo historie poszczególnych bohaterów zapowiadały się naprawdę ciekawie i myślałam, że zostaną rozwinięte. W nich rzeczywiście tkwił potencjał, który uczyniłby z powieści kapitalną czarną komedię. Interesujący pomysł przyniosło zakończenie i naprawdę żałuję, że autorka nie poświęciła mu więcej miejsca. W końcu ujrzałam coś nieszablonowego, co mogłoby rozwinąć zupełnie nową, wciągającą historię. Przydługie krążenie bohaterów po mieście zabrało miejsce czemuś, co uratowałoby ten tytuł. Mam nadzieję, że drugi tom, jeśli takowy się pojawi, skupi się na oryginalnych rozwiązaniach, a nie na chaotycznych próbach wyśmiewania schematów, samemu będąc jednym wielkim schematem.

„Po moim trupie” może przypaść do gustu czytelnikom, którzy nie mieli wcześniej do czynienia z motywem apokalipsy zombie i nie wiedzą, z czym to się je (z mózgami głównie). Dla nowicjuszy to nawet niezła lektura. „The Walking Dead” w wykonaniu polskich jeszcze-żyjących niestety nie ma w sobie ani klimatu, ani pomysłowości, która przyciągnęłaby wiernych fanów historii z umarlakami w tle.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Ciemne siły

Całkiem udany debiut na polskiej scenie literatury grozy. Zgrabnie napisany horror, w którym może nie ma za wiele czystej akcji i hektolitrów krwi, al...

zgłoś błąd zgłoś błąd