Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

List w butelce

Tłumaczenie: Małgorzata Samborska
Wydawnictwo: Libros
7,29 (5379 ocen i 517 opinii) Zobacz oceny
10
619
9
709
8
1 001
7
1 534
6
817
5
439
4
100
3
120
2
13
1
27
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Message in a Bottle
data wydania
ISBN
8372279098
liczba stron
286
język
polski
dodała
majkey

Inne wydania

Teresa, znana dziennikarka, podczas wakacji na Cape Code znajduje na plaży butelkę, a w niej wzruszający list miłosny napisany do zmarłej żony przez mężczyzną o imieniu Garett. Przejęta do głębi wymową listu, pragnie poznać człowieka, który potrafił tak mocno i wiernie kochać. Spotkanie tych dwojga zaowocuje wielką miłością.

 

źródło opisu: Libros 2001

źródło okładki: zdjęcie autorskie

Brak materiałów.
książek: 470
Kinga Kulig | 2016-06-04
Na półkach: Ulubione
Przeczytana: 05 września 2015

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Nicholas Sparks, że tak powiem słowem wstępu, wprost wymiata! Spokojnie przewracam kolejne stronice książki, nie raz zabieram głębszy wdech w obawie, że coś spotka nieprzyjemnego bohaterów, a potem bomba, ogromny potrzask, którego za nic w świecie bym się nie spodziewała. I po raz kolejny zdarza mi się ocenić książkę na bardzo dobrą, ale to samo zakończenie dyktuje ostateczne warunki. Przede wszystkim to morał, jego intensywność uderza mnie. Nie było inaczej aniżeli w tym przypadku..

Teresa Osborne, jest zapracowaną, sumienną dziennikarką w bostońskiej gazecie; niedawno otrzymała własną kolumnę z poradami i oddzielnymi artykułami, które wnet zyskają zainteresowanie ludzi z wyższych sfer. Podczas letniego wypadu z przyjaciółką a zarazem szefową, znajduje na plaży na wyspie Cape Cold butelkę, a w niej wzruszający list miłosny napisany do zmarłej żony Catherine przez mężczyznę o imieniu Garett. Zafascynowana głębokim przesłaniem treści listu Teresa postanowiła za namową swojej szefowej podzielić się jego treścią na łamach gazety. Początkowo kobieta jest sceptycznie nastawiona do publikowania intymnego wyznania, ale wspólnie z Deanną dochodzą do wniosku, że warto tym pięknym słowem podzielić się z innymi kobietami, pragnącymi miłości, stęsknionymi za swoją dawną miłością, czy kimś dla nich bliskim albo utraconym.
List opublikowany w gazecie przekracza wszelkie oczekiwania dziennikarek oraz całego wydawnictwa, do którego to zaczynają spływać listy z podziękowaniami, zapytaniami. Zaczynają wydzwaniać różni ludzie, zwłaszcza kobiety szukające otuchy, pocieszenia, z deklaracjami o chęci poznania autora listów, czy też sami mężczyźni podający się za nadawcę treści.

Jednak Teresa kieruje się zupełnie innymi pobudkami, list i sława wokół niego to jedna kwestia, ale w głębi duszy Teresa pragnie poznać osobiście owego mężczyznę. Nie okazuje się to trudne w obliczu tego, że wraz z Deanną mają wiele informatorów w świecie dziennikarzy i nie tylko. Po wykonaniu kilku telefonów Teresa spokojnie może wyruszyć we wskazane przez przyjaciółkę miejsce. Ale tak naprawdę zastanawia się, co miałaby powiedzieć temu nieznajomemu, jak się przedstawić? Przecież poza treścią listu i podstawowych danych personalnych, nie zna mężczyzny, nawet nie wie, w jakim jest wieku, czym, na co dzień zajmuje się i z czym mogłaby się do niego zwrócić, w jaki sposób.
Mimo pierwszego szoku, Teresa budzi się w motelowym łóżku w Karolinie Północnej. Zgodnie z informacjami przyjaciółki, dociera na wskazany adres, do sklepu, szkółki nurkowania. Po krótkiej rozmowie z ekspedientem, udaje się na port, gdzie przygląda się z niedowierzaniem odnowionej łodzi „Happenstance”.
Z lekkiego zadumania wybudza ją sam Garret, który proponuje kobiecie wieczorne żaglowanie. I tym sposobem dochodzi do początku wielkiego uczucia, o którym żadne z tych dwojga by nie pomyślało…

Mijają dni pobytu Teresy w Karolinie Północnej. Coraz bliżej poznaje mężczyznę, próbuje go jakoś rozgryźć, dowiedzieć się czegoś o nim więcej. I chociaż ona ze wzajemnością opowiada Garretowi o swoim życiu, pracy, synu, rozbitym małżeństwie, przez cały ten czas trzyma w tajemnicy informację o posiadanych listach mężczyzny. Kiedy dobiega końca okres wakacji Teresy, między kobietą a mężczyzną wybucha gorący romans. Ona pewna siebie, dociekliwa, inteligentna a na dodatek piękna, on zaś nieśmiały, zamknięty w swoim świecie, w którym jest miejsce tylko dla niego oraz dla zmarłej żony, Catherine, za którą tak bardzo tęskni ( na samą myśl o niej, ściska go serce). I Teresa dostrzega to w każdym jego geście, zamyśleniu się, spojrzeniu na ocean czy kiedy wybiera się na samotne żeglowanie łodzią…

Mijają kolejne tygodnie, Teresa często wędruje między swoim miastem - gdzie ma pracę i awansuje, (a dawno opublikowany list zdobywa uznanie wśród czytelników); wychowuje syna; a miastem, gdzie od lat żyje Garret u boku swego ojca, utrzymując się z prowadzenia sklepu oraz organizowania kursów w szkole nurkowania. Wydaje się, że relacja na tak ogromną odległość jest niemożliwa do podtrzymania. Mimo wszystko oboje starają się, aby ich głęboka relacja utrzymywała się, dlatego też godzinami rozmawiają przez telefon, opowiadają o swoich codziennych obowiązkach, a gdy tylko Teresa może wyrwać się z pracy na weekend, bierze pierwszy lot, lądując w Karolinie Północnej na wyspie gdzie czeka na nią Garret. W międzyczasie, kiedy związek coraz bardziej rozkwita, dwunastoletni Kevin, syn Teresy poznaje Garreta, cieszy się ze szczęścia matki, zaś ta jest zadowolona z nawiązania nici porozumienia między najważniejszymi dla niej mężczyznami.

Wydaje się wszystko przebiegać bez zarzutu. Ale z każdym powrotem Teresy do „Boston Globe”, pracy, rodziny, mężczyzna coraz bardziej jest rozdarty, zdesperowany, nie wie, co ma ze sobą począć, a na dodatek coraz silniej powraca do niego wspomnienie o ukochanej Catherine, która była jego pierwszą i jedyną miłością, a z jej śmiercią w żaden sposób nie mógł się pogodzić. Tak chciałby to wszystko odwrócić, mieć ją przy sobie, tulić, dzielić codzienność, śmiać się, zajadać niezdrowe dania. Ale Catherine została mu odebrana. Na zawsze. Z żalu wielkiego, nieposkromionej tęsknoty Garret starał się pogodzić z rzeczywistością, ale nie było to łatwe. Dlatego też postanowił pisać do Catherine i wyrzucać w morze szczelnie zakorkowane butelki z treścią, która po przepłynięciu tysiąca mil miała zniknąć, a wcześniej Catherine, gdzieś tam z góry miała poznać ich treść. To była wielka, na zawsze miłość…

I kiedy na drodze jego spokojnego, niezachwianego życia pojawia się Teresa, Garret po prostu gubi się, zaczyna się lękać przyszłości, a przede wszystkim tego, jak ma się otworzyć na nową kobietę, jej osobowość, wyjątkowość. Na dodatek nie ma bladego pojęcia, z jakim intencjami tak naprawdę Teresa pojawiła się na wyspie. Sądził, że to przez przypadek kobieta znalazła się w porcie, podziwiając jego łódź, że przyjechała na wakacje. Jak bardzo się mylił.

Teresa i Garret kochają się. Mimo swoich wad, dzielącej ich odległości. Ale kiedy Garret przez przypadek odkrywa listy zakamuflowane z szufladce nocnej Teresy, szala goryczy się przechyla. Mężczyzna nie potrafi poradzić sobie w nowej sytuacji, czuje się zbrukany, oszukiwany od samego początku. Chciał porozmawiać z Teresą na temat ich wspólnej przyszłości, przeprowadzki, ale doszło do awantury między kochankami..

Kobieta dzień później przylatuje do Karoliny Północnej, aby wyjaśnić całe to zamieszanie. Otwiera się na Garreta wyznając, że nie miała wobec niego żadnych złych intencji, nie chciała przeprowadzić z nim wywiadu ani go w żaden sposób wykorzystać. Pragnęła jedynie z czystej woli serca poznać autora listów, ale nie pomyślałaby, że oboje się w sobie zadurzą, a z czasem połączy tych dwojga coś więcej aniżeli rozmowy, przyjemne spędzanie czasu na wyspie, na posiłkach w barach czy nauce nurkowania. Tej nocy po raz ostatni ze sobą są tak blisko..

Opowiem Wam o zakończeniu, rzadko to robię, ale dzisiaj chciałabym Wam coś uświadomić, że czasem trzeba przechytrzyć swoje myśli o dosłownie dwa kroki i po prostu coś zrobić we wskazanym kierunku, bo może być za późno, aby zmienić bieg swojego życia i związanych z nim dalszych wydarzeń i wplątanych w nie osób dla nas bardzo ważnych..
Garret postanawia zmienić swoje życie, całkowicie odciąć się od przeszłości, na którą w pełni składała się osoba jego ukochanej żony Catherine. Zrozumiał, że czas najwyższy stanąć na nogi, pozbierać się i przede wszystkim dać sobie jeszcze jedną szansę. Pokochał Teresę, kochał Catherine i wiedział, że już na zawsze bez względu na wszystko będzie o niej pamiętał i gorąco wspominał. Przeszłość i jej jątrzenie zupełnie pochłonęła mężczyznę, który zaczął naciskać na Teresę, na jej przeprowadzkę, nie rozumiejąc do końca, że ona również ma własne życie i mimo że równie mocno jak on, kocha mężczyznę, z dnia na dzień nie może i nawet nie potrafi zostawić swojego życiowego dorobku, kwitnącej kariery oraz dorastającego syna marzącego o karierze piłkarza..
Mimo tego, Garret pojął, w czym tkwi tak naprawdę sens jego problemów oraz cierpienia. Postanowił raz na zawsze pożegnać się z Catherine i rozpocząć nowy rozdział w życiu, w którym będzie gościć Teresa. Garret po raz ostatni napisał list do swojej zmarłej żony. Przygotował butelkę, zabezpieczył treść listu i wyrzucił ją w otchłań oceanu. Jednakże pogoda nad wodą zrobiła się niebezpieczna, Garret nie był w stanie zapanować nad swoją łodzią, która niczym piórko ptaka było rzucane na wszystkie strony. I choć założył kamizelkę ratunkową, wyskoczył do wody, nie udało mu się dopłynąć do lądu. Woda go pochłonęła, a następnego dnia jego ciało zostało odnalezione na brzegu.

W tym samym czasie, po drugiej stronie kraju, Teresa pracowała, godząc się z rozstaniem, które nieuchronnie przyszło i czas najwyższy był, aby się z tym pogodzić. Ale przyszła do niej paczka. Znajome oznakowanie papeterii, butelka. Wiedziała, że to wiadomość od Garreta.

I czytelnik w tym momencie zamiera, zabierając głęboki wdech, nie mogąc wypuścić powietrza z płuc. Tak było w moim przypadku.. Jedno, wielkie zaskoczenie. Garret opisuje swoje uczucia, jakie ostatnio go nawiedziły. Przyznał się do nieporadności, niemożności podjęcia decyzji, ale w końcowych słowach wyznał Teresie, że ją kocha i jest w stanie zmienić dla niej życie. Miał przyjechać za dwa tygodnie, prosił ją o cierpliwość. Wtedy wszystko będą mogli od nowa zacząć. Ale Teresa dzierżąc w swoich dłoniach list nie wiedziała o tragedii, jaka spotkała mężczyznę jej życia..

Wybaczcie, że opowiedziałam Wam prawie, że w szczegółach ową powieść. Staram się tego unikać, nie tworzyć spoilera, bo pozostawiając relację w pół- słowa, jestem jeszcze w stanie jakoś zachęcić Was po sięgnięcie po daną powieść, abyście sami przemierzali kolejne przygody wraz z bohaterami.
Dzisiaj było inaczej jak zauważyliście. Na pewno tak płynnie i lekko nie opisałam tej powieści, ale pragnęłam na pierwszy plan uwypuklić to, jak wyglądają obecne realia, jak czasem ludziom zależy na sobie, na tyle, że są w stanie zmienić swoje życiowe priorytety, pozostawić dorobek, karierę i ruszyć za głosem swojego serca.
Drugą sprawą jest to, że „List w butelce” pokazał mi prawdziwe, i jak najbardziej realistyczne oblicze miłości, która coraz rzadziej się zdarza. Garret okazał się mężczyzną wrażliwym, pełnym uczucia, tęsknoty do zmarłej żony. I wie, że kobieta życzyła mu jak najlepiej, szczęścia, aby stanął pewnie na nogi, ale on nie potrafił, bo pragnął znaleźć się jak najbliżej jej samej, aby mogli na nowo się połączyć i nie myśleć o zmartwieniach, wędrując po przestworzach zwykłemu człowiekowi niedostępnymi. A życie bywa przewrotne, lubi dać pstryczka w nos i pokazać, że tak łatwo i gładko to nie będzie. Tak okazało się w przypadku Teresy oraz Garreta. Z własnym bagażem doświadczeń, cierpień, wspomnień.. mimo tego obydwoje próbują walczyć z demonami przeszłości i stworzyć związek oparty na miłości, wzajemnym poszanowaniu, przyjaźni..
A po trzecie.. życie bywa bardzo niesprawiedliwe. Bo kiedy zbliżamy się ku mecie, podwija nam się noga, a do nieszczęścia niedaleka droga. Kiedy jesteśmy już gotowi, aby wstać i ruszyć w dalszą drogę, nie mamy już dostępu, zostajemy odcięci od jakichkolwiek możliwości. Po prostu okazuje się za późno. O, ironio - Kiedy pozwoliłaś Garretowi uporządkować swoje sprawy, pożegnać się z Catherine i miłością, jaką ją darzył, pragnąc pokochać szczerze, prawdziwie Teresę, nie zdążył. A ona.. już nigdy go nie zobaczy, nie powie dziękuję ani przepraszam czy rozumiem cię..

Za śladem Garreta, Teresa postanawia zażegnać na zawsze przeszłość. Pozostawiam Was z pięknym cytatem:
„Nie sądzę, abym była już gotowa, ale to jest mój wybór. Nie obwiniaj się. Dzięki Tobie mam nadzieję, że przyjdzie dzień, w którym mój smutek zastąpi miłość. Dzięki Tobie mam siłę żyć dalej.
Nie wiem, czy umarli mogą wrócić na ziemię, choćby niewidzialni, do tych, których kochali, ale jeśli mogą, to wiem, że zawsze przy mnie będziesz. Kiedy słucham szumu oceanu, wydaje mi się, że to Twój szept. Gdy chłodna bryza pieści mój policzek, czuję, że jesteś przy mnie. Nie ma znaczenia, kto zjawi się w moim życiu. Stoisz teraz obok Boga, obok mojej duszy, pomagasz mi, kierujesz ku przeszłości, której nie potrafię przewidzieć.
Nie jest to pożegnanie, ukochany, ale podziękowanie. Dziękuję, że zjawiłeś się w moim życiu i dałeś mi radość. Dziękuję, że mnie kochałeś, że w zamian przyjąłeś moją miłość. Dziękuję za wspomnienia, które będą ze mną na zawsze. Jednak najbardziej dziękuję ci za to, że pokazałeś mi, iż nadejdzie czas, kiedy będę mogła pozwolić ci odejść.”

A zatem mówię do Ciebie, jeśli kochasz to powiedz, a później pomyśl o tym, co się może zdarzyć. Niech ta osoba wie, nim będzie za późno. Po prostu. I koniecznie odsyłam Was do tej powieści, z największą przyjemnością.
Bohaterowie nie tylko udowodnili mi, że jest ogromna szansa na zawiązanie relacji na sporą odległość, a przede wszystkim powieść zawiera w sobie ostrzeżenie, że nie warto mocować się z demonami przeszłości, czas najwyższy się z nimi pogodzić, odpędzić je na dobre i zrobić miejsce w sercu na nowo tworzoną historię przez dwojga kochających się ludzi. Bo czas nie czeka, on idzie swoją wytyczoną drogą. O jedno słowo za późno..

A co najbardziej mnie zaskoczyło w pożegnalnym liście Teresy? Odwaga, wielka siła. Miłość zwyciężyła, kobieta potrafiła pogodzić się z odejściem ukochanego mężczyzny; stanąć na nowo i z pamięcią o nim iść przez życie dalej, z podniesioną głową i nadzieją na lepsze jutro..

Powieść Sparksa doskonale uwypukla wiele aspektów dotyczących niczego innego jak studium konfliktu uczuciowego. Ucieczki, walka z przeszłością, własnymi obawami przed dniem jutrzejszym. Jak tu pogodzić nowe, obce, ale w diametralnym tempie kwitnące uczucie?
Pozostaje na koniec pytanie, czy można zakochać się ponownie po utracie prawdziwej miłości? Jeśli tylko czegoś takiego doświadczyłeś/aś, to doskonale wiesz, gdzie masz szukać odpowiedzi na nurtujące Cię pytania. Przede wszystkim zwróć się do swojego serca. Zapytaj je, wprost, co czuje i jakie ma wobec Ciebie plany. Może warto posłusznie zawędrować za jego głosem? Niech i czasem rozsądek odejdzie w zapomnienie.. Jedna szansa, jedna prawdziwa miłość na milion rzadko się przydarza, więc i Ty jej nie zmarnuj. Tej niepowtarzalnej szansy.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Wyznaję

Recenzowałem Cabre "Głosy Pamano" (10/10) z 2004, a teraz przyszedł czas na jego największe arcydzieło, o 7 lat późniejsze....

zgłoś błąd zgłoś błąd