Józki, Jaśki i Franki

Wydawnictwo: W.A.B.
6,98 (56 ocen i 8 opinii) Zobacz oceny
10
4
9
3
8
9
7
20
6
13
5
6
4
1
3
0
2
0
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788377478141
liczba stron
208
język
polski
dodała
joly_fh

Nowe przyjaźnie, wakacyjne przygody, wspólne budowanie szałasów i wspinanie się na drzewa... Towarzystwa Kolonii Letnich umożliwiało wyjazd na wypoczynek chłopcom i dziewczętom z ubogich rodzin. Jednym z wychowawców był Janusz Korczak. "Józki, Jaśki i Franki" to bezpośrednia, pełna uroku opowieść wielkiego pedagoga o jego pracy z dziećmi, opublikowana po raz pierwszy w roku 1911. Jest lato...

Nowe przyjaźnie, wakacyjne przygody, wspólne budowanie szałasów i wspinanie się na drzewa... Towarzystwa Kolonii Letnich umożliwiało wyjazd na wypoczynek chłopcom i dziewczętom z ubogich rodzin. Jednym z wychowawców był Janusz Korczak. "Józki, Jaśki i Franki" to bezpośrednia, pełna uroku opowieść wielkiego pedagoga o jego pracy z dziećmi, opublikowana po raz pierwszy w roku 1911.

Jest lato 1908 roku. Właśnie rozpoczynają się wakacje, a wraz z nimi kolonie w Wilhelmówce. Stu pięćdziesięciu chłopców o niespożytych zasobach energii wprowadza w życie szalone pomysły, powstałe w niczym nieograniczonej dziecięcej wyobraźni. Historia przekomarzań, bezgotówkowych interesów, silnych, lecz krótkotrwałych fascynacji zdaje się nie mieć końca. Skąpany w letnim słońcu rozgardiasz starają się opanować wychowawcy, którzy dają chłopcom zarówno mnóstwo swobody, jak i poczucie bezpieczeństwa.

Jednak opisany w "Józkach, Jaśkach i Frankach" świat na kolonii nie jest idealny. Wakacyjna beztroska przeplata się z codziennymi problemami: P. starszy, S. i B. zniszczyli ptasie gniazdo, dyżurni wyjadają miód, dziewczynki z pobliskiej kolonii rzucają szyszkami, a Piechowicz cisnął komuś grzybem w oko. Takie sprawy zawsze kończą się ugodą, chociaż prawo obowiązuje wszystkich jednakowo i za męczenie żab każdego czeka kara klęczenia przez dziesięć minut.

 

źródło opisu: W.A.B., 2013

źródło okładki: www.wab.com.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 0
| 2017-07-12

Jako że mamy lipiec, czas kolonijnych wojaży, postanowiłam też wybrać się na kolonijne szaleństwo. Zbieg okoliczności lub ślepy los chciał, że trafiłam do grupy 150 chłopców o niewyczerpalnych pokładach energii i szalonych pomysłach. Z takimi kolegami o nudzie nie ma mowy.

Na całą kompanię składają się Panowie wychowawcy, z Panem Korczakiem na czele oraz kilkoro nie mniej ważnych osobistości w postaci wysokiej próby dozorców. Od teraz staliśmy się jednością, gdzie subtelnym jej spoiwem zostały nasze kolonijne namioty. Połączyły nas ze sobą na całe 4 tygodnie, które jak się później okazało, minęły szybko jak zwinna mała rybka.

Strasznie fajnie było na koloniach. Robiliśmy tam te wszystkie fajne rzeczy, które lubią robić dzieci w naszym wieku. I tak np. już wiem, jak zbudować zamek z piasku, otóż uwaga: Potrzeba wziąć mokry piasek, a potem uklepywać. To sprawdzony przepis. Wiem też, co się stanie, jak pójdzie się na lewo od słońca, a co jak na prawo oraz dlaczego orzeł lubi perełki i ma krzywy dziób.

Pan nam opowiedział. Pan zawsze opowiadał takie ciekawe bajki, ta i jeszcze jedna - Modlitwa lasu, to moje dwie najulubieńsze. O, i w tym momencie, z całą pewnością, Pan gramatyczny Łazarkiewicz byłby mnie napomniał czem prędzej, że niweczę czystość tradycyjnej polszczyzny. Bo Pan Łazarkiewicz jest prawdziwym literatem i bardzo go boli, gdy słyszy takie językowe herezje.

Trzeba więc uważać na to i na swoją nieokiełznaną ciekawość zobaczenia, dotknięcia i przeciwstawienia się zakazom Pana, bo można trafić przed sąd. Ale jak tu zapanować nad tym nieokiełznanym czymś, gdy chce się sprawdzić, spróbować i zrealizować jeszcze te wszystkie niesamowite plany, zaprojektowane w twórczym umyśle dziecka.

Wiem, że czasem byliśmy niegrzeczni, ale Pan nas chyba bardzo lubił, bo zawsze wypowiadał się o nas z ogromnym szacunkiem, serdecznością i poważnie traktował nasze dziecięce problemy. Nigdy się nie wyśmiewał z nikogo i nie ignorował. Bardzo wyrozumiale podchodził do chłopców i z humorem. Nie denerwował się, nie krzyczał, tylko cierpliwie tłumaczył. Przy czym był zdecydowany, zawsze wiedział, jak z nami postępować i nie pozwalał na wszystko. On chyba naprawdę bardzo kocha dzieci. Nie wzbudza strachu, ale szacunek. Bardzo lubiliśmy Pana, a Pan chyba nas.
O, jest takie trudne słowo: Autorytet.

Kolonia była bardzo udana. Okropnie zabawna i strasznie wesoła. Polecam każdemu, dorosłym również.

Uczestnik



Refleksja od autora:

"Ach, wesoła książka, powiadacie.
O nie, to smutna książka, dzieci.
Smutna książka, a wydaje się wesołą dlatego tylko, że wybrałem uśmiechy, głęboko ukryłem łzy.

Nie chcę, byście zbyt wcześnie myślały o łzach, na które dziś nic jeszcze poradzić nie możecie. Później kiedyś spotkamy się; powiem wam wówczas:

Pamiętacie, śmieliśmy się razem ochoczo; teraz czas przerwać zabawę, należy blaskiem dostojnej myśli opromienić czoła, nie zawodzić żałośnie, że źle się Józkom i Jaśkom dzieje na świecie, ale rękawy zakasać i jąć się pracy znojnej i świętej dla ich dobra, Ojczyzny, Przyszłości…

Nie zrozumieliście, nie szkodzi. Powróćmy do przerwanej opowieści [...]”

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Pan Lodowego Ogrodu - tom III

Dużo lepsze niż tom II, jakkolwiek całość (jestem podczas tomu 4) i tak jest rozczarowująca - po obiecującym początku mamy tu po prostu sieczkę i pros...

zgłoś błąd zgłoś błąd