Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Stokrotki w deszczu

Wydawnictwo: Replika
5,22 (63 ocen i 30 opinii) Zobacz oceny
10
2
9
1
8
4
7
5
6
16
5
15
4
9
3
6
2
3
1
2
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-76742-12-0
liczba stron
228
kategoria
Literatura piękna
język
polski

Boże dzięki Ci, że się odnaleźliśmy w gąszczu szukających miłości. Dziękuję za miłość, dzięki której nawet kosztowna lura smakuje jak prawdziwy włoski przysmak. Główna bohaterka jest szczęśliwą mężatką, ma dwie oddane przyjaciółki, a jej jedynym problemem jest brak pracy. Pewnego dnia w jej mieszkaniu pojawia się Michał – kolega męża boleśnie zraniony przez dziewczynę, który ma u nich gościć...

Boże dzięki Ci, że się odnaleźliśmy w gąszczu szukających miłości. Dziękuję za miłość, dzięki której nawet kosztowna lura smakuje jak prawdziwy włoski przysmak.
Główna bohaterka jest szczęśliwą mężatką, ma dwie oddane przyjaciółki, a jej jedynym problemem jest brak pracy. Pewnego dnia w jej mieszkaniu pojawia się Michał – kolega męża boleśnie zraniony przez dziewczynę, który ma u nich gościć tylko przez dwa tygodnie. Jak się jednak wkrótce okaże Michał zostanie nieco dłużej i tym samym wprowadzi sporo zamieszania w życiu młodego małżeństwa…
Miało być tak pięknie, landrynkowo, a tymczasem jest zwyczajnie, z problemami. Ale nie ma sensu martwić się na zapas.
Przecież w naszym życiu jest też miejsce na szczęśliwe zakończenia…

 

źródło opisu: http://www.replika.eu

źródło okładki: http://www.replika.eu

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1788
Sabinka | 2013-01-30
Przeczytana: 29 stycznia 2013

Debiut - czyli coś co Sabinka bardzo lubi... A tak na poważnie, faktycznie lubuję się w debiutanckich powieściach, znajduję w nich świeżość, powiew nowych zapachów, smaków, jakiś nowinek, niektóre okazują się być niezłymi perełkami, ale niestety zdarzają się też rozczarowania... "Stokrotki w deszczu" okazały się być takim rozczarowaniem, choć mogła być niezła powieść!!!

Główna bohaterką jest młodziutka mężatka marząca o swoim kącie, szczęściu i satysfakcjonującej pracy. Część z nich dochodzi do realizacji. Przeprowadzają się do wynajętego mieszkanka - idylla! Do czasu...
Czasem trzeba pomóc innym, do ich "gniazdka" wprowadza się na jakiś czas kolega z pracy Jurka - Michał. Na początku jest malo uciążliwym lokatorem, ale z czasem... Z czasem wprowadza sporo zamieszania w życie młodego małżeństwa...

"Miało być tak pięknie, landrynkowo, a tymczasem jest zwyczajnie" tak określa cytat z okładki zapowiadającą powieść, ja niestety mogę tylko napisać, że dodając "ale nie było" rewelacyjnie określa samą powieść.
Książka zapowiadała się być fajną, lekką, ciekawą powieścią z morałem, okazała się być szybko czytającym się czytadełkiem. Niestety.
Gdy kończyłam czytać nasunęła mi się pewna myśl - porównanie.
Podsumowałabym "Stokrotki w deszczu" porównując je do krótkiej podróży pociągiem. Ferie sprzyjają podróżom. Najpierw czekamy aż pociąg wreszcie wjedzie na stacje, wsiądziemy, znajdziemy odpowiednie i wygodne miejsce w przedziale. Rozbieramy się, przedział jest pusty. Będzie nam ciepło i wygodnie, może znajdziemy czas na rozmyślanie, albo chwilę zadumy, bądź idealny czas na książkę czy drzemkę. Niestety drzwi się otwierają. Wchodzi do przedziału kobieta młodziutka. Będziemy wspólnie podróżować przez najbliższe dwie- trzy godziny. Podczas podróży okazuje się, że kobieta jest niezwykle rozmowna, buzia się jej nie zamyka. Opowiada o swoim małżeństwie, relacjach z teściami, rodzicami, kłopotach zdrowotnych ojca, poszukiwaniu pracy, porodzie przyjaciółki, milostkach innej, a jeszcze o koleżance, która bywa męcząca. O kłopotach z lokatorem. Nagle zrywa się, bo zbliża się jej stacja... Wysiada. Była i nie ma. Nie zdążyłam nawet zapytać jak jej było na imię? Zwierzyła się, opowiedziała, zniknęła, a ja zapomniałam.
Idealnie tak samo jest z książką Anny Gratkowskiej. Autorka opowiada, zwierza się, w pewnych momentach irytuje, i kończy się książka, a ja zapominam... Nie odczuwam potrzeby przemyślenia pewnych spraw, zdecydowanie ma na to wpływ braku emocji. Tego właśnie najbardziej zabrakło mi w tej powieści - emocji, przekazu, ale przede wszystkim umiejętności przekonania czytelnika.

"Stokrotki w deszczu" to może życiowa książka, którą się bardzo szybko czyta, ale brakuje jej przekazu i emocji. Czasami miałam wrażenie, że Autorka "zapychała" strony, by powstała powieść. Może się mylę, ale takie idzie odnieść wrażenie. Plusy? Owszem są. Szybko się czyta, dialogom też nic nie brakuje, bardzo prosty język ( choć chyba do końca to nie plus), niewymagająca powieść, która najbardziej nadaje się podczas korzystania ze środków komunikacji- nie wymaga myślenia i skupienia - po prostu się czyta.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Koniec romansu

Oczekiwałam czegoś innego, taka prosta historia o zazdrosnym kochanku i mężu, który żonę ma ( a wydaje mu się, że ją kocha).II wojna, Anglia, bombardo...

zgłoś błąd zgłoś błąd