Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Pięćdziesiąt twarzy Greya

Cykl: Pięćdziesiąt odcieni (tom 1)
Wydawnictwo: Sonia Draga
5,77 (32779 ocen i 4196 opinii) Zobacz oceny
10
3 749
9
1 743
8
3 333
7
4 405
6
5 375
5
4 068
4
2 709
3
2 868
2
2 012
1
2 517
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Fifty Shades of Grey
data wydania
ISBN
9788375085563
liczba stron
608
słowa kluczowe
powieść erotyczna, BDSM
język
polski
dodała
pastelova

Hipnotyczna, uzależniająca, iskrząca seksem i erotyką powieść, której nie sposób odłożyć. Studentka literatury Anastasia Steele przeprowadza wywiad z młodym przedsiębiorcą Christianem Greyem. Niezwykle przystojny i błyskotliwy mężczyzna budzi w młodej dziewczynie szereg sprzecznych emocji. Fascynuje ją, onieśmiela, a nawet budzi strach. Przekonana, że ich spotkania nie należało do udanych,...

Hipnotyczna, uzależniająca, iskrząca seksem i erotyką powieść, której nie sposób odłożyć.

Studentka literatury Anastasia Steele przeprowadza wywiad z młodym przedsiębiorcą Christianem Greyem. Niezwykle przystojny i błyskotliwy mężczyzna budzi w młodej dziewczynie szereg sprzecznych emocji. Fascynuje ją, onieśmiela, a nawet budzi strach. Przekonana, że ich spotkania nie należało do udanych, próbuje o nim zapomnieć – tyle że on zjawia się w sklepie, w którym Ana pracuje, i prosi o drugie spotkanie.

Młoda, niewinna dziewczyna wkrótce ze zdumieniem odkrywa, że pragnie tego mężczyzny. Że po raz pierwszy zaczyna rozumieć, czym jest pożądanie w swej najczystszej, pierwotnej postaci. Instynktownie czuje też, że nie jest w swej fascynacji osamotniona. Nie wie tylko, że Christian to człowiek opętany potrzebą sprawowania nad wszystkim kontroli i że pragnie jej na własnych warunkach…

Czy wiszący w powietrzu, pełen namiętności romans będzie początkiem końca czy obietnicą czegoś niezwykłego? Jaką tajemnicę skrywa przeszłość Christiana i jak wielką władzę mają drzemiące w nim demony?

 

źródło opisu: Wydawnictwo Sonia Draga, 2012

źródło okładki: www.soniadraga.pl

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 722
nitka | 2013-03-16

Oj tak, kiedyś musiało do tego dojść :)
Szczerze mówiąc troszkę się wzbraniałam z wyrażeniem swojej opinii na temat tej i pozostałych części "Pięćdziesięciu Odcieni"... Wiem, że jest tego ... co by nie powiedzieć - dużo. Niemniej jednak, nie wiem czemu, ale nie mogłam sobie tego odpuścić.

W końcu, jakby nie było, "Pięćdziesiąt twarzy Greya" - lubiane czy nie - odniosło niewyobrażalny sukces wydawniczy: w samym USA w ciągu trzech pierwszych miesięcy powieść sprzedała się w liczbie 20 milionów egzemplarzy! Ponoć w hotelach zaczęto ją stawiać zamiast Biblii...

A to wszystko za sprawą E.L. James - właściwie Eriki Leonard, producentki telewizji BBC, która to początkowo zamieszczała swoją twórczość na blogu fanów sagi "Zmierzch". Jej wpisy zostały jednak usunięte, ponieważ (a jakże) były zbyt pornograficzne. Wydawnictwo, które odważyło się opublikować jej książkę, nie spodziewało się chyba takiego sukcesu i burzy medialnej.
Co sprawia, że się ją pochłania? Prawda jest taka, że można się po prostu zapomnieć. W miarę czytania da się przywyknąć do stylu E.L. James, jej wewnętrznej bogini i czerpać po prostu pewną perwersyjną radość z tego, że oto mamy w ręku książkę, która niczego od nas nie wymaga. Natura ludzka jest przewrotna: im niższy poziom coś reprezentuje, tym większą przyjemność sprawia nam obcowanie z tym. Niemniej jednak, muszę przyznać że jako uzupełniacz wolnego czasu się sprawdziła.

Pominę szczegółowy opis - tą pozycję czytało na tyle dużo osób, że wydaje mi się to co najmniej zbędne. Skrótowo - książka opowiada losy miłości Any Steele i Christiana Greya. Jest to miłość o tyle ciekawa, że przyprószona dużą dawką BDSM oraz szczyptą tajemniczej przeszłości tytułowego bohatera.

Za przykładem „Zmierzchu”, w „Pięćdziesięciu twarzach Greya” głównej bohaterki nie da się polubić. Ana jest koszmarnie irytująca. Jej naiwność i łatwość, z jaką da się nią manipulować są wręcz... Po prostu z czasem aż chce się zwrócić jedzenie. Any nie da się lubić, a szkoda, gdyż czytając książkę dobrze jest utożsamić się z bohaterem chociaż w najmniejszym stopniu. Na szczęście jest tytułowy Christian Grey, w którego idealizowaniu E.L. James chciała chyba pobić Stephanie Meyer. Typ realnego boga - niebezpiecznie pociągający, zarówno fizycznie, jak i duchowo, niedostępny i przekonany, że znajomość z nim może przynieść tylko i wyłącznie zgubę.Ponadto (w przypadku Greya jest oczywiście identycznie) jest bogatym biznesmenem, nosi lniane, białe i błękitne koszule, słucha klasyki, gra na fortepianie, ma odrzutowiec, szybowiec i kilka samochodów. Nie można również zapomnieć o kulturze osobistej, obyciu w towarzystwie i umiejętności zjednywania sobie przyjaciół oraz cichych wielbicielek… Wykapany Cullen, czyż nie? Skrywany sekret czyni go jeszcze bardziej atrakcyjnym… Niestety, za co kolejny minus, dzięki temu ładnemu obrazkowi Adonisa nie można nazwać tego powieścią erotyczną, tylko zwykłym romansem.

Nie pomaga w tym jednak sama autorka. Kajdanki, bicze, związywanie i inne... o tym wszystkim już słyszeliśmy. Pomysły na same pozycje i figury są całkiem dobre, ale problem polega na przekazaniu tego w odpowiedni (tutaj podniecający i rozbudzający wyobraźnię, skoro to "powieść erotyczna") sposób. I niestety, język aktorki jest słaby, a zasób słownictwa ubogi. Dzięki temu mamy okazję przy każdym zbliżeniu doświadczyć, jak Ana "rozpada się na milion kawałków", a jej partner krzyczy "Dojdź dla mnie mała!". No cóż, trochę to zbyt wyidealizowane.

Zapewne każdy, kto tą książkę przeczytał, zdał sobie sprawę, że tak naprawdę są w niej dwie bohaterki, na które należy zwrócić uwagę: Ana oraz jej"wewnętrzna bogini", takie zastępstwo świadomości (zdanie „Moja świadomość wystawiła swoją somnambuliczną główkę” zdaje się to potwierdzać.. Swoją drogą gratulacje dla tłumacza, jeśli przeżył czytając to zdanie bez napadów śmiechu). Nie wiem, jakie uczucia we mnie budziła... raz miałam ochotę się z niej śmiać, innym razem spalić na stosie.

Pozostaje tylko jedno pytanie: czy warto tę książkę przeczytać? Nie mogę powiedzieć, że odpowiedź na to pytanie będzie łatwa. Nie powinnam zachęcać nikogo do czytania słabej pozycji, lecz jeśli spojrzymy na nią nie tyle jak na książkę, co na zjawisko... To polecam ją osobom zainteresowanym literaturą, obyczajowością czy feminizmem. Nie widzę w przeczytaniu pozycji Eriki Leonard nic złego, jeśli nie zapomni się o prawdziwej literaturze, która powinna bezwarunkowo stać nad pseudo-erotycznymi romansidłami.

Opublikowano na: http://mojaokladka.blogspot.com/

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Testament

Czasem bywa tak, że długie serie mają do zaoferowania coś więcej niż tylko odgrzewanie co chwila tego samego kotleta i kuszą zmiennością charakterów i...

zgłoś błąd zgłoś błąd