Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Eragon

Tłumaczenie: Paulina Braiter
Cykl: Dziedzictwo (tom 1)
Wydawnictwo: Mag
6,54 (131 ocen i 12 opinii) Zobacz oceny
10
7
9
16
8
15
7
30
6
28
5
19
4
7
3
6
2
1
1
2
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Eragon
data wydania
ISBN
9788374800372
liczba stron
468
słowa kluczowe
smoki, Paolini, Dziedzictwo
język
polski
dodała
Karolina

Inne wydania

Książka opiera się na znanym starszej generacji czytelników archetypie dorastania młodzieńca, jego dojrzewania , poszukiwania nauczyciela i spełnieniu wyznaczonej przez los, czasem fatum, misji. Eragon – bohater Paoliniego , młody wiejski chłopak znajduje niebieski kamień i przynosi go do domu. Ale zanim udaje mu się sprzedać go handlarzowi, z „kamienia” wykluwa się szafirowy smok, Saphira....

Książka opiera się na znanym starszej generacji czytelników archetypie dorastania młodzieńca, jego dojrzewania , poszukiwania nauczyciela i spełnieniu wyznaczonej przez los, czasem fatum, misji. Eragon – bohater Paoliniego , młody wiejski chłopak znajduje niebieski kamień i przynosi go do domu. Ale zanim udaje mu się sprzedać go handlarzowi, z „kamienia” wykluwa się szafirowy smok, Saphira. Smoka próbuje ukraść zły Urgals, który brutalnie morduje wuja Eragona. Chłopcu i smoczycy w ostatniej chwili udaje się uciec. Od tej chwili Eragon poprzysięga zemstę mordercy wuja i wyrusza na wyprawę by uratować świat i stać się ostatnim legendarnym Jeźdźcem Smoków.
Poczekajcie, to nie wszystko.
Eragon jest związany z Saphirą magiczną mocą, psychiczną więzią , która wzmacnia ich wzajemną siłę lecz jest trochę...nieprzewidywalna. Król krainy, w której rozgrywa się akcja – Alagaesii – jest także Jeźdźcem, zaprzedał się jednak ciemnej mocy...W książce znajdujemy wszystko co niezbędne dla nowej generacji fantasy; wspaniałe walki , historyczne bronie, tajemniczy spisek i ... kobieta elf, która pojawia się w snach Eragona.
Wielkie dzieła fantasy sięgają wysoko. Tolkien, popularny Harry Potter i Matrix otworzyły drogę do innego świata, do wizji opartej o Wagnerowski obraz heroizmu i przeznaczenia. Wielkie nowoczesne dzieła fantasy korzystają z mitów, są pełne czarnoksiężników i smoków, dzięki którym oswajają czytelnikowi „nieznane”. Nowoczesna zaś klasyka, książki Jorge’a Luisa Borges, Neila Gaimana czy Terry Pratchetta lub choćby Stevena Eriksona kształtują nowy obraz świata , intrygujący i niezapomniany. Paolini zarówno korzysta z najlepszych wzorów wielkiej tradycyjnej fantasy ukształtowanej przez mistrza Tolkiena ale jednocześnie kształtuje nowy obraz, nową całkowicie wizję, nową jakość. Chłopak ma dopiero 21 lat. Ma prawdziwy talent; jest dobry i będzie jeszcze lepszy. Nawiasem mówiąc, wielu pisarzy „zabiłoby” aby móc napisać 500-stronicowy bestseller w wieku 17 lat.
Czy Christopher Paolini wyrośnie na wielkiego pisarza fantasy? Czy Eragon pokona złego króla i zostanie Jeźdźcem Smoków czy ulegnie ciemnej mocy ? Na te pytania przyjdzie nam poczekać do kolejnego tomu trylogii, lecz już dzisiaj wiemy – narodziła się wspaniała fantasy nowego pokolenia.

 

źródło okładki: http://www.mag.com.pl/ksiazka-1,2,189--0-0-Eragon....»

pokaż więcej

Brak materiałów.
książek: 1642

Zetknęłam się z określeniem "gimbofantastyka" w odniesieniu do "Eragona" i faktycznie - pasuje jak ulał.

Książka ma sporo potężnych minusów i parę plusów, więc zacznę od minusów.
Przede wszystkim fabuła i świat Alagaesii stanowi kwintesencję wtórności. Ja wiem, że fantastyka ma swoje wymagania i w wielu światach jest magia, smoki, elfy i krasnoludy, ale w przypadku "Eragona" mam wrażenie, że autor po prostu pozrzynał swoje ulubione rzeczy od różnych pisarzy i skleił z tego "Dziedzictwo", a to już gruba przesada! Jakie? Główny bohater, jego mistrz (i jeszcze parę rzeczy, których nie wymienię, żeby nie spojlerować) jest żywcem zerżnięte z "Gwiezdnych wojen". Magię opartą na "prawdziwej mowie" Paolini ściągnął z "Ziemiomorza" Le Guin. Samych Smoczych Jeźdźców od Anne McCaffrey. Najwięcej oczywiście od Tolkiena, którego ewidentnie podziwia i próbuje naśladować, tylko że Tolkien to Tolkien, a Paolini to Paolini.

Przez fascynację Tolkienem autor próbuje wymyślać własny język, nawet więcej niż jeden, ale mówiąc szczerze średnio mu to wychodzi. Wbrew pozorom to nie taka prosta sprawa, trzeba znać przynajmniej podstawy lingwistyki, a Paolini, mam wrażenie, ot tak wymyślał sobie słowa i łączył je w zdania. Niektóre ściągał po prostu (np. staronordyckie "munin" - myśl), niektóre leciutko zmieniał (wyrda od wyrd - ze staroangielskiego los), a większość w ogóle wymyślał i to mu niestety najsłabiej wyszło, bo nie zachował leksykalnej spójności. Słowa wyglądają na przypadkowe a nie na język mający jakieś cechy charakterystyczne.

Po trzecie wiele rzeczy w fabule po prostu jest nieprzemyślanych. Absurdem jest wymyślanie smoków jako istot, które się nigdy nie umrą śmiercią naturalną, za to stale rosną i muszą jeść, bo czują głód. Przecież w końcu jakiś smok musiałby być wielki jak nie tylko wzgórze, ale i wyspa, potem kontynent, wreszcie planeta, a co potem? No i co by jadł? Umarłby z głodu? Albo autor daje Galbatorixowi ogromne imperium rozciągające się na setki, nawet tysiące kilometrów, a na jego obronę armię... 16000 żołnierzy. Przecież taka ilość zwyczajnie by się rozpłynęła w ogromie terytorium i nic by nie obroniła.

Warsztat językowy autora to dla mnie tragedia i nie ma, że miał 15 lat jak to pisał. Jak się chce być profesjonalnym pisarzem i wydawać książki, to jest się ocenianym jako profesjonalny pisarz. Miejscami pisze normalnie, używając potocznych słów i te fragmenty czyta się najlepiej, ale miejscami wpada w iście tolkienowski patos i wychodzą kwiatki w rodzaju Eragona krzyczącego "Biada wam! Jam jest Smoczy jeździec!". Nie ma w tym spójności. Raz autor używa potocznych zwrotów typu "koń", "jedzenie", a za chwilę zmienia je na nadęte archaizmy jak "wierzchowiec", "strawa". Nie wiem, może to wina tłumaczenia, ale nie sądzę, żeby tłumacz sam sobie utrudniał życie.

Grzechem Paoliniego jest też zbyt wiele zbędnych słów. Zanim napisze, co bohater odpowiedział wcześniej wspomni o tym, że machnął ręką, że na ręku miał pierścień, że ten pierścień błyskał w słońcu, a ma to zerowe znaczenie dla fabuły! Książkę można byłoby przyciąć o połowę, gdyby je wykreślić. No i oczywiście miejscami te opisy są kompletnie absurdalne! Aż przytoczę mój ulubiony:
[i]Gdzie oni są? – zastanowił się przelotnie. Próbował wezwać Saphirę i ze zgrozą odkrył, że jej nie czuje. Poczuł natomiast wilczy głód. Zjadł zatem gulasz.[/i]
Taki był zgrozą zdjęty, że aż zgłodniał z tej grozy i musiał się najeść. :D :D Przecież to jak kwiatek do kożucha pasuje. :)

Sam główny bohater. Z niego jest tak naiwny dureń, że gęsi mu pasać patykiem, a nie na smoku latać z mieczem u boku. Co gorsza, jego głupota i naiwność jest przedstawiona przez autora jako odwaga i szlachetność.

Przeszkadza mi też mocno, że źli są źli, szaleni i najczęściej jeszcze brzydcy i śmierdzący na dokładkę, a dobrzy są dobrzy, piękni, szlachetni i pachnący. :P Ja wiem, że to fantastyka dla młodzieży ale bez przesady, Rowling w Potterze poradziła sobie z tym znakomicie.

Ale są też plusy np. Saphira - bardzo fajna postać, napisana lekko, bez zadęcia, z humorem. Bardzo mi w ogóle przypomina innego smoczego bohatera, Draco z "Ostatniego smoka", głównie przez sarkastyczne poczucie humoru. Tak czy siak mocno ratuje fabułę. Ciekawym i nawet oryginalnym pomysłem jest postać kotołaka.

Dużym plusem jest też fakt, że akcja toczy się wartko i co rozdział niemalże coś się dzieje - a to potyczka, a to ucieczka, a to jakieś odkrycie. To pozwala jakoś znieść zbędne opisy i wodolejstwo Paoliniego i czytać bez usypiania.

Ogólnie jestem zdania, że książka się może sprawdzić jako lektura dla dzieci słabo znających gatunek, ale dla dojrzalszego czytelnika, obeznanego już z fantastyką, jest zbyt naiwna i zwyczajnie za słabo napisana. Dam jednak "Dziedzictwu" szansę, zobaczymy jak wypadną kolejne tomy.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Zbrodnia nad urwiskiem

"Nigdy nie było wielkiej miłości, która by nie poprzedzała wielkiej nienawiści" Drugi tom przygód Gucia i Solańskiego, zaczynamy od perypet...

zgłoś błąd zgłoś błąd