Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Miedzianka. Historia znikania

Seria: Reportaż
Wydawnictwo: Czarne
7,75 (1685 ocen i 200 opinii) Zobacz oceny
10
147
9
272
8
589
7
450
6
176
5
29
4
13
3
7
2
1
1
1
Darmowe dodatki Edytuj książkę
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375362879
liczba stron
272
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodał
Michał

Coppferberge, Kopferberg, Kupferberg, Miedzianka – niewielkie miasteczko nieopodal Jeleniej Góry, którego nie ma. Tak jak nie ma gospody Ratuszowej, gdzie miejscowe panie, plotkując przy jednym ze stolików, krzywiły się zniesmaczone, gdy ich mężowie śpiewali "Gdybyś miał jeszcze jedną teściową, to…". Nie ma zabaw, podczas których Martin Lehmann grał na saksofonie, a dookoła wirowały...

Coppferberge, Kopferberg, Kupferberg, Miedzianka – niewielkie miasteczko nieopodal Jeleniej Góry, którego nie ma. Tak jak nie ma gospody Ratuszowej, gdzie miejscowe panie, plotkując przy jednym ze stolików, krzywiły się zniesmaczone, gdy ich mężowie śpiewali "Gdybyś miał jeszcze jedną teściową, to…". Nie ma zabaw, podczas których Martin Lehmann grał na saksofonie, a dookoła wirowały roztańczone pary. Nie ma również browaru, papierni, zakładu kamieniarskiego, warsztatów rzemieślniczych. Nie ma pani Trenkler, która szyła koszule, pań Assmann i Alex, które zajmowały się pościelarstwem, pani Breuer, która handlowała masłem i jajkami.
Nie ma cmentarza przy drodze do Mniszkowa z widokiem na Rudawy Janowickie, a w okolicy do dziś wspomina się, jak płyty nagrobne wyciągano z ziemi ciągnikami, a psy rozwlekały po całej wiosce ludzkie kości.

Filip Springer przez ponad dwa lata szukał odpowiedzi na pytanie, dlaczego miasteczko z siedmiowiekową tradycją zniknęło z powierzchni ziemi. Czy stało się tak na skutek zniszczeń spowodowanych rabunkowym wydobyciem uranu przez Rosjan prowadzonym tutaj w latach 1948 – 1952? Czy też opowieści o szkodach górniczych zostały wymyślone przez władzę jako pretekst do wyburzenia miasta i ukrycia tajemnicy z przeszłości?

 

źródło opisu: Czarne, 2011

źródło okładki: www.czarne.com.pl

pokaż więcej

książek: 38111
Muminka | 2014-03-02
Na półkach: Przeczytane, WYZWANIE 2014, 2014
Przeczytana: 25 lutego 2014

Jak to możliwe, żeby kilkusetletnie miasteczko w kilkanaście lat zniknęło z powierzchni ziemi? Springer z wielką dociekliwością bada historię Miedzianki czyli Kupferbergu. Już w 1512 nabyto te tereny i właściciel zaczął eksploatować złoża miedzi. Jednakże spodziewanej fortuny nie zrobił. Decjusz i Hellmannowie to następni możnowładcy, ale górnictwo po raz pierwszy tu upada. potem nieszczęścia wojny trzydziestoletniej a w dalszych dziesięcioleciach atak Szwedów, którzy zdobywają okoliczny zamek. Liczne klęski i katastrofy są po prostu codziennością Miedzianki, ale jej zdolność regeneracji przez kilka wieków była niesamowita. Cesarskie kontrybucje nie złamały miasteczka, ale wkrótce przyroda zaczęła się mścić za nadmierną eksploatację zasobów naturalnych. Cyklicznie zapadały się hałdy ziemi i sama osada przestawała istnieć. Drobiazgowe śledztwo reportera ujawnia zmowę milczenia wokół powojennych losów Miedzianki. Niegdyś kwitnąca osada w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku była już opuszczoną ruiną. Springer snuje mniej lub bardziej prawdopodobne teorie na ten temat, dociera do prawdziwej wersji. Oprócz zemsty środowiska naturalnego mamy też niepokojące doniesienia o złożach uranu. Promieniowanie tej substancji zatruwało mieszkańców i cała osadę, doprowadziło do katastrofy ekologicznej. Fascynująca jest analiza wielokultorowości tego miasteczka, opis losów poszczególnych mieszkańców, zasłużonych dla browaru czy innych zakładów, przodowników pracy, niemieckich osadników itp. itd. Podziwiam ogrom dwuletnich studiów, pieczołowite odtwarzanie przeszłości, zbieranie dawnych fotografii i litografii oraz dokumentacja fotograficzna w jakim stanie znajdują się te nieużytki. Kawał dobrej reporterskiej roboty, pokazuje jak ingerencja człowieka doprowadza do klęski ekosystemu, stanowi przestrogę przed równie rabunkową gospodarką człowieka w innych miejscach naszego globu.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Punkt i linia a płaszczyzna. Przyczynek do analizy elementów malarskich

Poniższe opinie (buta i lekceważący stosunek w odniesieniu do autora) wzbudziły we mnie tylko niemy śmiech i politowanie. Użytkowniczkom gorąco życzę...

zgłoś błąd zgłoś błąd