Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Miedzianka. Historia znikania

Seria: Reportaż
Wydawnictwo: Czarne
7,78 (1241 ocen i 147 opinii) Zobacz oceny
10
114
9
217
8
417
7
324
6
132
5
23
4
6
3
6
2
1
1
1
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
9788375362879
liczba stron
272
kategoria
literatura faktu
język
polski
dodał
Michał

Coppferberge, Kopferberg, Kupferberg, Miedzianka – niewielkie miasteczko nieopodal Jeleniej Góry, którego nie ma. Tak jak nie ma gospody Ratuszowej, gdzie miejscowe panie, plotkując przy jednym ze stolików, krzywiły się zniesmaczone, gdy ich mężowie śpiewali "Gdybyś miał jeszcze jedną teściową, to…". Nie ma zabaw, podczas których Martin Lehmann grał na saksofonie, a dookoła wirowały...

Coppferberge, Kopferberg, Kupferberg, Miedzianka – niewielkie miasteczko nieopodal Jeleniej Góry, którego nie ma. Tak jak nie ma gospody Ratuszowej, gdzie miejscowe panie, plotkując przy jednym ze stolików, krzywiły się zniesmaczone, gdy ich mężowie śpiewali "Gdybyś miał jeszcze jedną teściową, to…". Nie ma zabaw, podczas których Martin Lehmann grał na saksofonie, a dookoła wirowały roztańczone pary. Nie ma również browaru, papierni, zakładu kamieniarskiego, warsztatów rzemieślniczych. Nie ma pani Trenkler, która szyła koszule, pań Assmann i Alex, które zajmowały się pościelarstwem, pani Breuer, która handlowała masłem i jajkami.
Nie ma cmentarza przy drodze do Mniszkowa z widokiem na Rudawy Janowickie, a w okolicy do dziś wspomina się, jak płyty nagrobne wyciągano z ziemi ciągnikami, a psy rozwlekały po całej wiosce ludzkie kości.

Filip Springer przez ponad dwa lata szukał odpowiedzi na pytanie, dlaczego miasteczko z siedmiowiekową tradycją zniknęło z powierzchni ziemi. Czy stało się tak na skutek zniszczeń spowodowanych rabunkowym wydobyciem uranu przez Rosjan prowadzonym tutaj w latach 1948 – 1952? Czy też opowieści o szkodach górniczych zostały wymyślone przez władzę jako pretekst do wyburzenia miasta i ukrycia tajemnicy z przeszłości?

 

źródło opisu: Czarne, 2011

źródło okładki: www.czarne.com.pl

pokaż więcej

Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
lapsus książek: 1568

Miasto, które znikło

Miedzianka – miasto położone nieopodal Jeleniej Góry. Miejsce, w którym wydarzyło się tyle, że można było napisać książkę. Nazywa się ona „Miedzianka. Historia znikania” i napisał ją Filip Springer – reporter i fotograf, współpracujący z wieloma polskimi czasopismami. Tym razem wyruszył na Dolny Śląsk, by opisać przedziwną historię małego miasteczka, która mogłaby starczyć na wielotomową monografię, a nie jedynie na liczący 250 stron reportaż. A wyruszył po to, by opisać miasto, które tak po prostu, najzwyczajniej świecie, dokładnie nie wiadomo dlaczego, znikło.

Pamiętam fragment z dokumentu Wernera Herzoga „ Spotkania na krańcach świata”, gdzie jeden ze spotkanych na biegunie północnym naukowców opowiada o językach, które umierają – kilkanaście języków rocznie znika z lingwistycznej mapy świata. Jacek Hugo-Bader w swojej książce „Biała gorączka”, opisującej realia życia na Syberii, mówi o rdzennych mieszkańcach tamtego obszaru - stanowią go reprezentanci całego mnóstwa małych narodów, które szybko ulegają degradacji i znikają. Jeśli świat jest bogactwem tradycji i doświadczeń, to nie powinniśmy nad tymi „śmierciami” przechodzić obojętnie. Reportaż Filipa Springera jest poświęcony jest pamięci o tym co małe, niepozorne, ale bardzo ważne – tak jak ważne jest małe życie każdego człowieka, jak ważne jest życie jednej małej planety pośród milionów ciał niebieskich w kosmosie.

Myślałem, czytając tę książkę, o jeszcze jednym skojarzeniu – krótkiej powieści Bohumila Hrabala...

Miedzianka – miasto położone nieopodal Jeleniej Góry. Miejsce, w którym wydarzyło się tyle, że można było napisać książkę. Nazywa się ona „Miedzianka. Historia znikania” i napisał ją Filip Springer – reporter i fotograf, współpracujący z wieloma polskimi czasopismami. Tym razem wyruszył na Dolny Śląsk, by opisać przedziwną historię małego miasteczka, która mogłaby starczyć na wielotomową monografię, a nie jedynie na liczący 250 stron reportaż. A wyruszył po to, by opisać miasto, które tak po prostu, najzwyczajniej świecie, dokładnie nie wiadomo dlaczego, znikło.

Pamiętam fragment z dokumentu Wernera Herzoga „ Spotkania na krańcach świata”, gdzie jeden ze spotkanych na biegunie północnym naukowców opowiada o językach, które umierają – kilkanaście języków rocznie znika z lingwistycznej mapy świata. Jacek Hugo-Bader w swojej książce „Biała gorączka”, opisującej realia życia na Syberii, mówi o rdzennych mieszkańcach tamtego obszaru - stanowią go reprezentanci całego mnóstwa małych narodów, które szybko ulegają degradacji i znikają. Jeśli świat jest bogactwem tradycji i doświadczeń, to nie powinniśmy nad tymi „śmierciami” przechodzić obojętnie. Reportaż Filipa Springera jest poświęcony jest pamięci o tym co małe, niepozorne, ale bardzo ważne – tak jak ważne jest małe życie każdego człowieka, jak ważne jest życie jednej małej planety pośród milionów ciał niebieskich w kosmosie.

Myślałem, czytając tę książkę, o jeszcze jednym skojarzeniu – krótkiej powieści Bohumila Hrabala „Miasteczko, w którym zatrzymał się czas”. W utworze czeskiego prozaika czas zatrzymał się w sercu pisarza, zatrzymał się w opowieści, utkanej z historii, które słyszał, będąc dzieckiem. Miedzianka też jest miastem, w którym czas się zatrzymał, bowiem ona znikła, ale pozostanie historia, która zatrzyma czas. I w ten sposób reportaż, wydawałoby się jeden z wielu, staje się literackim świadectwem – bynajmniej nie jednostkowym, bo historia Miedzianki to historia XX-go wieku. Czytając tę książkę, siadamy w wehikule czasu, który przeniesie nas w miniony wiek, który z dnia na dzień staje się coraz bardziej odległy i usłyszymy opowieść o czasie, który miał być piękny, tak jak piękne były kolejne plany kolejnych zbawców ludzkości, którzy tak samo - małe miasteczko jak i małego człowieka - targali w swoją stronę, nie patrząc na konsekwencje swego postępowania.

Historia Miedzianki, to historia niemieckich mieszkańców, cichych, spokojnych ludzi, którzy tworzyli świat i kulturę tego miejsca; to pojawienie się bestii kolejnych wojen; to rosyjscy żołnierze i polscy osadnicy, którzy przybyli w to miejsce po II wojnie światowej; to kopalnia uranu, w której pracowali niczego nieświadomi ludzie, wydobywając rudę promieniotwórczego metalu dla potrzeb radzieckiej armii w czasie wyścigu zbrojeń; to także historia browaru i wyśmienitego piwa produkowanego tutaj po wojnie przez Stefana Spiża; to historia bezmyślnego traktowania dóbr naturalnych bez oglądania się na konsekwencje; to historia dziesiątek osób, których dotknął w swej książce Filip Springer – ludzi, których niesamowite losy związane były z miasteczkiem, które znikło. A dlaczego znikło? O tym dowiecie z książki.

Sławomir Domański

pokaż więcej

Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (2841)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 5941
allison | 2012-06-26
Przeczytana: 26 czerwca 2012

Po "Miedziankę" sięgnęłam z dwóch powodów: zachęciły mnie pozytywne recenzje, zaintrygowała historia miasteczka, które zniknęło z powierzchni ziemi.
O tym, że w Polsce jest więcej takich widmowych miejsc, wiem od dawna. W moim regionie z wsi Jezierce został tylko jeden opuszczony dom z kilkoma zabudowaniami gospodarczymi. Założona w siedemnastym wieku osada rozwijała się prężnie aż do drugiej wojny światowej. Przetrwała wojenną nawałnicę, ale pokonały ją komunistyczne pseudoidee, które nakazały rozebrać wieś i wywieźć cegłę do odbudowywanej Warszawy. Resztę rozkradli szabrownicy. Nawet na położonym niedaleko cmentarzu leżą dziś tylko nieliczne kamienne nagrobki. Cenne granitowe płyty rozkradziono...

Nieraz próbowałam wyobrażać sobie, jak żyli mieszkańcy pobliskich Jezierc. Nie natrafiłam jednak nigdy na żadną monografię czy inne szczegółowe dokumenty.
Na pewno jezierczanie mieli swoje radości i smutki - jak mieszkańcy Miedzianki. Historię opisaną przez Filipa Springera...

książek: 32301
Muminka | 2014-03-02
Na półkach: Przeczytane, WYZWANIE 2014, 2014
Przeczytana: 25 lutego 2014

Jak to możliwe, żeby kilkusetletnie miasteczko w kilkanaście lat zniknęło z powierzchni ziemi? Springer z wielką dociekliwością bada historię Miedzianki czyli Kupferbergu. Już w 1512 nabyto te tereny i właściciel zaczął eksploatować złoża miedzi. Jednakże spodziewanej fortuny nie zrobił. Decjusz i Hellmannowie to następni możnowładcy, ale górnictwo po raz pierwszy tu upada. potem nieszczęścia wojny trzydziestoletniej a w dalszych dziesięcioleciach atak Szwedów, którzy zdobywają okoliczny zamek. Liczne klęski i katastrofy są po prostu codziennością Miedzianki, ale jej zdolność regeneracji przez kilka wieków była niesamowita. Cesarskie kontrybucje nie złamały miasteczka, ale wkrótce przyroda zaczęła się mścić za nadmierną eksploatację zasobów naturalnych. Cyklicznie zapadały się hałdy ziemi i sama osada przestawała istnieć. Drobiazgowe śledztwo reportera ujawnia zmowę milczenia wokół powojennych losów Miedzianki. Niegdyś kwitnąca osada w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku była...

książek: 215
konitka | 2014-02-11
Na półkach: Reportaże, Przeczytane
Przeczytana: 02 lutego 2014

Po książkę sięgnęłam ponieważ często zwiedzając czy przejeżdżając bezdrożami dolnego śląska zwracałam uwagę na ciekawą architekturę,na pierwszy rzut oka widać było że "poniemiecką", miałam również okazję zwiedzać nieczynną kopalnię uranu w Kletnie i dowiedzieć się od przewodnika kawałka historii Polski, o którym nigdzie nie czytałam - uran w Polsce?? Aż tu słyszę o książce "Miedzianka", która opowiada historię pewnego małego, dolnośląskiego miasteczka.I jakże opisuje!
To pierwsza książka której daję ocenę "wybitna". Książka totalnie i całkowicie zawładnęła mym sercem i duszą. Sposób opisywania Filipa Springera po prostu mnie uwiódł. Z prostej ale ciekawej historii stworzył książkę,w której między okładkami został zamknięty kawałek rzeczywistości, fragment świata, który istniał a o którym już tylko można przeczytać. To co najbardziej podoba mi się w stylu pisania autora to wskazywanie absurdów, pokazywanie mało popularnych faktów, a jednocześnie mam wrażenie że ich interpretację...

książek: 111
Agnieszka Stańska | 2015-03-21
Na półkach: Przeczytane

Ile razy wędrując po Karkonoszach spotykałam zdziczałe drzewa owocowe? Nie policzę. Czasem myślałam co w tym miejscu było wcześniej? W licznych publikacjach nie można znaleźć słowa o takich miejscach. Ot, anonimowe miejsce po jakimś przysiółku czy wsi. Niektóre z nich zniknęły z powierzchni ziemi samoistnie, niektórym pomogli ludzie. Takim miastem, które zniknęło z pomocą ludzi była właśnie Miedzianka. Miasto widmo, miasto tajemnica - przynajmniej po 1945 roku. Filip Springer zrobił wiele aby nam przybliżyć historię tego miejsca. Ukochanego przez wielu jego mieszkańców niemieckich przez wieki, polskich przez kilkanaście lat. Miejsce magiczne dla nich, bo ich miejsce na ziemi. To tak się kochali, to tam się rodzili to tam w końcu osiadali i odzyskiwali spokój po tułaczce spowodowanej wojną. I tylko żal, że już tego miasteczka nie ma. Nie ma po nim większych śladów, nic oprócz jakiejś tabliczki, jakiegoś obelisku czy śladu w pamięci tych co jeszcze żyją. Szkoda. Bo pewnie to było...

książek: 675
Bisurkania | 2015-05-21
Przeczytana: 20 maja 2015

Historia kilkusetletniego miasteczka, sielskiego, malowniczo położonego, które znika z powierzchni ziemi, opowiedziana na najwyższym poziomie. Doskonały reportaż, bez oceny przedstawionych osób, faktów, poczynań władz. Mieszkańcy Miedzianki przedstawienie niezwykle plastycznie, stają się na czas czytania moim sąsiadami, miasteczko moim domu. Wsiąkłam całkowicie w książkę, narracja jest tak zbudowana, że od pierwszy stron czyta się jak bajkę, którą nie jest.
Po przeczytaniu chciałabym zobaczyć Miedziankę, odwiedzić we Wrocławiu restaurację Bogdana Spiża i móc porozmawiać z mieszkańcami o tym jak się żyło w miasteczku.
Lektura jest wstrząsająca, przygnębia fakt, że ludzie doprowadzili do zniknięcia Miedzianki i konieczność wyprowadzenia się ostatnich mieszkańców.
Wydobycie najpierw miedzi i srebra a potem uranu bez planu, rozeznania, doświadczenia doprowadza miasto do upadku. Potem brak chęci władz do uratowania a nawet zrównanie z ziemią tego, co zostało po Miedziance to „...

książek: 252
TALAjestem | 2013-12-06
Na półkach: Posiadam, Przeczytane

Historia tego górniczego miasta sięga aż do średniowiecza. Filip Springer w książce od samego początku czaruje nas opowieścią na temat tego, iż wszystko sprzeniewierzyło się przeciwko Kupferbergowi, a to za przyczyną klątwy. "Brat zabił brata," o czym przypomina krzyż "Memento." Stąd przez wszystkie "drewniane" wieki miasto co chwilę ulegało spaleniu. Nadaje to klimat grozy i dreszczyk emocji. I fajnie by było, gdyby na fikcji literackiej pozostało, ale nie tym razem. Dramat zaczyna się, gdy przychodzi wojna, a po wojnie wysiedlanie Niemców. Następnie rzecz, o której za chwalebnej komuny się nie mówiło: przyszli Ruscy, odkryli uran, i przeprowadzili ładnie tu określaną "gospodarkę rabunkową", czyli gdzie odkryli żyłę, tam ryli. Bez ładu i składu, bez map i planów. Nie ważne, że górnicy tam pracujący nie mieli pojęcia zielonego o zgubnym wpływie promieniowania, nie ważne, że całe miasto zostało podkopane. I wszystko zaczęło się osuwać, zapadać po ziemię, znikać.

Jestem...

książek: 587
kroofy | 2013-10-30
Przeczytana: październik 2013

O tej książce już tyle zostało napisane, że nie ma sensu się powtarzać. Jest świetnie napisana, miasteczko niemal namacalne staje nam przed oczami. Ożyje po raz kolejny tym razem na papierze.

książek: 2081
Karmel | 2016-08-05
Przeczytana: 05 sierpnia 2016

Bardzo ciekawa i niesamowita historia. Polecam wszystkim, którzy lubią posłuchać, czegoś o naszej historii prawdziwej, prawdziwa uczta. Warto wybrać się w te rejony z wizytą.

książek: 1179
Monika | 2012-04-26
Na półkach: Przeczytane

"Historia w dwóch aktach. Między Kupferberger Gold a Złotem Miedzianki"

Dziewięćdziesiąta trzecia strona. Do książki Filipa Springera przekonałam się po przeczytaniu dziewięćdziesiątej trzeciej strony. Tam bowiem znajduje się fragment, który rozłożył mnie na intelektualne i emocjonalne łopatki:

„Ręce złożył na kolanach w taki sposób, w jaki robią to grzeczni uczniowie. Tak jak inni patrzy w obiektyw. On najdalej wyciągnął przed siebie nogi, może był najwyższy. Bose stopy niemal dotykają dolnej krawędzi kadru. Patrzę na niego i myślę sobie, że jakby miał złoto, biżuterię i pieniądze, tobym szczeniakowi jakieś buty kupił.”

W tym zdaniu jest wszystko. W tym zdaniu zawarty został cały charakter publikacji. Dziennikarstwo Springera analityczne, obrazowe i subiektywne stanowi całkiem inną, nad wyraz udaną próbę przedstawienia ważnego wycinka polskiej rzeczywistości, czy też świata w ogóle. Reguła nieuchronności zmian w którą wpisany jest każdy byt. Niezależnie czy mamy do czynienia z...

książek: 320

Po prostu zniknęła! Choć nie powinno to dziwić, bo takich miejsc, przynajmniej w mojej okolicy, jest wiele. Wraz z ostatnimi mieszkańcami pamięć o niej przepadnie, ale z pewnością nie moja pamięć o tej książce. Ciekawy temat, niesamowita wnikliwość autora, jego archeologiczne i fotograficzne oko sprawia, że z każdą stroną odkrywamy kolejną warstwę historii i chcemy więcej. Reportaż najwyższych lotów, więc gorąco polecam mimo tego, że brak w nim dobrego zakończenia.

zobacz kolejne z 2831 
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Cytaty z książki
lista cytatów dodaj cytat
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Literackie miasta – upadek

Legendarne miasta opisane przez pisarzy. Fikcyjne i faktycznie istniejące. Te, które były głównymi bohaterami opowieści lub jej równorzędnymi postaciami, nierzadko spotykał równie tragiczny los co ludzi. Dziś o tych miastach, które zniknęły z powierzchni ziemi.


więcej
Tu zawsze będzie brzydko

O problemach polskiej przestrzeni, które dotyczą wszystkich, a nikogo nie obchodzą, rozmawiamy z Filipem Springerem. Jego najnowsza książka - „Wanna z kolumnadą” szczegółowo analizuje ten zadziwiający paradoks.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd