Konkursy LubimyCzytać.pl
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. W grupie tej przeprowadzamy rozmaite książkowe konkursy z bardzo ciekawymi nagrodami. Aby uczestniczyć w konkursach LubimyCzytać.pl trzeba być zapisanym do tej grupy.
926730 czytelników
2166 dyskusji
131907 wypowiedziPokaż ostatnią
[Zakończony] Pierwsze kroki w dorosłym życiu – wygraj książkę „Horyzont”.

Pierwsze kroki w dorosłym życiu – wygraj książkę „Horyzont”.

Czasami prawda rozciąga się daleko za horyzont. Jałowe lata bez wschodów i zachodów słońca. Wspomnienia jak burza piaskowa, jak skrzypienie desek w starym domu. Smugi przeszłości płytko pod skórą. Gry komputerowe i bułgarski rap. Maniek i Zuza mieszkają po sąsiedzku na warszawskim Mokotowie. On, były saper, próbuje spisać wspomnienia z misji w Afganistanie, mając nadzieję wreszcie stamtąd wrócić. Ona, dziecko pokolenia Y, uczy się żyć na własny rachunek i mimowolnie zatraca się w rodzinnej tajemnicy. Choć z pozoru nic ich nie łączy, ciążą ku sobie, niezdolni i niechętni do pielęgnowania więzi z otoczeniem. Nowa książka Jakuba Małeckiego to zaskakująca opowieść o tęsknocie, przyjaźni i odwadze. O konfrontacji z zadrą – własną i cudzą. O próbach znalezienia właściwej wersji siebie.

Bohaterka powieści „Horyzont” stawia pierwsze kroki w dorosłym życiu i próbuje żyć na własny rachunek. A jak wyglądało to w waszym przypadku? Macie jakieś zabawne anegdotki, czy rzeczywistości udało się was znokautować?

Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.

Nagrody

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.

Horyzont - Jacek Skowroński

Horyzont

Autor: Jakub Małecki

Czasami prawda rozciąga się daleko za horyzont. Jałowe lata bez wschodów i zachodów słońca. Wspomnienia jak burza piaskowa, jak skrzypienie desek w starym domu. Smugi przeszłości płytko pod skórą. Gry komputerowe i bułgarski rap. Maniek i Zuza mieszkają po sąsiedzku na warszawskim Mokotowie. On, były saper, próbuje spisać wspomnienia z misji w Afganistanie, mając nadzieję wreszcie stamtąd wrócić. Ona, dziecko pokolenia Y, uczy się żyć na własny rachunek i mimowolnie zatraca się w rodzinnej tajemnicy. Choć z pozoru nic ich nie łączy, ciążą ku sobie, niezdolni i niechętni do pielęgnowania więzi z otoczeniem. Nowa książka Jakuba Małeckiego to zaskakująca opowieść o tęsknocie, przyjaźni i odwadze. O konfrontacji z zadrą – własną i cudzą. O próbach znalezienia właściwej wersji siebie.

Regulamin
  • Konkurs trwa 1 - 7 paźdzniernika włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce i posiadające konto na portalu lubimyczytać.pl.
  • Prace zamieszczane na serwerze portalu powinny spełniać następujące wymagania: Maksymalna waga ilustracji - 100 KB. Maksymalna szerokość - 300 px. Format pliku graficznego: .jpeg. Wymagania nie dotyczą grafik pochodzących z serwerów zewnętrznych
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane osobowe uczestnika (imię, nazwisko, adres korespondencyjny i numer telefonu) przetwarzane będą przez administratora serwisu lubimyczytać.pl w celu przeprowadzania konkursu, wysyłki nagród oraz analizy i statystyki . Dane osobowe zwycięzcy mogą zostać przekazane w celu wysyłki nagrody partnerowi konkursu - Wydawnictwu Sine Qua Non. Więcej informacji o przetwarzaniu Twoich danych osobowych znajdziesz w naszej Polityce prywatności.
  • Adres i numer telefonu zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
liczba postów na stronie: 
książek: 2432
LubimyCzytać
01-10-2019 11:10
Horyzont Horyzont
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 902
Anksunamun
01-10-2019 12:44
W moim wypadku wejście dorosłość było niczym postawienie pierwszych kroków na ginącym we mgle moście nad przepaścią – nie wiedziałam, co jest po jego drugiej stronie, czy utrzyma mój ciężar, ani czy nie jest pełen wyrw, przez które runę w dół. Nie miałam bowiem żadnego wsparcia ani ze strony rodziny, ani przyjaciół, byłam zdana wyłącznie na samą siebie. W związku z tym popełniłam mnóstwo błędów, których być może udałoby mi się uniknąć, gdybym miała kogokolwiek, kto potrafiłby mi doradzić, inaczej mną pokierować. Sądzę jednak, że jak na takie warunki poradziłam sobie całkiem nieźle, skończyłam dziennie studia, jednocześnie pracując i znajdując w tym wszystkim jeszcze czas na uprawianie sportów oraz zajmowanie się domem i chorą matką.
Myślę, że rzeczywistość z całych sił starała się mnie znokautować i nie raz upadałam pod jej ciosami, ale ostatecznie zawsze się znowu podnosiłam, stając do dalszej walki, zdeterminowana, by nie dać się pokonać.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 82
Agnieszka
01-10-2019 18:07
W zasadzie to zaliczyłam same upadki.Zamieszkałam po studiach sama w wielkim mieście,które zamiast zachwycić,przytłoczyło mnie. Bez prawa jazdy,zdana na tramwaje,a wszędzie miałam daleko.Rywalizacja,wyścig szczurów,ogromne tempo życia i drożyzna spowodowały,że zapragnęłam jednak wrócić z powrotem pod skrzydła rodziców. Zostałam w swoim mieście i tu założyłam rodzinę.Przekonałam się,że wielkie metropolie to jednak nie dla mnie,bo cenię sobie ciszę,spokój i urok małych miejscowości.Ale takie doświadczenie też jest potrzebne,bo pokazało mi co jest dla mnie w życiu ważne i gdzie widzę swoje miejsce do życia.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 508
Mili
01-10-2019 18:57
Jestem niezniszczalna, nic mnie nie złamie i dam sobie radę choćby cały świat był przeciwko mnie!
Chciałabym tak powiedzieć, ale nie, mimo trzydziestki na karku i bogatego bagażu doświadczeń, wciąż chyba nie dorosłam. Pierwsze kroki w tym kierunku były odważne i zdecydowane, myślałam wtedy, że bycie dorosłym jest synonimem wolności, a to nie prawda.
Dorosłość to po pierwsze dojrzałość pod wieloma względami, choćby emocjonalnym, po drugie odpowiedzialność, a po trzecie robienie tego, co należałoby zrobić, a nie tego, co się chcę.
Każde kolejne doświadczenie jest moim nowym krokiem w dorosłość - nowa praca, kolejna przeprowadzka, macierzyństwo, a nawet sprzeczka z mężem.
Póki co, rozwijam się i idę swoją drogą, ale kroków w dorosłość oczekuję nawet u schyłku życia, może wtedy odważę się powiedzieć - tak, w końcu dorosłam, bo przeszłam przez wszystko, co zaserwowało mi życie i nadal potrafię je kochać.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 256
gosia97
01-10-2019 19:40
Mając kilka lat człowiek marzy by mieć kilkanaście. Mając kilkanaście chce się uzyskać już pełnoletność. Gdy już osiagnie się 2 z przodu człowiek wiele by dał by znów mieć kilka... Niestety z dorosłością jest jak z górą, pędzimy do wierzchołka i myślimy, że później będzie łatwiej i z górki, gdy wchodzimy na wierzchołek okazuje sie, że to był tylko krótki marsz, a szczyt jest wysoko nad nami. Mnie dorosłość tak właśnie zaskoczyła i nadal zaskakuje. Nie jest łatwiej jak się przypuszczało tylko z każdym rokiem coraz trudniej, coraz więcej obowiązków, myślenia o pracy, domu i studiach. Dorosłość potrafi znokautować. Czasem chciałoby się położyć pod kołdrę i przykryć się nią na twarz udajac, że nas nie ma. Niestety tak nie da się zrobić i mimo, że się nie chce trzeba walczyć o siebie i przyszłość. Nie można dać się rozlozyc na łopatki. Nie zawsze jest to łatwa walka, ale myślę, że jak człowiek już wykona pierwsze kroki to dalej jest lżej. Mimo wszystko fajnie jest się doroslym, ale ogrom obowiązków potrafi przytłoczyc. Dorosłość uczy twardo stąpać po ziemii.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 189
Wagabunda
01-10-2019 20:55
Przygodę z dorosłością zaczęłam od szukania odpowiedniego miejsca do zamieszkania jako porządna niewiasta wychowana w duchu katolickim reagowałam w myśl mądrości: "jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi", już był? Nie szkodzi mam jeszcze całe ciało, ach nie ma już miejsca? Cudownie teraz nic nie zaboli. Błąd. Zawsze mogą Ci zacząć wypadać włosy. Plując sobie w twarz, że zamiast czytać o potencjale ludzkich możliwości na początek powinnam zgłębić techniki szybkiego nokautu albo chociaż sumo ażeby miejsca na ciosy było więcej, spakowałam walizkę 11 raz i podśpiewując swój hymn poniżenia (elektryczne gitary- "wszystko ch..") wyruszyłam w ostatnią (mam nadzieję) podróż. z początkami bywa ciężko wszystko wydaje się złe począwszy od mieszkania na 1 piętrze, z którego nie można się nawet udolnie rzucić na bruk po prysznic nie potrafiący zapełnić się odpowiednią ilością wody (nawet kiedy się zapcha), żeby człowiek mógł się w spokoju wziąć i utopić. Teraz wiem, że nic nie dzieje się bez przyczyny coś co przezornie wydaje się przeszkodą może uratować nam życie. Dorosłość to mit jej synonimem nie jest dojrzałość lecz cykliczne płacenie rachunków.To świadomość konsekwencji i branie ich "na klatę". W każdym wieku tak samo czujemy różni nas tylko ilość hormonów odpowiedzialnych za nastoletnie wybuchy i trochę mniej sprawne wątroby.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 59
Nygusia28
01-10-2019 21:44
Oj naiwności ty moja!
Byłam zielona jak tabaka w rogu a wszystkie rozumy pozjadałam.
Wydawało mi się że życie jest łatwe i proste.
W klasie maturalnej zaszłam w ciążę z chłopakiem z klasy. Choć znaliśmy się przez pięć lat szkoły, parą byliśmy raptem kilka miesięcy.
Czemu się nim zainteresowałam?
Podobał się mojej mamusi, co dotychczas w przypadku innych chłopców było niemożliwe.
Babcia mi przed ślubem powiedziała: oj żal mi cię dziecko...
Nie rozumiałam o co jej chodzi choć w głębi duszy czułam, że pakuję się w niezłą kabałę.
Gdybym była bardziej odważna to pogonilabym przyszłego męża. Tymczasem wyszłam za mąż. Dom był na mojej głowie a wraz z nim córka i mąż, który zachowywał się jak mały chłopczyk w sklepie z zabawkami. Do pracy mu się nie spieszyło a jak już coś zarobił to zaraz wydał. W domu bałagan robił a bynajmniej nie sprzątał. Nie umiał gotować i nie chciał się nauczyć. Opieki nad córką unikał jak ognia. Niestety było to prawie 30 lat temu więc równouprawnienie znałam tylko z nazwy. Dziś małżonkowie dzielą się obowiązkami a wtedy??? Szkoda gadać...
Podsumowując: Życie dało mi wtedy solidnego kopa w pewną tylną część ciała ale dzięki temu dziś jestem dużo silniejsza. Polegam na sobie. Potrafię podejmować decyzje.
Po prostu żyję pełnią życia i cieszę się że tamten okres mam za sobą
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 66
Klops
01-10-2019 23:00
Moje pierwsze kroki w dorosłym życiu to samodzielne pofarbowanie włosów na kruczoczarny kolor. Duma spłynęła w strugach deszczu na randce z chłopakiem po śnieżnobiałej bluzce z pięknymi falbanami oraz zaskoczonej twarzy. Wyglądałam jak panda albo wiedźma z "Gumisiów".
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1487
Tina
02-10-2019 07:34
Przeprowadziłam się na własne życzenie na drugi koniec Polski, byle jak najdalej od rodziców. Chciałam udowodnić im i sobie, że jestem niezależna i silna.Początki były trudne, bo praca w supermarkecie mnie nie uskrzydlała, a studia zaoczne w weekendy wysysały ze mnie resztki sił. Mimo to nie poddałam się choć często, siedząc w dzielonym z dwoma innymi osobami mieszkaniu, zastanawiałam się czy to, co robię, ma sens. Kiedy w końcu udało mi się zamieszkać w pojedynkę, wciąż w wynajmowanym mieszkaniu, ale jednak już bez współlokatorów, zaprosiłam do siebie mamę i brata. Byłam dumna z siebie, pokazując im moje miasto, gotując dla nich i udowadniając, że niczego mi nie brakuje. Wiem, że moja mama była wtedy również zadowolona, że mi się udało, chociaż do dziś nie powiedziała ani słowa na temat tamtego lokum z podniszczoną tapetą, szafkami ze sklejki i łazienką bez okna w jednym z wielu takich szarych bloków, na wielkim osiedlu z betonowej płyty. Mimo wszystko kochałam tamto mieszkanie i dobrze wspominam tamten czas, ponieważ stawiałam wtedy pierwsze kroki w dorosłość.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 36
Karolina
02-10-2019 10:29
Myślę, że postawiłam pierwsze kroki w moim życiu szybciej niż moi rówieśnicy. Kiedy chodziłam do trzeciej klasy gimnazjum, moi rodzice wyprowadzili się wraz z moim młodszym bratem. Zostawili mnie z prababcią, ze względu na dojazd do szkoły. Przyjeżdżałam do nich na każdy weekend i uwielbiałam te chwile. Rodzice myśleli, że babcia będzie się mną zajmować. Jednak było odwrotnie. Inaczej wyobrażałam sobie dorosłość. Chodziłam na zakupy, kupowałam leki dla babci, sprzątałam. Największym wyzwaniem okazało się gotowanie. Nigdy bym nie pomyślała, że zabiera ono tyle czasu, dlatego też lubiłam najbardziej te dni, gdy gotowała prababcia. Mimo wszystko nie raz zrobiłam coś nie tak jak powinno być, na przykład poszłam do urzędu, ale nie tego, co trzeba. Teraz wiem, że dorosłość to wyzwanie i trzeba do niego dojrzeć.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Moderatorzy
Książki w tej dyskusji
zgłoś błąd zgłoś błąd