Cantata 
czytankanadobranoc.blogspot.com
Z wykształcenia dziennikarz, z zawodu kierownik wielkopowierzchniowego sklepu, z wyboru mól książkowy i mama dwóch urwisów. Wychodzę z założenia, że każdy ma coś do przekazania, i często są to wartościowe treści, dlatego nie ograniczam się gatunkowo. Lepiej przysnąć przy romansie dla kilku ważnych słów niż żyć z przeczuciem, że się nie wykorzystało wszystkich szans. Kocham podróże, skoki adrenaliny, dobre piwo i szybkie samochody. Czytam wszędzie, wszystko i w każdej pozycji. Jeśli chcesz mnie poznać wal śmiało :)
35 lat, kobieta, Warszawa, status: Czytelniczka, ostatnio widziana 9 godzin temu
Teraz czytam
  • Dam ci to wszystko
    Dam ci to wszystko
    Autor:
    Mroczny kryminał nagrodzony najważniejszą hiszpańską nagrodą literacką Premio Planeta 2016. Najpopularniejsza powieść w Hiszpanii w 2017 roku. Kiedy Manuel, wzięty pisarz, dowiaduje się, że jego mąż...
    czytelników: 792 | opinie: 46 | ocena: 7,59 (146 głosów) | inne wydania: 1
  • Hashimoto. Droga do uzdrowienia siebie
    czytelników: 47 | opinie: 3 | ocena: 6,41 (22 głosy)

Pokaż biblioteczkę
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2018-12-18 20:49:33
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Tomasz Woźniak, autor książki o leczeniu siarką jest wysokiej klasy specjalistą z obszaru biochemii, suplementów diety, nutraceutyków i żywności funkcjonalnej. Nie tylko ukończone studia na kierunku biochemii czy praca w firmach farmaceutycznych, świadczą o jego doświadczeniu i znajomości tematu. Już jak nastolatek Pan Tomasz uwielbiał sport. Jednak intensywny trening miał niszczycielski wpływ... Tomasz Woźniak, autor książki o leczeniu siarką jest wysokiej klasy specjalistą z obszaru biochemii, suplementów diety, nutraceutyków i żywności funkcjonalnej. Nie tylko ukończone studia na kierunku biochemii czy praca w firmach farmaceutycznych, świadczą o jego doświadczeniu i znajomości tematu. Już jak nastolatek Pan Tomasz uwielbiał sport. Jednak intensywny trening miał niszczycielski wpływ na jego zdrowie i doprowadził do kontuzji stawów wynikających z chronicznego przeciążenia aparatu ruchu. Ambicja przerosła możliwości organizmu. Właśnie wtedy młody chłopak zdał sobie sprawę, że kariera sportowca jest dla niego nieosiągalna. Rozpoczął walkę z bólem, długą drogę ku wyzdrowieniu. We wstępie do książki możemy przeczytać, że pomimo cierpienia, słabych wyników oraz przestróg lekarzy, autor nie skończył ze sportem, a jego wizyty na siłowni czy na basenie, nie stały się rzadsze, ćwiczył tak samo jak wcześniej. Zastanawiam się, czy przeczytanie tego życiorysu wyjdzie czytelnikom na zdrowie. Choć Woźniak pisze, że nie wolno lekceważyć postawionych przez specjalistów diagnoz, to właśnie to robi. Choć go boli, choć często nie może ruszać rękami a jego synowie nie zaznają przyjemności zagrania z tatą w piłkę, to zamiast wziąć się za siebie, odpuścić, dać mięśniom i stawom czas na regenerację, to ulegał dawnym przyzwyczajeniom. Sport jest dla niego niczym narkotyk, nie zna umiaru. Wydaje mi się, że takie podejście jest zdecydowanie niezdrowie i może nawet doprowadzić do kalectwa. Choć jestem laikiem w dziedzinie medycyny to uważam, że zanim przystąpicie do samo leczenia czy stosowania różnego rodzaju terapii, powinniście skonsultować się ze specjalistą. Nie ufajcie ślepo w to, że dany minerał, związek, substancja czy roślina was wyleczą. Pamiętajcie, że to jedynie suplementy a nie lekarstwa.

Pełna recenzja na blogu : http://czytankanadobranoc.blogspot.com/2018/12/terapia-siarka-msm-i-inne-naturalne.html

pokaż więcej

 
2018-12-16 22:21:52
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Kiedy rzecz dotyczy książek bardzo ciężko jest mi dotrzymać złożonej obietnicy. Tak było i w tym przypadku. Jakiś czas temu miałam wątpliwą przyjemność zmierzenia się z jedną z poprzednich książek Colleen Hoover, "Maybe someday". Po tym spotkaniu obiecałam sobie, że nigdy więcej nie sięgnę po twórczość tej autorki. Dosłownie dostałam literackiej zgagi a czkawką odbijało mi się przez kilka... Kiedy rzecz dotyczy książek bardzo ciężko jest mi dotrzymać złożonej obietnicy. Tak było i w tym przypadku. Jakiś czas temu miałam wątpliwą przyjemność zmierzenia się z jedną z poprzednich książek Colleen Hoover, "Maybe someday". Po tym spotkaniu obiecałam sobie, że nigdy więcej nie sięgnę po twórczość tej autorki. Dosłownie dostałam literackiej zgagi a czkawką odbijało mi się przez kilka kolejnych dni. Jednak jak to w życiu bywa, za namową przyjaciółki postanowiłam sprawdzić czy Hoover ewoluowała, dojrzała i nabrała pisarskiej ogłady. Teraz, kiedy piszę tę recenzję, a po moich policzkach ciekną świeże łzy, wiem że decyzja o drugiej szansie była słuszna. "Wszystkie nasze obietnice", choć nadal pełna irytujących motywów i bohaterów, jest jedną z najbardziej emocjonalnych książek jakie przeczytałam w tym roku. Autorka dała mi w twarz, kopnęła w brzuch a na dokładkę mocno mną potrząsnęła. Zdecydowanie powieść ta jest perełką w morzu konkurentek, romansem opowiadających prawdziwą, ważną i niezwykle współczesną historię pewnego związku.

Pełna recenzja na blogu : http://czytankanadobranoc.blogspot.com/2018/12/wszystkie-nasze-obietnice-colleen-hoover.html

pokaż więcej

 
2018-12-15 23:24:29
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:
Cykl: Kwartet szetlandzki (tom 2)

Jimmy Perez kolejna odsłona. Ten, kto się jeszcze nie zakochał w długowłosym, troskliwym i dość melancholijnym detektywie, dostaje drugą szansę. Bohater "Czerni kruka" powraca. Śnieg stopniał a długie, mroźne noce oświetlone zorzą polarną, zmieniły się w równie długie dni, kiedy nigdy nie jest do końca ciemno. Nie pomagają nawet zaciągnięte na amen zasłony, ludzie stają się drażliwi, nerwowi i... Jimmy Perez kolejna odsłona. Ten, kto się jeszcze nie zakochał w długowłosym, troskliwym i dość melancholijnym detektywie, dostaje drugą szansę. Bohater "Czerni kruka" powraca. Śnieg stopniał a długie, mroźne noce oświetlone zorzą polarną, zmieniły się w równie długie dni, kiedy nigdy nie jest do końca ciemno. Nie pomagają nawet zaciągnięte na amen zasłony, ludzie stają się drażliwi, nerwowi i nieswoi. W tej wiecznej szarówce szczęki same się zaciskają, ręce łatwiej wyciągają by kogoś popchnąć, łatwiej o kłótnie, łatwiej o bójkę, łatwiej nawet o zbrodnię. Kolejny raz w moje ręce trafił klimatyczny, piękny w swojej prostocie thriller, który trzymał mnie w napięciu aż do ostatniego zdania. Już się ciszę na samą myśl o tym, że przede mną kolejne części, kolejne morderstwa i jeszcze więcej wietrznych, pięknych w swojej surowości, Szetlandów. No i oczywiście czeka na mnie serial.

Pełna recenzja na blogu : http://czytankanadobranoc.blogspot.com/2018/12/biel-nocy-ann-cleeves.html

pokaż więcej

 
2018-12-13 23:21:01
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Według mnie, i proszę nie hejtować ani nie wszczynać niepotrzebnych dyskusji, gdyż jest to wyłącznie moja subiektywna ocena, Edyta Świętek powinna dać sobie spokój z pisaniem powieści. Radzę jej usiąść i zastanowić się, czy zostanie doręczycielką kwiatów, podobnie jak jedna z epizodycznych postaci w książce, zresztą o tym samym imieniu, jest bardzo złym pomysłem? Istnieją setki, a pewnie i... Według mnie, i proszę nie hejtować ani nie wszczynać niepotrzebnych dyskusji, gdyż jest to wyłącznie moja subiektywna ocena, Edyta Świętek powinna dać sobie spokój z pisaniem powieści. Radzę jej usiąść i zastanowić się, czy zostanie doręczycielką kwiatów, podobnie jak jedna z epizodycznych postaci w książce, zresztą o tym samym imieniu, jest bardzo złym pomysłem? Istnieją setki, a pewnie i tysiące zawodów czy zajęć, w których autorka sprawdziłaby się lepiej. Po kolejne tomy cyklów sięgamy z reguły po to, by przekonać się jaka przyszłość czeka naszych bohaterów. Niektórych z nich kochamy, innych nienawidzimy, gardzimy nimi czy współczujemy. W tym przypadku w moim sercu była pustka. Marek i Daria to postaci o których nie będę pamiętać natychmiast po napisaniu tej recenzji. Nie jest ważne ile kolejnych tomów pojawi się na rynku, ten jest moim ostatnim. Ta opinia powstaje tylko i wyłącznie ze względu na zobowiązanie wobec wydawnictwa.

Pełna recenzja na blogu : http://czytankanadobranoc.blogspot.com/2018/12/tam-gdzie-rodzi-sie-zazdrosc-edyta.html

pokaż więcej

 
2018-12-12 21:19:24
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Czy "Dobre miasto" to kryminał? Z pewnością posiada pewne cechy tego gatunku jednak z drugiej strony zdecydowanie wykracza poza utarty schemat. A może to thriller? Choć proza autora jest utrzymana w zdecydowanie ciemnych barwach, język rani uszy brutalnością a opisy rażą oczy naturalizmem, tak również i granice tego gatunku zostały przekroczone. Może to romans? Jeśli tak to bez szczęśliwego... Czy "Dobre miasto" to kryminał? Z pewnością posiada pewne cechy tego gatunku jednak z drugiej strony zdecydowanie wykracza poza utarty schemat. A może to thriller? Choć proza autora jest utrzymana w zdecydowanie ciemnych barwach, język rani uszy brutalnością a opisy rażą oczy naturalizmem, tak również i granice tego gatunku zostały przekroczone. Może to romans? Jeśli tak to bez szczęśliwego zakończenia. Odpuszczę sobie katalogowanie czy doczepianie etykietek. Nowa powieść Zielke to historia o życiu i jego kresie, pieniądzach, zazdrości, wielkiej polityce i tych mniejszych, lokalnych biznesmanach. To przekrój totalny przez mentalność polskiego społeczeństwa i próba jego zanalizowania. Oprócz zagadki kryminalnej mamy tutaj układy, dawne afery, próbę rozliczenia z przeszłością. Autor, jako jeden z nielicznych, odważył się podsumować to co nas boli w Polsce i polskości.

Pełna recenzja na blogu : http://czytankanadobranoc.blogspot.com/2018/12/dobre-miasto-mariusz-zielke.html

pokaż więcej

 
2018-12-11 23:18:27
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Cykl: Henry Palace (tom 1)

Przygody z apokalipsą ciąg dalszy. Tym razem jednak mamy do czynienia z pre-zagładą. Muszę przyznać, że takiej książki jeszcze nie czytałam. Rzecz się dzieje bowiem na 6 miesięcy przed wielkim bum. Na jednym z blogów przeczytałam ciekawą anegdotę. Trzech mężczyzn siedzi przy ognisku i nagle podbiega do nich rozhisteryzowany człowiek krzycząc, że za parę minut nastąpi koniec świata. Jeden z... Przygody z apokalipsą ciąg dalszy. Tym razem jednak mamy do czynienia z pre-zagładą. Muszę przyznać, że takiej książki jeszcze nie czytałam. Rzecz się dzieje bowiem na 6 miesięcy przed wielkim bum. Na jednym z blogów przeczytałam ciekawą anegdotę. Trzech mężczyzn siedzi przy ognisku i nagle podbiega do nich rozhisteryzowany człowiek krzycząc, że za parę minut nastąpi koniec świata. Jeden z mężczyzn mówi, że idzie się pomodlić, drugi będzie pił na umór i zabawiał się z prostytutkami a trzeci prosi : dokończcie najpierw grę. Ta historyjka obrazuje fakt, że każdy z nas jest inny i reaguje inaczej w sytuacji zagrożenia. Świat przed apokalipsą jest inny od tego, który znamy, każdy na swój sposób stara się poradzić sobie z nieuchronnością losu. "Ostatni policjant" to nie tylko kryminał, to również książka na poły psychologiczna poddająca analizie ludzką kondycję. Zdecydowanie jest to bardzo udany początek trylogii.

Pełna recenzja na blogu : http://czytankanadobranoc.blogspot.com/2018/12/ostatni-policjant-ben-h-winters.html

pokaż więcej

 
2018-12-10 22:43:41
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Zawsze kiedy trzymam w rękach tak grubą książkę, modlę się o to by okazała się czymś więcej niż dobrym materiałem na rozpałkę do grilla. Do sięgnięcia po "Odwet oceanu" skłoniło mnie parę rzeczy. Po pierwsze w tym roku nie czytałam jeszcze żadnej naprawdę gruuuubej powieści. Po drugie ekologia i środowisko naturalne są bliskie memu sercu. Jednak decydujący wpływ miał fakt, że powieść ta,... Zawsze kiedy trzymam w rękach tak grubą książkę, modlę się o to by okazała się czymś więcej niż dobrym materiałem na rozpałkę do grilla. Do sięgnięcia po "Odwet oceanu" skłoniło mnie parę rzeczy. Po pierwsze w tym roku nie czytałam jeszcze żadnej naprawdę gruuuubej powieści. Po drugie ekologia i środowisko naturalne są bliskie memu sercu. Jednak decydujący wpływ miał fakt, że powieść ta, wydana w Niemczech w 1998 roku, przez 7 lat nie schodziła z list bestsellerów. Dobrze wiedzieć, że nie tylko ja zainteresowana jestem ochroną środowiska i smutnymi scenariuszami, które sami piszemy. Choć powieść należy do gatunku science fiction, nie da się ukryć, że problemy które porusza są jak najbardziej rzeczywiste i współczesne. Jestem w stanie uwierzyć w to, że pewnego dnia matka natura się zbuntuje i dokona zemsty na swoich oprawcach. Mam tylko nadzieje, że nie dożyję tych czasów. Cały czas czekam na ekranizację, gdyż już w 2007 roku Uma Thruman oraz Ica i Michael Souvignier wykupili do niej prawa.

Pełna recenzja na blogu : http://czytankanadobranoc.blogspot.com/2018/12/odwet-oceanu-frank-schatzing.html

pokaż więcej

 
2018-12-09 20:42:31
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Książka ta ma jedną wielką wadę, która sprawiła że moja lektura zamiast radością była rozczarowaniem. Wadą tą jest brak jakichkolwiek emocji. Autorka opowiada o wielkich uczuciach, porywach miłosnych, śmierci czy kalectwie jak by to były wydarzenia z dnia codziennego. Radości, tragedie, dramaty i podniety, wszystko to zostało sprowadzone do wspólnego mianownika. Zabrakło tutaj słów, głębi,... Książka ta ma jedną wielką wadę, która sprawiła że moja lektura zamiast radością była rozczarowaniem. Wadą tą jest brak jakichkolwiek emocji. Autorka opowiada o wielkich uczuciach, porywach miłosnych, śmierci czy kalectwie jak by to były wydarzenia z dnia codziennego. Radości, tragedie, dramaty i podniety, wszystko to zostało sprowadzone do wspólnego mianownika. Zabrakło tutaj słów, głębi, kolorów, blasku czyli wszystkiego tego co określa dobrą powieść. Miałam wrażenie, że czytam pozbawiony didaskaliów scenariusz, szkic powieści, któremu brak tła fabularnego, ozdobników czy rysów psychologicznych postaci. Historia, którą opowiedziała autorka ma potencjał, jest ciekawa i mogłaby być wzruszająca gdyby nie pośpiech w którym ją napisano. Muszę powiedzieć, że czuję się rozczarowana i jest mi smutno. Lubię thrillery, lubię kryminały i to właśnie romanse są moją piętą Achillesową. Jednak tym razem muszę przyznać, że to miłości, bliskości i czułości mi tutaj zabrakło. Ciężko jest mi tę książkę przyporządkować do konkretnego gatunku, a wiadomo jak coś jest do wszystkiego to...

Pełna recenzja na blogu : http://czytankanadobranoc.blogspot.com/2018/12/tam-gdzie-rodzi-sie-miosc-edyta-swietek.html

pokaż więcej

 
2018-12-07 20:20:17
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Z jednego z przeczytanych jakiś czas temu artykułów dowiedziałam się, że strzelaniny w szkołach to w USA norma. Średnio raz w tygodniu ktoś otwiera ogień. 14 lutego tego roku, w Parkland na Florydzie, uzbrojony nastolatek wtargnął na teren szkoły, z której jakiś czas wcześniej został wydalony z powodów dyscyplinarnych. Zginęło 17 osób a 14 zostało rannych. W 2012 roku, w Newtown, 20-letni Adam... Z jednego z przeczytanych jakiś czas temu artykułów dowiedziałam się, że strzelaniny w szkołach to w USA norma. Średnio raz w tygodniu ktoś otwiera ogień. 14 lutego tego roku, w Parkland na Florydzie, uzbrojony nastolatek wtargnął na teren szkoły, z której jakiś czas wcześniej został wydalony z powodów dyscyplinarnych. Zginęło 17 osób a 14 zostało rannych. W 2012 roku, w Newtown, 20-letni Adam Lanza po zastrzeleniu swojej matki, pojechał do pobliskiej szkoły, gdzie zastrzelił 26 osób, większość to dzieci w wieku 6-7 lat. Historia zna wiele takich tragedii a z roku na rok jest ich coraz więcej. Czytamy o nich w gazetach, oglądamy w telewizji, jednak rzadko kiedy zdarza nam się przeczytać coś z punktu widzenia ofiar, szczególnie tych nieletnich. "Kolor samotności" opowiada fikcyjną historię 6-letniego Zacka, któremu udało się przeżyć strzelaninę w szkole. Jednak czy udało mu się przetrwać lata bólu i samotności, które po niej nastąpiły?

Pełna recenzja na blogu : http://czytankanadobranoc.blogspot.com/2018/12/kolor-samotnosci-rhiannon-navin.html

pokaż więcej

 
2018-12-06 23:18:14
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

"Slaughter" w języku angielskim oznacza : rzeź, masakrę, pogrom. I właśnie z tym kojarzą mi się książki autorki o tym samym nazwisku. Jako jedna z nielicznych potrafi jednak utrzymać cienką granicę pomiędzy thrillerem a horrorem. Jej powieści przesiąknięte są klimatem gore, pełne latających kończyn i morza krwi, jednak pomimo całej tej makabry autorka nie zapomniała o jej uczestnikach.... "Slaughter" w języku angielskim oznacza : rzeź, masakrę, pogrom. I właśnie z tym kojarzą mi się książki autorki o tym samym nazwisku. Jako jedna z nielicznych potrafi jednak utrzymać cienką granicę pomiędzy thrillerem a horrorem. Jej powieści przesiąknięte są klimatem gore, pełne latających kończyn i morza krwi, jednak pomimo całej tej makabry autorka nie zapomniała o jej uczestnikach. Bohaterowie książek Slaughter to postaci pełnowymiarowe, wyraziste i prawdziwe. Ich problemy naprawdę interesują czytelnika, który bardzo szybko angażuje się w fabułę. Częstym motywem książek autorki były trudne relacje pomiędzy ojcami i córkami. Tym razem schemat ten został zmieniony i na miejsce ojca podstawiono rodzicielkę. Czy i z tym tematem autorka poradziła sobie równie dobrze? Czy skomplikowane relacje na linii matka-córka można w ogóle poddać analizie?

Pełna recenzja na blogu : http://czytankanadobranoc.blogspot.com/2018/12/ukadanka-karin-slaughter.html

pokaż więcej

 
2018-12-05 17:28:41
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

2018 to zdecydowanie rok powalających debiutów. Jednak drodzy państwo, czy "Bez słowa" można zaliczyć do tego grona? Rosie Walsh jest bowiem doświadczoną autorką, która wydała cztery książki pod pseudonimem Lucy Robinson. Dopiero teraz, postanowiła wyjść z cienia i podpisać powieść własnym nazwiskiem. Dlaczego? Otóż przeglądając blog Walsh możemy się dowiedzieć, że podobnie jak nasza książkowa... 2018 to zdecydowanie rok powalających debiutów. Jednak drodzy państwo, czy "Bez słowa" można zaliczyć do tego grona? Rosie Walsh jest bowiem doświadczoną autorką, która wydała cztery książki pod pseudonimem Lucy Robinson. Dopiero teraz, postanowiła wyjść z cienia i podpisać powieść własnym nazwiskiem. Dlaczego? Otóż przeglądając blog Walsh możemy się dowiedzieć, że podobnie jak nasza książkowa bohaterka, dwa tygodnie wpatrywała się w telefon czekając aż zadzwoni, poznany na wzgórzach Gloucestershire, mężczyzna. Niestety nie zadzwonił, nigdy. Paradoksalnie wszystkim to wyszło na dobre. Autorce, gdyż miała szansę na poznanie swojego obecnego męża i nam, czytelnikom gdyż zainspirowana tą prawdziwą historią książka, mogła trafić do księgarń.

Pełna recenzja na blogu : http://czytankanadobranoc.blogspot.com/2018/12/bez-sowa-rosie-walsh.html

pokaż więcej

 
2018-12-04 23:35:22
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Seria: #GOYOUNG

Książka "Moxie" uświadomiła mi jak bardzo zmieniły się szkoły, uczniowie i nauczyciele od tak zwanych "moich" czasów. Najlepiej pamiętam mojego nauczyciela od geografii w liceum, który za najdrobniejsze przewinienie karał każąc uczniowi odsuwać i przysuwać krzesło do ławki. Bez dotknięcia podłogi. Pamiętam również nauczycielkę historii rzucającą kredą w klasowe gaduły i panią od niemieckiego... Książka "Moxie" uświadomiła mi jak bardzo zmieniły się szkoły, uczniowie i nauczyciele od tak zwanych "moich" czasów. Najlepiej pamiętam mojego nauczyciela od geografii w liceum, który za najdrobniejsze przewinienie karał każąc uczniowi odsuwać i przysuwać krzesło do ławki. Bez dotknięcia podłogi. Pamiętam również nauczycielkę historii rzucającą kredą w klasowe gaduły i panią od niemieckiego wyzywającą tych mniej zdolnych od chińskich dzieci. Teraz czasy się zmieniły i nastały nowe zasady kiedy to uczniowie rządzą w szkołach. Nauczyciele się boją chociażby zwrócić uwagę,o naganie czy wpisie do dzienniczka nie wspominając. Likwidowane teraz gimnazja były ośrodkami kwitnącej przemocy, molestowania i wyzyskiwania słabszych. Nastolatkowie próbowali się zachowywać jak dorośli, a dorośli bali się jak dzieci. Książka "Moxie" na przykładzie amerykańskiej placówki oświatowej, przedstawia nam smutny scenariusz związany z brakiem kontroli, bezsilnością nauczycieli i rozpasaniem małolatów.

Pełna recenzja na blogu : http://czytankanadobranoc.blogspot.com/2018/12/moxie-jennifer-mathieu.html

pokaż więcej

 
2018-12-04 00:08:48
Dodała książkę na półkę: Przeczytane

Czy macie wrażenie,że znaleźliście się w samym centrum świątecznej zawieruchy?Czy i was ogarnął szał kupowania prezentów, próbnych wypieków i kompletowania ozdób choinkowych? Czy ogarnięci gorączką macie czasem ochotę usiąść, odłożyć "mózg" na półkę, nalać sobie wina i się zrelaksować przy książce? Jeśli tak to "Mikołaj na zamówienie" czeka w księgarniach właśnie na was. Tylko nie przeoczcie... Czy macie wrażenie,że znaleźliście się w samym centrum świątecznej zawieruchy?Czy i was ogarnął szał kupowania prezentów, próbnych wypieków i kompletowania ozdób choinkowych? Czy ogarnięci gorączką macie czasem ochotę usiąść, odłożyć "mózg" na półkę, nalać sobie wina i się zrelaksować przy książce? Jeśli tak to "Mikołaj na zamówienie" czeka w księgarniach właśnie na was. Tylko nie przeoczcie bo to bardzo mała, wręcz niepozorna książeczka, która jednak przyniesie wam dużo radości, wypieków na policzkach oraz sprawi,że z gorąca zachcecie zdjąć kurtkę i się powachlować gazetą. Jestem przekonana, że takiego Mikołaja jak Nick jeszcze nie spotkaliście na swojej drodze. Ja już zaczęłam się rozglądać za czerwonymi czapkami na ulicy, a nuż gdzieś ukrywa się taki gorący mężczyzna prosto z Laponii, który mnie porwie, nie tylko do tańca.

Pełna recenzja na blogu : http://czytankanadobranoc.blogspot.com/2018/12/mikoaj-na-zamowienie-jenika-snow-jordan.html

pokaż więcej

 
2018-12-03 01:40:54
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Muszę przyznać, że z takim miksem gatunkowym jeszcze się nie spotkałam. "Słodkie kłamstewka" to bowiem thriller psychologiczno-proceduralny z nutką suspensu i obyczajowości. Jak na pierwszą książkę (nie licząc jednej napisanej, która jednak nie znalazła swojego wydawcy) autorka odwaliła kawał dobrej roboty. Fabuła, rozbudowana intryga, bohaterowie, wszystko było doskonale zaplanowane i... Muszę przyznać, że z takim miksem gatunkowym jeszcze się nie spotkałam. "Słodkie kłamstewka" to bowiem thriller psychologiczno-proceduralny z nutką suspensu i obyczajowości. Jak na pierwszą książkę (nie licząc jednej napisanej, która jednak nie znalazła swojego wydawcy) autorka odwaliła kawał dobrej roboty. Fabuła, rozbudowana intryga, bohaterowie, wszystko było doskonale zaplanowane i dopieszczone. Odniosłam wrażenie, że Frear od początku wiedziała jak ma wyglądać ta książka, gdzie ustawić kamienie milowe i jak kontrolować tempo akcji. I choć mało co tutaj zaskakiwało, to przyjemnie było czytać o londyńskiej ekipie policjantów na tropie zbrodni. Jeszcze jak do tego dodamy wycieczkę do Irlandii, kontrowersyjny temat aborcji i in-vitro, przemoc w rodzinie i zagadkę morderstwa sprzed 18 lat, to wierzcie mi, naprawdę będzie się działo.

Pełna recenzja na blogu : http://czytankanadobranoc.blogspot.com/2018/12/sodkie-kamstewka-caz-frear.html

pokaż więcej

 
2018-12-01 23:13:15
Dodała książkę na półkę: Przeczytane
Autor:

Muszę przyznać, że nie lubię kiedy wydawca czy recenzenci przyrównują jakąś książkę do "Zaginionej dziewczyny". Owszem Gillian Flynn stworzyła dzieło, które stało się fenomenem na skalę światową, jednak czy rzeczywiście jest to thriller wszech czasów? Model, do którego trzeba dążyć? Ja osobiście traktowałam tę powieść z dystansem i z biegu mogę wymienić 10 lepszych pozycji. Porównywanie jest... Muszę przyznać, że nie lubię kiedy wydawca czy recenzenci przyrównują jakąś książkę do "Zaginionej dziewczyny". Owszem Gillian Flynn stworzyła dzieło, które stało się fenomenem na skalę światową, jednak czy rzeczywiście jest to thriller wszech czasów? Model, do którego trzeba dążyć? Ja osobiście traktowałam tę powieść z dystansem i z biegu mogę wymienić 10 lepszych pozycji. Porównywanie jest również niebezpieczne z innego względu : od razu sugeruje, że mamy do czynienia z książką gorszą od ideału, za jaki uznawana jest "Zaginiona dziewczyna". Zresztą czy zamiast kolejnych kopii, czytelnicy nie wolą czegoś nowego? W tym przypadków zrównanie debiutu Bell z bestsellerem Flynn jest niesprawiedliwe i krzywdzące tę drugą. Oprócz satyrycznego potraktowania blogerów i blogosfery w ogóle, nie było tutaj kompletnie nic, co by mnie zdziwiło, zaskoczyło czy zainteresowało. Było tandetnie, niesmacznie i stereotypowo. Oprócz dobrego marketingu i szczęścia , nic tutaj nie zadziałało na plus.

Pełna recenzja na blogu : http://czytankanadobranoc.blogspot.com/2018/12/zwyczajna-przysuga-darcey-bell.html

pokaż więcej

 
Moja biblioteczka
395 383 2147
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (17)

Ulubieni autorzy (3)
Lista ulubionych autorów
zgłoś błąd zgłoś błąd