Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/11048/literatura-ambientowa-czyli-prawdziwa-rewolucja-w-czytaniu-cyfrowym

Literatura ambientowa, czyli prawdziwa rewolucja w czytaniu cyfrowym

13 wartościowy tekst

Słyszeliście już o nowym formacie książek elektronicznych? Literatura ambientowa to innowacyjna koncepcja, która dzięki spersonalizowanej narracji przeniesie akcję powieści do miejca, w którym czytelnik obecnie się znajduje. Z racji tego, że kochamy książki i nowinki technologiczne, nie mogliśmy się powstrzymać, by nie sprawdzić, jak to działa!

Najpierw książki papierowe zostały zastąpione przez niektórych czytelników e-bookami czy audiobookami, a teraz naukowcy pracują nad przeniesieniem czytelnictwa na zupełnie inny poziom. Literatura ambientowa ma jeszcze bardziej pogłębić wrażenie wejścia w fikcyjny świat. Prace nad nową koncepcją literatury już trwają.

Korzystając z danych, które będą uzyskiwane z używanych przez nas urządzeń, jak tablet czy smartfon, technologia umożliwi synchronizację tekstu z otoczeniem czytelnika. Pogoda i miejsce będą takie same jak otoczenie, w którym aktualnie przebywa użytkownik. Ma to pomóc czytelnikom z mniejszą wyobraźnią przenieść się do samego serca czytanej przez nich powieści. W ramach tej koncepcji powstały już utwory trzech autorów. Są to na razie tylko eksperymenty.

Jednym z przykładów nowej literatury jest powieść „Breathe” Kate Pullinger. Książka opowiada o młodej dziewczynie, Flo, która posiada umiejętność komunikacji z duchami. W momencie, gdy zjawy nawiedzają główną bohaterkę, nawiedzają również czytelnika. A to już wygląda jak przeniesie horroru na poziom, na którym wielu z czytelników nie zmruży oka. Historia będzie się subtelnie zmieniać w zależności od miejsca na świecie, w którym ją czytamy, a także pory roku. Historia Flo jest dostępna za darmo w języku angielskim na stronie internetowej.

Jedna z pierwszych książek, która wykorzystuje taką narrację, ma 105 stron i musimy przyznać, że świetnie się przy niej bawiliśmy. Dla osób, które obawiają się, czy ich znajomość języka angielskiego będzie wystarczająca, uspokajamy: język jest prosty, więc łatwo wprowadzi Was w historię Flo, a duchy pojawią się wkrótce na Waszych telefonach.

Na samym początku czytelnik widzi białe strony pokryte tekstem, jednak w miarę przewijania okazuje się, że akcja powieści toczy się nie tylko w miejscu naszego pobytu, ale i na ulicy, na której aktualnie się znajdujemy. Wyobraźcie sobie nasze zdziwienie, gdy nagle fabuła książki przeniosła się na ul. Półwiejską w Poznaniu (na której siedzibę ma nasza redakcja). Ostrzegamy mieszkańców Poznania. Duchy już tu są.

Cała zabawa dopiero się zaczyna. Zjawy skutecznie wtrącają się w czytaną treść. W pewnym momencie litery zaczynają znikać, obraz miga jak w najlepszych horrorach, a gdy chcemy przewrócić kartkę, okazuje się, że pod białą stroną znajduje się następna, którą musimy odkryć. Kolejne strony ukazują nam się w zależności od tego, gdzie skierujemy telefon bądź tablet, pod jakim kątem go ustawimy i jaki ruch wykonamy na urządzeniu. Miejsca, które pojawiają się w powieści, to również te najbardziej znane w naszej okolicy. To spowoduje, że chodząc po mieście, nieraz obejrzycie się za siebie. To zupełnie inne doświadczanie literatury niż w książkach papierowych czy e-bookach.

Polecamy spróbować i koniecznie dajcie znać, do jakich miejscowości sprowadziliście duchy i jak Wam się podobało. Czy uważacie, że taki rodzaj literatury może przekonać do czytania nawet takich ludzi, którzy od książek wolą inne rozrywki?


Pokaż wszystkie aktualności
Komentarze
Autor:  LubimyCzytać |  wypowiedzi: 92  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 349
Brodzio
09-11-2018 20:58
Bardzo chciałbym powiedzieć, że to super pomysł i nie mogę się doczekać kolejnej historyjki, jednak... nie.
Wykorzystanie kamery - niby spoko pomysł, ale już gra pokemon go udowodniła, że to się nie sprawdza, a tutaj dodatkowym gwoździem do trumny jest to, że aplikacja robi jedno zdjęcie, które wykorzystuje w kółko. Nadajnik gps? To akurat dość zbawna rzecz - w angielskim tekście polskie nazwy...
Bardzo chciałbym powiedzieć, że to super pomysł i nie mogę się doczekać kolejnej historyjki, jednak... nie.
Wykorzystanie kamery - niby spoko pomysł, ale już gra pokemon go udowodniła, że to się nie sprawdza, a tutaj dodatkowym gwoździem do trumny jest to, że aplikacja robi jedno zdjęcie, które wykorzystuje w kółko. Nadajnik gps? To akurat dość zbawna rzecz - w angielskim tekście polskie nazwy się kłócą, ale gdyby to była komedia, a nie słaby horror - no, może coś by się wycisnęło.
Generalnie miło zobaczyć coś takiego - jak ludzie bawią się w dodawanie bajerów do prostej historyjki, jednak nie nazywajmy tego rewolucją, bez przesady.
pokaż więcej
książek: 230
Ewagriusz
10-11-2018 08:55
Chciałbym zauważyć, że nowinka o której dyskutujemy, to zapewne tylko kroczek w drodze do coraz bardziej wyrafinowanych form mediów, ehem, interaktywnych. Oceniać trzeba moim zdaniem z tej perspektywy.

Sądzę też, że nasza dyskusja, ponieważ wszyscy piszą dokładnie na temat (sic), powinna jednak znaleźć szerszy kontekst, którym jest coraz większa rela techniki (technosfery) w kulturze....
Chciałbym zauważyć, że nowinka o której dyskutujemy, to zapewne tylko kroczek w drodze do coraz bardziej wyrafinowanych form mediów, ehem, interaktywnych. Oceniać trzeba moim zdaniem z tej perspektywy.

Sądzę też, że nasza dyskusja, ponieważ wszyscy piszą dokładnie na temat (sic), powinna jednak znaleźć szerszy kontekst, którym jest coraz większa rela techniki (technosfery) w kulturze. Sarkanie, niechby i w 110 procentach słuszne, ani nie opisuje - lub czyni to w bardzo ograniczonym stopniu, ani nie proponuje remediów. Żeby więc spełnić swój własny postulat, zachęcam do lektury "Technopolu" N. Postmana, a od siebie chciałbym podkreślić rolę milczenia i ciszy. Technika sprzyja życiu "na zewnątrz" siebie. Medytacja, bliżej nieokreślona, jako środek na uspokojenie, to za mało. Ograniczona jest, a tam - leży i kwiczy analiza wewnętrznych stanów psychiki/duszy, ksztaltowanie siebie zapomina o kształceniu charakteru i sublimacji/wychowywaniu uczuć na rzecz rozdymania (fałszywego) ego. I tak dalej. Oczywiście, to nie cały obraz,ale podsumowując, jeżeli komputer i internet nie mają zdominować, uzależnić, ogłupić, musi on mieć JAKIŚ charakter... I tu mamy zadanie dla kultury. Człowiek odczytany, i jakoś uformowany może się w miarę bezpiecznie korzystać z tego, co oferuje technika. Piszę to na smartfonie, nie bojąc się, że zaraz porzucę swoją stale rosnącą bibliotekę i wyrzeknę sie zapachu i dotyku papierowej książki.
PS Drodzy konserwatyści: a co z tabliczkai, pergaminem, deseczkami, skorupami glinianymi itd.?
pokaż więcej
książek: 251
Anna
10-11-2018 21:40
Lubię czytać za pomocą tradycyjnej literatury zawartej w książce.
Posiadam książki w pdf, ale one czekają na swoją kolej,abym do nich zaglądnęła.
Czy ten pomysł się sprawdzi do końca nie mam 100% przekonania, gdyż tekst zamieszczony w książce to jest to i pozostaje pamiątka na półkach u wielu z nas. Jestem dumna z mojej książkowej biblioteczki,w której każda książka ma swoją tajemnicę.
książek: 519
FOCZKA
13-11-2018 18:45
Świetny pomysł ! Jestem ciekawa kiedy pojawi się książka w języku polskim ?
książek: 148
Domi
13-11-2018 22:25
Sprawdzę to "Breathe" z ciekawości. To fajna koncepcja, ale nie jako alternatywa dla "normalnej" książki. Między innymi dlatego, że tak naprawdę po którejś z kolei takiej powieści ambientowej można się znudzić tym, że wszystko dzieje się tam, gdzie aktualnie przebywamy. No chyba, że ktoś dużo podróżuje.
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Droga do domu

Powieść Yaa Gyasi jest tak wciągająca, że przeczytałam ją w dwa dni - mimo tego, że nie jest lektura najlżejszą. Losy opisywanej przez nią rodziny są...

zgłoś błąd zgłoś błąd