-
Artykuły
Jak dobrze znasz Katarzynę Bondę? Alfabet pisarki.
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Milion euro dla pisarki i burza w branży. Nagroda „Aena de Narrativa“ rozpala emocje
LubimyCzytać10 -
Artykuły
„Kawa z Mistrzem Zbrodni” – wygraj spotkanie z Wojciechem Chmielarzem z okazji Światowego Dnia Książki
LubimyCzytać19 -
Artykuły
"Przejścia. Którędy do miłości" Natalii de Barbaro. Mamy dla Was 40 egzemplarzy książki!
LubimyCzytać3
Biblioteczka
2025-12-13
2024-10-25
Przeczytanie książki Pelota zajęło mi prawie miesiąc; normalnie lektura podobnej książki zajęłaby mi góra trzy dni, zwłaszcza, że ostatnie sto stron połknęłam w niecałe dwie godziny, chcąc się z nimi w końcu "rozprawić". I mimo że na ten zastój czytelniczy złożyło się parę czynników, myślę, że sama fabuła również znacząco się do tego przyczyniła.
Na plus na pewno jest tu język, także prowadzenie fabuły z dwóch perspektyw pobudza zainteresowanie. Z jednej strony mamy centrum badawcze i rok 2102, z drugiej bohatera z amnezją w bliżej nieokreślonym czasie i dziwnym miejscu. Chcąc odkryć zależności między tymi dwoma wątkami, czytamy i czytamy... A odpowiedzi nadal nie dostajemy (w każdym razie jasnej, bo domyślić się pewnych rzeczy możemy już sami). W pewnym momencie zaczyna się to stawać męczące, bo nic się nie dzieje. Bohaterowie tylko rozmawiają i podróżują. Rozwiązanie pojawia się na samym końcu. Do tego miałam wrażenie, że książkę napisał jakiś erotoman, bo prawie każde przedstawienie kobiety musiało od razu sprowadzać się do jej fizyczności. Kolejną sprawą, która pogrążyła w moich oczach ,,Tranzyt" był brak wizjonerstwa autora. Co mam na myśli? Mianowicie to, że mamy do czynienia ze sci-fi, rzecz dzieje się w odległej przyszłości, a mimo to brak tu jakiegokolwiek rozwoju technicznego. Np. pali się fajkę, używa szpul filmowych i maszyny do pisania. Autor zupełnie nie pokusił się o unowocześnienie rzeczywistości, jakby zakładając, że rozwój techniki nie ruszy do przodu.
Przeczytanie książki Pelota zajęło mi prawie miesiąc; normalnie lektura podobnej książki zajęłaby mi góra trzy dni, zwłaszcza, że ostatnie sto stron połknęłam w niecałe dwie godziny, chcąc się z nimi w końcu "rozprawić". I mimo że na ten zastój czytelniczy złożyło się parę czynników, myślę, że sama fabuła również znacząco się do tego przyczyniła.
Na plus na pewno jest tu...
2024-05-28
Ciekawa pozycja, skłaniająca do myślenia. Ocenę jednak wystawiam pośrednią, dlaczego - już tłumaczę.
Z jednej strony fabuła jest intrygująca (przynajmniej na początku), surrealistyczna, całość jest jedną wielką metaforą, którą z powodzeniem można odnieść do współczesnych czasów. Bohater budzi się w świecie, który okazuje się być zupełnie innym, niż dotychczas mu się zdawało - trochę jak w matrixie. Nieznana siła wyższa zdaje się już postanowić o jego losach, ludzie to kukły, które zdolne są powtarzać tylko jedną, utartą kwestię i działają według przypisanego im schematu. Wiśniewski-Snerg potraktował topos theatrum mundi, teatru świata, bardzo dosłownie - świat w jego powieści to plan filmowy, a ludzie to statyści.
Z drugiej strony, w pewnym momencie pojawia się postać Płowego Jacka, który ma uosabiać Jezusa Chrystusa. Wiele wydarzeń biblijnych zostaje zaadaptowanych do przedstawionych realiów. Prorok naucza więc kukły, posługując się przy tym zdaniami niemalże wyciętymi z Pisma Świętego. Czułam się, jakbym czytała pastisz scen biblijnych. Wiem, że miało to wymiar metaforyczny, ale jednak mnie raziło. Co więcej, pod koniec książka była właściwie już tylko przerobioną w powyższy sposób historią skazania Jezusa i jego śmierci. Natomiast historia postaci z wątku "pozareligijnego" nie została wyjaśniona.
Podsumowując, zamysł był bardzo ciekawy, ale jak dla mnie za dużo było tu wymiaru religijnego. Niemniej są to moje osobiste odczucia.
Ciekawa pozycja, skłaniająca do myślenia. Ocenę jednak wystawiam pośrednią, dlaczego - już tłumaczę.
Z jednej strony fabuła jest intrygująca (przynajmniej na początku), surrealistyczna, całość jest jedną wielką metaforą, którą z powodzeniem można odnieść do współczesnych czasów. Bohater budzi się w świecie, który okazuje się być zupełnie innym, niż dotychczas mu się...
2024-08-13
,,Wygnanie władcy" to wciągająca powieść przygodowo-sensacyjno-fantastyczno-naukowa, w członie sci-fi z naciskiem na naukę, jako że mamy tu do czynienia z rozmaitymi wynalazkami, takimi jak aluminiowy papier, elektryczne statki czy elektryczna odzież. Co ciekawe, akcja dzieje się w XX-tym wieku, a techniczny postęp jest zaledwie wynikiem prężnego rozwoju Związku Radzieckiego. Jeden z jego obywateli, Sergiusz Ławrow, wpada na pomysł jeszcze większego przysłużenia się narodowi przez budowę sztolni na trasie z Archangielska do Władywostoku, którymi mógłby popłynąć ciepły Golfsztrom, tym samym czyniąc Wielką Północną Drogę Morską żeglowną przez cały rok. Nie wszyscy jednak popierają jego pomysł... Fabuła nie skupia się jednak tylko na jednym bohaterze i problemie. Akcja cały czas trzyma w napięciu - są i pościgi, i intrygi, i walka z żywiołem, a nawet odrobinka romansu. Czas spędzony z ,,Wygnaniem władcy" minął mi wyjątkowo miło i bardzo żałuję, że po polsku nie ukazało się więcej powieści autora. Książka Adamowa to kolejny przykład niezasłużenie nieznanej i nieuchronnie odchodzacej w zapomnienie książki. Jeśli uda Wam się na nią trafić, polecam przeczytać - myślę, że warto.
,,Wygnanie władcy" to wciągająca powieść przygodowo-sensacyjno-fantastyczno-naukowa, w członie sci-fi z naciskiem na naukę, jako że mamy tu do czynienia z rozmaitymi wynalazkami, takimi jak aluminiowy papier, elektryczne statki czy elektryczna odzież. Co ciekawe, akcja dzieje się w XX-tym wieku, a techniczny postęp jest zaledwie wynikiem prężnego rozwoju Związku...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2024-06-11
2024-02-09
2024-01-05
Po lekturze ,,Dnia Tryfidów" w ciemno kupiłam inne książki Wyndhama, a ,,Chocky" jest pierwszą z nich, za którą się zabrałam. I co tu dużo pisać, warto było wydać te pieniądze ;) Książka bardzo wciągająca, świetny język, postacie i pomysły. Dość krótka, akurat na pochłonięcie w ciągu jednego popołudnia.
Po lekturze ,,Dnia Tryfidów" w ciemno kupiłam inne książki Wyndhama, a ,,Chocky" jest pierwszą z nich, za którą się zabrałam. I co tu dużo pisać, warto było wydać te pieniądze ;) Książka bardzo wciągająca, świetny język, postacie i pomysły. Dość krótka, akurat na pochłonięcie w ciągu jednego popołudnia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2023-11-19
2023-10-21
Zacznę od tego, że nie do końca wiem, jak ocenić tę książkę. Z jednej strony była dobrze napisana, zawarte w niej pomysły były często bardzo oryginalne, a jak wiadomo, obecnie ciężko trafić na coś, co nie będzie choćby tylko częściowo odtwórcze, a tu dodatkowo mamy przecież do czynienia z książką z 1971 roku. Z drugiej strony, fabuła mnie nie porwała, prawdę mówiąc, pod koniec popędzałam się, by jak najszybciej skończyć czytać i móc zabrać się za coś innego. Fabuła jest bowiem bardzo surrealistyczna, całość utrzymana jest w konwencji zbliżonej do snu, gdzie akcje niby wynikają jedna z drugiej, ale im dalej, tym trudniej odkryć między nimi związek i coraz bardziej wszystko się zmienia i miesza. Dużo tu paradoksów (zamierzonych), całość bardzo się gmatwa przez nieuporządkowane skoki w czasie i do połowy książki praktycznie nie wiadomo co jest punktem odniesienia dla minionych wydarzeń. Mimo, że potem dowiadujemy się o co chodzi, i tak ciężko się połapać w motywacjach. Nie wiem, czy to ja jestem za głupia, aby zrozumieć tę książkę, czy rzeczywiście autor przedobrzył i pozostawił czytelnika mocno skonfundowanego. Prawdę mówiąc, pod koniec nie chciało mi się już nawet skupiać na analizie przedstawionych złożonych wyjaśnień. Całość dobrze podsumowuje cytat: ,,Jestem pod działaniem narkotyków - pomyślał - I to wyjaśnia wszystko. Potem zdał sobie sprawę z niewystarczalności wytłumaczenia." (I nie, bohater nie był na prochach). Szczerze powiedziawszy, po opiniach innych użytkowników miałam w stosunku do ,,Bogów Wojny" o wiele wyższe oczekiwania. Jedyne co mogę powiedzieć, to że rzeczywiście jest to książka niepodobna chyba do żadnej innej, jaką miałam okazję przeczytać.
Znalazło się za to kilka fajnych cytatów:
,, - Ej! - krzyknął Corson. - Dajcie mi broń, cokolwiek.
- Masz mózg - stanowczo odpowiedział głos (...)."
,, Historia była tkaniną. Wojna była rozdarciem, a wojny zawziętymi kolcami rwącymi sukno historii, która zawsze albo przynajmniej do tej pory naprawiała się z biologicznym uporem (...)."
Zacznę od tego, że nie do końca wiem, jak ocenić tę książkę. Z jednej strony była dobrze napisana, zawarte w niej pomysły były często bardzo oryginalne, a jak wiadomo, obecnie ciężko trafić na coś, co nie będzie choćby tylko częściowo odtwórcze, a tu dodatkowo mamy przecież do czynienia z książką z 1971 roku. Z drugiej strony, fabuła mnie nie porwała, prawdę mówiąc, pod...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2023-10-12
Po opiniach widzę, że większość czytelników widziała film zanim przeczytała książkę. Dlatego postanowiłam napisać, jak to wyglądało z mojej perspektywy, ponieważ właśnie skończyłam czytać, nigdy nie widziawszy ekranizacji (aczkolwiek teraz na pewno się z nią zapoznam - wcześniej nie chciałam psuć sobie przyjemności czytania).
"Blade Runner" był dla mnie zaskoczeniem - zupełnie nie tego się spodziewałam. Myślałam, że dostanę miasto przyszłości pełne neonów i pościgów, a zamiast tego trafiłam do umierającego świata, w którym o wpływy konkurują ze sobą dwie, nazwijmy je tak umownie, "doktryny" (także mamy trochę psychologii i filozofii), a bycie żywą istotą trzeba udowodnić. Podczas lektury może się wręcz nasunąć pytanie, czy NAS uznanoby za ludzi?
Ale dość o filozofii, myślę, że bardziej interesują Was moje wrażenia, niż fabuła, którą już wszyscy opisali. Co prawda nie ma tu "jazdy bez trzymanki", ale książkę pochłonęłam w dwa dni (tylko dlatego, że miałam poza tym sporo zajęć), czytało się ją bardzo dobrze, wciągała, wyłaniał się z niej zastanawiający sens. Podobała mi się też postać Isidore'a - według mnie wcale nie był głupi, jak uważali inni, wręcz przeciwnie.
Podsumowując, uważam, że książka jest warta przeczytania, a ja na pewno jeszcze wrócę do tego autora.
Po opiniach widzę, że większość czytelników widziała film zanim przeczytała książkę. Dlatego postanowiłam napisać, jak to wyglądało z mojej perspektywy, ponieważ właśnie skończyłam czytać, nigdy nie widziawszy ekranizacji (aczkolwiek teraz na pewno się z nią zapoznam - wcześniej nie chciałam psuć sobie przyjemności czytania).
"Blade Runner" był dla mnie zaskoczeniem -...
2023-07-18
2023-07-03
2023-05-18
,,Spekulacje" to zbiór siedemnastu opowiadań najbardziej rozpoznawalnych autorów science-fiction. W mojej szczerej opinii nie było wśród nich ani jednej historii, która by mnie znudziła. Co nie znaczy, że nie było opowiadań ciekawszych i trochę mniej. Każde jednak miało swój niepowtarzalny, wyczuwalny styl - uzasadniona jest więc propozycja Asimova, który w przedmowie zachęca do samodzielnego odgadnięcia oraz rozszyfrowania nazwisk autorów, które zapisane są kodem.
Zbiór rozpoczyna opowiadanie ,,Nawet żelazna nie zatrzyma klatka", które jest idealnym otwarciem antologii - bardzo mi się podobało, wciągało i skłaniało do myślenia - tak, jak i niejedna z pozostałych zamieszczonych tu historii. Tutejsze opowiadania niosą różne przesłanie, nie są płytkie. Czyta się je jednak przyjemnie i niewymuszenie. Oprócz pierwszego z opowiadań, w pamięć szczególnie zapadły mi ,,Harfiarz", ,,Człowiek, który dryfował w czasie", ,,Szansa dla dinozaurów" oraz ,,Nadmiar". Znajdą się tu zarówno opowiadania dla miłośników dystopii, jak i kosmosu, innych światów i cywilizacji. Miłym dodatkiem są noty o autorach na końcu książki
Zdecydowanie polecam.
,,Spekulacje" to zbiór siedemnastu opowiadań najbardziej rozpoznawalnych autorów science-fiction. W mojej szczerej opinii nie było wśród nich ani jednej historii, która by mnie znudziła. Co nie znaczy, że nie było opowiadań ciekawszych i trochę mniej. Każde jednak miało swój niepowtarzalny, wyczuwalny styl - uzasadniona jest więc propozycja Asimova, który w przedmowie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to