Benvenuta Celliniego żywot własny spisany przez niego samego

Okładka książki Benvenuta Celliniego żywot własny spisany przez niego samego
Benvenuto Cellini Wydawnictwo: ALFA biografia, autobiografia, pamiętnik
542 str. 9 godz. 2 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Tytuł oryginału:
La vita
Wydawnictwo:
ALFA
Data wydania:
1994-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1948-01-01
Liczba stron:
542
Czas czytania
9 godz. 2 min.
Język:
polski
ISBN:
8370017770
Tłumacz:
Leopold Staff
Tagi:
pamiętniki włoskie
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,0 / 10
28 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
117
20

Na półkach:

Z zawodu jestem złotnikiem - i uważam, że to świetna książka dla ludzi z branży, którzy chcą przeczytać coś lekkiego, ale jednak nie oddalać się za bardzo od tematyki zawodowej ;) Bardzo zabawna lektura do poduszki albo na wakacje - sposób podejścia do życia i pracy Benvenuta jest wyjątkowy (a czasami - o zgrozo! - bardzo aktualny). Co ważne wspomnienia są pisane łatwym do przyswojenia językiem (a może to właśnie kwestia przekładu?).

Z zawodu jestem złotnikiem - i uważam, że to świetna książka dla ludzi z branży, którzy chcą przeczytać coś lekkiego, ale jednak nie oddalać się za bardzo od tematyki zawodowej ;) Bardzo zabawna lektura do poduszki albo na wakacje - sposób podejścia do życia i pracy Benvenuta jest wyjątkowy (a czasami - o zgrozo! - bardzo aktualny). Co ważne wspomnienia są pisane łatwym do...

więcej Pokaż mimo to

avatar
890
226

Na półkach:

A gdyby ktoś umożliwił Wam bezpośredni wgląd w renesans, a dokładnie w bajkowe czasy cinquecenta? Naprawdę bajkowe, bo wszystko było wtedy większe niż w naszej skarlałej rzeczywistości - większa sztuka, większe osobowości, większe namiętności, większe zbrodnie. Tymczasem pamiętnik Benvenuta Celliniego, czołowego rzeźbiarza i złotnika epoki, to koncentrat cinquecenta, zaś jego autor to wcielenie tego boskiego stulecia.

Cellini przyjaźni się z papieżem Klemensem VII, jest więziony przez papieża Pawła III, wkrada się w i szybko traci łaski francuskiego króla Franciszka I oraz kolejnych władców swej rodzinnej Florencji, wymienia uprzejmości z Michałem Aniołem Buonarrotim, jest wielbiony i nienawidzony, doznaje religijnych objawień, wywołuje diabły w Koloseum, wreszcie co najmniej dwukrotnie dokonuje zabójstwa.

W jakichkolwiek jednak wydarzeniach by nie uczestniczył i w jakim towarzystwie się nie obracał, to jego osoba, tak wyrazista, jest głównym magnesem tej książki. Trzeba od razu powiedzieć, że Cellini nie ma zadatków na buddystę. Trudno nie polubić tego gwałtownika, choć jego czyny w myśl dzisiejszych norm szybko pozbawiłyby go wolności na zawsze, a i pięćset lat temu niemal uwolniły go od życia. Wielki artysta i nie mniejszy awanturnik bez poczucia konfliktu łączy swe łotrostwa z wiarą, choć jej żarliwość jest zależna od okoliczności i zawsze wzmaga się, gdy te stają się niesprzyjające.

Niespokojny ten duch, wbrew doświadczeniu, nigdy nie zdołał dać wiary powiedzeniu, że lepsze jest wrogiem dobrego. Niejednokrotnie natomiast, i często boleśnie, przekonał się, iż łaska pańska na pstrym koniu jeździ. To jednak człowiek czynu, nie myśli; jedyna zaduma, do jakiej jest zdolny, to zaduma nad nikczemnością innych, na którą skarga wybrzmiewa tu z regularnością godną zegarmistrza, nie złotnika.

Bardzo intrygujacy jest stosunek Celliniego do płci pięknej. Kobiety to u niego tylko Madonny albo (znacznie częściej) dziwki; nie zna artysta stanów pośrednich. Natomiast swoje skłonności homoseksualne tłumi i ukrywa autor nie dość przemyślnie, co wobec zakłamanej ówczesnej obyczajowości przyczynia mu nie mniej kłopotów niż akty przemocy, jakich się regularnie dopuszcza.

Z racji prostego języka opowieści wchodziłem w nią z niejakim oporem, który jednak zniknął, gdy pojąłem prawdę tej historii. A sprowadza się ona do tego, że gwałtowna, galopująca, pełna powtórzeń i nieścisłości narracja jest jej integralną, nieusuwalną częścią i kolejnym poziomem, który staje się lustrem osobowości autora. Żywy tok opowieści stopniowo i nieubłaganie wciąga czytelnika w bagno, jakim jest życie wewnętrzne Celliniego.

"Żywot własny" to fascynująca i przenosząca w inną rzeczywistość opowieść, to właściwie archetypiczna powieść łotrzykowska, tyle że oparta na prawdziwym życiu. Co nie znaczy oczywiście, że nie została perfidnie nazmyślana i podkolorowana, tak by wybielić egotycznego autora, a oczernić wszystkich, którzy ośmielili się mu sprzeciwić, szczególnie na bezkompromisowym polu sztuki.

To także historia ciągłych wzlotów i upadków, przechodzenia od stanu wielkiej łaski do skrajnej niełaski, przede wszystkim, jeśli ufać sprawozdaniu Benvenuta, za sprawą obmowy nieprzyjaciół, choć nie mniej winnymi były chyba jego buta i bezczelność. To w końcu niezwykłe i cenne świadectwo obyczajowości cinquecenta, dokumentujące absolutne zepsucie władzy, poczucie bezkarności możnych, a jednocześnie bogaty mecenat i płynące gęsto artystyczne soki epoki.

I tylko szkoda, że ostatnie dziesięć lat życia Celliniego nie znalazło już podobnego świadectwa. Mierzenie się z własną starością jest bowiem jednym z największych wyzwań stających przed człowiekiem, a florencki artysta z pewnością nie złożył broni nawet przed tak potężnym przeciwnikiem. Zapis tej walki byłby na wagę, nomen omen, złota.

A gdyby ktoś umożliwił Wam bezpośredni wgląd w renesans, a dokładnie w bajkowe czasy cinquecenta? Naprawdę bajkowe, bo wszystko było wtedy większe niż w naszej skarlałej rzeczywistości - większa sztuka, większe osobowości, większe namiętności, większe zbrodnie. Tymczasem pamiętnik Benvenuta Celliniego, czołowego rzeźbiarza i złotnika epoki, to koncentrat cinquecenta, zaś...

więcej Pokaż mimo to

avatar
92
17

Na półkach:

Do powyższej świetnej recenzji "utracjusza" dodam tylko, że znakomity przekład wyszedł spod pióra Leopolda Staffa. No, i nie jest prawdą, że dostrzega jedynie nikczemność innych. Np. wobec Michała Anioła ma stosunek czołobitny

Do powyższej świetnej recenzji "utracjusza" dodam tylko, że znakomity przekład wyszedł spod pióra Leopolda Staffa. No, i nie jest prawdą, że dostrzega jedynie nikczemność innych. Np. wobec Michała Anioła ma stosunek czołobitny

Pokaż mimo to

Reklama

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Benvenuta Celliniego żywot własny spisany przez niego samego


Reklama
zgłoś błąd