Wymiar cudów

Okładka książki Wymiar cudów
Robert Sheckley Wydawnictwo: Amber Seria: Mistrzowie SF fantasy, science fiction
176 str. 2 godz. 56 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Seria:
Mistrzowie SF
Tytuł oryginału:
Dimension of Miracles
Wydawnictwo:
Amber
Data wydania:
1993-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1993-01-01
Liczba stron:
176
Czas czytania
2 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
8370821731
Tłumacz:
Piotr W. Cholewa
Tagi:
science fiction
Średnia ocen

                6,2 6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.

Patronaty LC

Książki autora

Okładka książki Nowa Fantastyka 470 (11/2021) Jacek Inglot, Piotr Jedliński, Jeff Noon, redakcja Nowa Fantastyka, Robert Sheckley, Przemysław Zańko
Ocena 7,1
Nowa Fantastyk... Jacek Inglot, Piotr...
Okładka książki Złoty wiek SF. Tom 8 Algis Budrys, Raphael A. Lafferty, C. C. MacApp, Alan E. Nourse, James H. Schmitz, Robert Sheckley, John Sladek, F. L. Wallace, Miriam Allen deFord
Ocena 6,3
Złoty wiek SF.... Algis Budrys, Rapha...
Okładka książki Złoty Wiek SF tom 6 Jerome Bixby, Algis Budrys, Mark Clifton, Joe L. Hensley, Henry Kuttner, Fritz Leiber, Mack Reynolds, James H. Schmitz, Robert Sheckley
Ocena 5,5
Złoty Wiek SF ... Jerome Bixby, Algis...

Mogą Ciebie zainteresować

Oceny

Średnia ocen
6,2 / 10
47 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1008
603

Na półkach:

Klasyka sf, i to nie z samego czoła gatunku, ale z drugiego rzędu, bo Sheckleya się zwykle w pierwszym rzędzie nie sadza. Takie rozmieszczenia autorów zawsze są arbitralne, a czytelnik sam może ich po swojemu pozycjonować.
Tu mamy do czynienia z powiastką filozoficzną, pełną specyficznego słodko-gorzkiego humoru, powiastką, która nie może nie przywodzić na myśl Diderota z jego Kubusiem i, oczywiście, Lema - z Bajkami robotów czy Cyberiadą. Odkryć wielkich tu nie ma, ale nie o nie idzie, lecz o kolejną refleksję nad człowiekiem i ludzkością, lub też, bardziej ludzkim językiem, nad nami i tym, co wyprawiamy na świecie.
Czyta się szybciutko, rozmyśla dłużej. Może nawet coś w nas zostaje, coś... jakby mądra myśl... jedna czy dwie...

Klasyka sf, i to nie z samego czoła gatunku, ale z drugiego rzędu, bo Sheckleya się zwykle w pierwszym rzędzie nie sadza. Takie rozmieszczenia autorów zawsze są arbitralne, a czytelnik sam może ich po swojemu pozycjonować.
Tu mamy do czynienia z powiastką filozoficzną, pełną specyficznego słodko-gorzkiego humoru, powiastką, która nie może nie przywodzić na myśl Diderota z...

więcej Pokaż mimo to

avatar
440
96

Na półkach: , , ,

„Nie powinno się pytać: dlaczego to, a nie tamto? Właściwe pytanie brzmi: jak to działa?”[1].

Historia przedstawiona przez Roberta Sheckleya jest niezwykle prosta: oto mamy bohatera, którego sam autor opisuje tak:

„Był jednocześnie niezgłębiony i łatwy do przewidzenia – dość zwyczajny cud”[2].

Bohater ów, niejaki Carmody, mieszka gdzieś w Stanach Zjednoczonych, wykonując pracę biurową. Pewnego dnia zgłasza się do niego ktoś, kto twierdzi, że Carmody wygrał Nagrodę (koniecznie z dużej litery) w loterii galaktycznej. Bohater, długo się nie namyślając, wyrusza do Centrum Galaktycznego po odbiór rzeczonej Nagrody, na miejscu jednak okazuje się, że powrót do domu nie będzie łatwą sprawą. Po pierwsze trzeba ustalić gdzie jest Ziemia, po drugie: kiedy jest to Ziemia, po trzecie: która Ziemia jest jego domem.

Dosyć trudna sprawa dla kogoś, kto nawet nie zna nazwy swojej planety (Ziemia wywołuje jedynie uśmiech politowania na obliczach galaktycznych urzędników), nie mówiąc już o którejkolwiek z jej współrzędnych. Tym trudniejsza, że wyrwany ze swojego środowiska bohater (a co za tym idzie pozbawiony zagrożeń typowych dla owego środowiska), zgodnie z prawem drapieżnictwa ścigany jest przez swojego własnego Drapieżnika, którego jedynym celem jest pożywienie się Carmodym.

Można powiedzieć, że książka ta to Robert Sheckley w dobrej formie. Niedawno narzekałem, że w jego „Opcjach” nie ma ładu i składu, a już na pewno nie ma fabuły, nie mówiąc o jakimkolwiek sensie. To wszystko jest w „Wymiarze cudów”, wydarzenia układają się w zgrabną całość, a wszystko napisane jest z charakterystycznym dla autora humorem; takim, który wyjaśnia sprawy pozornie bezsensowne, tak by czytelnik przyjął je z uśmiechem na ustach, zastanawiając się co z tego wyniknie (jak chociażby wspomniane prawo drapieżnictwa, czy objawiająca się umyślną pomyłką wolna wola maszyn, albo natura boga na planecie zamieszkiwanej przez jedną istotę).

Fabuła jest pretekstem dla autora, żeby pokazać nam sens albo i bezsens pewnych myśli, wierzeń i zachowań, aczkolwiek śledzenie owej fabuły daje sporo frajdy; czytelnik kibicuje bohaterowi w jego zmaganiach z rzeczami nie tyle go przerastającymi, co pozostającymi całkowicie poza jego możliwościami pojmowania (mamy na przykład budowniczego, który skonstruował świat dla pewnego miłego staruszka z brodą upierającego się, by dać stworzonym przez siebie istotom wolną wolę, i zabawny, ale dający do myślenia opis tej budowy).

Myślę, że każdy, kto już raz zakosztował Sheckleya będzie zadowolony. Kto tego nie zrobił, może zacząć właśnie od „Wymiaru Cudów”. Albo zniechęci się od razu, albo zapragnie więcej, a jako, że jest to science fiction, które się nie dezaktualizuje, będzie mógł spokojnie sięgnąć po kolejne pozycje, czy to powieści, czy równie dobre zbiory opowiadań.

8/10

„Gdybyśmy brali pod uwagę wszystkie możliwości, to szybko brakłoby nam możliwości do brania pod uwagę… Co ja powiedziałem? Nieważne. Konstrukcja była prawidłowa, nawet jeśli słowa błędne”[3].

„– Ja miałby zostać Bogiem?
– A dlaczego nie? Zajęcie jak każde inne, tyle że ma dumną nazwę. Niezbyt to łatwe, przyznaję, ale i nie trudniejsze niż zostanie wybitnym poetą albo inżynierem”[4].

[1] Robert Sheckley „Wymiar Cudów”, przeł. Piotr Cholewa, wyd. Amber, 1993, str. 71.
[2] Tamże, s. 10.
[3] Tamże, s. 19.
[4] Tamże, s. 61.

malynosorozec.blogspot.com

„Nie powinno się pytać: dlaczego to, a nie tamto? Właściwe pytanie brzmi: jak to działa?”[1].

Historia przedstawiona przez Roberta Sheckleya jest niezwykle prosta: oto mamy bohatera, którego sam autor opisuje tak:

„Był jednocześnie niezgłębiony i łatwy do przewidzenia – dość zwyczajny cud”[2].

Bohater ów, niejaki Carmody, mieszka gdzieś w Stanach Zjednoczonych,...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wymiar cudów


zgłoś błąd