Timbuktu

Okładka książki Timbuktu
Paul Auster Wydawnictwo: Noir sur Blanc utwór dramatyczny (dramat, komedia, tragedia)
148 str. 2 godz. 28 min.
Kategoria:
utwór dramatyczny (dramat, komedia, tragedia)
Tytuł oryginału:
Timbuktu
Wydawnictwo:
Noir sur Blanc
Data wydania:
2000-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2000-01-01
Data 1. wydania:
2000-01-01
Liczba stron:
148
Czas czytania
2 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
83-88459-30-9
Tłumacz:
Robert Sudół
Tagi:
pies ostatnia wyprawa.
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,1 / 10
70 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
343
242

Na półkach: ,

Przyjemna i sentymentalna opowieść, próba oddania hołdu gatunkowi, na którego wierności bezapelacyjnie można polegać. Auster podjął próbę nieziszczalnego może ujęcia psiej psychiki w słowa, wykładając się na pewnej zdublowanej niekonsekwencji. Otóż psi protagonista tej powieści pozostaje na bardzo zróżnicowanych poziomach świadomości w zależności od fabularnych potrzeb autora, a tę huśtawkę odtwarza narrator, rozpięty na długim łuku między wszechwiedzą (trochę obciachową w wypadku dobrej literatury) a wielką naiwnością.

Przyjemna i sentymentalna opowieść, próba oddania hołdu gatunkowi, na którego wierności bezapelacyjnie można polegać. Auster podjął próbę nieziszczalnego może ujęcia psiej psychiki w słowa, wykładając się na pewnej zdublowanej niekonsekwencji. Otóż psi protagonista tej powieści pozostaje na bardzo zróżnicowanych poziomach świadomości w zależności od fabularnych potrzeb...

więcej Pokaż mimo to

avatar

Bardzo mi się podobała - zestawienie sposobu myślenia psa z ludzkimi wyobrażeniami i potrzebami wypadło wiarygodnie, los psiego bohatera nie był mi obojętny - a to taka zwyczajna historia, mam pana, pan odchodzi, co teraz? Jak sobie poradzić, jak znaleźć nowych ludzi? Komu ufać? Wciągnęłam się w życie Mr. Bonesa, a do tego nie mogę przestać się zastanawiać, jak dalej potoczy się życie rodziny Jonesów i czuję ukłucie żalu z powodu niewiedzy. Wiem jednak, że to jest historia psa nie ich i autor słusznie skupia się na Mr. Bonesie, skoro wszystkie wydarzenia poznajemy z jego perspektywy.

Bardzo mi się podobała - zestawienie sposobu myślenia psa z ludzkimi wyobrażeniami i potrzebami wypadło wiarygodnie, los psiego bohatera nie był mi obojętny - a to taka zwyczajna historia, mam pana, pan odchodzi, co teraz? Jak sobie poradzić, jak znaleźć nowych ludzi? Komu ufać? Wciągnęłam się w życie Mr. Bonesa, a do tego nie mogę przestać się zastanawiać, jak dalej...

więcej Pokaż mimo to

avatar

Na „Timbuktu” Paula Austera” natrafiłam wertując biblioteczkę pewnego wykazującego się niebywałą erudycją starszego pana.
Książka jest trudna do zdobycia (w j. polskim), ale cały ten trud wynagradza po stokroć ciekawą, zajmującą, iście poetycką treścią.
Z wysokim poziomem zarówno merytorycznym jak i stylistycznym, bez wątpienia klasyfikuje się w ramach małego arcydzieła!
To swoisty traktat o przemijaniu i bezwarunkowej miłości, opowiedziany z punktu widzenia szlachetnego i nad wyraz rozumnego narratora – psa Gnata.
To z nim podczas lektury myślimy, śnimy i czujemy towarzysząc mu w ostatniej wyprawie do psiego raju zwanym Timbuktu. Książka warta każdej sekundy naszego cennego czasu, bo daje możliwość spojrzenia na ludzką naturę z o wiele ciekawszej i obiektywniejszej – psiej perspektywy.
POLECAM!!!

Na „Timbuktu” Paula Austera” natrafiłam wertując biblioteczkę pewnego wykazującego się niebywałą erudycją starszego pana.
Książka jest trudna do zdobycia (w j. polskim), ale cały ten trud wynagradza po stokroć ciekawą, zajmującą, iście poetycką treścią.
Z wysokim poziomem zarówno merytorycznym jak i stylistycznym, bez wątpienia klasyfikuje się w ramach małego...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
354
203

Na półkach: , ,

Gdy widzę na ulicy starego, zmęczonego człowieka z psem, doznaję pewnego rodzaju wzruszenia. Wyobrażam sobie, jak po powrocie do domu człowiek siada w fotelu a pies kładzie się obok. Możliwe, że opiera łeb na stopach swojego właściciela. A potem karmią się i grzeją swoją obecnością.
W książce „Timbuktu” spotkałam właśnie taki zgrany i wzruszający duet; Willy’ego i jego psa – Gnata.
Willy nie był stary, raczej sterany życiem na własne życzenie. Sam o sobie twierdził, że jest „ pierwszorzędnym nieudacznikiem i największą dupą wołową na świecie”. Warto jednak zwrócić uwagę na refleksje Willy’ego na temat życia, jakie snuł, gdy już stał u wrót swojej krainy Timbuktu.
Gnat to psi mądrala. Myśli, czuje i śni, a dzięki temu możemy poznać opowieść o szczęśliwym życiu u boku Willy’ego i o tym, jak po jego śmierci próbował odnaleźć utracone szczęście. I choć jest to historia widziana oczami psa, nie jest infantylna, ale pełna poczucia humoru, ciepła i dotyczy nas – ludzi.
Jeżeli uważasz, że Twój pies zna Ciebie jak nikt inny i rozumie każde Twoje słowo ( jakże by inaczej, prawda?) to jest to książka dla Ciebie. Nie czytaj jej jednak w miejscach publicznych, bo z pewnością wyciśnie Ci nie jedną łzę. Jeżeli nie masz psa, to być może książka pomoże Ci spojrzeć na siebie z dystansem, a psia perspektywa bardzo Ci to ułatwi.
Książkę przeczytałam dzięki Wojciechowi Gołębiewskiemu, któremu bardzo dziękuje i proszę o więcej takich zapomnianych i nie docenianych lektur.

Gdy widzę na ulicy starego, zmęczonego człowieka z psem, doznaję pewnego rodzaju wzruszenia. Wyobrażam sobie, jak po powrocie do domu człowiek siada w fotelu a pies kładzie się obok. Możliwe, że opiera łeb na stopach swojego właściciela. A potem karmią się i grzeją swoją obecnością.
W książce „Timbuktu” spotkałam właśnie taki zgrany i wzruszający duet; Willy’ego i jego psa...

więcej Pokaż mimo to

avatar
2446
2372

Na półkach: ,

UWAGA! PRZEPIĘKNA BAŚŃ DLA WSZYSTKICH!!
NIE ZGADZAM SIĘ!! Od tych słów zamierzam ponownie opublikować moje recenzje książek, których Państwo nie czytacie, a co do których wartości jestem głęboko przekonany. Ta idea powstała, gdy, dość przypadkowo, przejrzałem moje recenzje, które dostały najmniej plusów. Ale problem wnet okazał się o wiele poważniejszy, bo dotyczy książek za których recenzje dostałem od Państwa satysfakcjonującą ilość plusów, a mimo to poczytność tych naprawdę wartościowych pozycji jest znikoma. Wybieram tylko pozycje interesujące i zrozumiałe "dla każdego", a cykl zaczynam od utworów ks. Jana Twardowskiego.
Tym razem, dla odpoczynku i rozrywki, polecam przepiękną opowieść o Niebie dla piesków. Nie wiem dlaczego ma ona zaledwie 5 opinii, a moja recenzja uciułała 23 plusy.
Auster jest naprawdę świetnym pisarze, który dostał ode mnie 3x10. 2x9 i jedna pałę. Recenzja jest bardzo stara, lecz jej nie zmieniam, bo mówi o początkach mojej znajomości z jego twórczością
Paul AUSTER - Mr BONES (przepisane 05.2011)
Mr Bones (pol. Gnat) to bohater najpiękniejszej poetyckiej powieści, jaką czytałem od czasów „Małego Księcia” Antoine’a Saint-de-Exupery. Ta książka to „TIMBUKTU” Paula Austera. Wypada wyjaśnić, kto zacz Autor, co to Timbuktu i jak ja się w tym znalazłem; więc teraz, by zaspokoić ciekawość czytelnika, uchylę tylko rąbka tajemnicy i wyjawię, że nasz bohater, Mr Bones to pies, co można było wydedukować z jego imienia - „KOŚCI”, rasy „HODGEPODGE”, po naszemu „MISZMASZ”, tzn po części - collie, po części - labrador, po części - spaniel oraz po części - „puzzle” czyli „zagadka”. A teraz historia mojej znajomości z nim.
Zacznę od tego, że bardzo mało czytam po angielsku, bo nie wiem co czytać. Ameryka to nie Polska, gdzie wystarczy wziąć do ręki choćby mój „Tygodnik Powszechny”, by zorientować się co „wypada przeczytać”. Tu takich wytycznych nikt nie daje, /a szkoda/. Księgarnie w Toronto są, znam cztery, w których polecają beletrystykę typu „spy thrillers” np Ludluma /1927-2001/, a ja pozostając samotnym, bez jakichkolwiek koneksji towarzyskich, zdany jestem na „wieści” z Polski. Tak było m.in. Amosem OZ-em i Johnem Maxwellem COETZEE. W przypadku „Timbuktu”, a ściśle jej autora, dostałem „cynk” od Dziobaka [reżysera Krzysztofa Wierzbickiego], który, około roku 2000, na Festiwalu Filmowym w Krakowie, zakolegował się z Paul AUSTER-em i mniei „doniósł”, że AUSTER to uroczy, fascynujący, błyskotliwy i inteligentny amerykański Żyd, polskiego pochodzenia, i że warto go poczytać. No to poczytałem i pozostaję wdzięczny Dziobakowi, bo to literatura najwyższej klasy. Przeczytałem: autobiograficzną „The Invention of Solitude” („Znaleźć samotność), niesamowitą „The New York Trilogy” i omawiane „Timbuktu”. Poza tym dowiedziałem się, że poza licznymi nowelami, napisał scenariusze do filmów „Smoke”, „Blue in the Face” i „Lulu on the Bridge”. Ten ostatni również sam wyreżyserował. W autobiograficznej „The Invention of Solitude”, bohater udaje się do krainy przodków, tj pogranicza Polski i Ukrainy, do swoich korzeni, by odnaleźć swoją duszę wywodzącą się z biednych SZTETLI. Świetne!!!. Co do „Nowojorskiej Trylogii” to zarwałem noce, bo gdy zacząłem czytać którekolwiek z trzech opowiadań, to musiałem dojechać do ostatniego zdania, nie mogąc się oderwać aż do białego rana. Bo AUSTER to nowy Edgar Allan POE, w dodatku bogatszy intelektualnie.
No i wreszcie nas interesujące „TIMBUKTU”. W realu, Timbuktu to miasto w środkowej Mali czyli dawnym francuskim Sudanie. Położone w środku pustyni, pozostawało przez wiele wieków OAZĄ, CELEM UTRUDNIONYCH WĘDROWCÓW. Mr BONES i jego opiekun WILLY też zmierzają do TIMBUKTU, tylko nie tego położonego w Mali, lecz do ich wyśnionego: /tłum.moje/
„To miejsce dokąd ludzie udają się, gdy umrą. Wtedy twoja dusza zostanie odizolowana od twego ciała; ciało twoje zostanie pogrzebane w ziemi, a dusza twoja powędruje do NASTĘPNEGO ŚWIATA. Willy uparcie to powtarzał przez wiele ubiegłych tygodni, aby teraz nie było żadnych wątpliwości w psim rozumie, że „NASTĘPNY ŚWIAT” jest rzeczywistym miejscem. Ten świat nazywa się TIMBUKTU, i z tego co Willy mówił, Mr.Bones mógł wywnioskować, że to miejsce położone jest gdzieś w środku pustyni, daleko od Nowego Jorku czy Baltimore, daleko od Polski, daleko od jakiegokolwiek miasta, które oni kiedykolwiek odwiedzili. Któregoś razu Willy opisał je jako „OAZĘ DUCHÓW”, a innym razem powiedział: „Gdzie kończy się mapa tego świata, tam zaczyna się mapa TIMBUKTU”. Aby dostać się tam, musisz oczywiście przebrnąć przez niezmierne królestwo piasku i żaru, KRÓLESTWO WIECZNEJ NICOŚCI. Mr Bonesa przeraziła perspektywa tej skrajnie uciążliwej i nieprzyjemnej podróży, lecz Willy zapewnił go, że tak nie jest, że pokonanie całego dystansu trwa nie dłużej niż mgnienie oka. A kiedy już tam się znajdziesz, on powiedział, jak raz już przekroczysz granice tego AZYLU, to już nigdy nie będziesz się martwił o jedzenie, spokojny sen czy opróżnienie pęcherza. Staniesz się jednością z UNIVERSE, staniesz się plamką ANTYMATERII umieszczoną w mózgu Boga. Mr Bones miał kłopot z wyobrażeniem sobie jak mogłoby wyglądać życie w takim miejscu, lecz samo słowo TIMBUKTU stało się OBIETNICĄ, GWARANCJĄ LEPSZYCH DNI W PRZYSZŁOŚCI” [podkr.moje]
Niestety, pierwsze zdanie książki zapowiada rozstanie: „Mr Bones wiedział, że Willy nie pozostanie długo w tym świecie”. I tak się stało. Osamotniony Mr Bones, przeżywa wzloty i upadki, pamiętając zawsze o DOG HAVEN, psim niebie, o którym zapewniał go Willy, aż stary, schorowany i wykastrowany podejmuje ostatnią w życiu walkę o HONOR, samobójcze igrzyska DODGE-THE-CAR /unik-a-samochód/, by GODNIE odejść do oazy - TIMBUKTU.
Nic więcej nie wyjaśniam, bo kto po mojej zachęcie książki nie przeczyta, to gamoń, więc i reguły zawodów DODGE-THE-CAR nie dla niego.

UWAGA! PRZEPIĘKNA BAŚŃ DLA WSZYSTKICH!!
NIE ZGADZAM SIĘ!! Od tych słów zamierzam ponownie opublikować moje recenzje książek, których Państwo nie czytacie, a co do których wartości jestem głęboko przekonany. Ta idea powstała, gdy, dość przypadkowo, przejrzałem moje recenzje, które dostały najmniej plusów. Ale problem wnet ...

więcej Pokaż mimo to

avatar
532
531

Na półkach:

Leżę jak pan Bóg przykazał
Na zielonej trawie
I palcem wskazującym lewej ręki
Dłubię w nosie

Z tej pozycji świat jest bardzo prosty
Nie widzę gwałtu i cierpienia
A niebo jest takie błękitne

Aż boję się pomyśleć
Aż boję się pomyśleć co zobaczę
Kiedy wstanę
A przecież muszę iść
Po następne piwo

Trzy powody ....
Po pierwsze...od niemal dziesięciu lat otaczją mnie psy ,obecnie w liczbie trzech.Ta książka to mocny argument ,że rozmowa z nimi nie wymaga natychmiastowej wizyty u psychiatry,a wręcz przeciwnie,można doszukać się racjonalnego wytłumaczenia...a jeśli nawet nie, to jaką pociechą może być fakt podobnych zachowań u człekokształtnych....
Po drugie...po ulicach mego miasta,a uściślając,mojej dzielnicy ,od lat krąży podobna para...Człowiek i pies..Człowiek jest zmęczony życiem,porusza się chwiejnym krokiem,niczym marynarz nagle rzucony na suchy ląd,świadomy swojej odmienności,ukrywa się najczęściej w parkach ,zaroślach,wśród nie wyciętych jeszcze małych zagajniczków miejskich,skąd wynurza się co pewien czas i wygłasza swoją mantrę mocnym,choć nieco chropowatym głosem...
-Mistrzu..brakło dwa zeta...
Ale jest grzeczny ,miły,uśmiechnięty...tak jak jego kumpel ,pies.. Ponieważ moja wiedza kynologiczna jest nieco większa niż przeciętna(ale tylko nieco)muszę stwierdzić z cała mocą,że ów czworonóg nie jest typowym kundelkiem,przeglądem dzielnicowych psiaków,pierwszym przedstawicielem zupełnie nowej rasy..o nie...jest on ni mniej ni więcej..bulterierem..Ciekawe jak powstała ta para?Czy pierwszy był człowiek?Czy może jednak pies?Kto kogo przygarnął?Jedno jest pewne...oni też rozmawiają ze sobą...
Po trzecie ...każdy dzień,każda godzina,każda chwila,zła czy dobra ,przybliża mnie do Timbuktu...

Leżę jak pan Bóg przykazał
Na zielonej trawie
I palcem wskazującym lewej ręki
Dłubię w nosie

Z tej pozycji świat jest bardzo prosty
Nie widzę gwałtu i cierpienia
A niebo jest takie błękitne

Aż boję się pomyśleć
Aż boję się pomyśleć co zobaczę
Kiedy wstanę
A przecież muszę iść
Po następne piwo

Trzy powody ....
Po pierwsze...od niemal dziesięciu lat otaczją mnie psy...

więcej Pokaż mimo to

avatar
89
29

Na półkach: ,

Niech nikogo nie zwiedzie okładka i naiwny z pozoru bohater - ta książka nie jest dla dzieci. To pełna czarnego humoru opowieść o psie, który rozumie więcej niż niejeden człowiek oraz jego panu - bezdomnemu schizofrenikowi, który powoli odchodzi do krainy Timbuktu. Bardzo ciepła i klimatyczna książka o miłości, przywiązaniu i wolności. Polecam nie tylko miłośnikom psów :)

Niech nikogo nie zwiedzie okładka i naiwny z pozoru bohater - ta książka nie jest dla dzieci. To pełna czarnego humoru opowieść o psie, który rozumie więcej niż niejeden człowiek oraz jego panu - bezdomnemu schizofrenikowi, który powoli odchodzi do krainy Timbuktu. Bardzo ciepła i klimatyczna książka o miłości, przywiązaniu i wolności. Polecam nie tylko miłośnikom psów :)

Pokaż mimo to

avatar

Ciepła,napisana z perspektywy psa,najlepszego przyjaciela człowieka,powiastka.Skłaniająca do refleksji nad życiem,okazjami,które dostajemy,czasem źle wykorzystanymi,bo tracimy ostrość widzenia ważnych rzeczy;przemijaniem,a w końcu o naszym wyobrażeniu tytułowego Timbuktu,gdzie każdy wcześniej,czy później dotrze.

Ciepła,napisana z perspektywy psa,najlepszego przyjaciela człowieka,powiastka.Skłaniająca do refleksji nad życiem,okazjami,które dostajemy,czasem źle wykorzystanymi,bo tracimy ostrość widzenia ważnych rzeczy;przemijaniem,a w końcu o naszym wyobrażeniu tytułowego Timbuktu,gdzie każdy wcześniej,czy później dotrze.

Pokaż mimo to

avatar
62
29

Na półkach:

Książkę przeczytałam z polecenia pana Wojciecha i jestem pod ogromnym wrażeniem....Zamiast recenzji po prostu podpisuję się pod każdym słowem pana Wojciecha,który swą recenzją i oceną trafia w punkt.Polecam każdemu i dziękuję panie Wojciechu....

Książkę przeczytałam z polecenia pana Wojciecha i jestem pod ogromnym wrażeniem....Zamiast recenzji po prostu podpisuję się pod każdym słowem pana Wojciecha,który swą recenzją i oceną trafia w punkt.Polecam każdemu i dziękuję panie Wojciechu....

Pokaż mimo to

avatar
2732
606

Na półkach: ,

Książka z wieloma przemyśleniami, nie tylko dla miłośników psów. Przepiękna!

Książka z wieloma przemyśleniami, nie tylko dla miłośników psów. Przepiękna!

Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Timbuktu


Reklama
zgłoś błąd