Koniec jest moim początkiem

Okładka książki Koniec jest moim początkiem
Tiziano Terzani Wydawnictwo: Zysk i S-ka Seria: NAOKOŁO ŚWIATA reportaż
578 str. 9 godz. 38 min.
Kategoria:
reportaż
Seria:
NAOKOŁO ŚWIATA
Tytuł oryginału:
Fine è il mio inizio
Wydawnictwo:
Zysk i S-ka
Data wydania:
2010-05-04
Data 1. wyd. pol.:
2010-05-04
Liczba stron:
578
Czas czytania
9 godz. 38 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375064070
Tłumacz:
Iwona Banach
Tagi:
autobiografia filozofia
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
8,1 / 10
803 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
762
746

Na półkach:

“Jaka to piękna książka”, bardziej stwierdziła do siebie, niż skierowała te słowa do mnie, bibliotekarka przekazując mi zamówioną wcześniej pozycję.

Moje drogi czytelnicze kierowały mnie już wielokrotnie do Tiziano Terzaniego, ale zwykle nic z tego nie wychodziło. Każdorazowo, gdy czytałem okładkowe zajawki, miałem wrażenie, że to nie będzie nic dla mnie. Za dużo duchowości, włoskiej egzaltacji. I rezygnowałem z kupna. Aż w końcu, z powodów, których już nie pamiętam postanowiłem, że spróbuję. W mojej lokalnej bibliotece była wolna tylko jedna z jego książek Koniec jest moim początkiem.

Napisana, jako ostatnia. Nietypowa, bo w formie rozmowy z synem. Uznałem jednak, że to będzie dobry start. Pani bibliotekarka zdjęła z półki tomiszcze, blisko sześciuset stronicowe i wtedy znowu się zawahałem.
[...]
całość:
https://www.speculatio.pl/koniec-jest-moim-poczatkiem/

“Jaka to piękna książka”, bardziej stwierdziła do siebie, niż skierowała te słowa do mnie, bibliotekarka przekazując mi zamówioną wcześniej pozycję.

Moje drogi czytelnicze kierowały mnie już wielokrotnie do Tiziano Terzaniego, ale zwykle nic z tego nie wychodziło. Każdorazowo, gdy czytałem okładkowe zajawki, miałem wrażenie, że to nie będzie nic dla mnie. Za dużo...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1576
1575

Na półkach:

Nie wiem, czy dobrze zrobiłam, zaczynając poznawać twórczość tego autora od jego pośmiertnej publikacji, opracowanej po latach przez jego syna Folco. Z tymi myślami zmagam się nadal, już po przeczytaniu tej książki. Pozostawiła we mnie ambiwalentne odczucia od zachwytu po niechęć. Jednak właściwie niewiele miałam do powiedzenia, bo to nazwisko osaczało mnie powoli od dłuższego czasu. A to premierą kolejnego tytułu, a to zachwytami osób trzecich nad jego stylem przekazu i zawartą treścią, a to artykułem w kwartalniku Książki. Aż wreszcie, zupełnie niespodzianie, bez wcześniejszych dyskusji na jego temat, koleżanka przyniosła mi właśnie tę książkę i że muszę, że obowiązkowo, że koniecznie. I żeby było ciekawiej, wypożyczyła ją powtórnie na własną kartę biblioteczną, specjalnie dla mnie. Nie miałam wyjścia. Musiałam ją przeczytać. I tylko jedna myśl nie dawała mi spokoju – jak to tak, od końca, od pozycji pogrobowej? Nie byłam do tego przekonana, ale pierwsze słowa, jakie przeczytałam, były o niecierpliwym wyczekiwaniu śmierci, o szczęśliwym odchodzeniu, o porzucaniu ciała z ulgą. Już to mi wystarczyło, aby przysiąść się do zatopionego w intymnej rozmowie dziennikarza, podróżnika, pisarza u schyłku życia z młodym mężczyzną i być świadkiem nie tylko jej interesującej treści, ale i niezwykłej więzi oraz wyjątkowego, rzadko spotykanego w takiej formie, szczerego dialogu umierającego ojca z synem. Miałam świadomość, że i ja, gdzieś tam na samym końcu, byłam brana pod uwagę jako słuchaczka, odbiorczyni i czytelniczka ich wspólnego dialogu. Byłam z jednej strony wdzięczna, że w tym obrazie umierania zapewnili mi komfort pośredniego uczestnictwa (chociaż i tak odebrałam go bardzo emocjonalnie, zwłaszcza w scenie końcowej), ale i ciekawa, jak dochodzi się do stanu ducha, w którym postępuje się wbrew instynktowi życia, nie walcząc ze śmiercią, a wręcz czekając na nią z tęsknotą? Jak dochodzi się do momentu, w którym czeka się na moment przejścia bez lęku, bez pragnień, bez poczucia przywiązania do kogokolwiek i czegokolwiek? Jak dochodzi się do chwili, w której śmierć objawia się jako "coś najdziwniejszego, najciekawszego i zupełnie nowego", pokonując silny instynkt życia, które staje się nudne, powtarzalne i przewidywalne? I pytanie najważniejsze – czy ja, uczepiona życia zębami i pazurami, to zrozumiem?
I tak zaczęliśmy podróż po jego "życiu, ale także i po pewnej epoce".
W bardzo szerokim rozumieniu. Począwszy od czasów dzieciństwa spędzonych na przedmieściach Florencji, potem studiów prawniczych, po których, jako młody człowiek, wyruszył w świat jako dziennikarz, by potem porzucić tę profesję na rzecz pisanych książek, aż do schyłku, do momentu ostatniego tchnienia zamykającego koło życia.
Przez cały czas w biegu, w ruchu, w ciągłym przenoszeniu się z miejsca na miejsce, gnany niespokojnym duchem, instynktem nakazującym mu ruszać przed siebie, szukać, poznawać i dążyć do prawdy, analizować, wtapiać się w środowisko, by "jak detektyw, który idąc za wskazówkami, dochodzi do sprawców tajemniczej i wszechobecnej zbrodni – od niesprawiedliwości, którą widziałeś wokół siebie, przeszedłeś do refleksji nad polityką, przyczynami wojen, postępu, a potem nad samą naturą człowieka". To ta refleksja syna Folco najtrafniej charakteryzuje kierunek życia ojca, który od rozwoju zawodowego przeszedł w rozwój osobisty, duchowy. Przyglądając się z bliska rewolucjom, dyktaturom, zinstytucjonalizowanym ideom, ekspansji zachodu, konsumpcyjnemu stylowi życia, zniewoleniu przez dobra materialne, brakowi rozwoju duchowego ludzkości, powszechnemu hedonizmowi koncentrującemu się "na zabawie, sporcie, jedzeniu, przyjemnościach", człowiekowi Zachodu martwemu za życia, przypominającemu "tłumok, któremu powtarzasz, że ma nie zabijać i dobrze się zachowywać", doszedł do wniosku, że świat zdąża ku samounicestwieniu, dlatego wszystko to zostawia bez żalu.
Jednak zostawił z tym mnie.
Pomógł mi ujrzeć świat w szerszym kontekście, dotrzeć myślami tam, gdzie sama bym nie dotarła ("…jestem przeciwny wszelkim szkołom dla dziennikarzy".), zaszczepił niepopularne myśli podważające, a nawet zmieniające rozumienie powszechnie przyjętych za poprawne ("…kiedy mówią, że dyktatorzy są szaleni, to nie jest prawda. Hitler nie był szaleńcem".), spojrzeć na zjawiska z innego punktu widzenia ("Aby stworzyć nowego człowieka, należało wymordować starych ludzi. […] Świętokradczy, ale fascynujący projekt".), przekroczyć barierę utartego toku rozumowania ("Myśli są teraz krótkie jak telewizyjne spoty".), a potem mnie z tym wszystkim zostawił. Nie byłam zachwycona. Nie jest miło poczuć brak gruntu pod nogami, kiedy ma się przed sobą sporo lat życia i jest się ofiarą braku kultury śmierci we własnym społeczeństwie. Jak żyć dalej z tak pojmowanym jego sensem? Tym bardziej że autor nie ma ambicji wskazywać jego kierunków, radzić, pozostawiać uniwersalnych zasad i reguł. Chociaż wnioski, jakie wysnuwa z własnego życia, mogę za takie uznać – żyj chwilą, bo tylko ona jest pewna, "to, czego oczekujesz od przyszłości, to pudełko pełne iluzji, puste. […] Życie to chwila i w tej właśnie chwili należy się nim cieszyć. Podążaj drogą, która wiedzie środkiem, między ascezą i hedonizmem. Nie musisz uzależniać się od przyjemności, nie musisz być niewolnikiem idei wielkości, którą daje asceza". Bądź tym, kim chcesz być. Porzuć uległość, która "wydaje się konieczna do przetrwania: ”Ach, nie mogę, bo…”". Wymyśl sobie pracę, która odpowiada twojemu talentowi, aspiracjom, radości.
Niby nic nowego, bo takie wskazówki spotykałam wcześniej w książkach, w filmie, czyjejś postawie czy poglądach, ale ogromnym atutem tej książki jest to, że autor zebrał je wszystkie w jedną, logiczną całość, odkrył je sam ciężką pracą, własnym doświadczeniem, zebrał w jednym miejscu i zilustrował własnym życiem, by móc powiedzieć, że w dniu śmierci odchodzi szczęśliwy, zjednoczony, bez strachu i bez pragnień.
Próbuję to ogarnąć, podsumować, poukładać, skonfrontować z własną wiedzą i przeżyciami, dostrzec punkty wspólne i rozbieżne, bez złudzenia, że zrozumiem do końca i w pełni (za mało jeszcze wiem, za mało jeszcze przeżyłam, za mało doświadczyłam), by dojść do wniosku, że pomimo towarzyszącej rozmowie, aury śmierci, podkreślanej zwłaszcza przez interludia umieszczane między rozmowami, a będącymi nieformalnymi spojrzeniami poza „oficjalny” kadr rozmowy, ukazującymi autora w kontekście bliskich, pomimo mojego subiektywnego pesymizmu, te rozmowy w ostateczności są tym, co założył sobie autor – książką, "która może komuś pomóc ujrzeć świat w lepszym świetle, cieszyć się własnym życiem, zobaczyć je w szerszym kontekście", wyprostować własne ścieżki, tchnąć odrobinę odwagi w burzenie barier, murów i ograniczeń, złapać na nowo kurs, odnaleźć zgubiony kierunek i spojrzeć na beznadziejny koniec, jak na początek czegoś nowego.
A na finalną pozycję w jego dorobku, jak na początek mojej przygody z twórczością autora, która w tym kontekście nada jego książkom zupełnie inny wymiar rozumienia.
naostrzuksiazki.pl

Nie wiem, czy dobrze zrobiłam, zaczynając poznawać twórczość tego autora od jego pośmiertnej publikacji, opracowanej po latach przez jego syna Folco. Z tymi myślami zmagam się nadal, już po przeczytaniu tej książki. Pozostawiła we mnie ambiwalentne odczucia od zachwytu po niechęć. Jednak właściwie niewiele miałam do powiedzenia, bo to nazwisko osaczało mnie powoli od...

więcej Pokaż mimo to

avatar
12
334

Na półkach:

Umierający na raka Tiziano Terzani wspomina swoje życie w rozmowach z synem Folco. Wietnam, Chiny, Indie, Kambodża, Japonia, Związek Radziecki - kraje (oczywiście nie wszystkie), w których był korespondentem niemieckiego Der Spiegla. Książkę, a właściwie autobiografię pisarza i dziennikarza, warto przeczytać, choć ja wybrałam audiobooka (w świetnej interpretacji Marcina Popczyńskiego). Autor rozprawia się z wieloma mitami swojej młodości (m. in. wiarą w rewolucje komunistyczne). Ostatni rozdział stanowi swego rodzaju testament. Przekonuje syna, że wolność i szczęście nie idą ze sobą w parze, że trzeba wybrać, twierdzi "Rezygnacja z pragnień jest najwyższą formą wolności". Gloryfikuje buddyzm, postawę sadhu. Z wieloma konstatacjami podróżnika nie zgadzam się, ale na pewno ma rację, kiedy krytykuje współczesny konsumpcjonizm.

Umierający na raka Tiziano Terzani wspomina swoje życie w rozmowach z synem Folco. Wietnam, Chiny, Indie, Kambodża, Japonia, Związek Radziecki - kraje (oczywiście nie wszystkie), w których był korespondentem niemieckiego Der Spiegla. Książkę, a właściwie autobiografię pisarza i dziennikarza, warto przeczytać, choć ja wybrałam audiobooka (w świetnej interpretacji Marcina...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
958
807

Na półkach: ,

To jest zupełnie wyjątkowa książka. Więcej niż książka. Bo Terzani daje nam tym razem nie literaturę, ale samego siebie, i to z perspektywy bardzo bliskiego końca swojego życia. Jest chory, słaby, lecz w doskonałej kondycji intelektualnej, patrzący jasno i ostro. Syn spisuje codzienne rozmowy z ojcem. Ten kontrast na okładce: Tiziano Terzani, wygląda na jak stary mędrzec (a miał wtedy zaledwie 66 lat), jego syn, Falco, jest młody i piękny, jak piękny był niegdyś jego ojciec. To zdjęcie wystarczy za wielki traktat o przemijaniu. Terzani opowiada w tej książce o całym swoim życiu, po kolei, dając nam jakże ciekawy suplement do swoich kolejnych książek, ale także wykłada swoje poglądy, swoje credo, daje nam niesłychaną lekcję pokory i duchowości. Ta książka jest przejmująca, nie można się od niej oderwać, ale szkoda czytać ją na raz, za szybko. Za dużo rzeczy do przemyślenia, do pokłócenia się, do zweryfikowania. Nie wiem jak odbierają „Koniec jest moim początkiem…” czytelnicy nieznający twórczości Terzaniego. Dla mnie to jest piękne zwieńczenie znajomości z nim (choć mam jeszcze nieprzeczytane książki jego autorstwa, dawkuję sobie :). Ciekawie brzmią poglądy Terzaniego dziś, w 2020 roku, czyli po 16 latach od jego śmierci. Generalnie nie miał wiary w ludzkość, jednak przewidywał, dostrzegał pewne jaskółki, chciał wierzyć w dalszą ewolucję człowieka jako istoty. Upraszczając, świat, jaki mu się nie podobał, oparty na ekonomii, konsumpcjonizmie, marginalizujący człowieka, nieszanujący różnorodności, mniejszości, trzeszczy dziś w szwach. Może będziemy świadkami zmiany. A może skończy się jak zawsze. Że wzbogaca się bogaci, a posiadający władzę tylko ją umocnią? Jak Pan myśli, panie Terzani? Skończyłam czytać wczoraj w nocy, wiatr świszczał w kominie, za oknem ciemno. We mnie cisza. Dobranoc, panie Terzani. Monsieur Moustache. Oby świat stał się lepszym miejscem do życia.

To jest zupełnie wyjątkowa książka. Więcej niż książka. Bo Terzani daje nam tym razem nie literaturę, ale samego siebie, i to z perspektywy bardzo bliskiego końca swojego życia. Jest chory, słaby, lecz w doskonałej kondycji intelektualnej, patrzący jasno i ostro. Syn spisuje codzienne rozmowy z ojcem. Ten kontrast na okładce: Tiziano Terzani, wygląda na jak stary mędrzec...

więcej Pokaż mimo to

avatar
409
56

Na półkach:

„Co jeśli ty i ja usiądziemy codziennie przez godzinę, a ty będziesz pytał mnie o to, o co zawsze chciałeś spytać, a ja będę odpowiadał swobodnie” - Tiziano Terzani

Terzani jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych dziennikarzy we Włoszech i spędził życie na podróżowaniu i wysyłaniu korespondencji do jednej z wiodących niemieckich gazet. Książka jest bardzo intymnym wywiadem przeprowadzonym przez jego syna tuż przed śmiercią. Wynik tych nagranych dialogów został opracowany po śmierci Tiziano Terzani i doprowadził do powstania tej książki  wydanej w  2006r.

W bardzo poruszającym dialogu Tiziano Terzani i jego syn Folco rozmawiają o życiu Tiziano, jego wyborach i wszelkiego rodzaju aspektach filozoficznych. Oprócz dobrej porcji filozofii książka zawiera pewne podstawowe informacje na temat historii różnych regionów azjatyckich, w których Terzani pracował (Wietnam, Chiny, Tajlandia, Japonia, Kambodża). Bardzo podobała mi się też część autobiograficzna, z historią jego dzieciństwa i młodości. To historia człowieka, który walczył i ciężko pracował, aby spełnić swoje marzenie o byciu dziennikarzem. Człowieka, który wyróżnia się wytrwałością i odpornością, które go charakteryzują.
Miło było podróżować z nim do Rosji, Chin, Japonii, na Daleki Wschód, ale w słowach Terzaniego jest coś więcej: wielkość tego dzieła to nie tylko nauka o sensie życia, to nie tyko biografia włoskiego dziennikarza Tiziano Terzani. To przede wszystkim rozmowa ojca z synem. Głęboki dialog, który pokazuje wartość relacji z innymi ludźmi i otaczającą nas przyrodą... prostota szczęścia...Gdybyśmy wszyscy mogli mieć tego rodzaju kontakt z naszymi rodzicami, świat z pewnością byłby lepszy.
E.

„Co jeśli ty i ja usiądziemy codziennie przez godzinę, a ty będziesz pytał mnie o to, o co zawsze chciałeś spytać, a ja będę odpowiadał swobodnie” - Tiziano Terzani

Terzani jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych dziennikarzy we Włoszech i spędził życie na podróżowaniu i wysyłaniu korespondencji do jednej z wiodących niemieckich gazet. Książka jest bardzo intymnym...

więcej Pokaż mimo to

avatar
324
23

Na półkach: , ,

Cudowna książka! Opowieść o życiu człowieka, który żył swoimi wyborami, tak jak chciał. Mimo, że to opowieść także o chorobie i cierpieniu, to dla mnie niesie dużo optymizmu i zachęca do podejmowania własnych decyzji i życia, tak żeby to życie było piękne.

Cudowna książka! Opowieść o życiu człowieka, który żył swoimi wyborami, tak jak chciał. Mimo, że to opowieść także o chorobie i cierpieniu, to dla mnie niesie dużo optymizmu i zachęca do podejmowania własnych decyzji i życia, tak żeby to życie było piękne.

Pokaż mimo to

avatar
104
12

Na półkach:

Rewelacja.

Autor jest dziennikarzem jak sam pisze ze starej szkoły. To o czym pisał w swojej dziennikarskiej karierze poznawał na wskroś żyjąc w miejscach o których pisał, żyjąc tak jak ludzie których opisywał.

Ja zacząłem go czytać od ostatniej książki, w której powiedzmy podsumowuje swoje życie.

Przeczytałem jednym tchem i miałem podczas lektury to metafizyczne poczucie, że wchodzę na wyższy stopień zrozumienia sensu życia człowieka i kształtu współczesnego świata :)

Jestem zafascynowany i szczerze polecam.

Rewelacja.

Autor jest dziennikarzem jak sam pisze ze starej szkoły. To o czym pisał w swojej dziennikarskiej karierze poznawał na wskroś żyjąc w miejscach o których pisał, żyjąc tak jak ludzie których opisywał.

Ja zacząłem go czytać od ostatniej książki, w której powiedzmy podsumowuje swoje życie.

Przeczytałem jednym tchem i miałem podczas lektury to metafizyczne...

więcej Pokaż mimo to

avatar
37
19

Na półkach:

Cóż dodać. Ocena mówi sama za siebie.

Cóż dodać. Ocena mówi sama za siebie.

Pokaż mimo to

avatar
974
271

Na półkach:

No i dałam się nabrać. Jeszcze raz dowód na to, że jak się wszystkim podoba, to nie koniecznie i mnie. Opowieść o rodzicach i dziadkach chwyta za serce, ale potem robi się miałka. Nic nie wnosi, bo i nie ma nic nowego do przekazania. Zahacza o wiele filozofii religijnych, ale żadnej nie rozumie. Niby jest ateistą, jednak pragnie by pozostał po nim jakiś ślad. Mimo, że jako dziennikarz zwiedził kawał świata, nie znalazł dla siebie miejsca.

No i dałam się nabrać. Jeszcze raz dowód na to, że jak się wszystkim podoba, to nie koniecznie i mnie. Opowieść o rodzicach i dziadkach chwyta za serce, ale potem robi się miałka. Nic nie wnosi, bo i nie ma nic nowego do przekazania. Zahacza o wiele filozofii religijnych, ale żadnej nie rozumie. Niby jest ateistą, jednak pragnie by pozostał po nim jakiś ślad. Mimo, że jako...

więcej Pokaż mimo to

avatar
251
20

Na półkach: ,

Dobra książka na trudne czasy. Wspomnienia mądrego, skromnego człowieka o szerokiej wiedzy o świecie. To moje pierwsze spotkanie z Terzanim, ale na pewno nie ostatnie!

Dobra książka na trudne czasy. Wspomnienia mądrego, skromnego człowieka o szerokiej wiedzy o świecie. To moje pierwsze spotkanie z Terzanim, ale na pewno nie ostatnie!

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Tiziano Terzani Koniec jest moim początkiem Zobacz więcej
Tiziano Terzani Koniec jest moim początkiem Zobacz więcej
Tiziano Terzani Koniec jest moim początkiem Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd