Cuba libre. Notatki z Hawany

Okładka książki Cuba libre. Notatki z Hawany autorstwa Yoani Sánchez
Okładka książki Cuba libre. Notatki z Hawany autorstwa Yoani Sánchez
Yoani Sánchez Wydawnictwo: W.A.B. Seria: Terra incognita reportaż
224 str. 3 godz. 44 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Seria:
Terra incognita
Tytuł oryginału:
Cuba libre. Vivere e scrivere all’Avana
Data wydania:
2010-10-27
Data 1. wyd. pol.:
2010-10-27
Liczba stron:
224
Czas czytania
3 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374148306
Tłumacz:
Joanna Wachowiak-Finlaison
O życiu w Hawanie opowiada jej mieszkanka Yoani Sánchez, dziennikarka znana w świecie z prowadzenia internetowego blogu Generación Y, tłumaczonego on-line na siedemnaście języków. Na Kubie nie wolno mieć w domu internetu, autorka wymyka się śledzącym ją nieustannie tajniakom, myląc tropy, aby w ukryciu dokonać wpisu na blogu w jakimś hotelu czy kafejce internetowej, gdzie za dostęp do sieci płaci się niewyobrażalne sumy. Cuba libre to książka pełna pasji polemicznej, czarnego humoru i inteligentnego sarkazmu. Sánchez jest kronikarką kubańskiej codzienności obdarzoną ogromną spostrzegawczością i umiejętnością błyskotliwego puentowania absurdów. Jej odwaga cywilna i nieustępliwość godne są najwyższego podziwu. Charyzma Yoani przyciąga tysiące internautów, ciekawych tej z pozoru zwykłej matki i żony, która rzuciła wyzwanie dyktaturze braci Castro i wróciła z emigracji w Szwajcarii, aby cierpieć głód i dzień w dzień wspinać się na czternaste piętro swojego mrówkowca (winda, produkt przyjaźni kubańsko-radzieckiej, od lat nie działa). Yoani dzięki uporowi, pomysłowości, a także niezaprzeczalnemu talentowi publicystycznemu czytana jest dzisiaj wszędzie, a o jej znaczeniu na Kubie może świadczyć fakt, że Fidel Castro zaliczył panią Sánchez do swoich osobistych wrogów.

[opis wydawcy]
Średnia ocen
6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Cuba libre. Notatki z Hawany w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Cuba libre. Notatki z Hawany



4986 200

Oceny książki Cuba libre. Notatki z Hawany

Średnia ocen
6,8 / 10
197 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Cuba libre. Notatki z Hawany

avatar
257
100

Na półkach: ,

Książka ,,Cuba Libre" to nie jest typowy reportaż, a zbiór notatek. Na ile to zmienia sam odbiór książki?
Czuję się zmieszany. Po pierwsze chronologia, a właściwie jej brak. Mamy pomieszane daty zebrane w konkretnej tematyce. Nie pasuje mi to, wolałbym czytać to w formie pamiętnika, który prowadzi nas przez życie autorki.
Kolejna sprawa to sama forma notatek. Bije od tej treści forma blogowa, nieskomplikowana.
Mimo tych wad to ukazuje rzeczywistość Kuby i dowiedziałem się z tej książki co nieco. Pytanie na przyszłość - o ile mniej, bądź więcej dowiedziałbym się z innej pozycji na temat tego kraju?
Coś się dowiedziałem, płynnie szło czytanie, ale miałem wciąż poczucie z tyłu głowy jakbym przeglądał czyjś blogspot (co za czasy!).

Książka ,,Cuba Libre" to nie jest typowy reportaż, a zbiór notatek. Na ile to zmienia sam odbiór książki?
Czuję się zmieszany. Po pierwsze chronologia, a właściwie jej brak. Mamy pomieszane daty zebrane w konkretnej tematyce. Nie pasuje mi to, wolałbym czytać to w formie pamiętnika, który prowadzi nas przez życie autorki.
Kolejna sprawa to sama forma notatek. Bije od tej...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1008
707

Na półkach: ,

Jest to druga książka polecona przez jedną moją znajomą i mam wrażenie, że z nią się świetnie rozmawia, ale nie można korzystać z jej poleceń książkowych, gdyż ewidentnie gustujemy w innej literaturze. Ta książka jest lepsza od jej pierwszego polecenia, w którym nie mogłam przebrnąć przez książkę z powodu stylu jej napisania. Tutaj styl jest prawidłowy, bez problemów rozumiałam, co autorka miała na myśli, pisząc poszczególne fragmenty. Nie rozumiem, dlaczego artykuły były dodawane w wybranej kolejności, zamiast po kolei, przez co zostałam pozbawiona pełnego zrozumienia autorki i jej historii. Upór w kolejności sprawił, że nie wiedziałam, o czym będę czytać dalej, przez co czułam się zagubiona. Mam także poczucie, że czytając kolejną książkę o Kubie, obserwuję kraj, w którym ludzie są tak zagubieni i niechętni do życia, że akceptują to, co się wokół nich dzieje. Całą książkę było czuć, że autorka wie, że tak nie powinno być, ale tam jest, bo chce być z tymi, których kocha. Mam wrażenie, że ludzie w tym kraju się poddali, nie chcą uciekać, bo to jest dla nich duma, że tam są i czekają na spełnienie obietnic władzy. Nie mam w sobie takiej energii, nie rozumiem tego miejsca i całkowicie przestałam marzyć, aby tam pojechać, bo nie chcę, jako turystka, dokładać pieniędzy do niszczenia tamtejszych obywateli. Dodatkowo po przeczytaniu tej książki uświadomiłam sobie, jak wiele osób u nas również oszukuje się na inną skalę. Koleżanka, która poleciła mi tę książkę, też była na Kubie i na moje pytanie, czemu tam pojechała mimo przeczytania tej książki, stwierdziła, że pojechała, bo ją znajomi namówili. Więc może o to właśnie chodzi, że tak niewiele z nas żyje w zgodzie z samym sobą. Tamci są dumni z trwania, a ona jest dumna, bo sprawiła przyjemność znajomym, jadąc z nimi do kraju, który dla turystów może być interesujący, ale dla tubylców jest piekłem na ziemi.

Jest to druga książka polecona przez jedną moją znajomą i mam wrażenie, że z nią się świetnie rozmawia, ale nie można korzystać z jej poleceń książkowych, gdyż ewidentnie gustujemy w innej literaturze. Ta książka jest lepsza od jej pierwszego polecenia, w którym nie mogłam przebrnąć przez książkę z powodu stylu jej napisania. Tutaj styl jest prawidłowy, bez problemów...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
196
183

Na półkach:

Opowieść o życiu w Hawanie - centrum socjalistycznego systemu Kuby. Unikatowe opowieści o zwykłej codzienności Kubańczyków i stojących przed nimi problemami, które tworzy chory polityczny ustrój. Miałe mczasami wrażenie pewnego nieuporządkowania narracji, ale taki jest pewnie styl autorki.

Opowieść o życiu w Hawanie - centrum socjalistycznego systemu Kuby. Unikatowe opowieści o zwykłej codzienności Kubańczyków i stojących przed nimi problemami, które tworzy chory polityczny ustrój. Miałe mczasami wrażenie pewnego nieuporządkowania narracji, ale taki jest pewnie styl autorki.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

686 użytkowników ma tytuł Cuba libre. Notatki z Hawany na półkach głównych
  • 420
  • 259
  • 7
99 użytkowników ma tytuł Cuba libre. Notatki z Hawany na półkach dodatkowych
  • 63
  • 8
  • 7
  • 6
  • 5
  • 5
  • 5

Tagi i tematy do książki Cuba libre. Notatki z Hawany

Czytelnicy Cuba libre. Notatki z Hawany przeczytali również

Rzeka krwi. Podróż do pękniętego serca Afryki Tim Butcher
Rzeka krwi. Podróż do pękniętego serca Afryki
Tim Butcher
Dwóch dziennikarzy pracujących dla tej samej gazety, których dzieli ponad sto lat dokonuje rzeczy niemalże niemożliwej, a mianowicie eksploracji dzikiej Afryki wzdłuż rzeki Kongo. I o ile o pierwszym, czyli Henrym Mortonie Stanleyu można powiedzieć, że osiągnął jakiś tam sukces, o tyle o drugim, czyli Timie Butcherze trzeba powiedzieć, że to, iż w ogóle mu się udało przeżyć wyznaczoną trasę już było nie lada wyczynem. Obaj zmagali się z wieloma przeciwnościami losu, obu dopadły choroby i problemy aprowizacyjne, obaj byli w miarę dobrze przygotowani, natomiast dzieliło ich bardzo wiele. O Stanleyu bowiem czytamy: "Jego metody były brutalne - strzelał do tubylców (…) kradł i zabierał im siłą jedzenie". "(…) współczesna historia Afryki - dziesięciolecia wyzysku kolonialnego została zapoczątkowana przez reportera "The Daily Telegraph"". To, co rozpętała wyprawa Stanleya do Konga, praktycznie unicestwiła ten region. Król Belgii Leopold II, który na niej najwięcej skorzystał, wziął sobie w posiadanie te tereny, traktował je jako swoje osobiste dominium, to nawet nie była kolonia, przynajmniej na początku, to było jego osobiste królestwo, z którego czerpał zyski pełnymi garściami jednocześnie mordując tubylców i niszcząc wszystko co się da dla swoich osobistych korzyści. Trzeba pamiętać, że kiedy z zachodu przyszli do Konga biali, to ze wschodu kraje arabskie dokonywały podobnej rzezi, wyzysku i połowu niewolników, i na tym tle też toczyły się walki. Skłócanie miejscowych i wywoływanie sztucznych konfliktów wśród tubylczej ludności było na porządku dziennym, a wykradanie złóż naturalnych surowców, było tylko zyskiem pobocznym. Tragedia tego regionu polega też na tym, że dzisiaj Kongo wygląda dużo gorzej niż kilkadziesiąt lat temu, kiedy jednak bardzo dobrze prosperowało, sieć dróg rzecznych i lądowych (bardzo dobrze rozwinięta kolej),rozbudowana infrastruktura, szkoły, urzędy - tego dzisiaj już nie ma... Tim Butcher: "W mojej eskapadzie chodziło między innymi o oszacowanie skali problemów jakie stały przed kontynentem i pod tym względem Kongo było niczym prawdziwe objawienie. W ciągu sześciu wstrząsających tygodni czułem, że dotknąłem pękniętego serca Afryki. Podczas gdy świat zachodni dokonywał nowych osiągnięć w dziedzinach medycyny i technologii, ludność Konga cofała się coraz bardziej i bardziej w rozwoju". "(…)wydało mi się niezwykłe, że w XXI wieku najbezpieczniejszym schronieniem dla milionów Kongijczyków jest las". Reportaż z wyprawy Butchera wart jest przeczytania, autor nawiązuje do historii, w bardzo ciekawy i realistyczny sposób opisuje swoje zmagania z jazdy motocyklem przez niebezpieczne tereny Afryki opanowane przez Tutsi, Hutu i bojówki rwandyjskie. A przede wszystkim odkrywa przed nami Kongo, takie jakiego prawdopodobnie nigdy nie uda nam się zobaczyć i dlatego jest to bezcenne doświadczenie czytelnicze. Polecam
kasiaman55 - awatar kasiaman55
ocenił na61 rok temu
Gaumardżos! Opowieści z Gruzji Anna Dziewit-Meller
Gaumardżos! Opowieści z Gruzji
Anna Dziewit-Meller Marcin Meller
Gruzja to chyba nadal niezbyt popularny cel dla turystów, według jednych to kraj niebezpieczny, według innych biedny i nie mający nic do zaoferowania. Jednak są tacy którzy byli, zobaczyli i w Gruzji się zakochali. Do takich z pewnością zaliczają się autorzy tej książki. "...Z drugiej jednak strony nie udajemy obiektywnych obserwatorów: przyznajemy uczciwie - jesteśmy Gruzją zaczadzeni." Ja po niedawnej lekturze "Dzieci lwa" nabrałam ochoty na bliższe poznanie Gruzji, póki co nie byłam tam osobiście, ale za sprawą "Gaumardżos" mogłam spojrzeć na ten kraj oczami autorów. Dowiedziałam się nieco o tradycjach, jedzeniu, piciu, historii i życiu zwykłych ludzi. Anna Dziewit - Meller opowiada o czasach współczesnych, o tym gdzie byli, co widzieli, o ludziach, których poznali i ich ugościli. Nawiasem mówiąc, ja bym się chyba obawiała takiego ugoszczenia, z przymrużeniem oka oczywiście. Marcin Meller w swoich wspomnieniach przenosi się również do wcześniejszych lat, kiedy pojechał do Gruzji jako reporter, w trudnym czasie dla narodu gruzińskiego. To pozwala nam zaobserwować zmiany, jakim ulega lub nie tamten kraj i jego mieszkańcy. Oczywiście w tej książce nie brakuje anegdot, zabawnych sytuacji, ale znajdziecie również sprawy cięższe i trudniejsze, które są plamą na historii kraju. Książkę wypełniają liczne zdjęcia, oraz mapa, co jest świetnym dopełnieniem. Moim zdaniem książka jest ciekawa zarówno dla tych, co jeszcze nie byli nigdy w tamtych stronach, ale może myślą o tym, aby tam pojechać, tak samo jak dla tych co już odwiedzili Gruzję, i mogą porównać swoje doznania z opisami autorów. Dla mnie to była bardzo interesująca lektura. Polecam wam ją serdecznie.
Euka - awatar Euka
oceniła na71 rok temu
Witamy w piekle. Wyprawy do miejsc odradzanych przez biura podróży Dom Joly
Witamy w piekle. Wyprawy do miejsc odradzanych przez biura podróży
Dom Joly
„Witamy w piekle. Wyprawy do miejsc odradzanych przez biura podróży” albo jej trafniejsza i mniej dramatyczna wersja oryginalna „The Dark Tourist. Sightseeing in the world’s most unlikely holiday destinations” ma swoje plusy i minusy. Plusy, to zdecydowanie tematyka, coś świeżego, mniej ogólnikowego. W jednej książce mamy aż sześć podróży, co może zbliżyć do zrozumienia, czym jest ta „czarna turystka”. Wspólnie zwiedzimy tu Iran, USA (WTC, miejsce śmierci Kinga i Kennedy’ego),Kambodżę, Prypeć, Koreę Północną i Liban. Kolejnym jest styl autora, który jak wujek gawędziarz na przydługiej imprezie rodzinnej opowiada o swoich przygodach. Czasem oddalimy się od tematu albo nawet, nie dostaniemy tego, czego chcemy. Jednak, z drugiej strony, czy nie jest to bardziej autentyczne? Książka ta na pewno nie jest encyklopedią, a luźnym pamiętnikiem z podróży oddającym charakter narratora. Dom Jolly jest komikiem, taka też jest jego narracja. Głównie dzięki temu, tekst czyta się bardzo szybko, a pomimo tematyki dość "lekko". Natomiast jeśli chodzi o minusy, tu znów możemy wspomnieć o stylu dziennikarza. Nie do wszystkich on trafi, a również mi zawadził w kilku momentach, jak np. przy opisie przewodnika w Dallas. Niskie oceny wystawią również ci, którzy spodziewali się solidnej dawki wiedzy. Tutaj mamy jej szczyptę, są najważniejsze fakty, czasem wejdziemy z narratorem trochę głębiej w daną historię, a czasem skończymy w pubie z miejscowymi. Niemniej jednak, czytając, wypisałam sobie kilka nazwisk, miejsc czy wydarzeń, nad którymi sama potem z ciekawością się pochylę i poszukam wiadomości. Tak więc chyba się udało i jest na plus!
darkakadarka - awatar darkakadarka
oceniła na75 lat temu
W 80 dni dookoła świata (nie wyjeżdżając z Londynu) Jarek Sępek
W 80 dni dookoła świata (nie wyjeżdżając z Londynu)
Jarek Sępek
W zasadzie reportaż, chociaż ma już charakter historyczny. Na wzór Fileasa Fogga, bohatera powieści Juliusza Verne’a polski dziennikarz założył się, że w ciągu 80 dni zdobędzie nagrane próbki 80 języków … nie ruszając się z Londynu. Książka opisuje jak do tego dążył, z kim się spotykał i o jakie języki chodziło. Przy okazji autor przekazuje sporo ciekawostek na temat miasta a także nawiązuje do swojego literackiego pierwowzoru, który chociaż zapewne posiadał większe środki, lecz znacznie mniejsze możliwości techniczne potrzebne do wykonania swojego zadania. Czy mu się udało? Warto przeczytać. Moim zdaniem takie zadanie powinno być utrudnione poprzez eliminację pracowników przedstawicielstw dyplomatycznych, handlowych i korespondentów prasowych. Nie są imigrantami, nie płacą za swój pobyt i nie zawsze są w danym mieście lub państwie z wyboru. Jest to także ciekawy zapis momentu historycznego, z czasu krótko przez brexitem. Wielka Brytania nie obarcza jeszcze winą za swoją sytuację Unii Europejskiej i emigrantów z niej. Londyn jest przedstawiony jako modelowe wielokulturowe miasto bez jakiejkolwiek wzmianki, że to tylko największa spośród kilkudziesięciu takich plam w UK w morzu raczej biernej niechęci. Książkę zamyka spis języków i osób, od których autor pobrał próbki. Ostatnia pozycja należy do przedstawiciela języka angielskiego, którym jest … Michael Pallin, jeden z członków grupy Monty Pythona.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na65 lat temu
Dobranoc, Panie Lenin! Tiziano Terzani
Dobranoc, Panie Lenin!
Tiziano Terzani
Pod względem narracyjnym najlepsza z przeczytanych przeze mnie książek Terzaniego. Jeśli chodzi o kwestie merytoryczne, poniżej wypisałem grubsze rzeczy, które zauważyłem po drodze. Terzani wymienia poszczególne narody środkowoazjatyckich republik, łącznie z Tadżykami i twierdzi, że wspólną cechą wszystkich jest posługiwanie się językami wywodzącymi się z tureckiego. Podstawowa wiedza wystarczy, by wiedzieć, że to nieprawda. Tadżycy mówią dialektem perskiego. Wbrew temu, co pisze Terzani, Tadżycy nie są szyitami. Jakieś 95% to sunnici. Z Pandżakentu nie widać Pamiru. Z Duszanbe do Buchary także nie leci się nad Pamirem. O Duszanbe Terzani pisze: „W 1924 była to zaledwie wioska licząca czterdzieści dziewięć domów i dwieście dziewięćdziesięciu trzech mieszkańców”. W rzeczywistości już w czasach, gdy Duszanbe było pod władzą carskiej Rosji zamieszkiwało je 10 000 ludzi, znajdowały się tam dwie medresy i czternaście meczetów. Stwierdzenie, że Kirgizi i Uzbecy mówią „właściwie tym samym językiem” to lekkie nadużycie. Kirgizi i Kazachowie - praktycznie tak. Autor pisze też, że jako pierwsi osiedlili się w Azji Środkowej Mezopotamczycy. Fakt, że Medowie przejściowo kontrolowali część tego regionu, ale nie byli tam pierwsi, a określenie ich jako Mezopotamczyków jest trochę naciągane. Uzbekistan nie graniczy z Chinami. Rozumiem, że w 1991 mało kto znał na pamięć, która z nowo powstałych republik graniczy z kim, ale naprawdę wystarczyło raz spojrzeć na mapę przed oddaniem książki wydawnictwu. „Uzbecy od wieków znani są ze swojego wiernopoddańczego stosunku do władzy i z politycznej bierności”. Przyznaję, że pierwszy raz słyszę taką opinię. Zdaje się jej przeczyć, nie szukając w zbyt odległych czasach, zaangażowanie Uzbeków w ruchy basmaczy i dżadidów. Przypomniał mi się w tej sytuacji po pierwsze Kapuściński, bzdurnie przypisujący w „Szachinszachu” podobne cechy sunnitom, oraz po drugie, niedawno czytany Kościelniak, który dla odmiany twierdzi, że Uzbecy nie są bierni, wręcz przeciwnie - mają mentalność Timura. Wniosek jest taki, że aby zakreślać tak daleko idące generalizacje trzeba a) dwa razy się zastanowić, b) wiedzieć trochę więcej o grupie, którą się opisuje. Znajduje się tu kilka wzmianek o narkotycznej roślinie podobnej do marihuany, rosnącej na pograniczu kirgisko-kazachskim. Myślę, że chodzi o to, co miejscowi powszechnie nazywają анаша - nie jest to nic innego, jak po prostu marihuana. Nie mogę się powstrzymać od zacytowania jednej z piosenek Vavamuffin „jedni mówią na to ganja/ inni mówią na to callie/inni znowu marihuana/a to się po prostu pali” Prawdopodobnie jest tu jeszcze więcej nieścisłości, których nie potrafiłem wychwycić. Z jednej strony nie dziwię się, bo książka była pisana na gorąco, fragmentami w trakcie podróży, w czasach, kiedy nie było internetu, a wiele kwestii było poruszanych tylko w rosyjskojęzycznej literaturze. Z drugiej strony niektóre błędy, jak rzekoma granica Chin z Uzbekistanem są po prostu ordynarne i mógłby je przed publikacją wychwycić np. dowolny uczony zajmujący się w 1991 roku tym obszarem. Terzani trafnie zauważa, że jeśli gdzieś w regionie rozwinie się muzułmański ekstremizm, to stanie się to w Uzbekistanie. Niedługo potem Dżuma Namangani, były spadochroniarz Armii Radzieckiej, wyjechał z kraju, by wspomóc tadżycką opozycję w wojnie domowej. Gdy wrócił, założył Islamski Ruch Uzbekistanu, którego wyczyny stały się sporym problemem dla władz. Dwie rzeczy są prawdziwe jednocześnie. To jest kawał dobrego reportażu napisany przez człowieka z takim doświadczeniem życiowym, jakie ma może 1/10000 ludzi. Jednocześnie jest tu jest tak wiele błędów rzeczowych, że słabo spisuje się jako źródło wiedzy.
twujstary8 - awatar twujstary8
ocenił na67 miesięcy temu
Taxi. Opowieści z kursów po Kairze Chalid al-Chamisi
Taxi. Opowieści z kursów po Kairze
Chalid al-Chamisi
"My w Egipcie mamy ogromne szczęście. To jeden z najpiękniejszych, najwspanialszych krajów świata, a pan sobie w nim mieszka. I jeśli tylko otworzyć serce, można w Egipcie zobaczyć rzeczy niesamowite". – przekonywał autora tej książki jeden z kairskich taksówkarzy. Przyglądając się tylko nocnej panoramie stolicy kraju, trudno nie przyznać mu racji, ale jeśli nastawić uszu tak, jak autor i usłyszeć jak to egipskie serce bije niespokojnie, można zobaczyć to, co w Egipcie nie jest już takie piękne, ale gorzko-smutne. Życie. To dlatego uczynił z niego adresata motta umieszczonego w książce "Dedykuję tę książkę Życiu, które mieszka w słowach prostych ludzi - w nadziei, ze pochłonie pustkę, jaka mieszka w nas". To o nim opowiadają autorowi kierowcy taksówek, z których usług bardzo często korzystał, udając się w różne miejsca Kairu "między kwietniem 2005 a marcem 2006 roku", jak wyjaśnił we wstępie. A ja, gdzieś tam w tym potoku samochodów, przycupnięta na tylnym siedzeniu, jak niewidzialny pasażer na gapę, razem z nim przysłuchiwałam się z ogromnym zaciekawieniem i uwagą tym nierzadko intymnym rozmowom z różnymi mężczyznami, "wszelkich profesji i wszystkich poziomów wykształcenia, od analfabety poczynając, a na magistrze kończąc", w różnym wieku i na odmiennych etapach swojego życia, którzy podjęli się tego wyjątkowo trudnego i mało płatnego zajęcia w Kairze z różnych względów. Najczęściej z powodu ogromnego bezrobocia i łatwości otrzymania koncesji. I tak jak różni byli rozmówcy, tak odmienne były dialogi, czasami przechodzące w monolog z odmianą zaśpiewu, jak określił go autor. Byłam świadkiem osobistych nieszczęść wywołujących łzy i radości przeciętnych Egipcjan starających się znaleźć swoją własną, w miarę spokojną i dostatnią drogę w otaczającej ich kairskiej rzeczywistości. A łatwo nie było. Nie ułatwiał im tego ani rząd, ani los. Pierwszy tworzył państwo biurokratyczne, sprzyjające korupcji, o ustroju kapitalistycznym z mentalnością człowieka socjalistycznego i domieszką elementów łagodnej dyktatury z kultem jednostki, co absolutnie nie ułatwiało życia większości obywateli, a drugi zsyłał dodatkowo nieszczęścia i plagi nomen omen egipskie. A to w postaci dżinna i demona nawiedzającego dom, a to choroby w rodzinie, a to dylematu moralnego wyboru, troski o spłatę rat, braku pieniędzy na jedzenie lub kształcenie dzieci albo niechcianej miłości do prostytutki. Jednak były dwie cechy, które łączyły wszystkie te rozmowy. Pierwsza to ogromne poczucie inteligentnego humoru, zamieniającego narzekania w żart słowny lub komedię sytuacji, wywołujące uśmiech na mojej twarzy, a nawet głośny śmiech, a czasami w groteskę, pozostawiającą w moim sercu żal, smutek i poczucie bezsilności rozmówcy. A druga cecha to ogromna ufność i nadzieja pokładana w Bogu, na którego często się powoływali, a co w moim kraju obserwuję już tylko w najstarszym pokoleniu. W ich słowach "tkwiła głęboka i płynąca z serca wiara, szczera wiara w istotę rzeczywistości, nie w jej sztuczne przejawy". Jednak to właśnie tym rozmówcom przysłuchiwałam się najpilniej i najuważniej, czytając niektóre kilka razy. Mieli w sobie jakąś prastarą mądrość. Wiedzę, na której fundamentach potrafili zbudować swój światopogląd dający im poczucie celu w życiu i stabilności emocjonalnej w tym kochanym, ale niestabilnym politycznie i gospodarczo, trudnym do życia kraju. To dlatego czasami wysiadałam z taksówki obciążona smutkiem tłumionego szlochu mężczyzny, a innym razem będąc optymistycznie przekonaną, że jestem jak ta czarna mrówka na czarnej skale ciemną nocą, a mrówkę żywi Bóg". Takich lekcji odebrałam bardzo dużo, mając wrażenie, że przebywam w czasach Alladyna, a ja obcuję nie z kierowcą, ale buddyjskim mnichem, pustynnym ascetą czy świętym z eremu. Zupełnie jakbym czytała współczesne przypowieści, w klimacie sprzed wieków. Tego nie da żadna wycieczka turystyczna. Gdybym tę książkę czytała w roku jej wydania (w Egipcie ukazała się w 2006 roku) pomyślałabym, że Egipcjanie mają wyjątkowy dar, może nawet większy od Polaków, do narzekania na wszystko, nadinterpretując i konfabulując na zawołanie. I to byłby ogromny błąd w moim rozumowaniu, bo wypadki na Placu Tahrir w 2011 roku dowiodły o zasadności i prawdziwości ich słów i żalu, a nawet nienawiści do rządu. A jeśli tak, to boję się pomyśleć o innych aspektach tych 58 rozmów. Chociażby antyamerykańskiego nastawienia, które podsuwa ciekawy materiał do analizy. To nieeuropejskie spojrzenie na świat i politykę rządów innych państw dominujących jest nie tyle odmienne, ile zastanawiające i podważające dotychczasowe ich postrzeganie. Żałuję ogromnie, że to nie są wszystkie rozmowy, jakie przeprowadził autor z kairskimi taksówkarzami. Niektóre z nich okroił, czasami zmienił określenie na łagodniejsze, z innych zrezygnował, by móc w ogóle je wydać bez konsekwencji prawnych i zagrożenia własnego bezpieczeństwa, ale i tak na ich podstawie mogłam śmiało zbudować socjologiczny obraz społeczeństwa egipskiego, w którym nastroje antyrządowe mocno wrzały. Niestety, prezydent Hosni Mubarak nie jeździł taksówkami, by usłyszeć to, co ja i zakończył rządy na sali sądowej (miał szczęście w kontekście losów przywódców krajów sąsiedzkich),a Egipcjanie od narzekania przeszli do czynów. Niedawno odbyły się wybory nowego prezydenta i mam nadzieję, że tym razem nikt nie powie tak, jak jeden z rozmówców – "Nas od nich wszystkich różni nie demokracja, bo demokracja to fikcja, istnieje tylko w książkach. Różni nas prawo. U nich prawa się przestrzega, a u nas nie. Taka różnica". Ja widzę jeszcze jedną. Mój kraj organizuje i bawi się na Euro 2012, a Egipt toczy krwawe rewolucje. To dobry kontrast, bym doceniła i chroniła to, co osiągnęli moi rodacy – stabilizację i poczucie bezpieczeństwa, o których Egipcjanie marzą, o które się modlą i walczą. Życzę im tego z całego serca, żeby w przyszłości mieli powody do narzekania tylko na dziury w drogach i na kłótnie polityków o miejsce obchodów ważnych rocznic i stawianych pomników. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na84 lata temu
Zabójca z miasta moreli. Reportaże z Turcji Witold Szabłowski
Zabójca z miasta moreli. Reportaże z Turcji
Witold Szabłowski
🖤🍑 Turcja między morelą a nożem 🍑🖤 📚 Co to jest: zbiór reportaży o Turcji widzianej przez pęknięcia: religię, świeckość, honor, przemoc, kobiece ciało, politykę, narodową dumę i kompleks wobec Zachodu. 🧭 Co tu siedzi najmocniej: kraj wiecznego „pomiędzy” — między Europą a Azją, Atatürkiem a Erdoğanem, nowoczesnością a tradycją, pragnieniem Zachodu i potrzebą odcięcia się od niego. ⭐ Moja ocena: 7/10 — początkowo czułem raczej 6/10, bo czytałem tę książkę nierówno, jakby bez pełnej uwagi. Ale po czasie widzę, że zostawiła we mnie więcej, niż sądziłem. 🛳️ Turcja jako stan rozdwojenia 🛳️ Najlepszą metaforą tej książki jest Bosfor. Nie jako pocztówka ze Stambułu, tylko jako nerw całej opowieści. U Szabłowskiego Turcja ciągle przepływa między brzegami: świecką republiką i religią, europejską ambicją i pamięcią imperium, modernizacją i klanowym kodem honoru. I najciekawsze jest to, że te dwa brzegi nie istnieją osobno. One często siedzą w jednym człowieku, jednej rodzinie, jednym geście politycznym. 🍑 Słodycz, przemoc i kompleks 🍑 Szabłowski dobrze łapie turecki paradoks: kraj potrafi opowiadać o morelach, pięknych meczetach, dumie i wielkiej historii, a za chwilę odsłania kobiety zabijane w imię honoru, prostytutki wypchnięte poza społeczeństwo, uchodźców zawieszonych między wojną a Europą czy Mehmeta Alego Ağcę — „zabójcę z miasta moreli”. Ta mieszanka słodyczy i przemocy jest tu najmocniejsza. 🕌 Zachód jako lustro 🕌 Bardzo ciekawy jest turecki stosunek do Zachodu. Turcja jednocześnie chce mu dorównać, pokazać mu siłę, odrzucić go, skrytykować i usłyszeć od niego pochwałę. Widać to w historii Sinana i Hagii Sophii, w micie Atatürka, w sporach o Europę, w Erdoğanie, a nawet w geście butem rzuconym w Busha. Niby Zachód jest obcy, zepsuty i arogancki, ale jego spojrzenie nadal bardzo się liczy. 🧠 Najmocniej zostają napięcia 🧠 Z tej książki zostają mi nie pojedyncze ciekawostki, tylko kilka mocnych spraw. Kobiece ciało jako test tureckiej nowoczesności: dziewictwo, honor, prostytucja, przemoc rodzinna, seksualna hipokryzja. Mit Atatürka: świecka republika, która sama stworzyła własną religię założycielską. Erdoğan: religia wracająca nie tylko jako konserwatyzm, ale też jako język godności dla ludzi pogardzanych przez świeckie elity. Hikmet: poeta wielki i mały jednocześnie, komunista, emigrant, człowiek z polskim cieniem w biografii. Ağca: symbol tego, jak blisko siebie mogą leżeć mit, przemoc, polityka i absurd. 📌 Dlaczego 7/10 📌 To nie jest książka idealnie równa. Nie każdy reportaż niesie z taką samą siłą, a momentami można mieć wrażenie, że płynie się przez osobne historie. Ale po zamknięciu całości widać, że Szabłowski zrobił coś więcej niż zbiór tureckich obrazków. Pokazał kraj w stanie napięcia: dumny i zakompleksiony, nowoczesny i archaiczny, świecki i religijny, piękny i brutalny. Nie zachwyt, ale solidne, zapamiętywalne czytanie. Książka, która w trakcie może wydawać się trochę rozproszona, a potem okazuje się, że zostawiła w głowie mapę Turcji — nie turystycznej, tylko pękniętej od środka.
Endryou Poczopko - awatar Endryou Poczopko
ocenił na75 dni temu

Cytaty z książki Cuba libre. Notatki z Hawany

Więcej

Nie ma nic za darmo. Każdego dnia płacimy za wszystko wysoką cenę. Nie tylko w pieniądzach, czasie i wysiłkach, ale także w wolności. Sami opłacamy klatkę, karmę i nożyczki, którymi podcinają nam skrzydła

Nie ma nic za darmo. Każdego dnia płacimy za wszystko wysoką cenę. Nie tylko w pieniądzach, czasie i wysiłkach, ale także w wolności. Sami o...

Rozwiń
Yoani Sánchez Cuba libre. Notatki z Hawany Zobacz więcej

Wierzę, że wcześniej wyślemy człowieka na księżyc, wygramy klasyfikację medalową na następnej olimpiadzie albo wynajdziemy szczepionkę przeciwko AIDS niż dawno zapomniana poranna kawa z mlekiem będzie dostępna dla każdego człowieka na Wyspie.

Wierzę, że wcześniej wyślemy człowieka na księżyc, wygramy klasyfikację medalową na następnej olimpiadzie albo wynajdziemy szczepionkę przec...

Rozwiń
Yoani Sánchez Cuba libre. Notatki z Hawany Zobacz więcej
Więcej