Przeciwciało

270 str. 4 godz. 30 min.
- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2023-05-04
- Data 1. wyd. pol.:
- 2023-05-04
- Liczba stron:
- 270
- Czas czytania
- 4 godz. 30 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788366599628
Na przykładzie losów młodej dziewczyny i jej matki Ewa Szawul pokazuje zmagania kobiet z własną cielesnością. Młodsza bohaterka boleśnie przeżywa dojrzewanie, starsza – czas menopauzy, która ją zaskakuje i skłania do zrobienia życiowego bilansu. Rozbita na te dwa głosy opowieść próbuje odpowiedzieć na ważne pytania: Kiedy ciało zamienia się w „przeciwciało”? Dlaczego staje się wrogiem nastolatki? Dlaczego jest źródłem frustracji dojrzałej kobiety? Jak przełamać lęk i przepracować traumę, żeby zaprzyjaźnić się ze swoim ciałem?
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Przeciwciało w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Przeciwciało
Poznaj innych czytelników
64 użytkowników ma tytuł Przeciwciało na półkach głównych- Chcę przeczytać 37
- Przeczytane 27
- Posiadam 3
- 2024 2
- Niedostępne 1
- 2023 1
- 2025 1
- Nie szło czytać 1
- Domowa biblioteczka 1
- Pomyłka 1































OPINIE i DYSKUSJE o książce Przeciwciało
Jak w kategorii..Nie szło czytać
Jak w kategorii..Nie szło czytać
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Tymczasem kurczyłam się, zajmowałam coraz mniej miejsca w świecie, co niosło nadzieję, że nareszcie się schowam i znajdę sposób, jak radzić sobie z tym całym badziewiem”.
Z życiem, bo je miała na myśli czternastoletnia Luśka chora na anoreksję. Chociaż w 1987 roku, w którym zaczęła się akcja powieści, medycyna nic nie wiedziała o tej chorobie. Ówcześnie leczono ją od strony organizmu, a nie psychiki. Jej przebieg i pobyt w szpitalu psychiatrycznym poznawałam dzięki pierwszoosobowej narracji zagubionej i przerażonej nastolatki.
Drugą bardzo ważną postacią była jej matka Maryla.
Niespełna pięćdziesięcioletnia kobieta w okresie menopauzy. Jej spojrzenie w narracji zewnętrznej naprzemiennie wplatanej w wypowiedzi córki, razem budowały powoli obraz skomplikowanego mechanizmu zależności funkcjonujących w ich trzyosobowej rodzinie wraz z ojcem Luśki, a mężem Maryli. Skomplikowanych relacji między matką a córką, ciałem a psychiką oraz warunkami dorastania w przeszłości a teraźniejszością budującą przyszłość.
To, co misternie utkała autorka, stało się wnikliwą analizą materii tego zjawiska.
W pierwszej warstwie widać było przede wszystkim cierpienie fizyczne nastoletniej córki i jej matki. Luśki męczącej się z chorobą i Maryli cierpiącej z powodu pierwszych objawów menopauzy. Pod nią kryła się dużo grubsza warstwa psychologiczna obu bohaterek. Wątek tłumaczący przyczynę objawów fizycznych – głód miłości u obu, chociaż u każdej innego charakteru i pochodzenia. Córce brakowało uważności i obecności matki, a Maryli miłości mężczyzny, którego kochała. To w tej sferze autorka położyła nacisk na uwypuklenie skutków spowodowanych wyborami życiowymi. Zdecydowanie odcięła jakość życia od determinującego wszystko „parszywego” losu, przypadkowości czy fatalnego przeznaczenia. W efekcie obie podjęły świadomie (matka) lub nieświadome (córka) decyzje, które wpłynęły na ich życie.
Zupełnie nie spodziewając się, że ich ciała zaprotestują.
W pojmowaniu obu były dla nich „antyciałami”, które zbuntowały się chorobą lub nasilonymi objawami menopauzy. W mniemaniu Maryli babską powłoką, „która nigdy nie daje spokoju. Najpierw pokwita, przerasta, potem kiełkuje do porodu, a po porodzie dźwiga wszystkie bóle dziecka, które wydało na świat. W końcu zaczyna wysychać, a to wysychanie, to obumieranie rodzi ból podwójny, bo nie nosi już w sobie ani śladu nadziei”. Autorka wykorzystała najwrażliwsze etapy w rozwoju psychofizycznym człowieka – dojrzewanie i przekwitanie, w których ciało łatwo może przekroczyć krytyczny punkt własnej odporności i załamać się w prawidłowym funkcjonowaniu. Dobrostan nazywany szczęściem, do którego każdy dąży, a który w tym momencie nie może być osiągnięty, rodząc głód.
Dosłowny i metaforyczny.
Ten ostatni sposób wyrazu bardzo często wykorzystywany przez autorkę, by nadać opowieści plastyczności obrazów i opisów zarówno rzeczywistych, jak i abstrakcyjnych, budowanych językiem emocji sięgającym do doświadczeń i skojarzeń czytającego.
Przewijał się w tej bolesnej historii jeszcze jeden istotny wątek.
Dziedzictwo międzypokoleniowej traumy. Maryla była sierotą wojenną wychowaną w sierocińcu z pozrywanymi więziami z rodzeństwem. Silna psychicznie zawsze posługiwała się rozumem, spychając emocje w podświadomość, bo „kto wtedy cierpiał na choroby okresu dojrzewania? Wszyscy marzyli o jednym – żeby jak najszybciej się stamtąd wydostać, wrócić do domu, którego najczęściej już wcale nie było, bo zniszczyła go wojna”. Kobietą niedopuszczającą innej drogi w budowaniu bezpiecznego życia. Ten ochronny pragmatyzm przed skaleczeniem, zniszczeniem i destrukcją stosowała w wychowaniu Luśki, obserwując jednak z przerażeniem, że „córka zaczęła odtwarzać jej wojenny los”. Tym samym wykluczając zbudowanie zdrowej z nią relacji, mimo że „coś w Luśce przypominało jej krzyk, który starała się przez lata odpamiętać”. Autorka celnie ukazała, jak nastolatkowie radzą sobie albo nie ze zniewalającym, oplatającym i duszącym ich wolność stylem wychowania wyrosłym na własnych doświadczeniach rodziców. Pokazała dwa kierunki próby poradzenia sobie z toksyczną relacją rodzica – ucieczka w chorobę lub podjęcie walki poprzez odcięcie się od niego. Luśka wypróbowała obie drogi, decydując się ostatecznie na tę drugą, bo zrozumiała to, czego nie chciała matka - „trzeba było się rozdzielić, żeby każda mogła przeżyć własną historię, w innej konfiguracji nic nie było możliwe. Inaczej byłybyśmy pozlepiane przy brzegu, jedna by ciągnęła drugą, jedna drugą dusiła niewłaściwym ułożeniem. Byłyśmy z jednego ciała, ale nie mogłyśmy żyć bez odłączenia, bo byłam odrębną strukturą, nie kopią”. Do tego balastu dołączali wszyscy napotkani w życiu toksyczni ludzie, bo „nie tylko ci w nas siedzą, co w genach, wszystkich się ze sobą zgarnia, wstrętnych, okrutnych, złych ludzi. Unoszą się w nas, zatruwają jak odpady chemiczne”.
Wbrew pozorom opowieść nie była depresyjna.
Pomimo ogromnego bólu przeżywanego przez Luśkę, jej rodziców i bohaterów drugoplanowych, autorka zrównoważyła to wskazówką w postaci pozytywnego przesłania w tej powieści – miłość leczy, a ciało nie jest naszym wrogiem, lecz sygnalistą jej braku.
Wystarczy go słuchać i dobrze wybierać.
naostrzuksiazki.pl
„Tymczasem kurczyłam się, zajmowałam coraz mniej miejsca w świecie, co niosło nadzieję, że nareszcie się schowam i znajdę sposób, jak radzić sobie z tym całym badziewiem”.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ życiem, bo je miała na myśli czternastoletnia Luśka chora na anoreksję. Chociaż w 1987 roku, w którym zaczęła się akcja powieści, medycyna nic nie wiedziała o tej chorobie. Ówcześnie leczono ją od...
Matka i córka, lata 80-te. W matce nieopłakane traumy wojenne zbudowały mur powinności, który trzyma ją - nieszczęśliwą - w środku i nie wypuszcza na słońce. Ale... nadchodzi menopauza, która dla wielu kobiet jest momentem prawdy o sobie samej i wyzwoleniem. Córka desperacko walczy o wolność wszystkimi dostępnymi sobie, świadomymi lub nie, sposobami.
Świetnie skreślone postacie (chociaż chciałabym więcej ojca!),czasem wzruszenie ściskające za gardło, czasem wybuchy śmiechu. Fantastyczna książka!
Matka i córka, lata 80-te. W matce nieopłakane traumy wojenne zbudowały mur powinności, który trzyma ją - nieszczęśliwą - w środku i nie wypuszcza na słońce. Ale... nadchodzi menopauza, która dla wielu kobiet jest momentem prawdy o sobie samej i wyzwoleniem. Córka desperacko walczy o wolność wszystkimi dostępnymi sobie, świadomymi lub nie, sposobami.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietnie skreślone...
Proszę Państwa, to takie książki powinny być bestsellerami, szturmować półki TOP największych księgarni, wyskakiwać z instagramowej lodówki, być przedmiotem ważnych paneli na krajowych wydarzeniach literackich.
PRZECIWCIAŁO stanowi doskonały pomost pomiędzy tak zwaną (choć może jest to już teraz niepoprawne politycznie) literaturą wysoką a literaturą masową. Przepięknie wyważona warstwa językowa sprawia, że czyta się lekko i zwiewnie pomimo ciężaru tematu. Autorka garściami czerpie z poezji, wplatając w codzienne zdania niecodzienne metafory. Mieszają się również sposoby narracji, pierwszo- i trzecioosobowa, bieżąca i retrospektywna. Sposób opowiadania ma szansę trafić do szerokiego grona odbiorców.
Proza Ewy Szawul to hybryda losów matki i córki, dwa sposoby myślenia wynikające z odrębnych doświadczeń. Powieść jest naładowana emocjami, opisami stanów psychicznych, dokumentuje wzloty i upadki przecinających się sinusoid w skomplikowanej kobiecej relacji. W postaciach Luśki i Maryli bez trudu odnaleźć można ugruntowane archetypy kobiecości.
Delikatnie i umiejętnie poprowadzona historia przypomina każdemu, kto po nią sięgnie, że kobiece poczucie ciała i poczucie głowy są ściśle połączone; inaczej głowa staje się przeciwciałem, działającym przeciw ciału.
Na szczęście tli się iskra nadziei na wyjście ze schematu, na pracę u podstaw we własnej rodzinie.
To nie bunt czy wściekłość, a samoakceptacja, jest przełomem.
Luśka, nastolatka, choruje na anoreksję. Zrozpaczeni sytuacją rodzice zgadzają się na kurację szpitalną córki. Maryli, matce, świat wymyka się z rąk, choć zawsze tak bardzo starała się mieć nad wszystkim kontrolę. Każda z nich ma swoją traumę do przepracowania, ale czekająca je praca przywodzi na myśl syzyfową.
Jeśli temat mozolnej walki z poczuciem własnej wartości oraz traum przenoszonych przez pokolenia jest Wam bliski, nie przechodźcie wobec tej pozycji obojętnie.
---
Ania
https://www.instagram.com/double.bookspresso/
Proszę Państwa, to takie książki powinny być bestsellerami, szturmować półki TOP największych księgarni, wyskakiwać z instagramowej lodówki, być przedmiotem ważnych paneli na krajowych wydarzeniach literackich.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPRZECIWCIAŁO stanowi doskonały pomost pomiędzy tak zwaną (choć może jest to już teraz niepoprawne politycznie) literaturą wysoką a literaturą masową. Przepięknie...
To było nawet dobre. Książka jest o zaburzeniach odżywiania, ale nawet bardziej o relacji matka-córka i o naturze ludzkiej. Ujął mnie brak nachalności w serwowaniu czytelnikowi przyczyny zaburzeń odżywiania. Nie było tutaj rzucania w twarz wyświechtanymi frazesami, nie było zrzucania winy, w ogóle zabrakło typowej sztampy. Tu dzieje się historia i wszystkie rany są zapisane między słowami, a z tych drobnych nawet rys powstaje mapa prowadząca do wniosków, które są pozostawione czytelnikowi. To wszystko wspaniałe, tylko mnie trochę język i forma pokazywania rzeczywistość nie pasowała. Jakaś taka toporna mi się wydała, dlatego nie jestem zachwycona w pełni.
Nie zmienia to faktu, że to jedna z lepszych książek o problemach natury psychicznej jaką w życiu przeczytałam.
To było nawet dobre. Książka jest o zaburzeniach odżywiania, ale nawet bardziej o relacji matka-córka i o naturze ludzkiej. Ujął mnie brak nachalności w serwowaniu czytelnikowi przyczyny zaburzeń odżywiania. Nie było tutaj rzucania w twarz wyświechtanymi frazesami, nie było zrzucania winy, w ogóle zabrakło typowej sztampy. Tu dzieje się historia i wszystkie rany są zapisane...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Przeciwciało" to jedna z najcięższych powieści jakie przeczytałam w ostatnim czasie. Akcja toczy się dwutorowo, mamy życie córki, która walczy z anoreksją i matki, która walczy z własnymi traumami wojennymi. Z jednej strony to powieść o wychowywaniu w rodzinie naznaczonej wojną, z drugiej to powieść o radzeniu sobie z życiem i walce o nie, historia o tym jak kurczowo trzymać się przeżycia. Ale to też i historia o walce o własną niezależność, o wyłamanie się spod klosza matki, która otaczając miłością tłamsi i dusi - jak to mówią 'dobrymi chęciami piekło jest wybrukowanie'. Ale to też i nie do końca historia tylko o tym. Bo mamy tutaj jeszcze problemy związane z dojrzewaniem, pierwszą miłością i pierwszymi własnymi decyzjami. Mamy też i w opozycji do córki, matkę, która właśnie przechodzi klimakterium, która nad życiem chce mieć wielką kontrolę, ale jak na złość, wszystko się sypie.
Trudna to powieść, pozostawia pole do interpretacji, którą można odczytywać na wielu płaszczyznach, kibicować córce, kibicować matce. Sposób w jaki autorka stworzyła tę historię pozwala osobom czytającym bardzo się w nią zaangażować i wiele momentów czytać emocjami. W tej powieści dzieje się wiele w środku bohaterek i to w jaki sposób opisała to Ewa Szawul stwarza z tych kobiet bardzo pełne postacie, z wielką głębią uczuć, wielowymiarowe.
Wspaniała, książka, którą polecam i która jest warta przeczytania, choć mam wielką potrzebę porozmawiania z kimś o zakończeniu, ostatnich zdaniach, bo dla mnie było trochę za szybko, albo po prostu była dla mnie za krótka. Niemniej - tytuł dodaję do topki tego roku.
"Przeciwciało" to jedna z najcięższych powieści jakie przeczytałam w ostatnim czasie. Akcja toczy się dwutorowo, mamy życie córki, która walczy z anoreksją i matki, która walczy z własnymi traumami wojennymi. Z jednej strony to powieść o wychowywaniu w rodzinie naznaczonej wojną, z drugiej to powieść o radzeniu sobie z życiem i walce o nie, historia o tym jak kurczowo...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWięcej recenzji na blogu KRYTYCZNYM OKIEM
---
Czytałem kilka mniej lub bardziej satysfakcjonujących narracji o matkach i córkach, ale podczas lektury powieści Ewy Szawul przypominała mi się przede wszystkim książka koreańskiej pisarki Kim Hye-jin „O mojej córce”. Może dlatego, że w opisywanej tam relacji – tak jak w „Przeciw-ciele” – na pierwszy plan wysuwały się lęki i narastające przerażenie, ale przede wszystkim niepewność. „My obie” u Szawul rezonują tak samo sugestywnie i niepokojąco. Mamy matkę, która jest w zasadzie cała swoim czasem przeszłym, swoimi traumatycznymi doświadczeniami dziewczynki z okresu drugiej wojny światowej i szeregiem narastających wątpliwości, kiedy niepewnie wchodziła w dorosłe życie i kiedy jej ciało okazało się felerne, niezdolne do ofiarowania światu życia. Córka wydaje się przede wszystkim przyszłością – to myślenie o niej, planowanie czasu licealnego, który niebawem nadejdzie, ma być swoistym antidotum na pustkę oraz zagubienie w sobie. Tym bardziej że obie bohaterki Ewa Szawul zamyka w swoistych klatkach. Ta bardziej dosadna i rzeczywista, gdzie znajdzie się Luśka, to szpital mający w założeniu „naprawić” nastolatkę. Świetnie portretowany z perspektywy ciekawej go dziewczyny, a jednocześnie kogoś, kto jest tym wszystkim przerażony. Bardziej symboliczna i mroczna klatka to pamięć Maryli, myślenie o tym, jak wiele straciła. Aż w końcu kobieta uświadamia sobie, że mimo upływu czasu sporo można zyskać.
Jesteśmy chyba bliżej nastolatki, bo narracja Luśki jest pierwszoosobowa, opowieść Maryli zaś prezentuje się w narracji trzecioosobowej – nie tylko dlatego, że jest ona dla autorki wygodna, by ukazać bardzo ważne retrospekcje. „Przeciw-ciało” jednocześnie zbliża do swoich bohaterek i oddala od nich. Dlaczego? Bo jest to w dużej mierze książka o tym, jak opresyjna, a czasami toksyczna może być bliskość i jak wiele wyzwolenia, nadziei i szans na polepszenie relacji oferuje oddalanie się od siebie, odnajdywanie bezpiecznego dystansu.
Luśka nie czuje się bezpiecznie, choć przecież ma kochającą rodzinę. Matkę, która kocha może zbyt zachłannie, zaborczo. Nieco lepiej rozumiejącego ją ojca, ale jednocześnie mężczyznę z dalekiego tła tej historii, które podkreśla stosunek Maryli do męża. Dorastająca dziewczyna nie tylko nie radzi sobie z emocjami, lecz przede wszystkim wchodzi w bardzo niepokojący związek ze swoim ciałem. Ciałem odmawiającym posłuszeństwa. Ciałem, które nie chce przyjmować pożywienia. Ciałem, które niknie w oczach, jakby chciało zakomunikować całemu światu, że Luśka właśnie znika. I nie może znaleźć pomocy, bo w opresyjnej przestrzeni szpitala czuje się jeszcze gorzej niż w domu. Znacznie gorzej, kiedy zetknie się z przerażającym doświadczeniem granicznym, które na zawsze naznaczy jej wrażliwość.
Tymczasem Maryla bardzo się stara. Chce być dobrą matką i wypełniać wszystkie swoje matczyne powinności tak jak należy. Tego nauczyło ją życie. Deficyty, które trzeba było wciąż akceptować, ale także poczucie sprawczości. Maryla zawsze radziła sobie sama. A została sama na skutek przejmującego zbiegu okoliczności, z powodu którego czuje się winna. Tak jak wtedy, gdy po latach wydarzyło się jeszcze coś, może nawet bardziej potwornego. Maryla nigdy nie mogła cieszyć się tym, że jest czyjąś córką. Teraz stara się kompulsywnie działać, by być matką, jakiej nie miała. Ale im bardziej się stara, tym mocniej oddala od dziewczyny, dla której istnieć to być niewidzialną, a istnieć powoli przestaje jej poczucie własnej wartości.
Świetne jest to, że Ewa Szawul pozwala swoim bohaterkom doświadczać trudnych emocji bez moralizowania na ten temat. Nie ma tu też żadnego dydaktyzmu. Wszystkie niejednoznaczności w tej ciekawej relacji domagają się interpretacji od czytelnika. O ile dla młodziutkiej Luśki ciało jest wrogiem, z którym nie potrafi walczyć, o tyle dla Maryli przekonanie, że walka ze swoim ciałem jest bezsensowna, narasta i pęcznieje. „Dziś jesteśmy poza czasem” – mówi do bohaterki jej przyjaciółka i bardzo wyraźnie widzimy, jak zdecydowana na funkcjonowanie poza upływem dni i lat staje się Maryla, gdy wie, że sporo straciła. Przede wszystkim ważną relację, która mogłaby być najpiękniejszą w życiu. I tak jak Luśka, która usiłuje odzyskać panowanie nad swoim ciałem oraz nabrać do niego ponownie szacunku, tak Maryla zdecydowanie opowiada się za tym, by jej ciało realizowało potrzeby, a nie pielęgnowało traumy, gdy umysł rozpaczliwie liczy minione lata i boi się, że przeżyte zostało już wszystko, co najważniejsze.
„Przeciw-ciało” to także bardzo istotna powieść o tożsamości kształtującej się wokół tego, że czegoś w życiu było za dużo albo za mało. Ewa Szawul interesująco wyjaśnia, dlaczego to anoreksja jest jednym z problemów Luśki. Równie ciekawie stara się zobrazować stosunek do swego ciała kobiety przekonanej, że czekają ją już tylko powinności, a ciało jest bolesnym balastem. Obie bohaterki usiłują odpowiedzieć sobie na pytanie o to, czego dzisiaj szukają – w swych emocjach, ale również ciałach, od których przecież nie mogą się uwolnić. Szawul jest znakomitą i pełną empatii portrecistką kobiecej niepewności. Dużo więcej znaków zapytania niż odpowiedzi przyniesie książka formalnie przecież mało skomplikowana, bo autorka w przeciwieństwie do wielu współczesnych polskich twórców dąży do tego, by przede wszystkim opowiedzieć nam historię. Rozpisaną na dwa głosy, ale z czasem stającą się jednością. Jedną historią żegnania się z życiową martyrologią i otwierania się na nowe możliwości.
To także powieść o tendencjach ucieczkowych. Maryla jest wręcz pewna, że chciałaby emigrować od siebie. Luśka nie ma może jeszcze tyle świadomości, jednakże jej wnioskowanie o świecie i o sobie samej czasami jest znacznie bardziej pragmatyczne niż myślenie matki o tym, w jaki sposób rozwiązywać pewne problemy. Tu bohaterki uciekają od siebie i świata na kilka sposób. Najbardziej mroczne i najciekawsze jest to, że za każdym razem jednak muszą wrócić. Portretuje związki ciał, których nie można pokochać, i rozpaczliwe próby pokochania siebie, by dać także miłość komuś innemu, Ewa Szawul snuje fantazje o tym, w jaki sposób może nam pomóc albo nas skrzywdzić najbliższa relacja. „Przeciw-ciało” to również mądra książka o samodzielności w walce z demonami – tak bardzo potrzebnej, zanim uzyska się pomoc kogoś innego, co czasem jest trudne, a czasami niemożliwe. W tej powieści otrzymamy również kilka odpowiedzi na pytanie o to, czy niemożność zaspokojenia potrzeb swoich oraz innych ludzi prowadzi do dysfunkcji spoglądania na świat, widzenia tam siebie jako kogoś potrzebnego. Inteligentny dwugłos o tym, co jest stałe i niezmienne – o samotności, która przychodzi zawsze wtedy, kiedy w odosobnieniu cierpimy z powodu swojego ciała.
Więcej recenzji na blogu KRYTYCZNYM OKIEM
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to---
Czytałem kilka mniej lub bardziej satysfakcjonujących narracji o matkach i córkach, ale podczas lektury powieści Ewy Szawul przypominała mi się przede wszystkim książka koreańskiej pisarki Kim Hye-jin „O mojej córce”. Może dlatego, że w opisywanej tam relacji – tak jak w „Przeciw-ciele” – na pierwszy plan wysuwały się lęki i...