
Kundle

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2023-03-15
- Data 1. wyd. pol.:
- 2023-03-15
- Liczba stron:
- 128
- Czas czytania
- 2 godz. 8 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788366599598
Miasto między Zabrzem a Rybnikiem. Niedaleko stąd do Toszka, niemieckiego Tost, z wielkim domem wariatów. W latach wojny był tam obóz jeniecki dla Anglików. Uwieczniają go co najmniej trzy książki. Jedną z nich napisał sir P.G. Wodehouse. Potem funkcjonowało więzienie NKWD. Trzy tysiące ofiar. Tego się z Kundli nie dowiemy. Minęło ćwierć wieku. Miasto jest wysypiskiem rozbitków. Niepełne rodziny, podwójne tożsamości, poharatane dusze. Śląscy autochtoni, przesiedleńcy z Kresów, Żydzi, Romowie, Niemcy. A nad tym wszystkim – instancja narracyjna, która widzi wszystko osobno. Bo scalić się tego nie da. To miejsce, gdzie pękła więź języka i świata, gdzie króluje niekonkluzywność, a w codzienności otwiera się egzystencjalna otchłań. Proza Groniec balansuje na skraju tej przepaści - zwykłej i niezwykłej zarazem - ze sprawnością literackiego ucha i jezyka, jakiej zazdrości się nie tylko debiutantom. / Eliza Kącka
Kup Kundle w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Kundle
Poznaj innych czytelników
417 użytkowników ma tytuł Kundle na półkach głównych- Przeczytane 215
- Chcę przeczytać 195
- Teraz czytam 7
- Posiadam 24
- 2025 12
- 2023 10
- 2024 10
- Legimi 4
- Literatura polska 4
- Literatura piękna 3

































OPINIE i DYSKUSJE o książce Kundle
o debiucie literackim piosenkarki dowiedziałem się przypadkiem z programu I PR, gdzie recenzentka zachwycała się treścią. a że wtrąciła jeszcze, że akcja książki dzieje się na śląsku, musiałem sprawdzić.
_______
i rzeczywiście, akcja tej mikropowieści toczy się na śląsku, w okolicach Toszka. losy bohaterów przeplatają się wzajemnie i są powiązane z faktami historycznymi. osią tych wydarzeń jest legenda o św. Jerzym, która metaforycznie konweniuje z poszczególnymi bohaterami.
_______
mnie najbardziej podobała się postać Goryla. uważam, że został świetnie przedstawiony, a język śląski jakim się posługiwał dodawał mu wiarygodności. również początkowe sceny w kościele przypomniały mi dzieciństwo, a dokładnie upominanie przez księdza dzieciaków. ksiądz z powieści robił to w dokładnie taki sam sposób jak ksiądz, który mnie uczył religii.
_______
byłem pełen obaw czy #katarzynagroniec wiarygodnie odda swój śląski charakter. obawy okazały się jednak nie potrzebne, bo świetnie czyta się tę książkę mnie jako Ślązakowi. cieszę się również, że to śląski Śląsk, a nie polski został ukazany w treści. #kundle pewnie dlatego, że bohaterowie byli jakby bez rodowodu, istnieli, żyli, ale nikt ich poważnie nie traktował. czekam na kolejną śląską powieść autorki, która pięknym językiem daje upust swojej wrażliwości. lubię teksty piosenek Kasi, teraz polubiłem i książki.
o debiucie literackim piosenkarki dowiedziałem się przypadkiem z programu I PR, gdzie recenzentka zachwycała się treścią. a że wtrąciła jeszcze, że akcja książki dzieje się na śląsku, musiałem sprawdzić.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to_______
i rzeczywiście, akcja tej mikropowieści toczy się na śląsku, w okolicach Toszka. losy bohaterów przeplatają się wzajemnie i są powiązane z faktami historycznymi....
„Kundle” – wychwalane i wykorzystywane do ukazania jakichś tam pomyłek , bo nie były nominowane do Nike. Nie były. Jak wiele innych tekstów. Ale „Autobiografia” była. Jak się „Kundle” czyta? Dobrze. Choć to przeraźliwie smutny tekst. Ale chyba za dużo czytałam ostatnio o wojnie, zarazach itd. i nie mogłam się przejąć kolejnym tekstem o utraconym wielokulturowym świecie i o dziedziczeniu traum. Słabi mężczyźni, kobiety – może nie silniejsze, ale wyraźnie lepsze. Strasznie dużo tu wszelakich nieszczęść, a moje „spoufalone z grozą zmysły stępiały na wpływ wrażeń”. Polecam napisaną przez Karolinę Felberg recenzję na Kulturze Liberalnej.
„Kundle” – wychwalane i wykorzystywane do ukazania jakichś tam pomyłek , bo nie były nominowane do Nike. Nie były. Jak wiele innych tekstów. Ale „Autobiografia” była. Jak się „Kundle” czyta? Dobrze. Choć to przeraźliwie smutny tekst. Ale chyba za dużo czytałam ostatnio o wojnie, zarazach itd. i nie mogłam się przejąć kolejnym tekstem o utraconym wielokulturowym świecie i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWersja audio - złoto.
Wersja audio - złoto.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBohaterami książki są osoby niejako odrzucone przez społeczeństwo, przez chorobę, pochodzenie czy inność. Są oni jak tytułowe "kundle" błąkające się po świecie, niczyje, wyobcowane. Łączy ich Śląsk i okolice Toczka. Spotkamy tu Żydów, Niemców, Rumunów, Polaków i Ślązaków z ich wyjątkową gwarą czy godką...
Nie ma tu konkretnego odniesienia w czasie. Historia toczy się w XX wieku meandrując to tu to tam...tak, że właściwie ciężko się połapać. Postacie i ich losy czasem splatają się ze sobą, czasem wracają w przeszłość, czasem w przyszłość i tak ciężko mi było to ostatecznie połączyć.
Książka nie jest długa...ma raptem 126 stron. Nie da się jej przeczytać szybcikiem, w biegu...trzeba się nad nią głębiej pochylić.
Sama nie wiem kto tutaj jest narratorem, czy to ta Cisza, czy któryś z bohaterów, czy jeszcze ktoś lub coś innego.
Wiecie, ja chyba nie dojrzałam jeszcze do tego typu lektur....one mają jakiś głębszy metafizyczny sens, przy którym wymiękam. Nie wszystko jest dla mnie zrozumiałe.
Jednak doceniam fakt, iż jest to debiut Pani Katarzyny, która na codzień zajmuje się muzyką i został nominowany do kilku nagród...niewątpliwie coś w tym jest..tylko,że ja jeszcze tego czegoś nie dostrzegam. Może kiedyś, za jakiś czas, jak na razie czyje jakiś taki dyskomfort.
Bohaterami książki są osoby niejako odrzucone przez społeczeństwo, przez chorobę, pochodzenie czy inność. Są oni jak tytułowe "kundle" błąkające się po świecie, niczyje, wyobcowane. Łączy ich Śląsk i okolice Toczka. Spotkamy tu Żydów, Niemców, Rumunów, Polaków i Ślązaków z ich wyjątkową gwarą czy godką...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie ma tu konkretnego odniesienia w czasie. Historia toczy się w XX...
Kolejny talent Katarzyny Groniec. Świetny debiut!
Kolejny talent Katarzyny Groniec. Świetny debiut!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMiałam bardzo ambiwalentne odczucia po tej lekturze. Musiałam chwilę się z jej treścią poukładać, bo nie jest to jedna z tych, których treść i emocje z niej płynące szybko się zapomina. Od wielu lat słucham Katarzyny Groniec, mam kilka płyt, byłam na kilku koncertach. Śledzę Jej karierę, bardzo Ją cenię jako Artystkę i Autorkę tekstów. Dlatego też bardzo się ucieszyłam, że zadebiutowała wydając swoją książkę. Postanowiłam wysłuchać audiobooka łącząc dotychczasowe "słuchanie Jej głosu" z pochłanianiem napisanych historii. W pierwszej chwili miałam wrażenie, że coś między nami nie do końca zagrało. To znaczy, jest to nadzwyczajne językowo oraz znakomite literacko. Śląska gwara w ustach autorki brzmi świetnie, kilka razy więc sama się do siebie śmiałam na te zmiany dialektu. Przedstawieni bohaterowie i bohaterki to ludzie "potrzaskani" życiowo, uwięzieni we własnych ciałach, lękach, historiach, przyzwyczajeniach, chorobach, traumach. Przeszłość mocno rezonuje na ich teraźniejszość, czyniąc z nich jednostki w jakimś wymiarze niepasujące do reszty. Mamy echa Auschwitz, Treblinki, Hitlera, Monaru, szpitala psychiatrycznego, przeróżnych przymusowych lub też dobrowolnych migracji po świecie. W tle tych wszystkich historii przeplata się legenda o św. Jerzym, która jak wiadomo symbolizuje uwolnienie Kościoła i chrześcijan od prześladowań. Czytając więc książkę można połączyć kropki, choć interpretacji pewnie jest kilka, tak jak tych dotyczących narratora, którego rolę głównie pełni Cisza dotykająca różnych obszarów. Miałam wrażenie, że oddaje ona głos w trakcie czytania kilku innym narratorom. W tej właśnie ciszy, losy najzwyczajniejszych przecież ludzi, bohaterów "Kundli", ich fragmentarycznych historii, burzy emocji, uczuć i przemyśleń, pozostaną zamknięte. Nikt o nich nie wspomni, nie powstaną legendy niczym o św. Jerzym, nie będą przekazywane, nikt na ich cześć nie będzie pisał peanów. Są bowiem nijacy, dla świata, niosą wprawdzie ciężar historii swoich rodzin, ale nie są w stanie poskładać ich w jedną całość. Pamiętają fragmenty, pojedyncze sceny, traumy, lecz dużą część dotychczasowego życia, drzewa genealogicznego muszą sobie dopisać sami. I z takim zadaniem zostawia czytelników autorka. Pośród chaosu, epizodów rzucanych w poszczególnych rozdziałach, dotyczących kolejnych bohaterów, musimy znaleźć nici powiązań, połączyć kropki i spróbować podążyć historiami bohaterów, mając świadomość, że pełno jest w nich luk. Pojawili się oni znikąd, błąkali się niczym tytułowe kundle, w poszukiwaniu stabilizacji, swojego miejsca, gdzie mogliby odmienić swój los, gdzie ktoś utuliłby ich tęsknoty, pokochał, zaakceptował i pozwolił żyć bez strachu, bez wielkich oczekiwań, bez konieczności ucieczki, wytykania palcami, pogardy i odtrącenia. Zwyczajnie, lecz spokojnie. Moje początkowe wątpliwości, w kwestii współgrania z lekturą zostały więc zweryfikowane i przerodziły się w oczarowanie.
Miałam bardzo ambiwalentne odczucia po tej lekturze. Musiałam chwilę się z jej treścią poukładać, bo nie jest to jedna z tych, których treść i emocje z niej płynące szybko się zapomina. Od wielu lat słucham Katarzyny Groniec, mam kilka płyt, byłam na kilku koncertach. Śledzę Jej karierę, bardzo Ją cenię jako Artystkę i Autorkę tekstów. Dlatego też bardzo się ucieszyłam, że...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJestem zachwycona "Kundlami" Katarzyny Groniec. Mam wrażenie, że autorka długo nosiła w sobie te opowieści. Dlatego fabuła jest gęsta, przemyślana, dopracowana. Myślałam, że w tej poetyckiej opowieści, wydarzenia będą się snuć gdzieś pomiędzy hałdami na Śląsku. Tymczasem ten świat jest pełen życia i emocji, wydarzeń, szczęścia, nieszczęścia i nawet szaleństwa. Niezwykła, zdecydowanie godna polecenia książka.
Jestem zachwycona "Kundlami" Katarzyny Groniec. Mam wrażenie, że autorka długo nosiła w sobie te opowieści. Dlatego fabuła jest gęsta, przemyślana, dopracowana. Myślałam, że w tej poetyckiej opowieści, wydarzenia będą się snuć gdzieś pomiędzy hałdami na Śląsku. Tymczasem ten świat jest pełen życia i emocji, wydarzeń, szczęścia, nieszczęścia i nawet szaleństwa. Niezwykła,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWrażliwość Groniec miażdzy na wielu poziomach. Świetna, krótka, mocna i dosadna powieść. Zachwyciła mnie !
Wrażliwość Groniec miażdzy na wielu poziomach. Świetna, krótka, mocna i dosadna powieść. Zachwyciła mnie !
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNarratorem „Kliniki” jest pacjent, usilnie próbujący umówić się na wizytę u wybitnego profesora psychiatrii. Kiedy dociera do gmachu szpitala, okazuje się, że ustalenie terminu konsultacji nie jest rzeczą tak prozaiczną, jak mogłoby się zdawać. Począwszy od samej kliniki, (która przytłacza ilością korytarzy i możliwości błądzenia nimi),na dziwnym kluczu przyjmowania pacjentów przez eksperta (którego nie da się racjonalnie objąć rozumem),wszystko tutaj okaże się absurdalnie dziwne, karykaturalne i zawiłe.
Powieść koncentruje się zatem w obrębie błąkania pacjenta po szpitalnych korytarzach i prowadzenia nierzadko absurdalnych rozmów z napotkanymi po drodze ludźmi przebywającymi w obrębie kliniki: palaczem, recepcjonistką, pacjentką, pielęgniarką oraz asystentem. W tym momencie nie sposób nie porównać tej historii do głośnego „Procesu” Franca Kafki, w którym to Franz K. również kluczy meandrami, tyleż, że urzędu, próbując – podobnie jak pacjent „Kliniki” Rankova” – dotrzeć do celu i rozwiązać swój problem. Jednakże napotkane po drodze osoby nie okazują się pomocne, wręcz przeciwnie, sprawiają, iż bohaterowie obu książek czuć będą się jeszcze bardziej zagubieni. To jednostki zamknięte w klaustrofobicznym, dusznym miejscu, próbujące usilnie odnaleźć zarówno wyjście jak i sposób rozwikłania problemów, które je w to miejsce przywiodły. Pacjent „Kliniki” w pewnym momencie poczuje się jak w więzieniu, choć przebywający w placówce pacjenci prowadzą strajk i ostentacyjnie będą temu zaprzeczać.
Jakkolwiek Kafka w swej powieści demaskuje – między innymi - zawiłości biurokratyzacji, tak Pavol Rankov udowadnia, że nie cel podróży jest najistotniejszy, ale droga, którą trzeba pokonać, by dotrzeć do celu i finalnie odnaleźć siebie. Jest to bowiem powieść o mężczyźnie, którego trawi depresja, a który usilnie szukać będzie pomocy. Czy znajdzie ją jednak w placówce? „Na planecie żyje osiem miliardów ludzi, ale profesor może zrozumieć spośród nich tylko jednego – siebie. Z tych ośmiu miliardów nikt nie umie zrozumieć mnie, nawet ja sam. Nie dlatego, że jestem wyjątkowy. Jestem najnormalniejszym, najzwyczajniejszym i najbardziej nijakim człowiekiem na świecie”, stwierdzi bohater, a konstatacja ta będzie jednym z wielu stwierdzeń, do których finalnie dojdzie mężczyzna, próbując dostać się do gabinetu profesora.
Podoba mi się kafkowski klimat powieści. Nie jest jednakże aż tak mroczny jak w pierwowzorze. Słowacki pisarz ma imponującą umiejętność tworzenia lekkich, okraszonych sporą dozą humoru dialogów. Bywają nonsensowne i niedorzeczne, groteskowe i oderwane od rzeczywistości, ale pozostają zaskakująco zabawne, co powoduje, iż powieść nie jest w odbiorze deprymująca. Jej finał pozostaje otwarty, co pozostawia spory margines na interpretację.
Niech cytat, który tu pozostawię będzie zarówno jedną z możliwości interpretacyjnych powieści Rankova jak i zachętą do jej lektury:
„W związku z lekturą przychodzi mi do głowy, jak niedawno zdałem sobie sprawę, że nową powszechną umiejętnością, która okazałaby się ważniejsza od czytania ze zrozumieniem, byłoby życie ze zrozumieniem. By człowiek wiedział, po co jest na świecie.”
Narratorem „Kliniki” jest pacjent, usilnie próbujący umówić się na wizytę u wybitnego profesora psychiatrii. Kiedy dociera do gmachu szpitala, okazuje się, że ustalenie terminu konsultacji nie jest rzeczą tak prozaiczną, jak mogłoby się zdawać. Począwszy od samej kliniki, (która przytłacza ilością korytarzy i możliwości błądzenia nimi),na dziwnym kluczu przyjmowania...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZasadniczo ta recenzja powinna nosić podtytuł „jak dostałam po nosie”. Gdyż było to tak:
Zobaczyłam gdzieś, że Katarzyna Groniec wydała książkę. „Rany boskie, następna” – pomyślałam, po czym odwróciłam wzrok. Cóż miałam na myśli? Otóż to, że przecież Groniec śpiewa i choć może nawet pisze teksty, to jednak – doprawdy – nie jest to od razu powód, by uznawać, jak uczyniło to przed nią już wiele innych gwiazd i gwiazdek, że umie pisać książki, pardon, Książki.
Jakiś czas potem zobaczyłam, że „Kundle” zostały nominowane do nie, że jednej, ale nawet kilku nagród literackich i to takich poważnych (NL Gdynia, NL im. W. Gombrowicza, Nagroda Conrada). I uznałam, że w takim razie to jednak może przeczytam. Zaś przeczytawszy, podkuliłam pod siebie ogon niczym rasowy kundel, po czym przybiegłam tu wyskamleć z siebie te oto wyrazy.
Gdyż, moi drodzy, Katarzyna Groniec naprawdę napisała rzecz dobrą. Dziwną, owszem, ale dobrą. Krótką wielce, ale (może właśnie dlatego?) dobrą. Mimo ledwie stu paru stron czyta się to wolno (w każdym razie ja tak miałam),gdyż proza to gęsta. Gęsta od słów, wyśmienicie dobranych, od postaci, wątków i planów czasowych. Wątki mienią się, zapętlają i pęcznieją. Jeśli lubicie historie linearne, z początkiem i końcem, takie, w których po przeczytaniu ostatniej strony rozumiecie kto i z kim oraz dlaczego, „Kundle” z pewnością nie przypadną Wam do gustu. Jednak jeśli jesteście gotowi machnąć ręką na powyższe kwestie, będziecie zadowoleni.
„Kundle” to opowieść o zwykłych ludziach, bez żadnych supermocy. Niezbyt czasem mądrych, nie za bardzo zaradnych, a do tego niespecjalnie szczęśliwych. Choć akcja dzieje się na Śląsku, mogłaby dziać się w paru innych miejscach w Polsce – takich, w których ludzkie losy kundliły się bezwstydnie i bezładnie. Z ich historii nie płynie żaden morał, nie ubogacają nas one o nową bardzo ważną wiedzę o człowieku i losie. Ich zaletą jest to, że są, że uważniają każde, choćby najmarniejsze życie.
Nie zrozumiałam wszystkiego – nie mam na przykład jednego pomysłu na to kim jest narrator (narratorka?) tej mikropowieści. Niespecjalnie mi to jednak przeszkadza; wystarczy, że dzięki „Kundlom” przeżyłam wiele literackich mikrozachwytów – a to doborem słów, a to uważnością spojrzenia, a to błyskiem pojawiającego się znienacka humoru. Mniej interesowały mnie w związku z tym różne wątki, które można w nich odnaleźć – czy to siły kobiet i słabości mężczyzn, czy to dziedziczenia traum, czy wreszcie świata jako generalnie bardzo smutnego miejsca. Może i można się na nich skupiać, ja jednak nie miałam na to ani ochoty, ani potrzeby.
Zasadniczo ta recenzja powinna nosić podtytuł „jak dostałam po nosie”. Gdyż było to tak:
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZobaczyłam gdzieś, że Katarzyna Groniec wydała książkę. „Rany boskie, następna” – pomyślałam, po czym odwróciłam wzrok. Cóż miałam na myśli? Otóż to, że przecież Groniec śpiewa i choć może nawet pisze teksty, to jednak – doprawdy – nie jest to od razu powód, by uznawać, jak uczyniło to...