rozwińzwiń

Czyż nie dobija się koni?

Okładka książki Czyż nie dobija się koni? Horace McCoy
Okładka książki Czyż nie dobija się koni?
Horace McCoy Wydawnictwo: Zysk i S-ka literatura piękna
152 str. 2 godz. 32 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
They Shoot Horses, Don't They?
Wydawnictwo:
Zysk i S-ka
Data wydania:
2019-02-18
Data 1. wyd. pol.:
1977-01-01
Liczba stron:
152
Czas czytania
2 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381165761
Tłumacz:
Lesław Haliński
Tagi:
bezrobocie egzystencjalizm głód literatura amerykańska odmiana losu poszukiwanie szczęścia relacje międzyludzkie rozpacz samotność strach wielki kryzys
Średnia ocen

7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Ładowanie Szukamy ofert...

Patronaty LC

Książki autora

Mogą Cię zainteresować

Oceny

Średnia ocen
7,1 / 10
728 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
27
21

Na półkach:

A więc pała bęc. Książka napisana bardzo ładnie, ale nie tak ładnie jak dziecko rysuje obrazek, po prostu język jej jest ładny. A może jednak? Ma zapewne jakieś tam przesłanie, które Autor wymyślił i chciał czytelnikowi przekazać . Jednak w mojej ocenie, po prostu próbujące silić się na wywołanie dyskusji, pokazanie jakiegoś zagadnienia, czy już nawet w ówczesnej dobie nieistnienia tik toka wzbudzenie sensacji dość kulawym porównaniem zabójstwa na życzenie z dobijaniem koni, wchodzącym w dyskusję o legalną eutanazję. Oczywiście w książce nie ma ani o tym słowa, ale deliberując na ten temat – można by zajść aż tak daleko, myślę, że nieuchronnie.

Fabularni jest tak, i nie będzie to spojlerem, gdyż to wiadomo od razu, młody człowiek zabija kobietę, na jej prośbę. Jako uzasadnienie podaje tekst frazę będącą jednocześnie tytułem książki. I tak od końca poprzez retrospekcję do początku przechodzimy przez fabułę w tej jakże krótkiej powieści, bo liczącej zaledwie 120 stron. Kryzys lat 30 w Stanach Zjednoczonych, ludzie biorący udział w maratonie tanecznym trwającym wiele dni, aby wyrwać nagrodę, czy środki do życia, tymczasowych sponsorów, to jest scena powieści. W tym wszystkim znajduje się nasz bohater będący jednocześnie narratorem, i jego nowo poznana partnerka taneczna, Gloria.

Powieść okrzyknięta jako pierwsza amerykańska egzystencjalna. I już kiedyś to pisałem, bodajże przy książce „Mag”. Stare, pięknie napisane, ale no… słabe. I nie ma powodu siać zachwytów, tylko dlatego, że naonczas tak było. Być może zabrakło mi w tej książce jakiejś głębi? Bo ileż można czytać jak główna bohaterka jest po prostu nieznośna, wręcz ordynarna. Taka mrozowa Chyłka. Bez powodu, bez historii, bez zasady. Ot świat jest zły, zabij mnie. A bohater mówi okej. Bezrefleksyjnie. Bum, strzela. Do widzenia. Nie doszukałem się tu ani egzystencjalności, ani innej metafizyczności, czy choćby pytań, odpowiedzi dotyczących sensu ludzkiego istnienia. Myślę, że gdyby Autor trochę powieść rozwinął, byłoby lepiej. Podobnież jest też ówczesna ekranizacja, może zajrzę, może wtedy zrozumiem.

Póki co jest tak sobie. Jak na dziecięcym obrazku.

A więc pała bęc. Książka napisana bardzo ładnie, ale nie tak ładnie jak dziecko rysuje obrazek, po prostu język jej jest ładny. A może jednak? Ma zapewne jakieś tam przesłanie, które Autor wymyślił i chciał czytelnikowi przekazać . Jednak w mojej ocenie, po prostu próbujące silić się na wywołanie dyskusji, pokazanie jakiegoś zagadnienia, czy już nawet w ówczesnej dobie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
585
133

Na półkach:

Dance macabre trwa nieprzerwanie od tysiącleci -źle się robi gdy za wcześnie okulejemy, jak Gloria.

Dance macabre trwa nieprzerwanie od tysiącleci -źle się robi gdy za wcześnie okulejemy, jak Gloria.

Pokaż mimo to

avatar
530
139

Na półkach:

Taneczne maratony są bezkompromisowe. Tańczy się do upadłego. Ostatnia para, która pozostanie w ruchu, zgarnia nagrodę. Szkopuł w tym, że tego typu wydarzenia potrafią ciągnąć się tygodniami. Ogromne wycieńczenie organizmu, doprowadzona do skraju załamania psychika i presja wynikająca z konkurencji popychają ludzi do granic wytrzymałości. Nic więc dziwnego, że w tak ekstremalnych warunkach, dochodzi do różnych incydentów. Wyzwiska, bójki, romanse, a nawet i zgony. Uczestniczenie w maratonie tanecznym to zrównujący wszystkich taniec śmierci.
***
W takich okolicznościach poznajemy Roberta Syvertena i Glorię Beatty – parę, którą różni wszystko. Zwłaszcza spojrzenie na świat. Dla Glorii Ziemia to ponure miejsce, po którym nie chce stąpać. Nie ma jednak odwagi, by targnąć się na własne życie. Jak okazuje się to już na samym początku – wyręczył ją w tym jej taneczny partner…
Robert czeka na nieunikniony wyrok, a w międzyczasie wspomina ów taneczny maraton, który wywrócił jego życie do góry nogami. Który doprowadził do zabójstwa. Ale, kto może zrozumieć, że zamordowanie kobiety nie było zbrodnią, lecz wręcz przysługą dla zmarłej? Wraz z rozwojem fabuły poznajemy motywację postaci i ostatecznie rozumiemy, dlaczego wszystko stało się tak, a nie inaczej.
***
„Czyż nie dobija się koni?” to niesłychanie gęsta, klimatyczna i genialnie napisana proza. Książkę Horace McCoya wpisuję na listę moich ulubionych książek.

Przeczytajcie koniecznie, naprawdę warto. 👍

PS. Jeśli lubicie „Fight Club” Chucka Palahniuka, to „Czyż nie dobija się koni?” również powinno się Wam spodobać 😉

Egzemplarz książki do recenzji otrzymałem od Wydawcy w ramach współpracy barterowej.

Dłuższa recenzja na mojej stronie - link: https://karols.pl/czyz-nie-dobija-sie-koni-horace-mccoy-recenzja/

Taneczne maratony są bezkompromisowe. Tańczy się do upadłego. Ostatnia para, która pozostanie w ruchu, zgarnia nagrodę. Szkopuł w tym, że tego typu wydarzenia potrafią ciągnąć się tygodniami. Ogromne wycieńczenie organizmu, doprowadzona do skraju załamania psychika i presja wynikająca z konkurencji popychają ludzi do granic wytrzymałości. Nic więc dziwnego, że w tak...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1386
293

Na półkach: , ,

Ciekawy temat maratonu tanecznego, który trwa tak długo, aż ostatnie się jedna para. Narratorem powieści jest młody mężczyzna, który zostaje oskarżony o morderstwo swojej tanecznej partnerki, a "Czyż nie dobija się koni?" to jego szczera spowiedź (zeznanie) z wydarzeń poprzedzających tą zbrodnie. Krótka powieść, dość brutalna, ukazująca różne przykłady patologicznych jednostek wyrosłych na wielkim kryzysie lat 30tych XX wieku, ale w tej narracji brakowało mi emocji. Powieść była ich całkowicie pozbawiona, a przemyślenia bohatera nieprzekonywające, mało dogłębne. Samo znaczenie tytułu świetne, ale myślę, że z książki można by wycisnąć dużo więcej.

Ciekawy temat maratonu tanecznego, który trwa tak długo, aż ostatnie się jedna para. Narratorem powieści jest młody mężczyzna, który zostaje oskarżony o morderstwo swojej tanecznej partnerki, a "Czyż nie dobija się koni?" to jego szczera spowiedź (zeznanie) z wydarzeń poprzedzających tą zbrodnie. Krótka powieść, dość brutalna, ukazująca różne przykłady patologicznych...

więcej Pokaż mimo to

avatar
86
40

Na półkach:

Aż nieswojo się czuję wystawiając tej książce tak niską ocenę. Niemniej w moim odczuciu książka "Czyż nie dobija się koni" jest naprawdę przeciętna. Nie spowodowała we mnie żadnych refleksji na temat życia, jego sensu, relacji międzyludzkich itp. A nadmienię, że jestem osobą z tych "rozkminiających" wszystko i widzących "drugie dno". Zatem nieco byłam zaniepokojona swoim płytkim - bądż co bądź - odbiorem książki. Musiałam odnieść się do recenzji w internecie żeby w ogóle zrozumieć, co autor miał na myśli. Całkiem możliwe, że zwyczajnie rzuciłam się na nią jak szczerbaty na suchary i są to za wysokie progi na moje krótkie nóżki. Ale postanowiłam mimo wszystko podzielić się swoimi wrażeniami.
Z tego wszystkiego postanowiłam również obejrzeć film. Otóż nie wytrwałam do końca.

Książka trafiła w moje ręce od koleżanki, która zachwycona owo lekturą uznała, że mi również nie spodoba ;)
Nie żałuję czasu poświęconego na czytanie, ale jednocześnie cieszę się, że książka nie należy do grubych...
Pozostawiła mnie z takim: "no okej...". Także tak.

Aż nieswojo się czuję wystawiając tej książce tak niską ocenę. Niemniej w moim odczuciu książka "Czyż nie dobija się koni" jest naprawdę przeciętna. Nie spowodowała we mnie żadnych refleksji na temat życia, jego sensu, relacji międzyludzkich itp. A nadmienię, że jestem osobą z tych "rozkminiających" wszystko i widzących "drugie dno". Zatem nieco byłam zaniepokojona swoim...

więcej Pokaż mimo to

avatar
116
14

Na półkach:

Jak bardzo nieznośna może być główna boheterka i muza całej opowieści? Bóg raczy wiedzieć

Jak bardzo nieznośna może być główna boheterka i muza całej opowieści? Bóg raczy wiedzieć

Pokaż mimo to

avatar
650
403

Na półkach: ,

W Czyż nie dobija się koni? zobaczymy zupełnie inną stronę Hollywood. Horace McCoy przenosi nas do lat 30., gdzie poznaje się dwójka głównych bohaterów – Gloria i Robert. Dziewczyna wyniosła się z domu, żeby przebić się do świata filmu, a chłopak marzy o zostaniu słynnym reżyserem. Oboje utknęli w miejscu, a ich walka nie przynosi efektów. Postanawiają razem wziąć udział w maratonie tanecznym. Tańcząc do utraty sił, jedynie z krótkimi przerwami w ciągu dnia, mają nadzieję, że zostaną zauważeni przez kogoś ze świata filmu siedzącego na widowni.

Na kartach tej krótkiej książki znajdziemy opis wydarzeń dotyczących maratonu, przeplatanych z fragmentami wyroku w sprawie morderstwa. Nie ma tutaj jednak tajemnicy związanej ze zbrodnią, czytelnik od początku będzie wiedział kto pociągnął za spust i dlaczego. Autor da nam jednak wgląd w życie bohaterów, żebyśmy mogli zrozumieć skąd wzięły się uczucia, które popchnęły do tego zachowania. Bez szczegółów, bo nie znajdziemy tutaj długich opisów, czy rozbudowanej historii z przeszłości postaci. Dane nam będzie poznać jedynie strzępki odczuć, jak tęsknota za czymś nieuchwytnym, kiedy Robert patrzy w stronę oceanu.

Powieść McCoy'a uważana jest za pierwszą amerykańską powieść egzystencjonalną. Bohaterowie książki są przeraźliwie samotni i zagubieni, wydaje się, że maraton taneczny utrzymuje ich przy życiu. Ratują ich codzienne czynności, które muszą w kółko powtarzać. Oddzieleni od prawdziwego świata, zamknięci w kręgu tego rozrywkowego, a dla nich – wykańczającego zajęcia, mogą na chwilę przestać myśleć o tym, co dzieje się na zewnątrz. Kiedy jednak wydarzenie dobiega końca muszą wybrać dalszą drogę. Jaka ona będzie, przekonajcie się sami.

W Czyż nie dobija się koni? zobaczymy zupełnie inną stronę Hollywood. Horace McCoy przenosi nas do lat 30., gdzie poznaje się dwójka głównych bohaterów – Gloria i Robert. Dziewczyna wyniosła się z domu, żeby przebić się do świata filmu, a chłopak marzy o zostaniu słynnym reżyserem. Oboje utknęli w miejscu, a ich walka nie przynosi efektów. Postanawiają razem wziąć udział w...

więcej Pokaż mimo to

avatar
881
838

Na półkach: , ,

Długo o niej myślałam zanim wystawiłam ocenę. Dalej nie do końca wiem co o niej myśleć i jak interpretować. Najbliżej mi do tego że cała historia jest pewną alegorią - bardzo uniwersalną w sumie i bardzo pesymistyczną. Taką na czasy kryzysu. Pokazuje historię ciężkiej pracy, nieopłacalnej, bezsensowny wysiłek, marną nagrodę i smutny koniec w tej całej beznadziei. Czy to autor chciał przekazać tą konkretną historią - nie wiem. To tylko moja interpretacja. Książka warta poznania, zwłaszcza że jest krótka, przystępna w czytaniu

Długo o niej myślałam zanim wystawiłam ocenę. Dalej nie do końca wiem co o niej myśleć i jak interpretować. Najbliżej mi do tego że cała historia jest pewną alegorią - bardzo uniwersalną w sumie i bardzo pesymistyczną. Taką na czasy kryzysu. Pokazuje historię ciężkiej pracy, nieopłacalnej, bezsensowny wysiłek, marną nagrodę i smutny koniec w tej całej beznadziei. Czy to...

więcej Pokaż mimo to

avatar
162
145

Na półkach:

Wysokie bezrobocie, nędza to palące problemy. Nadrzędnym celem każdego człowieka jest praca, bo bez niej nie byłby człowiekiem. Taniec jest jedną z jej przejawów, choć może nie do końca pożądanym przez osoby, które decydują się na zarobek w tej formie.

Bohaterami tego opowiadania są ludzie, którzy z braku lepszych perspektyw, decydują się na wystartowanie w maratonie tanecznym. Za zwycięstwo w nim przewidziana jest nagroda pieniężna. Gloria to człowiek do szpiku kości negatywnie usposobiony do życia. Jest tak dołująca, że miałem ochotę jej przyfasolić. Na co dzień nie otaczam się osobami tego pokroju, ponieważ potrafią zepsuć dzień swoimi pesymistycznymi wizjami. Również z tego powodu nie posiadam anteny telewizyjnej. Pełno jest tam kłótni i antagonizowania tubylców.

Książka ta poza Glorią ma inny aspekt, którego nie znoszę. Jest oparta na suchych dialogach. Nie ma w nich głębi, a jedynie stwierdzanie faktów. Gdy autor opisuje wydarzenia, również robi to w sposób mechaniczny, na zasadzie "urodził się, żył, umarł", a to nie jest zajmujące.

Czuję się oszukany, bo tytuł zapowiadał coś na kształt snu Raskolnikowa. Myślałem, że będzie to coś tak pysznego, że będę chciał więcej. Dostałem tost bez sera, szynki i pieczarek.

Steinbeck pisał zdecydowanie ciekawsze historie.

Wysokie bezrobocie, nędza to palące problemy. Nadrzędnym celem każdego człowieka jest praca, bo bez niej nie byłby człowiekiem. Taniec jest jedną z jej przejawów, choć może nie do końca pożądanym przez osoby, które decydują się na zarobek w tej formie.

Bohaterami tego opowiadania są ludzie, którzy z braku lepszych perspektyw, decydują się na wystartowanie w maratonie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
36
17

Na półkach:

Jestem pod wielkim wrażeniem pomysłu, już sam tytuł przyciąga uwagę, a po dotrwaniu do końca pozostawia nas z uczuciem niepokoju, zmieszania, rezygnacji, głębokiej refleksji. Akcja wartka, interesująca kompozycja.
Wydarzenia trudne, zawsze skłaniające do wielu przemyśleń na temat moralności, natury człowieka, celu życia człowieka.

Problemem, jaki mam z tą książką jest jednak tragiczna bohaterka - Gloria. Rozumiem zamysł i kreację, jednak brakowało pewnej wielowymiarowości. Nie chcę bagatelizować jej problemów, przemyśleń, mocnej końcówki, która moim zdaniem była fantastyczna, ale przez większość książki była przedstawiana bardzo powierzchownie.

Jestem pod wielkim wrażeniem pomysłu, już sam tytuł przyciąga uwagę, a po dotrwaniu do końca pozostawia nas z uczuciem niepokoju, zmieszania, rezygnacji, głębokiej refleksji. Akcja wartka, interesująca kompozycja.
Wydarzenia trudne, zawsze skłaniające do wielu przemyśleń na temat moralności, natury człowieka, celu życia człowieka.

Problemem, jaki mam z tą książką jest...

więcej Pokaż mimo to

Książka na półkach

  • Przeczytane
    937
  • Chcę przeczytać
    615
  • Posiadam
    152
  • Ulubione
    34
  • 2019
    25
  • Literatura amerykańska
    17
  • Legimi
    11
  • 2022
    10
  • 2020
    9
  • 2014
    9

Cytaty

Więcej
Horace McCoy Czyż nie dobija się koni? Zobacz więcej
Horace McCoy Czyż nie dobija się koni? Zobacz więcej
Horace McCoy Czyż nie dobija się koni? Zobacz więcej
Więcej

Podobne książki

Przeczytaj także