rozwiń zwiń

Czyż nie dobija się koni?

Okładka książki Czyż nie dobija się koni?
Horace McCoy Wydawnictwo: Zysk i S-ka literatura piękna
152 str. 2 godz. 32 min.
Kategoria:
literatura piękna
Tytuł oryginału:
They Shoot Horses, Don't They?
Wydawnictwo:
Zysk i S-ka
Data wydania:
2019-02-18
Data 1. wyd. pol.:
1977-01-01
Liczba stron:
152
Czas czytania
2 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381165761
Tagi:
bezrobocie egzystencjalizm głód literatura amerykańska odmiana losu poszukiwanie szczęścia relacje międzyludzkie rozpacz samotność strach wielki kryzys
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,1 / 10
665 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
342
329

Na półkach:

Amyryka w dobie kryzysu w latach 30-tych XX wieku. Maratony taneczne przyciągały spore rzesze ludzi, liczących na nagrodę. Bezrobotnych, bez dachu nad głową, bez perspektyw. Dla nich to była szansa na lepsze jutro.
W tymże konkursie tanecznym swojej szansy upatrują Robert i Gloria. On chciałby wyreżyserować film a ona... umrzeć.

Przedziwna to była lektura. Pierwszą rzeczą, ktura mnie uderzyła i to był prawdziwy cios to czas tego maratonu. Powiedzieć, że to katorżniczy wysiłek to jak nic nie powiedzieć. To typowy ,,wyścig szczurów" gdzie na końcu czeka nagroda w postaci kawałka sera.
Godność i honor bardzo szybko można utracić w pogoni za przysłowiowym szczęściem.
Krótka historia polazująca jak wieczny pęd za lepszym działa wyniszczajaco na człowieka.
Zawsze więcej, szybciej, dalej...A czy nie lepiej byłoby nam cieszyć się z tego co mamy?
Autor raczy nas trudnymi tematami. Przewija się samobójstwo, aborcja czy depresja.

Amyryka w dobie kryzysu w latach 30-tych XX wieku. Maratony taneczne przyciągały spore rzesze ludzi, liczących na nagrodę. Bezrobotnych, bez dachu nad głową, bez perspektyw. Dla nich to była szansa na lepsze jutro.
W tymże konkursie tanecznym swojej szansy upatrują Robert i Gloria. On chciałby wyreżyserować film a ona... umrzeć.

Przedziwna to była lektura. Pierwszą rzeczą,...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
1850
177

Na półkach:

Ta króciutka powieść przenosi nas do lat 30-tych XX wieku, podczas których panuje kryzys gospodarczy oraz duże bezrobocie. Niektórzy sprytnie wykorzystują ten fakt i organizują maraton taneczny gdzie główną nagrodą jest tysiąc dolarów. W tym "konkursie" decyduje sie wziąść udział para świeżo co poznanych osób : szukająca śmierci Gloria i pragnący wyreżyserować film Robert. Skuszeni nagrodą stają się uczestnikami trwającego kilkanaście godzin tanecznego maratonu, który porównać można do "wyścigu szczurów", w którym łatwo idzie utracić godność oraz człowieczeństwo.

Książka mimo swych niewielkich rozmiarów ukazuje prawdę o bezmyślnym biegu za pieniądzem, dla którego ludzie skłonni są poświęcić nie tylko swą moralność ale także i własne zdrowie. Sam taneczny maraton zaś z łatwością porównać można do współczesnych programów telewizyjnych, w których uczestniczy skuszeni zarobkiem oraz sławą zapominają o tym co najważniejsze.

Ta króciutka powieść przenosi nas do lat 30-tych XX wieku, podczas których panuje kryzys gospodarczy oraz duże bezrobocie. Niektórzy sprytnie wykorzystują ten fakt i organizują maraton taneczny gdzie główną nagrodą jest tysiąc dolarów. W tym "konkursie" decyduje sie wziąść udział para świeżo co poznanych osób : szukająca śmierci Gloria i pragnący wyreżyserować film Robert....

więcej Pokaż mimo to

12
avatar
117
20

Na półkach: , , ,

Doceniam, ale nie zachwyciła mnie.

Doceniam, ale nie zachwyciła mnie.

Pokaż mimo to

0
Reklama
avatar
470
149

Na półkach:

Jak długo jesteś w stanie tańczyć? Na to pytanie ciężko jest odpowiedzieć, patrząc na maraton tańca, o którym czytałam w "Czyż nie dobija się koni?" autorstwa Horace'a McCoy'a. W jego krótkiej powieści przenosimy się do Hollywood lat 30., XX wieku, gdzie rekordowe bezrobocie i wielki kryzys gospodarczy dopada ludzi, którzy dla pieniędzy i myśli o spełnionych marzeniach są gotowi zrobić wszystko. Wszystko, co im powie organizator wielkiego maratonu tanecznego, który dynda im nad głowami przysłowiową marchewką w postaci nagrody tysiąca dolarów. Ta amerykańska historia pełna jest metafor, symboliki i przede wszystkim trzyma się w ramach powieści egzystencjalnej, której prawdy są aktualne do dziś. Bywa gorzko, dramatycznie, ale i dogłębnie smutno. Sam konkurs taneczny, który potrafi trwać i tysiąc godzin nawiązuje do wyścigu szczurów i jest też znakomitą alegorią nawet tego współczesnego życia. Za wszelką cenę, do utraty tchu, by osiągnąć cel, nie patrząc na konsekwencje i otoczenie. Ale czy to poświęcenie jest faktycznie tego warte? Tu odpowiedź musi znaleźć sam czytelnik.

"Czyż nie dobija się koni?" czytałam lata temu, tuż po seansie ekranizacji. Postanowiłam do niej wrócić, by sprawdzić, czy wywrze na mnie takie samo wrażenie i wpędzi w zadumę nad życiem w wiecznym biegu za pieniądzem. I tak też się stało. Do tego na kartach powieści nie brakuje tematów trudnych jak aborcja, czy samobójstwo. Jak również problemu depresji i niezrozumienia go przez osobę, która tego wewnętrznego bólu, rozczarowania sobą i braku sensu by istnieć, nie rozumie. Jest ambitny Robert, który ma swoje reżyserskie marzenia, widzi siebie za parę lat, jako tego znanego i opływającego w luksus. I jest jego partnerka taneczna Gloria, która nie odnajduje już radości w żadnym aspekcie swojego życia, a cały ten smutek skrywa pod płachtą bycia w oczach innych zgorzkniałą i pchającą nos w nieswoje sprawy. Od pierwszej strony wiemy, co złego się wydarzyło, więc autor nie pozostawia nam zaskakującego finału, ale ukazuje nam drogę do niego, która tłumaczy i pozwala zrozumieć postępowanie głównego bohatera.

Język jest oszczędny, dialogi dynamiczne, jak i sam maraton, który budzi kontrowersje. Sam organizator liczy tylko na rozgłos, sponsorów i wieczną chwałę. Tratuje uczestników jak marionetki i większość zgadza się na każdy jego pomysł, gdy tylko pod nos podetknie im się kilka dolarów. Ale czy tak też nie jest teraz? Pieniądze są wabikiem, ludzkie nieszczęście doskonałym zapalnikiem, który można wykorzystać, bo ludzie na granicy przeżycia i tak nie mają nic do stracenia. A sam maraton doskonale pokazał, że wytrwanie w podjętym wyzwaniu, jest niekiedy ważniejsze niż rozsądek i zdrowie. McCoy dał nam obraz ludzkiej beznadziei, łatwości manipulacji i zatracanie w świetle nadziei, która bywa często niestety złudna.

"Czyż nie dobija się koni?" to ważna powieść, nadal aktualna i zostawiająca gorzkie refleksje, szczególnie po samym zakończeniu, gdy zrozumiemy znaczenie tytułu.

Justyna Dudkiewicz
www.zaciesz.com

Jak długo jesteś w stanie tańczyć? Na to pytanie ciężko jest odpowiedzieć, patrząc na maraton tańca, o którym czytałam w "Czyż nie dobija się koni?" autorstwa Horace'a McCoy'a. W jego krótkiej powieści przenosimy się do Hollywood lat 30., XX wieku, gdzie rekordowe bezrobocie i wielki kryzys gospodarczy dopada ludzi, którzy dla pieniędzy i myśli o spełnionych marzeniach są...

więcej Pokaż mimo to

7
avatar
65
22

Na półkach:

Mocna pozycja. Jedyny minus - lektura zajęła 1,5h

Mocna pozycja. Jedyny minus - lektura zajęła 1,5h

Pokaż mimo to

0
avatar
829
159

Na półkach: , ,

Horace McCoy „Czyż nie dobija się koni?”


Krew, pot, łzy są nieodłącznym elementem bohaterów niepozornej z wyglądu książki Horacego McCoy`a. Nietrudno o nie, jeśli się zdecydowano na wzięcie udziału w szaleńczym maratonie tanecznym w Hollywood. Skuszenie niebagatelną sumą tysiąca dolarów okazuje się zadaniem nader prostym. Chętnych, młodych par jest bowiem wiele – ale zostaną tylko Ci najwytrwalsi. Lata 30. XX nie były bowiem hojne dla mieszkańców Ameryki, gdyż wielki kryzys odcisnął swoje piętno na ich życiu, stąd tez pomysły by realizować maratony taneczne.

Powieść McCoy`a skupia się bowiem na owym maratonie (który w samym założeniu brzmi absurdalnie) i jak w soczewce skupia przedział oczekiwań i charakterów mieszkańców Ameryki. Plastyczność z jaką amerykański pisarz porusza się w tej historii i z jaką maluje przejmujący grozą i smutkiem turniej tańca porusza do głębi. Główny tor narracji to wspomnienia skazanego już Roberta Syvertena opowiadającego co było przyczyną, że maraton ostatecznie zakończył się klęską i tragiczną śmiercią. Obrazy się zasklepiają, tworzą spójną całość a nade wszystko wisi nad nią duch depresji Glorii – jego partnerki, która od początku była postacią tragiczną, i chyba tylko sam Robert do końca wierzył, że jej nastawienie może się zmienić pod wpływem turnieju. Skąpe i oszczędne jej słowa o przeszłości kreślą obraz kobiety sponiewieranej przez życie, a niedomówienia i wszelkie pustki dodają jeszcze bardziej tragiczności jej postaci. Zauroczony nią coraz bardziej Robert – nie chce, czy nie potrafi też dostrzec jej ogromnej depresji i załamania które łamią ją coraz bardziej i doprowadzają na skraj rozpaczy.

Ukazanie chciwego i chytrego planu maratonu przez wykonawcę (zyskanie splendoru, nowych sponsorów, bez patrzenia na zdrowie i życie zawodników) to gorzka pigułka o wyścigu szczurów, który tak dobrze znamy z współczesnego świata. Nie ma oglądania się za siebie, bo wygrają tylko najsilniejsi. Niepojące są to obrazy, rysy postaci, bo ukazują one że ludzkość jako taka nie zmieniła się ani trochę. Uderza z każdą stroną smutek, rozgoryczenie czy też złość, która się wylewa z bohaterów. Czy to wszystko spowodowało iż doszło do tragedii?

„Czyż nie dobija się koni?” ma zalewie 152 strony, ale bez wątpienia amerykańskiemu pisarzowi udało się na tej niewielkiej przestrzeni zawrzeć ładunek emocjonalny godny historii nawet i mającej 400 stron. Tym bardziej mogłam docenić kunszt pisarski McCoya, bo lektura jego książki urzeka plastycznością i realnością bohaterów, tempem akcji które nas płynnie prowadzi, prowokuje do zadania niełatwych pytań, ale przede wszystkim jest gorzkim obrazem społeczeństwa w ogóle.

To literatura smutna, ale niepokojąco potrzebna i myślę, że mimo upływu lat – warto ją poznać.

Polecam 8/10

Horace McCoy „Czyż nie dobija się koni?”


Krew, pot, łzy są nieodłącznym elementem bohaterów niepozornej z wyglądu książki Horacego McCoy`a. Nietrudno o nie, jeśli się zdecydowano na wzięcie udziału w szaleńczym maratonie tanecznym w Hollywood. Skuszenie niebagatelną sumą tysiąca dolarów okazuje się zadaniem nader prostym. Chętnych, młodych par jest bowiem wiele – ale...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
528
528

Na półkach:

Akcja dzieje się w USA, czasach kryzysu z lat 30., kiedy to o pracę było niezwykle trudno, a wiele osób dokonywało prawdziwych cudów pomysłowości, aby nie pozostać z pustym żołądkiem. W tej sytuacji udział w wyczerpującym maratonie tanecznym, w którym organizator zapewnia wyżywienie i kusi tysiącem dolarów nagrody dla zwycięzcy, wydaje się świetnym pomysłem. Robert i Gloria dopiero się poznali. Dwójka młodych ludzi, bez perspektyw, postanawia wziąć w nim udział.

Ciekawa jest kompozycja tej powieści. Akcję śledzimy oczami Roberta i to on jest narratorem. Już na początku dowiadujemy się, że Gloria zginęła z jego ręki, a on opowiada nam o okolicznościach, które sprawiły, że do tego doszło. Dobrze wie, że dostanie karę śmierci, więc nawet nie próbuje przeinaczać faktów. Opisuje szczerze i dokładnie wydarzenia, które doprowadziły do tak tragicznego finału.

Jedynym minusem była dla mnie nieprzekonująco wykreowana Gloria. Że zgorzkniała i bez nadziei na jutro – to nie dziwi i nawet nie trzeba opowiadać dlaczego – czytelnik sam się domyśli, jak bardzo sponiewierało ją życie. Ale czegoś mi w niej brakuje. To ciągle powtarzane życzenie śmierci brzmi jak próba wezwania pomocy, a wcale nią nie jest.

Powieść jest dobrze napisana, czyta się łatwo, bez wysiłku. Ma też specyficzny, dobrze stworzony nastrój. Jednak nieco się zestarzała. Aby w pełni docenić jej piękno, trzeba chyba było żyć w czasach Wielkiego Kryzysu, kiedy to wiele spraw było oczywistych i celowo pozostały niedopowiedziane. Wtedy nie było potrzeby ich tłumaczenia – dziś przybliżenie ówczesnej sytuacji bardzo by się przydało.

Akcja dzieje się w USA, czasach kryzysu z lat 30., kiedy to o pracę było niezwykle trudno, a wiele osób dokonywało prawdziwych cudów pomysłowości, aby nie pozostać z pustym żołądkiem. W tej sytuacji udział w wyczerpującym maratonie tanecznym, w którym organizator zapewnia wyżywienie i kusi tysiącem dolarów nagrody dla zwycięzcy, wydaje się świetnym pomysłem. Robert i Gloria...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

18
avatar
2812
591

Na półkach: ,

Książka przeczytana pod wpływem filmu. Obie rzeczy wstrząsające. Polecam!

Książka przeczytana pod wpływem filmu. Obie rzeczy wstrząsające. Polecam!

Pokaż mimo to

4
avatar
152
136

Na półkach:

Ta książka nie zmieni naszego życia ale z całą pewnością może zabrać nas na chwilę rzeczywistości. Zabiera nas w miejsca mało wesołe , ale każdy z nas utknął kiedyś w czymś toksycznym. Dzięki sprzyjającym okolicznosciom większość z nas wygrywa z różnymi pochylymi w życiu. Nie każdemu jednak los sprzyja.

Krótka a bardzo bogata w treść rzecz.

Ta książka nie zmieni naszego życia ale z całą pewnością może zabrać nas na chwilę rzeczywistości. Zabiera nas w miejsca mało wesołe , ale każdy z nas utknął kiedyś w czymś toksycznym. Dzięki sprzyjającym okolicznosciom większość z nas wygrywa z różnymi pochylymi w życiu. Nie każdemu jednak los sprzyja.

Krótka a bardzo bogata w treść rzecz.

Pokaż mimo to

97
avatar
110
55

Na półkach: ,

Zakochałem się w samym tytule. Pytanie, którym książka przyciąga, pytanie z którym zostawia. Temat odważny nawet jak na dzisiejsze czasy, zresztą niebędący jedynym dylematem społecznym poruszanym na stronach tej jakże krótkiej powieści. Nawet jeśli stylem nie zachwyca to skłania do myślenia.

Zakochałem się w samym tytule. Pytanie, którym książka przyciąga, pytanie z którym zostawia. Temat odważny nawet jak na dzisiejsze czasy, zresztą niebędący jedynym dylematem społecznym poruszanym na stronach tej jakże krótkiej powieści. Nawet jeśli stylem nie zachwyca to skłania do myślenia.

Pokaż mimo to

2

Cytaty

Więcej
Horace McCoy Czyż nie dobija się koni? Zobacz więcej
Horace McCoy Czyż nie dobija się koni? Zobacz więcej
Horace McCoy Czyż nie dobija się koni? Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd