Carmen

Okładka książki Carmen autora Prosper Mérimée, 8374480955
Okładka książki Carmen
Prosper Mérimée Wydawnictwo: Hachette Polska klasyka
57 str. 57 min.
Kategoria:
klasyka
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Carmen, Les âmes du purgatoire, Tamango
Data wydania:
2006-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1980-01-01
Liczba stron:
57
Czas czytania
57 min.
Język:
polski
ISBN:
8374480955
Tłumacz:
Tadeusz Boy-Żeleński
Średnia ocen

6,4 6,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Carmen w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Carmen



książek na półce przeczytane 5943 napisanych opinii 1295

Oceny książki Carmen

Średnia ocen
6,4 / 10
268 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Carmen

avatar
1574
168

Na półkach: ,

Wszyscy znają operę Carmen, jej literacki pierwowzór jest mniej znany. Utwór pochodzi z 1845 roku, jest jednym z ciekawszych osiągnięć romantyzmu w literaturze Galów i Franków. Poznajemy w nim, losy młodego Baska, zakochanego w Cygance Carmen, obdarzonej demoniczną osobowością. Nastrojowy, spokojny, i refleksyjny klimat dzieła, jest rozpiętym między nadzieją czytelników, na dobre zakończenie, a logicznym zrozumieniem, iż w tej opowieści, takie zakończenie, trąciłoby kiczem.

Styl dzieła, jest bardzo przyjemnym w odbiorze, brak tutaj najmniejszej literackiej chropowatości, tak typowej, dla obecnej literatury, która, zagubiła się w usilnym próbach szokowania czytelników. Tekst jest zresztą świetnie przetłumaczonym, co tylko dodaje mu uroku.

Zwykle, gdy czytam klasyczne dzieła, żałuje, że takie utwory, już niestety nie powstają. Podobne odczucia towarzyszy mi przy lekturze Carmen. Jest to utwór totalny, mamy w nim bowiem wszystko - mrok tajemnicy, tragizm fatalizmu ludzkich losów, odmęty namiętności, szczyptę romantyzmu i egzotyki. Czegoż chcieć więcej, od dobrej literatury?

Wszyscy znają operę Carmen, jej literacki pierwowzór jest mniej znany. Utwór pochodzi z 1845 roku, jest jednym z ciekawszych osiągnięć romantyzmu w literaturze Galów i Franków. Poznajemy w nim, losy młodego Baska, zakochanego w Cygance Carmen, obdarzonej demoniczną osobowością. Nastrojowy, spokojny, i refleksyjny klimat dzieła, jest rozpiętym między nadzieją czytelników,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
381
378

Na półkach:

105/52/2024 (166/2023-2024)
„Carmen” Prospera Merimee, książka w dwóch wersjach językowych: polskiej i francuskiej, na język polski przełożył Tadeusz Boy-Żeleński, tekst na podstawie edycji polskiej z 1923 r. i francuskiej z 1890 r.Wydawnictwo Armoryka 2018, przeczytane w Legimi
1. Dlaczego? Po spektaklu „Carmen” w „Krzemieniu” (Szczecin, Podjuchy, polecam) w interpretacji niemieckiego Stowarzyszenia Uckeroper. Spektakl wrócił ad fontes – do noweli Merimee, z której libretto wysnuli Henri Meihac i Ludovic Halevy.
2. I jak? Nie czytałabym raczej tego tekstu, gdyby nie kontekst „Carmen”. Ale zawsze ostatecznie jestem bardzo zadowolona, kiedy sięgnę po taki zabytek literacki i czytam go nieśpiesznie, nie podążając za chwilową modą literacką. Ware zniknie, Merimee i „Carmen” zostaną.
Co mi się spodobało? Oczywiście Carmen – zuchwała, zła, obdarzona ogromną charyzmą, niebezpieczna, „piękność oryginalna i dzika”, nazywana czarownicą i służebnicą szatana. Sama o sobie mówi: „mam na sobie wełnę, ale nie jestem owieczką”. I: „Chcę być wolna i robić co mi się podoba”. Jej śmiechowi nikt nie potrafi się oprzeć. Carmen wykorzystuje mężczyzn i doprowadza ich do zguby, do śmierci. Sami sobie są winni, jeśli jej ulegają, jeśli – jak uczony narrator – podążają za nią w nieznane, niebezpieczne miejsca. Historię Carmen opowiada nam dwóch narratorów – zainteresowany nią francuski erudyta, historyk (?) i don Jose, Bask, który zniweczył swoje szanse na karierę (jakąś tam, ale jednak) wojskową i podążył do ostatniego kręgu piekła – za Carmen. Don Jose to tak lubiany w epoce romantyzmu typ szlachetnego zbrodniarza: „twarz jego, szlachetna zarazem i dzika”, kochanek Carmen i najgroźniejszy bandyta w całej Andaluzji. O swoim spotkaniu z przepiękną pracownicą fabryki cygar mówi krótko: „Oszalałem (…) Byłem jak pijany i zaczynałem mówić głupstwa, gotów byłem je robić”. I robi głupstwa, o których opowiada przed śmiercią. Kradnie, zajmuje się przemytem, zabija – ale nie skrzywdzi kogoś, kto poczęstował go cygarem… „Rauchst du?” - to słowa otwierające spektakl. Don Jose winą za swoje zbrodnicze życie obarcza Carmen: „dla ciebie zostałem złodziejem i mordercą”. To taki typowy, aż nudny motyw literacki. Adam, Parys i jego towarzystwo z Troi, Epimeteusz i inni. To ona! Ewa, Helena, Pandora i inne. Który z bohaterów literackich potrafi powiedzieć: To była świetna dziewczyna, ale to ja podjąłem decyzję? Don Jose jedną decyzję podejmuje sam. Wprawdzie wciąż twierdzi, że chciałby zmienić swoje życie, namawia też Carmen do poprawy, ale ostatecznie i stwierdza: „za dużo mi zabijać twoich kochanków, ciebie zabiję”. Męska decyzja.
„Carmen” jest to opowieść o miłości, o której dobrze się czyta, ale przed którą ogarnia nas strach. Miłości, za którą tęsknimy być może, ale zbyt niebezpiecznej, by zaryzykować jej przeżycie?
„Carmen” to także tekst rasistowski. „Cyganką” (używam słowa jako cytatu z tekstu Merimee) to czarownica, służebnica szatana, cyganki są brzydkie i niechlujne itd. Jeśli któraś młoda i ładna, chętnie patrzy się na jej taniec, korzysta z jej ciała. Uczony narrator zauroczony Carmen podąża za nią, narażając się na niebezpieczeństwo. Pewnie chciał z nią porozmawiać o ludowych zwyczajach jakichś.
Uwaga na marginesie:
A. Spektakl „Carmen”, który właśnie miałam okazję obejrzeć, został przygotowany przez artystów z Niemiec i dofinansowany ze środków Unii Europejskiej. Stąd takie myśli: 1. Jak świetnie, że bilety są takie tanie, sztuka staje się dostępna dla każdego (przecież wiecie, jakie są drogie bilety do każdej opery). 2. Jak świetnie, że niemieccy artyści przyjechali do nas i w środku wakacji dali nam szansę na uczestniczenie w bardzo udanym wydarzeniu kulturalnym! 3. Jak to świetnie, że dzięki temu jakoś w ramach współpracy między regionami Polacy i Niemcy mogą mieć coś wspólnego – „Carmen” (ani razu nie pomyślałam o reparacjach). 4. Jak to świetnie, że sztuka przychodzi w różne miejsca – mieszkam blisko Szczecina i wciąż jestem wściekła, bo poza nielicznymi spektaklami dla szkół (o 11 rano) i porankami w Filharmonii dla małych dzieci nie ma NIC dla dzieci i młodzieży dostępnego za rozsądne pieniądze i w rozsądnych godzinach. W Szczecinie mamy dwa duże teatry, operę i filharmonię. I NIC? Prawie NIC.
B. Zdyscyplinowani Niemcy – na scenie były wciąż prawdziwe papierosy – niezbędne, to wynikało z treści sztuki. Ale nikt ich nie zapalił. Niedawno w tym samym miejscu podczas koncertu Marcina Świetlickiego mistrz spalił na scenie i pod nią co najmniej paczkę fajek.
3. Dokąd mnie to prowadzi? Do ucieczki ze streakingu i wygrzebania zapomnianej kolekcji płyt cd i dvd z najsłynniejszymi operami.”Pres des remparts de Seville”

105/52/2024 (166/2023-2024)
„Carmen” Prospera Merimee, książka w dwóch wersjach językowych: polskiej i francuskiej, na język polski przełożył Tadeusz Boy-Żeleński, tekst na podstawie edycji polskiej z 1923 r. i francuskiej z 1890 r.Wydawnictwo Armoryka 2018, przeczytane w Legimi
1. Dlaczego? Po spektaklu „Carmen” w „Krzemieniu” (Szczecin, Podjuchy, polecam) w interpretacji...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
137
136

Na półkach:

Głównym bohaterem jest żołnierz - José, gdy poznaje piękną cygankę Carmen zmienia się całkowicie. Z człowieka uczciwego staje się przestępcą, który chce przypodobać się ukochanej.

Spotkałam sie z tą książką pierwszy raz w szkole na lekcji muzyki - omawialiśmy musical 'Carmen', szczerze zafascynowała mnie ta historia. Najbardziej podoba mi się fakt, że to kobieta sprowadza mężczyznę na złą drogę, a nie na odwrót - jak to jest przeważnie w książkach. Lektura przyjemna, idealna dla fanów klasyki.
ig: itsangeleo_book

Głównym bohaterem jest żołnierz - José, gdy poznaje piękną cygankę Carmen zmienia się całkowicie. Z człowieka uczciwego staje się przestępcą, który chce przypodobać się ukochanej.

Spotkałam sie z tą książką pierwszy raz w szkole na lekcji muzyki - omawialiśmy musical 'Carmen', szczerze zafascynowała mnie ta historia. Najbardziej podoba mi się fakt, że to kobieta sprowadza...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

663 użytkowników ma tytuł Carmen na półkach głównych
  • 385
  • 273
  • 5
166 użytkowników ma tytuł Carmen na półkach dodatkowych
  • 129
  • 14
  • 8
  • 4
  • 4
  • 4
  • 3

Inne książki autora

Okładka książki Opowieści niesamowite. Literatura francuska Guillaume Apollinaire, Honoré de Balzac, Jacques Cazotte, Anatole France, Théophile Gautier, Prosper Mérimée, Charles Nodier, Jules Barbey d'Aurevilly, Guy de Maupassant, Gérard de Nerval, Auguste de Villiers de L'Isle-Adam
Ocena 6,9
Opowieści niesamowite. Literatura francuska Guillaume Apollinaire, Honoré de Balzac, Jacques Cazotte, Anatole France, Théophile Gautier, Prosper Mérimée, Charles Nodier, Jules Barbey d'Aurevilly, Guy de Maupassant, Gérard de Nerval, Auguste de Villiers de L'Isle-Adam
Okładka książki Bezprawna fantastyka. Antologia fantastycznych opowiadań klasyków literatury Guillaume Apollinaire, Anton Czechow, Arthur Conan Doyle, Anatole France, John Galsworthy, Jerome K. Jerome, Mór Jókai, Rudyard Kipling, Ignacy Krasicki, Jack London, Prosper Mérimée, Gustav Meyrink, Adam Mickiewicz, Bolesław Prus, Władysław Stanisław Reymont, Joseph Henri Rosny, Henryk Sienkiewicz, Lew Tołstoj, Mark Twain, Oscar Wilde, Konrad Zieliński
Ocena 7,3
Bezprawna fantastyka. Antologia fantastycznych opowiadań klasyków literatury Guillaume Apollinaire, Anton Czechow, Arthur Conan Doyle, Anatole France, John Galsworthy, Jerome K. Jerome, Mór Jókai, Rudyard Kipling, Ignacy Krasicki, Jack London, Prosper Mérimée, Gustav Meyrink, Adam Mickiewicz, Bolesław Prus, Władysław Stanisław Reymont, Joseph Henri Rosny, Henryk Sienkiewicz, Lew Tołstoj, Mark Twain, Oscar Wilde, Konrad Zieliński
Prosper Mérimée
Prosper Mérimée
Francuski dramaturg, historyk, archeolog i pisarz. Pochodził z zamożnej rodziny. Studiował prawo, języki obce i literaturę. Był członkiem Akademii Francuskiej, a także senatorem i inspektorem generalnym zabytków historycznych. Prosper Mérimée w młodości był związany z czasopismem literackim Globe. Debiutował w 1822 roku dramatem Cromwell (1822),następnie opublikował zbiór dramatów pt. Teatr Klary Gazul (1825),prezentując swoje dzieła jako odkryte przez siebie utwory nieznanych osób. Przedstawił w nim krytykę arystokracji i kleru. W 1828 roku opublikował dramat Żakeria, w którym przedstawił dzieje buntu chłopskiego z 1358 roku. W 1829 roku opublikował swoją jedyną powieść Kronika z czasów Karola IX, wyrażającą protest przeciwko fanatyzmowi. Sławę jednak przyniosły mu nowele i opowiadania. Początkowo były publikowane na łamach czasopism literackich, następnie zebrane m.in. w tomach Mozaika (1833) i Kolomba (1840). Do najgłośniejszych należą Wenus z Ille (1837),Mateo Falcone (1829),Colomba (1840),Lokis (1869) oraz Carmen (1845),na podstawie której Georges Bizet stworzył słynną operę o tym samym tytule. Mérimée był też tłumaczem literatury rosyjskiej, zwłaszcza dzieł Aleksandra Puszkina, a także utworów hiszpańskich i angielskich. Po śmierci opublikowano również jego obfitą korespondencję: Listy do nieznajomej (1874) i Dzieje drugiego cesarstwa (1881).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Opętanie Raymond Radiguet
Opętanie
Raymond Radiguet
Natrafiłem na dzieło będące nie tyle pięknym ale pozostawiającym w pamięci ślad swojego osobistego uroku, przykładem zapomnianej literatury. Być może to zasługa stylu Raymonda Radigueta w którym pisarz kładzie nacisk na epizody, podczas których wychodzi na światło dzienne poezja drobnych rzeczy. Ich powierzchowna malowniczość oraz dodająca odwagi czytelnikowi ciemność postępków. Brutalność pożądania, przechodząca w łagodność głębszego uczucia. Oddający stan ducha swojej epoki francuski pisarz, bardzo subtelnie zapełnia każdą uczuciową próżnię. Dzięki niemu zakosztowałem uroków prowadzącej do skandalu swobody i przypomniałem sobie, że szczęście bywa egoistyczne. Gdy przerażona Europa walczyła w okopach I wojny światowej, to na kartach "Opętania" była podsycana zmysłowość a przedstawiana przez Radigueta miłość upoważniała do ponownego zastanawiania się nad znaczeniem pojęć moralnych. Myślę, że nie pomylę się w swoich odczuciach jeśli stwierdzę, iż po lekturze "Opętania" pewne rzeczy zobaczyłem zbyt jasno. Na tyle jasno, aby widok płonących listów przypomniał mi o historii Dafnisa i Chloe ale kiedy by miano uznać miłość za występek, to wtedy już na horyzoncie zarysowuje się ciemna nuta goryczy. W trakcie lektury byłem zaledwie o krok od tego, żeby przedstawiony w tej książce stan zakochania uznać za kształt ostateczny wszystkiego, co świadczy o wartości literackiej dzieła. Jednak prawda jest zbyt skomplikowana aby tylko w zarysie miłości zamknąć bohaterów "Opętania". Bowiem za fasadą starej godności Radiguet ukrył fałszywą troskę o moralność i wniósł do dyskusji o niej motyw przechodzącego w zepsucie emocjonalnego łakomstwa. Mowa tu oczywiście o zawikłanych miłosnych rozgrywkach nad którymi panuje uczucie tymczasowości. A to wszystko przez młodość. Pozbawioną hamulców i dopuszczającą do głosu serce. Przez stan umysłu, w którym okresy dramatyzmu występują naprzemiennie ze szczęściem. Dlatego też niewyłamujący się z wiodącego nurtu tej prozy, główny bohater "Opętania" bez trudu dostarcza czytelnikom tych małych młodzieńczych drżeń. To właśnie one świadczą o wspomnianym przeze mnie na początku uroku powieści. Może nie wszyscy zauważą, że w tej książce zachodzą bardzo ważne procesy a Radiguet nie opisuje jedynie miłosnych kaprysów szesnastoletniego chłopca. W "Opętaniu" należy oddzielnie interpretować każde słowo i gest aby wyczuć subtelny zapach przemijania miłości. Kiedy w ten sposób odczytamy przesłanie książki, to każdy przejaw wyrachowania czy też dokonywane przez bohaterów machinacje będziemy mogli rozpatrywać w zupełnie innym świetle. Powieść Raymonda Radigueta bardzo dobrze przedstawia stan, gdy człowiek smakuje miłość po raz pierwszy. Kiedy jest zawsze o krok od tego, żeby wszystko postawić na jedną kartę. Wiele jest książek, które opisując pożądanie nie potrafią przekazać jego zrozumienia. A tę właśnie umiejętność posiadł Radiguet i opisując pijanych namiętnościami ludzi przybliżył mi niedostępne u innych pisarzy stany ducha i ciała. Można sobie zadać pytanie, co oznacza wspomniany na koniec powrót ładu. Czy przypadkiem nie będzie on straszną wiadomością dla której nie warto było się poddawać aż tak wielkim uniesieniom? A może w głębinach prozy Raymonda Radigueta istnieje niedostępna dla naszej percepcji bardzo złożona cząstka, mieszanina szczęścia i bólu dla której odkrycia nie wystarczy kilkudniowa lektura jego dzieła. Dlatego życzę Wam dosięgnięcia tego, na co sam autor pozwoli czytelnikom.
czytający - awatar czytający
ocenił na92 lata temu
Dom pani Tellier Guy de Maupassant
Dom pani Tellier
Guy de Maupassant
Zasłużony mecenat Flauberta; najwyższej światowej klasy nowelistyka. Utwory mądre, oryginalne, koherentne, wnikliwe. Mimo że pochodzą z etapu twórczości Francuza, który umownie nazywa się paryskim (czyli jeszcze nie naturalizm, i nie rollercastery w stylu „Horli”),to już wtedy Maupassant przedstawił się światu jak Fidiasz krótkiej formy. Gorzką nutę miesza z pełnym absurdu humorem, jakby Molier przemieszał się z Balzakiem. Dramaty społeczno-rodzinne doprawia postaciami takimi jak Fredrowski Cześnik (np. urzędnik Boissel ze „Spadku”, który każdemu dałby po pysku, ale powstrzymuje się, żeby nikogo nie zabić). GdM oczywiście nie zostawia żadnego komentarza, żadnego Tołstojowego programu naprawczego, zamiast tego kreśli opracowanie ludzkich ułomności, w tym wypadku mieszczańskiego urzędnictwa. SPADEK 9/10 Historia rodziny, która otrzyma spadek po bogatej ciotce, jeżeli para młoda w ciągu trzech lat doczeka się potomka, inaczej bajońska suma przejdzie na rzecz organizacji charytatywnych. GdM fenomenalnie obrazuje degeneracje życia rodzinnego i zawodowego oraz zmiany zachowań bohaterów w obliczu nadchodzącego „bankructwa”. Pikanterii scenariuszowi dodaje fakt, że w zasadzie warunek otrzymania spadku sprowadza się do krótkiej fizjologicznej czynności, co przywodzi dodatkowych frustracji. Bohaterów oczywiście nie zamartwia los rodzica, dobrobyt ewentualnego potomka, ani nawet czy samo małżeństwo ma jakiś niefinansowy sens. Kontrolowani jakby wyższą wolą podporządkowują swoje życie egoizmowi, ale – to największy dramat w „Spadku” – żaden z nas się temu nie dziwi i obserwujemy to wszystko współwinni z głównymi bohaterami, knując jak zjeść ciastko i mieć ciastko jednocześnie. Po drodze doświadczymy zalążków dyskusji mających miejsce w dzisiejszej humanistyce: o kryzysie męskości i przemocy domowej, a sam „Spadek” możemy traktować jako antenata współczesnych korpo-stories. NASZYJNIK 7,5/10 20-stronicowa igraszka, w której czytelnik wpada w typową pułapkę bajkowego schematu myślenia, w którym występki (w tym przypadku chciwość) zostają ukarane, a cnotliwość unosi rękę w znaku victorii. Rozbioru tego utworu mógłby bez trudu dokonać słynny rozkładacz bajek, Władimir Propp. W zakończeniu noweli jednak nie ma podziału nagród między cnotliwymi; jest przykra, jakże prawdziwa, ironia losu. Bajka przełamana finałem z życia wziętym, podsumowując. Morał sprowadzić można też do jakże wymownego: nie opłaca się być uczciwym i biednym. DOM PANI TELLIER Utwór tytułowy skomentował sam wydawca w opisie, jak i gremium czytelników w sekcji komentarzy. Z lenistwa nie będę się już produkował, dodam tylko na marginesie, że to kolejny utwór Francuza, który kompozycyjnie przypomina mi bajkę: trzy damy jak trzy świnki.
Diabeł_Z_Caroc - awatar Diabeł_Z_Caroc
ocenił na81 rok temu
Lochy Watykanu André Gide
Lochy Watykanu
André Gide
Niesłychanie dziwna książka, w której nic mi się nie zgadzało. Zwłaszcza tytuł, który sugerował coś w rodzaju "Urzędu" Brezy, gdzie rozprawiamy się z obłudą instytucji kościelnych i rozdętą czarną biurokracją. Ale wychodzi na to, że to raczej Kościół wychodzi na stronę nieco poszkodowaną. Zręczni oszuści postanowili sobie zarobić na naiwnych pobożnych owieczkach, mamiąc ich szlachetną akcją uwolnienia Papieża, który jakoby został pojmany przez masonów, a w jego miejsce podstawiono sobowtóra. Taka teoria musiała nieźle rezonować w społeczeństwie, gdzie żywo pamiętano "więźnia w żelaznej masce" i snuto legendy o trzymanym w tiurmie bliźniaku Ludwika XIV. Wielce nabożna arystokracja bardzo chętnie więc wyskakuje z gotówki na szczytny cel odbicia dostojnika i nikt nie zauważa, że cała akcja to misternie namotany humbug. Tak więc od tej strony zanurzamy się w groteskowy, podszyty czarnym humorem i makabreską kryminał. Nie brakuje też masy kpiny i wyśmiewania się z dewotów, pustych mieszczańskich konwenansów, bezmyślności społeczeństwa i hołdowaniu skostniałym rytuałom. I to by się pięknie spinało gdyby nie ta niesamowita postać niejakiego Lafcadia, który kręci się wokół grupy kościelnych oszustów. To śliczny młodzieniec, obiekt westchnień zarówno pięknych dam, jak i różnych bogatych "wujaszków" i który robi dosłownie co chce, co mu aktualnie strzeli do głowy, dla kaprysu i bez żadnego uzasadnienia. Nie robi mu różnicy czynienie dobra czy okrutnego zła, za nic ma pieniądze, uczucia, sumienie i tym podobne filisterskie kule u nogi. Dzięki niemu trafiamy więc na nitzscheańskiego "nadczłowieka", nihilizm, smutek egzystencjalizmu i euforię rzucania wyzwań Bogu - jeśli w ten ogóle istnieje. Nic dziwnego, że z Gide'a czerpali garściami Sartre czy Camus (Obcy to dla mnie nieco bardziej cierpiąca inkarnacja Lafcadia). Może więc Lafcadio wynika z pustych form życia społecznego, a może narodził się spontanicznie. Może porodówką dla Lafcadia była loża masońska, a może loża to też protest przeciwko zakłamaniu Kościoła. W każdym razie wolałabym przeczytać osobno o uwięzieniu Papieża a osobno o ciemnych sprawkach niesfornego socjopaty. Gide miał jednak pomysł na spięcie dwóch ogromnych opowieści w jednej krótkiej książce, która mi się nie domknęła z powodu rozpierających ją idei. Nie dopięła mi się również nierówna konstrukcja powieści - większość czasu wypadki toczą się tak, ze możemy spodziewać się, że przed nami jest jeszcze co najmniej kilkanaście rozdziałów. Na końcówce zaś akcja tak przyspiesza, jakby żona Autora wołała, że spóźni się na obiad, więc trzeba było szybciutko pozamykać wątki. Większość kluczowych zdarzeń zadziała się w ostatniej jednej czwartej powieści i pozostawiała mnie z poczuciem jakiegoś niechlujnego braku symetrii w konstrukcji utworu. Ale cóż - symetria podobno jest estetyką głupców. Mnie Nobla nie dali - Gideowi owszem...
Katarzyna Anna - awatar Katarzyna Anna
oceniła na61 miesiąc temu

Cytaty z książki Carmen

Więcej
Prosper Mérimée Carmen Zobacz więcej
Więcej