Świat nura

Okładka książki Świat nura
Aleksander Kościów Wydawnictwo: Muza literatura piękna
Kategoria:
literatura piękna
Wydawnictwo:
Muza
Data wydania:
2006-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2006-01-01
Język:
polski
Tagi:
światy równoległe rzeczywistość literatura polska
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Mówi Warszawa Wojciech Albiński, Olga Berezyna, Sylwia Chutnik, Jacek Dehnel, Marek Kochan, Aleksander Kościów, Milena Laur-Zmarzłowska, Antoni Libera, Kaja Malanowska, Izabela Morska, Marek Nowakowski, Piotr Paziński, Tomasz Piątek, Monika Powalisz, Monika Rakusa, Sylwia Siedlecka, Bohdan Sławiński, Jerzy Sosnowski, Juliusz Strachota, Krzysztof Varga, Piotr Wojciechowski
Ocena 6,1
Mówi Warszawa Wojciech Albiński,&...

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,7 / 10
78 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
178
128

Na półkach:

Ta książka miała u mnie mocno pod górkę. Kilka miesięcy czytałam po kilka stron i odkładałam ją na półkę, żeby za jakiś czas znowu zebrać się w sobie. Przyciągała mnie od pierwszej chwili, widziałam zarys ciekawego pomysłu, ładną polszczyznę zamiast grafomanii (a o to ostatnie nie jest dziś łatwo), za to odrzucała jakimś pokręceniem, w którym ciężko się zorientować, oraz brakiem wartkiej akcji. To trwało zbyt długo, zbyt wiele stron się męczyłam. W końcu na dobre mnie wciągnęła. Kościów stworzył bardzo ciekawy świat, podobny do naszego, a jednocześnie kompletnie fantastyczny. Książka miewa słabsze momenty, jednak jestem skłonna sporo wybaczyć, ponieważ jest...inna. Do tego z naszego krajowego poletka. Niby mamy trochę miłości, trochę ratowania świata, można i o pewnym mistycyzmie oraz magii (choć to trochę za duże słowo) mówić - czyli sztampowa fantastyka. A jednak nie! Nie ma prawego rycerza walczącego z żądnym krwi wujaszkiem, ratującego zniewoloną księżniczkę udającą wieśniaczkę. Mamy antykwariat, człowieka-drzewo, tajemnicze hasło oraz narwanych kierowców i nieco sprawnej akcji. Ta dziwność podszyta specyficznym humorem zdecydowanie nie do każdego trafi. Do mnie trafiła na tyle, że kupiłam kolejną książkę autora.

Ta książka miała u mnie mocno pod górkę. Kilka miesięcy czytałam po kilka stron i odkładałam ją na półkę, żeby za jakiś czas znowu zebrać się w sobie. Przyciągała mnie od pierwszej chwili, widziałam zarys ciekawego pomysłu, ładną polszczyznę zamiast grafomanii (a o to ostatnie nie jest dziś łatwo), za to odrzucała jakimś pokręceniem, w którym ciężko się zorientować, oraz...

więcej Pokaż mimo to

avatar
113
21

Na półkach: ,

Historia wielu płaszczyzn. Książka nie nudzi. Za każdym razem wracałem do niej z chęcią. Zlepek emocji. Pozytywnych oraz mrocznych. Momentami książka przesadzona. Mimo wszystko literatura, na którą warto poświęcić czas. Nie dałem zbyt wysokiej oceny głównie za sprawą jakiegoś niedosytu po przeczytaniu.

Historia wielu płaszczyzn. Książka nie nudzi. Za każdym razem wracałem do niej z chęcią. Zlepek emocji. Pozytywnych oraz mrocznych. Momentami książka przesadzona. Mimo wszystko literatura, na którą warto poświęcić czas. Nie dałem zbyt wysokiej oceny głównie za sprawą jakiegoś niedosytu po przeczytaniu.

Pokaż mimo to

avatar
6096
215

Na półkach: , ,

Kto wyśnił moją rzeczywistość?

„Świat nura” to książka, jedna z niewielu, która przykuła moją uwagę już pierwszym zdaniem: „Zacząłem wymyślać sobie to miasto w połowie października.”*, aż chciałoby się powiedzieć, że stałam się ofiarą „syndromu pierwszego zdania”. Jednak nie zamierzam tu kwestionować czy wypowiadać słów poparcia dla poglądu, według którego pierwsze zdanie powieści jest najważniejsze. Stwierdzam po prostu fakt – akurat w przypadku tej konkretnej książki pierwsze zdanie zafrapowało mnie na tyle, że zdecydowałam się na zakup i lekturę. Lekturę, która okazała się być na tyle satysfakcjonująca, że słowo „ofiarą” mogę z czystym sumieniem zamienić na „beneficjentką”. Zatem, przyznaję, jestem beneficjentką „syndromu pierwszego zdania”, nawet jeśli istnienia takiego syndromu nie daje się bezspornie udowodnić.
„Zacząłem wymyślać sobie to miasto w połowie października.” – któż, jeśli nie autor, ten, od którego wszystko w książce zależy, mógłby takie słowa wypowiedzieć? Dysponujący mocą sprawczą Autor, Pan i Władca narracji, Kreator postaci i powieściowego świata? A jednak już lektura kolejnego akapitu miesza czytelnikowi w głowie: „(...) Gdy wróciłem do mieszkania, wyszło na jaw, że po pierwsze ktoś już tam mieszkał, a po drugie zalegamy z czynszem, i to za trzy miesiące.”** i wprowadza poczucie niepewności, które towarzyszyć mu będzie przez całą książkę. Oraz zaskoczenia – no bo jak to? Cóż za Kreator z tego autora, skoro pozwala swojemu alter ego od pierwszych chwil wplątać się w trywialne kłopoty z czynszem? Czyżby ten wyimaginowany świat był wyśniony nie do końca? Czyż śnienie innej rzeczywistości nie powinno eliminować z niej błędów lub umożliwiać wprowadzenie poprawek w przypadku niedośnionych (najwyraźniej) fragmentów lub nieprawidłowości? Tymczasem autorowi/bohaterowi to nie przeszkadza – początkowo z równym stoicyzmem zdaje się akceptować kłopoty wielkie i małe, sprawy o dużym znaczeniu i irytujące drobiazgi życia codziennego. Zastanawiałam się, czy taki zabieg nie miał zwrócić uwagi czytelnika na inny, również dość kontrowersyjny, pogląd, głoszący że wykreowany świat zyskuje własne życie, samodzielnie ewoluuje, próbuje się wyrwać z ram nakreślonych przez Twórcę, walczy o zyskanie niezależności, a Autor, po odegraniu roli Kreatora, staje się tylko (i aż) Kronikarzem. A może posuwam się w domysłach za daleko i dorabiam teorię do praktyki – może po prostu bohater trafił do świata śnionego przez kogoś innego, nie przez Autora. Ale w takim razie, kim jest ten tajemniczy Kreator?
Towarzyszenie bohaterowi w kolejnych wydarzeniach (bo przygodami wahałabym się je określić) jest łatwe i trudne jednocześnie. Łatwe – ze względu na dojrzały język utworu (aż chciałoby się zapytać, skąd u debiutanta taki dojrzały, wysmakowany język?), obrazowy i sugestywny, mający moc przekształcania banału w prawdy życiowe: „Lubię spacerować po ulicach i wyobrażać sobie, że wszyscy jesteśmy cząsteczkami kurzu; jeden Ruch Wielkiej Ręki i wszystko wiruje ze zwielokrotnioną prędkością we wszystkich kierunkach, ale prędzej czy później uspokaja się i ogólnie unosi się jak przedtem.”***, pełen autoironicznego dystansu do siebie i życia: „Byłem spokojny, lekki i pozbawiony treści jak zapomniany z kinderbalu balonik wypełniony helem. Nie miałem do nikogo pretensji i nie potrzebowałem ani lepszego mieszkania, ani nowych spodni.”****. Trudne – bo autor „Świata nura” nie jest skory do udzielania wyjaśnień, przykładanie naszej miary do powieściowej rzeczywistości nie daje rezultatu – wyśniony świat, a raczej światy, nie poddają się działaniu praw logiki, choć może właściwszym jest stwierdzenie, że powieściowa logika jest w jakiś sposób zaburzona, nieprawidłowa, po prostu – inna od tej, jaką na co dzień operujemy. Przypuszczam, że w tym tkwić może największa trudność w odbiorze „Świata nura” przez czytelników nade wszystko ceniących realizm, dokładne zdefiniowanie powieściowego „tu i teraz”. Książka Aleksandra Kościowa tego nie zapewnia, bezceremonialnie burzy poczucie czytelniczego bezpieczeństwa, w miarę rozwoju opowieści coraz częściej zmienia się owo „tu”, a zakończenie powieści przewraca do góry nogami wcześniejsze domysły. I na dodatek – dwukrotnie! Po raz pierwszy oferując wyjaśnienie, które dość łatwo czytelnik jest w stanie odgadnąć i którego w sumie się spodziewa, a po raz drugi – dosłownie na ostatnich stronach utworu – zaskakując czytelnika na całej linii.
Na szczególną uwagę w „Świecie nura” zasługuje wątek muzyczny, a w zasadzie rozważania o duszy instrumentów, które snuje jeden z drugoplanowych bohaterów. Rozważania ulotne, lecz frapujące; stanowiące próbę usystematyzowania, ubrania w słowa tego, co niedefiniowalne i z samych niuansów złożone – wrażenia artystycznego, siły oddziaływania muzyki, zdolności do porwania słuchaczy, przekazania im dźwiękami obrazów i skojarzeń wykonawcy utworu, a w końcu – tworzenia dźwiękami innej rzeczywistości i zabrania tam słuchaczy, choćby na chwilę. I nawet gdybym przed lekturą nie czytała notki na czwartej stronie okładki, która zdradza wykształcenie autora, to po lekturze tych fragmentów podejrzewałabym z dużą dozą pewności, że arkana muzyki nie są mu obce. Tak pisać o magii dźwięków może tylko prawdziwy miłośnik, człowiek, który nie tylko dysponuje wiedzą teoretyczną, ale przede wszystkim – kocha tę dziedzinę sztuki.
I jeśli już mowa o nocie wydawcy, czyli tak zwanym okładkowym blurbie (jak ja nie lubię tego słowa!) – nie pozostaje mi nic innego, jak tylko pochwalić wydawcę. Właśnie za tę notkę. Notkę zredagowaną w sposób bliski ideałowi, zachowującą doskonałe wyważenie między uchyleniem rąbka tajemnicy, a niezdradzaniem czytelnikowi fabuły opowieści. Jest to w mojej ocenie jeden z niewielu tekstów przygotowanych przez wydawcę, który naprawdę zachęca do przeczytania książki, a przy tym delikatnie wskazuje, na co podczas lektury zwrócić uwagę. A „Świat nura” naprawdę należy czytać uważnie, nie tylko w obawie przed pominięciem jakiejś istotnej wskazówki, ale także i dlatego, że łatwo pod wpływem tej lektury utonąć w skojarzeniach i dygresjach. A przecież to debiut!

* Aleksander Kościów – „Świat nura”, Wydawnictwo Muza, Warszawa 2009, wydanie II, str. 7
** Ibid., str. 7
*** Ibid., str. 66
**** Ibid., str. 27

Recenzja ukazała się 2010-01-06 na portalu katedra.nast.pl

Kto wyśnił moją rzeczywistość?

„Świat nura” to książka, jedna z niewielu, która przykuła moją uwagę już pierwszym zdaniem: „Zacząłem wymyślać sobie to miasto w połowie października.”*, aż chciałoby się powiedzieć, że stałam się ofiarą „syndromu pierwszego zdania”. Jednak nie zamierzam tu kwestionować czy wypowiadać słów poparcia dla poglądu, według którego pierwsze zdanie...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
980
103

Na półkach:

Ciężko wyrazić mi jakąkolwiek opinię o tej pozycji. Z początku jest miernie, potem robi się nawet ciekawie pomijając przemieszane z normalną akcją opisy snów głównego bohatera. Są to raczej metafizyczne opisy, które ciężko zrozumieć. Książka z czasem jawi się jako dobry kryminał pełen zagadek i tajemniczości oraz elementów fantastycznych. Sam świat przedstawiony wydaje się nierealny chociaż autor co chwile wtrąca znane nam z życia codziennego nazwy i terminologie. Fabułę psuje własnie zawarty tu mistycyzm i oniryzm. Prawde powiedziawszy dobrze się zapowiadało a jednak zostało to mocno przekombinowane, książka jest jakby niedokonczona, myslalem ze koncówka przyniesie jakies wyjasnienia i rozsupla zagmatwana fabule ale tylko dodatkowo ja pokopało. Pozostawia to pewien niedosyt ale moze to bylo celem autora? Nie wiem czy trafilem na taka wersje ale w ostatnim rozdziale czytalem 3 razy ten sam tekst i nie wiem czy to bład w druku czy celowy zabieg autora? Książki ani nie polecam ani nie odradzam, każdy musi się sam z nią zmierzyć i ocenić. Z mojej strony plus za fajny klimat i świat przedstawiony a minus za cały, zupełnie niepotrzebny mistycyzm oraz niedopowiedzenia, a ostatecznie pozostawienie książki, przynajmniej w moim odczuciu bez zakończenia.

Ciężko wyrazić mi jakąkolwiek opinię o tej pozycji. Z początku jest miernie, potem robi się nawet ciekawie pomijając przemieszane z normalną akcją opisy snów głównego bohatera. Są to raczej metafizyczne opisy, które ciężko zrozumieć. Książka z czasem jawi się jako dobry kryminał pełen zagadek i tajemniczości oraz elementów fantastycznych. Sam świat przedstawiony wydaje się...

więcej Pokaż mimo to

avatar
48
6

Na półkach: , ,

"Świat nura" z początku był dla mnie trochę jak jajko niespodzianka. Nie wiedziałem czego się spodziewać, gdyż autor nie był mi wcześniej znany. Już pierwsze zdania książki wprawiły mnie w zadumę. To co działo się później, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Wspaniały język jakim posługuje się autor, sprawiał, że z przyjemnością przewracałem kolejne strony. Coraz to dziwniejsze, wręcz fantastyczne wydarzenia, jakich doświadczał główny bohater wzbudzają ciekawość i narastające napięcie. Sam Arrlo, został wykreowany w taki sposób, by można było wczuć się w jego sytuacje. Pojawiają się coraz to dziwniejsze postacie, z których praktycznie każda z nich wie więcej niż główny bohater, a co za tym idzie - również czytelnik. Autor od samego początku miesza w głowie, prowokuje pytania, nie dając jednoznacznej odpowiedzi. Tych odpowiedzi autor nie udziela również na samym końcu książki. Wręcza jedynie klucz, a to jak go wykorzystamy zależy już tylko od wyobraźni. "Świat nura" na pewno nie przypadnie do gustu wszystkim. Jednak jeśli o mnie chodzi, trafił na półkę "ulubione". Kamyl-kamla

"Świat nura" z początku był dla mnie trochę jak jajko niespodzianka. Nie wiedziałem czego się spodziewać, gdyż autor nie był mi wcześniej znany. Już pierwsze zdania książki wprawiły mnie w zadumę. To co działo się później, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Wspaniały język jakim posługuje się autor, sprawiał, że z przyjemnością przewracałem kolejne strony. Coraz to...

więcej Pokaż mimo to

avatar
71
14

Na półkach: , ,

Z pewnością jedna z najprecyzyjniej skomponowanych polskich książek w XXI wieku. Nie wiem, co mnie w niej urzeka, ale daję się porwać za każdym razem, jak do niej wracam...

Status rzeczywistego świata w tej powieści jest trudny do odgadnięcia. Pierwsze słowa to: „Zacząłem wymyślać sobie to miasto w połowie października”. Jeszcze przez dwa akapity jest mowa o wymyślaniu miasta, a potem narrator-bohater jakby o tym zapomina. Napomyka jeszcze tylko, że miasto, raz wymyślone, zaczyna rządzić się samodzielnie.
Odtąd akcja przypomina dobrze znany gatunek: kryminał sensacyjny z wątkiem ratowania świata.
Pamięć bohatera sięga wstecz tylko do momentu rozpoczęcia akcji książki. Nie wygląda on jednak na specjalnie zaabsorbowanego tym faktem, ponieważ szybko staje się centrum dużo dziwniejszych zdarzeń.
Pojawiają się tajemniczy ludzie, którzy zdają się wszystko wiedzieć o naszym bohaterze, a jednocześnie bardzo zależy im na znalezieniu pewnej książki o dość osobliwych właściwościach: jeden człowiek po przeczytaniu jej zamienił się w drzewo.
Z powodów niezrozumiałych dla głównego bohatera, pozostali chcą, żeby to właśnie on odnalazł książkę, a z upływem dni stają się coraz bardziej rozgorączkowani i zniecierpliwieni – aż wreszcie, jakby zrezygnowawszy ze swych pierwotnych zamiarów, zaczynają dybać na jego życie. Kolejne osoby spotykane w różnych częściach miasta wyjaśniają coraz więcej szczegółów: bohater jest postacią przybyłą z innego świata (wymiaru?). Jego pojawienie się w mieście doprowadziło do kilku ważnych wydarzeń: a) Otworzył się „korytarz” między światem „górnym” i światem „dolnym”, czyli między biegunami Dobra i Zła. Zetknięcie tych dwóch biegunów spowodowałoby powrót Chaosu sprzed początku czasu. b) Wspomniana Książka zaczęła sama się pisać – czyli zmieniać swoją treść – a tekst, który w niej powstaje, to odbicie świadomości bohatera.
Ten zaś, postać niezbyt energiczna i rozgarnięta – wcale do ratowania świata się nie wyrywa. Co prawda próbuje podjąć jakieś działania, ale po pierwsze nie wie, od czego zacząć, a po drugie coraz częściej wpada w rodzaj transu, w którym staje się bohaterem mitologicznej historii z życia wędrownego plemienia w Skandynawii.
W końcu zdaje się, że świat został uratowany, chociaż zupełnie nie wiemy, w jaki sposób, bo w decydujących momentach bohater przebywał w transie. Teraz żyje sobie spokojnie w jakimś wielkim budynku, gdzie zapewniono mu komfortowe warunki, i czyta Księgę, a tym, co w niej wyczytał, dzieli się z niejaką Hossjedaam – jedną z osób, którym zależało na zdobyciu książki. W pewnym momencie narracja wpada w pętlę: kilka krótkich fragmentów powtarza się (co prawda w rozmaitej kolejności), aż do epilogu. Epilog zaś to najbardziej tajemniczy fragment powieści: pisany jest też w pierwszej osobie, ale w rodzaju żeńskim. Można sądzić, że narratorka jest w miejscu przypominającym szpital, ale jednocześnie pisze, że chce przejść „na drugą stronę”, po której znajduje się miasto opisane dokładnie tak, jak miasto wymyślone przez bohatera w pierwszych zdaniach powieści.

Autor przywołał sporo atrybutów pozwalających zaliczyć powieść do gatunku fantastyki. Ale dwie rzeczy nie są dla fantastyki typowe: bardzo realistyczny (mimo różnych dziwnych zdarzeń) opis całkiem przeciętnego współczesnego wielkiego miasta i klamra utrudniająca prostą interpretację. Być może zresztą, jako niezbyt doświadczony czytelnik fantastyki, nie jestem wystarczająco zaprawiony w intelektualnej gimnastyce, jaką jest żonglowanie poziomami rzeczywistości, i dlatego nie zrozumiałem prawdziwego sensu tej książki. Myślę jednak, że autor świadomie uczynił historię tak zawiłą i niejednoznaczną.
Walorem powieści jest język rzecz jest napisana dowcipnie, krytycznie wobec utartych zdań, opisów i zdarzeń spotykanych w literaturze pewnie zbyt często. Niektóre postacie zostały scharakteryzowane za pomocą znakomitej karykatury ich języka.
Od zasadniczej akcji powieści wyraźnie odbijają fragmenty opowiadające stany „transu”: ton jest tu dostojny, magiczny, przejęty z legend Północy i przesycony zupełnie inną metaforyką.
Przyznaję, że książkę czytało się świetnie. Szybkie tempo zdarzeń i dynamika opisów bardzo skutecznie nadały tekstowi charakter klasycznego kryminału, a zgoła „niekryminałowe” zakończenie wcale nie rozczarowuje (może dlatego, że pozostawia czytelnika z nurtującym pytaniem – „Ale o co w końcu chodziło?”).

Z pewnością jedna z najprecyzyjniej skomponowanych polskich książek w XXI wieku. Nie wiem, co mnie w niej urzeka, ale daję się porwać za każdym razem, jak do niej wracam...

Status rzeczywistego świata w tej powieści jest trudny do odgadnięcia. Pierwsze słowa to: „Zacząłem wymyślać sobie to miasto w połowie października”. Jeszcze przez dwa akapity jest mowa o wymyślaniu...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1751
377

Na półkach: ,

Przekombinowane.

Przekombinowane.

Pokaż mimo to

avatar
142
77

Na półkach: ,

Na początku ciężko, potem się fabuła rozkręca. Pod koniec znów ciężko, z dziwnym, jakby nie dokończonym ostatnim rozdziałem. Przebrnęłam, ale drugi raz nie dałabym rady.

Na początku ciężko, potem się fabuła rozkręca. Pod koniec znów ciężko, z dziwnym, jakby nie dokończonym ostatnim rozdziałem. Przebrnęłam, ale drugi raz nie dałabym rady.

Pokaż mimo to

avatar
667
308

Na półkach: ,

Poziom zawikłania akcji kosmiczny. Kilka poziomów narracji częściowo się przenikających. Wszystko opisane tak monotonnie i bez ikry, że dokończenie tego było ciężkie. Co prawda się udało, ale jest to jedna ze słabszych rzeczy jakie czytałem od dawna.

Poziom zawikłania akcji kosmiczny. Kilka poziomów narracji częściowo się przenikających. Wszystko opisane tak monotonnie i bez ikry, że dokończenie tego było ciężkie. Co prawda się udało, ale jest to jedna ze słabszych rzeczy jakie czytałem od dawna.

Pokaż mimo to

avatar
1087
130

Na półkach: ,

... prawie polski Murakami. Prawie czyni różnicę...

... prawie polski Murakami. Prawie czyni różnicę...

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Aleksander Kościów Świat nura Zobacz więcej
Aleksander Kościów Świat nura Zobacz więcej
Aleksander Kościów Świat nura Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd