Rachuba świata

Okładka książki Rachuba świata autora Daniel Kehlmann, 9788374143530
Okładka książki Rachuba świata
Daniel Kehlmann Wydawnictwo: W.A.B. Seria: Inne Historie literatura piękna
249 str. 4 godz. 9 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Inne Historie
Tytuł oryginału:
Die Vermessung der Welt
Data wydania:
2007-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2007-01-01
Data 1. wydania:
2008-01-01
Liczba stron:
249
Czas czytania
4 godz. 9 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374143530
Tłumacz:
Jakub Ekier
Średnia ocen

6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Rachuba świata w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Rachuba świata

Średnia ocen
6,9 / 10
144 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Rachuba świata

avatar
154
150

Na półkach:

Sięgnąłem po bestseller w Niemczech i Austrii i była to przyjemna lektura, ale oczekiwałem znacznie więcej, dlatego nie poświęciłem tej pracy jakoś specjalnie dłuższej recenzji. Książka jest ciekawa, momentami daje dużo do myślenia. Ale może nie sama książka, ale fakt, że opowieść o wizjonerskich naukowcach z osiemnastego wieku może stać się bestsellerem mówi dużo o różnicy między naszymi światami.
U nas wyobraźnią cały czas rządzą bohaterzy zbiorowi: szlachta, czy teraz przechył mamy w stronę chłopską, fascynacje przeplatane są oczywiście militarnym osiągnięciom, ale nauka chyba nigdy nie wywoływała na Wisłą czytelniczej ekstazy. A może się mylę? Jeśli tak, podajcie w komentarzach przykłady.
A wracając do samej książki: w kulminacji „Rachuby świata” widzimy więc dwóch starzejących się tytanów, którzy dokonali rzeczy niezwykłych, a jednak nie posiedli absolutnej prawdy o istnieniu. Ich oświeceniowy sen o zrachowaniu całego świata pozostaje piękny, inspirujący, ale częściowo utopijny. Humboldt i Gauss mierzą świat – dosłownie i metaforycznie – ale życie pokazuje im, że nie wszystko da się sprowadzić do formuły czy tabeli. Mimo to ich dziedzictwo jest ogromne.

Sięgnąłem po bestseller w Niemczech i Austrii i była to przyjemna lektura, ale oczekiwałem znacznie więcej, dlatego nie poświęciłem tej pracy jakoś specjalnie dłuższej recenzji. Książka jest ciekawa, momentami daje dużo do myślenia. Ale może nie sama książka, ale fakt, że opowieść o wizjonerskich naukowcach z osiemnastego wieku może stać się bestsellerem mówi dużo o różnicy...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo tovideo - opinia

avatar
1520
1495

Na półkach:

Swoiste “żywoty równoległe” dwóch wielkich niemieckich uczonych: przyrodnika Aleksandra von Humboldta i matematyka Carla Friedricha Gaussa, różniących się niemal wszystkim…

Dość udane to czytadło, bo mimo wszystko jest to ten rodzaj literatury. Jednak, w przeciwieństwie do wielu innych, nie obraża inteligencji, jest nieźle skonstruowane, nie pretenduje do żadnej pełni - koncentruje się na kilku ważnych epizodach życia obu bohaterów, którzy chyba nie mogą się już bardziej różnić.

A najważniejsze, że jest to napisane bez żadnej napinki, bez leżenia plackiem przed Wielkimi - choć też i bez żadnych subwersywnych ciągot. Zawiera zaś mnóstwo odbrązowiającego ich, ironicznego i zdystansowanego humoru, takiego jaki lubię.

W sumie - zaskakująco duża satysfakcja czytelnicza....

Jak nie przepadałem w szkole za naukami ścisłymi, brrrr…, to Gauss, cudowne dziecko ze zwyczajnej rodziny, wydaje się tu bardziej ludzki i chyba mimo wszystko lepiej zarysowany, nie tylko dlatego, że nie był baronem, jak von Humboldt.

Nauce poświęca się Gauss całkowicie - nawet w czasie nocy poślubnej: “Akurat w tej chwili przyszedł mu na myśl sposób na aproksymatywne korygowanie błędów w pomiarze orbit planetarnych. Miał chęć zapisać ten wzór, ale teraz ona wędrowała dłonią po jego plecach”.

W przeciwieństwie do barona żyje on jak każdy inny człowiek, bez arystokratycznego kokonu tamtego - jak rywal do sławy, a za to ze wszystkimi życia problemami i smutkami rodzinnymi. Nieobca mu także depresja, jaką może powodować poznanie: “Z każdym dniem coraz mniej pragnął wiedzy. Była bolesna”.

Głównym wątkiem książki wydaje się to wielkie oświeceniowe złudzenie, że w racjonalnym świecie wszystko da się uporządkować, a osiągnięcia nauki stworzą lepszy świat z nowym człowiekiem. Większym entuzjastą jest Humboldt, gotowy zapłacić każdą cenę za odkrycia, nawet ryzykując własnym życiem, a co dopiero cudzym. Gaussa cechuje większy sceptycyzm i moralne wątpliwości.

“Kres drogi już niedaleko, prawie skończony jest pomiar świata i jego rachuba. Kosmos okaże się pojmowalny, a wszelkie właściwe początkom rodzaju ludzkiego utrudnienia, jak lęk, wojna i wyzysk, odejdą w przeszłość” - mówi Humboldt. Albo: “Zbyt dużo ludzi bierze własne przyzwyczajenia za prawa rządzące światem”.

Arystokrata wyrusza na wielką wyprawę do Nowego Świata, która przyniesie mu sławę. Jedyna większa podróż wiedzie Gaussa zaledwie do Królewca, do Kanta. Nie odniesie on jednak żadnych naukowych korzyści z wizyty u “otulonego kocami nieruchomego karzełka”. “Biedak, nie poznał ani kawałeczka świata” mówi o nim Humboldt.

Inna różnica: Gauss jest sceptykiem: “Wtedy uświadomił sobie, że nikt nie chce używać rozumu. Ludzie wolą spokój. Zależy im na jedzeniu, spaniu i żeby dla nich być miłym. Nie chcą myśleć”.

Humboldtowi zaś skrupuły są w zasadzie obce. Pozwala mu to bezceremonialnie zabrać z Ameryki Płd. np. mumie Indian, oszukując swoich gospodarzy, a po odkryciu swych działań tłumaczy: “Ci nieboszczycy są tak starzy, że właściwie trudno tu mówić o +zwłokach+”.

Mocna jest też scena, gdy do jego namiotu przychodzi w nocy mały, nagi chłopiec (przerażony badacz wyrzuca go z furią). To tereny misji jezuickich, co wystarczy za komentarz.....

I jeszcze inny aspekt tego samego…. “Ojciec Zea zaprosił ich do siebie i pokazał najcenniejsze ze swoich dóbr: papugę, która mówiła kilka zdań w narzeczu wymarłego plemienia. Szkoda, powiedział przełożony. (...) Bonpland zapytał, dlaczego tamto plemię przestało istnieć. Tak bywa, odpowiedział przełożony. To znaczy? Ojciec Zea zmierzył go spojrzeniem wąskich oczu”.

“W następnej misji poczęstowano ich pasztetem z mrówek. Francuz odmówił, ale Humboldt odrobinę spróbował - po czym przeprosił i znikł w poszyciu. Owszem, to nawet ciekawy smak, powiedział, kiedy po chwili wrócił”.

“W Hawanie baron kazał schwytać i zamknąć w jednej sali ze zgrają psów dwa krokodyle, których zwyczaje łowieckie go ciekawiły. Wrzaski psów nie dawały się znieść, brzmiały jak żałosne zawodzenia dzieci. Po wszystkim ściany były tak zbroczone krwią, że salę odmalowano na koszt barona. (...) Ale tego wymagało dobro nauki. Odtąd więcej wiadomo o łowieckich zwyczajach krokodyli. W dodatku wszystko mieszańce, nierasowe i dosyć parchate”.

Bardzo dobry obraz Rosji, do której wybrał się Humboldt, już jako światowa sława. Wieczna Rosja nie rezygnuje jednak ze swoich standardów….

“Oto trasa którą wolno pojechać. Na całą drogę baron dostanie eskortę, na każdym postoju będzie oczekiwany, wszystkim gubernatorom polecono dbać o jego bezpieczeństwo. Humboldt przyznał że jest w kropce. Wolałby mieć swobodę podróżowania, badania wymagają improwizacji. Tylko wtedy, kiedy badacz nie ułoży dobrego planu, replikował z uśmiechem Cancrin”.

I tutaj sympatyczny epizod z polskimi zesłańcami (nie dociekałem, czy autentyczny): “Raz jeden tylko, w guberni tobolskiej, były kłopoty: w Isztymie Humboldt, ku niezadowoleniu policji, nawiązał rozmowę z polskimi zesłańcami, a później się wymknął, wspiął na wzgórze i zainstalował tam teleskop. Po kilku minutach otoczyli barona żołnierze. A po co ta rura w stronę miasta? A czemu w ogóle tutaj?”.

I jeszcze równie “udana” wizyta w Białym Domu: “[Humboldt] wspomniał o upiorach niewolnictwa. Znowu poczuł kopnięcie. Spojrzał ze złością na Francuza, aż zrozumiał, że to Madison. Jefferson ma posiadłość rolną, szepnął minister. I co? Z całym dobrodziejstwem inwentarza.

Autor przewrotnie czasem traktuje swoich rodaków: “Taka rozwinięta cywilizacja [Azteków] i taka okrutna. Cóż za połączenie! To jakby przeciwieństwo wszystkiego, z czym są kojarzone Niemcy”.

Książka była bestsellerem (drugie miejsce w jakimś tam prestiżowym konkursie) - ale nie u nas, co z wielu względów mnie nie dziwi….

Inne cytaty:

“Kto podróżuje daleko, powiedział, ten się dowiaduje wiele rzeczy. Także na własny temat. Człowiek rodzi się w określonym czasie i choćby chciał, nie potrafi się od niego wyzwolić. Nad przeszłością ma niegodną przewagę, a w oczach przyszłości staje się błaznem”.

“Praprzyczyną wszelkich poniżeń jest cielesny aspekt istnienia. Jego zdaniem Bóg przejawił znamienne dla siebie, złośliwe poczucie humoru, zamknąwszy umysł taki jak jego w chorowitym ciele”.

“Człowiek rodzi się w określonym czasie i choćby chciał, nie potrafi się od niego wyzwolić. Nad przeszłością ma niegodną przewagę, a w oczach przyszłości staje się błaznem”.

"Poprosił listownie o rękę Joanny i dostał kosza. Napisała mu, że to nie ma związku z nim samym. Podejrzewa go (...),że przy nim jest się zjawą, skazaną na nijakość i połowiczną zaledwie realność. (...) Oczekiwał właśnie takiej decyzji, choć nie aż tak dobrego uzasadnienia".

“Teraz już wie, czymś się chce zajmować. Życiem. To nie do przyjęcia, odparł Kunth. Człowiek ma na tym świecie inne zadania niż tylko tak sobie istnieć. Samo życie nie wypełnia egzystencji treścią”.

“Humboldt odparł, że także chciałby podróżować. Forster skinął głową. Niejeden by chciał. A każdy później żałuje. Dlaczego? Bo już nie wraca do siebie”.

“Ale, zapytał Humboldt, rozdrażniony walką z nudnościami, co to za życie, w którym nic nie znaczy dokładność? Pierwszorzędne życie, stwierdził kapitan”.

“Teraz wiem, oświadczył Gauss. A co? Że wszystkie proste równoległe się przecinają. (...) Kto wie, może proste równoległe w ogóle nie istnieją?”.

“Myślał, już za parę lat będą specjalni lekarze, którzy zdołają wyleczyć bolący ząb, nie wyrywając go przy byle zapaleniu. Wkrótce świat przestaną zapełniać ludzie bezzębni. (...) Dziwił się, że oprócz niego nikt o tych sprawach nie myśli. Ludzie uznają za oczywistość to, co jest”.

“Słynnym podróżnikiem zostaje tylko ten, kto zostawia po sobie ładne historyjki. A biedak nie ma zwyczajnie pojęcia o pisaniu książek”.

“Starość to także zdolność przysypiania w dowolnym miejscu”.

PS Świetne tłumaczenie Jakuba Ekiera, z którym miałem przyjemność kolegować się w liceum.

Swoiste “żywoty równoległe” dwóch wielkich niemieckich uczonych: przyrodnika Aleksandra von Humboldta i matematyka Carla Friedricha Gaussa, różniących się niemal wszystkim…

Dość udane to czytadło, bo mimo wszystko jest to ten rodzaj literatury. Jednak, w przeciwieństwie do wielu innych, nie obraża inteligencji, jest nieźle skonstruowane, nie pretenduje do żadnej pełni -...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
74
33

Na półkach:

Świetna i bardzo ciekawa książka, o wielkich i oslawionych naukowcach, którzy jednak byli też ludźmi, z przywarami, specyficznym charakterkiem, niepokojami, myślami i problemami. Co robi sława z życiem, czy nauka daje spokój ducha i rozwiązuje wszystkie kłopoty życiowe, czy wielcy naukowcy mogą być tez złośnikami i złymi rodzicami - to problemy, które porusza w przyjemny, powieściowy sposób.
Lubię autoironię tej książki, wyśmiewanie samej siebie, drobne, zabawne historyjki przeplecione poważnymi problemami i wielkimi odkryciami.
Chociaż mocno niemiecka, bo o postaciach silnie zapisanych w tamtej kulturze i dla niej ważnych (w Polsce znacznie mniej rozpoznawalnych) i w niemieckiej, mocno bezosobowej narracji, książka nie wymaga głębokiej znajomości kulturowej i świetnie się nada również dla tych, którzy nie są pasjonatami germanistyki.
I przede wszystkim: znakomite tłumaczenie Jakuba Ekiera, pełne językowego bogactwa i kunsztu, wykorzystujące całą finezyjność polszczyzny i do granic możliwości kreatywne, pięknie poprowadzone. Jedynie miejscami występuje drobna niejasność co do osoby.
Szkoda, że ta książka nie jest bardziej znana w Polsce, bo zdecydowanie na to zasługuje.

Świetna i bardzo ciekawa książka, o wielkich i oslawionych naukowcach, którzy jednak byli też ludźmi, z przywarami, specyficznym charakterkiem, niepokojami, myślami i problemami. Co robi sława z życiem, czy nauka daje spokój ducha i rozwiązuje wszystkie kłopoty życiowe, czy wielcy naukowcy mogą być tez złośnikami i złymi rodzicami - to problemy, które porusza w przyjemny,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

423 użytkowników ma tytuł Rachuba świata na półkach głównych
  • 234
  • 178
  • 11
80 użytkowników ma tytuł Rachuba świata na półkach dodatkowych
  • 60
  • 8
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Rachuba świata

Inne książki autora

Daniel Kehlmann
Daniel Kehlmann
Prozaik i krytyk literacki, z wykształcenia filozof i literaturoznawca, wykładał poetykę na uniwersytecie w Moguncji. Mieszka w Wiedniu. Już jego pierwsza powieść, "Beerholm przedstawia" (1997, przekład polski WAB 2004),przyniosła mu entuzjastyczne recenzje i sukces rynkowy – podobnie jak tom opowiadań "Unter der Sonne" ("Pod słońcem", 2000) i następne powieści: "Mahlers Zeit" ("Czas Mahlera", 1999),"Der fernste Ort" ("Najdalsze miejsce", 2001) oraz "Ich und Kaminski" ("Ja i Kaminski", 2003). "Rachuba świata" (2005),w Niemczech sprzedana już w ponad milinowym nakładzie, stała się największym bestsellerem literatury niemieckiej od czasów "Pachnidła" Patricka Süskinda. Daniel Kehlmann otrzymał nagrody niemieckiego biznesu, kanclerza Austrii oraz dziennika „Die Welt", nagrodę Kandyda oraz im. Kleista. Jego książki przełożono na trzydzieści siedem języków.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Rachuba świata

Więcej
Daniel Kehlmann Rachuba świata Zobacz więcej
Daniel Kehlmann Rachuba świata Zobacz więcej
Daniel Kehlmann Rachuba świata Zobacz więcej
Więcej