Kres

Okładka książki Kres
Mateusz P. Barczyk Wydawnictwo: Novae Res literatura obyczajowa, romans
352 str. 5 godz. 52 min.
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Wydawnictwo:
Novae Res
Data wydania:
2016-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2016-01-01
Liczba stron:
352
Czas czytania
5 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380830462
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
5,6 5,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Grzechy cudze Małgorzata Banek, Mateusz P. Barczyk, Patrycja Klimek, Aleksandra R. K. Stupera
Ocena 7,6
Grzechy cudze Małgorzata Banek, M...

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
5,6 / 10
9 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
103
54

Na półkach:

Zmęczony życiem, sponiewierany i myślący o zakończeniu swojej męki. W takim stanie do Katowic przyjechał mężczyzna, który zwyczajnie pogubił się w świecie i we własnych uczuciach. Stojąc na krawędzi życia i śmierci przychodzi do niego człowiek, który okazuje się dla niego zbawieniem. Marzyciel powstrzymuje go przed skoczeniem z wieżowca i otwiera oczy na jego nadprzyrodzone zdolności.

Kres, jak go nazwano, jest telekinetykiem. Okazuje się, że nie jest jedyny ze swoją umiejętnością, a ludzi podobnych do niego jest całkiem sporo. Mężczyzna trafia do grupy, nazwanej Towarzystwem Sacrum, która w swoich kręgach posiada ludzi z nadprzyrodzonymi umiejętnościami. Umiejętnością przewidywania przyszłości, czytania w myślach, rozdzielania swojej osoby, rzucanie ogniem... A wszystkich ich łączy jedna, najważniejsza cecha. Chęć niesienie pomocy innym ludziom. I właśnie tym się zajmują - łącząc swoje siły pomagają tym, którzy tego potrzebują, zmieniają ich losy i oczyszczają duszę.

Mam nieco mieszane uczucia co do tej książki. Pierwszy, ale najważniejszy zarzut jest taki, że miałam wrażenie, jakby książka była napisana przez dwóch autorów - głębokie refleksje nad życiem ludzkim, ciekawe dialogi i opisy przeplatały się ze stwierdzeniami i zdaniami, które zdawały się wyjść spod rąk pięciolatka. Po drugie... "świat magiczny", który się tutaj pojawił, był jakby nieco nieumiejętnie wyrwany z Harrego Pottera. Nijak nie pasowało mi to do całej tej historii i miasta. Być może to tylko moje odczucie i zbytnio się czepiam, ale nie potrafiłam wczuć się w ten konkretny klimat. Mimo wszystko, sam pomysł na książę bardzo ciekawy. Przyjemnie czytało się o nowym początku życia, oczyszczeniu duszy i refleksjami nad egzystencją.

Zmęczony życiem, sponiewierany i myślący o zakończeniu swojej męki. W takim stanie do Katowic przyjechał mężczyzna, który zwyczajnie pogubił się w świecie i we własnych uczuciach. Stojąc na krawędzi życia i śmierci przychodzi do niego człowiek, który okazuje się dla niego zbawieniem. Marzyciel powstrzymuje go przed skoczeniem z wieżowca i otwiera oczy na jego nadprzyrodzone...

więcej Pokaż mimo to

8
avatar
1021
970

Na półkach: ,

„Pod rozgwieżdżonym niebem Katowic dzieją się rzeczy niezwykłe. Wizjonerzy obdarzeni nadzwyczajnymi umiejętnościami marzą o tym, by dokonać wielkiego moralnego przeobrażenia współczesnego świata. Rozpoczynają batalię o dobro, możliwość realizacji marzeń, czystość uczuć i obronę własnego ja.” – magiczny opis bardzo szybko zaskarbił sobie moją uwagę. Powieść obyczajowa o takiej tematyce nie jest codziennym widokiem, dlatego z chęcią po nią sięgnąłem. Czy bohaterom manifestującym potęgę umysłu uda się zmienić ludzkie życia i szarą codzienność? Czy do zmian potrzebne są nadprzyrodzone umiejętności? Gdzie w tym wszystkim znajduje się wszechmogący „Stworzyciel”? Jak poradzić sobie z utratą samego siebie? Na te, oraz inne pytania odpowiedzi znajdziecie w powieści Mateusza Barczyka pt. „Kres”.

Głównym bohaterem tej powieści jest tytułowy Kres. Nie jest to jego prawdziwe imię, jedynie przydomek nadany przez towarzyszy. O nim samym autor nie skąpi informacji. Poznajemy go na samym początku tej książki, chociaż pod innym imieniem. Nie zdradzę go wam tutaj, bowiem jest wtedy mentalnie inną postacią, którą sami musicie poznać. Po rozległej metamorfozie, która towarzyszy nam podczas całej opowieści, dowiadujemy się wielu interesujących faktów, które wpływają na postrzeganie jego osoby. Osobiście polubiłem go dopiero po przemianie, bowiem przed nią był niezbyt oryginalnym i nie wyróżniającym się osobnikiem. Kres jest niezwykle silną osobą, o otwartym umyśle podatnym na czynienie dobra. Wiążąc te cechy z jego nadprzyrodzoną umiejętnością mamy do czynienia z niezwykle plastyczną osobowością. Szczerze powiedziawszy to bohater, którego nie da się nie lubić. Jego tok rozumowania odmieni wasze spojrzenie na niektóre kwestie.

Oprócz Kresa autor w swojej powieści prezentuje nam szereg innych, ważnych osobistości. Marzyciel, Faith, czy Luna to tylko przykłady zgranej paczki niesamowitego stowarzyszenia pomagającego ludziom. Oprócz ludzkiego „ja” każda z nich posiada nadprzyrodzony dar, dzięki którym wzajemnie się uzupełniają w swoich poczynaniach. Oprócz ludzi przyjdzie nam się spotkać z fantastycznymi stworami. Krasnoludy, elfy, oraz inne stwory towarzyszyć będą nam w tym zwariowanym świecie.

Bardzo mocną stroną tej książki jest świat przedstawiony. Autor z gracją wplótł fabułę w Katowickie ulice. Całość została przedstawiona bardzo dokładnie, dzięki czemu wycieczkę po mieście mamy w gratisie. Być może nie odnajdziemy tutaj przepastnych opisów, jednak najważniejsze kwestie są przedstawione tak jak należy. Mieszkańcy tego miasta podczas lektury na pewno odnajdą niejeden powód do radości. Oprócz wspomnianego miasta będziemy przemieszczać się w snach, oraz wizjach bohaterów. To niezwykłe doznania, które urozmaicają lekturę.

Fabuła zawarta na kartach tej książki nie należy do przesadnie innowacyjnych, chociaż trudno powiedzieć, że jest jedynie powieleniem znanych czytelnikom schematów. Grupa osób z nadprzyrodzonymi umiejętnościami czyni dobro. W międzyczasie zachodzi metamorfoza jednego z bohaterów, ktoś zostaje porwany i pojawia się zło wcielone. Brzmi to bardzo znajomo, lecz niech was to nie zmyli. Autor przedstawił to w zupełnie innym świetle, rzekłbym, że w wymiarze mentalnym. Wątki fabularne są nad wyraz spójne, a historia swoim powolnym rytmem zachęca do lektury.

Według mnie „Kres” jest bardzo dobrym średniakiem z potencjałem na więcej. Lektura tej książki nauczyła mnie wiele, choć czuje pewnego rodzaju niedosyt. Miłym dodatkiem są wplecione wiersze przed każdym rozdziałem. Z czystym sumieniem polecam każdemu, kto ma ochotę zmienić samego siebie.

Ocena: 6,5/10
Chodara Krzysztof (Artius)

W tym miejscu pragnę podziękować wydawnictwu Novae Res za przekazanie egzemplarza do recenzji.

Po więcej recenzji zapraszamy na blog KZTK:
http://koszztk.blogspot.com/

Zapraszamy także na profil FB wydawnictwa.

„Pod rozgwieżdżonym niebem Katowic dzieją się rzeczy niezwykłe. Wizjonerzy obdarzeni nadzwyczajnymi umiejętnościami marzą o tym, by dokonać wielkiego moralnego przeobrażenia współczesnego świata. Rozpoczynają batalię o dobro, możliwość realizacji marzeń, czystość uczuć i obronę własnego ja.” – magiczny opis bardzo szybko zaskarbił sobie moją uwagę. Powieść obyczajowa o...

więcej Pokaż mimo to

1
avatar
912
87

Na półkach: , ,

Ostatnio dużo wychodziłam załatwiać sprawy na mieście – a to zapomniałam kupić mleka na zakupach, a to trzeba wypaść po gałązki do zoologicznego dla mojego puchatego i dziesiątki innych rzeczy. Mieszkanie bez rodziców czasem daje popalić ;) No, ale nic nie daje odpocząć od rzeczywistości tak dobrze jak książka. Sięgnęłam więc po obyczajówkę z zamiarem czegoś lekkiego i przyjemnego. Jakie było moje zdziwienie, gdy odkryłam, że powieści bliżej do fantasy. I wcale nie było tak lekko. O czym mówię? O „Kresie” Mateusza Barczyka.

Mateusz Barczyk – urodzony w 1996, mieszka w Mysłowicach. Przygodę z fantastyką zaczął standardowo, od Tolkiena. Pisze od kiedy nauczył się pisać. Umiłowany gatunek to urban fantasy, choć lubi też zastanawiać się nad przyszłością, stąd nieraz jego twórczość można zaliczyć do SF. W przerwach między pisaniem prozy lubi także pisać wiersze. Jest zwolennikiem teorii, że sztuka może pomagać ludziom, więc się nią dzieli.

Pod rozgwieżdżonym niebem Katowic dzieją się rzeczy niezwykłe. Wizjonerzy obdarzeni nadzwyczajnymi umiejętnościami marzą o tym, by dokonać wielkiego moralnego przeobrażenia współczesnego świata. Rozpoczynają batalię o dobro, możliwość realizacji marzeń, czystość uczuć i obronę własnego ja. „Kres” to historia magiczna. Manifestuje potęgę umysłu, a głównym jej celem jest przywrócenie wiary w człowieka. Opowiada o zmianie, o stawaniu się nowym człowiekiem i przejęciu kontroli nad własnym życiem. Jej główny bohater, tytułowy Kres, wraz z piątką przyjaciół o paranormalnych umiejętnościach poświęca się najcnotliwszemu z możliwych zadań: ratują ludzkie dusze. Odradzają w ludziach pasje, przywracają wiarę w marzenia i na nowo rozpalają zastałe serca. Pokazują, jak odnaleźć się w brutalnych realiach XXI wieku, pozostając dobrym człowiekiem.

Zacznę od tego, że okładka jest mocno nieudana i ma niewiele wspólnego z fabułą, więc nie sugerujcie się nią przy wyborze lektury. Na początek powiem o tym, co mi się podobało. Później przejdę do uwag. Ogromny plus za klimat industrialnych, współczesnych Katowic. Myślę, że nie tylko mi są one bliskie i krajobraz do zdarzeń został dobrany mistrzowsko. Szkoda, że tak niewiele książek opisuje to miasto. Bardzo fajnie, że na początku rozdziałów znajdują się cytaty. To bardzo zręczny smaczek. Zakończenie też się broni. Przy całej atmosferze akcji obawiałam się cukierkowatości, ale na szczęście gwałtowny zwrot wydarzeń dodał końcówce dramatyzmu. Główny bohater jest dobrze skonstruowany, ale oczekiwałam, że jego przemiana nastąpi później i będzie nieco bardziej ewolucyjna. A było siup i już. Poza tym przyznam wam się z ręką na sercu do jednej rzeczy. Byłam przez kilka lat redaktorką działu poezji na portalu wspierającym młodych autorów i przeczytałam sporo [u]tworów. Dużo dobrych, ale niestety z przewagą gorszych. I, z całym szacunkiem dla autora, jego twórczość dla mnie ssie. Jest tak pełna sztampy i patosu, że mam ochotę położyć się na podłodze i płakać. Gdyby te cechy ograniczały się jedynie do części poetyckiej to jakoś bym to przełknęła, ale wylewają się też na prozę i tego już nie mogę zaakceptować. Swoją drogą przypomniałam sobie rozmowę z moim znajomym na temat tego, dlaczego poeci nie powinni zajmować się prozą. Po prostu nie radzą sobie z długimi formami. Za bardzo malują obrazem. I tak zamiast historii mamy masę obrazów w głowie. W dodatku opisanego zbyt górnolotnym słownictwem. Opisy momentami leżą – liczne powtórzenia słów i zwrotów. A już do białej gorączki doprowadziło mnie powtarzanie wciąż czterowersowego fragmentu wiersza autora. Żałuję, że nie liczyłam, ile razy się pojawił, ale myślę, że liczba waha się w okolicach dziesięciu. Przytoczę go tutaj, ponieważ został umieszczony również na początku powieści jako motyw przewodni.

„Kartezjusz nie rozumiał
wiernych ma na sumieniu
nie da się bowiem pojąć
prawd zawartych w rozumieniu”

Mimo wszystko jest to przyjemna powieść o inności oraz sposobach radzenia sobie z nią we współczesności. O istotności zarażania ludzi dobrem i ważności małych rzeczy. Przewija się naprawdę uroczy wątek miłosny, a to wszystko okraszone posypką nie z tego świata.

Polecam tym, którzy chcieliby przeczytać młodzieżowe fantasy jednak z dużą dozą obyczajówki. I tym, którzy stracili wiarę w dobro.



„- Oczywiście masz rację – odparła Faith, nie odrywając się wzroku od lektury starej księgi. – Jednak nie tylko chodzi o sposób wychowania. Większość współczesnych rodziców niczego teraz dziecku nie odmawia. Pozwala się im na wszystko, co tylko chcą, przyzwyczaja do tego, że dostają to, na co mają ochotę. Tak przecież jest łatwiej. Do tego czujesz, że robisz coś dobrego. I dziecko jest zadowolone, ale przyzwyczaja się do bycia pępkiem świata. Myśli, że zawsze wszystko musi iść po jego myśli. I potem powstaje coś takiego. Nastolatek, mający w „głębokim poważaniu” kulturę oraz własną przyszłość. [...]
- Niewątpliwie – powiedział Marzyciel. – Trudno mi, co prawda, wypowiadać się w tym temacie, z tej racji, że nie jestem rodzicem. Chciałbym jednak przytoczyć znacznie bardziej ogólną myśl. Pragnę zwrócić waszą uwagę na fakt, że nie można zawsze winić o to rodziców. Ilu geniuszy pochodzi z rozbitych, zdegenerowanych rodzin? Z kolei ilu psychopatów zostało dobrze wychowanych i otoczonych opieką?”

Ostatnio dużo wychodziłam załatwiać sprawy na mieście – a to zapomniałam kupić mleka na zakupach, a to trzeba wypaść po gałązki do zoologicznego dla mojego puchatego i dziesiątki innych rzeczy. Mieszkanie bez rodziców czasem daje popalić ;) No, ale nic nie daje odpocząć od rzeczywistości tak dobrze jak książka. Sięgnęłam więc po obyczajówkę z zamiarem czegoś lekkiego i...

więcej Pokaż mimo to

6
Reklama

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Kres


Reklama
zgłoś błąd