rozwińzwiń

Kumin, kakao i karawana. Odyseja aromatyczna

Logo Lubimyczytac Patronat
Okładka książki Kumin, kakao i karawana. Odyseja aromatyczna autorstwa Gary Paul Nabhan
Gary Paul Nabhan Wydawnictwo: Seria: Mundus reportaż
336 str. 5 godz. 36 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Seria:
Mundus
Tytuł oryginału:
Cumin, Camels, and Caravans: A Spice Odyssey
Data wydania:
2016-03-10
Data 1. wyd. pol.:
2016-03-10
Liczba stron:
336
Czas czytania
5 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788323340546
Tłumacz:
Barbara Gutowska-Nowak
Gary Paul Nabhan zabiera czytelnika w podróż w czasie i przestrzeni, pachnącą przyprawami, które sprzedawano już 3 tysiące lat p.n.e. Podąża śladami kupieckich karawan, które wędrowały wzdłuż najważniejszych szlaków handlowych. Fascynująca historia handlu korzennego pomaga zrozumieć procesy globalizacji i życie codzienne ludzi, żyjących z obrotu przyprawami i rozmaitymi wonnościami. Ogromnym walorem książki są także przepisy, zachęcające do przyrządzenia potraw, których tradycja sięga kilku tysięcy lat. „Kumin, kakao i karawana” pokazuje historię ukrytą w szczypcie curry.

Książka otrzymała nagrodę w kategorii Kuchnia Arabska w konkursie Gourmand World Cookbook Awards. W 2015 roku została nominowana do nagrody The Art of Eating.

"Głęboko osobista, fascynująca historia handlu korzennego - napisana na nowo z perspektywy arabskiej - tryska zaraźliwym entuzjazmem."
Michael Krondl, krytyk kulinarny, historyk sztuki kulinarnej, autor The Taste of Conquest: The Rise and Fall of the Three Great Cities of Spice

"Treść napisanej z rozmachem książki „Kumin, kakao i karawana” obejmuje różne kontynenty i okresy historyczne, ukazując równocześnie, w jaki sposób wraz z rozwojem handlu korzennego zaczęła się globalizacja. Gary Nabhan to mistrz narracji o szerokim spojrzeniu, obejmującym wiele dyscyplin naukowych. Prezentuje barwne opowieści o postaciach historycznych oraz relacje z własnych podróży starożytnymi szlakami korzennymi, fascynujące obserwacje dotyczące międzykulturowych zależności między językami i smakami, a także refleksje nad wpływem, jaki handel korzenny wywarł na historię jego własnej rodziny. Książka spodoba się każdemu miłośnikowi jedzenia i historii."
Sandor Ellix Katz, autor The Art of Fermentation oraz Wild Fermentation.
Średnia ocen
6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kumin, kakao i karawana. Odyseja aromatyczna w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Kumin, kakao i karawana. Odyseja aromatyczna i



1415
110
128

Opinia społeczności książki Kumin, kakao i karawana. Odyseja aromatycznai



Książki 1011 Opinie 182

Oceny książki Kumin, kakao i karawana. Odyseja aromatyczna

Średnia ocen
6,7 / 10
53 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Kumin, kakao i karawana. Odyseja aromatyczna

avatar
238
124

Na półkach:

Książka bardziej naukowa, historyczna, badawcza niż kulinarno-podróżniczo-przygodowa. Dla zwykłego czytelnika mocno męcząca

Książka bardziej naukowa, historyczna, badawcza niż kulinarno-podróżniczo-przygodowa. Dla zwykłego czytelnika mocno męcząca

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
261
181

Na półkach: , ,

"Kumin, kakao i karawana. Odyseja aromatyczna" to, jak zdradza nam tytuł, pełna orientalnych smaków i zapachów wyprawa śladami dawnych kupców korzennych. Podróżujemy więc dawnymi szlakami handlowymi, odkrywając pochodzenie różnych przypraw i ich wpływ na globalną politykę.

Autor ma bliskowschodnie korzenie, ale mieszka w Stanach Zjednoczonych, gdzie prowadzi gospodarstwo i uprawia przyprawy. Jego dziadkowie i rodzice zajmowali się handlem przyprawami. Ta podróż ma więc dla niego również wymiar biograficzny, podróżuje do swoich korzeni i dowiaduje się więcej o życiu swoich przodków.

Historia handlu przyprawami przedstawiona jest z perspektywy arabsko-muzułmańskiej. Śledzimy więc najdawniejszą historię świata aż do czasów hiszpańskiej inkwizycji, ale możemy poznać inną, nieeuropocentryczną, wersję wydarzeń. Autor próbuje udowodnić, że globalizacja rozpoczęła się tak naprawdę już w starożytności, a jej zalążkiem stał się właśnie handel przyprawami.

W książce znajdziemy opis jego podróży wraz z wieloma ciekawostkami o odwiedzonych miejscach, obszerny kontekst historyczny, dawne przepisy pochodzące z odwiedzonych miejsc, ze szczególnym naciskiem na użyte w nich przyprawy, a także krótkie charakterystyki poszczególnych przypraw. Język autora sprawia, że całość czyta się z ogromną przyjemnością, niemal jak powieść przygodową. Towarzyszymy mu w zwiedzaniu suków i targów, przeżywamy niedogodności w podróży, niemal możemy odczuć kołysanie wielbłąda i ciepłe promienie słoneczne na skórze.

Główny moim zastrzeżeniem jest ułożenie tekstu - zdjęcia, przepisy i opisy przypraw umieszczone są w ramkach dość losowo wpasowanych w treść rozdziału, nierzadko dosłownie w połowie zdania, co bardzo wybija z rytmu czytania i wymaga ciągłego przerzucania kartkami. Dużo bardziej czytelnie byłoby, gdyby umieszczono je na końcu lub na początku rozdziału.

Odnoszę wrażenie, że momentami autor dobiera niektóre opisywane wydarzenia historyczne pod swoją tezę o globalizacji, choć stara się zachować obiektywizm. Mimo wszystko, jest to jednak świetna książka o historii Arabów, powstania i rozwoju ich imperium oraz ekspansji islamu. A wszystko to osadzone w historii przypraw. Fascynująca lektura!

"Kumin, kakao i karawana. Odyseja aromatyczna" to, jak zdradza nam tytuł, pełna orientalnych smaków i zapachów wyprawa śladami dawnych kupców korzennych. Podróżujemy więc dawnymi szlakami handlowymi, odkrywając pochodzenie różnych przypraw i ich wpływ na globalną politykę.

Autor ma bliskowschodnie korzenie, ale mieszka w Stanach Zjednoczonych, gdzie prowadzi gospodarstwo...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
454
199

Na półkach: ,

Kumin , kakao i karawana - Odyseja aromatyczna. Ta książka pachnie. Ale oprócz aromatu przypraw i kadzidła, którymi kupcy od dawna handlowali autor opisuje niezwykłe historie jak zmieniał się świat, jak zmieniały się religie wraz wymienianymi towarami.
Dużo tu o Proroku Mahomecie, który handlując z żydami i chrześcijanami zapragnął monoteistycznej religii dla swoich ludzi. Dużo tu o Nabatejczykach, którzy oprócz bitumu nie posiadali nic czym mogliby handlować a jednak zbudowali swe królestwo praktycznie tylko pośrednicząc w wymianie towarów, trzymając dystans miedzy producentami a konsumentem dóbr.
Polecam z całego serca, pięknie napisane i jakże interesujące. Konieczne jest picie kawy z kardamonem podczas lektury.
PS. Wiecie, że kozy, które biegają po Petrze nazywają się tłustoogoniaste? A są taaaakie chude:D

Kumin , kakao i karawana - Odyseja aromatyczna. Ta książka pachnie. Ale oprócz aromatu przypraw i kadzidła, którymi kupcy od dawna handlowali autor opisuje niezwykłe historie jak zmieniał się świat, jak zmieniały się religie wraz wymienianymi towarami.
Dużo tu o Proroku Mahomecie, który handlując z żydami i chrześcijanami zapragnął monoteistycznej religii dla swoich ludzi....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

654 użytkowników ma tytuł Kumin, kakao i karawana. Odyseja aromatyczna na półkach głównych
  • 583
  • 64
  • 7
49 użytkowników ma tytuł Kumin, kakao i karawana. Odyseja aromatyczna na półkach dodatkowych
  • 26
  • 6
  • 5
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2

Tagi i tematy do książki Kumin, kakao i karawana. Odyseja aromatyczna

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Czochrałem antarktycznego słonia i inne opowieści o zwierzołkach Mikołaj Golachowski
Czochrałem antarktycznego słonia i inne opowieści o zwierzołkach
Mikołaj Golachowski
*pisk ekscytacji* MOJA UKOCHANA KSIĄŻKA DOCZEKAŁA SIĘ WZNOWIENIA! 🐧❄️ Mikołaj Golachowski zabiera nas w podróż w najzimniejsze rejony naszej planety - do Arktyki i na Antarktydę, a kto jak kto, ale on wie o czym mówi. Autor, a na codzień biolog i przewodnik po mroźnych krainach spędził część swojego życia w miejscach, które my widujemy tylko w telewizji🐧❄️ Autor od najmłodszych lat otaczał się zwierzętami i fascynował zimnem, więc decyzja o wyjeździe na rok na Antarktydę była prosta. Pytanie tylko co spakować? I jak najlepiej badać słonie morskie, żeby przy tym nie ucierpieć?🐧❄️ Chochrałem antarktycznego słonia to opowieść o zwierzętach, ale i ludziach, którzy pierwsi pojawili się w tych dwóch zimnych krainach (historie odkryć),o ludziach, którzy ciągle tam jeżdżą i wracają w te rejony, a także historie o turystach, którzy pojawiają się na statkach wycieczkowych 🐧❄️ Autor z wielkim szacunkiem opowiada o zwierzętach, które spotyka na swojej drodze (m.in. o niedźwiedziach polarnych, całej gamie waleni, słoniach morskich czy pingwinach),dzieli się ciekawostkami (np. pingwiny tak naprawdę powinny nazywać się bezlotki!),a także smutną historią o ludzkim bestialstwie (m.in. wielorybnictwo i jej skutki, które odczuwamy do dzisiaj) ❄️🐧 Mikołaj, jeszcze jako biolog spędził na Antarktydzie dwa zimowania, w tym jedno jako kierownik stacji. W skrócie opisuje jak przebiega podróż na takie zimowania (kilkotygodniowa podróż statkiem z Polski),jak wyglądają przygotowania i co spakować (na miejscu nie ma sklepu, żadnego!),jak przebiegają badania oraz o niecodziennych sąsiadach i międzynarodowych spotkaniach z okazji różnych większych i mniejszych świąt (tylko na Antarktydzie Polska sąsiaduje z Argentyną, Brazylią czy Chile) ❄️🐧 Mimo, że książka jest dość długa (ponad 500 stron) czyta się ją tak, jak słucha się opowieści o szalonych przygodach przyjaciela, a po przekręceniu ostatniej strony można tylko wymamrotać: ale jak to koniec? Ja chcę jeszcze! 🐧❄️ Jeśli mielibyście przeczytać tylko jedną książkę z mojego polecenia, to niech to będzie ta książka 🐧❄️
ksiazkowa_dieta - awatar ksiazkowa_dieta
oceniła na101 miesiąc temu
Miasto dżinów. Rok w Delhi William Dalrymple
Miasto dżinów. Rok w Delhi
William Dalrymple
Delhi ma długą i bogatą historię. Miasto było świadkiem wielu cywilizacji, imperiów, inwazji i rewolucji, które pozostawiły swoje ślady w architekturze, kulturze i religii. Delhi jest miastem kontrastów i zaskoczeń, które sprawiają, że jest ono niezwykle fascynujące i tajemnicze. Miasto łączy w sobie nowoczesność i tradycję, bogactwo i ubóstwo, piękno i brzydotę, harmonię i chaos. Delhi jest miastem pełnym życia i kolorów, ale też cierpienia i przemocy. Miasto to wywiera silne wrażenie na każdym, kto je odwiedza lub zamieszkuje. Delhi jest więc miastem warstw, w którym każda epoka ma swoje własne duchy i opowieści. Jest miastem legend i mitów, które łączą się z rzeczywistością. Jedną z takich legend jest ta o dżinach, czyli ognistych duchach, które według islamu zamieszkują świat równoległy do ludzkiego. Dżiny mogą być dobre lub złe, a niektóre z nich są czczone przez mieszkańców Delhi jako opiekunowie miasta. Według legendy, Delhi jest chronione przez 124 tysiące dżinów, które zapewniają jego odrodzenie się po każdej katastrofie. Książka Williama Dalrymple to połączenie dziennika i reportażu.. Autor z pasją i erudycją opisuje stolicę Indii. Dalrymple odkrywa warstwy historii Delhi, od czasów starożytnych po współczesne, odwiedza ruiny, pałace, świątynie i bazar. Spotyka się z różnymi ludźmi, od ostatniej mogolskiej księżniczki po eunuchów i medyków. Przedstawia bogactwo kultur, religii i języków, które współistnieją w Delhi.
Krystian Ozon - awatar Krystian Ozon
ocenił na62 lata temu
Barcelona. Stolica Polski Ewa Wysocka
Barcelona. Stolica Polski
Ewa Wysocka
Książka Ewy Wysockiej „Barcelona. Stolica Polski” to pozycja, która wzbudza we mnie mieszane uczucia, co idealnie podsumowuje ocena 6/10. Autorka, wieloletnia korespondentka, kreśli obraz miasta przez pryzmat polskiej diaspory oraz historycznych i kulturowych powiązań między naszym krajem a Katalonią. Wysocka nie prowadzi nas utartym szlakiem turystycznym spod Sagrada Família. Zamiast tego, zabiera czytelnika w miejsca naznaczone obecnością Polaków – od śladów historycznych postaci, po współczesne enklawy artystyczne i biznesowe. Poznajemy Barcelonę jako miasto hybrydowe, gdzie katalońska duma z własnej odrębności rymuje się z polskim dążeniem do wolności. Autorka zagląda do barcelońskich mieszkań, kawiarni i instytucji kultury, budując narrację na styku reportażu i osobistych zapisków. Największym atutem książki jest unikalna perspektywa. To nie jest kolejny przewodnik typu „zjedz tapas i idź na plażę”. Przyciąga nas: Narracja tożsamościowa: Fascynujące porównania między historią Polski a dążeniami niepodległościowymi Katalonii. Ciekawostki: Mało znane fakty o Polakach, którzy współtworzyli tkankę tego miasta. Lekki styl: Wysocka pisze z wprawą dziennikarską, dzięki czemu tekst czyta się szybko i płynnie. Mimo ciekawego punktu wyjścia, książka ma wyraźne słabości. Po pierwsze mamy chaos kompozycyjny. Chwilami odnosi się wrażenie, że to zbiór niepowiązanych ze sobą felietonów, a nie spójna opowieść. Zbyt wąska optyka: Tytuł sugeruje coś monumentalnego, a w praktyce dostajemy dość hermetyczny świat polskiej bańki, co może nużyć kogoś, kto szuka „prawdziwej” Barcelony, a nie tylko jej polskiego odbicia. Następnie tekst cierpi na brak głębi. Autorka ślizga się po powierzchni niektórych problemów społecznych, skupiając się bardziej na anegdocie niż na rzetelnej analizie współczesnej Katalonii. Podsumowując, to lektura poprawna, idealna do samolotu, ale pozostawiająca niedosyt. Barcelona w tym wydaniu jest barwna, ale nieco zbyt jednowymiarowa.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na62 miesiące temu
Tańczymy już tylko w Zaduszki. Reportaże z Ameryki Łacińskiej Szymon Opryszek
Tańczymy już tylko w Zaduszki. Reportaże z Ameryki Łacińskiej
Szymon Opryszek Maria Hawranek
Dość dawno już wydany (w roku 2016) zbiór reportaży z Ameryki Łacińskiej, po który nie sięgnęłabym gdyby nie książka Miriam Toews „Głosy kobiet”, oparta o historię masowych gwałtów na kobietach z jednej ze wspólnot menonickich z Boliwii. Jeden z reportaży Hawranek i Opryszka („Zgniłe jabłka”) poświęcony jest właśnie temu zdarzeniu (a właściwie szeregowi zdarzeń, bo koszmar kobiet trwał długo, a niewykluczone, że trwa nadal). Odrębnych historii w tej książce (liczącej niecałe trzysta stron) jest piętnaście, łącznie z ośmiu krajów (Kolumbia, Peru, Meksyk, Ekwador, Boliwia, Wenezuela, Brazylia i Paragwaj). Spory rozrzut geograficzny; duży (by nie napisać: olbrzymi) jest także rozstrzał tematyczny: od bardzo na czasie (w związku z netflixową ekranizacją „Stu lat samotności”) reportażu o Macondo, przez straszno-śmieszną historię o leczeniu przy pomocy świnek morskich, do tragedii górników pracujących w kopalniach złota w Peru (coś jak historie o wydobywaniu kobaltu w Demokratycznej Republice Konga). Niektóre reportaże są bardziej historyczne (wspomniana już historia o Marquezie i jego Macondo czy opowieść o siostrze Fryderyka Nietzschego, która wraz z mężem próbowała założyć w Paragwaju niemiecką, „czystą” etnicznie kolonię),inne – społeczne (historia o kobiecej wiosce w Kolumbii czy o ostatnim pracującym w Boliwii dostarczycielu lodu z lodowca, przeciwniku lodówek). Jak w każdym przypadku zbiorów tego rodzaju problemem jest nadmiar. Hasło „Ameryka Łacińska” jest trochę zbyt pojemne, by stworzyć spójną, zapadającą w pamięć opowieść. Ok, dla polskich czytelników, z których jakieś 99% nigdy nie było w Ameryce Południowej, może być to po prostu kilkanaście egzotycznych opowieści o odległych krajach. Nieco dzikich i dziwnych. Dobrze się to czyta – autorzy dobrze opanowali chwyty (nie używam tego słowa w znaczeniu pejoratywnym) służące zaciekawieniu czytelnika. Mam jednak wątpliwości, czy po tej lekturze faktycznie zostaje coś w głowie. Sama czytałam przez ponad tydzień, na raty i teraz gdy to piszę, a minął kolejny tydzień od zakończenia lektury, pamiętam niewiele (poza historią o gwałtach w Boliwii, ale ona bazuje głównie na źródłach, do których sama dotarłam już wcześniej, a więc, które już wcześniej poznałam). Myślę, że błędem byłoby traktowanie tego zbioru jako narzędzia do poznawania poszczególnych krajów Ameryki Łacińskiej. To raczej wariacje na ich temat, pokazujące tylko pewien wycinek ich rzeczywistości. Ciekawe na pewno; niekoniecznie zmieniające cokolwiek w głowie.
momarta - awatar momarta
oceniła na61 rok temu
Droga na Północ. Antologia norweskiej literatury faktu Agnieszka Knyt
Droga na Północ. Antologia norweskiej literatury faktu
Agnieszka Knyt Knut Hamsun Sigrid Undset Sigurd Evensmo Fridtjof Nansen Paweł Urbanik Finn Alnæs Gro Harlem Brundtland Ingar Kaldal Francis Hagerup Gunnar Gjengset Einar Gerhardsen Arne Garborg Eystein Eggen Greta Dahl Astrid Karlsmoen Britt Karin Larsen Haakon Lie John Lyng Petter Moen Karl Arvid Mortensen Moritz Nachtstern Odd Nansen Einar Grønlie Olsen Georg Parmann Kjell Arild Pollestad Tom Rønnow Sigurd Senje Arne Treholt Maria Quisling
Prawdopodobnie wiele osób, celem poznania Norwegii (i przy okazji jej najnowszej, czyli XX-wiecznej historii) zdecyduje się na wycieczkę rowerową do tego pięknego, ale czasami mroźnego kraju, a ja poszedłem trochę drogą na skróty... i stąd opinia w tym akurat miejscu, czyli parę zdań na temat antologii norweskiej literatury faktu zatytułowanej "Droga na północ". Ale przyczyna zapoznania się z treścią tej dosyć obfitej w strony i bogato ilustrowanej książki jest też bardziej prozaiczna. Mam jakiś wyobrażenie współczesnej Norwegii, ale ostatnio wpadły mi w ręce dwie książki norweskich pisarzy. Pierwszy to noblista Fosse i jego "Septologia", a drugi to Vesaas ze swoimi "Ptakami" i ich fanem Mathiasem ( w polskiej filmowej wersji Mateuszem). I po tych lekturach uznałem, że Norwegia to może być (albo była) trochę inny kraj, niż ten wcześniej przeze mnie wyobrażany. I po przeczytaniu tej książki wiem na temat Norwegii dużo więcej. Może współczesność trochę z pogranicza zachodniego, kulturowego banału, ale jej XX wieczne perypetie to naprawdę sporo ciekawych historii i duży plus dla wydawnictwa Karta za dobór tekstów do tej antologii. Plus szczególny za to, że książka nie jest jakąś pamiątkową laurkę dla Norwegii, ale ukazuje Norwegów w zamieszczonych w antologii dziennikach, wspomnieniach, dokumentach jako pełnokrwisty naród, któremu zdarzały się momenty z których mogą być dzisiaj dumni, ale też zdarzały się epizody, kiedy muszą spuszczać oczka i się nieżle rumienić za to co robili w przeszłości. Szczególnie za okres II wojny światowej i mało wyszukane metody wskazania i ukarania winnych z okresu kolaboracji z Niemcami już po zakończeniu wojny.Teksty "Szwabskie dziwki", "Dzieci wojny", czy "Szwabski bękart". Wiem, że Norwegia nie jest członkiem Unii, ale w tekstach zamieszczonych w książce dowiedziałem się, że w sprawie akcesji do tej fantastycznej organizacji odbywały się dwa razy referenda i kiedy politycy, wielcy świata kultury norweskiej ochoczo zachwalali Unię, to większość Norwegów robiła im "a kuku" i swoich komisarzy w Brukseli Norwegowie nie mają. Norwegia to dla wielu szczytowe osiągnięcie jeżeli chodzi o tolerancje (również wobec mniejszości),ale są teksty pokazujące, że z tą tolerancją bywa różnie. Kiedy u nas królowała pierwsza "Solidarność" (pocz. lat 80-tych) to w Norwegii o swoje prawa walczyli - prowadząc strajki głodowe - przedstawiciele społeczności Samów. Wcześniej zwani Lapończykami, ale dzisiaj jest to już incorrect. Jest tekst o problemach społeczności norweskich Cyganów, którym Norwegowie chcą zrobić dobrze, a oni tęsknię spoglądają za swoją starą, mało nowoczesną tożsamością. Na mnie największe wrażenie zrobił dziennik (jego fragment) duchownego katolickiego... który ponoć nie jest już duchownym, ale Wikipedia podaje, że chyba jest nim nadal. Na kanwie perypetii mieszanego małżeństwa Polki i Irańczyka, które chce się w Norwegii osiedlić, pokazuje jak ma się w praktyce czasami norweska tolerancja i jak - z jego perspektywy - wygląda ten rzekomy socjaldemokratyczny norweski raj. Swoją drogą msza katolicka z wiernymi pochodzącymi z 40 krajów i chór w którego składzie znajduje się irański komunista-muzułmanin to musi być bajeczne, bo tak opisuje swoje msze norweski duchowny katolicki.
werblista - awatar werblista
oceniła na72 miesiące temu
Naczelne z Park Avenue Wednesday Martin
Naczelne z Park Avenue
Wednesday Martin
Zabawna bardzo, ukazująca społeczność najbogatszych mieszkanek elitarnej dzielnicy Nowego Jorku z punktu widzenia socjologa, antropologa i prymatologa, analizującego przedmiot badań tak, jak się to robi w przypadku plemion pierwotnych, szympansów czy innych naczelnych. Autorka, na własnym przykładzie, pokazuje kolejne elementy, tworzące swoistą kulturę Upper East Side: przejście przez weryfikację zarządu mieszkańców, którzy wcale nie muszą zgodzić się na nowego mieszkańca (a po wyrażeniu zgody i tak nie zauważą go w windzie). Skomplikowany proces zapisywania dziecka do renomowanej szkoły. Społeczny przymus wtopienia się w otoczenie poprzez odpowiedni ubiór, wygląd, schemat zachowań czy światopogląd. Zamknięty krąg spotkań, dyktat akcji dobroczynnych, obiadków, wydarzeń towarzyskich, poprzez które wchodzi się w strategiczne sojusze, wzmacniające (lub nie) hierarchię społeczną. I presja, ogromna presja, strach i stres przed utratą tego wszystkiego, przed starością, odrzuceniem przez męża – posiadacza i dysponenta wszystkich dóbr. Ale najlepsze w tym wszystkim jest zestawienie funkcjonowania elit i zachowań plemion pierwotnych czy ssaków na poziomie małp, co tworzy przekomiczne obrazki i porównania. W efekcie tych badań, jasnym staje się, że zachowania społeczne zamkniętych grup właściwie niczym się nie różnią, niezależnie od tego, czy członkowie grupy walczą o banana czy lepszy model własnego odrzutowca. Ale odkrywanie tego i śledzenie wszelkich przejawów nieustającej „walki o ogień” jest naprawdę ciekawe, śmieszne i warte polecenia.
Wona - awatar Wona
oceniła na76 lat temu
100 miejsc we Francji, które każda kobieta powinna odwiedzić Marcia DeSanctis
100 miejsc we Francji, które każda kobieta powinna odwiedzić
Marcia DeSanctis
Nie da się ukryć, że ta książka czekała trzy lata, aż skończę ją czytać i napiszę o niej kilka słów. Nie miałam pojęcia, że czas tak szybko leci! Ale było to też dobre dla książki, bo sprawdziłam, po tych trzech latach, czy faktycznie jest tak dobra, ciekawa i nieszablonowa jak wówczas myślałam. Nie pomyliłam się. 100 miejsc we Francji, które każda kobieta powinna odwiedzić to pozycja, która niby jest poradnikiem, ale nie przypomina go prawie wcale. Autorka stworzyła listę miejsc, które dla kobiet mogą być w jakimś stopniu ważne, a przy każdym z nich napisała kilka stron wyjaśnienia. Początkowo podchodziłam do niej z dużym dystansem, niepewnością i z góry zakładałam, że to kolejna zbędna pozycja na mojej półce, bo przecież każdy jest inny, ma swoje zainteresowania, plany, marzenia, upodobania. Wiec jak ktoś może stworzyć 100 uniwersalnych miejsc dla płci pięknej? A jednak! Marcia DeSanctis zna Francję jak własną kieszeń. Zwiedziła ją wzdłuż i wszerz zaglądając we wszystkie zakamarki. Odwiedziła mnóstwo ogrodów, restauracji, sklepów, zabytków. Spisała wszystko to, co wydawało jej się najbardziej interesujące, przydatne, zachwycające, wyjątkowe. Stworzyła zbiór pomysłów na wycieczkę, podczas której można spędzić czas na zakupach, zwiedzaniu, edukacji i relaksie. Wybierając się do Francji aż grzechem byłoby nie skorzystać z tej swoistej listy wartościowych miejsc. Autorka w swojej książce przedstawia najpiękniejsze ogrody, w tym różany z różanym domem - Park Bagatelle w Paryżu, a także ogrody Jardin des Tuileries i Jardin du Luxembourg, Ogród Moneta, Fontannę Niki de Saint Phalle i Jeana Tinguely'ego, lawendowe pola. Koniecznie zobaczcie zdjęcia, a zechcecie zobaczyć te miejsca na żywo! Wspomina także gdzie najlepiej udać się na spacer, gdzie ponurkować, a gdzie zdobyć nieco więcej wiedzy historycznej na podstawie zabytków takich jak np. pomniki bitwy o Normandię, pomnik poetki Louise Labe, czy niezwykłe muzea Paryża, a także gdzie jest najsmaczniejsze jedzenie. Nie zabraknie też spisu miejsc interesujących warsztatów. Chcesz stworzyć swoje własne perfumy? Marcia napisała gdzie dokładnie możesz to zrobić! Przy 100 miejscach we Francji, które każda kobieta powinna odwiedzić bawiłam się wyśmienicie. Autorka tak obrazowo przedstawiła każde z tych miejsc dołączając gamę emocji, że czułam się tak, jakbym spacerowała wraz z nią uliczkami Paryża, wąchała woń przepięknych róż, tworzyła własne perfumy czy robiła zakupy w godnych polecenia miejscach. Aż pożałowałam, że Paryż jest wciąż w moich dalekich podróżniczych planach. I choć przez wszelkie zamieszki, bunty i różnice polityczno-religijne Francja znacząco ucierpiała to wiele z tych 100 miejsc wciąż istnieje i cieszą się niemałą popularnością. Poradnik na pewno będzie towarzyszył mi w planowaniu podróży do Paryża i zachęcam również Was do skorzystania z tej listy. Na pewno się nie zawiedziecie, a być może wypełnicie luki w swoich planach ciekawymi miejscami. Wycieczka na pewno będzie wartościowa i pełna wrażeń!
Aneta - awatar Aneta
oceniła na88 lat temu
Córka pustyni. Niezwykłe życie Gertrude Bell Georgina Howell
Córka pustyni. Niezwykłe życie Gertrude Bell
Georgina Howell
Książka od lat leżała gdzieś w czeluściach biblioteki, gdyż trochę odstraszała jej objętość, drobniutki druk, duża ilość przypisów i innych odnośników jak również sama osoba Gertrude Bell (1868 -1926),brytyjskiej pisarki i podróżniczki, która była kompletnie mi nieznana, stąd też małe zainteresowanie jej biografią. Jednak pomyślałam, że czas wakacji i urlopu nad morzem jest odpowiedni aby sięgnąć po powieść, której akcja w dużej mierze rozgrywa się na pustyni, jest pełna egzotycznych podróży, wykopalisk archeologicznych, a wątek zakazanego romansu dodaje całości nieco pikanterii. Miałam też jakieś przebłyski odnośnie filmu nakręconego o tej kobiecie, ale słabo go pamiętam. Czytelnik od początku ma świadomość, że bohaterka powieści to osoba, która wyprzedza swoją epokę o lata świetlne. Łamała stereotypy dotyczące stylu życia (stara panna),ubioru (jazda na konno w spódnico spodniach),wyboru drogi życiowej (ukończone prestiżowe studia, egzotyczne podróże),niebezpiecznych hobby (alpinizm) i właściwie przewyższała mężczyzn w wielu dziedzinach. Gertrude Bell to córka Hugh i wnuczka Lowthiana. Duży wpływ wywarła na nią macocha Florence, z którą miała bardzo ciepłe relacje. Studiowała na Oxfordzie, co w tamtych czasach można uznać nie lada wyczynem, bo kobiety były na wyższych uczelniach niezwykłą rzadkością. Uważano je za głupsze od mężczyzn a ich rolę ograniczono do zajmowania się domem i rodzenia dzieci bądź ozdobnika u boku mężczyzny. Na uwagę zasługuje skrajnie niebezpieczna pasja czyli alpinizm. Wspinała się w górach na szczyty odwagi, kierując się zasadą: "Gdy już nie może być gorzej, człowiek przestaje się tym przejmować. Zaciska zęby i zmaga się z losem". Należy pamiętać, iż w tamtych latach nie było specjalnego sprzętu czy ubioru do wspinaczki wysokogórskiej, co zwiększało ryzyko wypadku i śmierci, jednak Bell i w tym temacie okazała się prekursorką, wchodząc na szczyty w kombinezonie. Pustynne wyprawy Gertrude zaczęły się gdy miała 32 lata. Była pierwszą kobietą w dziejach, która samotnie jeździła po terytorium Druzów. Zainteresowała się archeologią, a podróżując po pustyni, pojawiało się przed nią coraz więcej wyzwań, takich jak: nauka języków obcych (opanowała między innymi język arabski),kartografia, fotografia, poznawanie miejscowych obyczajów, sztuka dotarcia do celu i przetrwania, fotografowanie i wiele innych. Zazwyczaj po osiągnięciu wysokiego poziomu w jakiejś dziedzinie, zajmowała się kolejną. Co ważne, jej przygody nie miały na celu zdobycia sławy czy wejścia w jakieś określone kręgi towarzyskie. To była samorealizacja, a mogła sobie pozwolić na spełnianie marzeń, gdyż była bogata. Tylko w jednej dziedzinie nie doznała spełnienia a chodzi o miłość. Nie miała męża ani dzieci, za to zakochała się (z wzajemnością) w żonatym mężczyźnie, którym okazał się major Charles Hotham Montagn Doughty Wylie czyli po prostu Dick. Dla mnie sytuacje intymne, w których zachowała się tak a nie inaczej (nie chcę zdarzać o co chodzi) uświadomiły mi, że była też trochę dziwaczką. Niby wyzwolona kobieta, o ponadczasowych poglądach , a w miłości pruderyjna do bólu, co dziwi tym bardziej, że jako ateistka pewnych kwestii nie traktowała w kategorii grzechu. Te fragmenty książki, które dotyczyły życia Gertrude były ciekawe, ale obszerne i niezwykle drobiazgowe opisy arabskiej polityki i rewolty oraz zawiłości związane z tworzeniem się poszczególnych państw Bliskiego Wschodu i wojenek między nimi, potwornie mnie nużyło. Gdyby te informacje były bardziej ogólne, łatwiej byłoby przez nie przebrnąć. Natomiast całość bardzo interesująca, dopracowana, zawierająca mnóstwo informacji z życia Bell oraz egzotyczny, orientalny klimat, powodowały, że biografię czytało się jak książkę przygodową. Poziom literacki również na dobrym poziomie, co ogólnie daje pozytywne wrażenie. Po przeczytaniu książki, zaczęłam szukać w internecie zdjęć Gertrude Bell oraz ciekawostek o niej, co oznacza, że lektura spełniła swoje zadanie i rozbudziła ciekawość dotyczącą życia tej interesującej kobiety o wielu talentach.
Agafitness - awatar Agafitness
ocenił na68 miesięcy temu
Nebraska Zbigniew Białas
Nebraska
Zbigniew Białas
Literatura podróżnicza zawsze jest ciekawa. Autorzy takich właśnie publikacji umożliwiają czytelnikom zwiedzanie przeróżnych miejsc na świecie, bez konieczności opuszczania ulubionego fotela. Aby w pełni móc rozkoszować się tymi wędrówkami, wystarczy włączyć i pozwolić działać wyobraźni. To dzięki niej i literaturze podróżniczej przeżyjemy niezapomniane przygody. Dzięki "Nebrasce" czytelnik ma możliwość przeniesienia się nie tylko w odległe rejony USA, ale również w czasie. Podróżnik bowiem w swojej książce opisuje Stany Zjednoczone w 2001 roku. Zbigniew Białas wyjechał za wielką wodę, aby studiować tam relacje z ekspedycji Lewisa i Clarka. Brał udział w prezentacjach związanych z tematem, a kiedy wychodził z uczelni, zwiedzał Amerykę, Lubił towarzystwo, zawsze miał swoje zdanie, nie lękał się niczego. Kiedy wyruszył w podróż samochodem pozostawiającym wiele do życzenia, jego kolega był w szoku, że bez większych problemów powrócił cały i zdrowy. Autor zadbał o to, by wszystko, co opisuje było prawdziwe, niczego nie upiększa na siłę. Książka została podzielona na cztery części: Wiosnę, lato, jesień i zimę. W każdym rozdziale czytelnik odnajdzie coś ciekawego, zaskakującego, godnego zapamiętania bądź uwagi. Język, jakim posługuje się pisarz, jest dowcipny i lekki. Przyjemny w odbiorze. Warto przeczytać ten podróżniczy dziennik, aby dowiedzieć się jakie tajemnice skrywają w sobie Stany Zjednoczone. "Nebraska" to dobra pozycja na jeden dłuższy wieczór. Taka na poprawę humoru, na chwilę refleksji. Warto poświęcić jej kilka chwil.
Książkanonstop - awatar Książkanonstop
ocenił na79 lat temu

Cytaty z książki Kumin, kakao i karawana. Odyseja aromatyczna

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Kumin, kakao i karawana. Odyseja aromatyczna