Kompleks gmachu. Architektura władzy

Okładka książki Kompleks gmachu. Architektura władzy
Deyan Sudjic Wydawnictwo: Centrum Architektury sztuka
400 str. 6 godz. 40 min.
Kategoria:
sztuka
Tytuł oryginału:
Edifice Complex: The Architecture of Power
Wydawnictwo:
Centrum Architektury
Data wydania:
2005-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2005-01-01
Liczba stron:
400
Czas czytania
6 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788393771653
Tłumacz:
Agnieszka Rasmus-Zgorzelska
Tagi:
architektura
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
7,8 7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,8 / 10
38 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
894
136

Na półkach: ,

Dejan Sudjic znany z książek poświęconych małym precyzyjnym przedmiotom pod kątem dizajnu („Język rzeczy” i „B jak Bauhaus”), tym razem bierze na warsztat architekturę monumentalną. Słowo „gmach” nie zawsze jest precyzyjne, gdyż opisywane w „Kompleksie gmachu” koncepcje architektoniczne idą nierzadko o wiele dalej od budowli będących zgodnymi z sensem tego już przecież i tak nieskromnego słowa. W skrócie można by określić książkę Sudjica jako prezentację megalomanii w architekturze. Język autora jest przystępny i czytelnik raczej nie zostaje zasypany fachowymi terminami. Książkę czyta się niezwykle dobrze także dlatego, że napisana jest z nieco subiektywnego punktu widzenia autora, który lubi sobie czasem zakpić z niektórych projektów, pokazać ironiczny uśmieszek, kąśliwie skrytykować niektóre pomysły, używając do tego porównań wywołujących pejoratywne odczucia wobec zbyt śmiałych bądź niedorzecznych koncepcji. Punkt odniesienia Sudjica to zdrowy rozsądek i funkcjonalność budynku. Jawnie kpi z wyścigu o najwyższy drapacz chmur w USA, a bezpardonową walkę o zlecenie wypełnienia pustki po World Trade Center (Ground Zero) zdecydowanie potępia z pomocą dobitnych argumentów. Po lekturze książki człowiek odkłada ją na stolik i pierwsza myśl dotyczy faktu, jak mało wiedziało rzeczach, które działy się za jego życia nieopodal. Padają astronomiczne kwoty przeznaczone na budowę, po czym są one podwajane bądź potrajane w trakcie jej realizacji. Sudjic zadaje czytelnikowi pytanie, czy budowa bywa warta swojej ceny? Budynek muzeum sztuki kosztuje kilkadziesiąt razy więcej od kwoty 10 milionów dolarów przeznaczonej na zakup eksponatów. W groteskowy sposób opisuje Sudjic „wyścig” prezydentów USA o pozostawienie po sobie śladu w postaci bibliotek prezydenckich. Megalomanii budowania gigantów może ulec niekoniecznie tylko architekt. Bardziej ulegli względem niej bywają władcy państw, dyktatorzy, multimilionerzy, burmistrzowie miast. Totalitarne państwo stwarza lepsze warunki do budowy gmachów, ponieważ pragnie stawiać monumenty, będące symbolami władzy oraz zwalczać stare za pomocą nowego. Architekt według Sudjica bywa marionetką dyktatorów, burmistrzów i multimilionerów. Książka Sudjica zaczyna się od prezentacji architektury III Rzeszy, Związku Radzieckiego, Włoch doby Mussoliniego oraz Iraku Saddama Husajna. Od przykładów oczywistych autor przechodzi do mniej znanych przykładów architektury monumentalnej takich jak lotnisko pod Paryżem w dobie rządów Mitterranda, budowy niezliczonych i nierentownych filii Muzeum Guggenheima lub Kryształowa Katedra jako przykład megalomańskiej sakralnej komercji itd. Książka pełna ciekawych faktów, danych, liczb, nazwisk, przykładów i ocen. Polecam gorąco.

Zapraszam serdecznie na mój blog:
https://riversidebluesnr2.blogspot.com/2021/10/dejan-sudjic-kompleks-gmachu.html

Dziękuję za ewentualne komentarze!

Dejan Sudjic znany z książek poświęconych małym precyzyjnym przedmiotom pod kątem dizajnu („Język rzeczy” i „B jak Bauhaus”), tym razem bierze na warsztat architekturę monumentalną. Słowo „gmach” nie zawsze jest precyzyjne, gdyż opisywane w „Kompleksie gmachu” koncepcje architektoniczne idą nierzadko o wiele dalej od budowli będących zgodnymi z sensem tego już przecież i...

więcej Pokaż mimo to

avatar
379
20

Na półkach: , , ,

Cenię tę książkę przede wszystkim za swobodę z jaką autor porusza się po świecie architektury, za jego niezależne myślenie i sarkastyczne poczucie humoru. Czytałam z ogromną przyjemnością.

Cenię tę książkę przede wszystkim za swobodę z jaką autor porusza się po świecie architektury, za jego niezależne myślenie i sarkastyczne poczucie humoru. Czytałam z ogromną przyjemnością.

Pokaż mimo to

avatar
116
28

Na półkach: ,

"Systemy demokratyczne mają zwykle mają zwykle zbyt silną samoświadomość i obsesję na punkcie przyzwoitości, by ich przewódcy mogli ingerować w architekturę tak bezpośrednio jak władcy totalitarni" Dyktatorzy pierwszej połowy XX wieku wzorowali się na Napoleonie, Katarzynie Wielkiej, inspirowali też kolejne pokolenia. Mao naśladował Stalina, Husajn ich obu. Nicolae Ceaușescu równał Bukareszt z ziemią, tak jak Haussmann Paryż. Hitler marzył o tym, aby zostać architektem, a Radzieccy komuniści nie zawsze osiągneli poziom socjalistycznej nirwany. Autor przez kolejne przykłady pokazuje, że polityka zawsze była nierozłączna z architekturą, a tam gdzie pojawiała się władza, szczególnie kult jednostki - były też środki na powstawanie kolejnych gmachów, gdzie klasycyzm stał się fizycznym wyrazem prawicowego autorytaryzmu. Autor opisuje kolejne przykłady, w bardzo zabawnym sarkastycznym tonie.

"Systemy demokratyczne mają zwykle mają zwykle zbyt silną samoświadomość i obsesję na punkcie przyzwoitości, by ich przewódcy mogli ingerować w architekturę tak bezpośrednio jak władcy totalitarni" Dyktatorzy pierwszej połowy XX wieku wzorowali się na Napoleonie, Katarzynie Wielkiej, inspirowali też kolejne pokolenia. Mao naśladował Stalina, Husajn ich obu. Nicolae...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
191
59

Na półkach:

KOMPLEKS GMACHU CZYLI KAŻDY GMACH TO MANIFEST
Z twórczością Deyana Sudjica zetknąłem się już wcześniej. Język miast, B jak Bauhaus. Alfabet współczesności - to pozycje, które pozwoliły mi stwierdzić, że autor nie tylko zgrabnie opisuje architekturę oraz jej twórców, ale przede wszystkim ma cięty język, zaś wielkie nazwiska architektów nie deprymują go i nie onieśmielają. Spodziewałem się książki kąśliwej ale i przenikliwej. I nie zawiodłem się.

HITLER, CZYLI WIELKOŚĆ MONUMENTU ŚWIADCZY O JEGO WARTOŚCI
Sudjic rozpoczyna swą podróż od postaci Alberta Speera, podwładnego i ukochanego architekta Hitlera, który dał się ponieść szaleństwom wodza i budował dla niego to, czego ten tylko zapragnął. Opis Kancelarii Rzeszy do dziś robi wrażenie i mimo, że autor nie pozostawia na projekcie suchej nitki, przyznaje że budynek był monumentalny i niezwykły. Krytykuje ogrom zamierzeń Germanii i przebudowy Berlina, która zniszczyłaby siatkę ulic i zatraciła wielosetletnią historię miasta. Opisuje projekt pałacu dla Göringa i z dość dużym rozbawieniem wskazuje, że na widok projektowanych schodów prowadzących do środka jeden z architektów Mussoliniego miał wykrzyknąć „teraz to już naprawdę postradali zmysły”.
„Robi się śmiesznie” – stwierdza Sudjic i od tego stwierdzenia rozpoczyna się wyprawa, którą serwuje nam autor. A podróż to niezwykła i szalenie barwna: Grobowiec Lenina na Placu Czerwonym, sobór Chrystusa Zbawiciela (zbudowany w 1814 roku, zburzony za Stalina, odbudowany za Jelcyna, z kupionych przez rosyjskich oligarchów płatkami złota na kopułach), kiczowaty, odsłonięty w 1997 roku pomnik upamiętniający 300-lecie rosyjskiej marynarki, gdzie car Piotra I wygląda „jak disnejowski Kapitan Hak na nadmuchanej zabawkowej łódce”, Pałac Sowietów (w którego fundamentach przez pewien czas funkcjonowała fontanna), rzymska dzielnica EUR (tu Sudjic w zasadzie chwali Mussoliniego i Piacentiniego, który dzielnicę zaprojektował), wieże Word Trade Center, Piramida w Luwrze, muzeum Partenonu w Atenach, the Dome, budynek Parlamentu Szkockiego, Pekin, New Delfi, Teheran, Brazylia, Londyn... To prawdziwie daleka podróż, pełna zaskakujący zwrotów akcji, trochę śmieszna, a miejscami straszna.
Mowa tu także o portach lotniczych, które autor nazywa „głównym przedmiotem współzawodnictwa między narodami”. Sudjic krytykuje ich monumentalizm, brak ekonomicznego uzasadnienia, brzydotę i niepraktyczność, wręcz sztuczność architektury lotniskowej. Czyż nie jest to piękne odniesienie do naszej krajowej rzeczywistości?

POSMAKOWAĆ NIEŚMIERTELNOŚCI W SZKLANYM PRESTIŻU BIBLIOTEKI
Dzięki Kompleksowi dowiadujemy się także o pewnej, nieznanej jeszcze na polskiej ziemi, praktyce panującej wśród amerykańskich prezydentów (jak i o jednym francuskim, który zażądał zaprojektowania dla siebie biurka zainspirowanego swoimi inicjałami). Pozostawiają oni ku potomności (i własnej chwale) biblioteki, które mają nie tylko szerzyć kult przywódcy, ale przede wszystkim edukować naród (oraz, co oczywiste, zarabiać na odwiedzających je turystach). Lecz to tylko powłoka, stwierdza autor, bo w rzeczywistości budynki te (nie zawsze gustowne i skromne, przeważnie pompatyczne i niepraktyczne) prezentują tendencyjną opowieść o życiu prezydentów, o walce Ameryki z imperium zła. I to nieustanne, irytująco bezsensowne odwoływanie się do antyku! Tylko po to, by darczyńcy mieli swe kolumny, rotundy i ściany, na których umieszczone zostaną tabliczki z ich nazwiskami! A imitacje Gabinetów Owalnych? Tak, w tych miejscach obejrzeć sobie można dokładne repliki pokojów, w których prezydenci podejmowali kluczowe dla całego świata decyzje! Aranżacja gabinetów mówi wiele o charakterze polityka i jego rządach, tak przynajmniej twierdzi autor. Historia prezydenckich bibliotek to także „bogate źródło wiedzy o archeologicznych gustach amerykańskiej klasy politycznej”. Skojarzenia budynków-wydmuszek z muzeum lub halą montażową rakiety Saturn budzą się same.
Autor zauważa: zachodnia Europa nie odstawała od swego zachodniego partnera - to, że Mitterand otwierał bibliotekę własnego imienia bez książek w środku, nie miało dla tego polityka żadnego znaczenia. Piramida w Luwrze, otwarty sześcian w La Défense - Prezydent przecież „zawsze gustował w geometrii euklidesowej”. Dostaje się także premierowi Wielkiej Brytanii. Sudjic punktuje megalomanię polityków i robi to wyjątkowo przekonująco.

SZKIELET OD DAWNA MARTWEGO STWORZENIA MORSKIEGO, NADMUCHANEGO DO GRANIC MOŻLIWOŚCI
Kompleks to historia narcyzmu i samouwielbienia. Niestety, gdy mówimy o wielkich architektach, których projekty znane są praktycznie każdemu, nawet mało zorientowanemu w świecie budynków z pierwszej setki naj, te dwie cechy zbyt często występują razem. Gdy tę wybuchową mieszankę połączy się z szalonymi wizjami polityków lub milionerów, powstają architektoniczne koszmarki, w proch zmieniają się całe dzielnice lub giną miasta. Ale to dzięki nim Sudjic może pisać swoje książki, a my możemy ze zdumieniem czytać, co kryje się pod powierzchnią szklanych fasad i marmurowych ścian.
Bo czyż wśród współczesnych możnych tego świata doszło do zmiany w myśleniu o architekturze i budynkach? Czy chcą stawiać je na chwałę swych narodów, czy też – co jest chyba zdecydowanie bliższe prawdy, ku własnej sławie i glorii? Hitler, Husajn, Mussolini, Stalin, Mao, Atatürk – w ich wypadku rozumiemy, że ogarnięci manią własnej wielkości dyktatorzy chcieli architekturą właśnie uzasadniać swą wielkość i umacniać ją. Jednocześnie przy jej pomocy promowali siebie w świecie jako piewców kultury wysokiej. Reszta to historia. Ale gdy Sudjic nawiązuje do czasów nam współczesnych i powołuje się na znanych nam przywódców państw zachodnich, ba – europejskich nawet, zaczyna się robić trochę strasznie. Zaczynamy się zastanawiać, czy rzeczywiście pomiędzy demokratycznie wybranymi prezydentami państw a dyktatorami nie ma prostego związku wyrażającego się w przekonaniu o swej wyjątkowości i potędze. Bo czyż nie napatrzyliśmy się wystarczająco wiele razy na ruiny budynków, które na wietrzność gloryfikować miały ich twórców, pyta Sudjic, by wierzyć, że architektura jest manifestacją religii państwowej? W większości wyglądają licho, twierdzi autor; można je „w każdej chwili zdmuchnąć bez śladu”.

Na dalszą część recenzji (trochę długawej, przyznaję) zapraszam na stronę:
https://marcinmaslowski.pl/index.php/2020/07/11/kompleks-gmachu-czyli-kazdy-gmach-to-manifest/

KOMPLEKS GMACHU CZYLI KAŻDY GMACH TO MANIFEST
Z twórczością Deyana Sudjica zetknąłem się już wcześniej. Język miast, B jak Bauhaus. Alfabet współczesności - to pozycje, które pozwoliły mi stwierdzić, że autor nie tylko zgrabnie opisuje architekturę oraz jej twórców, ale przede wszystkim ma cięty język, zaś wielkie nazwiska architektów nie deprymują go i nie onieśmielają....

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Deyan Sudjic Kompleks gmachu. Architektura władzy Zobacz więcej
Deyan Sudjic Kompleks gmachu. Architektura władzy Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd