Wybór poezji

Okładka książki Wybór poezji
Krzysztof Kamil Baczyński Wydawnictwo: IBIS poezja
416 str. 6 godz. 56 min.
Kategoria:
poezja
Wydawnictwo:
IBIS
Data wydania:
2013-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1998-01-01
Liczba stron:
416
Czas czytania
6 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377384664
Tagi:
poezja wiersze Baczyński
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
8,0 / 10
360 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
21
6

Na półkach:

Uwielbiam! Krzysztof Kamil Baczyński jest moim ulubionym poetą. Z każdym kolejnym rokiem jego twórczość była coraz lepsza. Wiersze z 1944r. są bardzo dojrzałe, piękne i niezwykle smutne. Cieszę się, że mam tę książkę i zaskakująco często po nią sięgam

Uwielbiam! Krzysztof Kamil Baczyński jest moim ulubionym poetą. Z każdym kolejnym rokiem jego twórczość była coraz lepsza. Wiersze z 1944r. są bardzo dojrzałe, piękne i niezwykle smutne. Cieszę się, że mam tę książkę i zaskakująco często po nią sięgam

Pokaż mimo to

avatar
327
145

Na półkach:

K.K. Baczyński był poetą zbyt młodym, aby jego warsztat można było nazwać dojrzałym i ukształtowanym, ale w tej poezji czuć ziarno geniuszu, który mógłby z latami wyrosnąć i dojrzeć. Twórczość ta jest jednocześnie dość trudna, dlatego nie każdemu może przypaść do gustu.

K.K. Baczyński był poetą zbyt młodym, aby jego warsztat można było nazwać dojrzałym i ukształtowanym, ale w tej poezji czuć ziarno geniuszu, który mógłby z latami wyrosnąć i dojrzeć. Twórczość ta jest jednocześnie dość trudna, dlatego nie każdemu może przypaść do gustu.

Pokaż mimo to

avatar
1807
1739

Na półkach: ,

Nie przepadam za K. K. Baczyńskim i jego twórczością, ale fakt, że wiele lat twórczość jego była w Polsce poza najbliższą rodziną nieznana, zobowiązuje. Corocznie się zastanawiam i corocznie podczas porządków na półkę odstawiam w formie kurzołapki.

Nie przepadam za K. K. Baczyńskim i jego twórczością, ale fakt, że wiele lat twórczość jego była w Polsce poza najbliższą rodziną nieznana, zobowiązuje. Corocznie się zastanawiam i corocznie podczas porządków na półkę odstawiam w formie kurzołapki.

Pokaż mimo to

Reklama
avatar
1198
266

Na półkach: ,

Genialne wiersze. Czytając, nie sposób nie myśleć, co napisałby jeszcze, co mógł napisać, gdyby tego 4 sierpnia nie znalazł się w pałacu Blanka, gdyby nie było niemieckiego snajpera...

Genialne wiersze. Czytając, nie sposób nie myśleć, co napisałby jeszcze, co mógł napisać, gdyby tego 4 sierpnia nie znalazł się w pałacu Blanka, gdyby nie było niemieckiego snajpera...

Pokaż mimo to

avatar
347
108

Na półkach:

Opini o poezji się nie wydaje. Nie moje słowa, ale słowa mojej wspaniałej polonistki z podstawówki. I miała kobieta rację.

Uwielbiam Baczyńskiego, mimo podzielonych opinii na jego temat. Nie mam jednak zamiaru rozliczać postaci historycznej, bo któż z nas ma dzisiaj do tego prawo? Zwłaszcza, że zmarli nie mogą się bronić.

Patrzę na postać poety z perspektywy jego wierszy. A poezja Baczyńskiego trafia do mnie jak żadna inna. I po raz kolejny dochodzę do wnisku, że nasz "stary" system szkolnictwa jednak nie był taki zły (bo czy dzisiaj wałkuje się Kolumbów całymi tygodniami?).

Powiem prawdę, nie wiem, które z jego wierszy lubię bardziej: te patriotyczne, czy te miłosne. Białą magię znam na pamięć, Elegia o chłopcu polskim przypomina mi czasy tego prawdziwego harcerstwa i czasem łezka sie w oku zakręci.

Baczyński stoi na półce, między Wojaczkiem a "Kwiatami Zła". I chyba zaraz po niego sięgnę.

Opini o poezji się nie wydaje. Nie moje słowa, ale słowa mojej wspaniałej polonistki z podstawówki. I miała kobieta rację.

Uwielbiam Baczyńskiego, mimo podzielonych opinii na jego temat. Nie mam jednak zamiaru rozliczać postaci historycznej, bo któż z nas ma dzisiaj do tego prawo? Zwłaszcza, że zmarli nie mogą się bronić.

Patrzę na postać poety z perspektywy jego...

więcej Pokaż mimo to

avatar
164
106

Na półkach:

Ocena wybitna dotyczy zarówno twórczości Krzysztofa Kamila Baczyńskiego (intuicyjnie), jak i wydania Biblioteki Narodowej, które godne polecenia będzie w każdym przypadku.
Jak to u mnie bywa, w czytaniu klasyków bardziej interesuje mnie ich życie, namiętności i to, dlaczego pisali, a nie to, co pisali. Wstęp do każdego wyboru wierszy z serii BN wygrywa u mnie zawsze z samymi utworami, składającymi się na zbiór. Trudno czyta mi się poezję. Chyba nie do końca dorosłam. Baczyński mnie porusza, ale nie wiem, dlaczego; nie do końca rozumiem. Nawet zatrzymanie się dłużej nad jakimś tekstem nie pomaga. Warto czytać w ten sposób: przeczytać dany dział ze wstępu, np. "Erotyki" i później czytać erotyki, "Porażenie okupacyjne" i wiersze z okresu okupacji. To tylko dla tych, którzy nie widzą potrzeby w spieszeniu się z lekturą.
***
Ze względu na kunszt języka i niezwykle osobisty ton, warto przeczytać "List do Jana Bugaja" Kazimierza Wyki (pierwodruk w "Miesięczniku Literackim z '43, później przedrukowywany wielokrotnie, np. w "Rzeczy wyobraźni" tegoż)

Ocena wybitna dotyczy zarówno twórczości Krzysztofa Kamila Baczyńskiego (intuicyjnie), jak i wydania Biblioteki Narodowej, które godne polecenia będzie w każdym przypadku.
Jak to u mnie bywa, w czytaniu klasyków bardziej interesuje mnie ich życie, namiętności i to, dlaczego pisali, a nie to, co pisali. Wstęp do każdego wyboru wierszy z serii BN wygrywa u mnie zawsze z...

więcej Pokaż mimo to

avatar
2446
2372

Na półkach:

NIELICZNE KOMENTARZE NA WSZYSTKICH STRONACH PORTALU OGRANICZAJĄ SIĘ DO OCHÓW!! I ACHÓW!!!

O wybitnym poecie, którego wiersze są OBECNIE!! lekturą szkolną /za moich czasow nie do pomyślenia!!/ czytelnicy NIC NIE WIEDZĄ i w większości posługują się komunałami. Ponadto mają problem /lub raczej go pomijają/:

JAK POGODZIĆ KULT Z ANTYSEMITYZMEM, który, jak słyszę, jest znów "modny" /straszne słowo w katolickim społeczeństwie/

Aby przerwać ten ŻENUJĄCY STAN NIEWIEDZY postanowiłem umieścić tu małe wypracowanko DEMITOLOGIZUJĄCE życiorys WYBITNEGO POETY, który FAŁSZYWEJ APOLOGII NIE POTRZEBUJE.

BACZYŃSKI Krzysztof Kamil /1921-1944/

Piszę tą notatkę w ramach cyklu OBALANIE MITÓW. Mity apologetyczne [por. hasło „APOLOGIA” na moim blogu] tworzymy najczęściej w przypadku nagłej śmierci. I tak śmierć w czasie Powstania Warszawskiego dała okazję do wypromowania dwóch poetów: BACZYŃSKIEGO i GAJCEGO. Na poezji, w ogóle i w szczególe, się nie znam, i już nie poznam, a duchowi mojej polonistki, prof. Różańskiej, który mnie w snach nachodzi i pyta „Co poeta chciał nam powiedzieć?”, daję zdecydowany odpór: budzę się i idę zrobić siusiu, dzięki czemu nocna mara już do świtu nie pojawia się. Przeto, nie będę wartościował wierszy, [wszakże przyznam, że mnie, laikowi, utwory Baczyńskiego podobają się] lecz zajmę się biografią. Tadeuszem GAJCYM [1924-1944], pseudonim Karol TOPORNICKI, wogóle się nie zajmę, „bo nie mam ochoty do tej roboty” [vide: ja też poeta], ze względu, na jego związki z ONR – Falangą, tj organizacją skrajnie faszystowską, a ja cierpię na idiosynkrazję do nacjonalizmu, a szczególnie do faszyzmu.

Co do BACZYŃSKIEGO przedstawmy najpierw apologetyczny wizerunek, który następnie będziemy systematycznie burzyć. A więc wieść gminna głosi:

Piękny, młody, zdrowy i silny, Polak – katolik, zginął bohatersko na „szańcach” Powstania Warszawskiego; zostały po nim wspaniałe wiersze o zabarwieniu religijnym oraz profetyczne o Powstaniu i przyszłości po nim. W miesiąc po nim, poległa też jego żona, Basia, dzielna sanitariuszka.


A teraz fakty: Stanisław Baczyński [1890-1939], wraz z żoną, Stefanią, z domu ZIELEŃCZYK [zm.1953], pragnęli mieć dziecko. Niestety, pierwsze - dziewczynka - zmarło zaraz po urodzeniu, a długo oczekiwane następne - syn, któremu nadano imiona Krzysztof Kamil, okazało się wątłym, chorowitym dzieckiem, w dodatku, potwornie cierpiącym na astmę. Krzyś często leżał w łóżku, unikając wysiłku, który mógłby spowodować kolejny atak astmy. Aby skończyć temat kondycji fizycznej, przytoczmy wspomnienie Miłosza, który odwiedził Krzysztofa, w czasie okupacji:

„Pamiętam go w pozycji leżącej.......Jego delikatność i bladość narzucały mi obraz Marcela Prousta w wykładanym korkiem pokoju”.

Mimo najlepszych chęci nie nadawał się, oczywiście, do walki zbrojnej. Owszem, jeżdził „do lasu”, na obozy Szkoły Podchorążych „Agrycola”, uczył się czyścić amunicję [?!] i kopać bunkry [?!], lecz będąc astmatykiem i wychuchanym maminsynkiem, nie nadawał się na partyzanta. Aby go nie urazić, dowódca kompanii, w dniu [nomen omen] 1 lipca 1944 roku stworzył dla niego „nieoficjalne stanowisko szefa prasowego kompanii”. Rozgoryczony Baczyński przeniósł się jednak do batalionu „PARASOL”, gdzie spotkał się ze zrozumieniam i został zastępcą dowódcy plutonu. A skoro jesteśmy już w lipcu, to ciągnijmy dalej, aż do śmierci.

Jak wiemy, MORDERCY WŁASNEGO NARODU, tj banda łobuzów z Londynu, doprowadzili do wybuchu Powstania w dniu 1 sierpnia, o godzinie 17. Zdezorientowany Baczyński nie trafia do swego hipotetycznego oddziału, lecz spontanicznie dołącza do najbliżej walczących i dzięki temu, po ucieczce Niemców, znajduje się w Pałacu Blanca. Czwartego sierpnia około godziny 16 - w Pałacu - pora obiadowa. Oddajmy teraz głos autorce artykułu w Tygodniku Powszechnym, Kalinie Błażejowskiej:

„W sali na dole, na długim stole nakrytym białym obrusem są już porcelanowe talerze z parującą zupą i kryształowe kieliszki z czerwonym winem. Wszystko odbija się wielokrotnie w obramowanych złotem lustrach. Można, by pomyśleć, że nie ma żadnego powstania, gdyby nie rozsypane na czerwonych, puszystych dywanach okruchy szkła z wybitych okien. Baczyński.........stoi........w narożnym oknie na pierwszym piętrze pałacu........Nagle osuwa się na czerwony dywan, trafiony przez snajpera w głowę. Nad okiem, w lewej skroni......dziura...”.

I koniec. A jeszcze żona, Basia z d. Drapczyńska. Nie została sanitariuszką, lecz z rodzicami ukryła się w piwnicy. W końcu sierpnia wyszła na podwórze odetchnąć świeżym powietrzem i spadła na nią rozbita szyba, uszkadzając mózg. Umarła pierwszego września.
Wróćmy teraz do początków, czyli do rodziców Krzysztofa. Ojciec, Stanisław, choć walczył w Legionach i Bitwie Warszawskiej, odsunął się od Piłsudskiego, po zamachu majowym, za co endecka prasa nazwała go „przedstawicielem ŻYDOKOMUNY”. Był krytykiem literackim, napisał m.in. „Losy Romansu”, kolegował się z Jarosławem IWASZKIEWICZEM, o cztery lata młodszym, i oczywiście bywał w „Ziemiańskiej”, gdzie prym wodzili „SKAMANDRYCI” z TUWIMEM [ur.1894], SŁONIMSKIM [ur.1895], LECHONIEM [ur.1899], WIERZYŃSKIM [ur.1894] i GRYDZEWSKIM na czele. Kręcił się tu i młody poeta Jerzy LIEBERT [1904-1931], kochanek Iwaszkiewicza, pierwowzór Stasia w „BRZEZINIE”, jak i Zbigniew UNIŁOWSKI [1909-1932] ten od „
Wspólnego Pokoju”, ożeniony, podobnie jak Iwaszkiewicz, z LILPOPÓWNĄ. Zaszczycał też „salon” najsławniejszy, po Chopinie, polski kompozytor, SZYMANOWSKI [1882-1937] nota bene kuzyn Iwaszkiewicza, i „tyż pedoł”. Czemu o tym piszę? Bo to środowisko żydowskie i pedalskie, przez co wiąże się z losem młodziutkiego Baczyńskiego, a można przypuszczać, że wprowadził go w nie ojciec.

Ale teraz parę słów o matce, Stefanii z domu ZIELEŃCZYK, czystej krwi Żydówce. To podkreślam, bo ojcu wprawdzie wyrzucano przynależność do „Żydokomuny”, lecz czy był Żydem nie wiem. Matka była nauczycielką i autorką ćwiczeń do gramatyki i ortografii dla szkół podstawowych. Wychowywała syna sama, bo z małżonkiem pozostawała „w wielokrotnej i permanentnej” separacji. W czasie okupacji postanowiła, wraz z synem, najpierw - nie wkładać opasek z gwiazdą Dawida, a póżniej, w trakcie przesiedleń do getta - zostać po stronie aryjskiej. Acha, ojca to nie dotyczyło, bo zmarł w 1939 roku, na raka. Podobnie postąpił jej rodzony brat, filozof, prof. Adam Zieleńczyk, lecz jemu nie udało się przeżyć: zadenuncjowany w 1943 roku, został rozstrzelany wraz z dwiema córkami, z których jedna była sympatią Jana TWARDOWSKIEGO, przyszłego księdza [por. Hasło „ks. Twardowski”].

Matka była przechrztą, i jak to często w takich przypadkach bywa, dewotką. Z miłości do matki, Krzysztof tolerował, lecz tylko tolerował, praktyki katolickie, a nawet wziął ślub kościelny. Wiersze religijne pisał tylko i wyłącznie, by matce sprawić przyjemność. Sam był ATEISTĄ i ANTYKLERYKAŁEM.

No to teraz o „niebezpiecznych związkach” ale „cały w tym ambaras, aby obu chciało naraz”. Naprawdę problem polega na tym, że materacem nie byłem i że „materia” delikatna, ograniczę się do rzeczy pewnych. /Jak delikatna, to przypomnijmy kontrowersyjny spór między Iwaszkiewiczem a Miłoszem, o to czy stary pedał zerżnął w Wilnie początkującego poetę, czy też nie/.

Wiadomo, że na punkcie Krzysia oszalał kompletnie stary pedał ANDRZEJEWSKI. Nie tylko pedał, lecz również alkoholik i endek [fe, fe - znaczy się antysemita]. Zdjęcie Krzysztofa trzymał na półce z książkami i „przez kilkadziesiąt lat po śmierci Baczyńskiego porównywał do niego kolejnych mężczyzn....”. Baczyński dedykował mu kolejne wiersze, a przebywając np w STAWISKACH, czyli u pedała IWASZKIEWICZA, tęsknił za nim. A no właśnie, w Stawiskach np w 1941 roku - Jarosław miał 45 lat, a Krzyś - 20. Jarosław stracił Lieberta w 1931 r., a z Jurkiem Błeszyńskim widywał się sporadycznie. Nie żył też już pedał Szymanowski. No i właśnie, któż to wie? W 1978 roku, w „Literaturze”, Andrzejewski opublikował wspomnienie o Baczyńskim, za które podziękował mu Iwaszkiewicz słowami: „Wzruszyło mnie to, co napisałeś o Krzysztofie....” Mnie nie wzruszyło, bo nie czytałem, a poza tym wolę dziewczynki.

Teraz mała dygresja, bo Iwaszkiewicz raczej nie doczeka się, ode mnie, osobnego eseju. Otóż w „Dziennikach”, Iwaszkiewicz opisuje swoją wizytę u Błeszyńskiego [zm.1959] w latach pięćdziesiątych. Błeszyński, [nota bene pierwowzór Janka w „Kochankach z Marony”] - prosty robol, umierający na grużlicę i żona jego, akurat zwolniona z pracy, znajdują się w skrajnej nędzy. Iwaszkiewicz, za śmieszne pieniądze, dymie umierającego, a potem przez pięć stron „Dzienników” dywaguje o swoim wielkim uczuciu do umarlaka. OHYDA!!!!

Jeszcze parę słów o wierszach Baczyńskiego. Część - religijna - z miłości do matki-dewotki, a te wiersze profetyczne o Powstaniu Warszawskim, to gówno prawda, bowiem są one zainspirowane Powstaniem w Getcie Warszawskim w 1943 r. MIŁOSZ stwierdza w swoim „Abecadle”:

/Baczyński/ „musiał być doskonale świadomy, że miejsce jego jest w getcie, co narzucało niemożliwy do rozwiązania problem solidarności.....Czuł, że jego lud, z którym łączy go nie tylko krew, ale historia kilku milleniów, to żydowski lud w getcie. Niektóre wiersze świadczą o tym wyrażnie, choć zważywszy jego egzystencjalne powikłania, ta poezja mogłaby ich odsłonić więcej”...

I na koniec sam Baczyński z wizją Polski powojennej, uwzględniającą jego pochodzenie:

„I Sikorski będzie
pepesowscy, endecy, poeci i wszędzie
znów się Żydzi rozplenią i znów stwierdzą ludzie,
że wszystko było przez nich i że Żydzi w brudzie
rozsiewają miazmaty, i że trzeba im szyby
i sklepy im rozwalić i zęby im wybić”.

NIELICZNE KOMENTARZE NA WSZYSTKICH STRONACH PORTALU OGRANICZAJĄ SIĘ DO OCHÓW!! I ACHÓW!!!

O wybitnym poecie, którego wiersze są OBECNIE!! lekturą szkolną /za moich czasow nie do pomyślenia!!/ czytelnicy NIC NIE WIEDZĄ i w większości posługują się komunałami. Ponadto mają problem /lub raczej go pomijają/:

JAK POGODZIĆ KULT Z ...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
229
188

Na półkach: ,

Poezja, która mówi sama za siebie. Do swojej "obrony" nie potrzebuje żadnych rekomendacji.

Poezja, która mówi sama za siebie. Do swojej "obrony" nie potrzebuje żadnych rekomendacji.

Pokaż mimo to

avatar
251
18

Na półkach:

Sztuka z pewnością nie dla każdego. Co do wydania zaś, Biblioteka Narodowa nigdy nie zawodzi.

Sztuka z pewnością nie dla każdego. Co do wydania zaś, Biblioteka Narodowa nigdy nie zawodzi.

Pokaż mimo to

avatar
834
828

Na półkach:

Mistrzowska poezja, świetne wydanie, trudne czytanie. Pełne skupienie i las przemyśleń, że jednak ta walka i śmierć coś dała.

Mistrzowska poezja, świetne wydanie, trudne czytanie. Pełne skupienie i las przemyśleń, że jednak ta walka i śmierć coś dała.

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Krzysztof Kamil Baczyński Wybór poezji Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd