Gogol w czasach Google'a

Okładka książki Gogol w czasach Google'a
Wacław Radziwinowicz Wydawnictwo: Agora reportaż
336 str. 5 godz. 36 min.
Kategoria:
reportaż
Wydawnictwo:
Agora
Data wydania:
2013-02-14
Data 1. wyd. pol.:
2013-02-14
Liczba stron:
336
Czas czytania
5 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788326812248
Tagi:
reportaż Rosja
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Tania Książka
bestsellery TaniaKsiazka.pl

Oficjalne recenzje i

Bez pół litra Rosji nie razbierjosz



1851 316 182

Oceny

Średnia ocen
7,1 / 10
437 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
554
541

Na półkach:

Ze zbiorami reportaży jest jak z innymi zbiorami – raz owoce są lepsze innym razem gorsze. Razem tworzą jakąś mieszankę. Tutaj podobnie. Autor zebrał swoje teksty pisane dla GW na przełomie kilkunastu lat. Widać w nich jak zmieniała się Rosja, jak zmieniał się on sam, jak kształtował jego warsztat. Zaletą jest różnorodność, rozmawiał nie tylko z politykami czy społecznikami, ale z każdym, może dlatego tyle tu skrajności. Skrajni rozmówcy to skrajny przekaz. Ale bardzo realistyczny co czuło się bardzo mocno. Miałem wrażenie, że oddycham tym samym powietrzem będąc tam gdzie jego bohaterowie. Chciał odwiedzić każdego i dotknąć wszystkiego aby posmakować całej Rosji. Nie wiem czy mu się to udało. Na pewno się do tego zbliżył. Jeszcze jedna emocja, którą we mnie zostawiły: smutek, dojmujący smutek nad Rosjanami i ich losami. Tymi z przeszłości i teraźniejszości.

Ze zbiorami reportaży jest jak z innymi zbiorami – raz owoce są lepsze innym razem gorsze. Razem tworzą jakąś mieszankę. Tutaj podobnie. Autor zebrał swoje teksty pisane dla GW na przełomie kilkunastu lat. Widać w nich jak zmieniała się Rosja, jak zmieniał się on sam, jak kształtował jego warsztat. Zaletą jest różnorodność, rozmawiał nie tylko z politykami czy...

więcej Pokaż mimo to

avatar
807
304

Na półkach: ,

Zbiór reportaży i felietonów, które autor napisał dla Gazety Wyborczej w latach 1998- 2012. Wacław Radziwinowicz opisuje więc okres największych zmian w Rosji. Czasem ma być śmiesznie, czasem strasznie, ale jak dla mnie jest zawsze bez polotu i monotonnie. Chciałam jak najszybciej książkę zakończyć. Jeśli reportaże o Rosji to Swietłana Aleksijewicz czy Barbara Włodarczyk są o niebo ciekawsze i zdecydowanie bardziej godne polecenia.

Zbiór reportaży i felietonów, które autor napisał dla Gazety Wyborczej w latach 1998- 2012. Wacław Radziwinowicz opisuje więc okres największych zmian w Rosji. Czasem ma być śmiesznie, czasem strasznie, ale jak dla mnie jest zawsze bez polotu i monotonnie. Chciałam jak najszybciej książkę zakończyć. Jeśli reportaże o Rosji to Swietłana Aleksijewicz czy Barbara Włodarczyk są...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1610
1609

Na półkach:

Autor, wieloletni korespondent Gazety Wyborczej, jak przeczytałam w notce informacyjnej umieszczonej na tylnej okładce, zebrał w tej publikacji korespondencję z Rosji powstałą w latach 1998-2012. Mieszkając tam, był nie tylko uważnym obserwatorem rzeczywistości dzielonej z Rosjanami i widzianej osobiście oraz tej interpretowanej i przetwarzanej przez oficjalne media, ale i dociekliwym dziennikarzem eksplorującym te realia, aktywnie poszukującym odpowiedzi na nurtujące go pytania wśród zarówno znanych osobowości polityki, biznesu czy kultury, jak i zwykłych, szarych obywateli miast i wsi tego kraju. Jego osobiste przemyślenia i rozmowy z przedstawicielami poszczególnych środowisk społecznych począwszy od bezdomnego i prostytutki, poprzez uchodźcę i dziennikarza, na polityku i opozycjoniście skończywszy, pozwoliły stworzyć obraz zmieniającej się Rosji na przestrzeni ostatnich czternastu lat. I trzeba mieć dużo wyczucia taktu, chęci zrozumienia innej kultury, poczucia humoru, a przede wszystkim miłości, o której napisał w rekomendacji sam Wiktor Jerofiejew, żeby nie wzbudzić w czytelniku poczucia wyższości wśród młodych odbiorców lub nie utwierdzić niechęci tkwiącej u wielu ludzi ze starszego pokolenia. Nie należę do żadnej z tych grup. Podejrzewam, że bakcyl rusofilstwa przeniknął do mnie jeszcze w życiu płodowym, kiedy to, chcąc nie chcąc, uczestniczyłam wraz z mamą rusycystką w lekcjach języka rosyjskiego. Rozwinięcie się miłości romantycznej, niczym nie uzasadnionej, wręcz niepoprawnej w czasach komunizmu, a potem niemającej nic wspólnego z realizmem i autopsją było tylko kwestią czasu. Teoretycznie powinno mi to pomóc w zrozumieniu współczesnej Rosji, wszak miłości do człowieka rosyjskiego we mnie cały ocean!
Teoretycznie.
Bo w praktyce ten realizm zawarty w reportażach i felietonach dopadł mnie brutalnie i boleśnie. Niby miałam czas i okazję, by obudzić się, nabrać dystansu dzięki beletrystyce, będącej swobodnym przetworzeniem rzeczywistości rosyjskiej przez literatów, sygnalizujących problemy Rosji (Moskwa Noir - antologia, DuchLess - Siergiej Minajew, Jestem Czeczenem - German Sadułajew), jednak możliwość przyjrzenia się tym zjawiskom z bliska oczami obcokrajowca niebojącego się tematów niebezpiecznych i niewygodnych, mającego możliwość pisania pod dyktando rozumu, serca i sumienia, rozmawiającego z konkretnymi świadkami wydarzeń, z ludźmi znanymi mi z doniesień prasowych i z programów informacyjno-publicystycznych, ukazanych na dodatek od strony nieformalnej (W. Putin), bez cenzury (A. Politkowska) lub faktów i wydarzeń (wojna w Czeczenii nazywana oficjalnie operacją antyterrorystyczną, tragedia w Biesłanie) ukazanych od strony jednostkowej, konkretnego człowieka, których był uczestnikiem, to zupełnie inne doświadczenie. Na dodatek podane w sposób demaskatorski, nadające moim wyobrażeniom nowy pryzmat, przestrzeń, kierunek myślenia i ostatecznie zupełnie inną jakość rosyjskiej rzeczywistości.
Autor zagląda dosłownie wszędzie. Do gabinetu prezydenta, pod garnitur Lenina, do muzeów (istnieje muzeum łagru!), biur biznesmenów, redakcji dziennikarzy, na komendę milicji/policji, do więzienia, wojska, cerkwi, w zaułki moskiewskich ulic i na drogi dalekiej prowincji, do kieszeni zwykłego zjadacza chlebuszka i kartoszki i VIP-a, i w najciemniejszy kąt sumienia Rosji – do wagonów-chłodni otoczonych ciszą i tumanem trupiego odoru rozkładających się ciał żołnierzy, zwożonych z Czeczenii jako „gruz 200”. Przemierza Rosję mentalnie (a czasami i fizycznie) wzdłuż drabiny społecznej i wszerz dziedzin jej życia – politycznej, ekonomicznej, kulturalnej, a zwłaszcza szarej strefy nazywanej strefą cienia, w której nielegalne praktyki rodzą się w strukturach jak najbardziej legalnych. Wyciąga na światło dzienne to, co najbardziej boli, co najbardziej ukryte, a przez to, paradoksalnie, najbardziej widoczne i przygląda się temu uważnie i analitycznie, opisując to, co widzi tak, bym mogła pojąć nie tylko istotę rzeczy, ale i jej szerszy kontekst historyczny, kulturowy (stąd liczne odwołania do klasycznej literatury), polityczny, a nawet demograficzny. A żeby za bardzo nie przerażać groteską, irytować absurdem i mrozić grozą (po niektórych reportażach czułam w sobie emocjonalną próżnię), ubiera w szaty życzliwej karykatury ("sytuacja w kraju jest znakomita, bo zamarza tylko 70 tys. ludzi"), ironii (taksa za niegwałcenie legitymowanych kobiet przez milicjantów) i humoru ("milicjanci, aby ugruntować przekonanie, że patriotyzm można okazywać na sygnał władzy, wlepiali winnym […] mandaty"). Były i takie tematy, które w całości autor traktował, jak dobrą anegdotę, bo na poważnie siłą rzeczy nie można pisać o Leninie wiecznie jak żywym czy o społecznym fenomenie maga, współczesnego następcy Rasputina, Grigorija Garbowoja zbijającego kapitał popularności na obietnicach wskrzeszenia umarłych.
Miał rację Wiktor Jerofiejew, że bez dystansującego poczucia humoru nie można pisać o Rosji. To niezbędny składnik, by się nie przerazić, a raczej zrozumieć. Z tym ostatnim było u mnie opornie. Mnie, tak pozytywnie nastawionej do tego kraju. Bo jak zrozumieć naród nieprzewidywalny i nieobliczalny. Pełen zagadek, jak bardziej dyplomatycznie ujął to Adam Michnik we wstępie do tego zbioru korespondencji. Może bolał mnie ten realizm, może nie mogłam się pogodzić z uległością większości ludzi, brakiem ducha oporu spotykanego tylko u jednostek (Pussy Riot na takim tle to nie wybryk młodych dziewczyn, to ważny głos sprzeciwu uszyty na ich miarę i możliwości!), niechęcią do walki ze słabościami narodowymi dziedziczonymi z pokolenia na pokolenie (korupcja, która "nie jest złem, ale mechanizmem, który pozwala mu normalnie żyć", alkoholizm, niedojrzałość emocjonalna mężczyzn, skłonność do manipulowania przeszłością) i wiecznie żywą potrzebą cara-przywódcy-gospodarza rządzącego starą metodą – „mordą w stół”, ale pod sztandarem z nowoczesnym hasłem – "Macho- z nami. Macho – lepszy od nas. Macho – na Kremlu!"
Miałam jednak czas na przemyślenie tego ogromu informacji, na poukładanie ich sobie, na uzupełnienie brakujących wersji i dopasowanie do mojego idealistycznego romantyzmu o duszy rosyjskiej siedzącej na ramieniu, by w istocie zrozumieć jedno. Autor ukazał najmniej przyjemną postać przeobrażającego się państwa – stadium przepoczwarzania się kraju socjalistycznego w kraj demokratyczny. Sam proces nie wzbudza zachwytu. Jest wręcz brzydki, zniechęcający, a momentami odrażający, ale jest konieczny i, co najważniejsze, dający nadzieję na piękny końcowy efekt dzięki takim ludziom jak: Anna Politkowska, Grigorij Pasko, Galina Starowojtowa, Ludmiła Aleksiejewa czy nieliczni protestujący na Palcu Czerwonym w 1968 i 2008 roku. Wiem, że nie będę świadkiem pojawienia się motyla (a może bardziej pasuje silnego, zdrowego, trzeźwego i kochanego niedźwiedzia?), bo w myśl rosyjskiego powiedzenia – "Rosjanie długo zaprzęgają, ale jadą szybko". – autor daje jeszcze na to jakieś 150 lat. Kto wie, może nasze prawnuki doczekają się stabilnego i zrównoważonego sąsiada. Na razie, pozostaje nam wyrozumiałość i zrozumienie, by w miarę bezkonfliktowo przejść przez ten czas także trudny dla Polaków. U nas ten proces również nie jest zakończony. Jednak to temat na zupełnie inny zbiór korespondencji. Może w ramach rewanżu, napisanego przez Rosjanina?
Zamiast palić mosty porozumienia sąsiedzkiego, budujmy je choćby poprzez takie książki.
naostrzuksiazki.pl

Autor, wieloletni korespondent Gazety Wyborczej, jak przeczytałam w notce informacyjnej umieszczonej na tylnej okładce, zebrał w tej publikacji korespondencję z Rosji powstałą w latach 1998-2012. Mieszkając tam, był nie tylko uważnym obserwatorem rzeczywistości dzielonej z Rosjanami i widzianej osobiście oraz tej interpretowanej i przetwarzanej przez oficjalne media, ale i...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
1528
891

Na półkach: , ,

Polubiłam reportaże pana Radziwinowicza, gdy sięgnęłam po jego "Creme de la Kreml". Jednak tamte historie były i zadziwiające i przerażające, ale i śmieszne. Te, zwłaszcza pierwsze reportaże, były bardzo dołujące. Wojna w Czeczeni, zatonięcie "Kurska", zamach terrorystyczny na szkołę w Biesłanie. Ciężko było mi przez to przejść. Potem było już trochę lepiej, ale i tak stwierdzam, że możemy się cieszyć, żyjąc tu, gdzie żyjemy. Warto było przeczytać.

Polubiłam reportaże pana Radziwinowicza, gdy sięgnęłam po jego "Creme de la Kreml". Jednak tamte historie były i zadziwiające i przerażające, ale i śmieszne. Te, zwłaszcza pierwsze reportaże, były bardzo dołujące. Wojna w Czeczeni, zatonięcie "Kurska", zamach terrorystyczny na szkołę w Biesłanie. Ciężko było mi przez to przejść. Potem było już trochę lepiej, ale i tak...

więcej Pokaż mimo to

avatar
161
119

Na półkach: , ,

Często mówi się, że "Rosja, to stan umysłu".
Zbiór reportaży Radziwinowicza jest najlepszym potwierdzeniem słuszności tego powiedzenia.
Autor na strony książki wrzuca swoje najlepsze reportaże, wzmianki, przemyślenia z lat 1998-2012. Trzeba przyznać, że jest to bardzo ciekawy czas w historii Rosji. Kraj staje na nogi po trudnych latach 90tych. Wódz Putin zaprowadza swoje porządki na każdym polu. Kraj znów chce stać się potęgą. Jest wiele ciekawych tematów na reportaże.
Radziwinowicz bardzo umiejętnie stara się nam przedstawić życie zwykłych Rosjan ich codzienne problemy i dylematy.

Często mówi się, że "Rosja, to stan umysłu".
Zbiór reportaży Radziwinowicza jest najlepszym potwierdzeniem słuszności tego powiedzenia.
Autor na strony książki wrzuca swoje najlepsze reportaże, wzmianki, przemyślenia z lat 1998-2012. Trzeba przyznać, że jest to bardzo ciekawy czas w historii Rosji. Kraj staje na nogi po trudnych latach 90tych. Wódz Putin zaprowadza swoje...

więcej Pokaż mimo to

avatar
2011
2008

Na półkach: ,

Zupełnie przypadkiem natknęłam się na pozytywną recenzję tej książki, po czym stwierdziłam, że chcę ją przeczytać. Zachwyciła. Zarówno sposób pisania autora, jak i tematy, które porusza. To niesamowite, ile treści można zmieścić w felietonie. A jeśli chodzi o Gogola to rewizorskie tradycje podtrzymywało, między innymi, dwóch więźniów dzwoniących do urzędników państwowych i podszywających się za członków komisji śledczej obiecujących ukręcić łeb sprawie, jeśli tylko pan Iksiński wpłaci w ciągu pół godziny określoną kwotę na konto. I co ciekawe urzędnicy woleli zapłacić łapówkę, nawet gdy uważali, że ich postępowanie jest zgodne z prawem. Ponieważ komisja śledcza może znaleźć dowody, a równie dobrze może je sfabrykować, jeżeli dany człowiek stał się niewygodny. I takich przykładów w książce jest multum. Ot, choćby milicjanci w służbowych mundurach i samochodzie napadający na konwój wiozący pieniądze do banku. Albo milioner, który zażyczył sobie aby jego bentley’a pomalowano we wzorki z chochłomy. Albo... Najlepiej przeczytajcie sami. Nie będziecie żałować.

Zupełnie przypadkiem natknęłam się na pozytywną recenzję tej książki, po czym stwierdziłam, że chcę ją przeczytać. Zachwyciła. Zarówno sposób pisania autora, jak i tematy, które porusza. To niesamowite, ile treści można zmieścić w felietonie. A jeśli chodzi o Gogola to rewizorskie tradycje podtrzymywało, między innymi, dwóch więźniów dzwoniących do urzędników państwowych i...

więcej Pokaż mimo to

avatar
506
170

Na półkach: ,

Książkę ciągle zestawiałem w myślach z doskonałymi „Czasami secondhand” Aleksijewicz. Może dzieło Radziwinowicza nie ma tego ładunku emocji, co u Aleksijewicz, ale w zasadzie opowiada o tym samym, o Rosji.

Książkę ciągle zestawiałem w myślach z doskonałymi „Czasami secondhand” Aleksijewicz. Może dzieło Radziwinowicza nie ma tego ładunku emocji, co u Aleksijewicz, ale w zasadzie opowiada o tym samym, o Rosji.

Pokaż mimo to

avatar
86
23

Na półkach:

Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Pan Radziwinowicz prezentuje mnóstwo ciekawych wątków składających się na trafną analizę kraju obfitującego w dwuznaczności, zdumiewającego. Punkty odjęłam za momentami męczący styl i za to, że Rosji zawsze chce się więcej...

Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Pan Radziwinowicz prezentuje mnóstwo ciekawych wątków składających się na trafną analizę kraju obfitującego w dwuznaczności, zdumiewającego. Punkty odjęłam za momentami męczący styl i za to, że Rosji zawsze chce się więcej...

Pokaż mimo to

avatar
682
312

Na półkach:

Zbiór reportaży i artykułów zebrany 'do kupy' w jeden tom zawsze grozi pewnym chaosem. Zwłaszcza jeżeli mamy do czynienia z artykułami pisanymi na przestrzeni kilkunastu lat. No i tutaj trochę tego chaosu mamy, z jednej strony krótkie, dosyć błahe, ale dodające kolorytu książce historie, z drugiej tematy poważne, przejmujące, czy takie które starają się opisywać rosyjską rzeczywistość społeczno-polityczną.
To właśnie polityka jest motywem przewodnim tego zbioru reportaży. Jeżeli miałbym w jednym zdaniu powiedzieć o czym jest ta książka, to jest ona o polityce, korupcji, władzy, braku demokracji. O ludziach jest tylko tyle o ile można ich historie wpisać w kontekst polityczny. Dlatego komuś kto chcę wgłębić się w rosyjską duszę i poznać Rosję w oderwaniu od polityki (o ile tak się w ogóle da) to ta pozycja nie jest najlepsza.
Niemniej im bardziej się w 'Gogola...' zagłębiałem tym lepiej mi się go czytało, więc zasadniczo polecam.

Zbiór reportaży i artykułów zebrany 'do kupy' w jeden tom zawsze grozi pewnym chaosem. Zwłaszcza jeżeli mamy do czynienia z artykułami pisanymi na przestrzeni kilkunastu lat. No i tutaj trochę tego chaosu mamy, z jednej strony krótkie, dosyć błahe, ale dodające kolorytu książce historie, z drugiej tematy poważne, przejmujące, czy takie które starają się opisywać rosyjską...

więcej Pokaż mimo to

avatar
24
7

Na półkach: ,

Bardzo ciekawa, pomaga zrozumieć jarmark Wschodu jakim jest Rosja (jarmark w tym znaczeniu kolorowy/różnorodny daleki od kiczu i tandety). Autor czasami zabawnie, chwilami bardzo poważnie ukazuje nam Rosję i Rosjan. Ciekawa dziennikarska relacja. Książka dla każdego.

Bardzo ciekawa, pomaga zrozumieć jarmark Wschodu jakim jest Rosja (jarmark w tym znaczeniu kolorowy/różnorodny daleki od kiczu i tandety). Autor czasami zabawnie, chwilami bardzo poważnie ukazuje nam Rosję i Rosjan. Ciekawa dziennikarska relacja. Książka dla każdego.

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Wacław Radziwinowicz Gogol w czasach Google'a Zobacz więcej
Wacław Radziwinowicz Gogol w czasach Google'a Zobacz więcej
Wacław Radziwinowicz Gogol w czasach Google'a Zobacz więcej
Więcej
zgłoś błąd