Putin, car Atlantydy. Droga do wielkiej wojny

Okładka książki Putin, car Atlantydy. Droga do wielkiej wojny autora Wacław Radziwinowicz, 9788326842146
Okładka książki Putin, car Atlantydy. Droga do wielkiej wojny
Wacław Radziwinowicz Wydawnictwo: Agora biografia, autobiografia, pamiętnik
736 str. 12 godz. 16 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
2023-08-23
Data 1. wyd. pol.:
2023-08-23
Liczba stron:
736
Czas czytania
12 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788326842146
Średnia ocen

7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Putin, car Atlantydy. Droga do wielkiej wojny w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Putin, car Atlantydy. Droga do wielkiej wojny



książek na półce przeczytane 672 napisanych opinii 419

Oceny książki Putin, car Atlantydy. Droga do wielkiej wojny

Średnia ocen
7,4 / 10
43 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Putin, car Atlantydy. Droga do wielkiej wojny

avatar
2
1

Na półkach:

Szkoda,że nie są to treści aktualne.Takie odgrzewane kotlety.
Nie lubię jak autor robi "w trąbę"czytelnika i wciska mu znane teksty.

Szkoda,że nie są to treści aktualne.Takie odgrzewane kotlety.
Nie lubię jak autor robi "w trąbę"czytelnika i wciska mu znane teksty.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
523
419

Na półkach: ,

Putin, car Atlantydy to zbiór artykułów, które ukazały się w przestrzeni medialnej (w dominującej mierze także na łamach Gazety Wyborczej) na przestrzeni 23 lat rządów Putina. Dla osób interesujących się polityką międzynarodową treści wnoszone przez tę książkę nie będą nowe. Dla mnie ogromną wartością tego zbioru było przeprowadzenie mnie przez całą historię Rosji Putina. Dzięki Radziwinowiczowi lepiej rozumiem jak doszło do wojny z Ukrainą, co leży u genezy tego konfliktu, a co najważniejsze, jak Putin do tego nas wszystkich prowadził od pierwszego dnia sprawowania władzy w 2000 roku.

Putin, car Atlantydy to zbiór artykułów, które ukazały się w przestrzeni medialnej (w dominującej mierze także na łamach Gazety Wyborczej) na przestrzeni 23 lat rządów Putina. Dla osób interesujących się polityką międzynarodową treści wnoszone przez tę książkę nie będą nowe. Dla mnie ogromną wartością tego zbioru było przeprowadzenie mnie przez całą historię Rosji Putina....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
394
394

Na półkach:

Najpierw o zaskoczeniu in minus, sporym i średnio uczciwym, moim skromnym. Biorąc do ręki książkę autora którego znałem z Wyborczej zakładałem, że to jego nowa opowieść o władcy Rosji. Jakież było moje zdziwienie gdy okazało się, że ta jest zbiorem tekstów, które autor na przestrzeni lat publikował we wspomnianym dzienniku dotyczących Władimira Putina. Osobiście wielu z nich nie znałem niemniej gdybym regularnie czytał Wyborczą i nie czytał zawczasu opinii o książce, czego zresztą nie zrobiłem bo z zasady tego nie robię żeby sobie nie psuć lektury, to nawet z okładki ani wstępnych tekstów nic bym się o tym fakcie nie dowiedział. Informacja o tym znajduje się dopiero na ostatniej stronie książki. Troszku słabo, moim skromnym. Jednak ja jako osoba nie znająca większości tych tekstów czytałem je po raz pierwszy i skończyłem lekturę naprawdę usatysfakcjonowany bo pióro autora i jego wiedze na temat Rosji znałem i szanowałem wcześniej. Po lekturze nic się w tym temacie nie zmieniło. Warto przeczytać jak hartowała się na przestrzeni lat putinowska stal i jak kolejny z tyranów pomału a sukcesywnie poszerzał swoją władzę. I jak kolejnemu który na tym polu odnosi sukcesy zaczęło się z czasem odklejać tu i ówdzie. Jak to odklejanie się skończyło widzimy za miedzą i mam nadzieje, że nie zobaczymy u nas pamiętając czyją matką jest ta nadzieja. Generalnie polecam jednak ostrzegając, że to kotlet mocno odgrzewany.

Najpierw o zaskoczeniu in minus, sporym i średnio uczciwym, moim skromnym. Biorąc do ręki książkę autora którego znałem z Wyborczej zakładałem, że to jego nowa opowieść o władcy Rosji. Jakież było moje zdziwienie gdy okazało się, że ta jest zbiorem tekstów, które autor na przestrzeni lat publikował we wspomnianym dzienniku dotyczących Władimira Putina. Osobiście wielu z...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

184 użytkowników ma tytuł Putin, car Atlantydy. Droga do wielkiej wojny na półkach głównych
  • 128
  • 52
  • 4
32 użytkowników ma tytuł Putin, car Atlantydy. Droga do wielkiej wojny na półkach dodatkowych
  • 19
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Patrząc na Wschód Piotr Brysacz, Wojciech Górecki, Jacek Hugo-Bader, Maciej Jastrzębski, Michał Książek, Jędrzej Morawiecki, Włodzimierz Pawluczuk, Wacław Radziwinowicz, Magdalena Skopek, Wojciech Śmieja, Andrzej Stasiuk, Mariusz Wilk
Ocena 7,3
Patrząc na Wschód Piotr Brysacz, Wojciech Górecki, Jacek Hugo-Bader, Maciej Jastrzębski, Michał Książek, Jędrzej Morawiecki, Włodzimierz Pawluczuk, Wacław Radziwinowicz, Magdalena Skopek, Wojciech Śmieja, Andrzej Stasiuk, Mariusz Wilk

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Narodowcy. Z ulic na szczyty władzy Mariusz Sepioło
Narodowcy. Z ulic na szczyty władzy
Mariusz Sepioło
Książka „Narodowcy. Z ulic na szczyty władzy” Mariusza Sepioło to reportaż, który trudno odłożyć obojętnie. Autor podejmuje temat rosnących wpływów skrajnej prawicy w Polsce ale robi to w szerszym kontekście – pokazuje mechanizmy dzięki którym ugrupowania radykalne zdobywają coraz większą popularność także poza naszym krajem. Już sam pomysł by spojrzeć na narodowców nie tylko przez pryzmat polityki ale również codziennych wyborów i emocji zwykłych ludzi sprawia, że książka zyskuje na autentyczności i sile oddziaływania. Sepioło stara się dotrzeć do źródeł tego fenomenu zadając pytania o motywacje i lęki, które popychają ludzi w stronę nacjonalizmu. Nie zadowala się prostymi odpowiedziami ale docieka dlaczego wciąż istnieje podatny grunt dla ideologii, które miały zostać pogrzebane wraz z najtragiczniejszymi kartami historii XX wieku. Rozmowy z aktywistami, politykami i uczestnikami Marszów Niepodległości budują niepokojący obraz społeczeństwa, które coraz łatwiej akceptuje radykalne hasła i symbole. Cennym elementem książki jest to, że autor nie skupia się wyłącznie na liderach – takich jak Robert Bąkiewicz czy Krzysztof Bosak – ale również na szeregowych sympatykach ruchu. To właśnie te osobiste historie zwykłych uczestników narodowego marszu pokazują, że problem nie sprowadza się do kilku znanych nazwisk ale dotyczy tysięcy ludzi, którzy w radykalnych ideach odnajdują odpowiedzi na swoje codzienne frustracje, poczucie wykluczenia czy potrzebę wspólnoty. „Narodowcy” to lektura, która może budzić lęk ale przede wszystkim zmusza do refleksji. Sepioło nie moralizuje, nie ocenia, lecz przygląda się i zadaje trudne pytania. Dzięki temu książka jest nie tylko reportażem politycznym ale również lustrem, w którym możemy zobaczyć jak łatwo w imię haseł narodowych i religijnych przesunąć granicę akceptacji dla skrajności. To ważna i potrzebna książka – szczególnie dziś, kiedy radykalizm coraz częściej wkracza do mainstreamu.
Queequeg - awatar Queequeg
ocenił na76 miesięcy temu
Dziennik rosyjski Anna Politkowska
Dziennik rosyjski
Anna Politkowska
Dziennik polityczny (czy raczej politykę obserwujący i stawiający w centrum swych zainteresowań) prowadzony od zimy 2003 do grudnia 2005 i z bliska przyglądający się rozmontowywaniu młodej i nieokrzepłej jeszcze rosyjskiej demokracji przez bandę coraz silniej mocującego się na szczycie władzy państwowej Putina. Aby zlikwidować podwaliny systemu demokratycznego, koniecznym było zlikwidowanie politycznego pluralizmu i antyputinowskiej opozycji. A aby to uczynić należało się z niektórymi i tylko nieco potargować, dla spacyfikowania zaś  wszystkich - powalczyć z filarami umożliwiającymi w ogóle funkcjonowanie opozycji: niezależnymi sądami, niezależnym finansowaniem partii politycznych i niezależnością mediów. Świetnie to poszło i udało się też świetnie. Aby wzmóc antyczeczeńskie nastroje i móc rozpętać/prowadzić Drugą Wojnę Czeczeńską (a przy okazji zdobyć punkty do reelekcji),Putin nie zawahał się przed użyciem działań terrorystycznych wobec własnego narodu: ujęcie agentów FSB w Riazaniu w pobliżu wysadzonych bloków (i zaminowujących kolejny w ramach rzekomych “ćwiczeń”),czy likwidacja zamachowców (i przy okazji 130 zakładników) w teatrze na Dubrowce w chwili, gdy ich uwolnienie - jak się wydaje - można było osiągnąć poprzez negocjacje i bez rozlewu krwi, to klasyczne modus operandi po-KGB-owskiego prezydenta Rosji. Nic tak nie konsoliduje wokół rządzących (a więc i prezydenta) jak strach i nic też równie skutecznie nie wzbudza lęku przed Obcym. Prawda zaś o wydarzeniach tu relacjonowanych wychodzi na światło dzienne sporadycznie - niemal wówczas, gdy własnymi kanałami rodziny znikających bez śladu, często zaś niewinnych i przypadkowych (“za wygląd”),Inguszów czy Czeczenów od związanych z FSB funkcjonariuszy dowiadują się o szczątkowych losach swych bliskich. Albo, gdy jakiś skruszony “specjalny” nie może już wytrzymać naporu sennych koszmarów, jakie ma “po pracy” i pisze list do Prokuratury Generalnej, a do którego i - przypadkiem - docierają dziennikarze. Po całkowitym przejęciu i upolitycznieniu mediów oraz przestawieniu ich na rolę laurko- i mitotwórczą gubi się możliwość rzetelnej oceny nastrojów społecznych, traci się zdolność analizy “rozkładu sił” w populacji. Dopiero jakieś niewinne głosowanie wśród oglądających programy publicystyczne (i to niejedno tu przytaczane) ujawnia skalę -nasto procentowego poparcia dla Wodza Narodu. Kolejny żyjący w oderwaniu od realiów świata, ale i zarządzanego przez siebie państwa satrapa rodzi się właśnie na naszych oczach… Straszny jest też obraz brania urków nie pod but, a na służbę i na pomocników do walki z tymi, którym coś się może nie podobać; jak w stalinowskich Sowietach, gdzie nasz błatny był dobrym bandytą, pożytecznym i pomocnym w łagrowych rozprawach z “pięćdziesiątkami ósemkami”... Czasy niby inne, metody jedną te same, bo świetnie sprawdzone. Czy była Politkowska osobistym wrogiem (“wroginią” się dziś mówi?) Putina? Z pewnością. Jej śmierć była pewnie jednym z wielu podobnych urodzinowych czy z innych okazji prezentów, słanych przez szefów resortów siłowych swemu umiłowanemu satrapie? Choć czy ta nienawiść działała i w drugą stronę, a więc czy i Putin był osobistym wrogiem Politkowskiej? Niekoniecznie taki obraz jawi się z lektury tego dziennika. Raczej widzimy, że był ów car raczej uosobieniem tego wszystkiego, czego faktycznie nienawidziła w  rosyjskim życiu politycznym i gospodarczym, a co wówczas każdego dnia zżerało tkankę społeczną Rosji (dziś już zupełnie nieistniejącą). Format dziennika opisującego wydarzenia polityczne z pewnością nie stanie się moim ulubionym gatunkiem literackim. Formuła jest dość męcząca, a sama książka staje się ważką dopiero ze względu na to, jakiego czasu i jakich wydarzeń staje się kroniką. A przypomina nam ona, w jaki to sposób doszliśmy do obecnego jedynowładztwa w Rosji Władimira Putina, daje zapis tego, “jak hartowała się stal”. Dodatkowo zyskuje nowe - straszniejsze jeszcze oblicze - gdy Dziennikarka staje się Reportażystką i wchodzi w domy, mieszkania i życia zwykłych ludzi w Czeczenii, Inguszetti, czy innych jeszcze kacapskich zadupiach. Zauważając tę różnicę, już sądzę, że “Druga Wojna Czeczeńska” - dzieło bardziej już reporterskie - może być dla mnie jeszcze potworniejszą lekturą… I tym bardziej konieczną. Gdy się to czyta - czuje się moc; mocne słowa silnej kobiety. Słabi boją się silnych, boją się już nawet ich słów, stąd konieczność mordu Dziennikarki. Za zajmowanie się tym, czym się zajmowała Politkowska, za pisanie o tym, o czym pisała, “raczej prędzej niż później ktoś musiałby ją zabić” pisze w przedmowie Jon Snow. Trudno tak mówić o Dziennikarce tak mocno zaangażowanej w zakończenie Drugiej Wojny Czeczeńskiej, ale jedynym dobrem jej nieobecności jest to, że nie musi żyć we współczesnej Rosji, toczącej wykrwawiającą ją wojnę z bratnim narodem Ukraińskim. To była szalenie mocna kobieta, ale czy serce samo by Jej dziś nie pękło? To książka, która nie powinna leżeć w moich dłoniach, a w łapach tysięcy i setek tysięcy Rosjan. Jako przeciwwaga dla zatruwającej ich dusze (ale i skutecznie ich formatującej) propagandy, której poddawani są nieustannie - w szkole, mediach, zewsząd.
MarWinc - awatar MarWinc
ocenił na88 dni temu
Chłopcy. Idą po Polskę Marcin Kącki
Chłopcy. Idą po Polskę
Marcin Kącki
Marcin Kącki, znany z bezkompromisowych reportaży o mrocznych stronach polskich miast i instytucji, w książce „Chłopcy. Idą po Polskę” bierze na warsztat środowisko Konfederacji oraz szeroko pojęty ruch libertariańsko-narodowy. Przyznając tej publikacji ocenę 6/10, doceniam sprawność warsztatową autora i próbę zrozumienia fenomenu popularności skrajnej prawicy, jednak dostrzegam w niej wyraźny brak obiektywizmu, który osłabia siłę reportażu. Książka jest efektem wielomiesięcznego przenikania Kąckiego do środowiska „młodych gniewnych” polskiej polityki. Autor nie skupia się wyłącznie na liderach, takich jak Janusz Korwin-Mikke czy Sławomir Mentzen, ale przede wszystkim na ich zapleczu – młodych mężczyznach, którzy w postulatach niskich podatków i „wolności totalnej” odnajdują receptę na swoje życiowe frustracje. Kącki świetnie oddaje duszny klimat męskich biesiad, przesiąkniętych alkoholem i mizoginią, pokazując, że za politycznymi hasłami często kryją się głębokie kompleksy i lęk przed zmieniającym się światem. Reportaż uczestniczący czy śledczy? Największym problemem „Chłopców” jest postawa samego autora. Kącki stosuje metodę reportażu wcieleniowego, stając się niemal częścią opisywanej grupy. Z jednej strony pozwala to na zdobycie unikalnych materiałów i szczerych wypowiedzi, z drugiej – zaciera granicę między obserwatorem a uczestnikiem. Czytelnik odnosi wrażenie, że autor z góry założył tezę, a zebrany materiał ma jedynie potwierdzić obraz „chłopców”, którzy nigdy nie dorośli do odpowiedzialności za państwo. Choć opisywane sceny bywają groteskowe i przerażające, brakuje w nich głębszej analizy ekonomicznej czy społecznej, która wyjaśniłaby sukces tego ruchu poza sferą obyczajową. Szóstka to nota dla książki, którą czyta się błyskawicznie, ale która pozostawia pewien niesmak. Warsztat Kąckiego jest bez zarzutu – dialogi są żywe, a opisy sugestywne. Jednak jednostronność przekazu sprawia, że „Chłopcy” stają się raczej manifestem niechęci autora do opisywanego środowiska niż rzetelną próbą zrozumienia połowy młodego pokolenia Polaków. Dodatkowo, w kontekście późniejszych kontrowersji wokół osoby samego autora, niektóre fragmenty książki dotyczące relacji damsko-męskich nabierają dwuznacznego, niemal ironicznego charakteru. „Chłopcy. Idą po Polskę” to reportaż ważny, bo dotykający realnego problemu radykalizacji nastrojów, ale jednocześnie bardzo subiektywny. To lektura, która z pewnością usatysfakcjonuje przeciwników Konfederacji, utwierdzając ich w przekonaniach, ale raczej nie przekona nikogo, kto szuka wyważonej analizy polskiej sceny politycznej. To solidne 6/10 – mocny, mięsisty reportaż, któremu zabrakło chłodnego dystansu i próby wyjścia poza bańkę światopoglądową autora.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na622 dni temu
Prezydent. Aleksander Kwaśniewski w rozmowie z Aleksandrem Kaczorowskim Aleksander Kaczorowski
Prezydent. Aleksander Kwaśniewski w rozmowie z Aleksandrem Kaczorowskim
Aleksander Kaczorowski Aleksander Kwaśniewski
Przed czytaniem tej książki miałem wyrobione zdanie o prezydencie Kwaśniewskim i nie była to zbyt pochlebna opinia. Przyznam, że po lekturze mój punkt widzenia nie zmienił się o 180 stopni, jednak muszę stwierdzić, że niniejszy reportaż mi wiele spraw rozjaśnił. Czasem tkwi się w przekonaniu o kimś nie znając jego historii. Wywiad Aleksandra Kaczorowskiego otwiera drzwi do zrozumienia znaczących kwestii, którymi prezydent Kwaśniewski kierował się podejmując ważne dla Polski decyzje podczas swoich dwóch kadencji, a także w okresie zanim wystartował w wyborach. Decyzji, dzięki którym kraj po dziś dzień zyskuje gospodarczo, ale i potyka się moralnie. Pytania, choć generalnie zadawane dość chaotycznie, wydają się wydobywać istotę myślenia włodarza ówczesnego państwa, a jednocześnie męża i ojca. Miałem wrażenie, że tak jak same pytania, tak i odpowiedzi respondenta zdają się czasem odbiegać od sedna sprawy. Kwaśniewski wielokrotnie dopuszcza się w nich dygresji, jednak w ujęciu ogólnym sprawiają one dobre wrażenie. Spodziewałem się, że większa część tego wywiadu-rzeki będzie badała zdanie Kwaśniewskiego w sprawie konfliktu na Ukrainie. Były prezydent w każdym ze swoich wywodów wykazuje się dużą wiedzą. Ujawniają się jego kompetencje lingwistyczne, umiejętności bacznej obserwacji świata oraz przewidywania zdarzeń na mapie politycznej. Pokazuje oblicze mentora, nauczyciela, ojca narodu, z uwagami którego warto budować korzystne i trwałe relacje na każdym szczeblu kariery. Nie pozostawia przy tym złudzeń, że pełniąc czołowe funkcje w państwie należy mieć przede wszystkim szacunek do ludzi, tolerancję dla odmiennych ideowo, a także spory dystans do siebie. Obszerność tego wywiadu nie gwarantuje uzyskania wyjaśnienia wszystkich kluczowych kwestii, które wieku czytelników chciałoby uzyskać, ale z pewnością nie da się oprzeć wrażeniu, że książka Kaczorowskiego to dobry podręcznik historii współczesnej.
mike-bike - awatar mike-bike
ocenił na71 miesiąc temu

Cytaty z książki Putin, car Atlantydy. Droga do wielkiej wojny

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Putin, car Atlantydy. Droga do wielkiej wojny